Wakacje z przyczepą 2017: dzień 13 Jarosławiec

Wakacje z przyczepą 2017: dzień 13 Jarosławiec

Paulina Stępień
  • Paulina Stępień
  • 3 komentarze

Dzień zaczyna się ciężko, na szczęście potem jest już zdecydowanie lepiej. Aż trudno uwierzyć, że to ten sam dzień. Nawet patrzę raz jeszcze na zdjęcia, czy aby na pewno nic nie pomyliłam.

Dzień 13

W nocy co chwilę budzi mnie burza i ulewa. Lubię dźwięk deszczu, który obija się o dach przyczepy, tym razem jednak wali aż zbyt mocno. Martwimy się również tym, że rano będzie jeszcze bardziej grząsko. Rano przyczepę znowu podpinamy do samochodu w deszczu. Wcześniej staramy się ją przesunąć ręcznie (stoi tak, że trudno wyjechać za jednym razem i idealnie by było ją obrócić – jest jednak zbyt grząsko). Nie da rady, uznajemy, że przeparkujemy ją samochodem, nawet po kilka razy. I tak robimy.

Podpinamy i Michał stara się ją „przesunąć” z moją pomocą pod tytułem: „jeszcze 20 cm!”. W końcu stoi tak, że da się ją wyprowadzić na drogę, niestety jest ślisko, samochód nie jest w stanie jej wciągnąć pod górkę. Wszystkie systemy się włączają, ale nic z tego, błoto, górka, śliska trawa i ulewa nie są sprzymierzeńcami. Robimy większy „rozpęd” i w końcu się udaje. Już raz wspominałam, że to pole jest dziwnie zaprojektowane i dalej to podtrzymuję. Wąsko, mało miejsca i każda parcela z górki. Ale daliśmy radę, choć zajęło nam to więcej czasu ;-)

Jarosławiec

Ruszamy w stronę Jarosławca lub Darłowa, ogólnie te okolice. Staje na tym pierwszym. Docieramy dość szybko, tutaj pole jest równe co przyjmujemy z dużą ulgą i w dodatku świeci słońce! Rozkładamy podpory, podpinamy prąd i ruszamy w stronę miasteczka. Dzieci ciągną nas na latarnię morską, to ich główny cel, nie mamy pewności do której będzie czynna.

Zdobywamy ją bez trudu. To kolejna do naszej kolekcji, dzieciaki dumne, my znowu zadowoleni. Co dalej zrobić z tak miłym wieczorem? Z latarni morskiej dostrzegliśmy pewną rzecz, ale dzieci trzymamy w niepewności. Ruszamy prosto i docieramy na wesołe miasteczko. Co za zachwyt! ;) Początkowo chcemy namówić dzieci na wagoniki (nie wyglądają na zbyt szalone), ale nie mamy pełnej zgodności, to idziemy na samochody. Ja je pamiętam z dzieciństwa, uwielbiałam się rozbijać, skręcać, zderzać! Jeszcze rok temu nasze dzieci tak bardzo tego „nie czuły”, ale teraz są zachwycone manewrami. Jeszcze chwilę tu zostajemy.

Teraz ruszamy okrężną drogą na kemping. Okrężna droga wiedzie przez kawiarnię z lodami :) Lody okazują się naprawdę pyszne, szczególnie te o smaku masła orzechowego – mniam! Jeszcze tylko małe zakupy i wracamy do przyczepy. Kemping jest dość na uboczu, ale to idealny spacer na dobranoc.

Pocztówka z wakacji, czyli nasz widok z okna z samego rana – leje
Pocztówka z wakacji, czyli nasz widok z okna z samego rana – leje
Na szczęście dzieci mają kolorowanki :)
Na szczęście dzieci mają kolorowanki :)
A to już nasz postój w Jarosławcu
A to już nasz postój w Jarosławcu
i latarnia morska
i latarnia morska
Latarnia morska zdobyta
Latarnia morska zdobyta
Widok w dół :)
Widok w dół :)
Pora na zapiekankę, moją pierwszą na tych wakacjach
Pora na zapiekankę, moją pierwszą na tych wakacjach
Samochody
Samochody
Plażowe zabawki
Plażowe zabawki
Zachód słońca nad morzem
Zachód słońca nad morzem

Komentarze:

W Jarosławcu polecam zatrzymać się w http://www.savana.jaroslawiec.pl/. Cudowne miejsce i raj dla dzieci. Pan Krzysztof- mąż pani Sylwii organizuje rejsy statkiem Wanda (bodajże). Nie było nas tam 2 lata, ale na pewno jeszcze tam wrócimy

Jarosławiec to świetne miejsce dla rodzin-polecam.Brak dyskotek, kabrioletów, plastikowych panienek i napakowanych debili.

Cisza spokoj idealne miejsce dla ludzi którzy nie lubią tlumu

Dodaj komentarz: