Wakacje kamperem 2019: dzień 21 Girona

Wakacje kamperem 2019: dzień 21 Girona

I jesteśmy w Gironie. Byliśmy tutaj (chwilka hmmm) 8 lat temu podczas naszej podróży wtedy jeszcze we dwoje naszym kombi. A teraz z trójką dzieci i kamperem. Czadersko!

Jakoś miło wspominam Gironę. To tutaj kilka lat temu jedliśmy pyszną paelle i tutaj uciekliśmy przed francuskimi upałami. To w sumie trochę podobnie, bo teraz kierunki Hiszpania również obraliśmy z powodu upałów we Francji.

W zasadzie nie przepadam za odwiedzaniem tych samych miejsc, a z drugiej strony fajnie wrócić i dojrzeć to, co się ominęło kiedyś. Zatem Girona. A tak w ogóle tutaj relacja z 2011 roku.

Dzień 21

Ruszamy z Besalu. W zasadzie początkowo chcieliśmy zmierzać w kierunku Galicji, ale skaczemy dziś do Girony. W ogóle jeśli chodzi o nasze hiszpańskie plany to jest dość chaotycznie :) Na szczęście od Was, na instagramie, mam wiele fajnych punktów (dziękuję!).

Dojeżdżamy około południa. To dość ciekawy postój, z zewnątrz w ogóle nie widać. Trzeba poczekać na to aż otworzy się brama. W środku jest przyłącze do prądu, woda, serwis. I stąd przez park można dotrzeć do samego centrum piechotą.

Michał jeszcze pędzi na targ, bo właścicielka powiedziała mu, że właśnie dzisiaj jest dzień targowy. Wraca z owocami, warzywami i ogromnym arbuzem (pycha).

Mówiłam, że wrócił z arbuzem
Mówiłam, że wrócił z arbuzem
Spacer przez park
Spacer przez park
Przepięknie
Przepięknie
No i Girona
No i Girona
Kolorowo!
Kolorowo!

A potem przez piękny park, gdzie jest ogród botaniczny, ruszamy w stronę centrum. Kolorowe domki wciąż podobają mi się tak samo. Girona ma sobie coś cudownego. To te kolorowe domy nad rzeką Onyar są najczęstsza wizytówką Girony. My tu kilka lat temu więcej zobaczyliśmy, chodziliśmy po murach (piękne widoki), jedliśmy figi prosto z drzewa. Można tu zajrzeć do różnych katedr i odwiedzić dzielnicę El Call. Dziś bardziej skupimy się na starówce.

Idziemy na lody (a jakże) i bezy, Chodzimy uliczkami, starając się zgubić. Zaglądamy też na most Most Peixateries Velles (jego projektantem jest Gustave Eiffel). Most zwany jest czerwonym :) jest wyjątkowy. Kiedyś był w remoncie, więc cieszę się, że możemy tu zajrzeć.

I w sumie do wieczora kręcimy się, a potem wracamy do kampera. Deszcze niemal wisi w powietrzu, ale nawet nas nie zmoczyło.

Dzieci idą spać, a my mamy wieczór z owocami :)

Nocleg

To prywatny postój dla kamperów, płaciliśmy 10 euro za dobę, moim zdaniem super! GPS: 41.984, 2.81408

Tutaj budynki wyglądają zupełnie inaczej niż we Francji, którą dopiero co opuściliśmy
Tutaj budynki wyglądają zupełnie inaczej niż we Francji, którą dopiero co opuściliśmy
Na czerwonym moście w Gironie
Na czerwonym moście w Gironie
Sklepik
Sklepik
Tutaj Michał robił sobie zdjęcie
Tutaj Michał robił sobie zdjęcie
Katedra w Gironie
Katedra w Gironie
Beza
Beza
No i kawa. Moje drugie imię
No i kawa. Moje drugie imię

Komentarze:

Brak komentarzy. Dodaj pierwszy!

Dodaj komentarz:

Dodając komentarz na stronie akceptujesz politykę prywatności.