14 mc. życia dziecka – bunt

14 mc. życia dziecka – bunt

No dobrze, mam tutaj małego człowieczka, który jest już taki „duży”, roczek za nami, kroczki za nami, a teraz przed nami bunt. Pamiętam, że chyba w dość podobnym czasie przechodziliśmy bunt starszaka i powiem Wam jedno – bunt dwulatka to przy tym pikuś. A może to już bunt dwulatka haha?

Wiecie jak to jest z tym buntem dwulatka? To jest taki bunt co trwa dwa lata :)

A tak poważnie, to ten mały ludzik się nieźle buntuje. I o ile z dwulatkiem (a już z trzylatkiem na pewno!) jestem w stanie jakoś się dogadać, o tyle z takim ledwo co roczniakiem niekoniecznie. Ulubione słowo to „nie”, ewentualnie „nie nie”. Co jakiś czas grane jest rzucanie się na ziemię, piski i krzyki. Naprawdę nie wiem skąd dzieci biorą pomysły na takie rzucanie, bo przecież nikt dorosły tak nie robi. Na szczęście z tego wyrosną.

Co potrafi dziecko w 14 mc życia

To najpierw trochę schematów :)

Jak jest u nas?

W zasadzie jw. Fajne jest to, jak dziecko się rozwija, jak zdobywa nowe umiejętności, jak bardzo chce samo stanowić o sobie, choć jeszcze nie całkiem wie jak :) Z jednej strony bunt mnie denerwuje, a z drugiej fascynuje.

Najfajniejsze są wspólne zabawy, bardzo świadome, w pełni angażujące. Po prostu moje dzieci bawią się na równi, tylko jedno mniej mówi.

Na pewno bardzo mnie cieszy w pełni samodzielne jedzenie widelcem, maluch czeka na widelec i bezbłędnie zjada co trzeba. Niestety większość warzyw wyrzuca i tutaj to BLW jakoś się nie całkiem sprawdza.

Z mniej ciekawych rzeczy to to, że idą czwórki, trzy jednocześnie, więc jest „wesoło”. No i to chyba tyle :)

Komentarze:

Nie istnieje coś takiego jak „bunt” my tak sobie to tłumaczymy. To są normalne etapy w rozwoju dziecka. Tylko nam jest łatwiej powiedzieć moje dziecko przechodzi bunt…Każde dziecko ma swój charakter i temperament, jedno będzie łagodniej przechodzić etapy rozwoju a drugie nie i tak to już jest.

Paulina Stępień
  • Paulina

Jasne, oczywiście, że to etap rozwoju :) ale mimo wszystko w moich oczach to jest swego rodzaju bunt. Tak, jak napisałam denerwuje mnie to i fascynuje zarazem :)

Mój starszy syn był buntownikiem…i tak mu już zostało ;P Teraz przerabiamy bunt nastolatka ;) Ten typ tak ma i niestety niewiele da sie z tym zrobić. Za to młodszy (14 miesiąc) ma inne usposobienie :) O ile tylko jest wyspany i zęby nie bolą (tak, wesoło, bo też czwórki wychodzą ;) ), to potrafi spokojnie pokazać i zasygnalizować swoje potrzeby. A nawet jesli coś nie jest po jego myśli, to łatwo daje sie namówić na zmianę. Z moich obserwacji, to ten bunt zależy od charakteru i osobowości. Tych genów, które przekazujemy. No i na pewno też od tego, z kim przebywa maleństwo. Starszy od 10 miesiaca w żłobku i z nianiami, a młodszy nadal ze mną :)
Pozdrawiam! :)

Z jednego buntu bedzie przechodzil w drugi. :-) Moja ma juz 7 lat a buntuje sie do dzis :-)

Tak i tak będzie aż do pełnoletnich czasów :-)

Paulina Stępień
  • Paulina

No ba, będzie co raz „zabawniej” :)

Buntu dwulatka nie bylo. Najgorsze zaczelo sie później ;)

Mój synek młodszy ma rok i 9 miesięcy i od jakichś 2 tygodni też zaczął :D Jak coś mu się nie podoba to bije się po głowie :D

Na fb pytałaś o książki. ;) Polecam „Bez znieczulenia. Jak powstaje człowiek” Magdaleny Rigamontii. Mnie się bardzo podobała. :)

Paulina Stępień
  • Paulina

Właśnie ją skończyłam czytać, dzisiaj. I stąd szukam kolejnej. Rewelacja, połknęłam w locie :)

  • natalia

hahah ;) Ja podobnie ;)
Wyszła książka o Annie Jantar, podobno dobra, ale jeszcze nie miałam okazji zajrzeć. No i zależy co kto lubi :)

  • Mały człowieczek
  • Odpowiedz

Współczuję przejść z czwórkami. U nas też wychodzą właśnie, choć roczek jeszcze przed nami. Też jestem zupełnie zafascynowana każdym aspektem rozwoju dziecka. To niesamowite, jak taki człowiek zdobywa nowe umiejętności, jak zmienia się jego ruch, język, a nawet spojrzenie, mimika :) to jednak musi być ciężki czas dla małego człowieczka, jak nieustannie się coś zmienia, łącznie z tym, że rośnie, co na pewno też nie jest obojętne dla nastroju, jeszcze z 10 lat temu sama odczuwałam bóle wzrostowe, więc obawiam się, że dla maluchów też może to być nieprzyjemne na swój sposób. I choć ciśnie mi się na myśl tytuł filmu Zanussiego – Życie jako śmiertelna choroba(…) chociaż wcale ta wypowiedź nie miała mieć pesymistycznego wydźwięku :D

Dodaj komentarz: