Wakacje z namiotem 2018: dzień 15 i 16 Berlin

Wakacje z namiotem 2018: dzień 15 i 16 Berlin

Trochę jesteśmy zmęczeni pogodą, jedziemy w kierunku Berlina, droga straszna, leje, ale tak naprawdę leje. Jeszcze nie wiemy co dalej. Z jednej strony kusi nas dalsza podróż, a z drugiej czujemy, że zimne noce zaczynają nam doskwierać. Ale zobaczymy, póki co kierunek Berlin!

Przynajmniej naklejka „Umwelt plakette” (zielona naklejka ekologiczna umożliwiająca wjazd do wielu niemieckich miast w tym do Berlina) się przyda, bo z tym Berlinem to tak nie byliśmy pewni czy tam będziemy.

Vlog z Berlina

Ogólnie trasa była trudna, bo lało, ale tak lało, więc skupienie wielkie, mnie szczerze mówiąc ta pogoda strasznie stresowała.

Dzień 15

Cały dzień jedziemy, z postojami. Ogólnie trochę mamy problem z takim jedzeniem, bo gdy leje to trudno usiąść, odpalić kuchenkę i podgrzać wodę. Co innego w kamperze… czy ja już mówiłam, że strasznie za nim tęsknimy? :)

No tak czy tak jedziemy z Danii, przez Niemcy w stronę Berlina. W końcu docieramy na pole namiotowe pod Berlinem, jest miejsce, rozbijamy namiot i zasypiamy. No dobrze, prawie, bo chłopcy mają dużo energii, którą bardzo chcą wybiegać, więc jeszcze chwilę skaczą i biegają wokół namiotu, a my z Michałem już tylko patrzymy :)

Całą drogę lało, zdjęcie nie oddaje tego, ale już dawno nie pamiętam tak dla mnie stresującej drogi
Całą drogę lało, zdjęcie nie oddaje tego, ale już dawno nie pamiętam tak dla mnie stresującej drogi
A to wieczór już w Berlinie i nasz namiot
A to wieczór już w Berlinie i nasz namiot

Dzień 16

W Berlinie byliśmy kilka razy, ostatnio przed świętami, na jarmarkach świątecznych. Teraz jesteśmy na polu kempingowych pod Berlinem, postanawiamy z tego skorzystać i zobaczyć tutejsze jezioro Hawela, pojeździć na rowerach i nacieszyć się tym, że w końcu świeci słońce.

Jest naprawdę cudownie, odpoczywamy, jezioro okazuje się ogromne. Trochę nas kusi jakaś żaglówka, ale w końcu oddajemy się lenistwu i rowerom.

Za to po obiedzie jedziemy do centrum. Obiecaliśmy chłopcom czekoladowe misie ze sklepu Rausch Schokoladenhaus. Co prawda sklep się trochę zmienił i aktualnie jest w remoncie, ale najważniejsze, że udaje nam się kupić obiecane czekoladki :)

Potem jedziemy na Alexanderplatz na wursty (niestety nie ma wege, ale są ziemniaki) i ogólnie trochę łazimy po Berlinie, głównie wschodnim. Wracamy wieczorem do namiotu, chłopcy o dziwo mają jeszcze siłę, więc spędzamy leniwie koniec dnia. Jutro czeka nas długa trasa.

Poranek okazał się łaskawy jeśli chodzi o pogodę, połowę dnia spędziliśmy nad jeziorem
Poranek okazał się łaskawy jeśli chodzi o pogodę, połowę dnia spędziliśmy nad jeziorem
A potem skoczyliśmy do centrum połazić
A potem skoczyliśmy do centrum połazić
Kupić czekoladki haha
Kupić czekoladki haha
Spróbować wursty (niestety nie ma wege, ale za to są dobre ziemniaki)
Spróbować wursty (niestety nie ma wege, ale za to są dobre ziemniaki)
Ziemniaki
Ziemniaki
Cyknąć sobie fotkę z wieżą telewizyjną (wiele lat temu byliśmy na górze, może jeszcze tam wrócimy)
Cyknąć sobie fotkę z wieżą telewizyjną (wiele lat temu byliśmy na górze, może jeszcze tam wrócimy)
I po prostu połazić
I po prostu połazić

Komentarze:

Mam wrażenie, że lubicie to miasto, ale oglądacie je z najgorszej (moim zdaniem) strony. Czy planujecie zwiedzić kiedyś Berlin poza oklepanym tematem jakim jest Alexanderplatz? Myśleliście pojechać np. do Poczdamu, wypocząć nad pojezierzem Brandenburskim czy chociażby zwiedzić takie Tropical Islands?

Paulina Stępień
  • Paulina

Teraz, tam jak napisałam, wypoczywaliśmy nad jeziorem Hawela, pewnie z czasem i inne będą grane, ale Alexanderplatz lubimy :)
Co do tropical Island pewnie kiedyś, ale to komercyjne miejsce, nie wiem czy powinno być równanie z Berlinem jako takim :)

Dodaj komentarz:

Dodając komentarz na stronie akceptujesz politykę prywatności.