
Małe podsumowanie wyprawy 2011 po Europie
Dzisiaj bardzo krótkie podsumowanie wyprawy, bo tak naprawdę sami nie wiemy od czego zacząć. Powiem wprost – czekamy na Wasze komentarze, postaramy się odpowiedzieć na

Dzisiaj bardzo krótkie podsumowanie wyprawy, bo tak naprawdę sami nie wiemy od czego zacząć. Powiem wprost – czekamy na Wasze komentarze, postaramy się odpowiedzieć na

Zabieram Was na krótki spacer po Warszawie. Choć nie patrzyłam na Warszawę, jak na miasto turystyczne, to jest to moje miasto, zielone, szczególnie nad Wisłą. W centrum troszkę za szybkie, szczególnie ludzie, którzy gdzieś wiecznie pędzą, ale już kilka kroków dalej jest bardzo uroczo.

Zaraz przyjdzie czas na podsumowania naszej wielkiej podróży. Ale jeszcze chwilka, bo dzisiaj zabieramy Was na spacer po Warszawie. Dobrze, że podróż kończy się w domu. Bo wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej 🙂 Na Warszawę nigdy nie patrzyłam, jak na miasto turystyczne, ale dzisiaj zabiorę Was w te miejsca, które mocno mi się z tym miastem kojarzą. Na spacer, na koniec naszej podróży.

Z każdego wyjazdu lubię przywozić coś smacznego, to najlepsza pamiątka. Z długiej podróży trudniej przywieźć tyle smakołyków, bo nie wszystkie przetrzymają taką drogę. Większość łakoci przywiezionych z naszej podróży to przetwory w słoikach, makarony lub suszone kiełbasy, i oczywiście wino.

Zastanawiałam się na jakie słodkości powinnam zabrać gości podczas wizyty w Warszawie. Osobiście lubię te domowe, wypiekane własnoręcznie, ale nie zawsze to możliwe. Podczas spaceru po Warszawie polecam skoczyć na smaczną wuzetkę oraz… no właśnie, macie swoje typy?

Chocolaterie Fassbender & Rausch. Lubicie czekoladę? To nie czekajcie dłużej tylko udajcie się do Berlina, to tu, nieopodal Checkpoint Charlie znajdziecie piękny sklep, w którym zapach i ilość czekolady może wprawić w omdlenie. Czekoladowe pralinki, czekoladki, bombonierki, fontanny, sztabki… i wszystko z czekolady!

Jak będziecie mieć farta to traficie na pokaz wyrabiania cukierków, a jak nie, to i tak możecie tu kupić pyszne landrynki. Najpopularniejsze to te w kształcie zielonego, wiosennego liścia (maiblatter). Ale prócz listków znajdziecie też inne kształty i inne smaki cukierków.

Berlin to miasto o wiele spokojniejsze od innych miast na naszej trasie, szczególnie tych południowych. Miasto spokojne, ale ludzie szalenie kolorowi i różnorodni. Wybraliśmy się na spacer po Berlinie, nad rzekę Szprewę i na wieżę telewizyjną, by podziwiać panoramę miasta.

Berlińskie misie można znaleźć na każdym kroku 🙂 Najbardziej przypadł mi do gustu ten z metra, taki z wyrysowanymi stacjami. Ale wesołe misie to nie

Paryż w deszczu wcale nie jest aż taki romantyczny, jest mokry 🙂 ale to nie przeszkadza w jego zwiedzaniu. Dzisiaj spacer od Łuku Triumfalnego do nowoczesnej dzielnicy La Defence a potem jeszcze do tajemniczej katedry Notre Dame. Mówię tajemniczej, po po zmierzchu wygląda naprawdę magicznie, a krogulce wiszące dookoła katedry naprawdę robią wrażenie, nawet wyglądają troszkę groźnie.

Byliśmy w Paryżu, było pięknie, romantycznie i… deszczowo. Troszkę jesiennie, słodko i smacznie i bardzo aktywnie. Zapraszam dzisiaj na krótki film z Paryża. Takie wspomnienia, migawki z Paryża.

