Czy staniesz za swoim dzieckiem murem?

, komentarze: 28

Czy staniesz za swoim dzieckiem murem?

Akceptacja, własne wyobrażenia, oczekiwania to wszystko nie zawsze idzie w parze. Kiedy słyszę w piaskownicy „nie baw się lalką, chłopakom nie wypada” to włącza się we mnie lekki bunt. Różowe dla dziewczynki, niebieskie dla chłopca, takie gender srender, o którym już kiedyś pisałam. Ale to wszystko błahe wybory, a co z poważniejszymi? Czy staniesz za swoim dzieckiem murem?

Po sieci krąży bardzo emocjonalny film o akceptacji dziecka. W wielkim skrócie dla tych, którzy nie mieli okazji obejrzeć to historia chłopca, który woli bawić się konikami pony i zakładać sukienki. Murem stoi za nim matka, która bezgranicznie akceptuje to jakim jest dzieckiem, za to reszta osób raczej wytyka go palcami. Jest też ojciec, głupio mi zdradzać Wam zakończenie, ale ogólnie w końcu i on staje za dzieciakiem murem pokazując mu, że kocha go takim jakim jest.

Emocionante.no youtube: https://www.facebook.com/TReflexiva?fref=ts

Posted by Quebrando o Tabu on 11 kwietnia 2015

I wiecie co ja widzę w tym filmie? Pewność siebie u dziecka, gdy akceptują go bliscy. Gdy ktoś go kocha takim jakim jest to mam wrażenie, że cała reszta się nie liczy i wyświechtane hasło „w rodzinie siła” nabiera jakiejś niesamowitej mocy.

Nie zmieniajcie swoich dzieci na siłę. Naprawdę nie jest tak ważne czy w przyszłości będzie miało kolczyk, tatuaż czy będzie lesbijką, czy pójdzie na studia weterynaryjne czy może zostanie szafiarką :) Fajnie w tym wszystkim być blisko dziecka, stanąć za nim murem, zrozumieć, wysłuchać, wesprzeć, nawet jeśli nie zawsze jest to wszystko po naszej myśli.

Bardzo chciałabym w przyszłości się tego trzymać, nie wsadzać dziecka w schematy, pozwolić na wybór, na decyzje, nie wytykać inności, ale pokazać akceptację i wsparcie w podjętych wyborach.

Chcę stać za moim dzieckiem murem. Zawsze.

Kiedyś na jednym spotkaniu mój mąż rzucił od niechcenia, że w sumie to bez znaczenia, gdyby dajmy na to nasz syn w przyszłości nie chciał założyć rodziny z kobietą, ważne by był szczęśliwy i on zawsze go wesprze. Rzucone od niechcenia, na luzie wywołało dość dużą dyskusję ze sporymi sprzeciwami, schematami. Wszystko skupiało się na tym „co ludzie powiedzą”, a nie na samym wyborze.

Ja bardzo chciałabym zawsze stać za swoim dzieckiem murem, za swoją rodziną. Bez względu na to co ludzie powiedzą, bardziej interesuje mnie moje dziecko.

Jak Wy to widzicie, może sami dokonaliście nieschematycznych wyborów, niekoniecznie mówię tu o zmianie płci czy związkach jednej płci, ale ogólnie nawet takich bardziej błahych, jak inne studia, tatuaże i jakieś decyzje, których rodzice nie mogli zrozumieć :) Czy potrafilibyście zaakceptować inność, albo po prostu inny wybór niż przewidzieliście dla potomka?

Komentarze:

Wiesz Paulina, mnie często zastanawia (przy różnych mrożących krew w żyłach wydarzeniach przestępczych), jak dają radę stać murem za dzieckiem rodzice, których „dziecko” np. kogoś zamordowało, zgwałciło itp. Zwykle to są dorośli ludzie, ale mają rodziców. Jak radzić sobie z takim problemem? Jak poradzić sobie z otoczeniem, które zwykle stosuje ostracyzm wobec całej rodziny…?

Paulina

15.04.2015 20:18

no dobra, tutaj faktycznie trudno mi również sobie wyobrazić taką sytuację ogólnie hmm, ale przecież nie wszystkie odmienne decyzje dziecka są od razu tak radykalne. Fajnie by było skupić się na tych bardziej „codziennych”.

Mama Pana Adama

15.04.2015 21:21

A ja myślę, że w takich sytuacjach rodzice po prostu cierpią. Bo jak można inaczej to określić?

Martyna

15.04.2015 23:23

Ale to są już patologie, a one nie podlegają normalnym schematom.

Kinga

16.04.2015 13:39

Zgadzam się z Moniką Kalicką. W nie każdej sytuacji można stanąć za dzieckiem murem. Bo jak na przykład nie daj Boże Twoje dziecko kogoś zabije, okradnie, zgwałci itp., a Ty będziesz głaskać je po główce. Zresztą odnoszę wrażenie, po Twoich wpisach, że ty swoim dzieciom pozwalasz na wszystko. Czy Ty je w ogóle karzesz?

Paulina

16.04.2015 13:55

To sięganie po patologię, mam nadzieję, że wychowam swoje dzieci tak, że nie będą nigdy stosować przemocy, tego je uczę każdego dnia. I tego życzę każdemu, by nie bił i nie uczył przemocy.

Mi tzw. codzienne decyzje zupełnie nie przeszkadzają, dlatego nawet o tym nie piszę, bo dla mnie to jasne, że za dzieckiem trzeba murem. A tzw. „ludzi” i ich opinie mam po prostu gdzieś, przecież oni za mnie życia nie przeżyją. Ani za dzieci.

Paulina

15.04.2015 20:19

Monika fajnie to napisałaś. Ale wiele osób jednak nie potrafi zaakceptować wyborów. A ten pierwszy przypadek to trudna sprawa.

Nie akceptują często inności u innych. Jak zaczyna dotyczyć najbliższych, często ( na szczęście) zmieniają zdanie

Martyna Lewandowicz

15.04.2015 19:02 Odpowiedz

Na tym polega dorosłość, że człowiek sam podejmuje decyzje i nie zastanawia się nad tym, co powiedzą na to rodzice. Można zapytać ich o radę, ale ich zdanie nie determinuje naszego wyboru. W rodzinach, gdzie pępowina jest nieprzecięta i dziecko nigdy nie dojrzewa, rodzice mają ogromny wpływ na wybory dziecka. Czasami nawet do tego stopnia, że dziecko jest w stanie zaprzeczyć samemu sobie, wyprzeć się samego siebie. I stąd rodzą się dramaty.

W tym filmie tematyka ewidentnie genderowa, ale tak jak napisałaś Paulina – to może dotyczyć jakichkolwiek wyborów. Ja się uczę dawania wolności wyboru mojemu dziecku każdego dnia:) Mimo, że ma niespełna rok. Nie zmuszam go do jedzenia, do spania kiedy nie chce. Od tego się chyba zaczyna. Z czasem przyjdą trudniejsze wybory

z tego co ja zauważyłam to teraz jest wręcz moda na gejów i lesbijki, a ci co są przeciw, są be i nietolerancyjni, a co z tolerancją ludzi którzy są przeciw, trudne sprawy, trudny temat. Co do dzieci wydaje mi się, że gdzie są dobre relacje rodziców, kochają się i dzieci nie widzą problemów damsko męskich nie ma odmienności seksualnej u dzieci, jak tylko się pojawiają jakieś zdrady, odejścia, kłótnie mowa jest o problemach dzieci. A już mówienie, że „jak to jesteś przeciwko gejom?”, a jak twój syn okaże się za kilka lat gejem to co? Gucio nie okaże się bo to podobno nie widzi misie i to się od dziecka jest lub nie gejem czy lesbijką. Ale z okna na pewno nie skocze, ale moim dzieciom nie będę wmawiać że jest to coś naturalnego, nie mylić z normalnością. Rodzina to dwoje ludzi odmiennej płci którzy mogą spłodzić i wychować potomstwo. Patologia to gdy im się z jakiś powodów nie udaje wychować. Ja nie mam nic do ludzi odmiennej orientacji mam kilku znajomych, ale oni się tak nie obnoszą z tym, że są gejami. Nie zaglądam im do sypialni ani oni mnie. Sami mówią o sobie „dziwaki” z uśmiechem na ustach. A do mojego syna który ma 21 lat mówią że to NIE jest OK, mężczyzna powinien być z kobietą. Ale teraz jest moda i wszyscy muszą być na tak bo inaczej zostanie się zlinczowanym słownie.

agnieszka

16.04.2015 11:07

bardzo dobrze napisane :) Jeszcze ktoś myśli w tym kraju,uff.

Anna

16.04.2015 11:19

I to jest właśnie nielogiczne myślenie uwarunkowane kulturowo bo skoro ktoś rodzi się ze orientacją homoseksualną to wynika to z działania natury a nie wychowania więc określenie homoseksualizmu jako nienaturalne mija się z prawdą.
Poza tym naturalne jest aby człowiek był szczęśliwy więc czy osiągnie to poprzez związek z kobietą czy też z mężczyzną nie powinno być oceniane przez innych tym bardziej wychowanych w fałszywej katolickiej moralności. Odnośnie zaś komentarza „Agnieszki” to właśnie ludzie samodzielnie myślący powinni wykazać się tolerancją a nie oceniać innych według schematów.

lera

16.04.2015 14:05

Anna Twoja wypowiedź przepełniona jest tolerancją do „fałszywej katolickiej moralności „. Dlaczego tolerancja tylko w jedną stronę ? Czasem mam odczucie ze to Ci” nietolerancyjni „są dyskryminowani . Coś na zasadzie hmm :

-jestes czarny .
* Ty bialy rasisto jak smoesz mnie tak nazywac . – dialog banalny ale ja tak to widze .

Anna

16.04.2015 21:22

Do lery:
Tolerancja wobec wyznawców określonej religii, która przestrzega określonych przez siebie zasad powinna być zasadą w stosunkach międzyludzkich. Określenie fałszywej katolickiej moralności odnosi się do osób dla których podstawa ich wiary czyli dekalog to puste słowa za którymi nie idzie działania oparte na miłości, dobroci i przebaczaniu dlatego ci „nietolerancyjni’ sami skazują się na dyskryminację – takie banalne a jakie prawdziwe …

lera

17.04.2015 12:52

A wiec jesli moj syn/moja corka wybierze taka a nie inna droge coz mi pozostanie jak to akceptowac .Tak stane murem .
Anno ale prosze wpisz w google grafika parada rownosci . – w tym przypadku kiedy moje dziecko w taki sposob demonstrowaloby swoja innosc nie popre go . To razi uczucia innych w tym moje I wybacz ale wolalabym zeby moja mala coreczka nie zobaczyla na ulicy przypadkiem tego typu dewiacji . Hmm no I gdzie tu wzajemne poszanowanie ?

moim pragnieniem jest zeby moje dziecko było szczesliwe i to tyle. tzn ze zawsze stane za nim murem i zaakceptuje wybory, które uczynią go szczęsliwym

My z mężem żyjemy bardzo nieszablonowo… Najpierw zamieszkaliśmy bez ślubu (o zgrozo ! moja mama prawie umarła) potem wzięliśmy ślub tylko we dwójkę (rodzina już prawie padła trupem) i cały czas są jakieś takie małe „utarczki” bo robimy wszystko inaczej niż wszyscy. Ale nie przejmujemy się i mam nadzieje że my będziemy rodzicami wspierającymi dla naszego malucha a nie takimi jak nasi rodzice :)
Pozdrawiam :))

Stanę! :D

Ciekawa jestem, Paulino, czy zaakceptowalibyście również to, że Wasz syn po wejściu w homoseksualny związek chciałby wraz z partnerem adoptować dziecko? Czy jest gdzieś granica pomiędzy szczęściem osobistym a unieszczęśliwianiem innych (dziecko posiadające dwóch tatusiów raczej w zdrowej rodzinie nie wyrośnie…)?

Anna

16.04.2015 21:13

A dlaczego dziecko wychowywane przez kochające się osoby tej samej płci miałoby być nieszczęśliwe? Czy dziecko wychowywane w tzw „przykładnej” rodzinie złożonej z kobiety i mężczyzny, w której jest przemoc, alkohol itp. będzie szczęśliwe? Czy nietolerancyjna mamusia Magdalena żyjąca według stereotypów i kierująca się irracjonalnymi uprzedzeniami lepiej wychowa dziecko niż dwaj kochający tolerancyjni rodzice?

Ewa

21.04.2015 19:08

Hmm, wszelkie badania prowadzone na ten temat (i nie mówię o badaniu z patologiczną metodologią, o którym głośno było jakiś czas temu) pokazują, że wcale sie to jakoś mocno na dziecku nie odbija. Właściwie jedynym czynnikiem ryzyka jest reakcja środowiska, które takiemu dziecku w imię religii itp. lubi dowalić. Coś jak z syndromem poaborcyjnym.

Moim zdaniem stawanie murem za swoim dzieckiem nie oznacza przyklaskiwania wszystkim jego decyzjom – czy to będzie wybór szkoły, partnera, czy te najgorsze dotyczące popełniania przestępstw. Ja jestem zawsze za moimi dziećmi, ale wiem, że robią też rzeczy złe. Jak były małe mogłam im tego zakazać (np. jedzenie dużych ilości słodyczy, niemycie zębów przed snem) – oczywiście dla ich dobra :) Im dzieci starsze, tym coraz trudniej. A jak dzieci są dorosłe, to same już decydują o sobie. Ale jeżeli zrobią coś, co mi nie odpowiada, albo wiem, że jest złe, to ja moich dzieci nigdy nie skreślę. To będą zawsze moje dzieci i będę je zawsze kochała. Naprawdę można przyznać, że moje dziecko robi coś źle, ale być za nim i wspierać je w trudnych chwilach.

Bardzo ciężki temat. Nie umiem na niego odpowiedzieć. Na razie mam wpływ na dziecko, a co przyniesie przyszłość, nikt tego nie wie. Mam tylko nadzieję i wierzę, że nauka z lat dzieciństwa i zachowanie rodziców staną się dla niego prawidłowym wzorcem. Oczywiście, że będę wspierać, ale nie mam zamiaru też pochwalać irracjonalnych i złych decyzji naszego dziecka. Zresztą już teraz gdy źle postąpi wie, że tego nie pochwalamy i rozmawiamy z nim o błędach. Nie mam ochoty zarzekać się na przyszłość. Czas sam pokaże.

,,Naprawdę nie jest tak ważne czy w przyszłości będzie miało kolczyk, tatuaż czy będzie lesbijką,, – wiesz wybacz ale jeżeli nie jest dla Ciebie ważne czy Twoje dziecko będzie normalne czy będzie gejem to już nawet nie komentuję……..

Paulina, potrzasnęłaś ulem :) skoro tyle negatywnych komentarzy, to ja przesyłam ciepły uśmiech. Nie mam dzieci, ale i tak lubie odwiedzać ten blog, bo fajnie patrzeć, jak zmienia się powoli twarz polskiego rodzicielstwa. A jeśli mi się te dzieci kiedyś przydarzą, to na pewno będę się starała trzymać podobnej filozofii, Dzięki za promowanie pozytywnego obrazu, także wśród bezdzietnych!

Paulina

21.04.2015 22:11

Ewa cieszę się, że tak to postrzegasz :)

Dodaj komentarz: