Augustów nie był na naszej liście, ale wyszło świetnie! Szczególnie, że odkryliśmy wiele nowych, fantastycznych miejsc. Zrobiliśmy też kolejną pętle na rowerach, tym razem 50 km po tzw. Pętli Rospudy.
[sc name=”inny2″]
Rano Ruszyliśmy w miejscowości Płaska. Mam na swojej mapie kilka punktów, ale każde miejsce okazuje się kiepskie. Dlaczego? Bo nie ma zrzutu WC! Jedziemy z całym zbiornikiem i szczerze mówiąc jestem umęczona podróżowaniem po Polsce. Drogi są straszne, a aby zrzucić toaletę chemiczną trzeba się nagimnastykować.
Jestem ogromnym przeciwnikiem zrzucania do ziemi i będą zawsze to krytykować. Tutaj nie ma taryfy ulgowej. Stąd gdy na jednym polu zasugerowali nam zrzut do zwykłej wygódki z dziurą w ziemi to odjechaliśmy. Przykre jest jak w Polsce się do tego podchodzi. Infrastruktura jest bardzo biedna, szczególnie na wschodzie, chociaż coś tam się zmienia.
Niemniej tego dnia jeździliśmy długo, aż w końcu trafiliśmy do mariny w Augustowie. W efekcie tu zostaliśmy. Ruszyliśmy na rowerach do miasta i tak nam się spodobało, że na kolejne dni zaplanowaliśmy wycieczki. W tym tę wokół Doliny Rospudy.
Wiedzieliśmy już, że trzeba zaplanować więcej czasu, trasa też była łatwiejsza niż ta wigierska. W efekcie z naszymi dziećmi zrobiliśmy 50 km i jeszcze na koniec pojechaliśmy na lody.
Jeśli chodzi o lody w Augustowie to bardzo dobre były w Cafe Rico, świetne smaki 🙂 także polecam.
Sama trasa rowerowa super, my robiliśmy z dziećmi 6 lat (20”), 8 lat (24”) i 1,5 roku (w przyczepce) no i nasza dwójka 🙂 Trzeba moim zdaniem zaplanować 7-8 godzin aby sobie zjeść, usiąść, odpocząć itd. Końcówka jest szosą.