Pogoda w Paryżu była dość jesienna, najpierw mżyło, a potem lało. W takiej scenerii Paryż wygląda troszkę bardziej magicznie, nawet komercyjna wieża Eiffla nabiera dodatkowego charakteru, tylko wspinanie się na drugi poziom wieży, w strugach deszczu, po schodach nie jest już tak romantyczne 🙂

Jako mała dziewczynka marzyłam o podróży do Paryża, potem, w międzyczasie te moje miłości do miejsc się zmieniały. Ale gdy teraz zawitałam właśnie tu, to natychmiast poczułam magię tego miejsca. To zabawne, ale pierwsze kroki skierowaliśmy do sklepu z akcesoriami kuchennymi, dopiero potem zajrzeliśmy do Luwru, przespacerowaliśmy się po Polach Elizejskich (przede wszystkim po to, by zboczyć z drogi do jednej z cukierni…) a na końcu odwiedziliśmy i Wieżę Eiffla. Dzisiaj zabieram Was na spacer od Luwru po Łuk Triumfalny, abyście mogli poczuć klimat tego miejsca. Za to jutro… będzie coś smacznego!

W Paryżu pierwsze swe kroki skierowałam w stronę sklepów z artykułami dla kucharzy, wiedziałam to już na długo przed wizytą w tym mieście, że zanim dotrę do Luwru muszę, ale koniecznie muszę zajrzeć do słynnego E.Dehillerin czy La Bovida. Niestety ten pierwszy sklep był zamknięty, do tej pory nie wiem, czy z powodu weekendu czy dłuższego urlopu. To przyjdzie mi sprawdzić kolejnym razem. Na szczęście w tej okolicy są też inne sklepy z akcesoriami dla kucharzy i miłośników kuchni, a dzisiaj zapraszam do La Bovida.

Ladurée. To tu, w Paryżu na wystawie piętrzą się najpiękniejsze i najpyszniejsze malutkie macarons, czyli niewielkie makaroniki, beziki migdałowe napełnione kremem. Pysznym kremem. Dopóki ich nie spróbowałam myślałam, że najważniejsze są właśnie te bezowe połówki, ale odkąd spróbowałam tych oryginalnych, to wiem, że sukces leży w kremie. Najlepszym kremie! W Ladurée jest kilkanaście rodzajów makaroników, ale najlepsze, dla mnie, to te różane.

Okolice San Sebastian są piękne, przyznam, że zrobiło nam się tu tak sielsko i leniwie, że wcale nie chciało nam się zaglądać do miasta. Piękne krajobrazy, wysoka skarpa, a w tle Ocean.

Nie planowaliśmy odwiedzać tego niewielkiego miasta jakim jest Bragança, zawitaliśmy tu troszkę przez przypadek, szukając noclegu w drodze do Hiszpanii jadąc z Porto. Zawitaliśmy tu i… zostaliśmy zauroczeni tym miejscem. Jeśli jest jakieś jedno słowo, którym można opisać to miejsce to powiedziałabym, że jest tu sielsko. Naprawdę. Bardzo lubię takie spokojne klimaty, niewielkie domy skąpane w słońcu, kury, piejące koguty i taki cichy szum drzew.

Braganca, zamek, słońce i my. Tu jest naprawdę pięknie i spokojnie, dlatego dzisiaj zabieramy Was na spacer, zobaczcie migawki z tego miejsca.

Porto jest urocze, naprawdę! Bardzo nam się tu spodobało. Niska zabudowa i wszędzie kafelki zamiast zwykłych tynków, urocze balustrady balkonów i wiszące za oknem pranie. Niektóre budynki wyglądają, jakby miały się rozpaść od większego podmuchu wiatru. Mijając sklepy możecie poczuć zapach suszonej ryby, dorsza, bacalhau. Wielkie płaty ryb piętrzą się na ladach, nawet w najmniejszych sklepikach. W tym upale wszędzie pachnie rybami, a przechodząc przy sklepach typowy rybnych można aż omdleć od intensywnego zapachu, który mocno drażni nos.

Porto to niezwykle urocze portugalskie miasto, przyznaję, że zachwyciło nas bardziej niż Lizbona. Choć miejscami podobne. Również tutaj wszędzie schodzi lub wchodzi się pod górkę a domy wyłożone są kolorowymi kafelkami i czerwono-pomarańczowymi dachówkami. W promieniach słońcach wygląda to wszystko jak z obrazka.

Zwiedzanie Lizbony tramwajem, szczególnie dzielnicy Alfama, jest wyjątkowo przyjemne. Trzeba tylko wsiąść na pętli, by zając dobre miejsce, które umożliwi podziwianie miasta z pozycji siedzącej, przez otwarte okno. Tylko uwaga! nie wychylajcie się, tramwaj czasem jedzie tak blisko ścian czy latarni, że można się uszkodzić. Zresztą zobaczcie dzisiejszy film – urocze żółte tramwaje, wąskie uliczki i wszędzie górki.