Euro trip 2017: dzień 12 Rzym

Euro trip 2017: dzień 12 Rzym

Paulina Stępień
  • Paulina Stępień
  • 12 komentarzy

Rzymu miało nie być na trasie naszych tegorocznych wakacji, ale jest! :) Przyjechaliśmy tu na wariata by pokazać dzieciom Koloseum. Z mniejszych, spokojnych włoskich miasteczek wpadamy wprost do tętniącego życiem, bardzo obleganego Rzymu.

Dzień 12

Budzimy się rano i już czujemy, że będzie skwar. Szybko przygotowuję jedzenie do pojemników na cały dzień, napełniamy nasze butelki i idziemy w stronę metra. Spacerem to ok. 20 minut, ale wiemy, że tam na pewno kupimy bilety, z którymi wczoraj mieliśmy problem. Dzieciaki nie mogą doczekać się przejażdżki metrem. Od nas to zaledwie 4 stacje, więc pod sam Koloseum dojeżdżamy w kilka chwil.

Na Rzym niefartownie wypadła nam sobota, jakoś tego dobrze nie przemyśleliśmy. Zatem pod Koloseum jest tłum ludzi. Nie zrażamy się jednak, robimy sobie kilka zdjęć i staramy się opowiedzieć, jak najprostszym językiem, co to jest. Nasz pięciolatek najbardziej zaciekawiony jest brakiem dachu i dopytuje się, czy to jest starsze niż babcia i dziadek :)

Siadamy na murku nieopodal i jemy swoje pierwsze danie. Fajny widok!

Ruszamy dalej w stronę Forum Romanum. Nie wiem czy te wszystkie kolumny podparte są teraz na czas remontu drogi obok czy z jakiegoś innego powodu, ale zapamiętałam je trochę inaczej. Albo moja pamięć jest zawodna. Tak czy tak robi na nas to tak samo duże wrażenie, jak kiedyś. Dzieciom też się podoba na swój sposób i przekładają sobie to na teraźniejszość :)

Idziemy dalej, nasz cel to… pizza w rożku. Po drodze uzupełniamy wodę (to cudowne, że są fontanny z pitną wodą, bo schodzi nam jej w ten upał naprawdę dużo!). A potem szukamy… WC. Ja wiem, że to przyziemne, ale szczerze mówiąc w Rzymie z tym jest problem. W końcu wybieramy jakąś kawiarnię, gdzie kupujemy przy okazji koktajle owocowe i łapiemy oddech od tego upału. Jest dzisiaj naprawdę bardzo gorąco.

Wydajemy kilka euro na makaroniki (nie warto, lepiej jednak włoskie lody, a macarons zjeść te francuskie) i kierujemy się w stronę autobusu. Podjeżdżamy przystanek, bo asfalt nas parzy w nogi :) I trafiamy w sam środek targowiska szukając naszej pizzy w rożku. W końcu jest. Spodziewamy się kolejek, ale Konopizza chyba nie jest aż takim hitem, bo jesteśmy tylko my. Mimo to ryzykujemy. Dostajemy spore rożki wypełnione nadzieniem, całość jest gorąca, ale dzieci dmuchają i chyba im się podoba taka forma. Wygodne o tyle, że trudniej się ubrudzić i łatwiej wziąć w rękę i pójść „w miasto”. Dzieci zjadają po całym rożku (ja swój ledwo daję radę, ja nie wiem gdzie oni to mieszczą?!).

Mamy siłę by chodzić po mieście, choć staramy się wybierać ciut mniejsze uliczki. W końcu dajemy zaciągnąć się na lody :) są przepyszne! Jak wszystkie we Włoszech, a już pistacjowe to mistrzostwo świata! :) Jest prawie 18:00 i czujemy, że to dobry moment by powoli zbierać się w stronę kampera. Dzieci naprawdę dużo chodzą, a i my chcemy jeszcze dzisiaj kawałek przejechać. Jazda wieczorem jest o wiele przyjemniejsza niż w upalny dzień, bo choć mamy klimatyzację to z tyłu ona nie daje zbytnio rady.

Wsiadamy w ekspresowy autobus. Nasz trzylatek przysypia mi na kolanach, po 15 minutach jesteśmy na miejscu, jeszcze tylko jakieś 200 metrów na parking. To jest ten moment, gdy wyciągam nosidło (ha już myślałam, że się nie przyda i pewnie dalibyśmy radę, ale Maluchowi nieziemsko się podoba, że nie musi przebierać nogami, bo jest ciut zaspany :)). Swoją drogą na wyjazd wzięłam Fidella onbuhimo, czyli nosidło bez pasa biodrowego, fajne rozwiązanie na takie krótkie „podejścia”, bo też zajmuje mniej miejsca. Polecam wpis o nosidłach i Fidelli.

Wracamy do kampera, szybki serwis, kąpiel, dzieci do fotelików, a my jeszcze mamy w planach około 1,5 godziny jazdy. Chcemy dotrzeć na wybrany postój w niewielkim włoskim miasteczku. Postój jest na tyłach winiarni… ale to już inna historia :)

PS: zatrzymujemy się na parkingu w Rzymie przy Via Crisoforo Colombo 170. Na parkingu stoją auta, autobusy i jest sekcja dla kamperów (oraz pełen serwis: woda, zrzut i wc). Za 24 h płacimy 25 euro, każda dodatkowa godzina to 2 euro, nam w sumie wyszło 29 euro, więc jak za Rzym z dość niezłą komunikacją (obok przystanek) to moim zdaniem fajna cena. Jakby ktoś potrzebował namiary GPS to podaję: 41.8623 12.4966

Z rzeczy praktycznych za bilet dobowy płacimy po 7 euro. Dzieci za free.

PS2:  Pudełka to Monbento, moje to klasyczna, Michała Square, dzieci tresor. Ja je kupiłam w zanshin.pl, zawsze możesz porównać ceny tutaj, ale z rabatem wychodzi taniej (rabat 10% + gratis gumka Iwako na hasło DOMOWATV). Moim zdaniem to jedne z fajniejszych pojemników, tutaj robiłam porównanie.

Śniadanie (trafiliśmy na zielonego kalafiora, więc omlet jest zielony)
Śniadanie (trafiliśmy na zielonego kalafiora, więc omlet jest zielony)
Pudełka: tortilla z warywami, owoce, sałatka z soczewicą
Pudełka: tortilla z warywami, owoce, sałatka z soczewicą
Tortilla ala pizza (mozzarella, sos pomidorowy) i makaron pomidorowy
Tortilla ala pizza (mozzarella, sos pomidorowy) i makaron pomidorowy
Wszystko pięknie kwitnie!
Wszystko pięknie kwitnie!
Kupowanie biletów :)
Kupowanie biletów :)
I pierwszy przystanek to Koloseum
I pierwszy przystanek to Koloseum
Przerwa na jedzenie z pięknym widokiem :)
Przerwa na jedzenie z pięknym widokiem :)
I czas na Forum Romanum
I czas na Forum Romanum
I czas na Forum Romanum
I czas na Forum Romanum
Potem spacerkiem w stronę pizzy
Potem spacerkiem w stronę pizzy
Uzupełnienie wody
Uzupełnienie wody
I wyczekana pizza w rożku
I wyczekana pizza w rożku
oraz wyparzonego autko małego chłopca
oraz wyparzonego autko małego chłopca
Spacerek po ulicach Rzymu
Spacerek po ulicach Rzymu
Uroczy widoczek
Uroczy widoczek
Piękne kolorowe makarony w turystycznych cenach
Piękne kolorowe makarony w turystycznych cenach
200 m o autobusu haha
200 m o autobusu haha
rzym-11
rzym-11

Komentarze:

Czytam kazdy wpis wakacyjny bardzo mi sie podoba. W czasie czytania czuje sie naprawde jak na wloskim urlopie. Pozdrawiam serdecznie. Ps. Czekam na kolejna relacje:-)

  • Katarzyna Majka-Modrzewska
  • Odpowiedz

Strasznie fajnie piszesz z ogromną przyjemnością czyta się Twoje wpisy! Codziennie czekam na coś nowego
Pozdrawiam serdecznie i szerokiej drogi, pięknych widoków i dużo relaksu!

Mam pytanie o kampera- jak to jest z klimatyzacją? Czy w nocy jest włączona? Czy działa tylko wtedy gdy jest włączony silnik? Chodzi mi o to czy nie jest w moim gorąco w takie upały

Paulina Stępień
  • Paulina

W nocy jest ok. Nasz ma klimatyzację tylko w czasie jazdy. Ale serio w nocy jest ok, po prostu bez koca.

Czytam z zapartym tchem :-)

Hej Paulino mam pytanie odnosnie Twoich sandalkow z Zaxy jak sie w nich chodzi szy nadadza sie na szczupla stope i jak z zapieciem czy sie nie odpina? Szukam dla siebie lecz bez skutku juz wydaje mi sie ze przechodze lato w trampkach..:-( pomoz

  • monika

Spójrz kilka wpisów temu (przed Eurotripem), bylo o Zaxach. Paulina uwielbia te sandałki.

zakochałam się w tych pudełkach które polecasz i chciałabym kupić ale zastanawiam się jak to jest z jedzeniem…przygotowujesz wszystko żeby można było zjeść na zimno czy gdzieś podgrzewasz? to mnie bardzo intryguje i będę wdzięczny a za odpowiedź. p.s. w sierpniu też jedziemy do Włoch nasza 4 i już zaczynam przygotowania w oparciu o Wasze filmiki :)

Paulina Stępień
  • Paulina

We Włoszech zdecydowanie robię dania na zimno :) jak zależy mi na ciepłym posiłku to termos :)

Uwielbiam tego zielonego kalafiora!!! Taki jest maślany, pyszny po prostu. My w Rzymie zaliczyliśmy piękne zoo i hit – muzeum dla dzieci Explora.

  • Marcin Chmurzewski
  • Odpowiedz

Fajnie, że robicie sobie jedzonko na drogą, zawsze to jakieś ułatwienie, a tym bardziej wiecie, co jecie ;)

Paulina Stępień
  • Paulina

To jest duża wygoda :) tylko trzeba dobrze czas rozplanować

Dodaj komentarz: