Wakacje kamperem 2019: dzień 16 wodospad Sillans-la-Cascade i największy upał

Wakacje kamperem 2019: dzień 16 wodospad Sillans-la-Cascade i największy upał

Ten dzień zapisze mi się w pamięci jako najgorętszy, taki, przy którym myślę: za gorąco. Zdecydowanie zmieniamy plany. Ale po drodze zobaczymy jeszcze piękne miejsce! Wodospad.

Nie sądziłam, że upały mogą pokonać. Około 15 jest skrajnie gorąco, tak, że będziemy szukać schronienia gdzieś wśród zieleni, bo po prostu nie da się wytrzymać.

Dzień 16

Wczoraj nie znaleźliśmy kempingu, na którym moglibyśmy się zatrzymać na dłużej. Zatem uciekamy na południe, a potem na zachód. Długo myśleliśmy gdzie chcemy jechać, Włochy, czy jednak Hiszpania, ale okazuje się, że stąd mamy podobną drogę i tu i tu. Zatem będzie Hiszpania. Prognoza pogody jest lepsza. Czytaj – ma być chłodniej! Tak wiem, brzmi zabawnie :)

No, ale od początku. Rano budzimy się na niewielkim postoju. Zatrzymaliśmy się tutaj bo było po drodze, wokół są kampery. Co jest w okolicy? O! wodospad! Sillans-la-Cascade. no to szkoda sobie odmówić. Wśród grafik widzę, że da się popluskać może, albo usiąść nad wodą. Brzmi świetnie, szczególnie, że zapowiada się upalny dzień.

Jedziemy, to dosłownie kilka minut stąd, jakieś 5-6 km. Parkujemy naszym krótkim kamperem, bierzemy koc, wodę i ruszamy.

Okazuje się, że były tu jakieś zmiany, obecnie nie można podejść do wody, można jedynie patrzeć z punktu widokowego. Co i tak jest miłe, bo spacer jest wśród zielonego lasu – czyli przyjemnie!

Widok jest cudowny. Wodospad piękny, mimo upału woda leci z góry, kolor zielony. Jestem zachwycona. Nigdy nie widziałam jeszcze tak pięknego wodospadu. Chwilę się zachwycamy i wracamy do kampera. Trasa jest krótka.

W kamperze jeszcze znośnie, ale my już wiemy, że temperatury dziś mają być piekielne. I teraz możesz się śmiać, ale dziś cieszymy się na zakupy. Bo będzie chłodno w sklepie :) ja wiem, jak to brzmi, ale taka jest prawda.

Droga w kierunku wodospadu
Droga w kierunku wodospadu
Droga w kierunku wodospadu
Droga w kierunku wodospadu
Przepięknie
Przepięknie
Ja jestem zachwycona
Ja jestem zachwycona
Pięknie
Pięknie

Tak naprawdę odbijamy trochę, ale chcemy kupić plecak. Tak nie wzięliśmy w domu, tak Michał narzeka na noszenie torby na ramieniu, tak mieliśmy chodzić mniej, bo przecież mamy malucha. A okazuje się, że chodzimy baaardzo dużo i Michał nosi sporo. Zatem plecak. Bezpieczny wydaje się decathlon, bo tam ceny są jak w polskim sklepie, bo ogólnie francuskie ceny nie należą do małych. Wybieramy plecak (już Ci zdradzę, że calutki wyjazd będziemy żałować, że nie wzięliśmy tego ciut większego z dodatkową komorą na dole). Kupujemy jeszcze buty do wody, jakieś drobiazgi.

Robimy małe zakupy spożywcze, a potem jedziemy szukać cienia. Serio. Jest tak gorąco, że ani sobie ani kamperowi nie będziemy serwować podróży w taki upał. Wyszukujemy polankę w lesie (oczywiście dojazd jest taki, że dobrze, że nasz mały kaper jest mały ;)) i spędzamy tam resztę dnia.

To jest ten moment, gdy wiem, że po prostu odpuszczamy kilka punktów z mapy. Bardzo chciałam zobaczyć Roussillon, Le Sentier des Ocres (bo podobne Colorado Provencal strasznie podobało się chłopcom), zaliczyć Gordes i jeszcze kilka cudownych miejsc Prowansji, ale po prostu musimy odpuścić. Za gorąco. Zostawiamy na naszej trasie za to wymarzone flamingi, a potem uciekamy do Hiszpanii.

I tak wieczorem ruszamy w kierunku flamingów. To około 200 km, wieczorem jest już przyjemnie chłodno (hahaha 31 C, a nam wydaje się chłodno). Jedziemy bezproblemowo i docieramy na postój w okolicy miasta Arles. Stąd jutro pojedziemy do rezerwatu.

Tego plecaka nie wzięliśmy, to był błąd :)
Tego plecaka nie wzięliśmy, to był błąd :)
Nugat
Nugat
Droga wśród winnic
Droga wśród winnic
Bardzo przydatna rzecz - odkurzacz na wtyk zapalniczki
Bardzo przydatna rzecz - odkurzacz na wtyk zapalniczki

Komentarze:

Brak komentarzy. Dodaj pierwszy!

Dodaj komentarz:

Dodając komentarz na stronie akceptujesz politykę prywatności.