Mini Euro 2016 – czemu jadąc nad morze wylądowaliśmy w górach

Nasze wakacje - podsumowanie

W planach miały być Włochy, stanęło na Chorwacji, a w efekcie skończyliśmy w polskich górach. Wróciliśmy ponad miesiąc temu, ale jak się nie spisze wszystkiego zaraz po powrocie to jakoś ten czas umyka. A ja lubię różne podsumowania, przydają mi się chociażby przy planowaniu kolejnych podróży.

W zasadzie powinnam to nazwać wycieczka do Chorwacji, ale wyszło trochę inaczej 🙂 Początkowo, w planach, miała być podróż do Włoch, ale szybki bilans wydatków sprawił, że jednak miesiąc w słonecznej Italii byłby zbyt dużym szaleństwem i przełożymy to na kolejny raz. Stanęło zatem na Chorwacji. Miało być taniej i równie ciepło. Miało być lenistwo, plaża, słońce i smażone kalmary.

Po drodze nocleg w okolicach Bratysławy i przystanek nad Balatonem. A potem już Chorwacja. Ciepło było, cudownie, ale nagle przyszło załamanie pogody i wszystko wyglądało tak, jak na zdjęciu niżej:

https://www.instagram.com/p/BGjUNb9hJr2/?taken-by=paulina.domowa

Z prognozą w ręku szacowaliśmy gdzie jechać. Omiś, ma nie padać do 16:00 to jedziemy, Szybenik? Dzisiaj leje to zostajemy w Trogirze. I tak całkiem nieźle udawało nam się manewrować, aż patrząc na prognozę wyszło, że leje wszędzie. I tutaj trzeba było podjąć decyzję czy odpuścić czy przeczekać. Rezerwacja z dnia na dzień dawała nam pewnego rodzaju swobodę, bo niczym nie byliśmy uwiązani, ale też znikały nam oferty za 100 zł za noc, a zostawały te za minimum 220 za naszą czwórkę (zerknij na ceny w Chorawacji – bardzo fajne zestawienie).

Rozbawienie (i zdesperowani) patrzyliśmy czy może nie polecieć samolotem do Rzymu (tam miało być słońce) na kilka dni, ale ze Splitu nie było tanich połączeń. To w końcu uznaliśmy, że wracamy nad Balaton, a potem zatrzymamy się na chwilę w Bratysławie i kasę przeznaczoną na resztę urlopu wykorzystamy na jakiś późniejszy wyjazd.

W trakcie powrotu do domu skręciliśmy w stronę Karpacza i zakochałam się w tym miejscu. Kilka dni w górach było cudowne i tak właśnie wylądowaliśmy w górach. Dobrze, że pakując nas wrzuciłam do torby adidasy i nosidło, bo inaczej w góry w japonkach byśmy nie poszli 🙂

I wiecie jak to jest, takie wakacje się pamięta, bo były ciut inne. I choć w efekcie nasz wyjazd był dwa razy krótszy to teraz pakuję nas na kolejny, w naszą Polskę. Prognozy są znowu niezbyt obiecujące, ale nie to jest najważniejsze. Bo w tym wszystkim najfajniejsze jest bycie razem 🙂

To już wiecie czemu skończyliśmy w górach 🙂 Zdarza wam się zmieniać plany?

Spakowani :)
Spakowani 🙂
Balaton i langosze
Balaton i langosze
Ciepła woda w Balatonie
Ciepła woda w Balatonie
Nasz taras w Trogirze
Nasz taras w Trogirze
Trogir
Trogir
Jak się nazywa ten zwierz?
Jak się nazywa ten zwierz?
Michał ojciec plażowicz :D
Michał ojciec plażowicz 😀
Szybenik
Szybenik
Omiś
Omiś
Omiś
Omiś
Bratysławskie przysmaki :)
Bratysławskie przysmaki 🙂
Bratysława
Bratysława
A to już Skalne miasto
A to już Skalne miasto
Karpacz
Karpacz
Zamek Książ
Zamek Książ

2 Odpowiedzi

  1. Dwa lata temu pojechaliśmy do Chorwacji i mieliśmy tak samo:) musieliśmy zmienić plany, wylądowaliśmy ostatecznie w Buje i w Austrii 🙂

  2. A każdy myśli, ze na południu Europy pogoda to pewniak 😉 ja z rodzinka rok temu trafiłam w Chorwacji na upał i skwar. Podziwiam was za szybka zmianę planów i pozytywne podejscie (i to z dziećmi) mnie chyba by piorun trafił, siadlabym i plakala:/.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Dodając komentarz na stronie akceptujesz politykę prywatności.