Euro tripu 2017: dzień 10 przerwa na pracę

Euro tripu 2017: dzień 10 przerwa na pracę

Paulina Stępień
  • Paulina Stępień
  • 2 komentarze
  • Aktualizacja:

Długo się bijemy z myślami czy teraz robić mini przerwę czy w kolejnym miejscu. Jednak obecny kemping jest na tyle spokojny i pusty, że przedłużamy tu pobyt o dodatkowy dzień.

Dzień 10

Dziś mamy w planach dzień techniczny, nazwijmy go tak sobie :) to czas na odpoczynek i pracę. Możemy pozwolić sobie na dłuższy wyjazd, ale jednocześnie własna firma to pewne zobowiązania i comiesięczne obowiązki :)

Poza tym trzeba też trochę zwolnić i odpocząć, dzieci również, tym bardziej, że wczoraj daliśmy im nieźle w kość :)

Dzień zaczynamy od leniwego śniadania, ulubionego z mojego dzieciństwa, czyli bułeczek w jajeczku. Brakuje tylko do tego kakao, ale jest zbyt ciepło by je robić. Ostatni raz herbatę piliśmy gdzieś pod Wiedniem, a teraz najchętniej wodę. Swoją drogą śmiejemy się z Michałem z tego, że zabraliśmy termosy :) przyznaję, to jednak był średni pomysł, bo wizja gorącej pomidorówki jest mało pociągająca. Rano jest tu 32C!

Nasz kamper stoi wśród drzew, więc mamy sporo cienia. Dzieci malują i bawią się w serwisowanie kamperów. Odtwarzają scenki z poprzednich dni.

Na obiad dziś spaghetti z pesto. A nie! W sklepie Michał sięgnął po spaghetti, a to bucatini. Niby podobne, ale bucatini to takie spaghetti z dziurką w środku. Oczywiście dzieci są zachwycone tą nowością :)

W pewnym momencie słychać burzę?! Faktycznie, zaraz po tym, jak rozwiesiłam pranie (haha), spada kilka kropli. Na szczęście tylko kilka, ale dzięki temu zrobiło się ciut przyjemniej w powietrzu.

Jutro przed nami spora trasa. Wieczorem jeszcze wklejam zdjęcia do albumu (bardzo chciałam robić na bieżąco nasz album project life, ale przyznam Ci, że mi średnio idzie).

Robię też podliczenie kosztów, wszystko codziennie spisuje, więc po podróży na pewno będzie wpis. Póki co wiem, że niedoszacowałam wydatków na benzynę. Ten smok pali dużo więcej niż nasz samochód. No i na lody wydaliśmy do tej pory prawie 200 zł haha :)

PS: fajny koc ze zdjęcia jest mega udanym zakupem (nie włazi w niego piasek!) to Skip Hop, kupisz go tutaj, ok. 219 zł

Nasz kamper i miejsce na śniadanie
Nasz kamper i miejsce na śniadanie
Bułeczki w jajeczku
Bułeczki w jajeczku
Dzieci odpoczywają
Dzieci odpoczywają
Zbieram wszystkie paragony :)
Zbieram wszystkie paragony :)
Takie stanowisko pracy to ja rozumiem haha
Takie stanowisko pracy to ja rozumiem haha
Tutaj akurat musieliśmy zrobić zrzut wody szarej, tej po zmywaniu i myciu rąk. Nie mamy baniaka na kółkach (widziałam u kogoś), wiec trzeba było podjechać pod punkt zrzutu
Tutaj akurat musieliśmy zrobić zrzut wody szarej, tej po zmywaniu i myciu rąk. Nie mamy baniaka na kółkach (widziałam u kogoś), wiec trzeba było podjechać pod punkt zrzutu
Wieczorne wycinanie zdjęć
Wieczorne wycinanie zdjęć

Komentarze:

  • Aleksandra Andrzejczyk
  • Odpowiedz

To jestescie w Rzymie? Halo?

  • Monika Gorbaczyńska
  • Odpowiedz

Przerwa jest zawsze potrzebna by cieszyc sie wakacjami. Ja po 7 dnuach zwiedzania dubaju abudabi i kuala lumpur siedzialam 4 dni na plazy i na basenie w Phujet – kompletny chillout bez tego nie dalabym rady leciec dalej i zwiedzac Bangkoku. Czasem przesadzam bo chce zobaczyc jak najwiecej i zamiast odpoczac xzuje sie jak po maratonie

Dodaj komentarz: