Szukaj
Generic filters

Wakacje kamperem 2020 Polska: dzień 8-11 Wigry, rowerem i na SUPie

Dojechaliśmy w strugach deszczu, mówiąc po drodze brzydkie słowa na stan tutejszych dróg. Jakoś dotarliśmy, więc zostaliśmy na dłużej. Zobaczyliśmy jezioro z wody i dookoła – na rowerze.

Skoro czytasz ten wpis to mam nadzieję, że zostaniesz tu na dłużej 🙂 Jesteśmy rowerową rodziną, jadąc rowerami zawsze pakuję nam dobre jedzenie do sakw. Pokażę Ci, jak to robić, by było smacznie! Jako dietetyk stworzyłam fantastyczne ebooki kulinarne. Dania do lunchboksów, czy rodzinne pikniki. Dzięki moim ebookom zawsze będziesz mieć pomysł na posiłki, a przy okazji wspierasz moją pracę 🙂 Kupisz tutaj.

Docieramy w strugach deszczu. Pogoda jest okropna. Okropna!!!! Droga jeszcze gorszą. Są takie momenty, że zastanawiasz się, jak wyjdzie z tego podwozie kampera.

Wjazd na pole kempingowe jest przez bramę (To pole w miejscowości Bryzgiel). Przez chwilę mamy wątpliwość czy wjedziemy, ale się udaje. Niemniej nie jest to super przyjazny wjazd. Ale gorzej jest dalej. Totalny zjazd w dół. Jest pusto więc jesteśmy kierowani na dół, ale moim zdaniem dużym kamperem nie jest to dobre rozwiązanie (podjazd jest stromy). Po deszczu jest bardzo ślisko!

Pierwszy wieczór to opanowanie własnych emocji. Droga, pogoda na tyle paskudne, że mamy chwilowy kryzys. W dodatku musimy poprawić okno, przez przypadek też wyskakuje nam jeden bezpiecznik i truma (taka terma) zrzuca wodę. Ogólnie nie zaczyna się dobrze. Mamy trochę dość. Oczywiście to drobnostki. Ale w tamtym momencie jesteśmy zmęczeni.

Dzień 9

Wypogodziło się, jest jakby lepiej. Ruszamy na rowerach dookoła jeziora Wigry. Trasa piękną, długa. Mamy jedzenie, mamy koc, stroje do kąpieli (po drodze korzystamy). Po drodze są kładki – fantastyczne są te momenty.

Cała trasa dookoła jeziora Wigry to około 50 km, ale to trudna trasa. Trzeba zaplanować sporo czasu. My Ruszyliśmy zbyt późno. A jednak tu postój na kąpiel (woda zimna), tutaj postój na jedzenie, lokalne wigierskie pierożki, lody i robi się 8 godzin.

Końcówka jest dość nerwowa, bo wjeżdżamy do lasu po zmroku. Jest nieprzyjemnie. Dziwnie. Wracamy na szosę. Też tak sobie. Ale już chcemy wrócić do kampera. xle to rozplanowaliśmy czasowo, ale też po drodze były fragmenty z piachem, pod górę, które pokonywaliśmy wolniej z dziećmi.

W końcu docieramy do kampera. Myślę, że mamy dość. Wszyscy. Jutro odpoczywamy. To było trudne 50 km.

Dzień 10 i 11

I tak jak zapowiadaliśmy sobie – odpoczywamy. Trochę na Supie, raz nawet wypożyczamy Rowerek wodny (dzieci nas namawiają), a trochę na plaży.

Najlepiej jest na Supie, bo odkrywamy mały kanał łączący z jezioro Wigry z drugim, kanał jest mały, ale nagle odkrywam, że to jest właśnie to co mi się podoba. Od teraz będę szukać takich właśnie miejsc, z kanałami, przesmykami. Rewelacja!

Płyniemy do zatoki muszelek, obserwujemy kaczki, łabędzie, ryby. I ogólnie totalnie odpoczywamy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Dodając komentarz na stronie akceptujesz politykę prywatności.