Poród – oznaki i przebieg porodu

, komentarze: 172

Poród – oznaki i przebieg porodu

Prosicie mnie często o wpis porodowy. To dzisiaj poród od a do z, jak wygląda, jakie są objawy i oznaki porodu, jakie mogą być komplikacje i… jak szybko się zapomina. Mam poród za sobą, ale liczę bardzo na Wasze komentarze drogie mamusie, co Was zaskoczyło, na co zwracać uwagę? Jak u Was zaczął się poród?

Polecam film a poniżej spisałam kilka faktów i będę dodawać z Waszych komentarzy kolejne :)

Oznaki porodu

przepowiadające

  • obniżenie brzuszka na kilka tygodni wcześniej (niekoniecznie!)
  • nieregularne skurcze przepowiadające
  • plamienie, lekkie krwawienie (nie mylić z krwawieniem mocnym wtedy natychmiast do szpitala)
  • odejście czopa śluzowego (poród może zacząć się za kilka godzin ale też dwa tygodnie)
  • przeczyszczenie żołądka (często organizm sam się oczyszcza)
  • przeczucia :)

Warto się bacznie obserwować. Trudno ocenić kiedy się zacznie, mi lekarz podczas badania, KTG, USG itd., mówił, że jeszcze daleka droga a po 1,5 doby już dziecko było na świecie i wcale nie miałam jakiś wielkich objawów przepowiadających :). Różnie to bywa. A Wy mamusie miałyście jakieś „przepowiadacze”?

do szpitala

  • krwawienie
  • odejście wód (bez względu na kolor do szpitala, warto zapisać czas odejścia)
  • skurcze co 7-8 minut regularne

Uwierzcie mi, jak już pojawią się skurcze, to ich nie przeoczycie. Ja tylko przez chwilę zgrywałam twardzielkę i sądziłam, że to nie TO, ale jak zaczęło naprawdę boleć to nie miałam wątpliwości :) A jak było u Was?

W szpitalu poród naturalny

Na izbie przyjęć zostaniecie podłączone do KTG, które oceni skurcze i tętno dziecka. Zbada Was lekarz, zrobi USG (chociażby by ocenić położenie dziecka) i podejmie decyzję, czy to już poród (rozwarcie, odejście wód). Jeśli tak, to traficie na salę. Tam będziecie sobie „radośnie” leżeć i wzdychać. Co jakiś czas położna będzie przychodzić i kontrolować rozwarcie. Przy ok. 4-5 cm można dostać znieczulenie (plus kontrola KTG). Przy skurczach partych najpewniej pojawi się lekarz i odbierze poród.

Cięcie cesarskie

Jeśli macie umówione cięcie cesarskie (z różnych powodów zdrowotnych czy innych) to stawiacie się na czczo. Przy planowanej cesarce znieczulenie jest częściowe, przy cesarce, która pojawia się w trakcie porodu naturalnego lub inaczej nieprzewidzianej zazwyczaj jest narkoza. Obecnie chyba częściej wykonuje się cięcie poprzeczne nie podłużne.

Magda: U mnie kilka dni po terminie, pobycie na patologii i przebiciu pęcherza płodowego, 30 godzinach porodu naturalnego bez postępu (1 cm rozwarcia) łaskawie zdecydowali się na cc. Cięcie poprzeczne, którego dzisiaj nawet nie widać. Mogę dalej chodzić w bikini a nie tak jak nasze matki w kostiumach jednoczęściowych.[…]

Po terminie

Po wyznaczonym terminie będziecie jeździć na kontrolne KTG do szpitala, jesteście od tej chwili pod kontrolą szpitalną. Po tygodniu, jeśli nie urodzicie przyjmą Was na patologię ciąży i będą poród wywoływać.

Pamiętajcie, że każda kobieta jest inna, każdy poród może wyglądać inaczej. Jedno, moim zdaniem, jest wspólne – szybko się zapomina o całym bólu i cierpieniu szczególnie, jak zobaczy się Maluszka. Zgadzacie się?

Acha i wiecie co? Nie ma czego się bać… i tak nas to nie ominie :) Lepiej założyć, że będzie boleć bardzo i miło się rozczarować. Tym pozytywnym akcentem kończę poród :) Jak to było u Was?

Jak u Was zaczął się poród?

A przyszłe mamusie czego się obawiacie?

PS: i kilka fragmentów z Waszych komentarzy:

Angelika: […] Rodziłam dokładnie tego samego dnia, co wyznaczony termin porodu. Poród trwał 23:45 i był ciężki ale podpisuję się pod stwierdzeniem, że z porodu pamiętam tylko moment, kiedy zobaczyłam swoją córeczkę. O reszcie zapomniałam. Inaczej nie zdecydowałabym się na kolejną ciążę :) Moja córcia ma prawie 2 latka i całkowicie odmieniła moje życie.[…]

Komentarze:

Dominika z Facebooka

11.01.2013 10:57 Odpowiedz

Może polecane/niepolecane szpitale na przyszłość?

Katarzyna G-B

11.01.2013 16:35

Polecam z czystym sumieniem szpital Medeor-Łódź, kiedyś prywatny teraz na NFZ jedynie za znieczulenie trzeba zapłacić , ale ja nie korzystałam a co !! :)

Kasia

25.01.2013 15:30

a ja nie polecam szpitala sw.Zofii pod wzgledem opieki@ rodziłam (jeśli cc można nazwać rodzeniem…) w 2011 przed powiekszeniem szpitala, nie wiem jak jest teraz,moze ktoras wie?

Angelina

22.09.2013 23:28

Witam. JEstem w 37 tyg ciąży i bardzo zastanawiam się nad porodem w medeor plus. Proszę opisz mi jakie panują tam zwyczaje,czy lekarz normalnie bada dziecko po porodzie? Jaka jest atmosfera i wgl jak tam jest. To moja pierwsza ciąża i sama nie wiem co robić. o Czmp słyszałam straszne opinie -nawet polozne tego szpitala odradzają tam rodzić,rydgier tez same złe opinie a madurowicz hmm..jak na oddziale ocp to wporzadku ale mam złw wspomnienia jak siostra rodziła i lekarz był pijany. nei zrobili jej cc przy bolach partych i przy rozwarciu 0cm. dziecko rozerwało ją od środka i do tego córeczka urodziła się z niedotlenieniem co wpłynęło to na jej życie…:( prosze pomożcie. Gdzie najlepiej rodzić. Podzielcie się

Kamyk

02.04.2014 23:43

JA rodziłam w szpitalu w Łodzi w matce polce i byłam zadowolona oddział perinatologia, poleciłam koleżance i zmienila go na inny bo jej sie nie podobało .Więc myśle ze to kwestja naszego charakteru i oczekiwań. poród wszyscy starsza i mowia roznie . My mamy swoje prawa i najlepiej rdzic z kimś u boku . BOLI – wiadomo kazda przechodzi to inaczej. Ból jest i to normalne niema co ukrywac , trzeba byś zawsze pozytywnie nastawionym bo złe nastawienie to coś strasznego a potem same przyjemności MALEŃSTWO JUZ Z NAMI CZEGO PRAGNĄĆ WIĘCEJ

Daria z Facebooka

11.01.2013 10:58 Odpowiedz

u nas niestety wywolywali poród w szpitalu od 1 dnia przed terminem przez 48h :/

Angelika

22.09.2013 23:30

Chodzi mi o szpitale w Łódzi

Dominika bardzo fajna myśl, zrobimy taki wspólny spis :D podoba mi się! :) A jak wspominasz poród? szybko się zapomina prawda? :)

Daria z Facebooka

11.01.2013 11:00 Odpowiedz

a polecam baaardzo mój szpital, warszawa inflancka

Magda Teresiak

11.01.2013 11:09

u mnie również i nie do końca polecam

Iwona

11.01.2013 11:19

Ja rownież mogę polecić Inflancką ale pod warunkiem że podczas porodu wszystko będzie ok (a tego nigdy nie wiadomo) albo bedzie mialo sie „kogoś swojego” na oddziale. Warunki w szpitalu rewelacja. Ale w sytuacjach kryzysowych nie ma komu podjac decyzji np. O cesarskim cieciu, zwlekaja, zwlekaja a potem vacum albo kleszcze.

Bisst

11.01.2013 16:04

Ja też polecam Inflancką. I przychodnię i szpital.

Maddlenel

11.01.2013 22:51

Ja tez rodzilam na inflanckiej i o ile sale i sprzety super to personel daje duzo do zyczenia…

Adela z Facebooka

11.01.2013 11:04 Odpowiedz

Ja po terminie w niedzielę zaczęły sie skurcze do szpitala dopiero mnie przyjęli w środę a w czwartek rano urodziłam

Ja zawsze byłam raczej odporna na ból ale podczas bóli miesiączkowych wariowałam i zawsze myślałam, że to już jest max co mogę wytrzymać. Dlatego trochę się obawiam porodu bo wiem, że to będzie jeszcze mocniejsze niż miesiączka ;) Ale tak bardzo chcieliśmy maluszka, że staram się nie myśleć negatywnie tylko czekać na niego ze spokojem :)

Paulina

11.01.2013 12:01

Mienta ból miesiączkowy jest moim zdaniem zupełnie inny, ten porodowy jest hmmm w innym wymiarze :D

U mnie kilka dni po terminie, pobycie na patologii i przebiciu pęcherza płodowego, 30 godzinach porodu naturalnego bez postępu (1 cm rozwarcia) łaskawie zdecydowali się na cc. Cięcie poprzeczne, którego dzisiaj nawet nie widać. Mogę dalej chodzić w bikini a nie tak jak nasze matki w kostiumach jednoczęściowych.

