18 błędów w żywieniu dzieci

, komentarze: 130

18 błędów w żywieniu dzieci

Zobaczcie jakie błędy popełniacie w żywieniu dzieci, rozszerzaniu pokarmów stałych i podawaniu codziennych posiłków dzieciom. Tak naprawdę, pewnie każdy z nas ma na sumieniu jakiś błąd. Tu nie chodzi o mówienie, że rodzice są źli, zależy mi na znalezieniu odpowiedniego rozwiązania tych problemów. Oto 18 błędów żywieniowych, których można uniknąć :) Zobacz co warto zmienić i dlaczego.

Aby uzmysłowić skalę problemu powiem Wam, że na podstawie badań (3) analizujących wskaźnik BMI dzieci wyszło, że ponad 50% dzieciaków jest nieprawidłowo odżywione. Po prostu sporo jest dzieci otyłych, a zapadalność związana z otyłością u nastolatków jest 4 razy wyższa u dzieci, które miały nadwagę już w wieku 5 lat w porównaniu do dzieci z prawidłową wagą.

Po co Wam to piszę? Bo słodki pulpecik i „kochanego ciałka nigdy za wiele” może się potem odbić na dzieciakach. To nie tylko kwestia zdrowia, ale też kompleksów, gorszego samopoczucia itd. Stąd warto od samego początku rozszerzania diety robić to z głową.

Wcale nie twierdzę, że dzieci mają jeść tylko zdrowe, eko, fit, bez cukru, bez soli, bez mleka i co tam jeszcze sobie wymyślicie (polecam wpis z przymrużeniem oka tego nie jedz, internet to wie). Wszystko jest dla ludzi. Chodzi jednak o ZDROWE i RACJONALNE podejście do sprawy jedzenia. Wyrobienie dobrych nawyków!

Oto 18 błędów żywieniowych na podstawie kilku książek, kilkunastu opracowań, badań, obserwacji i zwykłych rodzicielskich rozmów. Do każdego błędu podaję Ci rozwiązanie.

1. Za duża liczba posiłków w ciągu dnia

Ponad 60% dzieci spożywa 7 lub więcej posiłków stałych w ciągu doby (1) tutaj mowa o dzieciaki do 2 roku życia (sic!). Po pierwsze wynika to z tego, że rozszerzając dietę chcemy by dziecko natychmiast przerzuciło się na pokarmy stałe (błąd) a po drugie, że dzieci podjadają. Bułka, ciastko, wafel ryżowy itd. W efekcie dzieci jedzą za często.

Rozwiązanie:  Wg WHO dzieci karmione częściowo piersią powinny zjadać w 6.-8. m.ż. 2-3 posiłki uzupełniające, a w wieku do 2 lat ok. 3-4 posiłki uzupełniające i 1-2 przekąski np. jabłko, kawałek chleba itp.). Czyli dajemy dzieciom posiłki stałe plus minus co 3 godziny (nie chodzi o czas z zegarkiem w ręku, ale o nabranie nawyku, że między jedzeniem są przerwy). Bez podjadania między posiłkami.

2.Za dużo soków w diecie

Dziecko (jak i w sumie dorosły) powinno pić wodę. Często rodzice podają soki, przeciery, słodzone herbatki itd. a to jest błąd. W diecie dziecka nie powinno być więcej niż 150 ml soku/przecieru owocowego a jego podanie zastępuje jeden posiłek np. owoc. (9) Poza tym sok nie gasi pragnienia, a słodka herbatka tym bardziej.

Rozwiązanie: Jeśli dziecko już przyzwyczajone jest do soczków to z każdym dniem rozcieńczaj je bardziej wodą, tak, aż w końcu uzyskasz wodę z odrobiną soku a potem dojdziecie do samej wody. Może być woda z cytryną (bez cukru). Prócz wody możesz podawać dziecku herbaty ziołowe i „prawdziwe” (nie granulowane!). Dobry będzie roibos, a tak można jeszcze spróbować mięte, rumianek (o ile brak alergii!). Najlepsza jest woda.

3. Jedzenie przed TV

Często rodzice sadzają dzieci przed bajką czy TV i wtedy karmią. To duży błąd. Dziecko musi się skoncentrować na tym co je i jak dużo zjadło 6). Inaczej może zjeść za dużo a już na pewno nie będzie wiedziało co. W przyszłości pozostaje też stały nawyk podjadania przed telewizorem.

Rozwiązanie: Podczas posiłku skupiamy się na jedzeniu. Wyłączamy telewizor (w wielu domach jest włączony „przy okazji”), nie puszczamy bajek. Lepiej ułóżcie jedzenie w fantazyjny wzorek jeśli chcecie zaciekawić dziecko. Podajcie na ładnym, plastikowym talerzyku itd.

4. Jedzenie podczas zabawy

Często można zobaczyć obrazek: maluch się bawi a ktoś biega z łyżeczką za nim i namawia „zjedz jeszcze troszkę” (nie tylko babcie). To błąd. Po pierwsze dziecko nie jest skupione na jedzeniu a po drugie bieganie podczas jedzenia może grozić zadławieniem! (6).

Rozwiązanie: Najlepiej jeść razem wspólne posiłki, tak by dziecko nabrało dobrego nawyku. Jest czas na jedzenie, jest na zabawę.

5. Nagrody i kary

Jedzenie nigdy nie powinno być ani nagrodą, ani karą. Przykład: „jak zjesz warzywa to dostaniesz ciastko”. Czemu błąd? Bo nawet jeśli dziecko lubi warzywa to po czasie zacznie być podejrzliwy a ich jedzenie nie będzie już przyjemnością (bo tą będzie ciastko). Tak samo nie powinno się pocieszać jedzeniem. „Nie płacz, choć dam Ci wafelka”. W dorosłym życiu może to skutkować zajadaniem smutków (znacie to? :)). (6)

Rozwiązanie: Pocieszanie jedzeniem to tylko chwilowe przekupstwo. Gdy dziecko płacze to należy je przytulić. Tego potrzebuje, a nie jedzenia. Jedzenie nigdy nie powinno być ani nagrodą, ani karą, ani pocieszeniem

6. Za dużo słodyczy

Mój ulubiony temat, ale tak jest, dzieci jedzą za dużo słodyczy :) Może przytoczę jeden komentarz „przecież nie daje dziecku słodyczy co godzinę, ale jedno ciasteczko dziennie – czemu nie”. Otóż nie. I to nie jest odosobniony przypadek, dzieci powyżej dwóch lat (1) w dużych ilościach zaraz po sokach, owocach i pieczywie spożywają cukier/słodycze. Oczywiście najwięcej cukru spożywają dzieci z za dużą wagą (na początku pisałam, że dzieci ze złą wagą to ponad 50%, więc to spora grupa).

Rozwiązanie: oczywiście unikanie cukru, ale też cukrów dodanych, w tym syropów glukozo-fruktozowych (częsty dodatek deserów kupnych dla dzieci). Jeśli chcecie wspólnie z dziećmi zjeść coś słodkiego, to zróbcie zdrowsze ciasto.

7. Podjadanie

Ponad 88% dzieci (n=400) podjada między posiłkami, głównie słodkie desery, kanapki, czekoladki, cukierki, chrupki. Błąd. Dzieci potem są najedzone i często nie chcą zjeść właściwego posiłku, a po drugie często podjadają właśnie słodycze (patrz punkt wyżej).

Rozwiązanie: Jeśli podjadać to przekąski w ramach posiłków, czyli nie co pięć minut, ale jako zwykłe danie co 3 godziny (znowu powtórzę, że nie chodzi o stanie z zegarkiem, ale wyznaczenie przerw). Zdrowe przekąski to kawałek jabłka, inne owoce, również suszone.

8. Krótkie karmienie piersią

Tylko niespełna 13% niemowląt było karmio­nych wyłącznie piersią w pierwszym półroczu życia. Reszta była dokarmiana mlekiem modyfikowanym lub miała za szybko rozszerzaną dietę. Czemu to ważne z punktu widzenia dobrych nawyków? Bo za pośrednictwem mleka mamy dziecko poznaje nowe smaki i wzrasta otwartość na nie (szczególnie, jak mama zjada brokuły, kalafior, cykorie ;-)), które często dzieci pomijają (2,9). A po drugie dzieci karmione piersią zmuszone są włożyć większy wysiłek w picie mleka co może wpływać na rozwój podniebienia, zgryz, sposób połykania co z kolei wpływa na późniejszą mowę dziecka (7).

Rozwiązanie: wyłączne karmienie piersią (o ile możliwe, inaczej musi być mm, warto jednak wtedy w miarę możliwości butelki zastąpić kubeczkiem – patrz pkt 16) w ciągu pierwszego do pół roku życia dziecka i dbanie o różnorodną dietę mamy, czyli nie sama woda i chleb :)) Dużo warzyw, różne smaki.

9. Dużo słoiczków

Gotowe słoiczki i przetwory dla dzieci i niemowląt wykorzystuje codziennie 60% rodziców. Tutaj prócz słoiczków zaliczono kaszki, sok i inne produkty gotowe z działu „dla dzieci” (1). Czemu to błąd? Nawet najlepszy słoiczek nie zastąpi surowego warzywa, poznawania nowy faktur, twardości, różnorodności. A dodatkowo dochodzi do tego duże spożycie papek (patrz kolejny punkt).

Rozwiązanie: Podawanie różnorodnego jedzenia. Ugotowany brokuł, makaron w różnych kształtach, surowa czy ugotowana marchewka. Różnorodność jedzenia i faktur. A podawanie gotowych rzeczy ograniczyć do momentów, gdy naprawdę nie da się inaczej np. w trasie.

10. Dużo papek

Dzieci uczą się gryźć, gdy mają ku temu okazję. Proste. Czemu to takie ważne, bo narządy i mięśnie biorące udział w mówieniu, biorą udział też w procesie jedzenia, czyli jeśli dziecko je głównie papki (nie musi gryźć, nie ćwiczy mięśni) to potem może mieć duże problemy logopedyczne.(8)

Rozwiązanie: Podawanie dziecku jedzenia w różnych fakturach, kształtach, wielkościach. Nie dziobiemy wszystkiego, tylko dajemy możliwość gryzienia (!). Od najmniejszego dziecka (poczytajcie wpis o BLW oraz o schematach rozszerzania diety dziecka, nawet tam, zaleca się podawać jedzenie do rączki od 7 mc życia!). Daj jabłko, marchewkę, kurczaka w rękę. Nie krój, nie rozdrabniaj, nie miksuj na papki.

11. Za mało warzyw

W diecie dziecka brakuje warzyw a często też i owoców (1). To w sumie problem nie tylko dzieci, dlatego tym bardziej warto dbać o to od maleńkości. Po pierwsze w ten sposób kształtujemy dobre nawyki, po drugie dziecko staje się otwarte na nowe smaki, chętne do różnorodnego i zdrowego jedzenia.

Rozwiązanie: Pierwszym posiłkiem w diecie dziecka powinny być warzywa, niekoniecznie ta przysłowiowa marchewka. Trafiłam na zagraniczne badania (2), gdzie podawano puree z karczocha :) To taka ciekawostka, ale ogólnie nie można się poddawać. Im częściej warzywa będą na talerzu dziecka tym lepiej. A jeśli dorośli będą jeść warzywa to jest duża szansa na sukces. W końcu dzieci uczą się tego od nas dorosłych.

12. Zbyt wczesne rozszerzanie diety dziecka

Częstą praktyką jest zbyt wczesne wprowa­dzanie pokarmów stałych (2), co nie jest zgodne z aktualnyi wy­tycznymi żywienia niemowląt (zobacz wpis o schematach rozszerzania diety niemowląt). To widać też w dyskusjach na forach, grupach. „Moje dziecko jest ciekawe, czy mogę mu podać posiłek, ma 5 mc”. Wiele w tym też winy starszego pokolenia, które naciska na rozszerzanie diety. Niesłusznie. Organizm dziecka musi dojrzeć, a sama ciekawość nie jest impulsem do rozszerzenia diety. Dodatkowo trzeba pamiętać, szczególnie przy argumentach, że dziecko się nie najada, że kaloryczność przysłowiowej marchewki jest niższa niż mleka mamy (czy modyfikowanego).

Rozwiązanie: Podawanie pokarmów po pierwszym pól roku życia dziecka lub/i gdy dziecko samodzielnie siedzi.

13. Brak dobrego przykładu

To takie proste. Jeśli sami jemy fast foody i zapijamy je litrami coli to trudno by nagle nasze dziecko jadło inaczej. W końcu skąd ma brać przykład? Rodzicie, którzy nie jedzą warzyw, zmniejszają szansę poznania tych produktów przez dzieci (2). To rodzice są najlepszym wzorcem dla dzieci. Pamiętam też takie pytanie na jakimś forum „kiedy mogę zacząć dawać dziecku normalne, mniej zdrowe jedzenie”. No i to jest problem, bo powinno być inaczej, to my powinniśmy zmienić nasze przyzwyczajenia :)

Rozwiązanie: Zacznijcie zwracać uwagę na swoją dietę. Dodajcie więcej warzyw, wyeliminujcie fast foody i gotowe jedzenie. Wierzcie mi to nie tylko będzie z korzyścią dla dzieci, ale i dla Was :)

14. Monotonia i brak wyboru

Ile można jeść zmiksowaną marchewkę lub pulpety? Dziecku trzeba dać wybór, szczególnie ważne to jest przy warzywach, by mogło wybrać spośród przynajmniej dwóch. Nudne, powtarzalne dania obniżają zainteresowanie, co z kolei prowadzi do niechęci do jedzenia. (2)

Rozwiązanie: Wprowadzić różnorodność i wybór w diecie dziecka, szczególnie przy warzywach, których powinniśmy zjadać dużo :) (2,8)

15. Dużo słonego

W diecie dziecka powinno być, jak najmniej słonych pokarmów i nie chodzi tu tylko o choroby, ale też o to, że sól wpływa w dużej mierze na postrzeganie smaku (2). Poza tym co ważne, nie chodzi tylko o niesolenie, bo szczypta soli to nie jest dużo.Raczej zwrócenie uwagi na inne produkty np. kostki rosołowe (mnóstwo soli!), gotowe dania z paczki, kupny chleb (nie bez powodu pierwsze chleby domowe wydają się mało słone mimo dodania nawet łyżeczki soli!).

Rozwiązanie: Minimalizacja soli, czytanie etykiet, unikanie gotowców.

16. Długie ssanie smoczka i karmienie butelką

Dość długo dzieciaki są karmione butelką np. podawanie mleka na noc. Otóż butelki ze smokiem powinno używać się max do roku, a potem podawać napoje w kubeczku. Czemu? Bo zbyt długie korzystanie ze smoków wpływa to na wady wymowy niektórych głosek (5). Należy też unikać zbyt długiego podawania smoczka uspokajacza, jak również ssania paluszków (ach tekst na oddzielny wpis).

Rozwiązanie: Szybkie odzwyczajenie dziecka od butelki ze smokiem i smoczka, aby w przyszłości uniknąć wad wymowy (7).

17. Niekapki

Najlepsze jest picie ze zwykłego kubeczka otwartego. Niekapki są wygodne, ale dziecko pijąc w ten sposób nie ćwiczy narządów artykulacyjnych. Co ciekawe, również słomka nie zawsze jest dobrą opcją. Szczególnie tutaj trzeba pilnować by dziecko nie zagryzało słomki czy nie wkładało jej za daleko.

Rozwiązanie: uczymy dziecko, jak najszybciej korzystać z kubka zwykłego, rozwiązaniem może być doidy cup (lekko pochylony, ale otwarty kubek). Wyjściem są też bidony czy słomki, ale również ostrożnie, by dziecko nie nabrało złego nawyku. Najlepiej pić z kubeczka, jak dorośli.

18. Rywalizacja

Rywalizacja, wyścigi, nie powinny być elementem jedzenia. Bo dziecko zamiast skupić się na tym co i ile chce zjeść, kieruje się chęcią wygranej.

Rozwiązanie: Jeśli chcesz wprowadzić elementy zabawy możesz dać nakarmić siebie, to zazwyczaj młodszym dzieciom się podoba. A starszym zapewnij fajne kolorowe jedzenie i kolorowe talerze, ale nie rób z tego wyścigów.

Dużo tego prawda? :) Jestem ciekawa jakie błędy Wy popełniacie lub popełnialiście. I powtórzę, że nie chodzi o wytykanie rodzicom tych błędów, ale znalezienie rozwiązań. W końcu to początkowe nawyki jedzeniowe wpływają na nasze późniejsze preferencje związanie z posiłkami! :)

Aha, abyście nie czuli się zawstydzeni, u mnie widzę więcej błędów przy pierwszym dziecku, bo 8, 10, 11, 12 i 16, które wykluczałam z czasem. Przy drugim maluchu staram się wiele błędów wyeliminować, ale myślę, że ciągle muszę pracować nad 11 :) A Wy?

Wpis ten nie zastępuje opieki medycznej. 1) Wzory żywienia niemowląt i małych dzieci – badanie ogólnopolskie.
2) Preferencje warzyw i owoców a zachowania żywieniowe dzieci, przegląd badań HabEat
3) Częstość występowania otyłości u dzieci w Stanach Zjednoczonych.
4) „Jak osiągnąć sukces w nauce” Sally Goddard Blythe
5) Czasopismo „Logopeda” 1(6)/2008
6)  „Bobas lubi wybór” Rapley Gill, Murkett Tracey, wyd. Mamania
fajne przekaski jabłko, banan, wafle ryzowe 135 i 171 blw
7) Logopedia.net „Wspomaganie rozwoju mowy dziecka”
8) http://logopeda.pl/Rozszerzanie-diety-i-karmienie-dziecka-okiem-logopedy,1387 i „Kilka słów o nauce gryzienia” Marta Baj-Lieder
9) 2014 Zasady żywienia zdrowych niemowląt, zalecenia polskiego towarzystwa gastroenterologii hepatologii, opublikowane w „Standardy medyczne”.

Komentarze:

W sumie to niewiele tych błędów u mnie;) Moje dziecko ma 11 miesięcy, co prawda zaczynałam od papek i słoiczków ale od około 7,5 miesiąca sama gotuję, zawsze jest mnóstwo warzyw a mięso 3 razy w tygodniu, ryba 2 razy. Teraz jedzenie daję w kawałkach więc nie ma problemu z gryzieniem, jak gotuję to zawsze kawałek marchewki dzieciątko dostanie do pochrupania, tak samo jabłko fajnie skrobie ząbkami. Je 5 posiłków dziennie o ile banana i gruszkę można nazwać posiłkiem;) Nie podjada między posiłkami, pije tylko wodę. Przyznaję się bez bicia, że daję flipsy i ciasteczka dla dzieci ale nie widzę w tym nic złego, według mnie prędzej czy później dziecko odkryje ciastka, wolę teraz umiarkowanie dać mu ciastko na dzień niż żeby mając te 4 lata rzucało się na nie i zjadało bez opamiętania bo nigdy wcześniej ich na oczy nie widział;)
Jedynie mleko jeszcze z butelki pije a wodę z niekapka.

Ewelina

26.01.2015 08:04

Nie będzie się rzucało na słodycze, nie zna smaku, wiec zje jedno bądź dwa ciastka i stwierdzi że za słodkie, i nie będzie łaknienia przy tym

ada

26.01.2015 16:22

Flipsy zawierają konserwanty i barwniki z E! Tak malym dzieciom się ich nie podaje. trzeba czytać etykiety

A.....

26.01.2015 18:26

Ada czytam etykiety. We flipsach, które podaje nie ma ani barwników ani konserwantów. Jedynie mąka kukurydziana.

A.....

26.01.2015 18:47

Ewelina my też jemy słodycze, czasem mniej czasem więcej, nie uważam tego za zbrodnię. Skoro ja będę jeść czekoladę czy ciastko to pewnie i dziecko prędzej czy później samo po nie sięgnie. Nie zamierzam wprowadzać jakiegoś terroru, już nie przesadzajmy.

ada

28.01.2015 12:51

no to dobrze, te zwykle są ok, ale pamietaj we flipsach smakowych jest sporo chemii…

A.....

28.01.2015 15:07

Ada dlatego nie daję smakowych a te zwykłe. Zawsze czytam skład bo niektóre mają sól. Wybieram tylko te, które w składzie mają samą mąkę kukurydzianą:)

Ciekawy i merytoryczny post, super ze proponujesz rozwiazania ;)

Mądry wpis, brawo. Jeszcze przydałoby się coś o karmieniu niejadków.

ja popełniam kilka błędów :( głównie z telewizorem ale muszę przyznać ze to wina nasza. Niestety miałam mleko tylko 2-3 tygodnie wiec nie wiem czy to moja wina czy organizmu teraz gdy jestem 2 raz w ciąży mam nadzieje ze bee miała mleko . co do jedzenia naszym problemem jest ze córka podczas obiadu nie chce jeść mięsa albo bardzo mało ale za to uwielbia warzywa tylko by je jadła.

szarri

25.01.2015 19:38

To może nie ma sensu jej zmuszać do jedzenia mięsa?

Paulina Pluciennik

25.01.2015 16:27 Odpowiedz

W sumie się zgadzam, ale ja podobnie jak Ty mam 11-ste na sumieniu podwójnie, a do 13% na pewno się nie przyczyniłam, bo starszą córkę karmiłam 2 lata, a syna 16 miesięcy i kontynuujemy :)

Paulina

25.01.2015 17:49

To chyba własnie przyczynilaś pozytywnie. Bo 13% TYLKO TYLE karmi piersią wyłącznie do 6 mc, reszta dokarmia mm lub pokarmami stałymi za wcześnie

Martyna

26.01.2015 14:53

Mój brat był karmiony mlekiem mamy tylko przez 1 miesiąc życia i teraz moja ciocia urodziła i też krótko karmiła.

Bardzo ciekawy tekst☺
Moja corka ma 9 lat i chce powiedziec ze z perspektywy tych 9 lat nawyki ktore nabyla bedac dzieckiem procentuka dzis:
– uwielbia wode do picia…jak byla malutka nie podawalam jej zadnych sokow ani nie slodzilam wody
– kocha warzywa i owoce …w jej diecie zaczely sie pojawiac od 6 miesiaca zycia i to nie byla tylko marchewka i jablko
– slodycze..wlasciwie moge nie istniec dla niej chyba ze pieczemy cos razem…od majmlodszych lat slodycze byly umiarkowanie dostepne w jej jadlospisie
– jemy posilki razem nie ma wtedy TV a corka sama nakrywa do stolu…tak bylo od zawsze posilki to byl nasz wspolny czas
– jedzenie domowe..mie lubi fast foodow…sloiczki byly u nas tylko chwile pozniej juz tylko domowe jedzenie
wszystko co nauczylismy nasza corke kiedys. Dzis procentuje i wiemy ze mozna jezeli sie tylko chce☺

Paulina

25.01.2015 18:36

Monia super :) i oby więcej. Warto o tym mówić, bo moim zdaniem niektóre błędy popełnia się trochę nieświadomie.

Ufff…. popelniam tylko jeden blad- uzywam niekapkow

Paulina Pluciennik

25.01.2015 16:56 Odpowiedz

To znaczy tak :) czyli w sumie podnosze statystykę miałam na myśli :)

Dzień dobry pani Paulino, u nas pediatra otwarcie mówi,że słoiczki są lepszym rozwiązaniem jeśli nie ma się sprawdzonych dostawców owoców i warzyw (ze względu na duże zanieczyszczenie żywności). Także w naszym przypadku woleliśmy nie ryzykować podawania nieskontrolowanego posiłku. Moja córka ma prawie 7 miesięcy. Odkąd skończyła 4 miesiące (tak zalecał pediatra) wprowadzam jej warzywa a od miesiąca także owoce i mięso( słoiczki). Na początku tak łyżeczka- dwie, by przyzwyczaiła się do smaku. Chciałabym dodać,że dziecko jest karmione mieszanie (mleko mamy + modyfikowane). pozdrawiam

Paulina

25.01.2015 18:19

Obecne zalecenia (2014 rok) są tutaj http://domowa.tv/rozszerzanie-diety-dzieci/ to jest opracowanie na podstawie aktualnych standardów medycznych. Nie powinno się rozszerzać diety dziecka tak wcześnie. Karmienia nie ma obecnie znaczenia przy rozszerzaiu diety, (tak zalecano kiedyś).
A zdrowe warzywa można kupić od lokalnych rolników, jest też wiele serwisów, które pełnią rolę pośredników i dowożą zdrowszą zywność. Warto poszukać :)
edit: oczywiście żeby nie było, jeśli są przesłanki zdrowotne to nie ma gadania, ale jeśli nie ma to może warto porozmawiać z lekarzem.

Kaja

25.01.2015 19:32

U nas pediatra też zalecał słoiczki, na szczęście go nie posłuchałam. Uważajcie u maluchów z piciem tylko wody, pamiętajcie wodą powinna być przełamana sokiem z cytryny, odrobiną wody itp. Picie nadmiernie czystej wody obciąża nerki nawet u dorosłych. Mało kto o tym wie, niestety.

Ziutka

25.01.2015 22:36

Obecne zalecenia są takie a za rok, dwa czy pięć będą inne. I bądź tu człowieku mądry.

Paulina

26.01.2015 20:12

Poprzednie zalecenia były o ile mnie pamięć nie myli z 2007 roku. Teraz są 2014. Mamy co raz większą wiedzę, więc fajnie, że coś w tym temacie się zmienia.

Moje wszystkie dzieci od samego początku dostawały wode a nie słodkie herbatki czy soki, teraz tez piją najchetniej wode, ale lubia też mięte lub rożne herbaty owocowe lub zielone, woda z cytryna tez jest dla nich ok. o ile nie dodam za duzo soku a w kwestii słodyczy- u mnie jest to jeden dzień w tygodniu, „niedziela słodyczowa”, w soboty staramy sie wspólnie przygotowywać jakies smakołyki na niedziele, babeczki, ciasto lub jakies pralinki lub tartaletki, dzieciaki maja zabawe, edukacje i satysfakcje kiedy pałaszuja slodkości

Nie podoba mi się „piętnowanie” nie karmienia wyłącznie piersią przez pierwsze pół roku. Oczywiste jest, że dla dziecka byłoby to najbardziej korzystne, z bardzo wielu względów. Jednak niektóre kobiety, z różnych powodów, nie mogą karmić piersią wcale lub mają zbyt mało pokarmu. Lepsze głodne dziecko czy mleko zastępcze? Nie jest się wtedy gorsza matką. To nie to samo, co solenie jedzenia dla dziecka czy podawanie mu tylko soków.

Paulina

25.01.2015 18:16

Magdo to nie jest piętnowanie, wręcz przeciwnie podkreślam, że jeśli się nie da to trudno, ale chodzi o to, że warto, bo prócz korzyści o jakich mówi się często są też właśnie te smaki i rozwój narządów artykulacyjnych. Nikt nie mówi o złych matkach.

Magdalena

25.01.2015 18:40

Znam wszystkie korzyści wynikające z karmienia piersią, te o których się mówi i te o których nie wie nikt, kto jest laikiem. Pracuję z małymi dziećmi, jestem pedagogiem specjalnym.
Niestety wiele matek nie ma wystarczającej ilości pokarmu… Często też dziecko nie potrafi odpowiednio ssać. Zamiast mówić, że to jest sic, warto po prostu uświadamiać, że w takim wypadku warto wybrać się do dobrego i mądrego neurologopedy. Wcale nie do doradcy laktacyjnego – o tym jeszcze niektórzy świadomość mają, jednak nie wiedzą do końca czym taki doradca się zajmuje, w czym może pomóc.
To jest bardzo złożona i skomplikowana kwestia. Nie odważyłabym się nazwać jej błędem w żywieniu dzieci, bo to bardzo generalizuje. To jest oczywiście tylko moje zdanie :)

Paulina

25.01.2015 18:41

Magda a ja uważam, że trzeba mówić. Bo 12% kobiet, tylko tyle karmi wyłącznie piersią. To znaczy, że reszta ma za mało pokarmu? Nie, bo tylko niewielki procent ma problem lub przeciwskazania, a reszta nie otrzymała odpowiedniej pomocy. Ktoś im nie powiedział o wędzidełku, nie dał wsparcia laktacyjnego czy nie skierował do specjalisty. A zresztą nawet jeśli wybiera ktoś butelkę to warto mówić, że są lepsze i gorsze butelki albo kubeczek.
Poza tym tutaj nie chodzi tylko o to karmienie piersią, ale też o wczesne rozszerzanie diety, dodatkowe płyny itd.

anucha

25.01.2015 19:13

Dobrze, ze Paulina namawia i uswiadamia jak dobre jest karmienie piersia. Mlode mamy czesto zbyt szybko rezygnuja bo piersi bola, bo dziecko sie nie najada itp. A to stek bzdur wystarczy chciec i sluchac swojej intuicji. A druga sprawa to taka, ze kobiety nie chca karmic piersia bo sa „przywiazane” do dziecka musza byc jak dziecko jest glodne, nie moga wypic isc na impreze i tak wlasnie tak znam takie „mamy” co zrezygnowaly z karmienia, bo czuly sie uwiazane z dzieckiem :/ sick.

lola

25.01.2015 20:00

Nie zgadzam się z kwestią karmienia dziecka do dwóch lat…. Dziecko je głównie za rządzenie bo wtedy najszybciej rośnie, kwestia jest tego co dziecko je i jak. Karmienie piersią ma niewielki wpływ na różnice rozwoju dziecka
dziecka. W zasadzie wszystko to tylko przypuszczenia gdyż każdy organizm jest inny, moja znajoma 3 dzieci wydarzyła piersią do ponad roku i wszystkie chorują trzy razy częściej niż moje, które było na sztucznym od skończenia pół roku. I nie ma żadnych problemów wagowych ani pokarmowych.

Asia

25.01.2015 20:39

A wracając do rzekomego „piętnowania”: Czy ktokolwiek z nas żywi się dokładnie zgodnie z wszelkimi prawidłami dietetyki? Czy to, że czasem jemy za dużo słodyczy albo pozwalamy na nie dziecku, to jest jakaś ujma dla nas jako rodziców? Wyluzujcie. Karmienie piersią JEST najlepsze z dietetycznego punktu widzenia i nie ma powodu udawać, że jest inaczej. Co nie znaczy, że to sprawa życia i śmierci. Nikt was nie atakuje jako rodziców, serio.

Aga

25.01.2015 22:23

Karmienie jest bardzo trudnym i bolesnym problemem dla wielu kobiet. Sama wiem, ze tych tematów lepiej unikać. My sami nie lubimy jak nam ktoś zagłada w talerz. Karmienie butelką, czy wręcz przeciwnie bardzo długie karmienie piersią to sprawa tylko i wyłącznie mamy dzieck.

A.....

26.01.2015 18:56

A ja ostatnio wyczuwam wszechogarniający TERROR LAKTACYJNY. Z każdej strony. Niech będzie, jestem ta zła, wyrodna, nie mieszcząca się w niechlubnych 13%, karmiąca tylko i wyłącznie mm. Ale wiecie co? To jest tylko i wyłącznie moja sprawa, niczyja inna i nikt, obsolutnie nikt nie ma prawa mnie oceniać i mówić mi, że było to złe lub dobre. Każdy ma swoją historię…Tyle w temacie.

Paulina

26.01.2015 19:03

Oczywiście każdy ma wybór, każdy sam podejmuje decyzje, dla rozrywki polecam Ci wpis http://domowa.tv/matko-robisz-to-zle/ :)
jednak z tym terrorem to nie mówmy tak, bardzo dobrze, że mówi się dużo o tym, bo równie dobrze ktoś może powiedzieć, że jest terror firm produkujących mleko, które namawiają do cudownego mm, jak mleko mamy. Niestety pomoc przy karmieniu piersią jest zerowa.

A.....

26.01.2015 21:06

Owszem mm nie jest cudowne, nigdy nie będzie lepsze od mleka matki, to jest fakt. Ja miałam do wyboru podać mm lub dać pierś z mlekiem, w którym jest chemia z leków, które muszę brać do końca życia. Lekarze zalecali mm. Leki niestety przenikają do mleka i szkodzą dziecku, nic nie poradzę, chociaż ktoś by mi pewnie powiedział: trzeba było nie rodzić.
Ale to moja historia, moja sprawa, tylko moja. Nie rozumiem tylko czemu wszyscy dokoła „wciskają się między wódkę a zakąskę” i tak się wymądrzają nie znając sprawy… Karmienie dziecka powinno być tylko i wyłącznie sprawą i decyzją matki. Ale to już tylko moje skromne zdanie, na nikim nie zrobi wrażenia.

Anonim

27.01.2015 00:04

Moja corka skończyla właśnie 5mcy. Nie moglam karmic Jej piersia z powodu wkleslych sutkow. Pomimo wielu ‚treningow’ ze specjalistkami od laktacji, uzywaniu przeroznych urzadzen i moich najszczerszych checi poprostu sie nie dało. Fakt, ze nie moge karmic piersią bardzo mnie załamał. Zwlaszcza, ze szpital gdzie rodzilam (Nie w Polsce) bardzo propaguje karmienie piersia. Gdyby nie wsparcie męża i mamy pewnie trwaloby to do dzisiaj. Sciagalam pokarm poki sie dało. Po 3 tyg nie bylam juz w stanie wykarmic wlasnym mlekiem. Pokarm zanikal.

Mnie rowniez jest mi bardzo przykro czytajac takie opinie. Apeluje o troche wyrozumiałość dla kobiet,

ada

28.01.2015 13:33

Ja też nie mogłam karmić piersia i ciągle słyszę że to źle,ale powiem tak:
ja nie mialam pokarmu w szpitalu, naszedł jak wróciłam do domu. następnego dnia dostałam gorączkę powyżej 40 stopni, drgawki i miałam już złudzenia wzroku, a do łazienki prowadziła mnie co najmniej jedna osoba! dostałam ogólne zapalenie organizmu i musiałam rozpędzić pokarm, pielęgnować rane , dostawać antybiotyk i paracetamol w max dawkach , a gorączka zniknęła dopiero po 5 dniach. lekarze ratowali mi życie! Tak zycie, 30-40 lat temu nie uratowaliby mnie , ja nie miałam wyboru jak karmić dziecko.
mam traume związaną z tym tematem, bo w szpitalu chciałąm karmić, ale czym…
naprawdę boli mnie bo w tych wszystkich komentarzach o karmieniu tylko piersia bo mm złe, czuć podtekst że jak nie karmisz piersią to jesteś ta zła

A.....

28.01.2015 15:17

Dokładnie tak, niby ok, wasz wybór nic się nie dzieje, że karmicie mm a jednak podtekst zostaje. Tak samo jak się spotyka znajomych po porodzie to od razu jest pytanie: karmisz? No nie, nie karmię, głodzę. A później a czemu nie piersią? A co to kogo obchodzi czym karmię, może ja nie mam ochoty tłumaczyć się każdemu na co choruję i jaki to ma wpływ na moje dziecko.
Według mnie matki, które karmią mm mają 2 razy ciężej. Ja w nocy spędzałam godzinę żeby nakarmić dziecko. Szykowanie mleka, karmienie, odbijanie, mycie butelki i wyparzanie do kolejnego karmienia, a po takiej godzinie często ciężko było mi zasnąć bo się człowiek wybudza a tu dziecko za godzinę znowu chce jeść i rytuał od nowa. Przy kp matka wyciaga pierś i tyle, a często i z dzieckiem przy tym usypia.
Podobnie rzecz się ma co do porodu. Jak urodziłaś przez cesarkę to wielkie halo, bo jak to nie naturalnie. A no czasem się nie da i tyle. Ja akurat rodziłam naturalnie ale nie uważam się za lepszą z tego powodu od tych, które rodziły przez cesarkę, a niestety matki karmiące piersią uważają się za bohaterki i często da się to wyczuć w komentarzach:(

Hmm… Własnego dziecka jeszcze nie mam, ale zajmowałam się kuzynami i dziećmi sąsiadów. To, co „gotowce” robią z tak młodymi organizmami, jest sraszne – mój 5letni kuzyn dzięki własnej mamusi ma chorobę stóp z powodu otyłości (jest zbyt ciężki jak dla swoich nóg). W wieku 5 lat! Swoje pierwsze dziecko z kolei, córeczkę, z wieku dziecięcym spasła tak bardzo, że mała o mało nie nabawiła się poważnych niedoborów, problemów z żołądkiem i nerkami, próbując w gimnazjum schudnąć do normalnej wagi.
Chciałabym polecić Wam książki o żywieniu dra Fuhrmana. Zarówno żywienie dzieci, jak i dorosłych :)

Paulina

25.01.2015 18:43

Mija niestety to bywa co raz częstsze, ale rodzice nie zawsze zdają sobie sprawę z tego. W końcu ktoś gdzieś to reklamuje.

Brawo. Od siebie dodam cos miedzy 10 i 11. Rozgotowane /przegotowane warzywa. zero smaku zero witamin zero chrupkosci. Tzn. Smak jest. Tyle ze Obrzydliwy. I pewnie stad awersja do warzyw u wielszosci miesozernych. Wystarzy umiec przyrzadzic brukselke czy szpinak.

Paulina

25.01.2015 18:47

Pewnie coś w tym jest! :) racja

Moja córka wypija nawet herbatę z pokrzywy. Myślę, ze rodzice maja blokadę przed ziołami, dzieci nie.

dodałabym (jako dentysta) uważanie że dziecko umrze z glodu jak nie zje w nocy- a to najgorsze co mozna zrobic dla tych biednych, słabo zmineralizowanych mleczaków. potem przychodzi mama z dwulatkiem a ja nie mam co ratować…

Paulina

25.01.2015 18:53

o! racja! bardzo fajny temat poruszyłaś!

Anonim

25.01.2015 19:13

Moja corka pila w nocy mleko chc probowalam wszystkiego. Budzila sie z krzykiem I ani woda ani herbatka tylko mleko. Do 5 butelek. Zeby ma super… opinia jej dentysty.

Paulina

25.01.2015 20:19

Wiesz, wiele rodziców podaje soczek w nocy ;)

Pracując w restauracji typu fast food, w każdą sobotę i niedzielę, obserwuje dziesiątki rodziców kupujących sobie i swoim pociechom posiłki. Jest to dla mnie co najmniej przykre… frytki i cola na śniadanie – bo tak często bywa. I zdarzają się ludzie, którzy przychodzą tydzień w tydzień. Często z dziećmi które ledwo zaczęły chodzić (bądź też nie). I zawsze się dziwię, dlaczego ci ludzie nie mogą zjeść wspólnego posiłku w domu…

jaki niekapek polecacie zamiast butli ?

Paulina

25.01.2015 18:51

patrz punkt 17

zuzii89

27.01.2015 13:39

Nie zgadzam się do końca ze stwierdzeniem , że picie ze słomki jest złe. Nasz syn miał wręcz zalecone picie ze słomki przez logopedę z powodu problemów z mową.

Dodałabym za dużo cukru (w kazdym wieku ), za duże porcje (dzieci mają małe żałądki a często dostają porcję dla dorosłego – mówię o 8 i 10 latkach), brak przypraw (w Azji dzieci oswaja się z ostrym smakiem od 1-2 roku życia np dzieci dostają kimchi otoczone ryzem), karmienie zamiast zabawy i uwagi. Co do ostatniego, wracałam kiedyś pociągiem i widziałam taką sytuację: rodzice z dzieckiem (max 2 lata) w wózku. Dziecko przez całą podroż siedziało w wózku a więc nie mogło zobaczyć co jest za oknem. Podróż tych państwa trwała ponad godzinę. Najpierw dali dziecku żelki, pozniej bulkę, pozniej parowkę, a jeszcze pozniej cukierki. Jeżeli dziecko wydało jakikolwiek dzwięk czy zaczynało się wiercić to dostawało jakieś jedzenie lub picie. Oczywiście dziecko nie miało żadnej zabawki a rodzice poza karmieniem nie zwracali na nie uwagi.

Paulina

25.01.2015 18:54

Kinga jedzenie jako zajmowacz czasu taki? Rozrywka. Fakt to również można by dopisać. Jak to czytam to aż przykre trochę.

Kinga

25.01.2015 18:58

No i sytuacja numer dwa – Pani w kolejce do kasy w Biedrze zapakowała 10 opakowań tic taków marki Biedronka – ekspedientce wyjaśniła, że to na ząbkowanie… No i nie bójcie się herbaty – dzieci w Chinach czy Japonii piją herbatę (zieloną, czerwoną/czarną) od małego. Manie na soki i słodzone herbatki z granulek napędzają lekarze twierdzący, że teina jest zła. Wystarczy nie robić „siekiery” a po prostu dobrze zaparzoną herbatę. Przyprawy też nie zabijają – można dzieciom podawać ostre przyprawy jeśli podaje się razem produkty mleczne i coś maskującego ostrość np. ryż, chleb.

Moja prawie 7 córa Sasha uwielbia wszelakie warzywa i owoce a także bakalie. Do picia wybiera owocowe i ziołowe herbatki oraz wodę. Oczywiście je słodycze i pije gotowe kupne soki ale sama wie co jest zdrowsze.

Paulina

25.01.2015 18:51

Nie powinna jeść słodyczy…

Kaja

25.01.2015 19:40

Tak dzieci nie powinny jeść słodyczy, faktycznie nadmierne ich spożywanie jest szkodliwe, ale na litość boska kto mówi, że nie powinny jeść ich wogóle. Dieta ma być zrównoważona, a odrobina słodyczy nikomu nie zaszkodzi, oczywiście, jeśli nie ma do tego uwzględnień medycznych dla danego organizmu.

Mija

26.01.2015 06:34

Słodycze w każdej ilości są szkodliwe. Nie wracając już do tematu zębów… Może wytłumaczę – żeby strawić cokolwiek, organizm zużywa minerały i witaminy, które ma w zapasie. Jeśli nie dostanie nowych wraz z jedzeniem, powstaje niedobór. W takim przypadku organizm pobiera z najmniej potrzebnych mu miejsc, np włosów, najdalej położonych stawów itp, aby ocalić ważne życiowo organy. W słodyczach nie ma witamin i minerałów, wpuszczasz więc złodzieja do domu na własne życzenie.
Dodatkowo, organizm nie zawsze jest w stanie poradzić sobie z całą tą nowoczesną chemią i ją przetrawić/wydalić, zwłaszcza, jeśli nie mija zbyt wiele czasu od posiłku do posiłku. Wtedy organizm te szkodliwe substancje upycha w najdalsze zakątki organizmu, w takie np stawy lub próbuje wyrzucić je przez skórę. I siedzą sobie te substancje w nas i siedzą…
Polecam także zapoznać się z pojęciem głodu toksycznego, co by nie rozwlekać komentarza.

Anonim

26.01.2015 16:03

Paulina to biedne te Twoje dzieci skoro do dzis ten dwulatek nie piznal smaku kinderka czy żelka. Sory ale uwazam ze wszystko dla ludzi ale z umiarem.

Paulina

26.01.2015 19:57

A w jakim sensie biedne? :)

Kaja

26.01.2015 23:08

W takim razie, upiekę w domu pyszne ciasto np. czekoladowe, wszyscy będziemy się nim zajadać, a dziecku powiem, Paulina mówi nie, więc stop słodyczą ;-)

Paulina

26.01.2015 23:22

Patrz punkt 6, przeczytaj uważnie.

Ewelina

27.01.2015 11:55

Ej no…wiadomo, że co za dużo to nie zdrowo ale jak od czasu do czasu dziecko sobie zje kostkę gorzkiej czekolady to chyba spoko, przecież zawiera dużo kakao i nawet nastrój poprawia :) Nie popadajmy w paranoję, że w ogóle nic…..

Anonim

27.01.2015 18:28

Mija – czyli nie jesz słodyczy i nigdy nie jadłaś? I twoje dziecko tez nie je?

Wg mnie warto zdefiniować co sie ma na mysli mówiąc słodycze. Wg mnie jezeli zrobię dziecku słodki batonik z owoców, płatków owsianych i bakalii to raczej go nie skrzywdzę.
placuszki z banana, wiórków kokosowych i jajka tez sa mega słodkie a nie maja w sobie grama białego cukru…

Moje dzieciaki 7msc i. prawie 4 lata piją miętę,wodę z cytryną i miętą albo samą wodę,to kwestia przyzwyczajenia albo inaczej dobrych zdrowych nawyków od początku karmienia/rozszerzania diety :)

Zastanawiam sie jak mam podać mojemu 7 miesiecznemu synkowi makaron w całości czy jabłko by się nie zadlawil… trochę nie zgodzę się w kilku kwestiach.

Paulina

25.01.2015 18:58

Oczywiście, poczytaj o BLW http://domowa.tv/rozszerzanie-diety-dziecka-metoda-blw/
Dzieci bardzo szybko się uczą. Makaron, jabłko. Super.
A jeśli masz początkowo problem z przełamaniem się to spróbuj siatki na owoce, dziecko ćwiczy gryzienie, Ty mniej się martwisz. Nie jest to samo, ale lepsze niż papki.

Katarzyna

25.01.2015 19:06

W siatce jak najbardziej bo i tak też robię . Próbowałam w ręku to gdyby byla chwila nieuwagi roznie mogloby to sie skonczyc. Dlatego nie do końca się zgodzę. To samo słoiczki. Nie wszystkie są przeciez papka. Jest normalnie w wielu ryż w calosci. Chyba wg wielu książek jestem wyrodna matka

Paulina

25.01.2015 19:06

Katarzyna stąd dziecka nie zostawiamy nigdy samego. Kiedyś musi nauczyć się przecież gryźć   A z tymi papkami to tak, jak wspomniałam, są też różne faktury. W słoiczku nie trafisz na brokuła al dente ani surową marchewkę. Makaron całe kolanko a drugiego dnia kokardkę. Ryż możesz bardziej rozgotować, dodać kurkumę. Lepić kulki, wymieszać z sosem. Róznorodność. Tu nie chodzi o bycie wyrodnym (rety tyle razy to powtarzam) tu chodzi o wpojenie dobrych nawyków :)

Generalnie brak zabawek to jest problem – nie mam jeszcze dzieci ale przerażają mnie rodzice, którzy idą gdzieś dzieckiem bez np. kolorowanki.
Kiedyś czekałam do rejestracji w poradni psychologicznej, była tam tez poradnia dla dzieci. Pani czekała z dwoma synami na wizytę. Chłopcy nie mieli żadnej zabawki a przychodnia nie wpadła na pomysł kącika dla dzieci (bardzo lubiłam chodzić do okulisty gdzie był taki kącik). Dzieci się nudziły i biegały po całym korytarzu. Matka chłopców tylko na nich krzyczała by się uspokoili – co jest trochę dziwne skoro to poradnia gdzie leczą ADHD.
Mój znajomy ma dzieci z ADHD – ZAWSZE (nawet gdy nie wychodzi z dziecmi) ma przy sobie jakieś rzeczy dla dzieci – minipuzle, grę na komórce, samochodzik, gre logiczną, kolorowankę, książkę itp.

A ja piłam wieczorem mleko z butelki ze smoczkiem aż poszłam do zerówki :D i wszystko ze mną okej :D

Paulina

25.01.2015 20:18

Ala nikt nie mówi, że coś z Tobą źle, nawet gdyby faktycznie tak było. Ale mogłabyś mieć zły zgryz, wadę wymowy. Niektóre takie rzeczy wychodzą później, gdy nagle byś musiała wypowiadać się publicznie.

Ala

26.01.2015 22:07

Może, ale jak widać „przeważnie” to nie „zawsze”, więc dla tych co już za późno na rady: macie jeszcze szansę wyjść na ludzi :P

Katarzyna Woźniak

25.01.2015 19:04 Odpowiedz

niestety popełniłam co najmniej 3 i co gorsza jestem tego świadoma. Czasem błędy wynikają z braku czasu, czasem duży ma wpływ otoczenie (dawanie słodyczy wbrew woli rodziców). Był też czas że córka nie chciała jeść i w akcie desperacji włączaliśmy TV przy posiłku, na szczęście apetyt wrócił i nie ma to wpływu na obecne posiłki, które już jemy bez rozpraszania.

Pani Paulino, proszę rzucić okiem na sposoby użycia „sic!” bo za każdym razem pojawia się tu zupełnie niepotrzebnie i błędnie. Chciałam napisać to jakąś wiadomością prywatną, ale nie mogłam znaleźć takiej formy kontaktu. Proszę się nie krępować z usunięciem tego komentarza zaraz po tym jak go Pani przeczyta :)

Paulina

25.01.2015 20:37

Z tego co wiem jest kilka sposobów użycia. SJP nie wyklucza mojego użycia. Dziękuję jednak za czujność. Postaram się o inne formy potwierdzenia i podkreślenia.

Ja mam już 13 w domu.. Urodziła się w Hiszpanii gdzie woda z kranu to podstawa.. Nasiłe karmiłam mlekiem 2 miesiące z piersi.. Dziecko tylko plakało spać nie chciało i było głodne.. Kiedy zaczęła pić mleko z butli i.kaszki stało się spokojne.. W wieku 6 miesięcy poszła do żłobka poza jajkiem i trustawkami które wprowadzilam po pierwszym roku życia jadła wszystko… Pediatra była zdruzgotana jak można dać dziecku produkty nie zmiksowane.. Dzisiaj moja córka ma wzrost 174.. 53 kilo i.mnóstwo siły.. Zjada każdego dnia urozmaicone dwa dania obiadowe i 5 posiłków dziennie.. Nigdy nie kontroluje jej słodyczy.. Ma ochotę zjeść całą paczkę ptasiego mleczka i je zjada.Sama kontroluje swoje nadwyżki kalorii patrząc czy ma trądzik.. Myślę że dzięki temu że ominęłam wszystkie książkowe rady moja córka je wszystko i ubóstwa próbować każde nowe wymyślne
danie. Moim zdaniem urozmaicone posiłki do których wkładamy dużo serca to podstawa zdrowego wyżywienia .

matki dwójki

25.01.2015 21:55

Najlepszy komentarz pod artykułem. Zdrowy rozsądek przede wszystkim i rodzicielska intuicja :) Bo nikt nie powinien narzucać „jak żywić” nasze dzieci (z przekonaniem, że wie najlepiej). Pozdrawiam

Paulina

25.01.2015 22:14

Matka nikt nie narzuca, przygotowałam ten wpis by podpowiedzieć, pomóc. Przeczytałam kilka książek, kilkanaście opracowań, badań, przeprowadziłam wiele rozmów z rodzicami. To jest ważna wiedza, bo dobre nawyki wprowadza sie od małego. Ale co Ty z tym zrobisz to już Twoja decyzja ;-)

Nie uważam się za ideał ale akurat w przypadku żywienia syna popełniłam tylko jeden błąd – krótkie karmienie piersią – i to nawet nie z własnej woli :( Mały z wadą serca i po operacji nie miał siły ssać a ja marnie obdarowana przez naturę szybko straciłam pokarm.

ada

11.02.2015 23:01

więc to nie żaden błąd, ciesz się że karmiłaś w ogóle. bo ja wcale dziecka nie karmiłam piersią.

Mam 3,5miesiecznego synka.Masz w zupełności rację, że starsze osoby naciskają na rozszerzanie diety dość szybko babcie,mamy dziadkowie ooo zgrozo,że się pewnie nie najada moim mlekiem itd…ech…i że już, już muszę mu podawać marchewki i inne rzeczy…ciężka sprawa. Powiedz mi co z glutenem w diecie dziecka?Mój synek nie ma żadnej alergii.Czy powinno się wprowadzać np.pół łyżeczki kaszki mannej po 5 miesiącu?a potem wprowadzać warzywa

Paulina

25.01.2015 21:37

Alergeny to temat na kolejny wpis :) ale poczytaj schemat http://domowa.tv/rozszerzanie-diety-dzieci/ a kolejnym razem o alergenach, przy czym z tego co czytam to gluten warto wprowadzać przy karmieniu piersią – ponoć idzie łatwiej, ale też nie ma w tej kwestii takiego ciśnienia i pośpiechu jak kiedyś.

Moja córeczka ma prawie 9 miesięcy. Nadal na „cycusiu” dwa razy dziennie. Od 5. miesiąca zaczęłam jej wprowadzać jeden stały pokarm-marchewkę. Potem dodawałam inne warzywka i mięsko ( jak skończyła 6 m-cy). Niestety moje kochane dzieciątko miało dużo „ale” do mojego gotowania, dlatego dostawała i nadal dostaje słoiczki. Ale ostatnio dałam jej „naszą” pomidorową z makaronikiem. Aż miło było popatrzeć jak chętnie jadła. Do picia dostaje wodę i czasem herbatkę melisa z jabłkiem -niestety granulowana, więc jest i cukier :/ ale i tak to jest rzadkość. Ktoś napisał, że do wody powinno dodawać się soku z cytryny. A jak ma się do tego unikanie cytrusów do ukończenia pierwszego roku życia? Po drugie – słoiczki a pediatra. Mi też pediatra doradzała słoiczki, bo sprawdzone źródło. Więc ci główni pierwsi doradcy już wprowadzają w błąd. Wiec komu wierzyć? Obecnie mieszkam za granicą i wcale nie jest łatwo znaleźć warzywa od lokalnego rolnika w dużym mieście. I z resztą jaką mamy gwarancję, że nasz rolnik będzie miał super zdrowe warzywka, jeśli np. jego sąsiad już zasila swoją uprawę, a wiatr robi swoje przy opryskach? Wydaje mi się, że do wszystkiego trzeba podchodzić z głową i nie dać sie zwariować przez te wszystkie „najnowsze zalecenia”, bo nas nasze mamy wychowywały bez setek zaleceń i jakoś żyjemy. Fakt jest więcej chemii w otoczeniu, ale trzymanie dziecka pod kloszem to też nie jest rozwiązanie, bo prędzej czy później ta chemia do niego trafi i kto wie czy nie wyrządzi więcej szkody, gdy dotrze z podwójną siłą rażenia….

dokladnie chodzi o wpojenie dobrych nawykow..dzieci obserwuja nas w kazdej sferze zycia…i jezeli bedziemy im przekazywac tylko teorie a nie popierac tego swoim zachowaniem ..nic nie zadziala:((
naprawde jako mama z 9letnim stazem..jestem dumna z nas – rodzicow ze nasza corka tyle dobrych nawykow wyniosla z wczesnego dzienstwa zaczynajac od jedzenia..o czym tu mowa…konczac na zachowaniu:))))
ps. nigdy,,,,przenigdy np….nie polozyla nam sie w sklepie na podlodze krzyczac wrzeszczac,, zeby jej cos kupic:)))…wychowanie to ciezka praca…ale ile przynosi satysfakcji i radosci:)

Monika MŻ

26.01.2015 10:31

kładzenie sie na podłodze w sklepie to nie do konca kewstia wychowania – my mielismy sytaucaje kiedy Zosia miała 3lata , że szwagierka kupila swojej 5latce loda a mojej juz nie. Na zakupach bylismy razem. Moje dziecko sie bardzo rozplakalo i wlasnie polozyla sie na podlodze. Ja odeszlam kilka metrow i poczekalam az sie uspokoi bo nic do niej nie docieralo jak mowilam a ona plakala. Po chwili wytłumaczyłam ze nie ma pieniazków a Cioci tez sie skonczyly. I minelo. Ale zal jaki miala a przy tym chec na zjedzenie tego loda wywołało taki a nie inny efekt. I uwazam ze to nie z winy złego wychowania. To takie ogromne emocje w takim małym serduszku, ze czasem nie łatwo sobie poradzic tak od razu.
Gdybym ja wczesniej poinformowala ze Ciocia kupi loda ale ona nie dostanie bo…..to rozeszloby sie po kosciach może, ale nie usprawiedliwia to jednak zachowania szwagierki. Powinna kupic dwie rzeczy ale po prostu tańsze aby i jedna i druga cos dostala.
Nie mniej jednak gratuluje podejscia i konsekwencji, której mnie czasem brak.

Niby od pediatry dostałam najnowsze zalecenia co do rozszezania diety że niby ma być po skończonym 4 miesiącu czyli od 5, ponieważ dużo dzieci z późnym rozszeżeniem jest narażonych na krzywice, bo w mleku matki nie ma dość żelaza.

Ola D.

30.01.2015 01:11

Od kiedy to krzywica bierze się z niedoboru żelaza?
Zanim opublikujesz posta, sprawdź go jeszcze raz, bo bzdura Ci wyszła.

Ciekawe czy wasze mamy tez was tak karmily wg zalecen lekarzy i co mozna a co nie? Nie sadze :/ a teraz kazda mowi tylko woda do picia karnic piersia a warzywa z wlasnego ogrodka hah Ja karmilam do 6 mca piersia pozniej mleko i sloiczki,zupki .pil soczkj ,wode,herbatki i dostawal slodycze . Dzis ma 9 lat lubi jesc wszystko jest zdrowy,choruje bardzo rzadko waga w normie. mysle,ze nie ma co przesadzac w zadna strone

cheekynati

26.01.2015 18:23

:)

Elze

18.02.2016 23:26

No to tak… Moja mama była pewnie bardzo hmmmm obok zaleceń, ale ja miałam szczęście mieć leniwą matkę. W latach osiemdziesiątych kiedy to moja mama mnie wychowywała, warzywa z bazarku, albo od babci ze wsi były odpowiednio dobre :) A z rozszerzaniem diety po co się było spieszyć. Na moje wątpliwości przy mojej córce czy już aby nie rozszerzać diety, moja mama odpowiedziała cyt.: „jeszcze się nagotujesz, takiej sraczki z tym rozszerzaniem to świeże mamy tylko dostają” :) Słoiczków i soczków jak byłam mała nie było. Z resztą może i były, ale żeby od razu kupować w pewexie? Piłam wodę, albo rumianek, bo niby co innego? Piwo? Mleko mamy do 2 r.ż. bo to było wygodne (no to może już mało normalne w tamtych czasach, chociaż z tego co wiem jakoś nikt się specjalnie nie dziwił). Dużo dostawałam jedzenia do ręki, bo komu by się chciało przecierać te zupki do usranej śmierci. Nie chciało się mojej mamie prać pieluch, więc pokazała mi wcześnie nocnik. Nie, nie, nie przemocą :) I z bardzo dobrymi rezultatami. Mam szczęście brać z mojej mamy przykład. Jestem kolejną w naszej rodzinie, dumną, leniwą matką :D Internet swoje, lekarz swoje, czasy się zmieniają, ale jedno pozostaje.. Mądre lenistwo. VIVA leniwe!

Paulina

19.02.2016 09:03

Haha uwielbiam ten komentarz, powinna go przeczytać każda mama :)

Anula

29.05.2016 21:28

No własnie karmiły wg zaleceń lekarzy z lat 80 tych- czyli super power mm, kolorowe kaszki z NRD, butla w dłoń i smok, no bo jak inaczej. No tak było. Dziś mam 30 lat i atopowe zapalenie skóry, problemy ze zgryzem mimo ortodontów i cudów na kiju, słabiutką odporność i wahającą się wagę. Swoje „dorosłe” nawyki zywieniowe udało mi się ukształtować jak urodziła się moja córka, bo ją karmię już inaczej i wiem, że to zaprocentuje.

Bałam się tu wchodzić, zwłaszcza po wpisie, co wie internet na temat mojego jedzenia ;) A tu ze zdziwieniem patrzę, że prawie błędów nie popełniam. Tzn. popełniam no, ale tragedii nie ma. Solimy mało (naprawdę mało), ale zawsze można „wcale”. Słodyczy nie dajemy, ale sami jemy, mimo że wciąż je rzucamy (dla dobra sprawy).
Super, że nie zostawiasz rodziców z niewiadomą: ale jak to naprawić? :)

Fajny post…Ja też mam nad czym pracować : 3,5,16,17 a 11 można poprawić. Moje dzieci jedzą mało, bardzo się tym stresowałam i robiłam cuda żeby zjadły troszkę więcej. A potem lekarz mi uświadomił, że parę łyżeczek co 3 godziny między śniadaniem a kolacją to jest dobrze i wcale nie trzeba wciskać dziecku na siłę jak nie chce, widocznie tyle mu wystarcza, trzeba dbać tylko o różnorodność pożywienia. Ale musiałam troje dzieci urodzić, żeby to do mnie dotarło :) Dzieci utrzymują się zwykle między 3 a 10 centylem wagi i już mnie to nie stresuje, bo wyniki badań: morfologia i żelazo są w normie.
Pozdrowienia

no cieszę się bo w naszym domu popełniane są 3 błędy – słodycze, podjadanie przekąsek i występował u obu kubek niekapek. Ale z tymi przekąskami to u nas różnie- sa warzywa swieze takie do schrupania, ale i sa paluszki (bez soli, w naszym domu ograniczamy sól do minimum), herbatniki, wafle ryżowe, suszone owoce, orzechy….no i tu pytanie Pani Paulinko, co by tu wymyślić na te przekąski???Ja mam problem z jedzeniem dla 8latki do szkoły- ile można dziecku dawac kanapke z sałatą, bazylią i wedlina, czasem marchewka albo pomidorykoktajlowe, ale Zosia juz ma dość marchewki, a pomidory woli na kanapce. Może napisze Pani coś na ten temat? Młodszy 4latek chodzi do przedszkola, gdzie musi brac ze sobą jedzenie. Z nim jest teraz etap jedzenia pieczywa z samym masłem, ale ponad to moje dzieciaki to pożeracze warzyw i owoców. Zieleninę uwielbiają. Podczas obiadu ziemniaków nie widac tak sa obsypane koperkiem. Jajecznica ze szpinakiem i natką pietruszki to normalka. Nawet ciasto gosci u nas ze szpinakiem i marchewką często.
Pozdrawiam serdecznie i bardzo proszę o coś na temat, który pytałam.
I dzięki wielkie za Pani stronę- jak nie wiem gdzie to na na pewno kotlet.tv

Mój synek ma 11 mc i je regularne posiłki, ciasteczek dla dzieci nie chce (nawet biszkoptów), uwielbia chrupki kukurydziane. Obiadki sama gotuje, pije tylko wodę bo soków tych dla dzieci nawet nie lubi. Rano i na wieczór dostaje mleko. Robię mu twaróg z owocami, je jogurciki, owoce. Jedyny i dość istotny problem to to że nie chce jeść posiłków z kawałkami. Chrupki gryzie bez problemu ( na razie ma tylko 2 ząbki) ale gdy w obiadku są kawałki to nawet buzi nie otworzy, jak już mi się uda trafić do buzi to wypluwa. Próbowałam dawać mu w rękę ale nie chce, ogląda i wyrzuca. Zaczyna mi brakować pomysłów jak przekonać go do gryzienia. Może masz jakieś sprawdzone sposoby ?

Mojej córeczce pierwszy ząbek wyszedł gdy skończyła roczek ;-) To były dopiero przeprawy zamiany przecierków na dania z kawałkami ;-))jakoś się udało, najpierw było plucie, potem coś zasmakowało w kawałku-mięsko oczywiście i tak od tej pory było coraz lepiej ;-))Teraz ma 5 lat i pyta mnie kiedy w końcu będą jej wypadać ząbki, bo innym dzieciom już wypadają ;-)Co do błędów żywieniowych, jak każda matka popełniałam ich mnóstwo, ale tak czy owak, córka jest wielkim smakoszem i lubi jeść-oczywiście sama mówi kiedy jej brzuszek mówi dość ;-) Je małe porcje, ale za to częściej. Nie lubi frytek co chyba dziwne u dzieci ;-)czy je słodycze, tak uwielbia gorzką czekoladę z jakimś nadzieniem, oczywiście rzadko. Warzywami też nie pogardzi. Ucieszyło mnie że przekonała się w końcu do ryb i jajka na miękko ;-) Także nie ma ściśle określonych reguł żywienia. Należy obserwować dziecko i alarmować, gdy coś jest nie tak -) Zdarza się że ogląda coś w towarzystwie bajek, ale nie ma problemy gdy jesteśmy poza domem i tej bajki nie ma ;-) Potrafi oglądać bajkę i wie co je i co ma na talerzu ;-) może dlatego, że wspólnie robimy zakupy i razem gotujemy ;-) Mnóstwo dzieci jest niejadkami, wielu wśród moich znajomych i to ciężkie przypadki, i uwierzcie mi, te bajki lub zabawki w trakcie jedzenia to jedyna możliwość aby dziecko zjadło. Sama w to nie wierzyłam, dopóki sama tego nie odczułam lub zobaczyłam. Także nie piętnujcie matek, dla których to jedyny ratunek. To naprawdę ciężki temat niejadków i niektóre matki popadają w bezsilność, gdy próbują wszystkiego i nic. Ciesze się że moja córa je wszystko, ale współczuje innym matkom, które przeżywają problem niejadków. I mało kiedy wszelkie książkowe rady pomagają.

Witam,
Ja mam 15 m-cz nego synka i nie chce pic samej wody gotuje mu kompoty np. z jablek, suszonych sliwek, banana,moreli , gruszki a gotowe soki nektary rozcienczam a kaszki je bezmleczne
pozdrawiam

Podoba mi sie ten tekst ale nie podobał (bo widzę, ze już zmienilas ;) ) tytuł wpisu ;)

Ja mam 2latka i 4 miesieczne.

Nie ma sie co oszukiwać ale popełniamy troche błędów, np jedzenie przy tv. Jako zasadę w domu mamy, jemy w kuchni wszyscy razem ale od czasu do czasu jemy wszyscy razem przed TV;)

Soki podaje ale w proporcji 1:4 wymieszane z woda. Herbatek nigdy nie dawałam. Mieszkam w uk i tu nawet nie ma czegoś takiego. Tylko polskie mamy poja swoje szkraby herbatkami.

Od samego początku zgotowała małemu z duza ilością ziół i przypraw, sól zaczęłam wprowadzać w śladowych ilościach dobrze po tym jak skończył roczek. Sama nie sole za dużo, więc nie było to wielkim problemem.
Mały od danlwna je to co my. Czasem bardziej czasem mniej mu smakuje ale zawsze probuje :)ja pokonanego nie padam, mąż tak i syn też potrafi troszkę zjeść :)

O rozszerzaniu diety córce nawet jeszcze nie myślę. 4 msc to ZDECYDOWANIE za szybko.
Z synem zaczęłam po 6msc, najpierw dawalam papki przeznokolo miesiąc, po miesiącu zaczęłam miksowac ale tak żeby były kawaleczki. Po kolejnym miesiącu zaczęłam wprowadzać „finger food” żeby jadł rączka. Wszystko pięknie, wszystko super tylko od dawna dziecko mi nie pozwala sie karmić, co czasem mi przeszkadza (jak np chce żeby szybko zjadł bo wychodzimy gdzieś)

Zdaje sobie sprawę, ze popełniamy ale uważam ze od samego początku staramy sie wyrobić zdrowe nawyki.

Paulina

26.01.2015 18:16

Tytuł był taki sam od początku :) może jakąś zajawkę gdzieś widziałaś, tekst wiele osób udostępniło i fajnie, bo jest tu dużo informacji a co dalej rodzice z nimi zrobią to ich wybór :)
Serio z uk nie ma tych granulowanych herbatek hipp itp? to fajnie, tutaj jest ich co raz więcej :)

cheekynati

26.01.2015 18:27

A nie było ” błędy które popelniacie „na początku ? Mało ważne tak naprawdę ;)

Mozna dostać ale tylko w polskich sklepach w supermarketach nie. Tutaj za to masa wszelkiego rodzaju smoothie(s), soczków, wód smakowych itp itd ale żadnych herbatek.

Magdalena Fabczyńska

26.01.2015 16:48 Odpowiedz

We wszystkim trzeba zachować umiar by dziecko podczas np.urodzin rówieśników nie stało tylko przy stole i zajadło się slodyczami bo ja juz tego doświadczyłam

Mal Nykiel-Kozicka

Tak się zastanawiam nad końcówką punktu 9: „[…] gdy naprawdę nie da się inaczej np. w trasie.” Właściwie skoro my, dorośli, możemy w trasie zjeść normalne jedzenie to czemu dzieci nie? Na pewno wszystko jest do zrobienia jeśli się chce :)

Paulina

27.01.2015 11:34

Milka oczywiście zgadzam się z Tobą, ale to tak, jak ze wszystkim są jakieś wyjątki i czasem można coś zjeść lub zrobić na wynos do termosu, a czasem nie.

Moja przyjaciółka zaczęła urozmaicać dietę dziecka po 6 miesiącu i do mięsa doszła w 9 miesiącu bo wiadomo, że wszystko wprowadza się stopniowo. Trafiła z dzieckiem do szpitala i ostro oberwała od lekarza, a sama jest lekarzem więc robiła to świadomie. Dziecku należy wcześniej rozszerzać diete, bo w mleku mamy nie ma żelaza, i jej syn miał okropną anemie. Teraz już wie przy drugim dziecku, że od czwartego miesiąca zacznie wprowadzanie papki z warzyw żeby szybciej dojść do mięsa, które ma żelazo. To szczególnie ważne dla dzieci których mamy miały anemie przed porodem bo już wtedy nie dostarczały odpowiedniej jego ilości maluchowi, który musi w brzuchu mamy zmagazynować żelazo.

Paulina

27.01.2015 14:42

Karola to nie jest do końca tak, bo żelazo z mleka mamy jest lepiej przyswajalne i nie tylko mięso jest źródłem żelaza. Poza tym czemu dopiero mięso w 9 mc? Każda mama sama decyduje, z lekarzem, ale jednak nie powtarzajmy nie do końca prawdziwych informacji. Bo po pierwsze są suplementy dla dzieci, które naprawdę mają anemię, po drugie można wcześniej wprowadzić produkty bogate w żelazo. Po trzecie rozszerzanie diety w 4 mc to tylko pod okiem lekarza, bo po prostu dziecko jest za małe. Nie chciałabym aby ktoś czytając taki komentarz się wystraszył, bo z jakiegoś powodu weszły nowe normy, nad którymi pracował sztab ludzi. To nie jest czyjeś widzimisie :)
Dla tych, którzy nie mogą znaleźć tutaj http://domowa.tv/rozszerzanie-diety-dzieci/

Asia

28.01.2015 22:39

Coś jest w tym prawdy. Też byłam za powolny i stopniowym wprowadzaniem nowych posiłków u niemowląt. Moja córeczka ciągle miała bardzo słabą krew. Była karmiona mlekiem-mieszanie część mojego część mm. Ciągle na lekach na anemię. W końcu moja mama i teściowa podpowiedziały mi, aby zaczęła wprowadzać papki. Bałam się, ale zaryzykowałam. Wyniki córki poszły błyskawicznie w górę i leki lekarz odstawił. Mleko mleku matki nierówne. Córeczka miała skazę białkową więc musiałam ostrożnie jeść cokolwiek. Takie ścisłe diety też nie zbyt dobrze wpływają na jakość mleka matki. A po mm miała rewolucje żołądkowe mimo, iż piła mleka z apteki. Także normy normami, zasady zasadami, ale należy obserwować dzieci i co dla nich jest lepsze.

Paulina, skad bierzesz warzywa dla dzieci zima?
Bo przyznam sie szczerze, ze jak mi sie kończy zapas warzyw od mam z domowego ogródka to wole kupić słoiczek niz ugotować cos z warzyw dostępnych w sklepach…szczególnie zimą.

Hagnos

18.02.2016 19:38

Kupujesz w sezonie/ zbierasz z ogródka i świeże szybko zamrażasz. Taki problem?

Fajny wpis. Czy będzie coś o urządzaniu pokoju dla dziecka? Pozdrawiam

Ehh to zywienie niemowlat same z nim problemy. Ja jestem matka dwoch chlopców czteroletniego i poltorarocznego. Ani jeden nie byl karmiony piersia bo ja po prostu tego nie chcialam, obaj dostawali soczki i herbatke do picia sporadycznie wode a mimo to teraz pija ja bez problemu. Obaj jedli papki i sloiczki. Mlodszy nadal doi butle a starszy dopiero niedawno z niej zrezygnowal, a mowi najwyrazniej z grupy przedszkolnej i wady zgryzu tez nie ma. Slodycze dostawali i dostaja a mimo to ich ulubiona przekaska sa wszystkie mozliwe warzywa i owoce. Jednym slowem liczy sie moim zdaniem podejscie rodzicow i ich nawyki zywieniowe a nie sciema z pseudoporadnikow ktore robia wode z mozgu nam kobietom.

A

18.02.2016 11:48

Zgadzam sie

Paulina

18.02.2016 13:33

Nie wiesz czy nie będzie miało otyłości, czy innych przypadłości :) są badania, wyjątki zawsze się znajdą, ale rozsądne żywienie to serio nic złego :) warto to wiedzieć i stosować wedle własnych preferencji.

Zdrowe żywienie zapobiega wielu problemom, między innymi uciążliwym zaparciom, mimo wysiłków czasem dieta dziecka nieco odbiega od ideału, w razie problemu ratujemy się produktem dicopeg junior i wszystko wraca do normy.

To prawda, my diety pilnujemy i ten sam problem nas dopadł, trudno
zgadnąć co może być powodem, karmię piersią więc nie mleko, nic jeszcze
nie stosujemy dodatkowo ale zapytam lekarza.

Rozszerzanie diety dziecka powinno odbywać się między 17 a 26 tygodniem życia niemowlęcia, jeśli lekarz zaleci wcześniejsze rozszerzanie diety, to ma ku temu powód, dwa że w tym okresie dziecko ma tzw. okno tolerancji, łatwiej jest mu przyswoić nowy smak i organizm w sensie trawiennym jest gotowy na pokarm inny niż mleko. Paulinko, nigdy nie podważaj autorytetu lekarza, ponieważ nie oglądałaś dzieciaczka, nie wiesz jak wygląda jego siatka centylowa i przyrost wagi, czy może jest alergikiem, jak z przyswajaniem pokarmu mlecznego.

Paulina

14.10.2015 19:49

Alu ja nigdy nie podważam, ja cytuje medyczne opracowania i zalecenia, z których lekarze korzystają. Nie każdy lekarz się dokształca, są też inne sytuacje, wymagające wcześniejszego wprowadzania diety. Jednak to co zaleci lekarz to jedna sprawa, ale jeśli rodzice wprowadzają kaszkę, bo „przecież tak, Jaś już taki duży, ma 4 mc” to jest to błąd i o tym należy mówić. Tym bardziej, że nauka idzie do przodu, a wiele rzeczy przekazywany jest przez starsze pokolenie, rzeczy, które teraz wiadomo, że można zrobić lepiej.

Chodzi mi o Twoją wypowiedź dot. komentarza Asi29. Nie wiesz czy lekarz dał złe zalecenia, bo tak na prawdę nie wiesz dlaczego tak zadecydował.

Paulina

15.10.2015 10:20

Oczywiście, masz rację, powinnam to dopisać. Dziekuję za uwagę.

To straszne, ne wiedzialam,ze tak mało matek karmi dzieci piersia. Jest to najzdrowsze i najbardziej ekonomiczne rozwiązanie z tyloma zaletami dla dziecka i matki. Wydaje mi się, że w Polsce nie ma odpowiedniego systemu wspomagania matek karmiacych. Wsparcie w postaci konsultantek, maszyny do pompowania mleka to wszystko powinno być dostępne w szpitalach.

małomiasteczkowa

18.02.2016 15:20

Dodałabym, że u nas karmienie piersią to po prostu jakiś temat tabu. Urodziłam Córę przedwcześnie, ale miałam pokarm. Mimo to jedna z pielęgniarek bez mojej zgody próbowała ją dokarmiać gdy leżała w inkubatorze na obserwacji. Nikt nawet nie zawołał mnie na karmienie. Totalna porażka! Potem u nas w przychodni zostałam wychwalona pod niebiosa za to, że karmię piersią, jakby to było czymś godnym podziwu. Dopiero wtedy zrozumiałam, że kp wcale nie jest takim oczywistym rozwiązaniem jak mi się wydawało. Teraz, gdy odpowiadam na pytanie dotyczące rodzaju mleka, jaki podaję Młodej spotykam się z dziwnymi minami. Mnie osobiście strasznie denerwuje to, że widok 2-latka ze smokiem w ustach nikogo nie mierzi, a jak ja karmię piersią roczną dziewczynkę to patrzy się na mnie jak na zwyrodnialca. Poprzekręcało się wszystko.

Sic ! Sic! Po co te wstawki w tekscie hmm. Z czescia sie zgadzam , ale pare rzeczy wrecz mnie poirytowalo. Ja karmilam syna 4 miesiace z czego ostatnie 1.5 to byl stres, bol, placz , zapalenie piesi. Dodam,ze korzystalam z pomocy poloznej laktacyjnej i roznych specyfikow zeby pokarm wrocil, nawet jak sie czasem bardxo chce to i tak nie wychodzi.

małomiasteczkowa

18.02.2016 15:13 Odpowiedz

U nas Córa skończyła roczek. Coraz odważniej zaczynam jej więc pozwalać na próbowanie tego, co my sami jemy. Jesteśmy wege, odżywiamy się dość zdrowo, wspólne posiłki od dobrych kilku miesięcy w naszym wykonaniu są naprawdę wspólnymi dzięki BLW, ale przyznam, że złapałam się właśnie na tym, że zbyt monotonnie podchodzę do odżywiania Córy. Dzięki za chwilę refleksji!

Bardzo dobry artykuł.Nic dodac nic ująć.To bardzo przykre że większość rodziców nie traktuje sposobu odżywiania swoich pociech poważnie a przeciez to fundamet życia.Sama mam dwoje dzieci.Buduje ich świadomość o zdrowym odzywianiu od samego początku i idzie nam swietnie.Dzieci są bardzo madre i pojetne wystarczy jedynie nimi dobrze pokierowac.Robimy razem zakupy ,moje dzieci same zabieraja z półek zdrowe jedzenie bo to dla nich norma;)

Super artykuł. Ka długo walczyłam, żeby namówić mojego niejadka na warzywka. A jak tylko zostawał z babcią to jadł co chciał. I wszystkie starania na marne. Trzeba było podejść do tego z pomysłem. Pomógł mi Pampi. Dużo tam fajnych pomysłów na zabawy. My wyskubaliśmy z dzieciakami chlebowe miasto a potem zatopiła je pomidorowa powódź. Pierwszy raz od dawna nie było marudzenia przy jedzeniu, grzebania widelcem w talerzu.

U nas 6,7,11 z z 7 zerwalismy na dobre okolo 3 lata temu ….na 6 mamy sposob od niedawna….pieke ciasta ciaska w weekendy i sobie wtedy wcinamy w weekendy mamy wolne od cukru w kazdej postaci …dumna jestem z nas…a 11 wlasnie to jest cos co jest wciaz do popracowania..dla chcacego nic trudnego…dziekuje za Paulino !

Jola

19.04.2016 12:06

Oops chcialam napisac ze wciagu tygodnia nie spozywamy cukru…a weekendy pozwalamy sobie na slodycze wlasnego wyrobu z alternatywnym cukrem

Dodaj komentarz: