Książki, których nie skończyłam czytać

Moje nieprzeczytane książki

dużo mam książek, których z jakiegoś powodu nie skończyłam czytać. Jestem ciekawa czy też macie takie książki? Kiedy trafiam na dobrą książkę to potrafię pochłonąć ją niemal w jeden wieczór. Gdyby nie dzieci, mogłabym nie jeść, nie pić, tylko czytać, aż skończę. Ekscytuje mnie każda strona, każda linijka, porywa fabuła albo po prostu wciąga. Są jednak takie książki przez które nie mogę przebrnąć. Zaczyna mnie denerwować język, wymagają ogromnego skupienia, denerwuje bohater, trudno mi się ją czyta lub cokolwiek innego. W wtedy książkę odkładam na półkę, by skończyć, jak będę mieć lepszy dzień, więcej siły albo „kiedyś”. Prawda jest taka, że często to kiedyś nie nadchodzi 🙂 Jestem ciekawa czy macie niedokończone książki, które obiecacie sobie skończyć czytać albo po prostu odpuściliście. Oto moich kilka takich książek, jak widać wiele „staroci” i klasyków, ale no cóż, o tych mogę powiedzieć, że nie skończyłam 🙂

1. „Gomorra” Roberto Saviano

„Gomorra” to książka bestseller, włoska mafia, a raczej kulisy tego co się tam dzieje. Książka mroczna i ciężka. Z jednej strony ciekawa, z drugiej strony po prostu ciężka (to chyba najlepsze określenie). Przeczytałam prawie całą, ale jakoś nie skończyłam. Scenka, gdy dziewczyna sprawdza czy żyje jej chłopak po zażyciu dawki narkotyków pozostanie mi chyba na zawsze w głowie. Nie wiem czy skończę. [caption id="attachment_8072" align="aligncenter" width="569"]Gomorra. Roberto Saviano Gomorra. Roberto Saviano[/caption]

2. „Teoria bezwzględności, czyli jak uniknąć końca świata” Beata Pawlikowska

Uwielbiam Beatę Pawlikowską. Przeczytałam każdą jej książkę podróżniczą. Losy blondynki podbijającej kolejne nieodkryte tereny to dla mnie jedne z najfajniejszych rozrywkowych książek. Z tego powodu sięgnęłam po „Teorię bezwzględności…”, no i to pierwsza książka autorki, której nie skończyłam ani szybko, ani w ogóle. Zbyt filozoficznie, zbyt wolno. Może brakuje mi tej fajnej „akcji”, może jednolitej fabuły. Chciałabym skończyć, ale póki co od dwóch lat leży 🙂 [caption id="attachment_8073" align="aligncenter" width="569"]Teoria bezwględności Teoria bezwzględności[/caption]

3. „W Paryżu dzieci nie grymaszą” Pamela Druckerman”

Aż dziwi mnie to, ale nie skończyłam czytać „W Paryżu dzieci nie grymaszą”. Początkowo czytałam niemal pochłaniając. Czytałam karmiąc dziecko i walcząc ze snem. Im dalej czytałam tym bardziej czekałam na konkrety. No i jakoś doczekać się nie mogłam. W zasadzie nie znalazłam odpowiedzi, tak w 100%, czemu te dzieci francuskie nie grymaszą. Gdzieś w 3/4 książki zaczęła mnie denerwować narratorka, bo opowiadała rzeczy, które dla mnie były bardziej bliskie niż dla niej (z jej amerykańskiej perspektywy), ale robiła to tak, że mnie drażniła jej „wyższość” 🙂 Książkę skończę (!), ba nawet chciałabym przeczytać „Dziecko dzień po dniu”, o ile dam radę. [caption id="attachment_8074" align="aligncenter" width="511"]W Paryżu dzieci nie grymaszą W Paryżu dzieci nie grymaszą[/caption]

4. „Księżyc w nowiu” Stephenie Meyer

Druga część cyklu „Zmierzch”. Nie pamiętam już czemu zaczęłam od tej, bo miałam wszystkie. Przymiarki robiłam gdzieś 6 lat temu (rety do tej pory nie dokończyłam), ale po prostu to jednak nie to co lubię horror, romans, fabuła. No nie porwało mnie zupełnie. Nawet za wiele nie napiszę, bo po kilku stronach porzuciłam… stety/niestety i raczej nie wrócę. [caption id="attachment_8075" align="aligncenter" width="569"]Księżyć w nowiu Księżyc w nowiu[/caption]

5. „Jedz, módl się, kochaj” Elizabeth Gilbert

Tak naprawdę „Jedz, módl się, kochaj” to książka, którą przeczytałam, ale na kilka podejść. Męczyła mnie bohaterka. Nie przepadam za umartwianiem się, a jakoś ten ton mi brzmiał na taki. Dla tych, którzy nie wiedzą, choć pewnie nie ma takich osób, bo książka była hitem, był film i w ogóle wielkie WOW gdzieś w okolicach 2008-2010 roku to powiem, że to historia kobiety, która uznaje, że nie jest szczęśliwa w życiu, które teraz ma. W efekcie wyjeżdża do Włoch, Indii i Indonezji w poszukiwaniu samej siebie. Temat super, ale może narracja męcząca? Jakaś tak mało porywająca fabuła. No jakoś szło mi opornie. Widziałam też film i po nim również bohaterki nie polubiłam. Bywa 🙂 [caption id="attachment_8076" align="aligncenter" width="569"]Jedz, módl się, kochaj Jedz, módl się, kochaj[/caption] To moje książki, które czekają na dokończenie od kilku lat, a w międzyczasie inne skończyłam z przyjemnością. Tych jakoś nie mogę. I jestem ciekawa czy Wy też macie takie nieprzeczytane książki?]]>

20 Odpowiedzi

  1. U mnie też z kilkoma książkami tak było. Nie dokończyłam ich, albo kilka razy do nich podchodziłam, gdyż mnie nie porwały lub męczyły… M.in. Saga Zmierzch 😉

  2. Bardzo długo mi szło, ze „Sztuką prostoty”, gdyż pierwsza połowa nieco mnie zraziła, ale przebrnęłam, na szczęście dalsza część była nieco milsza.

  3. Zgadzam się „jedz, modl sie i kochaj” dramat, męczyłam się z nią niewyobrażalnie, ciągnie się baaa wlecze, mało akcji, okropna nuda, próbowałam obejżeć film ale w połowie zasnęłam i nigdy do niego nie wrócę. Czytanie tej książki uważam za zmarnowanie czasu.

  4. Bardzo dziękuję za wpis o książkach. Raczej nie mam takich książek nie przeczytanych. Może po prostu wybieram z większą uwagą, np. nie lubię romansów, więc ich nie czytam. Pozdrawiam cieplutko.

  5. Mam podobne odczucia co do Pawlikowskiej. Podróżnicze książki są ciekawe, ale jej poradniki życiowe nie bardzo. Też próbowałam przez nie przebrnąć. I co najgorsze kupiłam. Mieszkam w USA i muszę kupić książki, jeżeli chcę je przeczytać. Nie mogłam też przebrnąć przez „50 twarzy Greya”. Za Sagę Zmierzch się nie brałam, bo nie lubię tego typu książek. Może jestem za stara?

  6. Leszek Talko „Dziecko dla odważnych” Niby dobrze się czyta i jest śmieszne, ale jako ciężarówka wolę coś z konkretnymi informacjami i poradami niż takie gadanie o niczym. Miałam już dwa podejścia i chyba jej nie skończę.

    1. To nie jest poradnik 🙂 Gdy już będziesz miała dziecko z pewnościa zrozumiesz, skończysz i lepiej Ci się będzie czytać 🙂

  7. ”Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet”. Wszyscy się zachwycali, a ja nie mogłam przebrnąć. Po 100 stronach porzuciłam.

  8. „Porozumienie bez przemocy” – czytam już od dwóch miesięcy… i choć zgadzam się całą sobą z tą koncepcją, to amerykański styl pisania jest dla mnie bardzo trudny do przebrnięcia… Ale czytam i na pewno przeczytam. No i polecam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Dodając komentarz na stronie akceptujesz politykę prywatności.