Weekendowe żeglowanie z dziećmi – Zalew Zegrzyński

Weekendowe żeglowanie z dziećmi – Zalew Zegrzyński

Przyznaję, że na żaglach nie byłam od… 6 lat. Zawsze wydawało mi się zbyt wcześnie by zabrać dzieci, albo znajdowałam milion innych powodów. No tak czy tak, w końcu mieliśmy okazję popływać. Dzisiaj o tym, jak zorganizować pierwsze żeglowanie z dziećmi, czy Zalew Zegrzyński jest fajny do żeglowania i jak nam minął weekend.

Mam nadzieję, że ten wpis nie wyjdzie bardzo długi, ale tyle informacji chciałabym w nim zawrzeć :) Umówmy się, że rozwinę tematy, które najbardziej Cię zainteresują.

Z wpisu dowiesz się:

Żeglowanie z dziećmi

Nie wiedziałam kiedy nadejdzie ten dobry moment na taką wyprawę z dziećmi. To znaczy wiem i znam dobrze rodziców dzieci niespełna rocznych, którzy zabierają maluchy na pokład. Podziwiam. Sama nie miałam odwagi, zresztą taki ze mnie żeglarz, jak… no zresztą dopowiedz to sobie :) Co innego osoby urodzone na wodzie, które żeglowanie wysysają z mlekiem matki. My jesteśmy raczej przeciętni w tej kwestii, czyli coś tam ogarniamy, ale żeglowanie jest raczej formą atrakcji niż sensem życia. Póki co ;)

No dobrze, więc zastanawiałam się kiedy będzie TEN dobry moment by zabrać chłopców na jacht. Wiesz na czym mi zależało? By byli ogarnięci, w sensie, nie muszę trzymać żadnego na kolanach, a oni będą w stanie się cieszyć z tego, że płyniemy. Ponieważ wiem, jak podoba im się kamperowanie to pomyślałam, że to jest właśnie ta chwila. Jeden ma 4, a drugi 5,5 lat.

Na jachcie, mamo to domek na wodzie!
Na jachcie, mamo to domek na wodzie!
Ahoj przygodo!
Ahoj przygodo!
Kocham ten widok żaglówek w porcie, jest w tym coś magicznego, zapowiedź fajnej przygody
Kocham ten widok żaglówek w porcie, jest w tym coś magicznego, zapowiedź fajnej przygody

Jak się przygotować?

To co najważniejsze to kapoki. Kropka. Trzeba wyposażyć dzieci w kapoki dopasowane do ich wagi i wzrostu. I tyle.

Reszta to wygodne, nieślizgające się buty, czapka, krem od słońca i sztormiaki. A pozostałe rzeczy, jak ubranie, śpiwory to już jak na „normalny wyjazd” :) No chyba, że to jednodniowe żeglowanie to naprawdę wiele nie trzeba.

Jak zorganizować?

O tym jeszcze napiszę, ale masz dwa wyjścia. Wypłynąć samodzielnie lub rejs zorganizowany. Jeśli masz patent to możesz wyczarterować jacht i płynąć. A druga opcja to skorzystać z doświadczenia kogoś kto się na tym zna. Czyli czarterujesz jacht ze skiperem.

My skorzystaliśmy z drugiej opcji, trochę dlatego, że płynęliśmy ze znajomymi, ale też na początek było to świetne rozwiązanie. Oni mieli większe doświadczenie w organizowaniu czasu dzieciom, gdy zaczęło im się… nudzić. No właśnie.

Co z tymi dziećmi

Na początku, gdy chłopcom skończyła się „pierwsza podjarka” zaczęły się pytania „mamo, a kiedy dopłyniemy”. Dzieciom trudno wyjaśnić, że to samo pływanie jest atrakcją. Szczególnie na początku przygody z żeglowaniem. I tu z pomocą przyszedł Darek, który jest również kierownikiem na półkoloniach żeglarskich dla dzieci. Przywiązał butelkę do liny i mówi: „łapiemy ryby”. Czujesz to? butelkę. I oni tak siedzieli z tymi wędkami obserwując, jak ta butelka skacze niczym delfin :)

Mieli też swoje „poważne” zajęcia, jak wciąganie i zrzucanie odbijaczy, a nawet mogli chwilę posterować. Zachwyt – 100%.

Bo widzisz, z dziećmi jest tak, że lubią mieć zajęcie, jakiś cel. Tak naprawdę dopiero w połowie dnia potrafili usiąść na dziobie i gapić się w wodę i na ptaki. W końcu jeden powiedział: „mamo, fajnie tak sobie odpocząć” :).

Najważniejsze to nie przeganiać, nie zrzucać pod pokład, skoro żeglujemy to razem i niech każdy ma fajne zajęcia, tak aby było dobrze :) Nam to się udało. A teraz wszystkie zabawy w domu to odtwarzanie sytuacji z weekendu na jachcie. Naprawdę!

Czyli da się?

Ja wiem, że dzieci są mniej i bardziej ogarnięte, ale nie bój się spróbować, zaufać dziecku, zabrać je na jacht. Taki przedszkolak (a tym bardziej starsze) spokojnie ogarnie, zrozumie i będzie dobrze się bawić. Oczywiście na jachcie dziecka nie spuszczamy z oka, nawet jak są liny, kapoki, pogoda piękna, to i tak Ty się nim opiekujesz. Nauczcie dziecko co robić (gwizdek), możecie przećwiczyć jakieś sytuacje, ale ogólnie dajcie im szansę poznania łodzi, dawajcie proste zadania i niech poczują to całe żeglowanie :)

To my, Starszy steruje, nadzoruje najsympatyczniejszy człowiek, czyli Artur, człowiek orkiestra, który raczył nas przy okazji najlepszym jedzeniem :) ale podobno dla kursantów jest surowy! :)
To my, Starszy steruje, nadzoruje najsympatyczniejszy człowiek, czyli Artur, człowiek orkiestra, który raczył nas przy okazji najlepszym jedzeniem :) ale podobno dla kursantów jest surowy! :)
Chłopcy podziwiają swoją kabinę z góry, przez okno
Chłopcy podziwiają swoją kabinę z góry, przez okno
Wciąganie odbijaczy
Wciąganie odbijaczy
Czas na ster, tym razem Młodszy
Czas na ster, tym razem Młodszy

Zalew Zegrzyński

Powiem teraz coś, ale nie przestawaj mnie lubić :) Otóż za Zegrzem nie przepadam. Kojarzy mi się z tym, że są zatłoczone plaże, woda taka sobie, nie bardzo jest co zjeść i gdzie zaparkować. I choć nad Zalew Zegrzyński mamy blisko z naszej północnej części Warszawy, to nie bywamy tutaj zbyt często.

I to był błąd ;) Bo uczepiliśmy się jednego miejsca, a okolice Zalewu Zegrzyńskiego są różne, a już sam Zalew Zegrzyński z perspektywy wody jest naprawdę piękny, szczególnie o zachodzie słońca. My popłynęliśmy z Białobrzegów w stronę rzeki Bug. To była taka akurat trasa na jeden dzień pływania na zupełnym luzie, z przerwami na jedzenie.

Teraz wiem, że wrócimy, szczególnie by podziwiać Zegrze z jachtu :) Szczególnie, że kusząca jest ta niewielka odległość od domu.

Widok na Zalew
Widok na Zalew
A to drugi jacht, mniejszy, Sasanka
A to drugi jacht, mniejszy, Sasanka
A porcie
A porcie

Jak nam minął weekend

Teraz trochę o naszym weekendzie i atrakcjach :) Wspomniałam, że płynęliśmy z naszymi znajomymi i to był strzał w dziesiątkę nie tylko ze względów towarzyskich, ale po prostu przy okazji to ludzie, którzy mają doświadczenie w organizowaniu wyjazdów rodzinnych czy właśnie kolonii i półkolonii dla dzieci. Zatem już teraz napiszę, że jeśli szukacie fajnej opcji na weekend albo półkolonii dla dzieci to zajrzyjcie na kliwer.pl (na końcu jest zniżka dla Ciebie).

My polecamy w 100%, a jak ktoś z Was ogląda i czyta nas długo to na pewno pamięta (znajdzie) nasze wspólne filmy sprzed… o zgrozo 6 lat! :)

W każdym razie weekend był z myślą o chłopcach, mieli mieć moc atrakcji i to się udało. Dojechaliśmy po południu po przedszkolu i zaczęliśmy od wspólnej wyprawy motorówką. I o ile motorówki zawsze kojarzyły mi się z hałasem, falami itd., to okazało się to super atrakcją, a radość chłopców była tak wielka (chyba każdy mały chłopiec uwielbia „wyścigówki”, a tutaj taka prędkość i to na wodzie!), że od tej chwili uwielbiali wujka Darka, który zabrał nas na tę przejażdżkę. To niesamowite, że są ludzie, którzy w kilka chwil potrafią zjednać sobie dzieci ;)

Potem było grillowanie (ahhh te pieczarki z grilla – mniam!) i najważniejsze: spanie na jachcie. Chłopcy czuli się świetnie, bo wiele rzeczy przypominało nam kampera. Zresztą polecam Ci nasz film z room tour po jachcie. Mieliśmy spory jacht Antila, więc komfort był ogromny. Ich kabina była na dziobie, myślałam, że po dniu pełnym wrażeń zasną w sekundę, ale wszystko ich ciekawiło. W końcu padli, a my mieliśmy jeszcze chwilę na odpoczynek w miłym towarzystwie.

Kolejny dzień zaczęliśmy od najlepszych naleśników z mascarpone i malinami (Artur one były pyszne!), a potem wypłynęliśmy. Dzieci miały za zadanie dbać o odbijacze, mogli też chwilę sterować, a tak łowili „ryby”. My odpoczęliśmy jak mało kiedy. Po prostu był taki moment, że siedziałam na dziobie z chłopcami i gapiliśmy się przed siebie. To taki odpoczynek dla umysłu, który nawet trudno mi opisać słowami. W każdym razie towarzyszyła mi jedna myśl: „chcę więcej” :)

Gdy wieczorem wróciliśmy do portu po całym dniu żeglowania to chłopcy najchętniej zostaliby na dłużej. I może to nam się uda, bo w przypadku Starszego synka myślimy o żeglarskich półkoloniach. Jako, że znam część ekipy od lat to wiem, że będzie w dobrych rękach, a przy okazji taka czaderska przygoda! Sama mogłabym być dzieckiem :)

No właśnie, jeśli szukasz fajnej rozrywki dla dziecka (od 5 lat) to zerknij na te półkolonie, a jak dla większych to kolonie. A jak chcesz wybrać się na wyjazd całą rodziną to możecie ogarnąć taki weekend, jak my, bo rodzinne rejsy też są organizowane :) Ja polecam kliwer.pl bardzo i nie tylko dlatego, że ich znam ;)

Aha i mam zniżkę :) Wpiszcie przy zamawianiu kod: domowatv i macie 5% zniżki :) do odwołania.

Wieczorne ucztowanie ;)
Wieczorne ucztowanie ;)
Rejs motorówką
Rejs motorówką
Michał, który uwieczniał chłopców na naszym prywatnym filmie :)
Michał, który uwieczniał chłopców na naszym prywatnym filmie :)
Ja, hmm tutaj nagrywałam instastories, kto nie śledzi to wpadajcie na Instagram: paulina.domowa
Ja, hmm tutaj nagrywałam instastories, kto nie śledzi to wpadajcie na Instagram: paulina.domowa
Poranek na jachcie
Poranek na jachcie
Naleśniki (zanim zjadły je potwory)
Naleśniki (zanim zjadły je potwory)
Mam nawet zdjęcie z mężem, szok!
Mam nawet zdjęcie z mężem, szok!
Nasz jacht
Nasz jacht
Ahoj przygodo!
Ahoj przygodo!
Chłopcy podziwiają
Chłopcy podziwiają
To ich sypialnia
To ich sypialnia
Tutaj odpoczywam
Tutaj odpoczywam
Łowienie ryb (hehe)
Łowienie ryb (hehe)

Mam nadzieję, że wpis Ci się podobał, że choć trochę poczuliście się, jak z nami na jachcie. Daj znać czy myślicie o takiej formie odpoczynku, a może już macie doświadczenie, koniecznie podziel się w komentarzu. Ahoj!

Komentarze:

Super! Sama chciałabym taka przygodę przeżyć, a co dopiero dzieci. Musiały mieć tyle radochy!

Dodaj komentarz:

Dodając komentarz na stronie akceptujesz politykę prywatności.