Wakacje z namiotem: dzień 13 i 14 Legoland

Wakacje z namiotem: dzień 13 i 14 Legoland

Był moment, że już straciłam nadzieję na Legoland i zaczęliśmy rozmawiać z chłopcami, że to raczej nie wypali. Ale skoro czytasz ten wpis to znaczy, że jednak tam byliśmy ;-)

Legoland był na naszej mapie atrakcji wyjazdu jako ważny punkt, ale wszystko mogło się zmienić przez pogodę. Powiedzmy sobie szczerze: pogodę do bani. No bo jednak jak pada to łażenie po Legolandzie jest wątpliwą przyjemnością. Tak myślę… a było to tak.

Vlog z Legolandu

Na filmie możecie trochę poczuć się, jak z nami. Przyznam, że bawiłam się świetnie!

Dzień 13

Cały czas śledzimy prognozy pogody. Plan był taki, że chcieliśmy nocować na polu kempingowym w Legolandzie, wtedy kupuje się nocleg i bilety w cenie, wychodzi to całkiem przyzwoicie, jeśli zacznie się porównywać z alternatywami. ALE w nocy miało być ok. 8 C i miało padać, lać. Namiot w tej sytuacji był średnim pomysłem (nie muszę wspominać, że kamper by dał radę? :D). To znaczy ja wiem, że się da, już to przerabialiśmy, ale też żadna frajda składać mokry namiot i marznąć.

Jest sobota, wiemy, że ładnie ma być jutro, za to już w poniedziałek ma być deszczowo. Niby niedziela na Legoland to średni termin (podobno duże kolejki), ale liczymy na to, że końcówka sierpnia to już mniejsze zainteresowanie. szukamy jakiegoś noclegu.

Ogólnie znalezienie noclegu z dnia na dzień jest szaleństwem, szczególnie w okolicy Legolandu. I to jeszcze takiego, gdzie w opisie nie będzie „nie zalecamy alergikom” :) Tak czy tak udaje się! Ok. 30 km od Legolandu. Ruszamy zatem z Kopenhagi.

Droga jest jaka jest, pada, jest pochmurno. Mam wrażenie, że wyciskamy maksa z tej pogody, bo udaje nam się celować w dobrą pogodę, np. wczoraj w Kopenhadze było chłodno, ale słonecznie. A dziś leje, ale dziś jesteśmy w trasie.

Dojeżdżamy na miejsce, mamy domek dla siebie. Chłopcy bawią się lego, my trochę odpoczywamy i cieszymy się własną łazienką, a nie tą kempingową :)

Dzień 14

Rano ruszamy w stronę Legolandu. Wyszukuję hasło „darmowe bilety Legoland” i pobieram na telefon jakiegoś pdf. Może zadziała. Podobno w gazetkach czasem są bilety, ale skąd wziąć te gazetki – nie wiem :) Trochę błądzimy, bo droga jest w remoncie, ale udaje nam się dotrzeć.

Faktycznie mój „bilet” działa, więc dzieci są za free, płacimy tylko za nas :) I ruszamy.

O Legolandzie to ja jeszcze napiszę, powiem jedno: było super. Nie wiem kto bawił się lepiej czy my czy dzieci, może po prostu na równi bawiliśmy się świetnie. Zjeżdżaliśmy, pływaliśmy, byliśmy cali mokrzy, a najfajniejsze były wozy strażackie (o rety jaka zabawa).

Do niczego nie staliśmy w kolejce dłuższej niż 5 minut, więc super nam się udało, niektóre zaliczyliśmy kilka razy. Wycisnęliśmy chyba maksa z tego dnia i możliwe, że kiedyś tu wrócimy, bo zabawa była naprawdę dobra :) Wieczorem wracamy do naszego wynajmowanego domku, chłopcy nie dają rady nie zasnąć, to był jednak dzień pełen wrażeń :)

My chłopcom dajemy zawsze ich opaski z numerem telefonu, ale w legolandzie można też takie pobrać
My chłopcom dajemy zawsze ich opaski z numerem telefonu, ale w legolandzie można też takie pobrać
No hejka :)
No hejka :)
Najdroższa wata cukrowa
Najdroższa wata cukrowa
A to jeszcze nasza
A to jeszcze nasza "wyprawka", bo na jedzenie w legolandzie nie macie co liczyć
Widać radość?
Widać radość?
Kolejka dla maluchów
Kolejka dla maluchów
Wejście do Legolandu
Wejście do Legolandu
Miniland zrobił na nas największe wrażenie
Miniland zrobił na nas największe wrażenie
I Kopenhaga w wersji Lego
I Kopenhaga w wersji Lego
Instrumenty
Instrumenty
My
My
Tutaj byliśmy cali mokrzy
Tutaj byliśmy cali mokrzy
To było genialne!
To było genialne!
Legoland
Legoland
A jeszcze jeden widoczek :)
A jeszcze jeden widoczek :)

Komentarze:

Witam,
Z wielkim zainteresowaniem oglądamy Wasze filmiki z ostatnich podróży. W przyszłym roku też planujemy Norwegię. Jak już pisałam kiedyś, my podróżujemy kamperem i nie zamieniłabym już go na namiot. Kiedyś w Pieninach pod namiotem w sierpniu, mieliśmy 2 stopnie. Byliśmy z dziećmi i marzyliśmy żeby ta noc się już skończyła. Koszmar. Szczerze Was podziwiam, jesteście pozytywnie zakręceni:-) Z całego serca Wam życzymy własnego kampera. Nasze marzenie się spełniło. Pozdrawiam ciepło.

Paulina Stępień
  • Paulina

Norwegia kamperem musi być bajkowa! Koniecznie zrealizujcie.
Co do zimnych nocy to właśnie świetnie podsumowanie – marzenie by był ranek :)

Paulina jak tak na Was patrzę, to myślę że edukacja domowa dzieci byłaby dla Was idealna. Rozważ to, na prawdę…. Ja wiem że mamy do głowy wbite (jak 95% społeczeństwa) że szkoła to coś koniecznego, ale mam 2 rok dziecko na edukacji domowej i na prawdę uważam że takie myślenie to bzdura. Tak samo jak ,,socjalizacja,, przez zamykanie dzieci na kilka godzin w klasie szkolnej.
Macie tyle fajnych podróży, pomysłów, zainteresowań, że dalibyście dzieciom dużo dużo więcej niż szkoła ;) Pomyśl o tym. A ,,kontakt,, z dziećmi może zdobyć w inny, bardziej naturalny i życiowy sposób.
Są przecież najróżniejsze zajęcia dodatkowe (w dzisiejszych czasach jest ich po prostu wysyp), place zabaw, warsztaty itp. Można coś super dobrać do zainteresowań dziecka.

Mówi Ci to kobieta, która ma 3 dzieci i ze swoim siedmiolatkiem 21 września w piątek w południe siedziała nad wodą i na plaży zamiast odbierać go ze szkoły ;)

Pozdrawiam ! ;)

  • Kaska

Edukacja domowa vs ”na prawde”’…. ? No nie wiem
… W tym przypadku to jednak piszemy razem, naprawde taka jest prawda! ;)

Ja muszę przyznać, że odkąd zaczęłam wchodzić na Twojego bloga, też od razu pomyślałam o Tobie jako o mamie w edukacji domowej:)
Ja taką jestem od września:)

Paulina Stępień
  • Paulina

Podziwiam, ja czuję, że to nie dla mnie :) Obecnie ledwo wyrabiam się z pracą, trudno mi to sobie wyobrazić, ale nie ukrywam, że na ED patrzę z podziwem i pewną zazdrością ;)

Paulina, wierz mi że to jest właśnie DOKŁADNIE DLA CIEBIE ;)
Czasu ile się traci na ,,zawożenie, odwożenie i inne głupoty,, akurat wykorzystasz na naukę. Na prawdę wystarczy godzinka dziennie. Serio.. ;) Przemyśl to. Z tego co widać Twoi chłopcy są bardzo rezolutni, ciekawi świata i kreatywni. Szkoda żeby szkoła to w nich ,,zabiła,, ;) Z resztą co Ci szkodzi spróbować ;) Zawsze możesz zmienić zdanie. A pierwsze 3 lata to na prawdę spokojnie po trochu wystarczy.
Ja Cię gorąco zachęcam ;)

Dodaj komentarz:

Dodając komentarz na stronie akceptujesz politykę prywatności.