Tego nie jedz – internet to wie

Tego nie jedz – internet to wie

Paulina Stępień
  • Paulina Stępień
  • 175 komentarzy
  • Aktualizacja:

Z jednej strony cieszy mnie, że nasza świadomość tego co jemy jest co raz większa, z drugiej strony trochę przeraża. Bo im więcej czytam różnych dyskusji, komentarzy, artykułów tym bardziej mam wrażenie, że popadamy w pewną paranoję. Zamiast wrzucić do internetu zdjęcie jedzenia, lepiej żyć o samej wodzie… a nie przepraszam. To też niemodne :) To dzisiaj (trochę) z przymrużeniem oka. Czego absolutnie nie jeść. Źródło wiedzy: Internet.

Masz ochotę na mleko. Takie zwykłe od krowy. Zapomnij. Absolutnie nie jest to wskazane. Po mleku nie tylko będziesz mieć biegunkę czy ból brzucha, bo przecież ta laktoza (słyszałeś ostatnio te setki reklam specyfików pomagających trafić laktozę? nie bez przyczyny). Mleko krowie to ogólnie zło. Osteoporoza, choroby serca, alergie.itd.

Myślisz sobie. To może mleko kozie. Modne teraz, kupisz nawet w Biedronce. Ale też się zaraz dowiesz, że żadne zwierze nie zabiera innemu mleka, tylko człowiek! To zło. Zapomnij.

Chcesz więc sięgnąć po mleko ryżowe. Roślinne, na czasie. Niech Cię pokarze jeśli tym się pochwalisz w internecie. Czy Ty nie wiesz, że mleko ryżowe to arszenik? Otrujesz się!

Sięgasz po sojowe. O rany. Jak jesteś mężczyzną to masz przechlapane. Nie wiesz, że to wpływa negatywnie na płodność? Chcesz podać dziecku – zapomnij, to toksyczne, no i jeszcze te alergie…

I już chcesz wziąć kokosowe mleko. Ale zaraz, zaraz. Czy Ty wiesz jakie to jest tłuste? To gorzej niż wypić śmietankę kremówkę 36%! Lepiej odstaw.

No to migdałowe. Prawie strzał w dziesiątkę, ale zaraz. Wiesz, że ono nie dostarcza białka? No i chyba nie weźmiesz tego z półki! Ty wiesz, że ono zawiera cukier? Sam sobie wyciśnij.

Zrezygnowany sięgasz po wodę. W końcu trzeba pić te dwa litry wody dziennie. Otóż błąd. Nerki obciążasz. Teraz co najwyżej wodę z cytryną bo odkwasza a na pewno masz z tym problem. Każdy ma! Albo zaparz sobie roibosa, on nawadnia.

Masz tego Roibosa i teraz to byś coś zjadł. Ot masz ochotę. Na przykład deser z lodówki, jakiś pudding w pucharku… no proszę Cię! kupny? pudding? kaszka? A sam nie możesz sobie zrobić? To syf. Jak już musisz to weź jogurt.

Jogurt. Jeśli chcesz to zjedz, ale nie chwal się tym publicznie. Bo jeśli wybrałeś smakowy to już po Tobie. Barwniki, cukier, konserwanty i sam syf. Wybrałeś naturalny? Lepiej. Ale czy wiesz, że one w składzie mają mleko w proszku? Albo mąkę ziemniaczaną? To ściema! Lepiej kup sobie jogurtownik i rób sam. Tylko najpierw wróć do punktu numer 1.

Masz już więc ukręcony jogurt na bazie mleka roślinnego, ale jakoś tak owoce byś dorzucił. Banany! Całoroczne, takie dobre, lubisz. No niestety zapomnij. Banany to śmierć. Odkąd Twoja znajoma zobaczyła program w telewizji co też oni z tymi bananami robią, co tam jest wstrzykiwane. Gdybyś to widział nawet byś na nie nie spojrzał. Odłóż je lepiej. Świństwo.

Jabłka. Takie polskie. Ale czy wiesz, że one są spryskiwane 345674 razy zanim trafią do Ciebie? Nie wiedziałeś? Szkoda.

No dobrze, truskawki? No coś Ty, sama woda. Nawet w sezonie, bez smaku na pewno :)

Zrezygnowany sięgasz po małe marchewki. Nie daj co – nowalijki. Bo chyba wiesz, że one są tak naprawdę najgorsze? Te azotany i inne takie. Brrr.

Kupujesz dużą brudną marchew, taką niby od rolnika. Oczywiście wiesz, że specjalnie ją brudzą by była bardziej eko? Mam nadzieję. Jeśli już to zjedz surową, bo jak ugotujesz to ma wysoki indeks glikemiczny, cukier Ci skoczy i klops. To niezdrowe.

Sałata. Znajomy widział, jak na plantacji sałaty czymś ją spryskują. Po godzinie była już dwa razy taka a znajomy znajomego ma poparzone ręce. Ja bym nie jadła.

Pomidory. Absolutnie bez smaku. Szklarniowe albo z Hiszpanii, tak samo jak ogórki. Sama woda, bez sensu to jeść.

Po tych wszystkich przygodach z owocami i warzywami masz ochotę na obiad. Dobrze, że żaden gotowiec, zupka czy fix, bo byłoby po Tobie (i to w momencie włożenia tego do koszyka w sklepie!). Ale przecież Ty nie z tych co idą na łatwiznę. Zrobisz sam. Może mięso? No to już masz kłopoty. Zjadasz zwierzęta, na pewno zaraz ktoś Ci podeśle odnośnik do filmu, jak są torturowane. Jeśli mimo tego sięgniesz po kurczaka to…

Kurczak to samo zło. One są faszerowane. Antybiotyki, antybiotyki i antybiotyki tylko to mają. One rosną takie duże w kilka dni, tak mówi ciocia Zosia przy obiedzie. Lepiej nie jeść. Ewentualnie eko, ale kogo na to stać? Odpuszczasz.

Wołowina. OK, tylko kup wołowinę rasy mięsnej, te mleczne nie są dobre. Będzie niesmaczne. A nawet, gdyby smacznie, to wiesz, że jednak mięso białe jest zdrowsze?

W desperacji sięgasz po rybę. Uważaj. Nigdy panga – syf okropny. Limanda to to samo. Łosoś? A czy na pewno z dobrej hodowli zgodnej z certyfikatem MSC?

No to zrobisz same warzywa. Mam nadzieję, że nie na stałe, bo zabraknie Ci witaminy B12 a poza tym co to za chłop co mięsa nie je? Mimo wszystko ryzykujesz.

Czas na deser. Przechodzisz obok cukierni. Kupujesz ciastko i robisz mu zdjęcie. Wrzucasz do sieci. To już po Tobie. Cukier, kalorie, spulchniacze. Sam syf. Jak w ogóle mogłeś kupić gotowe ciastko???

Z wyrzutami sumienia wracasz do domu. Pieczesz ciasto. Murzynka, takiego, jak u mamy. O rany! Gluten? Ty wiesz, że produkty pszeniczne to zło? Jak mogłeś użyć jasnej mąki? Ból brzucha, zmęczenie, wzdęcia to wszystko ten cichy sprawca. No i w dodatku przytyjesz!

Okładasz ciasto na bok. Robisz jaglane ciasto z kakao, mlekiem roślinnym, jajkami i cukrem. Co prawa już w trakcie robienia dowiesz się, że zamiast kakao lepszy byłby karob, jajka da się zastąpić siemieniem a cukier to biała śmierć. Wiesz prawda?

Niech Cie nawet nie kusi spytać co zamiast cukru. Ksylitol dobry, ale biegunka, lepsza stewia, ale taka niesmaczna, na pewno nie słodziki toż to dopiero syf, może cukier palmowy?

W sumie odechciało Ci się deseru. W zasadzie wszystko co jesz jest złe. Internet to wie, a Ty nie wiedziałeś?

Komentarze:

Haha dobry tekst :D Faktycznie. gdyby „wsłuchać się” w Internet to tylko zostałoby nam powietrze :D O nie – raczej też odpada, skoro jest już zanieczyszczone :)

Cudowne :) idealnie ujęłaś to, co chodziło mi po głowie od dłuższego czasu :) puenta: nie dajmy się zwariować :)

Też się uśmiałam czytając ten wpis, tak, nie dajmy się zwariować:) pozdrawiam.

Genialny tekst , po częsci z tym troche prawdy , ale miło się czytało:)

Ja mam wrazenie, ze w sieci juz wszyscy popadaja w paranoje. Ostatnio skonczylam zagladac na jedno forum bo mialam dosc wyczytawania takich madrosci. Odstawianie wszystkiego dla zasady, bo mleko, gluten i itp.to samo zlo. I zastepowanie tego, tak jak sama podsumowalas, niczym lepszym. Uwazam, ze umiar wskazany jest we wszystkim. Wtedy to i cukier nie zaszkodzi. Jak ktos ma odpowiednio zbilansowana diete to moze od czasu do czasu skusic sie na jakis grzeszek w kuchni bez uszczerbku na zdrowiu dla siebie i swoich bliskich :) a wracajac do popadanie w paranoje.. sama widzialas jak na ciebie naskoczono na fb za.. gotowe frytki:). Pozdrawiam!:)

Heh:) a co najbardziej kochamy- muffinki… z białej mąki, z białym cukrem i jeszcze z krowim mlekiem;)

sama prawda;) fajnie, że to napisałaś, bo ja z tych co trochę tacy zafiksowani na punkcie jedzenia i strasznie zmęczona już tym że ciągle dowiaduję się jak to kolejne rzeczy są niezdrowe a teraz się uśmiałam i postanowiłam odpuścić. Zwłaszcza że wczoraj przeczytałam jeszcze że nie ma w czym gotować- bo tefal zły a nawet szkło też, bo rtęć w nim:D Eh;)

Paulina Stępień
  • Paulina

Serio? Z tym szkłem nie znałam! :) Muszę zgłębić wiedzę :D

Ja też mam takie same odczucia. Najlepiej żywić się powietrzem – jak buddyjscy mnisi – choć może też lepiej nie, bo przecież tyle zanieczyszczeń…
Czasem po prostu wystarczy trochę zdrowego rozsądku :)

  • POMARANCZOWY KOT
  • Odpowiedz

Mam to gdzieś co jest zdrowe, jedzenie ogrzewam w mikrofali, jem za dużo słodyczy, uwielbiam pomidory i banany. Kocham banany. Ups jadłam dzisiaj na obiad pangę. Tylko mleko musiałam odstawić strasznie boli po nim mnie brzuch. Jakoś się trzymam rozmiaru 34/36, wyniki bardzo dobre i żyje. Nikt mojego foodbooka nie chciałby zobaczyć a jakby go zobaczył to by się przeraził. Pozdrawiam

Jest jeszcze mleko owsiane:D

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Parówki = zuuuooo

Zapomnialas o herbacie z cytryna! To dopiero trucizna. Wypijesz taka i po Tobie

Paulina Stępień
  • Paulina

Tego nie znam :) co z tą cytryną? :D

  • Anonim

Odpowiada że subtanje z cytryny wchodzą w reakcję z substancjami z herbatki i się odkładają w mózgu i trup gotowy

  • Dominika

chodzi o to, że wkładając cytrynę do herbaty, która się jeszcze parzy, wytrąca się jakiś cytrynian glinu czy inne czary-mary.

  • Olaaaa

Herbata z cytryną powoduje Alzheimera:P

  • majkonik

Tak. Ponoć pod wpływem cytryny w herbacie wytwarzają się jakieś tam toksyczne związki. Z resztą i tak w wysokiej temperaturze cytryna traci wszelkie swoje właściwości dobroczynne. :-P :-)

  • Ziutka

Podobno powoduje chorobę Alzheimer’a. Jak już to woda z cytryną…. No koszmar jakiś!

Ale to wszystko to prawda jest przecież. Jaja sobie robicie i to jeszcze takie z marketu. Jesteście głodni? Najlepsza jest prana. I to dużo zdrowsza, a jaka tania.

  • Iwa

a co to ta prana???

  • meka

tak, tylko prana i bindu nas uratuje :)

Wow to co jesc, ja myslalam ze tylko a USA jest syf a tu w Polsce widze jest bardzo podobnie

Rewelacja :)

Justyna no racja! parówki, jak mogłam zapomnieć! :D

  • ankaaa

Za podanie parowki dziecku grozi odebranie praw rodzicielskich :D

  • Kaja

Ankaa ty się nie śmiej bo nikomu nie życzę chorego dziecka, które cierpi bo tego nie może albo tamtego. Coraz więcej jest chorych dzieci!! Pracuję w aptece i widzę z czym borykają się rodzice i płaczą nawet bo nie wiedzą co robić. Ale widzę że macie z tego niezły ubaw!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!bawcie się zatem ale beze mnie.

  • emilaka

Kaja
Ale jest spora roznca miedzy osoba, ktora nie moze jesc glutenu z przyczyn zdrowotnych, a osoba, ktora wycina z diety wszystko, o czym zle internet pisze. Zroznicowana dieta to podstawa, a czytajac internet mozna dojsc do wniosku, ze… niczego nie powinna jesc.
Poza tym – do apteki ludzie nie chodza pospacerowac tylko z konkretnym problemem. Wymyslonym czy nie. Wiec nie bazujesz na reprezentatywnej grupie.

  • Kaja

Emilakaa, oj zdziwiłabyś się z czym chodzą, oj zdziwiła…nawet pospacerować, nawet jako staruszka bo nie ma się do kogo uśmiechnąć. A po za ty często od takiej właśnie „różnicy” o której piszesz zaczynają się problemy zdrowotne kochana.

  • emilaka

Sugerujesz, że twierdzę, że nietolerancja glutenu to błahy problem?
Twój dowód anegdotyczny nadal mnie nie przekonuje, trudno.

  • ankaaa

Kaja ale wlasciwie o co ci chodzi? O jaki ubaw?bawia mnie osoby odstawiajace wszystko bez wiekszego powodu. Tego nie zjedza, tego nie i niedlugo zaczna chodzic w maseczkach bo strach oddychac. Nie mieszaj w to osob chorych. Ty pracujesz w aptece a ja w szpitalu i wiem cos o chorobach. Mam tez chore dziecko(problemy wlasnie gastryczne) i o diecie wiem bardzo duzo. I nawet bys sie zdziwila, ale jada bardzo dobrze, prawie zahaczajac o fanatyzm z tego artykulu. Bo mam mozliwosc: swojskie jaja,miesa,warzywa i owoce. I tak na co dzien. Nie jadal sloiczkow i ekspresowych kaszek,bo nie mogl! Ale zdarza mu sie zjesc parowke. Bez uszczerbku na zdrowiu. Raz na ruski rok. Nie twierdze,ze jest polecana w codzienniej diecie,ale jezeli dziecko do swieta zje parowke,frytki to litosci,to go nie zabije. Co innego jakby byl zywiony tym caly czas,to by juz obojetne dla organizmu nie bylo.

  • Diana Humeniuk-Siorek
  • Odpowiedz

A pasztety? Te pięknie pakowane?

Skądś jednak coraz częściej cierpimy na te dolegliwości układu pokarmowego i trawiennego więc sporo racji w tym tekście jest prawdy. Teraźniejsze jedzenie to praktycznie sama chemia szkoda że nie da się z tym nic zrobić na większą skalę :(

  • emilaka

Doczytaj sobie o dolegliwosciach ukladu pokarmowego w okresie sredniowiecza. Ludziom to sie w dupach poprzewracalo od dobrobytu i mysla ze sraczka to cos nienormalnego. ;-)

Fajny tekst. Ja wiem jaka grupa ludzi jest głównie odpowiedzialna za tego typu fachowe mieszanie w głowach ale nie powiem :P :D Ogólnie cieszę się, że są blogerzy, którzy nie boją się tupnąć nogą i to napisać. Pozdrawiam :)

Paulina Stępień
  • Paulina

Cieszę się, że jest tyle osób, które załapały tekst bez osobistych podtekstów :D Chodził mi po głowie od jakiegoś czasu :)

  • Joanna Jaskółka
  • Odpowiedz

Jeśli natomiast nie chcesz kupować mięsa [bo zapewne z hodowli, gdzie się za życia męczyło] i chcesz mieć własne, to kupujesz króliki, karmisz je, dbasz o nie i na koniec słyszysz, że jesteś kanibalem, bo zabijasz swoich przyjaciół :D

Świetny tekst <3

  • Artur U.

hehe dokładnie, świry, to świry ;)

Niesamowite .. rozumiem jeść racjonalnie ale ludzie właśnie czasem tak histeryzują .. bez przesady .. dziś to jest trujące .. a to super zdrowe .. za rok okaże się że jest odwrotnie .. Świetny wpis :) zapraszam do siebie na bloga.

Świetny wpis!

Co nie zmienia faktu, że na kotlecie ostatnio mocno bezglutenowo, jaglanie itp. Wroccie do pełnego”normalnych” przepisów :)

  • Kaja

No właśnie Paulinko, jak to jest, z jednej strony wyśmiewasz, a z drugiej propagujesz…uważam osobiście, iż ludzie dużo piszą o zdrowej żywności i na tym koniec. Moje zdanie, to takie, iż należy odżywiać się zdrowo, ale bez paniki i przesady. Ale swoją drogą, trochę wyśmiewasz trochę tym tekstem osoby, które naprawdę borykają się z jedzeniem czegokolwiek ze względu na choroby. Ale cóż to Twój punkt widzenia, czy trafiony sama powinnaś sobie szczerze na niego odpowiedzieć, ale nie publicznie.

Paulina Stępień
  • Paulina

Kaja nie wyśmiewam tych zasad, bo je właśnie przybliżyłam, zwróć uwagę na cały tekst, na paranoję w jaką można popaść, szczególnie gdy ktoś będzie chciał się spytać „w internecie”.
Sama wybieram ostatnio jaglankę zamiast mąki pszennej, może też dlatego jestem w temacie. Podsuwam nowe przepisy bo też tak żyję. Ale niekiedy naprawdę można odnieść wrażenie, że nic nie należy jeść.

Wiesz za czym jestem? Nie za straszeniem i demonizowaniem, lecz za pokazywaniem korzyści, a to wielka różnica.

  • Jola

Ważne by nie zwariować. Z dietami jest tak, że jak już zaczyna panować jakaś moda, to na zasadzie zagarnięcia pozostałej części i negowania wszystkiego co nie jest zgodne z ową dietą, teraz jest tak z dietą bezglutenową. Ludzie rzucają się na to, nie mając o niczym pojęcia, a nie tędy droga. Najpierw trzeba dobrze poznać swój organizm a potem się zapoznać z tym, co nam rynek podaje do jedzenia. I tu jest przysłowiowy pies pogrzebany. Za masowe alergie u dzieci nie jest odpowiedzialne mleko krowie, bo w naszej szerokości geograficznej jesteśmy wręcz skonstruowani do trawienia krowiego mleka i odsetek skazy białkowej jest raczej znikomy, a odwrotnie jest na przykład w Japonii. Mleko prosto od krowy, które nie przeszło żadnej obróbki chemicznej nie powoduje żadnych perturbacji ze strony układu pokarmowego i nie stanowi żadnego alergicznego zagrożenia. Problem pojawia się dopiero, gdy to mleko jest przetwarzane, pasteryzowane, gdy jest odciągnięty naturalny tłuszcz, witaminy i mikroelementy, a następnie do tego czegoś co mlekiem być przestało i stało się białym płynem, wpompowuje się chemiczne witaminy, mikroelementy, wszystko jest od początku do końca sztuczne, taki płyn mlekopodobny musi uczulać i takie jest źródło alergii. Tak się dzieje z każdym produktem żywnościowym jak również z białą mąką okrytą złą sławą przez najnowszą modę bezglutenową. A prawda jest taka, że może nie w glutenie tkwi problem a w produkcji tej mąki począwszy od siania aż po pakowanie w torebki papierowe. Można łatwo dać się ponieść modom i dać sobie zamącić umysł zgrabnie napisanymi artykułami o szkodliwości laktozy i glutenu, ale prawda pozostaje nieodkryta między wierszami. Najważniejszy jest rozsądek i rozumienie rzeczy, a przede wszystkim zrozumienie jak działa nasz własny organizm. W obecnym szaleństwie diet taki artykuł jest jak powiew świeżego powietrza i jest bardzo potrzebny. Pozdrowionka.

Bardzo dobry tekst! :-)
Do poprawy jedynie literówki (trafić =trawić)

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że to prawda. Wystarczy przeczytać skład produktów, żeby przekonać się, jakim g…wnem nas karmią. Śmietana z mąki, 60% mięsa w mięsie, trujące konserwanty w owocach. Ja rozumiem, że Was to śmieszy i nie obchodzi Was to, że wasze dziecko może mieć przez to raka trzustki. Ale ręczę Wam, że producenta Waszej żywności też to śmieszy, że kupujecie jego produkty i płacicie mu za to pieniądze. On po prostu umiera ze śmiechu.
Poczytajcie etykiety, naprawdę.

  • Kaja

Boże, wreszcie ktoś mądrze się odezwał ;-)Dzięki, bo myślałam, że tylko ja jestem „nienormalna” bez urazy oczywiście ;-)

  • Wera

to wystarczy tego nie kupowac;) Ja 2 lata temu przerzucilam sie na jedzenie „proste” czyli takie ktore np. kupowali nasi dziadkowie: warzywa i owoce nie pakowane, ograniczylam nabial i produkty maczne (tylko dzieki temu schodlam 6kg i nadal trzymam wage); staram sie kupowac mnostwo swiezych, sezonowych produktow. To ma dla mnie jak najwiekszy sens, a nie kupowanie polproduktow, przetworzonych papek i proszkow. Swietny tekst Paulina! Zobrazowal dokladnie co sama mialam w glowie! Od czasu jak zaczelam odzywiac sie bardziej swiadomie, ilosc sprzecznych informacji w internecie calkowicie mnie przerasta! Co chwile doszukuje sie kolejnej rzeczy,ktora jadlam cale zycie a nagle jest zla… Zaczelam sporo eksperymentowac z „dieta”/sposobem jedzenia i w koncu po 2 latach wiem co mi sluzy a co nie. Strasznie latwo jest nabawic sie paranoi albo jakis zaburzen odzywiania po internetowej lekturze! Jednak zachecam do myslenia i zastanowienia sie nad tym co wkladamy w swoje ciala i cialka naszych pociech, nie mniej bez paranoi i przesady! „You are what you eat!”

Paulina Stępień
  • Paulina

Śmi jednak trochę dystansu do siebie każdemu się przyda.

Wera bo to jest też to, im więcej zgłębiasz wiedzę, im więcej chcesz wiedzieć o produktach tym więcej pojawia się wątpliwości i sprzecznych informacji i stąd blisko do wariactwa :)

Gratuluję artukułu ;) naśmiałam się aż mnie brzuch boli ;) świetnie napisane :)

  • Kaja

Gratuluje ;-)

Zapomnialas dodac, ze to wszystko oczywiście rakotwórcze ;)

Wszystkie informacje z internetu trzeba zweryfikowac i przede wszystkim myslec samodzielnie. Wiadomo ze duze korporacje chcac zarobic publikuja w prasie i necie rozne rzeczy a jak widac wiekszosc ludzi slepo w to wierzy i wydaje mnostwo pieniedzy na niby to zdrowe i niezbedne specyfiki

Genialne!!! Brakowało takiego ZDROWEGO podejścia do tych wszystkich mód żywieniowych. Grunt to rozsądek, szkoda, że nie jest zaraźliwy. Uśmiałam się do łez. Świat wpadł w obłęd i trzeba się w tym odnaleźć. Nawet trucizna podana w małych dawkach – uzdrawia (patrz: homeopatia), zatem wszystko dla ludzi (a w lodówce pyszni się tort brzoskwiniowy Twojego przepisu, na mące pszennej, ups, a to samo zło :-)). Pozdrowionka :-)

Ale się musiałam nascrollować, żeby zostawić tu komentarz! To jest bardzo dobry tekst! :D Ja też wpadłam w tę spiralę eliminacji. Co prawda piję mleko, często prosto od krowy, i nie zamierzam przestać, ale zastanawiałam się nad karobem i wiele produktów (kurczaki, ultra wczesne nowalijki, parówki, gotowe ciastka, słodzone kolorowe jogurty…) skreśliłam w wymienionych przyczyn.

  • Agata

Ale mąki pszennej nie oddam nigdy!!! :D I cukru!

Z mojego bloga wygrzebano kiedyś zdjęcie parówki i z pewnej strony dowiedziałam się, że jestem okropną blogerką, bo mam odwagę publicznie przyznać się do tego, że w naszym domu je się parówki. A przecież takie rzeczy to się w ukryciu trzyma!

Ja też namiętnie czytam etykietki, mąż się śmieje bo wszystkie batoniki musli testujemy na zawartość fistaszków, a leki na zawartość aspartamu, ale to skutki alergii.
Nadmiar świadomości szkodzi, to wiadomo nie od dziś. Najbardziej jednakpodoba mi się moda na dietę bezglutenową. Mam znajomą, która realnie nietoleruje glutenu i to jest delikatnie mówiąc straszliwie uperdliwe w życiu, ale jak widać z nudów też tak można sobie urozmaicać :P Niektórzy nawet tak tłumaczą nadmiar kg i tym sposobem wyjaśniają, że nie da się z nimi nic zrobić, bo to ten GLUTEN zawinił :D

Ależ się musiałam :) i tekstem i niektórymi komentarzami:)

Taki miły akcent na zakończenie weekendu :)

Genialnie to podsumowałaś:! :) Zgadzam się w 100% :D

Ludzie sie smieja a ja naprawde nie toleruje glutenu, produktow mlecznych i jajek :( Do tego moj maz to wegetarianin i uczulony na slodzik! I sprobuj tu ugotowac kolacje :)

Gdybyśmy tak wszyscy myśleli to pewno wszyscy popadalibyśmy z głodu. A ja chcę zacząć dietę…

Uwielbiam Twoje teksty :D wlasnie tego typu :)

To mój mąż szału dostaje jak słucha babki z nowego programu kuchni+ ugotuj mi mamo. Ta to dopiero ma paranoje. Wszystko, wszystkim zastepuje i nie daje swoim gościom dojść do słowa jak chcą trochę normalności przemycić. Zero mąki, cukru, kakao też czymś zamienia, ciągle kasza jaglana, daktyle. Zamienniki zamienników, uszy opadają jak się to ogląda i ma się ochotę wylać jej kubeł zimnej wody na głowy. Ogłupia ludzi.

  • Jola

To nie jest tak. Warto się trochę zapoznać z tematem nim się taką krytykę napiszę. Autorka programu „Ugotuj mi mamo” prowadzi blog Smakoterapia, na którym wyjaśnia przyczyny zastępowania popularnych produktów. Nią nie kieruje żadna moda, ale w programie nie wdaje się w szczegóły, natomiast na blogu wyjaśnia, że do takich rozwiązań zmusiła ją sytuacja życiowa a dokładnie kalejdoskop chorób dziecka. I tak jak post o obłędzie „dietowym” jest genialny, tak podobna skrajna i niesprawiedliwa krytyka wcale nie jest śmieszna i dowodzi ogromnej powierzchowności swojego autora.

Nie ma co słuchać ,,internetów”, tylko własnego organizmu. Np. mi osobiście nie służy mięso, więc go nie jem, ale to nie znaczy, że innym zaszkodzi :)

  • Adelina Miranda Dyczko
  • Odpowiedz

a człowiek i tak przeciez sam najlepiej wie co mu szkodzi ,a co robi dobrze :-)

Świetny tekst! :) I jaki prawdziwy..
Ale to wszystko, jeśli się tyczy dorosłego to jeszcze nic, spróbuj dać dziecku monte/danonka albo inny deser i napisać o tym w sieci…w efekcie najlepiej wyłączyć komputer na kilka dni i się nie denerwować. ;)

Ha! Świetne! Zgodnie z zasadami żywienia dietetyka – Interneta nie powinno się jeść w zasadzie niczego, bo wszędzie czai się zło. Chyba zaraz pójdę do kuchni i zjem coś toksycznego (może banana i to na noc :))

Świetny tekst! Warto oczywiście mieć świadomość, co w jedzeniu siedzi – ale faktycznie, jak się przyjrzeć tym wszystkim obstrzeżeniom… Brr! ;-)

Ludzie tylko internet i internet.Dobrze że wstawiłaś ten artykuł. Niedługo trzeba będzie nawet zrezygnować z życia bo też jest niezdrowe.Ogólnie fajny tekst.

Tekst super i bardzo na czasie! Jeśli chciałoby się to wszystko wprowadzić w życie, to chyba by już na nic nie starczyło czasu, a zarabiać to już by trzeba było za 100. Najbardziej mnie śmieszy pojęcie „cheat meal”, które spotkałam na jednym z blogów. Już samo takiej nazwy ma wpędzić biednego jedzącego w poczucie winy, że oszukuje i robi coś złego, nic tylko się jeszcze pobiczować do kompletu. Teraz to co drugi bloger to ekspert jedzeniowy, szkoda, że niewielu ma świadomość, że nikt nie ma monopolu na rację i to, co dla jednego jest dobre, dla innego będzie masakrą.

Dodaj komentarz: