Planowanie posiłków – jak zacząć

Planowanie posiłków – jak zacząć

Planowanie posiłków to trudny temat. Z jednej strony dobrze zaplanowane menu jest pomocne, a z drugiej bywa, że trudno się za to wszystko zabrać. Pokażę Ci, jak ja planuję posiłki i zdradzę sekret co robię, gdy wszystko się sypie.

Przyznam Ci, że w chwili obecnej mam jakiś taki dziwny czas, że w związku z remontem, chorobami, żyjemy w ciągłym zawieszeniu. Bardzo brakuje mi powrócić do stałego rytmu związanego z planowaniem posiłków. Teraz, gdy zdarzają się dni, gdy w panice myślę: „o rety co dziś na obiad?!” to bardzo doceniam te momenty, kiedy miałam wszystko zaplanowane.

Dlatego, jeśli spytasz czy warto to TAK! Warto planować posiłki. Jeśli spytasz czy to trudne, to niestety też potwierdzę, bo faktycznie wymaga pewnej dyscypliny ;-)

Najlepiej planowanie posiłków wychodzi mi przed wszystkimi naszymi wyjazdami, to dzięki dobrze zaplanowanemu menu mogłam każdego dnia przygotować posiłki dla całej naszej czwórki, spakować je w pudełka i ruszyć zwiedzać słoneczny Rzym, podziwiać gwarne Riomaggiore czy rozgrzewać się ciepłą zupą w deszczowych Gąskach ;) Teraz planowanie nabiera u nas jeszcze innego charakteru, bo muszę brać pod uwagę alergie dzieci i posiłki do przedszkola, ale to inna historia ;)

Jak zacząć planowanie posiłków?

Podrzucę Ci kilka pomysłów na to, jak zaplanować menu, mam nadzieję, że będą to pomocne wskazówki.

1. Lista ulubionych dań

Na początek polecam Ci spisać bazę ulubionych przepisów. Ja spisałam co my lubimy jeść i co lubią dzieci. Możesz dodatkowo podzielić te dania na śniadania, obiady zupy, kolacje. Kiedy planowałam posiłki na nasz wyjazd to zadanie było o tyle trudniejsze, że dodatkowo musiały być to posiłki trwałe. Czyli np. nasz ulubiony makaron z pesto odpadał, bo po kilku godzinach w pudełku już niekoniecznie byłby taki atrakcyjny.

Stąd zastanów się jak te dania jadacie, czy musisz je pakować do pracy/szkoły, czy też jadacie w domu. To moim zdaniem kluczowe. Bo nie jest ważne tylko co chcecie jeść, ale też czy w ogóle jest to możliwe danego dnia ;-) Jeśli musisz zabierać jedzenie do pracy to koniecznie pomyśl o pudełkach, ja bardzo polecam Monbento, kupisz tutaj, 129 zł (na hasło DOMOWATV masz 10% zniżki ;)).

To na przykład lista dań, które spisałam planując menu na 3 tygodnie wakacji
To na przykład lista dań, które spisałam planując menu na 3 tygodnie wakacji

2. Dodaj coś nowego

Do listy ulubionych dań dodaj jakieś nowe, ciekawe danie. Coś co chcielibyście spróbować. Warto w tygodniu choć 1-2 dania takie dodać, niekoniecznie musi to być zawsze danie obiadowe. Nowe placki na bazie banana, ciekawe ciasteczka owsiane będą na pewno urozmaiceniem lubianych posiłków.

3. Rozdziel dania na poszczególne dni

Rozdzielając dania na poszczególne dni spisuję sobie takie gotowe „menu” na cały dzień. Ale niekoniecznie ustalam, że to musi być w poniedziałek, a to we wtorek. Najpierw tworzę grupy przepisów. Czyli dobieram potrawy do siebie tak by dania z danego dnia były wartościowe, miały sporo warzyw i owoców, a także zdrowe węglowodany. Jeśli na podwieczorek planuję placuszki to na obiad na pewno nie ustawię naleśników itp. Druga rzecz to czasochłonność. To jeden z ważniejszych aspektów. Jeśli mam bardziej pracochłonny obiad to staram się by pozostałe dania były z serii „pokrój i wrzuć”.

I kiedy mam już takie „grupy menu” to wtedy je sobie na luzie ustawiam w kalendarzu, przy czym nic nie stoi na przeszkodzie by coś zamieniać.

Placki choć wdzięczne to wymagają aby trochę stać przy kuchence, jeśli je robię to najczęściej pozostałe dania są szybsze
Placki choć wdzięczne to wymagają aby trochę stać przy kuchence, jeśli je robię to najczęściej pozostałe dania są szybsze

4. Zrób zakupy

Ja preferuję zakupy online, choć chyba jeszcze nigdy nie udało mi się o czymś nie zapomnieć ;-) Tak czy tak zakupy przez internet pozwalają mi lepiej zapanować nad budżetem i nigdy nie wpadam w jakąś pokusę z półki sklepowej, bo je nie widzę ;-) Lubię robić też zakupy na bazarku, bo tam zawsze są lepsze warzywa. Zimą lubię to mniej, bo marznę niemiłosiernie i wtedy przyznaję, że zdarza mi się wybrać jednak zamówienie nawet ogórka z dowozem do domu.

Tak naprawdę robienie zakupów jest najtrudniejsze, wymaga byś spisała wszystkie składniki potrzebne do przygotowanie wybranych posiłków. Przy czym sama miewam problem z tym, że np. wychodzi mi 8 papryk, a potem nie bardzo wiem, czy to bardziej 1,5 kg czy 2 kg. Tutaj przewagą są zakupy „na żywo”, ale i tak różnie wychodzi, bo potem okazuje się, że jako maniak papryki i tak ją gdzieś zjadłam i mi jej brakuje ;) Nie wiem czy udzielę Ci złotej rady jak kupić wszystko i nie zwariować, ale na pewno spisanie produktów znacznie ten proces ułatwia ;-) Musisz się jednak liczyć z tym, że czasem coś trzeba dokupić.

Robiąc zakupy zaplanuj jedno danie na plan B. Bywa różnie i nie ma co sobie mydlić oczu, że zawsze wszystko wyjdzie zgodnie z planem. Ja mogę Ci powiedzieć co ja biorę na sytuacje „awaryjne”. Najczęściej wybieram jakąś mrożonkę np. żółte warzywa na patelnię czy warzywa na zupę ogórkową. Ale nie takie gotowe danie z przyprawami tylko pokrojone warzywa spakowane w jedną paczkę, z której mogę wyczarować szybko zupę czy wymieszać z kaszą i mieć kaszotto. Zawsze biorę też puszkę pomidorów w puszcze, bo z tego mogę zrobić szybki sos do jakiegokolwiek makaronu. To u mnie takie dwie rzeczy, które biorę dodatkowo. Możliwe, że znajdziesz coś innego dla siebie, ale warto mieć takie danie na wszelkie nieprzewidziane okoliczności. Może być jakieś szybsze, ale nie przetworzone i bezwartościowe. Jak musisz wybierz jakąś dobrą garmażerkę czy mrożonkę, ale odpuść zupki z kubka itd. Wiesz o co mi chodzi prawda?

5. Przygotuj wcześniej

Zaplanować jest o wiele łatwiej niż to wdrożyć. Stąd wspominałam, że staram się planować manu tak, by jednego dnia nie trafić zbyt czasochłonnych dań. Bardzo to doceniłam na wakacjach! Ale i w domu jest istotne. Druga rzecz to pojemniki z ikei – tak! Na ile mogę to kroję niektóre składniki i umieszczam je w pudełkach. Jeśli wiem, że w tym tygodniu będzie wrap z warzywami czy leczo to na pewno w mojej lodówce zawita pudełko z umytą i pokrojoną papryką. Gdy przychodzi pora przygotowania to tylko otwieram pudełko i wrzucam pokrojone składniki ;) To z tym krojeniem muszę powtarzać dwa-trzy razy w tygodniu aby produkty nie straciły świeżości, ale to zawsze lepiej niż codziennie.

6. Gotuj więcej

Jeśli masz możliwość to gotuj więcej np. wywaru i schowaj do zamrażarki. Jeśli mam dziś kaszę z pesto to gotuję więcej kaszy by mieć na jutro już gotową do jajecznicy z jaglanką itd. Warto to brać pod uwagę, bo to przyspiesza prace.

Przygotowuję pojemniczki z agarową galaretką na dwa dni, albo gotuję ryż, który wykorzystam do dania (jak na foto) oraz kolejnego dnia do sushi bowl
Przygotowuję pojemniczki z agarową galaretką na dwa dni, albo gotuję ryż, który wykorzystam do dania (jak na foto) oraz kolejnego dnia do sushi bowl

7. Nie bój się zmieniać

Nie bój się zmieniać. Nie wiem czy też tak miewasz, ale ja na przykład mam tak, że planując mam na coś straszną ochotę, ale potem, tego konkretnego dnia nie chce mi się tego robić lub wolałabym coś innego. Zmień, ale jednocześnie zanotuj to sobie, może to danie trzeba zostawić np. na weekend? A może chwilowo się przejadło?

To chyba takie najważniejsze rzeczy, jestem ciekawa, jak Ty planujesz posiłki. Czy w ogóle planujesz czy raczej każdego dnia improwizujesz?

PS: jeśli interesuje Cię temat pojemników na wynos to zerknij na mój test lunchboksów oraz popatrz na nasze menu wakacyjne dla całej rodziny.

A tu nasz jedzenie w Asyżu, tak planowanie było wtedy jedną z ważniejszych rzeczy
A tu nasz jedzenie w Asyżu, tak planowanie było wtedy jedną z ważniejszych rzeczy

Komentarze:

Ja planuje posiłki ale czasem cos terz zmieniam i robie coś innego niż zaplanowałam ja planuje tylko obiady a co do reszty to improwizuje

  • Domowa.tv

a obiady jakoś sobie spisujesz czy raczej kupując podejmujesz decyzję?

  • Ewelina Filas

Spisuje co na obiad zrobie i do tego robie liste zakupów

Kochana co to za pojemniki w których masz jabłka , placuszki?

Ja zazwyczaj zakupy robię w Lidlu. Dlatego też nie szaleję na zakupach, bo zawsze kupuję mniej więcej to samo, omijając zupełnie te półki, na których nie ma tych „moich” produktów. Z resztą, nawet jak idę do sklepu bardzo głodna, to nie kupuję niepotrzebnych rzeczy – jak wysokoprzetworzone badziewie czy słodycze, bo zaraz myślę ile w tym tłuszczu, cukru i innego syropu glukozowo-fruktozowego. Jakoś jeszcze się nie odważyłam na zakupy spożywcze przez internet. Jakoś się nie mogę przekonać.
Chyba zacznę planować posiłki. Wygląda na to, że w ten sposób można pozbyć się tego wiecznego myślenia „co zrobić na obiad/kolację”. Opuszcza człowieka ta obsesja jedzeniowa. Ale chyba tak po prawdzie, należałoby napisać kobiety, miast człowieka. Szczerze wątpię, by mężczyzna poświęcał takiemu myśleniu więcej czasu, niż tuż przed konkretnym posiłkiem.
Fajny wpis. Przydatny. Pozdrawiam

Paulina Stępień
  • Paulina

Joanna dzięki za wyczerpujący komentarz ;-) myślę, że warto sprawdzić zakupy internetowe, kiedyś o tym pisałam, choć sporo się zmieniło i chyba muszę uaktualnić http://domowa.tv/test-sklepow-internetowych-ogolno-spozywczych/
Aaa i mój mąż całkiem nieźle planuje, co prawda bardziej w głowie i potem przekłada to na zakupy (on robi te stacjonarne w lidlu gdy akurat mamy dziurę w zamówieniach online ;))

  • Ula

Niekoniecznie to babski problem. Mój facet ogarnia cotygodniowe zakupy i jeśli nie podyktuję mu kompletnej listy z braku pomysłu to potrafi coś wymyślić sam i pomoże ugotować. Trzeba tylko tych mężczyzn wpuścić do kuchni. Polecam zacząć od doprawiania przez nich a potem już z górki.

Ja też planuj,ę ale same obiady i przekąski do pracy. Na śniadania prawie zawsze jem to samo, więc chociaż tutaj nie ma co wymyślać (jaglanka z banankiem).
Wielu moich znajomych nie planuje obiadów, i strasznie im się dziwię że chce im się codziennie czy co dwa dni chodzić do sklepu. Oni znowu dziwią się nam, że robimy zakupy max. 2 x tydz (tak jak pisałas, prawie zawsze się o czyms zapomni albo nie wszystko pozostanie tak długo świeże).
Osobiście nienawidzę procesu wymyślania posiłków na następny tydzien, ale ma to zdecydowanie więcej plusów niż minusów. Na zakupy zawsze muszę iść z listą, bez listy jestem w sklepie jak dziecko we mgle i robiąc zakupy już wiem, że na pewno o czymś zapomnę.
Ja czasem się trudzę żeby wymyślić coś dla siebie samej, więc tym bardziej podziwiam że potrafisz zaplanować dla 4osobowej rodziny, uwzględniając tyyyle różnych preferencji, alergie, inny harmonogram dnia itp. A już planowanie na wakacjach to dla mnie kosmos!
Dzięki za przydatne rady, chociaż większość już znam i staram się stosować (z różnym skutkiem). Na pewno skorzystam z Twoich przepisów na zdrowe dania i przekąski :)
Pozdrawiam :)

Paulina, a czy moglabys podac przykladowe menu na tydzien-jakos „haslowo”,ale tak zeby uwzglednic jak pisalas w przykladzie, ze „kasza na obiad dzis i zeby jutro byla do jajecznicy…” ja kiedys chcialam planowac obiady, ale na chceniu sie skonczylo, a kazde wymyslanie „co jutro na obiad” wprowadza czasem niepotrzebne zdenerwowanie ;) a jeszcze Dziecie zaczelo dziwnie reagowac na mleko i fruatracja posilkowa rosnie…help! :-)

Paulina Stępień
  • Paulina

Jasne, przygotuję coś takiego ;) zerknij też na nasze menu, jako porcję inspiracji http://domowa.tv/tag/zdrowe-menu/
Ale jakieś przykłady mogę spisać, postaram się zrobić w miarę uniwersalne, choć wiem, że każdy lubi coś innego :D

Planuję już od dłuższego czasu, szczególnie obiady i kolacje, jest to wygodne i można sobie cały dzień lepiej rozplanować. Zakupy robię raz w tygodniu, najczęściej w sobotę i jeszcze nie zdarzyło mi się, żeby czegoś w środku tygodnia zabrakło, czy coś by się zepsuło w tym czasie.

Planowanie u mnie wygląda tak, że najpierw sprawdzam zawartość zamrażalnika i szafek (bo często coś jednak zostaje), potem przeglądam różne przepisy i dopasowuję je sobie ze składnikami które już mam, na listę wpisuję te, które brakują, potem wpisuję co danego dnia zjemy, ale czasem ugotuję czegoś za dużo i zostaje na następny dzień, przez co jeden obiad wypada i część składników zostaje na następny tydzień, więc już jeden obiad mam potem z głowy.

Jako awaryjne wyjście zawsze mam tuńczyka w puszcze, gotuję do tego makaron, dodaję czosnek i ewentualnie paprykę lub ogórki i obiad gotowy.

Śniadania planuję tylko na weekend, kiedy wszyscy jesteśmy w domu, bo w ciągu tygodnia zazwyczaj dzieci i tak proszą o owsiankę, jaglankę, czy płatki ryżowe, więc mogę wieczorem na spokojnie przygotować, schować do lodówki, a rano tylko podgrzać.

Dodaj komentarz: