Remont mieszkania: dzień 6 kiedy coś poszło nie tak

Remont mieszkania: dzień 6 kiedy coś poszło nie tak

Paulina Stępień
  • Paulina Stępień
  • 13 komentarzy
  • Aktualizacja:

Choć każdego dnia staram się spojrzeć na wszystko z tej jaśniejszej strony to przyznam, że dziś mam ochotę usiąść i zapłakać nad tym remontem. W jednej z książek, które ostatnio czytałam było, że jak zaczynasz dbać o swój dom, to on się odwdzięcza. A u nas coś poszło nie tak.

Dzień 6

Tak naprawdę gdyby patrzeć w kalendarz to chyba remont zaczęliśmy tydzień temu, ale wczoraj były wagary i rodzinna wycieczka rowerowa, więc raczej się skupię na samym procesie remontu. No chyba, że chcesz czytać o naszej kolejnej kilkunasto kilometrowej wycieczce na rowerach (tak jestem dumna z dzieci, bo super dają radę) i pysznych lodach (ha! zrobię Ci smaka) to daj znać ;-)

A wracając do remontu to wspomniałam, że nie zawsze idzie zgodnie z planem. Malowałam framugi, ale po 3 i 4 warstwie zrobiłam test paznokcie i niestety lipa. Choć wybraliśmy farbę uniwersalną (w tym do kaloryferów), czyli podobną do tej, która super sprawdza się w kuchni, to niestety tym razem efekt jest kiepski. Farba odpryskuje. Mam pomalowane ponad framugi, kilka warstw i teraz czeka nas ścieranie, szlifowanie by znowu położyć inną farbę. Wracamy do punktu wyjścia. Możesz więc sobie wyobrazić co czuję. Niby to nie jest coś czego nie da się przeskoczyć, ale wciąż brakuje mi jakiś spektakularnych efektów naszej pracy!

Odprowadzam dzieci do przedszkola, wnosimy panele (ile mogą jeździć z bagażniku?!) i ruszamy na poszukiwanie farby idealnej. Mam kilka typów, nie wiem czy podjęłam dobrą decyzję, ale dam na pewno Ci znać. Ulegamy też i kupujemy szlifierkę, bo ręcznie szlifowanie tej farby idzie kiepsko. Niestety to kolejny nieplanowany wydatek.

I niestety prawdopodobnie nie ostatni. Od kilku dni coś szumi w toalecie, a że mamy podwieszany wc to już w mojej głowie rodziła się przerażająca wizja, że trzeba będzie kuć. Mam nadzieję, że uda nam się wymienić mechanizm bez demolki. No i lodówka. Zaczęła mocno chłodzić, za mocno. Mam nadzieję, że to jednorazowy wybryk, że te zmrożone liście szpinaku to zupełny przypadek… Oby.

No to trochę sobie postękałam. A teraz do pracy, w końcu wszyscy czekamy na efekty :) Łapiemy za szlifierki i trzemy framugi. Mamy taki plan by je zetrzeć ciut mocniej, może farba lepiej będzie przylegać? Trzymaj kciuki!

Wieczorem, kiedy już jest cisza w domu (jednak to szlifowanie trochę hałasuje) to jedyną rzeczą na którą mam ochotę jest książka. Zatem nic nie sprzątam, nic nie układam (a powinnam), tylko czytam i czytam, bo ciekawa jestem, jak skończy się książka! A jak szukasz książek to zerknij na ten wpis ;)

Przydatne informacje (ze zdjęć, wpisu)

  • fotelik rowerowy my mamy Bobike (taki), bardzo jestem zadowolona, poczytaj o fotelikach tutaj (bardzo fajny wpis ;-))
  • moje rękawiczki to rękawiczki ogrodowe, o wiele lepsza opcja niż jednorazowe ;-) kupione w Castoramie, ok. 7 zł
  • do szlifowania używam pacy na papier ścierny i papieru 100.
  • farba – dam znać, jak okaże się udanym zakupem, bo póki co mam kiepskie doświadczenia ;-)
A tu wspomnienia dnia poprzedniego ;-)
A tu wspomnienia dnia poprzedniego ;-)
Panele czekają
Panele czekają
Jeszcze wieczorem malowałam i już, już wyglądały naprawdę ładnie
Jeszcze wieczorem malowałam i już, już wyglądały naprawdę ładnie
Jeszcze wieczorem malowałam i już, już wyglądały naprawdę ładnie
Jeszcze wieczorem malowałam i już, już wyglądały naprawdę ładnie
A potem test
A potem test
No i nie jest dobrze. Nawet zakładając, że za kilka dni zyska na twardości to i tak nie powinna tak odpryskiwać
No i nie jest dobrze. Nawet zakładając, że za kilka dni zyska na twardości to i tak nie powinna tak odpryskiwać
Zatem trzeba wdziać okulary
Zatem trzeba wdziać okulary
i do dzieła! to moja nakładka szlifierska, a Michał ma już prawdziwą szlifierkę
i do dzieła! to moja nakładka szlifierska, a Michał ma już prawdziwą szlifierkę
To moje „upatrzone farby”, zobaczymy jak im pójdzie
To moje „upatrzone farby”, zobaczymy jak im pójdzie
A to na pociechę oglądałam ramki, jeszcze nie kupiłam, ale są fajne, choć są z tworzywa i zastanawiam się czy nie żółkną z czasem? Ktoś ma te z pepco? fajne, czy lepiej szukać drewnianych?
A to na pociechę oglądałam ramki, jeszcze nie kupiłam, ale są fajne, choć są z tworzywa i zastanawiam się czy nie żółkną z czasem? Ktoś ma te z pepco? fajne, czy lepiej szukać drewnianych?

Komentarze:

  • Magdalena Sałata
  • Odpowiedz

Na forach o remontach i urzadzaniu wnętrz ludziska w 99% polecaja do takich powierzchni farby 3v3.

  • Domowa.tv

tak, ona miała być do podłóg, tylko wytrzymałość pełną ma po 10-15 dniach, stąd moje obiekcje jeśli chodzi o drzwi :D

  • Magdalena Sałata
  • Odpowiedz

A do przycinania paneli wystarczy wyrzynarka.

ja mam ramke z ikea – ma jakos ponad rok i jak narazie jest ok

Paulina Stępień
  • Paulina

a te ikea nie są drewniane? a może są różne, hmmm, wcześniej miałam właśnie drewniane, tylko ciemne

meble w pokoju dzieciecym malowałam v33 i co prawda było trzeba uważać przez te 21 dni do całkowitego utwardzenia, ale warto. Meble malowane rok temu a się trzymają świetnie! więc polecam (to była farba v33 do mebli kuchennych ;)) a ramki z pepco mam tylko inny układ i nie żółkną

Paulina Stępień
  • Paulina

dziękuję za komentarz! ;-) a meble były z okleiny? śliskie?

Jestem po remoncie :) malowałam farbami v33 kafle w łazience, na podłodze, szafki kuchenne – oczywiście wszystko dostosowane do rodzaju powierzchni. Polecam!!! :) Pralkę wnosiłam już po 2 godzinach, szurałam itp. i nic się nie zdarło :) polecam

  • Anna

I jak wyszło to malowanie kafli? Tez się nad tym zastanawiam odnośnie łazienki, kafle mam gładkie z połyskiem tylko ze tez są pod prysznicem i nie wiem czy farba da rade w takich warunkach?

My używaliśmy Beckers do malowania i super kryje i nie odpryskuje, ale powierzchnia musi być dobrze oczyszczona i odtłuszczona z pewnością lepsza od duluxa i szybko schnie i ładnie pachnie

znamy temat remontu do bólu :) a zamiast szlifowania tych framug, polecam usuwacz uniwersalny Bondex – właśnie używamy na futrynach pomalowanych 30 lat temu kilkoma warstwami :) schodzi jak tapeta, ale fakt, trzeba dzieciaki zneutralizować, bo ostre dziadostwo :(

Nie polecałabym zakrywania panelami drewnianej podłogi. I nie chodzi o łatwość czy trudność samodzielnego układania paneli, lecz o to, ze to podłoga pływająca. Będzie się uginala, skrzypiała i dawała wrażenie, że pod nią jest pustka. Będzie dużo głośniej niż na drewnianej podłodze.

Malowanie…. Mamy 1000m2 do pomalowania. Od zera. PEwnie będę miała dość na lata. Ostatni etap wykańczania domu

Dodaj komentarz: