5 mitów by nie podróżować z dzieckiem

5 mitów by nie podróżować z dzieckiem

Dziękuję Wam za szczerą i jakże inspirującą dyskusję na temat tego, że dziecko to kiepska wymówka by nie podróżować! Otóż z dzieckiem można a nawet trzeba podróżować, dzisiaj zabieramy się za kilka mitów z Waszych komentarzy… i czekam na więcej :) Podpowiedzcie innym, jak Wy sobie z tym radzicie :)

No to czas na mity, czyli wymówki, które można ominąć, wystarczy chcieć :) Nie podróżuję z dzieckiem:

Mit 1. Bo dziecko nic z tego nie będzie pamiętać

A Wy wszystko pamiętacie ze swoich podróży? Podróże kształcą, nawet, jeśli wszystkiego nie będzie pamiętać to wpływa to na jego rozwój. A poza tym, podróże jednoczą, Was jako rodzinę, tego nie trzeba pamiętać, to się po prostu czuje całe życie :)

Mit 2. Bo jest drożej

To wszystko zależy od Waszej zaradności. Jasne, że ta sama wycieczka all inclusive z dzieckiem i bez może wyjść Was drożej, ale kto powiedział, że nie można inaczej? Może przyczepa? Może hotel, gdzie dziecko ma nocleg za friko? Może promocja linii lotniczych i bilet dla dziecka z dużą zniżką? Nie musi być drożej :) Podsuńcie kochani swoje pomysły, przygody i oszczędne wakacje z dzieckiem (plisssss! ♥)

Mit 3. Bo ma chorobę lokomocyjną

Może warto sprawdzić inne środki transportu niż samochód? Może lepiej zniesie samolot a może warto pojechać wspólnie rowerem. Przecież nikt nie powiedział, że podróż musi być na koniec Polski czy Świata, może wystarczy małe gospodarstwo agroturystyczne 20 km od domu? Mnogość atrakcji no i wspólna podróż gwarantowane!

A może Wy podpowiecie, jak skutecznie radzić sobie z chorobą lokomocyjną?

Mit 4. Bo nie lubi podróży samochodem

Początkowo u nas podróż samochodem też była średnim pomysłem, ale dziecko poznaje, oswaja się i jest lepiej. My przyczepiliśmy na zagłówku lusterko, w którym dziecko widzi siebie a my widzimy dziecko z przodu. Gdy się nudzi a wszystkie zabawki poszybowały gdzieś daleko to robimy przerwę w trasie, na mały spacer, na karmienie, na łaskotki. Czasem siadam z tyłu i bawimy się w drodze. Tak naprawdę można własną kreatywnością zadbać o to, że dziecko polubi podróże autem. Macie własne patenty? Monitorki w zagłówkach? Książeczki? Gry? Jak Wy sobie radzicie z dzieckiem w podróży podpowiedzcie innym!

Mit 5. Po co ciągnięcie dziecko ze sobą

Bo jesteśmy rodziną. Proste, nic dodać nic ująć ♥

Macie inne mity? Wymówki a może ważne problemy, które uniemożliwiają Wam podróżowania? Piszcie też, jak sobie radzicie z powyższymi i innymi przeszkodami, inspirujujmy się razem i pokażmy, że podróżować każdy może ♥ tym bardziej z dzieckiem!

Komentarze:

Skoro dziecko jest dla kogoś „balastem” na wakacjach to niech lepiej więcej dzieci sobie nie „robi”…

Mit 1: Dziecko poznaje świat i się rozwija! Możemy poznać, czy dziecku się podobają Góry, czy może woli babranie się w piasku :)
Mit 2: W większości hoteli, domów wypoczynkowych, itd. dzieci do 2 roku życia nie są liczone i mają darmowy pobyt. Ponadto podróżują samolotem za darmo. Wiem jeszcze, że możemy znaleźć ogromne zniżki dla dzieci do 7 roku życia.
Mit 3: Dziecko z czasem oswaja się z podróżą, zamiast samochodu dobrą alternatywą jest pociąg. Poza tym są leki :)
Mit 4: Dziecko to rodzina ♥

  • SexyBodyFitnessDance
  • Odpowiedz

A Ja nie rozumiem jak dziecko moze byc przeszkoda w podrozy to tylko glupia wymowka ;) Nie utrudniajmy sobie zycia na siłe.

m1: nowe zapachy,smaki,dzwieki, doswiadczenia- rozwijaja maluszka . Piekne zdjecia -wspaniala pamiatka oraz gdy dziecko dorosnie bedzie mozna opowiadac gdzie bylo ,co robilo na podstawie zdjec. Dla Rodzicow to tez piekne wspomnienia czas spedzony z maluszkiem.
m2: niekoniecznie zagranica I niekoniecznie w hotelach- sa rozne opcje-u rodziny,znajomych ?

Capricek25 o właśnie! rodzina i znajomi! :) super, że o tym wspomniałaś

super :) wrzucam na fb :)

dobrze Ci w tak upietych włosach :)

Wycieczki , wyjazdy tylko z dziećmi ! Frajda dla pociech , ale i Nas ! Bo te różne kręciołki , pontony do pływania – ala samochód wodny przecież z dzieckiem na to wsiadamy i razem mamy frajdę !!! W moim przypadku różne Zamki do zwiedzania , turnieje rycerskie , Sztolnie , kopalnie do zwiedzania chłopców to kręci .
A fryzura to jest to co Ci pasuję – odsłonięta twarz , promienna , taka wypoczęta.Też tak noszę i lubię .

mój dziecieczek miał dwa tyg kiedy pojechalismy po raz pierwszy w dalszą podróż,a dwa msc kiedy pojechaliśmy z nim na wycieczkę do krakowa pokonujac 320km ! Teraz ma 1,5 roczku i był wielu, wielu miejscach,podróż znosi super ! Wszystko zależy od podejścia rodziców, przygotowania do tych wyjazdów. Zamykanie dziecka pod kloszem, nie jest dobrym pomysłem. Dziecko jest obserwatorem, widzi i pamięta więcej niż Nam się wydaje, a przez to się uczy ! Nie szukajcie wymówek, nie trafnych argumentów, tylko pakujcie się i zabierajcie swojego odkrywce na wakacje !

Hej, pisałam już na FB, ale może tutaj tez ktoś skorzysta… :) O chorobie lokomocyjnej wiem dużo – z własnego doświadczenia. Jak byłam mała to każdy wyjazd oznaczał zapas woreczków ;/ Ale jeździć i tak uwielbiałam. Pamiętam, że jadąc kiedyś na wycieczkę w podstawówce, autobusem usiadłam od razu na schodach – bo wiadomo co będzie po kilku kilometrach. :) Na szczęście przełom nastąpił kiedy pojechałam do Tyrolu – z Polski całą drogę leżałam… A potem już zaczęłam jeździć normalnie. Kiedyś doczytałam, ze to zaburzenia kanałów półkolistych w uchu i wystarczy mieć pozycje możliwie poziomą żeby nie chorować. Odradzam tez wszystkie tabletki – strasznie się po nich czułam… Najlepiej pomaga imbir (jest też w tabletkach)! Na szczęście nasza roczna Malwinka nie odziedziczyła problemów po mamusi i jest super podróżnikiem :) Pozdrawiam i wielu radosnych wyjazdów życzę!

Paulino może się mylę ale powiedz mi jak zorganizować kąpiel dla kilkumiesięcznego dzidziusia pod namiotem? Albo nawet prysznic w hotelu nie zawsze jest super czystym miejscem. To znaczy ze bierzesz np wanienke ze soba? Jak to u Was wygląda?

Paulina Stępień
  • Paulina

Liliana są takie wanienki dmuchane :) wodę podgrzewasz na kuchence i już :) a w hotelu albo myjemy się pod kranem na ręku lub na moich kolanach albo obecnie na stojąco po prostu :) a jak czysto to pluski idą na maksa w wannie :)

  • Liliana

Dzięki! Spróbujemy z pewnością! Pozdrawiam!!!

  • Dorotka

Myśmy nasze maluszki kładli na flaneli. Przecież w wanience w domu też tak czasem robimy.(co prawda po to, by się nie ślizgało). Wtedy był mega szybki prysznic i po sprawie.
A co do podróży to jechaliśmy pociągiem z naszym niespełna wtedy 2-latkiem. Byłam wtedy w siódmym miesiącu ciąży i patrzyli na mnie jak na wariatkę, bo jechaliśmy w góry.Ja się czułam, mimo krągłości, wspaniale, a nasz maluszek prawie całą trasę przeszedł sam!(ok. 8 km) i był szczęśliwy.
Na co dzień poruszamy się rowerami z przyczepką dla naszych chłopców. :)

Paulina Stępień
  • Paulina

Bardzo optymistyczne :) i wow – dwulatek taką rasę, niezły :) mój 1,5 roczniak po niespełna 2 nie jest w stanie iść ani kroku dalej :D

Pięknie ci w takiej fryzurce *_* :D

a ja mam pytanie o noclegi. jak szukać tanich i bezpiecznych noclegów za granicą? macie jakieś sprawdzone sposoby, może strony internetowe? szukam noclegów w Bratysławie.

Najpiekniejsza odpowiedź jest w micie 5. Właśnie – Jesteśmy rodziną!!! Dlaczego dziecko ma zostać pod opieką babci, cioci, niani??? Ja sobie nie wyobrażam wakacji bez dziecka. Przeciez to jest właśnie dla niej <3 Pamietam moje dzieciństwo, rodzice zawsze nas ze soba zabierali, zawsze wszystko robili dla nas i nie było mowy, że my zostajemy. Choroba lokomocyjna (w moim przypadku) czy nie, zawsze jechaliśmy. wakacje są dla DZIECI, rodzice odpoczywają przy okazji :) A moim zdaniem najlepszy sposób na chorobę, jest zaklejenie pępka plasterkiem (na krzyż platerki) i jakiś syrop czy tabletka dla starszego dziecka. Ja mojej Hani podaję Lokomotiv syrop w tym roku spróbuję w tabletce. Aviomarin jest bardziej usypiający, w dalszą podróż uważam że moze być lepszy. Buziaki :*

Paulina Stępień
  • Paulina

Monika cieszę się, że się zgadzasz :) i po prostu rodzina powinna trzymać się razem ♥

Nasz już 4letni skarb daje rade od samego początku. Już w brzuszku jeżdził dużo samochodem.
Jak jedziemy na wakacje to wiemy, że jest młody i rytm trzeba pod niego dostosować (bo jeszcze taki wiek) Ale zawsze jest fajnie. Teraz w sobote czeka nas trasa 1500km samochodem i jak pokonujemy ten odcinek to nasze dziecko czasami przez całą drogę nie śpi. Zobaczymy jak będzie tym razem- może 3 godz pośpi. :)
udanych wakacji wszystkim życzę!!!

Paulina Stępień
  • Paulina

Katia to też trzymamy kciuki by podróż minęła szybko! :)

Ja jak byłam mała to miałam chorobe lokomocyjną, żadne lekarstwa mi nie pomagały, ale mimo tego nie pamiętam tych złych momentów w czasie jazdy (choć rodzice pewnie pamiętają ;p), pamiętam za to wszystkie dobre chwile związane z wyjazdami :)

Ślicznie wyglądasz w tej fryzurze! Bardzo! :)

Mit 2: Dzieciom do 2 roku życia przysługują bardzo duże zniżki na miejsce w samolocie. Za nocleg w hotelu zazwyczaj się nie płaci, pod warunkiem, że dziecko śpi z rodzicami w jednym łóżku.
Jeździmy z 3,5 letnią córką i tylko raz zdarzyło nam się, że ktoś skasował nas za nocleg ciut drożej, gdy zobaczył malucha ;)
Przyczepę przerabialiśmy. Namiot też i nie dość, że tanio wyszło, to jeszcze córka miała niezłą radochę! :)

Mit 4: kreskówki na telefonie :) może to mało kreatywne, ale my robimy stosunkowo długie trasy samochodem i tak nam jest najprościej ;)

to ja już nie wiem, albo my jesteśmy złymi rodzicami albo mamy dziecko z kosmosu eh…

Paulina Stępień
  • Paulina

Kasiula nigdy tak o sobie nie myśl! :) Może przyjdzie na Was pora, ja trzymam kciuki i kibicuję :)

Dzieki, dzieki I jeszcze raz dzieki za ten post. Ja jestem z tych co szukaja wymowek. A Bo na namiot za zimno, a gdzie bedzie spac, kapac, jak to z calym majdanem jechac, bedzie plakac po drodze, przeciez Zeby zasnac musi miec swoje lozeczko, swoj pokoj, itp. Zmotywowalas mnie!! Jedziemy na wakacje!!!! Zaczynam szukac hotelu. Pozdrawiam

My podrozujemy z nasza coreczka od 1,5 roczku. Teraz ma 2,5 latka i jezdzimy naprawde w dlugie trasy glownie samochodem. W maju bylismy w Wenecji. Tlok byl niesamowity. Do tego goraco. My jak sledzie scisnieci w tramwaju wodnym. Dodam jeszcze, ze podrozuje z nami pies;)) maly ale niesamowicie temperamentny:) widok i reakcja ludzi widzacych nasza 4ke na gondoli – niezapomniany:)) Takze wszystko mozna ogarnac. Pozdrawiam!

Paulino, jaka jesteś tu PIĘKNA! :-) Twój uśmiech rozgoni najgorsze chmurzyska ;-) // Co to choroby lokomocyjnej. Czasem nie da się z nią walczyć. Mam 24 lata i nadal cierpię kiedy wsiadam do auta chociaż na 5 minut. Ktoś kto tego nie przeszedł nie zrozumie dziecka, które samo nie wie co się z nim dzieje. Wymioty, bóle głowy, ból brzucha, napady gorąca i to wszystko toczy się znów przez kolejny dzień … Nie zawsze pomagają (mi nigdy) lekarstwa.

Choć kiedyś wypróbowałam metodę placebo – nakleiłam plaster na pępek i … pomogło. Nie wiem na jakiej zasadzie to działa, ale plaster na pępek to jest to ;-) // Natomiast wydaje mi się, że podróż ze zwierzakiem to dopiero wyzwanie! Ono nie powie o co chodzi tylko będzie się kręcić z tyłu albo sapać, a później ot tak zwymiotuje pod McDonaldem … ;-) MIMO WSZYSTKO – JAK DECYDUJEMY SIĘ NA DZIECKO TO NIE OGRANICZAJMY JEGO ŻYCIA. Ono też ma prawo do poznawania świata.

bardzo twarzowo jest Ci w tej fryzurze:)

Uwielbiam podróżować rodzinnie, temat mam obcykany od dawna :). Podróżujemy z trójką naszych pociech. Zaczęliśmy jeździć na dłuższe ponad 1500 km w jedną stronę trasy, gdy najmłodsza córka nie miała jeszcze roku. W wolnej chwili zapraszam na
http://www.youtube.com/79mateusz
Podróże z dziećmi :). Właśnie robię Twój sernik krówkowy :) Pozdrawiam.

Mój 5,5-letni synek ma autyzm, a i tak ze mną wszędzie jeździ. I to od urodzenia. Pierwszy raz był na wczasach nad Bałtykiem, jak miał 1,5 roku (600 km), wcześniej zwiedzaliśmy zamki i kościółki trochę bliżej. Weekendy w górach są normą odkąd skończył kilka miesięcy (100 km). Jak był karmiony piersią, było najwygodniej. Potem w trasę zabieraliśmy słoiczki i podgrzewacz samochodowy (na allegro kupiłam chyba za 30,- zł). Mleko modyfikowane czy kaszki na mleku szybko się psują, więc zabierałam je „na sucho”, a do tego termos z ciepłą przegotowaną wodą. Mały szybko zaczął jadać ze mną „na mieście” – wakacje, to czas „rozpusty” kulinarnej, wszak dzieci uwielbiają frytki czy kiełbasę z grilla :) W tym roku wybieramy się na kemping nad Bałtykiem do przyczepy. Zastanawialiśmy się nad Chorwacją, ale w końcu doszliśmy do wniosku, że nasze polskie morze ma swój urok nawet, jak leje…
Na szczęście choroby lokomocyjnej nie mamy, ja miałam tylko podczas I trymestru ciąży, wtedy pomogły mi landrynki imbirowe, które musiałam pochłaniać na tony :) Ale skończyło się w 1-szym dniu II trymestru i już nie wróciło. Mały dużo jeździł ze mną w brzuszku, potem od razu po urodzeniu (jak miał 3 tygodnie zaliczyliśmy wizytę u rodziny), a teraz, to czasem z auta nie chce wysiąść, jak już jesteśmy na miejscu, hehe… Czasem przegląda książeczki, ale częściej rozgląda się wokół, obserwuje otoczenie, cieszy się widząc wiatraki, ciężarówki, krówki, koniki… W zasadzie cieszy się chyba z samego faktu, że jedziemy. Nie wyobrażam sobie, żeby go ze sobą nie zabrać, zresztą – nawet nie miałabym go z kim zostawić. A poza tym – podróże kształcą. Bez względu na to, w jakim wieku.

My z naszym maluchem jechaliśmy 70 km kiedy miał dwa i pół tygodnia.Niestety była to wycieczka do szpitala.Teraz nie jeździmy na żadne dalsze wypady chociaż nasz maluch dzielnie znosi podróże i lubi jeździć ale ze względów finansowych.A wszystkim mamom polecam wycieczki z dzieckiem

Na chorobę lokomocyjną jest fajny sposób: huśtawka. Częste, długie i mocne huśtanie przyzwyczaja błędnik do kołysania, zmian położenia ciała itd. Kiedyś miałam taki okres, ze huśtałam się kilka razy dziennie do czasu aż zaczynała mnie boleć głowa – nie miałam wtedy wcale choroby lokomocyjnej, dziś nawet 5minut w autobusie jest koszmarem (więc jako stary pryk chodzę na plac zabaw by to zmienić). No i trzeba pamiętać o butelce wody :)
Z wiki: (kinetosis) – schorzenie wywołane podczas poruszania się dowolnymi środkami transportu. Przyczyną jest brak zgodności bodźców, sygnałów wzrokowych i błędnika, odbieranych przez mózg. Podczas jazdy wzrok odbiera zmianę otoczenia, co mózg interpretuje jako ruch, jednak błędnik, jako narząd równowagi, nie odnotowuje zmian położenia ciała. Reaguje jednak na inne siły powstające podczas jazdy (hamowanie, przyspieszanie, kiwanie) co w efekcie skutkuje brakiem zgodności tych bodźców z określoną sytuacją.

podróżować! a jak! my z rocznym dzieckiem byliśmy nad morzem- dodam,że mieszkamy w woj.podkarpackim, więc jechaliśmy praktycznie całą noc…a synek szczerze powiedziawszy mało spał wtedy z tego co pamiętam, także umęczony pierwszego dnia mało co widział bo odsypiał noc:) w drodze powrotnej było nieco lepiej:) na szczęście mamy rodzinę nad morzem, więc za pokój nic nie płaciliśmy:) teraz niebawem wybieramy się do Zakopanego:) pierwszy raz w trójkę, do tej pory jeździliśmy co roku, ale tylko z mężem:) no,zobaczymy jak będzie, czy spodoba się synkowi- oby tylko pogoda się udała:)!

Jak bylam malym dzieckiem to w sumie najwiecej podrozowalam. Mam z tego przepiekne wspomnienia i jestem wdzieczna moim rodzicom. Moja pierwsza w zyciu podroz odbyla sie, gdy mialam nie wiecej niz 2 latka i byly to wczasy nieopodal mojego miasta rodzinnego, nad jeziorkiem. Osrodek wczasowy, poznawanie innych dzieci, rodzinna jazda rowerem wodnym, pierwsze dzieciece bale (mama zrobila mi przepiekny kostium „Pani Jesieni” i zostalam krolowa balu). To co najbardziej utkwilo mi w pamieci to smieszne zielone zabki na plazy i ten rower wodny (ja siedzaca posrodku pomiedzy rodzicami). Wlasciwie jak na te niecale 2 lata to sporo pamietam. Jednak z perspektywy rodzica takie wczasy z dzieckiem moga inaczej wygladac – ja co prawda bylam spokojnym i nieapsorbujacym dzieckiem i moze z tego powodu moi rodzice zdecydowali sie na podrozowanie ze mna. Tak – mysle, ze duzo zalezy od malego dziecka i na poczatek najlepiej wybierac takie miejsca wypoczynku, aby byly nieopodal miejsca zamieszkania. W razie czego mozna szybko wrocic do domu, albo wyslac malzonka po najpotrzebniejsze rzeczy, ktorych sie nie wzielo a w tym momencie dziecko potrzebuje.

Mój synek po raz pierwszy był nad morzem gdy skończył 6 tygodni rano odbyło się 1 szczepienie, a w południe podróż. Było fantastycznie.

Z doświadczenia kadry kolonijnej:
– zaklejamy pępek plastrem bez opatrunku na X
– jedziemy na gazecie – gazeta pod tyłek i dziecko ma pilnować, żeby broń Boże nie uciekła – jest na czymś skupione
– sen – serio, sen jest najlepszym lekarstwem :)

Ja miałam tak samo, mama zabierała zapas gum rozpuszczalnych i pilnowała żeby samochód był czysty i wietrzony bo najbardziej na mnie działają zapachy, jako dziecko zwiedziłam z rodzicami MALUCHEM bez klimy całą Polską

a my kochamy podroze i dziecko jak najbardziej z nami, bo to nasze dziecko! ;) a jako chlopczyk majacy 1,5 roku byl na drugim koncu swiata i lot szlo przezyc i nie bylo najgorzej, a po miesiacu samochodem ogarnal 1550km poczym po przyjechaniu na miejsce dalej chcial jechac mowiac „didid” to chyba rosnie nam maly podroznik :) w grudniu kolejna wyprawa z malym :D
co nie oznacza ze nie mamy ochote poleciec gdzies bez niego ;) w koncu nam urlop tez potrzebny ;)

W tym roku z trojka dzieci (w wieku 6,2 i 1 lat) zwiedzilismy cala Holandie wzdłuż i w szerz. Haga, Amsterdam, Wyspa Vileland w archipelagu wysp Zachodniofryzyjskich, Zelandia, Gouda z serowym targiem, miasteczko Bronkhorst i wiele innych atrakcji jak muzeum Van Gogh’a, Kinderwijk, rezerwat den Hoge Veluwe i inne. Ponad 120km na rowerach z całą trójką (dwójka mniejszych w przyczepce rowerowej, 6/ciolatka na wlasnym rowerze ponad 85km / reszta podpieta pod rower mamy). Ponad 3500km w samochodzie. Dojazd i powrót głównie nocą, bo dzieci lepiej spały. Czy było ciężko_ czasem tak, ale wspomnienia wspaniałe zostaną, a dzieci hartują się w podróżowaniu i przyzyczajają

Paulina Stępień
  • Paulina

Tomasz brzmi rewelacyjnie! uściski dla Was wszystkich, super to napisałeś, myślę, że dzieciaki szybko załapia bakcyla do podróżowania! :)

Ze wszystkim się zgadzam oprócz tego, że dzieci podróżują samolotem za darmo :P

dzieci nie mam, ale nasza koteczka jest członkiem rodziny i tak samo nie podrzuciłabym jej nigdzie na czas wyjazdu, zawsze jeździ z nami <3

dziecko podobnie jak dorosły uczy się nowych rzeczy podczas podróżowania, poznaje świat, ale fakt, że podróżowanie z maluchami dostarcza nieco stresów :) a co ogólnie sądzicie o podróżach samolotem? boicie się, czy jesteście zrelaksowani na pokładzie ? :) ja jednak odczuwam obawy, nie wiem jak je pokonać, może warto zacząć od tego, że na temat latania krąży wiele mitów i trzeba jakoś je w swojej głowie zwalczyć, ostatnio znalazłam nawet niezłe informacje na temat właśnie tych mitów, może komuś przyda się podobnie jak mi kilka rad, , a w sumie bardziej wiadomości :) – http://londynek.net/czytelnia/article?jdnews_id=4184612

Dodaj komentarz: