Tydzień #26 i 27 w zdjęciach – wiosna, święta

Tydzień #26 i 27 w zdjęciach – wiosna, święta

Kolejne tygodnie za nami, czas biegnie, jak oszalały :) Faktycznie ci co mówili, że przy dwójce dzieci czas pędzi szybciej mieli rację haha. A tak poważnie to zapraszam na tydzień w zdjęciach, czyli co u nas się działo. A jak Wam minęły święta i te piękne wiosenne dni?

Wiosna jest absolutnie piękna, tym bardziej, jak przypomnę sobie tę rok temu, gdy śnieg leżał do połowy kwietnia. Zresztą w tym roku dla nas jest podwójnie cudowna :) A korzystając z pięknej pogody zaczynamy podróżować, więc niebawem na pewno będzie coś o fajnych miejscach na weekend.

Jestem też ciekawa co u Was? Jak święta oraz jakie macie plan na majówkę? :)

PS Wszelkie namiary na fajne miejsca na wyjazd z dziećmi mile widziane :) bo mam kilka, ale chętnie poznam więcej.

Tydzień w zdjęciach, czyli gofry odcinek 34621 :)
Tydzień w zdjęciach, czyli gofry odcinek 34621 :)
Wiosna :) uwielbiam, jak wszystko zaczyna kwitnąć
Wiosna :) uwielbiam, jak wszystko zaczyna kwitnąć
Prawo kota: zawsze wejdzie do torby lub pudła, zawsze
Prawo kota: zawsze wejdzie do torby lub pudła, zawsze
W moim kalendarzu święta pomieszali, serio dobrze, że się nie zagapiłam za bardzo :D
W moim kalendarzu święta pomieszali, serio dobrze, że się nie zagapiłam za bardzo :D
Pierwsze koszenie, hałas kosiarki i ten zapach świeżej trawy - uwielbiam, ale potem te dźwięki kosiarki prześladują człowieka cały sezon :)
Pierwsze koszenie, hałas kosiarki i ten zapach świeżej trawy - uwielbiam, ale potem te dźwięki kosiarki prześladują człowieka cały sezon :)
Dostałam świetne podkładki filcowe na stojaku, takie podkładowece (fajna nazwa!), mega mi się podoba
Dostałam świetne podkładki filcowe na stojaku, takie podkładowece (fajna nazwa!), mega mi się podoba
Pierwsze lody w sezonie :D
Pierwsze lody w sezonie :D
Michał z naszym
Michał z naszym "czołgiem" :) czyli naszym wózkiem podwójnym
Ja :) w tym sezonie wyjątkowo polubiłam trampki
Ja :) w tym sezonie wyjątkowo polubiłam trampki
Sezon balkonowy :)
Sezon balkonowy :)
Testujemy najlepsze pakowanie w podróż, póki co jednodniowy wypad do puszczy, ale do bagażnika wrzuciliśmy dwa wózki i nosidło by na miejscu przećwiczyć najlepsze rozwiązanie. A że bagażnik mamy wielki to szalejemy :D
Testujemy najlepsze pakowanie w podróż, póki co jednodniowy wypad do puszczy, ale do bagażnika wrzuciliśmy dwa wózki i nosidło by na miejscu przećwiczyć najlepsze rozwiązanie. A że bagażnik mamy wielki to szalejemy :D
W drodze do puszczy :)
W drodze do puszczy :)
Michał, czyli dojeżdżamy do celu, dzieci wyjątkowo grzeczne - uff :D
Michał, czyli dojeżdżamy do celu, dzieci wyjątkowo grzeczne - uff :D
Testujemy nosidło z maluchem
Testujemy nosidło z maluchem

Na początek sezonu szlak zielony :)

A post shared by Paulina Stępień | Domowa.TV (@paulina.domowa) on

I wybieramy szlak :D ale, ale, plany pokrzyżowały nam komary, niestety już są!
I wybieramy szlak :D ale, ale, plany pokrzyżowały nam komary, niestety już są!
Yoyo - bardzo pakowany wózek :D haha, jednak na bocznych, leśnych ścieżkach małe kółeczka trochę zapadały się
Yoyo - bardzo pakowany wózek :D haha, jednak na bocznych, leśnych ścieżkach małe kółeczka trochę zapadały się
Matka Polka hahah :D
Matka Polka hahah :D
Kampinos :)
Kampinos :)

a tu grillowanie w domu, bo pogoda była mało atrakcyjna :)

Jeżeli człowiek ma ochotę na grilla, to pogoda mu nie straszna, są sposoby :)

A post shared by Paulina Stępień | Kotlet.TV (@kotlet.tv) on

A to już droga, inny dzień i meeeega korek, na szczęście w drugą stronę
A to już droga, inny dzień i meeeega korek, na szczęście w drugą stronę
A na sam koniec jeszcze jedno zdjęcie, nie z tego tygodnia, ale w tym tygodniu mijała 5 rocznica naszego ślubu :)
A na sam koniec jeszcze jedno zdjęcie, nie z tego tygodnia, ale w tym tygodniu mijała 5 rocznica naszego ślubu :)

Tak, jak widzicie ostatnie dni minęły nam fajnie, a co u Was? My niebawem ruszamy w Polskę, podróżować z dziećmi (bo można!) i jeśli macie fajne miejscówki na nocleg z dzieciakami to koniecznie zostawcie info :)

Buziaki!

Komentarze:

Widze, że masz TULĘ.
Zapewne z wkładką dla Maluszka :) Zadowolona jesteś? Ja na razie chustuję Maleństwo, ale planuję zakup nosidła też.
Z chęcią poznam Twoje zdanie :)

Paulina Stępień
  • Paulina

Chabrowa tak, tulę uwielbiam, a teraz dokupiłam wkładkę i jestem zadowolona póki co, obiecuję napisać więcej po dłuższym używaniu. Do tej pory używałam ze starszym i to było super, ale nosiłam głównie na plecach. A takiego szkraba na brzuchu i jedyna niedogodność to ramiona są moim zdaniem dość szerokie i mi się zsuwają. Ale popatrzę może to kwestia mocowania :)
Ja z chustą się też bawiłam, ale ja to niecierpliwa jestem i tula idzie o niebo szybciej :D

  • Anonim

Ja nosze maluszka w nosidelku Manduka –super moge polecic.Agnieszka

Gofry i karmienie piersią tak krótko po porodzie?? Chyba ze sztucznie to co innego:) zdjęcia piękne, ale swoją drogą szkoda że nie pokazujecie twarzyczek swoich skarbów, rozumiem ze nago czy cos, ale zeby w ogole chociaz raz nie pokazac to przesada.

Paulina Stępień
  • Paulina

Basia każde dziecko jest inne, jeśli nie ma przeciwwskazań to nie nie trzeba żyć o chlebie i wodzie, serio :) ja po prostu obserwuję swoje dziecko i patrzę na co źle reaguje.

  • Natalia

Dlaczego przesada? Pokazywanie dzieci to nie obowiązek. Tym bardziej, że nie dotyczy to tematu strony. Taki maluch za parę lat podrośnie i niekoniecznie życzyłby sobie żeby pół Polski oglądało jego zdjęcia.

  • Agnieszka Wyrzykowska
  • Odpowiedz

Widzę, że jesteś taką samą maniaczką gofrów jak ja ;) Fajnie, że podróżujecie z dziećmi, czekam na jakieś fajne pomysły na weekendowe wypady :)

Mój kot też włazi do każdej torby i kartonu :)

Jaki ty masz kalendarz bo mam bardzo podobny?

Paulina Stępień
  • Paulina

To jest z serii z owieczkami :) ten kalendarz

jakbym mogła nie pracować jak Ty;) – a nie mogę, i miała kase mimo, ze bym nie pracowała jak Ty- a nie mam…. to tez bym jezdzila:) i mowila ze mozna… bo jak jest kasa to mozna wszystko…. ale punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia

  • Meka

Zastanów się co piszesz – Paulina nie pracuje? Ja ją podziwiam bo tyle rzeczy ogarniać i tak intensywnie codziennie pracować, zajmować się domem, gotować i opiekować się dzieciakami to jest ogromna sztuka.

Wcale nie trzeba mieć wielu pieniędzy na wycieczki. Nikt tutaj nie mówi, że trzeba od razu jechać na drugi koniec Europy ale zawsze można wybrać się nad pobliskie jezioro, w góry czy nad morze (zależnie od tego kto gdzie ma blisko). Wydatek będzie niewielki a wspomnienia i relaks bezcenne.
Zamiast siedzieć przed komputerem i narzekać zrób coś!

Paulina Stępień
  • Paulina

Meka dzięki za miłe słowa, dokładnie jest tak, jak piszesz, wcale nie trzeba wiele by gdzieś wyjechać, niekiedy wystarczą chęci by być razem a nie pieniądze :)

Paulina Stępień
  • Paulina

Olga a pieniądze to z nieba mi spadają? :) fajnie! ale niestety nie, pracuję normalnie. Łatwo narzekać, że inni mają lepiej a trudniej coś zrobić. Wycieczka, wyjazdy to nie musi być daleko. Zresztą kasa nie daje wszystkiego, można mieć dużo pieniędzy i być bardzo nieszczęśliwym człowiekiem. A co do pracy, domu, dziecka to polecam mój wpis http://domowa.tv/dziecko-dom-praca-jak-to-pogodzic/

Matki Polka i czołg hahah :) Ja chustowałam swoja córcię. I to mi trudniej było przestać niż jej;) Jeszcze raz wszystkiego najlepszego z okazji rocznicy i czekam na pomysły wyjazdu z dziećmi? My póki co odwiedzamy znajomych na działkach ale jeszcze nie mamy samochodu, więc zwiedzamy pobliskie lasy i zaprzyjaźniamy się z wiewiórkami, robaczkami, ślimakami i takie tam;)
Pozdrawiamy

Dzięki Wam już wiem, że podróżowanie z dzieciakami jest możliwe :) To mi daje nadzieję, że po porodzie nie zrezygnujemy z mężem z naszej pasji i nie będziemy smętnym wzrokiem wodzić po google map ;)
Pozdrawiam Waszą czwórkę wiosennie :)

Paulina Stępień
  • Paulina

Anja cieszę się i zawsze slużę wsparciem w chwilach zwątpienia :) zdecydowanie google maps to początek drogi :D powodzenia!

Zapraszam do Rabki-Zdrój piękny duży i przestronny park:) nie dawno odnowiony dużo alejek dwa mega fajne place zabaw, tężnia solankowa no i poza tym ciekawe miejsca do zwiedzania. Rabkoland i mnóstwo innych fajnych atrakcji:) Bardzo miła góra Krzywoń z przystankami- ławeczkami (góra to dużo powiedziane) no po prostu WARTO

pięknie! pozytywnie! inspirujecie:) i gratulacje 5 rocznicy:))

Ja wogóle tak czytam i zastanawiam się nad jednym…tysiące kobiet ma nie tylko 2 dzieci, ale i więcej..pracuje, sprząta, gotuje, opiekuje się nawet schorowanymi rodzicami i nikt nie wystawia ich na piedestale. Super, że Paulina tak świetnie sobie radzi, ale to nie jedyna taka kobieta. Inaczej jest jak rodzice pracują w domu, ciężej jak na etacie i dojeżdżają do niej, to jest masakra dopiero, i wiem co mówię. Sami to z mężem przechodzimy i żyjemy, choć wieczorami padamy na twarz. Nawet ciężko znaleźć czas dla siebie, a jak już tak się uda to jest to na wagę złota ;-)

Paulina Stępień
  • Paulina

Tu nie chodzi o stawianie na piedestale :) ja cenię każdą kobietę i będę to zawsze powtarzać :) zamiast mówić kto ma lepiej czy gorzej po prostu fajnie się wspólnie motywujmy. A co do pracy etat czy własna firma to temat rzeka, pracowałam i tak i tak i jedno i drugie ma plusy i minusy, na pewno zrobie wpis kiedyś o tym :)

  • anna

To trzeba być kreatywnym i zacząć pracować na własny rachunek i dopiero zobaczysz co to jest ciężka praca i odpowiedzialność za własne decyzje. Etat pozwala na oddzielenie pracy od domu a praca w domu wymaga właśnie bardzo dobrej organizacji i dyscypliny. W sumie etat to w porównanie z prowadzeniem własnej firmy – i to w domu – pójście na łatwiznę a wymawianie się zmęczeniem z powodu dojazdów to zwykłe narzekanie.

  • Gośka

Wiesz co tylko że ja właśnie prowadzę własną firmę……………………….i dobrze wiem co to znaczy………….też kreatywność………….

  • Gośka

A po za tym jakbyś była w połowie niepełnosprawna jak ja to nie wypisywałabyś takich bredni o zmęczeniu i ciężkiej pracy….Aniu…

  • Meka

Sama pracuję w domu i wiem, że wcale nie jest różowo. Każdemu się wydaje, że w domu jest super – możesz pracować w szlafroku, wyjść kiedy chcesz, ugotować obiad w czasie pracy. Takie są jasne strony, ale niestety jest jeszcze to czego nikt z boku nie widzi – pierwsza rzecz, którą robię rano to włączenie komputera, ostatnia przed pójściem spać to jego wyłączenie. Nie ma wolnego, chorobowego ani innych dogodności – gdy nie śpisz to pracujesz (w śnie też się zdarzało:) ), na urlopie odpisujesz na maile i odbierasz służbowe telefony. Teoretycznie pracujesz tyle ile chcesz – w praktyce zawsze jesteś w pracy.
Żeby nie było – uwielbiam swoją pracę ale czasem tęsknię za etatem, za pracą jedynie 8h dziennie i wolnym gdy wybije 16.00.

Smutno. jak czytam takie komentarze….2 malutkich dzieci – podziwiam i czekam z niecierpliwością na kolejny wpis. A zaczęło się tak – po porodzie ciężki stan depresji- mój synek płakał, płakał byłam zmęczona nic już mnie nie cieszyło myślałam ani wyjść się nie da ani wyjechać i to tak zawsze już…Wtedy przypomniałam sobie o Twoim blogu zaczęłam zaglądać ( wcześniej byłam maniaczką kotlet tv)i jak synek miał 3 miesiące wróciłam do pracy pracuję 7 godzin, część urlopu oddałam mężowi (bardzo tego pragnął w przeciągu 3 miesięcy kolejnych przeprowadziliśmy casting na nianię- i pomimo moich obaw udało się znaleźć wspaniałą, ciepłą troskliwą osobę. Dziś mój synuś ma 7 miesięcy płacze czasami, ale zawzięlismy się i zaczeliśmy jeździć wspólnie na ryby, grill, nad morze (mamy zaledwie 20km) czasami nie udaje się go poskromić wydaje się że płacze bez powodu, nie ma humorku ale da się! Tak jesteśmy zmęczeni – pracujemy oboje na pełnym etacie w 1 biurze, mąż ma własną firmę dodatkowo w domu, do tego kupiliśmy dom- w środę się przeprowadzamy. Trzeba dopilnować mnóstwa rzeczy stąd też moja choroba – ale da się jak to mówi Paulina DA! SIę! Na trening z Chodakowską już nie mam sił, obiad gotuję o godz. 19 na następny dzień, w między czasie umawiam elektryka, mąż hydraulika i planujemy weekend tani ale atrakcyjny, aby gdzieś być…Zapomniałam dodać, że mąż jest osobą głęboko niepełnosprawną.. ale..Więc proszę, nie uważam się za heroskę ponieważ odchorowałam trochę fakt, że za dużo na siebie wzięłam kobiety ten blog jest po to (tak rozumiem zamysł autorki) że…również mamy się wspierać, Paulina pokazuje, że się da.Gdyby było inaczej usiadła by w domu, zamknęła bloga i stała się kolejną zgorzkniałą mamusią. Proszę bądźmy dla siebie odrobinę milsze i wyrozumiałe. Paulinko wam życzę zdrówka i dziękuję za motywację na każdy weekend. Patrzę na wasz tydzień w zdjęciach i myślę czy mój tydzień był równie aktywny…:()

  • ola

No właśnie, obowiązki zawsze są, praca zawsze jest nawet ta w domu czy tylko w domu jak w moim przypadku. Jedna pensja męża i czasami jest na styk a czasami brakuje ale zawsze musimy wygospodarować coś na jakiś wypad w Polskę czasem niedaleko. Da się naprawdę i nie ma co smęcić że nie można tylko nawet trzeba tym bardziej dla higieny duszy zrobić sobie wolne od rutyny czasem nudnej i ciężkiej żeby nie zwariować i zacząć pozytywnie myśleć a nie że punkt myślenia zależy od punktu siedzenia bo to stereotyp i tylko stereotyp. Albo jak kto woli lenistwo.

Meka zgadzam się z Tobą…ja mam swoją firmę i faktycznie we śnie też się pracuje ;-), mój mąż ma etat i niby 8 godzin, a jak wraca, to też ciągle do skończenia, wyjazdy tygodniowe, i zastanawiam się czy w dzisiejszych czasach istnieje te 8 godzin i koniec….a przecież rodzina i dzieci to też ciężka praca.

Dodaj komentarz: