Szukaj
Generic filters

Wakacje z przyczepą 2017: dzień 10 Niechorze

Dzień 10

Rano ruszamy z Gąsek i kierujemy się na zachód. Jak zawsze ustawiamy jakiś punkt orientacyjny na mapie, a potem w trasie wyszukuję tego właściwego miejsca gdzie chcielibyśmy się zatrzymać. Tak jest i tym razem, choć gdy to piszę to wiem już, że tym razem wybór nie był zbyt udany.

Dzień 10

Najbliższe dni nie mają być zbyt słoneczne, szczerze mówiąc ma padać. Jak widzisz pogoda dość często przewija się w moim opowieściach, ale to właśnie ona ma w dużej mierze wpływ na to co robimy. Tak czy tak dzisiaj ruszamy, bo dzisiaj ma być ten dzień gdzie leje bardziej, więc chcemy go „stracić” częściowo na trasę. Cel Pobierowo lub gdzieś w okolicy.

Ruszamy rano, oczywiście pada. Kempingowi sąsiedzi pomagają nam obrócić przyczepę, bo miejsca jest dość niewiele i nie można jej wymanewrować samochodem. Ogólnie wszystkie manewry robimy z podpiętą przyczepą do auta, bo tak jest wygodniej i nasz samochód dobrze z nią sobie radzi, ale czasem jest tak jak dziś: trzeba obrócić. Wyjeżdżamy i ruszamy w drogę.

W trakcie jazdy decydujemy, że zamiast w Pobierowie to zatrzymamy się nad jeziorem, w Golczewie. Wydaje nam się, że będzie bliżej do Szczecina (który chcielibyśmy odwiedzić), no i też jakaś odmiana od morza (poza tym pogoda mało plażowa). Teraz już wiem, że ten wybór jest średnio udany, czemu? O tym jeszcze napiszę, ale ogólnie pole jest takie sobie, a póki co najdroższe, no i po deszczu będzie tu ślisko.

W każdym razie docieramy, bierzemy do potrzebne i ruszamy na podbój kolejnej latarni morskiej. Stąd najbliżej mamy do Niechorza. Dzieci się ekscytują na samą myśl, niestety po drodze zaczyna siąpić deszcz. Niby nie problem. Na miejscu okazuje się jednak, że dodatkowo wieje i latarnia jest zamknięta z powodu złych warunków atmosferycznych. Ohhh, ten zawód na twarzach dzieciaków. No, ale nie przeskoczymy tego.

Podziwiamy fale i ruszamy w stronę parku miniatur, udaje nam się przekonać dzieci, że skoro nie możemy wejść na normalną to chociaż popatrzymy na miniatury latarni morskich i wybierzemy te, które jeszcze chcemy zobaczyć. Leje deszcz. Ale nie zrażamy się. Spacerujemy po parku, a potem ruszamy w kierunku centrum miasteczka by coś zjeść i się ogrzać. To nie takie proste, bo wiele miejsc jest „bez dachu”, a te zadaszone są zatłoczone. Ale w końcu coś wybieramy.

Niestety dzisiaj nie mamy farta. Jest niesmacznie. Dostajemy  brokuły z gorgonzolą bez gorgonzoli, naleśniki z nutellą bez nutelli i oranżadę z cytryn bez cytryn. Nie jest dobrze. Przyznaję, że w takich momentach nie jestem szczęśliwa, bo ani to tanie, ani smaczne. Jednocześnie gdy leje trudno też jeść jedzenie z pudełek, bo poza samochodem nie bardzo jest gdzie usiąść. No trudno. Ruszamy na kemping.

Okazuje się, że w trakcie naszej nieobecności zamieszkały u nas mrówki. Nie wiem jak weszły, ale siedzą sobie w naszej przyczepie. Staramy się spryskać je tym co mamy, ale jutro będzie trzeba sięgnąć po coś więcej. Niestety stoimy nogą przyczepy prawdopodobnie na jakiejś ich trasie, ale jest zbyt grząsko by się przesunąć. Przynajmniej mam motywację by wszystko zmyć i nie zostawić nic na noc, bo na pewno by im się to spodobało 🙂 Zasypiamy wszyscy dość szybko, bo ta pogoda jest dość męcząca.

Informacje praktyczne

kemping: zatrzymaliśmy się na kempingu w Golczewie, ale nie byliśmy zadowoleni. Bardzo pochyło, a jak pada to grząsko, dość drogo (płaciliśmy 93 zł / doba co póki co jest rekordem podczas naszej tegorocznej podróży). Gdyby była ładna pogoda to obok jest jezioro, ale gdy nie ma pogody to trzeba jechać dalej. Rozważaliśmy kemping w Pobierowie, ale trudno mi ocenić czy byłoby lepiej.

Niechorze park miniatur latarni morskich: dość drogo, a teren niewielki w mojej ocenie.

przydatne rzeczy:

  • kurtki od deszczu dla dzieci Quechua Hike (są świetne, na suwak!), tutaj, 39 zł
  • kurtki do deszczu dla nas Quechua (też składane, ale my mamy bez suwaka), takie, 35 zł
  • softshell dla dzieci, tego typu, od 59 zł

Tak zdecydowanie bez kurtek byśmy nie dali rady 😉

Znowu podpinamy przyczepę w deszczu haha
Znowu podpinamy przyczepę w deszczu haha
A to już Niechorze, w tle latarnia morska
A to już Niechorze, w tle latarnia morska
Na plaży, duże fale
Na plaży, duże fale
Smuteczek
Smuteczek
Latarnia morska
Latarnia morska
Park miniatur
Park miniatur

17 Odpowiedzi

  1. Nam się też nie udało wejść na latarnię w Niechorzu, dwukrotnie próbowaliśmy. Albo zamknięta z powodu deszczu, albo zbyt długa kolejka, by czekać z małym dzieckiem. Co do Pobierowa – gratuluję temu, kto wymyślił remont drogi na dwóch odcinkach w trakcie wakacji…

  2. Jeśli planujecie powrót tą samą trasą to w Niechorzu warto odwiedzić „U Cywila”. Bardzo smacznie.

  3. W Niechorzu jest motylarnia blisko latarni morskiej- ogromne gatunki motyli latających wolno na wyciągnięci ręki. Dzieciom bardzo się podobało. Polcam

  4. W Niechorzu polecam odwiedzić motylarnie, muzeum figur woskowych , i labirynt luster. Dzieci były zachwycone, natomiast nie polecam wystawy klocków lego, nie dość że drogo. To jeszcze nudno, moje dzieci były tam 2minuty.

  5. Byliśmy rok temu w Niechorzu. Jeśli szukacie miejsca do zjedzenia polecam całym sercem „dom gościnny Krystyna”. Pyszne jedzenie i cudowna pani właścicielka 🙂 2 minutki od plaży. Ja do dzisiaj wspominam jej pomidorowa 🙂 ulica Środkowa 4 🙂

  6. My rowniez bylismy w Niechorzu 29.07.br i do latarni byla juz
    kolejka.Domyslam sie, ze dzieliły nas godziny. Odwiedzilismy wystawę figur woskowych i kolckow lego. Wiekszosc urlopu spedzilismy w Pobierowie. Żałuję, ze sie minelismy. Chętnie bym porozmawiala. Pozdrawiam serdecznie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Dodając komentarz na stronie akceptujesz politykę prywatności.