Wakacje z namiotem 2018: dzień 12 Kopenhaga

Wakacje z namiotem 2018: dzień 12 Kopenhaga

Bardzo chcieliśmy zawitać do miasta rowerów. Ciągniemy je ze sobą na bagażniku (rowery) i marzyliśmy aby zobaczyć, jak to jest jeździć po Kopenhadze.

Przyznaję, że Kopenhaga mnie trochę onieśmieliła. Wyobrażałam sobie, że będzie dużo rowerów, ale nie sądziłam, że tak to będzie wyglądać!

Vlog z Kopenhagi

We vlogu trochę widoków na Kopenhagę i jeszcze kilka ujęć z kempingu, gdzie zatrzymaliśmy się z naszym namiotem.

Dzień 12

Rano leje. Ale bardzo trzymamy się prognozy pogody, że od 10:00 ma być ładnie. Póki co ogarniamy śniadanie, namiot i powoli szykujemy się na wyjście. Ja szykuję jedzenie na wynos i czekamy na słońce :) I jest, jest! Naprawdę robi się pięknie, mimo porannej ulewy.

Jedziemy na rowerach na stację kolejową, bo bardzo chcemy przejechać się pociągiem, głównie z powodu rowerów, a raczej tutejszego dostosowania pociągów pod rowery. I faktycznie wygląda to świetnie, są wagony rowerowe ze specjalnymi stojakami. Choć uprzedzę, górskie opony w rowerze synka ciężej było nam umieścić, tutaj większość rowerów ma takie klasyczne „cienkie” oponki, przynajmniej takie mamy wrażenie.

Dojeżdżamy do centrum, chwilę szukamy wyjścia i naszym oczom ukazują się rowerowe parkingi. W życiu nie widziałam tyle rowerów, naprawdę. Robi to na nas ogromne wrażenie. Potem ruszamy ścieżkami. Są tutaj sygnalizacje, pasy dla rowerów, choć wiele ścieżek biegnie ulicą. Nie wiem czemu, ale wyobrażałam sobie jakiś sielski obraz Kopenhagi, gdzie ścieżki są osobne i w ogóle ahh i ohh. A tymczasem tutaj na rowerze się zasuwa. Mało też widzimy dzieci, te zdecydowanie jadą z fotelikach lub rikszach. Ogólnie na tych rowerach każdy tu pędzi :)

Jedziemy w kierunku mostu Kalvebod Brygge (robi wrażenie, strasznie tu wieje, a młodzi Duńczycy skaczą na golasa do wody!), a potem kręcimy się aby zaliczyć jak najwięcej istotnych miejsc i poczuć trochę klimat tego miasta, aby w końcu dojechać do słynnego Nyhavn, czyli wodnego kanału z kolorowymi domkami, który pewnie zobaczycie na większości zdjęć z tego miasta, a który jest dość… niewielki :)

Ogólnie co jakiś czas parkujemy rowery, spinamy je i łazimy piechotą by potem znowu wsiąść i zwiedzać z pozycji dwóch kółek.

W końcu ruszamy w kierunku kempingu, mamy kilka kilometrów, chwilę się zastanawiamy czy jechać rowerami czy kolejką, ale po konsultacji z naszym dzieckiem (jednak musimy brać pod uwagę jego możliwość, a jest bardzo dzielny) ruszamy na rowerach. Dojeżdżamy po zmroku, zmęczeni, ale szczęśliwi. Na licznikach 22 km, Młodszy nawet nie zasnął w foteliku, więc jest dobrze! Dobranoc :)

Nasz namiot
Nasz namiot
Łazienka dla dzieci dla kempingu, prawda, że urocza wanienka?
Łazienka dla dzieci dla kempingu, prawda, że urocza wanienka?
Domki do zabawy
Domki do zabawy
A to już wagony kolejki
A to już wagony kolejki
Stojaki w wagonie
Stojaki w wagonie
Na peronie
Na peronie
Ten widok zrobił na mnie ogromne wrażenie
Ten widok zrobił na mnie ogromne wrażenie
Jedziemy!
Jedziemy!
Cyknięte na światłach
Cyknięte na światłach
Z tego pomostu skakali młodzi i goli :)
Z tego pomostu skakali młodzi i goli :)
Widoczek
Widoczek
Ja i pogoda jaka widać
Ja i pogoda jaka widać
Nasze rowery
Nasze rowery
Sakwy (patent z jedną na ramię - genialny!)
Sakwy (patent z jedną na ramię - genialny!)
Nad kanałem
Nad kanałem
Nyhavn
Nyhavn
Nyhavn
Nyhavn

Komentarze:

Teraz musicie do Amsterdamu na rowerach

Paulina Stępień
  • Paulina

Bardzo bym chciała, jestem ciekawa jak wygląda :)

  • Anonim

W Amsterdamie parkingi rowerowe chyba jeszcze większe niż te w Kopenhadze.

Na każdy rząd stojaków rowerowych w pociągu bodajże 2 stojaki są nieco szersze, właśnie z myślą o rowerach górskich:) Ale być może nie zauważyliście albo zajęliście je swoimi rowerami i dla synka już żaden nie został:) Pozdrawiam spod Kopenhagi!

  • Gosia

Tak jak myślałam, obejrzałam vlog i jak próbujesz wsunąć rower w uchwyt w pociągu to widać przy nim napis „mountain bike”:)

Paulina Stępień
  • Paulina

Dzięki, przyznam, że w ogóle tych napisów nie widziałam! Dzięki za info :)

A jak namiot.czy to była kondensacja pary czy faktycznie przecieka? Mamy ten model na oku od dłuższego czasu, dzięki Wam mogliśmy go zobaczyć w akcji.

Paulina Stępień
  • Paulina

Szwy przy tak wielkiej ulewie nie dały rady, ale to naprawdę lało. Ogólnie padało bardzo często i tylko dwa razy zdarzyło nam się na szwach wpadka, ale nadal sypialnia sucha, więc jak dla mnie to spisał się świetnie.
Z parą raczej nie ma problemu, masz tu sporo wywietrzników, które można uchylić, więc nie tutaj tego zjawiska nie widziałam szczególnie.

Dodaj komentarz:

Dodając komentarz na stronie akceptujesz politykę prywatności.