Co do tego, że się nie pamięta to mi zapominanie zajęło 2 mce. Mimo tego nadal uważam, że poród to łatwizna. Potem gdy nadchodzi bunt dwulatka zaczynają się schody…

Paulina

11.01.2013 12:00

Magda ależ pocieszyłaś z tym buntem :D aż tak źle? ;-)

Agnieszka z Facebooka

11.01.2013 11:07 Odpowiedz

Mój trzeci poród odbył się w
Katowicach na Bogucicach. Było po ludzku i w trosce o matkę i dziecko …. I za każdym razem było krócej ;) Jeśli to dla Was pocieszenie…..:)
A poza tym to temat rzeka i ile rodzących tyle opinii….. :)

Daria z Facebooka

11.01.2013 11:09 Odpowiedz

Agnieszka, mnie to nadal nie przekonuje do posiadania wiekszej ilości dzieci :P

Dominika z Facebooka

11.01.2013 11:09 Odpowiedz

Oj szybko szybko :) Tylko ja miałam akurat cc, bo synek się nie obrócił. I tutaj chciałabym przestrzec wszystkie dziewczyny, które tak się boja porodu, że mimo braku wskazań załatwiają sobie na siłę cc. Ja chciałam rodzić naturalnie i dalej utrzymuję, że jeśli kiedyś będę miała okazję, nadal będę się nastawiać na poród naturalny. Nie chcę drugiego cc. I mówię i o samym zabiegu i o dochodzeniu do siebie po.

Marzena z Facebooka

11.01.2013 11:14 Odpowiedz

Ja też miałam cc po 32 godzinach :/ Teraz czekam na drugiego synusia i mam nadzieję, że tym razem obejdzie się bez cc. Masz racje Paulinko, zapomina się bardzo szybko, dziecko wynagradza cały ból.

Anna z Facebooka

11.01.2013 11:15 Odpowiedz

ja w czasie ciąży chciałam cc (tak po cichu..) – ale po bezproblemowym przejściu SN jednak cieszę się że się udało bez chirurgicznego wsparcia :)

Agnieszka z Facebooka

11.01.2013 11:17 Odpowiedz

Daria, nie chcę cię przekonywać :) ja czuje się spełnione w tej roli…,, poprostu:)

Co mnie zaskoczyło? Hm odejście wód w 36 tygodniu! :) Szybko pojechaliśmy, jednak nie było mi dane przeżyć fizjologicznego porodu, ponieważ z powodów zdrowotnych skończyło się cesarką. Niestety nie wspominam dobrze szpitala do którego trafiłam, źle mnie potraktowali. Ale było minęło – dziecko wszystko wynagradza :D

Paulina

11.01.2013 12:13

JoannaW a dużo wcześniej wiedziałaś o cc czy to w ostatniej chwili? :) i ładnie napisałaś o swoim „zaskoczeniu” haha :)

Ja (jeszcze) nie rodziłam, ale byłam trzy raczy obecna podczas porodów. Dwie cesarki i naturalny. Cesarki mną nie wzruszyły, to raczej jak operacja wyglądało i jakieś napięcie dało się odczuć. Ale maluszki i mamusie miały się dobrze. Lekarze robią wszystko, czuwają nad całym przebiegiem i wiadomo, że jest się w dobrych rękach. Natomiast przy porodzie naturalnym prawie płakałam ze wzruszenia! Co za niesamowitość! Mamusia ledwo dawała radę, ale była bardzo dzielna, za to tatuś bladziusieńki, haha, jak sobie to przypomnę, to się śmieję ;-D super było. Dzieciątko urodziło się bez problemów. Zaskakujące, że jak opowiada się o porodzie, to tylko do momentu wyjścia dziecka, ale to przecież jeszcze nie koniec. Jeszcze jest łożysko do wydalenia, no i często zszywanie krocza, co też jest nie za fajne. Ale właśnie kobiety tego już jakby nie pamiętają, jak zobaczą dzieciątko to już ich nic nie obchodzi, żaden ból albo niedogodność :-)
A ja chciałabym rodzić w wodzie, o :-)

Paulina

11.01.2013 11:59

Tasia a w wodzie to chyba niewiele szpitali „oferuje”, prawda? CC to operacja, ale radość z zobaczenia dziecka myślę, że zawsze taka sama :)

Agnieszka właśnie dlatego te opinie są takie ważne :) ale pocieszające, że każdy kolejny idzie szybciej haha :)

Dominika widzę, że masz złe przeżycia z cc, a sam zabieg też żle wspominasz? bo, że dochodzenie po jest masakryczne to w sumie to operacja duża a przed kolejnym porodem to musi upłynąć trochę czasu i musi pójść wszystko dobrze! trzymam kciuki :)

Marzena a duży odstęp czasowy masz między jedną a drugą ciążą? Fajnie, że tyle mamuś się zgadza z tym wynagrodzeniem bólu :*

Agnieszka z Facebooka

11.01.2013 12:00 Odpowiedz

Poza tym za każdym razem jest sie bardziej świadomym tego co cię czeka :) a czy rodziłyście z mężczyznami u boku i co o tu sądzicie ?

Marzena z Facebooka

11.01.2013 12:11 Odpowiedz

Paulina – prawie trzy lata, myslę, że zregenerowałam się po przeżyciach z pierwszego porodu i jestem gotowa na drugie ,,wyzwanie,, ;) Agnieszka – mąż był przy mnie non stop i był dla mnie olbrzymim wsparciem. Nie wyobrazam sobie, żeby go tam nie było :)

Agnieszka tak, jak wspomniałam na filmie, ja cieszę się, że rodziłam z mężem – wielkie wsparcie :)

Ja poród wspominam bardzo dobrze , bóle nie miałam aż takie straszne bo takie bóle brzucha to miałam przez całe swoje życie bo miałam z nim prolemy , tylko to że rodziłam prawie dwa dni i już pod koniec musieli mi dać kroplówke na przyśpieszenie bo Mała dalej nie chciała wyjść i już przysypiałam na skurczach bo byłam wykończona. Ale nigdy tego nie zapomne jak było już po wszystkim mała wzieli, niestety mąż nie mógł ciąć pępowiny bo musieli ją szybko brać bo była sina, ale był cały czas przy niej i pamietam jak położna mi po cichu powiedziała żebym nie mówiła mężowi , ale mąż się popłakał. To było naprawde wzruszające. A dziś córka ma 4 lata i jest małym aniołkiem z różkami strasznie pyskuje i się wogóle nie słucha ale i tak Ja kocham . Pozdrawiam Angelika

Paulina

11.01.2013 21:11

Angelika to jest chyba ta straszna „magia” rodzicielstwa :) nawet jak pyskują, drą się, to i tak się kocha, prawda? :)

Julia z Facebooka

11.01.2013 13:07 Odpowiedz

Mój pierwszy poród zaczął się silnymi skurczami o 4 w nocy (4 dni po terminie). Do dziś pamiętam te bóle z krzyża.Do szpitala zajechałam około 7 a o 13 urodziłam.
A drugi poród trochę mnie zaskoczył ;) Dzień po terminie pojechałam zrobić kontrolne ktg.Podczas badania położna pyta się mnie czy czuję skurcze.Ja na to,że coś tam czuję ale żeby aż tak silnie to nie.Kazali mi z wynikiem czekać na mojego lekarza.Lekarz zbadał po jakiś 30 min a tam rozwarcie 2 cm i że zostaję rodzić :) A ja nawet torby w domu nie miałam spakowanej.Na szczęście tel do Męża i sam wszystko spakował. Usg miałam na 12.30, Igor urodził się 5 h później. Mąż był przy mnie za każdym razem. Powiem Wam,że mnie bardziej bolał drugi poród.

Agata z Facebooka

11.01.2013 13:15 Odpowiedz

Też rodziłam z mężem i bardzo się z tego powodu cieszę i mam nadzieję, że drugą Dzidzię również :)

świetny filmik, taki naturalny :) to może ja kilka słów o swoich porodach, choć już kiedyś tam gdzieś troszkę wspominałam, ale teraz jest tak na temat. Z moim pierwszym dzieckiem było tak trochę zabawnie na początku, a później już mniej :) U mnie zaczeło się od odejścia wód…schyliłam się w nocy, zeby odłączyć komputer od zasilania i pach prysneły sobie wody, a że zapobiegawczo miałam wiaderko w pokoju w razie takiej sytuacji to odrazu na nie siadłam i budząc cały dom śmiechem krzyknełam, że chyba się zaczeło :) oczywiście w domu panika, szukanie samochodu bo nasz była akurat w naprawie ale znalazł się odważny o 1,30 i w strachy, że urodzę w samochodzie zawiózł do szpitala, ja oczywiście śmiałam się całą drogę, bo to chyba była taka reakcja moja na tą całą sytuację i na to co mnie czeka. Bóli nie miałam wcale i tak w rzeczywisosci sama nie wiedziałam co mnie czeka. W szpitalu na izbę przyjęć z izby na oddział. mnie akutrat zbadała położna bo lekarz chyba spał. Miałam jakieś tam rozwarcie na 2 cm. O 8 rano decyzja, ze podłączą mnie do kroplówki i sztucznie wywołają poród. Zleciała jedna kroplówka, druga… i dopiero przy trzeciej poczułam co to są skurcze porodowe. Zaznaczam, ze to były sztuczne więc nie wiem jak one się mają do naturalnych. faktycznie bolało tak bardzo, ze gryzłam sobie rękę kiedy dochodziło do tego mocnego skurczu ale spokojnie nikt nie ucierpiał, może tam trochę się nasłuchali ale mamy do tego prawo w takich sytuacjach. Mi pomagały też bardzo głębokie wdechy i wydechy, ale najbardziej prysznic w którym siedziałam ponad godzinę, a wszyscy mnie szukali, bo kobieta w takich sytuacjach nie patrzy na innych tylko szuka rozwiązania jak sobie uśmiezyć ból… i tak do 21,30 aż padła decyzja o cesarce ponieważ rozwarcie po takim długim czasie było tylko na 4 cm. Fakt, ze ta moja przygoda skończyła się tragicznie dla Synka, bo po całej dobie zmarł, miał nie wykrytą wadę serca i nie doczekał przelotu do Łodzi. Natomiast z moim obecnym Szczęściem bylo zupełnie inaczej, ponieważ zaszłam szybiej w ciązę niż powinnam po pierwszym dziecku więc musiało się to skończyć cesarką. z Zuzką miałam uczulenie na lateks, więc moja cesarka musiała się odbyć w warunkach bezlateksowych, a takie zapewnił mi tylko szpital w Gryficach który bardzo polecam. Córka miała zaplanowany dzień wyjścia na świat więc nic nie mogę specjalnego powiedzieć o tym porodzie, bo psychicznie byłam na niego już przygotowana wcześniej i odbył się tak jak zwykła operacja. Pamiętajcie tak jak Paulina mówiła, że każda kobieta jest inna i u każdej wygląda to inaczej, każda ma też inny próg wytrzymałości w bólach i dla jednych skurcze przedwczesne będą okropnym bólem a dla innych dopiero te końcowe, ale muszę przyznać rację Paulinie, ze trzeba się nastawić na ten okropny ból a póżniej być mile zaskoczoną, że wcale nie było tak źle. I jeszcze jedno. Rozmawiałyście może ze swoimi Mamami jak one rodziły Was czy Wasze Rodzeństwo?? U mnie ta teoria się sprawdziła pierwsze długo i w bólach, a drugie tak jak bym nie rodziła. Pozdrawiam wszystkie przyszłe Mamy!! Głowa do góry pocieszcie się tym, że jeszcze troszkę a dziecko będzie z Wami i wtedy się zacznie ;) Poród to pestka w późniejszym wychowywaniu Bobasków :)

Paulina

11.01.2013 21:17

Kasiula a to nie jest tak, że te skurcze wywoływane są naturalne tylko po prostu dostarczają Ci odpowiedniego kopa? bo mi się wydaje, że i jedno i drugie to skurcze, ale może jestem w błędzie?
O tak! wdechy i wydechy przeponą działają cuda! :D
A wiesz, sama jestem ciekawa, jak to z innymi mamami i doświadczeniami ich mam (ale zakręcone zdanie), u mnie zupełnie się nie sprawdziło.
PS. W każdym razie jesteś niesamowita babka, dziękuję za opis :*
Ps2. A szybko zaszłaś po cc?

kasiula

11.01.2013 22:35

chyba dość szybko, bo 4 miesiące po cc :)

Paulina

11.01.2013 23:03

Kasiula o to faktycznie :) ale rozumiem, że nie musiałaś jakoś się oszczędzać tylko po prostu z góry było wiadomo, że cc? :)

kasiula

11.01.2013 23:19

dokladnie tak było, bardziej był strach o dziecko, bo w sumie drugie było zaskoczeniem, ale jak widać natura lubi robić nam różne niespodzianki :) a jak Wasze Maleństwo??? Zdrowe? Daje w nocy często o sobie znać?? My pierwszą nockę przespaliśmy dopiero po 18 miesiącach i tak raz w tygodniu się udawało. Teraz ma 2,5 i jest duuuuuużo lepiej :)

Paulina

11.01.2013 23:35

Kasiula dziękuję :) odpukać tak, w nocy daje popalić, ale jak czytam, że Ty przespałaś nockę po 18 mc to co mi zostaje haha :D damy radę, nie ja pierwsza :)
A natura tak, lubi robić niespodzianki, uściski od ciotki dla Malucha! :)

kasiula

11.01.2013 23:49

hehe dzięki bardzo własnie zasneła z Tatą w pokoju więc ja mam zawsze taką chwilę dla siebie wieczorkiem :) Nasza taka niecierpliwa po mnie wystarczą 4 godziny snu na dobę ;) za oknem śnieg to na jakieś sanki trzeba iść… no Mamuśki dzieci śpią?? to szybko w ciepłe kurtki i z góreczki zjechać kilka razy ciemno nikt nie widzi to do dzieła ;) hehe śmieję się ale człowiek w pewnym wieku ma marzenia z dzieciństwa a mając dzieci realizujemy je jeszcze raz, bo przecież zjechać z dzieckiem z górki to nie wstyd hm…prawda?? ;)

kasiula

12.01.2013 00:03

a co do tego wstawania Mała u nas od poczatku jadła małymi porcjami i nie wiem dlaczego inne dzieci potrafił na raz zjeść 120 a ona ledwo 30 zmieściła. Po miesiącu okazalo się, ze ma skazę białkową i przeszliśmy na mleko sojowe Isomil. Wydaje mi się, że jej organizm przyzwyczaił się do tego i co 2,5 godziny budziła się na standardową 30. Najwięcej mleka w życiu jednorazowo zjadła 150. Jak miała 10 miesięcy nie chciała widzieć nawet butelki i wtedy zaczął sie problem z jedzeniem, ale to już pewnie na inny temat który hm…myslę, ze z czasem też będzie na stronce.

Dominika z Facebooka

11.01.2013 13:50 Odpowiedz

A wiecie co w moim szpitalu było fajne przy cc. Kangurowanie ojca. Bo skoro nie można matce zostawić dziecka na tak długo po porodzie jak przy sn to jak mnie szyli, to synek poszedł do taty. Tato ściąga sobie koszulkę, kładzie do na piersi i tak sobie leżą. Mój mąż był pod wielkim wrażeniem tego. Myślę, że to nawet fajniejsze dla faceta niż przecięcie pępowiny.

Agnieszka z Facebooka

11.01.2013 14:00 Odpowiedz

Ja tez rodzilam z mężem, za każdym razem. Jednak przy ostatnim porodzie mąż ściągnął sobie taką aplikacje na telefon, która kontrolowała skurcze :) Zadziwił tym położne, wiedział o skurczach wcześniej niż ja :) poza tym po porodzie na dwie godziny zostawili nam dzidzię na moim brzuchu przykrytą, a potem dopiero ja myli, ważyli…..I był przy tym tatuś. To takie magiczne chwile :)

Dla każdej normalnej kobiety (bez znaczenia na jej sytuację) urodzenie dziecka to istny cud, wydarzenie tak silnie zawiązane uczuciami, że chyba jeszcze nie wszystkie otrzymały już nazwę w naszym bogatym języku;)

Tak luźniej pisząc: poród polecam każdej kobiecie, świetna sprawa, wiadomo boli, ale to jest ból fizjologiczny (poboli i przestanie). Nie ma co też krzyczeć (wręcz drzeć się) na marne – szkoda sił, poza tym straszy sie niepotrzebnie inne panie, no i na koniec, tak jak mówiła Paulina o boleściach sie zapomina, naprawdę! Bardziej później boli, gdy dziecię sobie zedrze kolanko w późniejszym wieku.
Odwagi!:)

Pozdrawiam

kasiula

11.01.2013 14:56

Gerda tu nikt nikogo nie straszy tylko mó­wi o własnym przebiegu porodu, ale tak szczerze urodzić dziecko to nie to samo co np ból zęba, a skoro jest ktoś tym zainteresowany jak to jest to czemu mamy owijać w bawełne, ze tylko poszczypało. Każda Kobieta przeżywa to na swój sposób i ja życzę każdej, żeby w tych chwilach nie musiała „cierpieć”, a jak będzie to czas pokaże.

Gerda

11.01.2013 19:53

Pisząc nie miałam na myśli przeszywać strzałą strachu;) tylko zachęcić wręcz do dzietności te, które „nasłuchały się”.
Tak więc jeszcze raz enjoy your labour:DDD (na rozładowanie napięcia takie hasło reklamowe;)

Paulina

11.01.2013 21:21

Gerda urodzenie dziecka zdecydowanie jest czymś pięknym, samo rodzenie jest za to ekhm… mniej piękne :D
a co do krzyku, położne często same zachęcają do krzyczenia, po oddech mocny ustami (tak jest przy krzyku) pomaga przy skurczach :)
nie sądzisz, że coś w tym jest? :)

Gerda

11.01.2013 21:28

Owszem, jeśli przy ostatnim etapie bóli partych krzyk jest wręcz sam indukowany przez …parcie, nie – jeśli krzyczy się dużo wcześniej, szkoda sił:)

Paulina

11.01.2013 22:10

Gerda tak! pod tym szkoda sił się podpisuję – przydadzą się potem :D

Anita z Facebooka

11.01.2013 14:33 Odpowiedz

Ja miałam 2 cesarki i nie narzekam. Z drugim dzieckiem nie miałam wyjścia tylko na 3 dzień w samochód i zawozic/ przywozić ze szkoły na zajęcia po szkolne itd Im szybciej ruszamy się po cesarce tym szybciej dochodzimy do siebie ;) wiecej nie planuje ale cesarki nie były dla mnie niczym strasznym. Najfajniejsze ze znałam dzień i godzinę ;))

Malvina z Facebooka

11.01.2013 14:43 Odpowiedz

Ja do dziś niewiem jak wyglądają te skurcze tylko z opowiadań ludzi, że są boooolesne u mnie był duży płód urodziłam po terminie kilka dni z rana wody płodowe odeszły i to tak delikatnie przyszykowali mnie do cc i 10.15 Lenka(4500) była już z nami :)

Temat porodu jeszcze mnie nie dotyczy, dlatego ja chętnie poczekam na filmik o… KOTACH! wiem, że macie, chętnie bym usłyszała czym karmicie, czy gotowymi karmami czy może sami jakieś mięsko robicie :) Ulubione zabawki, może jakieś sposoby żeby tanio urozmaicić im zabawę :)

Anna z Facebooka

11.01.2013 15:05 Odpowiedz

Ja pierwszy poród mam za sobą i nie był taki straszny, chociaż tak jak Paulina pisała nastawiłam sie na straszne bóle ktore mnie mile rozczarowały, nastawialam sie tez na strasznie dlugi poród bo mowiono mi ze bede rodzic podobnie jak moja mama a ona rodzila 16h. Pojechałam do szpitala na kontrolne ktg i tak juz zostalam o 15 bylo ktg o 18 bylam na odziale o 19 zaczely sie takie mocniejsze skurcze a o 21:50 Antoś był juz na świecie :) Takie naprawde bolesne bole trwaly moze 1,5h :) Wszystko da sie wytrzymac:) Dla mnie najgorsze bylo naciecie bo niestety polozna trafila w bardzo slaby skurcz i bolało strasznie, ale jak juz polozyli na mnie tą mokrą, sliczną, istotke to od razu wszystko odeszlo, bylo naprawde bardzo przyjaznie choc nie bylo osobnej sali, rodzilysmy 3 przegrodzone parawanami, rodzilam w szpitalu Rydygiera w Łodzi i bardzo polecam kazdemu, bo opieka i atomsfera rekompensuje brak oddzielnych sal, teraz jestem w 31 tygodniu i jak bym mogla to napewno tez zdecydowalabym sie na poród w tym szpitalu, ale teraz przebywam w UK wiec bede rodzić tutaj, więc znów wielka niewiadoma, jak to bedzie wyglądac tutaj :)? Drogie mamy czy miałyście wybrane imie przed porodem? Ja dla pierwszego synka miałam ale teraz zostalo kilka tygodni i ciągle nie mam pojecia jak bedzie mial na imie:)

Jak mi wody odeszły to po prawie 10 minutach moje dziecko było już na świecie, więc kochane kobitki nie czekajcie na ostatni moment :)

Paulina

11.01.2013 21:22

Megi haha Ty to ekspresowa babka! :D

Jaga z Facebooka

11.01.2013 15:31 Odpowiedz

Temat rzeka :D Dwa porody, dwa różne scenariusze, ale oba naturalne i oba w towarzystwie męża :) Pierwszy w 37tyg. Od chwili gdy w domu odeszły mi wody, do momentu przecięcia pępowiny minęło około 9 godzin. Za drugim razem 41 tydzień. Miałam umówiony termin na wywołanie, ale czekając na przyjęcie na porodówkę zaczęły mi się skurcze, odeszły wody i akcja potoczyła się sama :D tym razem około 3,5 godziny. Mąż śmieje się, że jeśli zdecydujemy się na trzecie dziecko, to możemy nie zdążyć dojechać z nim do szpitala :D

Bardzo ciekawy temat dla przyszłych mam. Mam za sobą dwa porody, pierwszy 4 lata temu na Inflanckiej i oczywiście polecam szpital. Skurcze zaczęły się około 3 w nocy ale w szpitalu byłam około 5. Poza skurczami i rozwarciem 2 cm nic się nie działo do godziny 12. Dopiero po oksytocynie, lewatywie trochę się ruszyło. Po jakiś dwóch kolejnych godzinach poprosiłam o znieczulenie bo byłam zmęczona i ból się nasilał. I nareszcie o 16:45 pojawił się syn. Przygotowana byłam na ból ale jednak nie byłam świadoma co i jak i myślę, że nie da się słowami opisać porodu, to trzeba przeżyć. Tzw. ruga faza porodu trwała długo, ale 3 finałowa muszę przyznać, że szybko co mnie zaskoczyło. Żałowałam, że tak późno zdecydowałam się na znieczulenie. Mąż na szczęście był przy mnie :) mimo, że jak później powiedział, liczył, że położna go wyprosi. Po fakcie był bardzo zadowolony i wzruszony. Poszedł dowiedzieć się co i jak z dzieckiem i obejrzeć dokładnie a ja w tym czasie miałam poród łożyska i cerowanie gdyż miałam dwa nacięcia. I tak pojawił się w naszym życiu Jasiek (tydzień przed terminem). Co prawda nie było mi dane nacieszyć się spacerami z nim, bo miał kolki ale później nam to wynagrodził.
Ponieważ zawsze chcieliśmy mieć więcej dzieci 2lata 8 miesięcy później pojawiła się córka – w terminie. Tym razem rodziłam w Matce Polce w Łodzi i też oczywiście polecam. Zanim zaczął się poród od rana czułam, że to może być ten dzień. Około 14 dostałam pierwszy skurcz, w szpitalu pojawiłam się około 17 z 5 cm rozwarciem, więc akcja trwała w pełni. Po wszystkich papierkach i badaniu przebito mi pęcherz, co miało przyspieszyć poród bo niby ładnie mi szło. Jednak zwiększyło to bóle jak na mój gust bo były silniejsze niż przy pierwszym porodzie. Niestety nie chciano mi dać znieczulenia bo „szkoda, tak ładnie Pani rodzi” :) Ja wcale tak nie sądziłam :) Ale na szczęście o 21:15 było już po wszystkim. I Tu najgorzej wspominam szycie, przy pierwszym porodzie wiedziałam, że się to odbywa ale prawie nie czułam, a tutaj wszystko, całą rękę pogryzłam z bólu. Ale widok córki wszystko przyćmił.
Dwa porody, dwa szpitale i wiele różnic, ale warto było :)

Paulina

11.01.2013 21:25

To chyba idealnie potwierdza, że nie tylko każda kobieta jest inna, ale i każdy poród :)
Bardzo „optymistycznie” odmówili Ci znieczulenia haha :D

Poród tydzień przed terminem . Przed odejściem wód złapał mnie silny ból w pachwinie ale stwierdziłam , że już taki ból miałam i się położyłam :) przekręciłam się na prawy bok i odeszły wody godzina 21.30 zawołałam męża -on nogi z waty ja tym bardziej :) Ubraliśmy się szybko (na szczęście torba do szpitala dla mnie i dla córci od miesiąca była w samochodzie z doświadczenia radzę ja wcześniej przygotować) i pojechaliśmy . W szpitalu położna mnie zbadała miałam rozwarcie na jeden palec potem podłączyła ktg Po KTG kazała mężowi jechać i wrócić rano a mnie się przebrać w piżamę i spać Ale jak tu spać jak są skurcze!!!! helołłł!!!:) Więc co chwilę wstawałam i to mi przynosiło ulgę i tak całą noc o 8 rano przybyła docelowa położna:) i się zaczęło rodzenie w przeróżnych pozycjach:) Dziewczyny parłam nawet na kibelku:) potem piłka , noga zadarta na męża biodrze jezuśku ile tych pozycji tam było:):) nawet z rękoma do góry:) Po nieprzespanej nocy bywały momenty , że usypiałam więc mąż mnie musiał budzić:) o 11.07 urodziłam córeczkę Cały poród i ból z nim związany zapomniałam jak małą położono mi na brzuch Nawet nie pamiętam kto przebrał mnie w piżamę :) Rodziłam w małym pokoju z muzyką w tle , mężem , i położną:) Nawet zrobiłam zdjęcie jak mąż przecina pępowinę:):) Najgorsze w porodzie są skurcze ale nie jest to ból , którego nie da się przeżyć -wiem co mówię bo ogólnie nie mam zbyt wysokiego progu bólu:) Najważniejsze to mieć dobrą położna -ja miałam anioła- przed porodem nic nie załatwiałam po prostu miałam szczęście , że na nią trafiłam.. Więc przyszłe mamusie nie przejmujcie się bólem wszystko da się przetrwać nie ma wyjścia:):):)!!!!!!!!!

Migotka

11.01.2013 17:36

Mam pytanie a relacje z mężem po wspólnym porodzie nie zmieniły się ????Mój mąż nawet sobie nie wyobrażał żeby miał rodzić ze mną. Z wielu różnych argumentów np. taki, że to mało estetyczne jest.

Paulina.

11.01.2013 18:39

Mój mąż też był przy porodzie i nasze relacje nic a nic na tym nie ucierpiały. Mąż był bardzo wzruszony, uczestniczył bardzo aktywnie, bardzo mi pomagał :)

Paulina

11.01.2013 21:29

Katarzyna zgadzam się torba do szpitala wcześniej przygotowana to zdecydowanie ważna rzecz :)

Migotka wiesz, mąż wcale nie musi zaglądać w środek akcji, że tak powiem :) ale obecność bardzo pomaga a i dla niego to też budowanie więzi od samego początku. Wiadomo są różni mężczyźni, ale serio nikt mu nie będzie kazał oglądać strasznych rzeczy :)

Urodziłam dwójkę dzieci siłami natury, za każdym razem byłam nacinana, popękana i szyto mnie. Cały poród oczywiście bolał, jednak samo szycie było dla mnie bólem nie do wytrzymania i ciągnęło się w nieskończoność. Rodziłam sama bez męża, czy innej osoby towarzyszącej. Od drugiego porodu minęło już 1,5 roku i ja nadal pamiętam wszystko, a szczególnie to szycie. Ból porodowy był taki na początku jak bardzo bolesna miesiączka, później się nasilał, skurcze bolały (ważne jest, aby mimo bólu skupiać się na prawidłowym oddychaniu, to jest niezwykle istotne, bo i poród wtedy przebiega sprawnie i mniej boli) potem trzeba było przeć i to u mnie poszło za każdym razem szybko i sprawnie, potem szycie i karmienie piersią. Na temat karmienia piersią – krótko: trudno zacząć, a jeszcze trudniej zakończyć.

Paulina

11.01.2013 21:30

Migotka o tak, karmienie piersią to chyba temat rzeeeeeka :)

Hmmm… porod wspominam bardzo dobrze. Wzielo mnie w 37 tygodniu. Pierwsze odeszly mi wody tak gdzies pare minut po 5 rano. Spokojnie wzielam prysznic pozbieralismy wszystko co potrzebne i pojechalismy do szpitala. Tam podlaczyli mnie pod ktg pobadali iiiii po jakichs dwoch lub trzech godzinach odeslali do domu. Nie bylo skurczy. Ok godz. 23 znow pojechalismy do szpitala. Rozwarcie mialam dopiero na 1cm i polozna mnie pocieszyla i powiedziala ze jutro na pewno urodze. :) Mialam bole krzyzowe i bylo mi najlepiej w pozycji siedzacej. Dostalam takie jakies prady i sobie siedzialam z pstrykiem w rece. Kiedy czulam potrzebe to razilam sie elektrodkami. Niesamowite dla mnie bylo to ze potrafilam zasnac na 3 minuty miedzy bolami…. Chyba najgorszy byl 7cm bo wydawalo mi sie ze juz urodze a tu…. jeszcze nie. Pod koniec juz wiedzialam ze musze przec bo juz sie nie dalo tego powstrzymac a tu polozna znow mi mowi ze jeszcze nie bo ostatni raz musza sprawdzic jakie jest rozwarcie. I wkooooncu juzzzz. Wczesniej mowia jeszcze nie przyj a pozniej przyj i nie przestawaj najlepiej. Rodzilam naturalnie i bez znieczulenia. Malutki urodzil sie po 29 godzinach od odejscia wod. dzisiaj ma 11 tygodni. O bolu nie pamietalam juz jak mi go polozyli na brzuchu. Cudowne przezycie!!!!

Paulina

11.01.2013 21:31

Justyna ohhh uściski dla Maluszka! :) a ztym, że odesłali do szpitala to dziwne, sądziłam, że zawsze po odejściu wód już zostawiają. Zaskoczyłaś mnie! dzięki za komentarz! :)

Ja urodziłam dokładnie tydzień i 1 dzień przed planowanym terminem. Jak się zaczęło? W nocy raz przebudziłam się, bo poczułam delikatny ból w dole brzucha (podobny do bólu miesiączkowego). Ale totalnie to zignorowałam. Dospałam do godziny 6.40, kiedy obudziło mnie mocne fiknięcie mojego dzieciątka i poczułam, że coś jakby „pękło” tam w środku. To już mnie trochę wystraszyło więc poszłam do łazienki, a tam odeszły mi wody i od razu pojawiły się skurcze regularne co 3-4 minuty! Także szybko się wpakowaliśmy w samochód i w szpitalu byliśmy już koło 7.30. To była moja pierwsza ciąża, więc kompletnie nie wiedziałam, czego się spodziewać. Słyszałam, że porody trwają nawet po kilkanaście godzin. Tymczasem u mnie poród trwał równiutkie 3 godziny od momentu przyjazdu do szpitala :) Rodziłam naturalnie, bez znieczulenia (bo na jego podanie było już za późno) – może dlatego tak szybko mi poszło ;)
Ból był oczywiście, ale w chwili, gdy zobaczyłam moją córeczkę, nie mogłam myśleć o niczym innym. Za to po porodzie dość szybko doszłam do siebie. Każdy ból jest warty chwili, gdy po raz pierwszy tulimy swoje dziecko do piersi :)

dla mnie szok byly w pierwszym porodzie wody jak mi odeszly no chyba z wiadro wody hehe,noi najgorsze to skurcze parte matko chyba caly szpital mnie slyszał :)

tak wszystko sie zapomina caly ten bol racja :) przy drugim porodzie juz wiedzialam co mnie czeka i chcialam uciec :)ale to prawda jak połiżą dziecko na brzuchu to takie wzruszenie ach wszystko mi sie przypomnialo :) p.s jesli moge spytać córcia czy synek?

Paulina zaskoczyłąś mnie. Na dodatek pozytywnie. Szczerze nie chciałam otwierać tego bloga, bo spodziewałam się wszechwiedzącej mamuśki, której wszystko się udało, poród, karmienie piersią, opieka nad maluszkem. A tu wszystko lekko napisane z własnej (czytaj nie jedynej prawidłowej i słusznej) perspektywy. Więc nawet mamusie które początkowy etap opieki nad dzieckiem wspominają źle nie zalewają się łzami nad włąsną nieudolnością.
Tak trzymaj

Paulina

11.01.2013 21:36

Agnieszka dziękuję za mile słowa :) bardzo mnie motywują :)

Dzidziuś ma super mamę :) Uwielbiam, że jesteś taka pozytywnie nastawiona do wszystkiego :) Mnie jeszcze daleko do tych chwil, ale miło było posłuchać :) Pozdrawiam, fajnie że można was posłuchać nie tylko na kotlecie :)

A ja mam takie może trochę niedyskretne pytanie, ale szczere.
Od dłuższego czasu obserwuje wasz kanał kotlet.tv Teraz jako że powstała domowa to będzie mi łatwiej zapytać. Jaką macie pracę zawodową ?
Zastanawia mnie to dlatego że bardzo pozytywnie mnie nastraja i odpręża oglądanie waszych odcinków na których szczególnie ty Paulino jesteś bardzo Pozytywna. Pytam o pracę dlatego że spora większość ludzi po 8 godzinach w pracy jest wykończona, a wy macie siły żeby tyle się poświęcać na tych kanałach. Bardzo mnie to ciekawi. Jeśli uznacie że to nieodpowiednie pytanie, to nie musisz odpowiadać.

Pozdrawiam
Damian

Paulina

11.01.2013 21:50

Naimad w tej chwili nasza praca to kotle.tv, to jest praca na całą dobę. Jak pracowałam w korporacji to też wracałam do domu po wielu godzinach i też dawałam radę, bo to po prostu lubię i tyle :)
z natury roznosi mnie energia i w dużej mierze to Wy mi ją dajecie :)

Naimad

11.01.2013 22:31

No tak czyli wszystko zależy od psychiki, jesteście zatem na drugim miejscu po Bear Gryllsie na liście osób których pozytywne nastawienie jest dla mnie wzorem.

Pozdrawiam Serdecznie
Damian

Paulina

11.01.2013 23:04

Naimad ohhh co za komplement! dziękuję :)

Ja trochę nie na temat… Czy zamierzacie zmieniać wygląd bloga lub upodabniac go do kotlet.tv?

Paulina

11.01.2013 21:51

Nata nie, na tę chwilę nie :) mi się ten podoba mam nadzieję, że Tobie też choć trochę :D

W piatek rano odeszły mi wody,nie mialam żadnych skurczy ale oczywiste było, że musiałam pojechac do szpitala.Tam mnie zbadali i stwierdzili, że do porodu jeszcze daleko.zostalam na oddziale.w nocy(2:30) zaczeły sie skurcze dość regularne co 5-6 minut.Z tego powodu nie mogłam juz spać.Rano chodziłam z mężem po schodach-w te i z powrotem.Zwiedziłam chyba wszystkie oddzialy:).Na bóle pomagały mi PRZYSIADY.Jak miałam skurcz to kucałam oparta o łóżko.Czulam się o niebo lepiej.Dodam, że jestem z tych :delikatnych balbinek”i każdy ból jest dla mnie nie do zniesienia.Ale o dziwo nie bóle porodowe.Byłam tak skupiona na sobie i na tym co sie dzieje , że poród był dla mnie metafizycznym przeżyciem.O 14 trafiłam juz na porodówkę z 6cm rozwarcia.Niestety nie mogłam rodzić z mężem, bo stanowisko to było juz zajęte.Ale i tak nie zoriętowałabym się, że jest przy mnie.tak byłam spokojna i skupiona, że az lekarze i położne sie dziwiły.Niestety ok.17:00 zaczło maluszkowi spadac tętno i okazało się, że owinąl sie pepowina.Więc p tylu godzinach wysiłku musieli zrobić mi cc.I ty dziękuję Bogu, że lekarz tak szybko podjąl decyzję o tym, bo dzieki temu maluszek jest zdrowy.Był juz w kanale rodnym,więc moje zdrowe bakterie juz przejął ,więc super.

Paulina

11.01.2013 21:53

Dzasta to chyba jest ten „paskudny” scenariusz pt. rodzić jakby dwa razy prawda? Ale wszystko dobre co dobrze się kończy :)

aha..!tym co będą miały cc polecam majtki wielorazowe, te siateczkowe.Oczywiście traktujemy je jak te jednorazowe, ale są o niebo lepsze bo są z mięciutkiej siateczki i maja luźną gumkę

Pierwszego syna rodziłam mając niecałe 21 lat, było to szybko, krótko i na temat 10 minut, ale potem przez miesiąc na pupę nie mogłam usiąść. Drugiego synka urodziłam już w wieku 34 lat, no i dopiero zobaczyłam co znaczy poród, chociaż byłam aktywniejsza niż przy pierwszej ciąży, też było nie za długo ale jak bolało, a zaznaczam, że jestem odporna na wszelkie bóle. Sumując to ból mija, zapominamy go, spełnienie miłości pozostaje w nas na zawsze, te pierwsze chwile z dzieciątkiem jego piękne małe oczka wpatrzone w nas z taką ufnością te małe rączki obejmujące nasz palec. To wszystko sprawia, że czujemy się cudownie i w chwilach gdy dopadnie nas zmęczenie przy nieprzespanych nocach, ciągłym płaczu, może z powodu kolki lub jakiejś innej przypadłości powinniśmy sobie to wszystko przypominać, oglądać być może filmy nagrane z przyjścia na świat naszego maleństwa to nas podbuduje i doda sił na jakże trudne jeszcze nie raz chwile w życiu.
Mój synek ma 3 latka codziennie mówi mi, że mnie kocha kilkanaście razy na dzień, a może więcej, przylatuje do mnie i daje całuski, a to dlatego, że ja od chwili jego narodzin powtarzałam mu, że go kocham, nawet nie był świadomy co to znaczy, a jednak, zostawiłam karierę daleko w tyle miałam tą możliwość że mogłam, więc budził się i zasypiał przy mnie czując się bezpieczny.
Teraz znakomicie się rozwija, a ja mogę wrócić do kariery mam nadzieję, że uda zacząć mi się ją od nowa.
A tak dla zabawy to mam 3 bliźniaków w domu: mąż ur.01.06, syn ur 02.06, syn ur.03.06, niedziela, poniedziałek, wtorek, po kolei.
Pozdrawiam wszystkie mamy i te przyszłe.

Paulina

11.01.2013 21:54

Ula ale masz świąteczny czerwiec! :D
ahh i pięknie to wszystko napisałaś ♥

Ja mam pytanie z innej beczki. Chidzi mi o zabkowanie. Czy macie jakies sprawdzone sposoby? Serce mi peka gdy widze jak moj maly sie meczy.

Migotka

11.01.2013 21:25

W aptekach są żele na złagodzenie bólu przy ząbkowaniu dzieci, ja używałam bobodent, ale jest mnóstwo różnych firm.

Paulina

11.01.2013 21:55

Kasia są różne żele, my dopiero zaczynamy ten etap i są takie kropelki camilla, a tak to żele, zimne gryzaczki i chyba.. tyle? ale może inne mamusie coś podpowiedzą :)

justyna

11.01.2013 21:58

Każde z dwójki dzieci gorączkowało przy ząbkowaniu, syn leżał z reguły plackiem 2-3 dni i jedynym wyjściem było podawanie czopków przeciwgorączkowych – przeciwbólowych. Kilku lekarzy powiedziało, że mogę kupować żele ale jak wiadomo dzieci je szybko zjadają, więc właściwie ich nie używałam. Pierwszemu dziecku smarowałam czasami, drugiemu prawie wcale ale jak widzę, że idą zęby i bardzo boli to daję czopka. Oczywiście nie ma co z lekami przesadzać, ale nie znalazłam innego sposobu.

ojej jak fajnie że nagrywasz filmiki o różnych tematach :) Kotlet jest super ale czuję że Domowa będzie jeszcze fajniejszym kanałem. Trzymam kciuki i pozdrawiam

Ciekawy temat… Ja jestem 18 miesiecy po porodzie, a pod koniec kwietnia bede rodzila po raz drugi… Urodzilam pare dni przed terminem. W dzien porodu mnostwo energi. Rano basen, pozniej sprzatanie prasowanie, narobilam mnostwo nalesnikow, o 21 wyjelam z piekarnika szarlotke… Cos mnie pobolewalo ale
myslalam ze to skurcze takie przygotowujace nieregularne, nie czulam ich mocno, poznien prysznic wszystko na luzie, pogadalam ze znajoma na skypie, wysuszylam wlosy… No ale ze troche skurcze zrobily sie mocniejsze (ale jeszze sie smialam i myslalam ze yo nie to)

Maz jednak zadecydowal ze lepiej pojechac do szpitala (i cale szczescie!)… Do szpitala 20 min drogi a ja w samocjodzie mialam skurcze mniej wiecej co minute :) dojechalismy okolo 0.15… Odeszly mi wody a o 1.24 przyszedl na swiat moj synek. Z perspektywy czasu wiem ze jestem szczesciara i poszlo mi super szybko i wogole… Ale jak zaczal sie porod to myslalam ze nie dam rady i blagalam o pomoc ;) ale dalam rade i zapomina sie… Chociaz ja bylam w strasznym szoku ze tak wszystko szybko. Nie bylam przygotowana ;) ale moze to i lepiej…. Za 4 miesiave vzeka mnoe kolejny porod i jest inaczej niz przy pierwszym. Boje sie bardziej ;) wiem ze teraz nie mam odwrotu :) i ze dam rade… Ale boje sie ze dwa razu taki ekspresowy porod noe moze sie zdarzyc… Ale mam nadzieke ze jednak soe zdarzy

Trzymajcie kciuki

Paulina

11.01.2013 23:37

Ewa trzymamy! faktycznie u Ciebie całkiem szybko!

kasiula

12.01.2013 00:20

a mnie się wydaje, ze takie ekspresówki są chyba lepsze, bo zaczyna się i już nie ma odwrotu :) Jak ja byłam w szpitalu leżałam 4 doby to taka jedna dziewczyna codziennie była przyjmowana i odsyłana do domu, bo wszystko to fałszywe alarmy. Szkoda mi jej było, bo psychicznie była nastawiona, ze to już a to nie było już i znów czekanie nie wiem kiedy urodziła ale jak tak przez tydzień przyjeżdżała dzień w dzień to dopiero musiał być dla niej stres :)

dziękuję za miłe przyjęcie :) już spisałam cały zeszyst sugestii od Was, więc tematy będą różne bardzo :)

Dziękuję ♥ to bardzo miłe

Nie strasz proszę, że wiedza o porodzie przeraża bardziej niż niewiedza :D haha
a wzruszenie ogromne, nawet na samo wspomnienie :)

Koty już zapisane :) może w weekend nagramy coś kociego

Rzeczywiscie fajny filmik. Tez sie wzruszylam. Jakos po porodzie zdarza mi sie to bardzo czesto.

Paulina

12.01.2013 21:01

Kasia coś w tym jest, też częściej się wzruszam :)

Ja zdecydowałam się na poród rodzinny, ale z przyjaciółką, to była bardzo dobra decyzja. Poród zaczął się od odejścia wód płodowych, ale skurczów nie było.. i nie było.. i nie było. W końcu wywołali je farmakologicznie. Jednak już w trakcie poródu okazało się, że dziecko jest źle ułożone. Nie mogłam go urodzić. Bardzo się namęczyłam, zmieniałam pozycje, ćwiczyłam nawet podczas porodu tylko by udało się urodzić. Ostatecznie po kilku godzinach dziecko zaklinowało się w drogach rodnych i lekarze podejli decyzje o porodzie kleszczowym. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło, a znajoma osoba na sali była dla mnie bardzo dużym wsparciem i źródłem informacji o tym co się dzieje.

Dominika z Facebooka

12.01.2013 10:37 Odpowiedz

Anita, jak nie było komplikacji to super :) Ja już miałam wizję, że umrę przy własnym porodzie ;)

hmm nie strasze bron boze tylko mowie ja wolalam wiedziec niz nie wiedziec i sciemniac ale wiadomo kazda kobieta inaczej ma dobra juz nic nie mowie

Ja miałam poród z oksytocyną ponieważ wody mi odeszły a skurcze były bardzo słabe. Jak tylko poczułam bule to bez problemu podłączono mi znieczulenie zewnątrz oponowe tak że dla mnie poród to było wspaniałe i zupełnie bez bolesne doświadczenie. :)

i przy partych też? :D faaaajnie! :D

Ja mam pytanie jak pogodziłaś koty z dzieckiem bo wiem ze macie kotki z z dzieckiem to troszke niebezpiecznie ? ;) ps. Super filmiki dodajecie świetny kanał ;) pozdrawiam magda ;)

Przy partych też nie czułam bólu tylko taki jakiś dziwny jak by ucisk przymus parcia ale nie było to bolesne ale bardzo dziwne uczucie :)

A ja swój poród wspominam bardzo dobrze. Wywoływany, dopiero za 3 razem wywołania udało się zmusić córę do wyjścia na świat.Ze względu na nadciśnienie ciążowe dostałam zzo już przy 7cm rozwarcia, więc ból czułam ŁĄCZNIE może z godzinę, reszta to przyjemne pogawędki z personelem i mężem :) Aż nadszedł moment skurczy partych i po 20 minutach tuliłam maleństwo a męża pytałam: to kiedy następne!? :-) A i co ważne dla mnie nie zgodziłam się na cesarkę, jeśli nie ma zagrożenia dla mnie i dziecka, i cieszę się z tego!! Choć pierwsze co było powiedziane jak weszłam na salę: robimy cesarkę? Zuzia 55cm, 4040 gram, urodzona 8 dni po terminie. Reasumując: poród jest super :-)

Ja moje porody wspominam różnie,a miałam ich dwa.
Pierwszy (pięć lat temu)musiałam miec wywoływany,gdyz byłam 10dni po terminie a córa nie spieszyła się na ten świat.
W sumie kroplówkę dostalam o 15,oo a urodziłam dopiero na drugi dzień o 7.40 rano.To byl koszmar!!!!!!
Drugi poród był o sto razy lzejszy i szybki jak błyskawica:-)
Poród zaczął się dwa dni przed terminem.Bóle zaczęły się w domu o 12 w południe(skurcze co pół godziny),akurat byla to sobota a ja sprzątałam i jeszcze piekłam ciasto. ..czekałam na męża który mial przyjechać koło 16 do domu z pracy.
Kiedy mąż wrócil ja miałam skurcze co 20 minut i leżałam na łóżku(wogóle mi wody nie odeszły).
Mąż zdążył jeszcze zjeść obiad i pojechaliśmy zawieść córeczkę do moich rodziców a ja do szpitala w Krakowie.
W szpitalu bylismy o 18 (ja juz skurcze mialam co 10-7 minut),zbadali mnie i okazało się ze zostaje bo będe rodzić.Miałam rozwarcie na trzy palce.
Zrobili mi lewatywe i wtedy się zaczęło ……..synek urodził sie o 20.40
W sumie na porodówce byłam trzy godziny.
I rzeczywiscie jak tylko zobaczy sie dziecko o wszystkich bólach sie zapomina.
Mąż był przy obydwuch porodach i oczywiście przecinał pępowinę.
Niezapomniane przeżycie:-)

Chętnie o tym opowiem, ale wiesz to chyba też kwestia zwierząt, my mamy akurat trzy rewelacyjne kocice, lepszych do dziecka nie mogłam sobie wymarzyć :)

Ja dopiero planuję swoje pierwsze dziecko, już nie mogę się doczekać, kiedy skończę studia mgr ;-)

ps. Przeglądając dziś GW, w zakładce „Witajcie na świecie!” przy szpitalu bródnowskim można zobaczyć zdjęcie pewnego, malutkiego Mikołaja S. Czy dobrze myślę? ;-)

Paulina

13.01.2013 23:24

Luiza nie robiliśmy zdjęć do GW :) a poza tym nasze Bobo ma już kilka miesięcy :) trzymam kciuki za mgr!

Rodzilam w Irlandii, byłam 12 dni po terminie. Poszłam na wywoływanie, przebito mi pęcherz, wody odeszły, akcji nie było dopiero przy 2 kroplowce skurcze sie pojawiły. Brałam gaz a w ostatniej chwili znieczulenie epidural które pomogło mi przestać myśleć o bólu. Niestety skurcze partych zupełnie nie czułam meczylam sie ponad godzinę no i w końcu lekarz pomógł mi małego Vaccum wyciągnąć. Mój synek ważył 4kg.
Po porodzie dostałam ciepła herbatę i tosty – najmilsze wspomnienie po parugodzinnym wysiłku :)
Do dziś poród wspominam pomyślnie choć bywa tak ze zapominam już szczegóły :)

sugeruję temat karmienia piersią :)

Tak Was poczytuję trochę i muszę stwierdzić (chyba jako jedyna na tym kanale), że nie wszystko co złe dobrze się kończy. Moja ciąża przebiegała BEZPROBLEMOWO, skończyła się nagłym CC. Teraz dopiero wiem, czym są w życiu prawdziwe problemy. Czytam domową, aby się odprężyć i zapomnieć na chwilę o problemach mojego dziecka.

Paulina

16.01.2013 17:33

Ania mam nadzieję, że to problemy chwilowe, trzymam kciuki. Starałam się uczulić, że ciąża różnie może się skończyć, właśnie nieprzewidzianym cc. Ściskam Cię cieplutko!

Ja proponuję wszytskim przyszłym mamom przeczytać artykuł:

http://www.rodzicpoludzku.pl/Wiedza-o-porodzie/Porod-w-ekstazie-przewidziany-przez-nature-hormonalny-plan-porodu.html

I zobaczyć że może być inaczej niż opisała to Paulina.

Ogólnie polecam artykuły z tej stronki. Poród może być wspaniałym przeżyciem (co potwierdza wiele pań na tej stronce), a nie niemiłym przeżyciem, na które warto się zdecydować w imię wielkiego szczęścia.

A mój komentarz, co do „przebijania pęcherzy”, „leżenia i czekania”, „lewatyw”, „kroplówek”, „cięciu krocza” itp. znajdziecie w tym artykule:

To co się dzieje w Polsce na porodówkach, to skandal i tragedia! Działania, które podejmują lekarze są oparte na tym co dla nich najwygodniejsze, a nie co najlepsze dla matki i dziecka, dlatego jeszcze polecam poczytać:

http://www.rodzicpoludzku.pl/Wiedza-o-porodzie

Paulina

17.01.2013 23:46

Sisi ja nie uważam, że poród był niemiły, ale ekstazy to ja się tam nie doszukam :) ale oczywiście chętnie dołączę się do wspierania akcji rodzić po ludzku, im więcej będzie się mówić tym lepiej, ale nie łudźmy się, że w chwili obecnej jest tak cudownie. Nie można popaść w skrajność :) Chętnie poznamy Twoją opinię o porodzie jesli masz go za sobą, jak wyglądał itd. :)

Paulina

18.01.2013 12:51

Sisi jeszcze tak sobie myślę, po przejrzeniu strony, że szkoda, że wszystko jest napisane tak „medycznie”.
Co do moich doświadczeń, ja trafiłam na świetnych lekarzy, nie chciałabym nigdy demonizować, że wszędzie jest źle :)
Napisz, jak wyglądało to u Ciebie co można poprawić, wiesz tak, jak kobieta kobiecie, z mniej medycznego punktu widzenia :)

Paulinko, To że lekarz powiedział że jeszcze „daleka droga”, kiedy tak nie było, nie świadczy za dobrze o lekarzu;-).

Paulina

17.01.2013 23:43

Sisi niekoniecznie, bo poród przecież nie musi zaczynać się niewiadomo ile wcześniej. Moim zdaniem lekarz nie powinien wydawać opinii kiedy coś nastąpi, ale to, że nie zapowiada się w tej chwili to moim zdaniem jest ok. A Ty czemu tk sądzisz?

Jak wam fajnie kobietki, macie już to za soba, ja jestem w 38 tyg. już spakowana do szpitala, trochę mogą się moje wrażenia różnić, bo rodze w UK, bardzo nastawiam się na ZZO, zobaczymy jak pójdzie…mąż zostanie ze mną przy porodzie, nie wyobrażam sobie tego bez niego. Pozdrawiam wszystkie mamusie

Paulina

19.01.2013 16:20

Kasia trzymamy kciuki! :) napisz właśnie potem jak wrażenia, ja chętnie dodam do opisu wrażenia mamuś emigracyjnych, bo przecież kolejne mamusie będą szukać takiej wiedzy :)

Anonim

19.01.2013 20:46

Dziekuje:-) jak juz bede PO to sie podziele historiami mojego, miejmy nadzieje szybkiego,porodu;)

Hej, Ja rodziłam 11 godzin, na znieczuleniu podanym 2 razy. Poród wspominam jako tragedię, rodziłam z kroplówką, przebijaniem pęcherza, gdyż tylko sączyły mi się wody delikatnie. Znieczuleniem spłynęło mi nierówno, więc jedną nogę miałam znieczuloną (nie mogłam nią poruszać, jakby była sparaliżowana). Koszmar!

Uśmiecham się ostrożnie

21.01.2013 00:16 Odpowiedz

a może nagraj filmik o swojej historii porodowej jak to było u Ciebie konkretnie odczucia i cały przebieg ? :) była bym wdzięczna

Kochana, ale przecież o tym jest film :) dodałam też kilka innych uwag, to się mega szybko zapomina. A Ciebie to dopiero czeka? trzymam kciuki!

Uśmiecham się ostrożnie

21.01.2013 23:45 Odpowiedz

tak wiem wiem że o tym jest film ale jakoś mało w tym twojej historii raczej skupiłaś się na ogóle jak to może być i o tym że u każdego jest inaczej :) dziękuję za odpowiedź a twoja dzidzia duża już jest ? Mnie na razie jeszcze to nie czeka aczkolwiek planujemy z chłopakiem jak dotychczas jestem na etapie zbierania jak najwięcej informacji staram się przygotować hehe:)

Ja urodziłam mojego Marcela dokładnie w terminie. Po 17h bólów odeszły mi wody i kolejne 5h dalszych bólów i 2h parcia.Byłam na nogach w zasadzie przez 19h i bardzo mi to pomogło. Lekko nie było, co prawda miałam znieczulenie ale na mnie zadziałało mało, dalej czułam bóle, mniej intensywne ale jednak czułam. Do tego dostałam gorączki i podawali mi antybiotyk w trakcie porodu, a maluszek po 2h od urodzenia trafił na oddział noworodkowy gdzie też dostawał antybiotyk. Na szczęście był zdrowiutki i po kilku godzinach do mnie wrócił :) generalnie poród wspominam bardzo dobrze. Wiadomo to musi boleć. Ale zapomniałam o wszystkim jak go zobaczyłam. Nie wiem jak wy ale u mnie to był moment eksplozji emocji, ja płakałam i mój mąż też płakał, oczywiście z radości ;) Dzięki temu że od 34 tyg masowałam krocze nie pękłam i nie nacinali mnie. Nie były to masaże przyjemne ale opłacalne. A dodam że to moje pierwsze dziecko i wcale nie takie małe, bo ważył książkowo 3500g :) Tak więc polecam wam kobietki masaż. Ratuje niejedno krocze. Po 2 tygodniach już zapomniałam ze rodziłam. Macierzyństwo to piękna sprawa. Co dzień daje wiele radości :)

Ojej Kochanie jak Ty się słodko wzruszyłaś :*

Hej, dopiero znalazłam Twoje filmiki i daje suba!! jesteś super! Ja rodziłam w lipcu w te straszne upały przenosiłam ciążę 3 dni, a poród był okropny. Mój poród był wywoływany dostałam tonę oksytocyny i byłam podłączona pod pompę, masakra a i tak przy partych i rozwarciu na 10 mojemu maluszkowi spadło drastycznie tęstno i skończyło się cesarką, nikomu takich doznań nie życzę:) ale fakt jak zobaczyłam dzidzi to zapomniałam o wszystkim. Pozdrawiam!

Po przeczytaniu Waszych opinii i ja postanowiłam podzielić się swoją (chociaż moja pociecha za miesiąc skończy roczek). Do szpitala trafiłam w cudowny dzień Walentynek w 39t bo mój maluszek okazał się okruszkiem więc lekarze woleli mieć nas na oku. 23 lutego cały dzień dziwnie pobolewał mnie brzuch( jak od niestrawności,było to raczej dyskomfortowe niż bolące), ktg nic nie wykazywało, a jak zbadał mnie lekarz stwierdził, że mam 3.5 cm rozwarcia, przy czym to jest normalne , bo byłam już 3 dni po wyznaczonym terminie porodu. Pielęgniarki nie omieszkały mnie poinformować, że to na pewno nie jest poród, bo z bólu nie chodzę po ścianach a pierworódkom wg nich było to najwidoczniej przypisane. Mężu pojechał do domu, ale jak po czasie się przyznał, wiedział, że to będzie „ta noc”:) Ja grzeczniutko wtulona w szpitalną podusię zasnęłam, o 12 w nocy się przebudziłam i poszłam do pielęgniarek powiedzieć że mają mi dać coś na bóle żołądkowe bo mnie gniecie, ale jak podłączyła mi przezornie ktg i zawołała lekarza to później zrobił się tylko wielki popłoch. Lekarz krzyknął, że mam 8cm rozwarcia i szybko na porodówkę, więc pamiętam tylko tyle, że zdumiona siedziałam zapakowana na łóżku, a pielęgniarki biegły z owym łóżkiem na porodówkę. Zapytałam nawet czy mogę zadzwonić po męża, ale zziajana Pielęgniarka wydukała, że raczej nie zdąży przyjechać. Dziwne uczucie, bo wszyscy pośpiesznie zareagowali a ja chciałam tylko coś na ulgę w dolegliwościach jak mi się wydawało żołądkowo-porodowych :D Na porodówce o godz. 1 przywitała mnie miła położna, która na wstępie powiedziała, że jak będę jej słuchać to szybko urodzę i po przeprowadzonym wywiadzie zniknęła, co więcej nie zobaczyłam jej już do końca porodu :D No ale pojawił się „zielony” mąż (takiego go pamiętam w uroczym fartuszku) :D skurcze ponowne zaczęły mi się ok 2 (wcześniej na godzinę ustał bo jak się okazało niby na pewno z nerwów). O 4.20 po dwóch „skurczykach partych” na moim brzuchu zawitał 48cm i 2290cm okruszek szczęśliwości! Urodził się, co się ponoć nie często zdarza, w tzw. „czepku”, bo nie odeszły mi wody, a nie mogli ich przebić bo miałam bakterie, które mogły zagrozić małemu. Najbardziej z porodu bolało przecięcie;/ Lekarz nie miał litości, krzyknęłam nawet na niego, że nie obrabia prosiaka tylko kobietę, po czym padło „nie wiedziałem, że zaboli”. No ale komisyjne liczenie czy mały ma wszystkie paluszki wynagrodziło wszystko. Szycie miałam na znieczulenie i nie wyobrażam sobie innej opcji. Pamiętam tylko, że po znieczuleniu miałam zasnąć, a opowiadałam lekarzowi szyjącemu jakiego mam super synka i jak to teraz będę o niego dbała. Skwitował tylko ” czy ta Pani nie powinna spać” :)
Miałam nie czytać tej notki, bo przecież na razie mnie nie dotyczy, poród mam za sobą, a kolejny na razie się nie szykuje, ale fajnie po takim czasie powspominać i podzielić się uwagami. Mąż przed chwilą zapytał co robię, po czytam skwitował „jak rodziłaś, to byłem z Ciebie taki dumny, odważna i dzielna byłaś”. Także Drogie Panie same widzicie, mężczyzna też potrafi docenić, a dzidzia wynagrodzić śmiechem i uśmiechem z (teraz już ) białymi ząbkami wielkości pałeczki ryżu :) Już nie mogę się doczekać syneczkowych słów „Kocham Cię Mamo”. Żaden poród, nawet najtrudniejszy, nawet jego początkowa wizja, nie są w stanie wygrać Naszymi Dzieciaczkami :)

hermenegilda kunegunda

29.01.2013 15:03 Odpowiedz

moj1komentarz na yt, no ale nie moge sie oprzec przed nie dodaniem;-)
Corke rodzilam 30.08.2011. Urodzilam niunie w 15 minut od wejscia na porodowke-od pierwszych skurczy-cos ponad godzinke.
Synka urodzilam 24.08.2012 w DOMU :)))) Lezalam sobie i ogladalam film. Chcialam isc siku i do wyrka, bo bylo juz baaardzo pozno. W drodze do toalety, odeszly mi wody- za doslownie minutke skurcze parte. Po 5 minutach synek byl na swiecie, wiec porod odebral maz
Wcale nie sciamniam, pisze calkiem powarznie.

mnie to czeka za niecałe 4 m-ce i z jednej strony chciałabym żeby ten czas szybciej leciał ale z drugiej strony przyznam, ze troszkę się boję samego porodu, hehe

ja bede rodzic juz niedlugo do terminu zostalo niecale 5 tygodni takze juz za 2 tyg moge byc po:P

Dzisiaj mija dokładnie 3 tygodnie od mojego pierwszego porodu.
Urodziłam 12 dni po terminie, duże dziecko i … czas porodu chciałabym jak najszybciej zapomnieć ! Akcja nie postępowała, więc ok. 14-tej założono mi cewnik (aby poszerzył szyjkę), który powodował ból myślę porównywalny z porodowym. Założenie cewnika nie przyspieszyło akcji, więc ok. 9.00 rano następnego dnia trafiłam na salę porodową, zaczęto mi podawać oksytocynę i nawodnienie i tak do 21.00, po tym też akcja porodowa nie zrobiła postępu, więc łaskawie o godz. 21.15 podjęto decyzję o cc. Po 22-giej na świat przyszło nasze maleństwo.

o matko, nieźle :D ja na miejscu męża chyba bym zemdlała :D podziwiam

Mnie zaskoczyło że to może aż tak bolec :D nastawiałam się na ból ale nie taki :D I tak po 18 godzinach okropnych skurczy zrobili mi w końcu cesarke…

Witam. Ja rodziłam 4 razy. Trzy razy siłami natury, ostatni ze względu na nagłą chorobę dziadziusia CC. Pierwszy poród – tragedia, do pewnego momentu wszystko przebiegało dobrze, dopóki nie podali mi znieczulenia. Zadziałało ono cudownie bo zabrało cały ból ale też wstrzymało całkowicie akcję porodową na dwie godziny. Potem to już same komplikacje. Najgorsze było że podczas bólów partych cały czas nie mogłam przeć bo nie było wystarczającego rozwarcia. W końcu kiedy mogłam już przeć synek już nie miał zamiaru wychodzić. W ostateczności kiedy tętno maluszka zaczęło spadać lekarz nacisnął bardzo mocno na brzuch i „maleńki” 3800 i 56 cm w 37tc wyskoczył. Na szczęście jemu nic się nie stało ale ja skończyłam z 17 szwami krocza zakładanymi bez znieczulenia. Ból porodowy to pikuś w porównaniu z zakładaniem szwów. Potem to już same komplikacje bo krocze nie chciało się goić. Dopiero po 4 miesiącach mnie „naprawiono”. Długo dochodziłam do siebie i niestety należę do kobiet którym widok maleństwa nie wynagrodził bólu (ale tylko w tym przypadku). Po 4 latach zdecydowałam się na kolejne dziecko i bardzo bałam się porodu. Rodziłam w 32tc bo niestety córeczka z niewiadomych przyczyn zmarła we mnie, ale ten poród był całkiem inny. Mimo całego nieszczęścia był cudownym przeżyciem. Wspaniała lekarka na którą trafiłam potrafiła uczynić z niego cud. Spokój, opanowanie, pomoc z każdej strony i empatia. Po kilku dniach mogłam normalnie funkcjonować, chociaż ze względu na blizny z pierwszego porodu też miałam nacinane krocze. Trzeci poród równie cudowny 38 tc, córeczka urodziła się zdrowa a ja w następnej dobie mogłam bez problemu się nią zajmować. Wprawdzie mąż nie zdążył dojechać bo najpierw odesłano go do domu bo ktg nie wskazywało większych skurczów mnie zostawiono na wszelki wypadek. Po godzinie od przyjęcia na oddział jechałam już na porodówkę a po dwóch godzinach było po wszystkim. Mąż dojechał w czasie sikaczów partych ale nie mógł już wtedy wejść na salę. Ostatni poród to cc- NIKOMU NIE POLECAM. Jak wspominałam wcześniej był to zabieg ratujący życie w 32 tc ale dochodzenie później do siebie dla mnie było bardzo trudne. Może zabrzmi dziwnie to co teraz napiszę ale na szczęście synuś leżał na OJOMIE bo nie byłabym w stanie się nim zająć. Sam moment wyciągania maleństwa jest niebolesny ale dość nieprzyjemny. To tyle na temat moich porodów. Jak widać nawet u tej samej kobiety każdy może wyglądać inaczej. Najważniejsze są owoce porodu,moje mają 10 lat, 4 lata i 1 roczek. Pozdrawiam wszystkie mamy oczekujące na ten ważny dzień. Moja rada bądźcie dobrej myśli i słuchajcie swojego organizmu o sam wam podpowie co w danej chwili trzeba robić, a reszta potoczy się sama. Jak przytulicie swoje maleństwo do siebie to wszystko inne przestaje być ważne.

Ja uważam że to bzdura że jak sie zobaczy dziecko to sie o wszystkim zapomina. Urodziłam ponad 6 lat temu i do dziś pamiętam ten piekielny ból. Darłam się na cały szpital, a mąż zbluzgany i podrapany do krwi.

Dziewczyny,
Spiesze doniesc ze 22 Lutego o 5.53 rano w 16tym dniu po terminie urodzila sie Olivka. :) Porod byl wywolywany: dlugi i meczacy ale nagroda slodka.Trzymajcie sie wszyskie obecne i przyszle mamy !

Paulina

24.02.2013 15:39

Kamila wszystkiego dobrego!

swój poród wspominam bardzo dobrze..rodziłam w samym środku lata, miałam ogromny brzuch,byłam już ponad tydzień po terminie i marzyłam żeby w końcu urodzić. W końcu zostałam przyjęta do szpitala na wywołanie porodu. Zostałam zbadana (okazało się że mam już ponad 3 cm rozwarcia) i podłączona do oksytocyny było już chyba po godzinie 10 . Dziwne, bo na ktg skurcze wychodziły prawie ponad skale a ja w zasadzie nic nie czułam (położna była lekko zdziwiona:)) Po 11 przyszedł lekarz i przebił mi pęcherz (kompletnie nic nie bolało).Dopiero po godzinie 12 zaczęło mnie już boleć,ale jeszcze nie na tyle abym się położyła.Starałam się jak najwięcej chodzić aby dziecku łatwiej było „schodzić”niżej:) Ogólnie byłam nastawiona że będzie bolało,ale muszę się skupić na tym żeby pomóc wydostać się mojemu dziecko i że jemu też nie jest łatwo. Dopiero po godzinie 14 kiedy zaczęły skurcze parte musiałam się położyć bo ból był już duży. O godzinie 15.23 mój synek już był na świecie.Cały poród od momentu przyjęcia na oddział do pojawienia się synka trwał nie całe 5,5 godziny. Najgorzej z całego porodu wspominam szycie (bo byłam nacinana)mimo znieczulenia bolało i to bardzo.Ale po dwóch tygodniach po porodzie biegałam i już w zasadzie nie czułam bólu…Pozdrawiam wszystkie obecne i przyszłe Mamuśki:)

ja rodziłam pierwszy raz. bałam sie ogromnie. duzo ogladalam filmow na yt, niepotrzebnie. wszystko poszlo calkiem inaczej niz sobie zakladalam. porod zakonczyl sie rozwiazaniem kleszczowym bo dzidzi grozila zamartwica. skorcze zaczely mi sie w czwartek, do szpitala pojechalam w sobote rano chociaz skorcze mialam co 6 minut to chcialam sprawdzic co sie dzieje. zostalam na oddziele, do paru h dostalam zastrzyki relanium i nospe(?). maly urodzil sie w niedziele o 3 nad ranem.

bóle mialam mocne lecz wyobrazalam sobie je duuuuuzo gorzej. nie ukrywam ze najbardziej bolalo mnie kiedy lekarz wyjmowal maluszka tymi kleszczami, i ten ból mogę smialo przyrownac do rozcinania krocza żyletką (nacinanie krocza tez mialam ale kompletnie nie wiem kiedy to wykonali, mąż tylko do dzis nie pojmuje jak to mozliwe ze ja tego nie czulam bo on to widzial a ja podobno niewzruszona parlam ;p) ale jak tylko maluszka polozyli mi na brzuchu to tamto sie nie liczylo tylko dzidzia :)

i tak na zakonczenie, jestem sama z siebie dumna bo podejzewalam ze bede panikowac (bardzo panikuje gdy sie boje) ale organizm potwornie wszystko kontrolował sam!! także dziewczyny cieszcie sie kazda minuta ciazy i nie bójcie sie porodu bo on i tak bedzie przebiegal po swojej mysli. zdajcie sie na intuicje i organizm bo to on wie co najlepsze :) ja juz nie moge sie doczekac kolejnej ciazy nawet pomimo strachu bo wiem ze nie ma sie czego bac a lekarze są po to zeby nam pomagac i Ratować!buziaki:*

ja poszłam na ktg. badanie wykazało skórcze porodowe a ja nie czułam nic a nic i skórcze juz te ostateczne czułam jako lekkie parcie na wc

Czy Pani prowadzi tez kanał Kotlet.tv o gotowaniu? Jestem tu przez przypadek i kotleta tez raz czy dwa widzialam wiec z góry przepraszam za pomyłkę :)

ja mieszkam w holandii kochana i bylam w szpitalu 3,5 godziny przed porodem :D a 4 godziny po porodzie bylam juz w domu z dzidziusiem!!! szybko,bolesnie ale nie ma jak wracac do siebie w domku. buzkaaaa

Mi o 3 w nocy odeszły wody, ale w moim przypadku nie było tego aż tak dużo. Na oko może była to niecała filiżanka :) No i dobrze, że się od razu do szpitala zebrałam, bo miałam bardzo dobrą czynność skurczową, która zaczęła się już po 4. Nie wiem co to skurcze co 20 minut. U mnie jak się zaczęły to już były co 2-3 minuty. Dosłownie jeden za drugim :) Urodziłam w niecałe 7 godzin (a i tak poród się wydłużył ze względu na ZZO). Ból był straszny, jak wiele z Was nie sądziłam, że to aż tak boli.

Dlatego poprosiłam właśnie o ZZO…choć ostatecznie jak przestała działać pierwsza dawka namówiono mnie bym zrezygnowała z drugiej, podano jeszcze coś na wzmocnienie skurczy i wtedy się dopiero zaczął prawdziwy ból skurczy partych…Ale przyznam, że choć krzyczałam okropnie, byłam cała zmęczona i spocona, poród przeleciał mi jakoś bardzo szybko i też naprawdę zapomniałam o całym bólu gdy tylko urodziłam moją córeczkę :)

Ja miałam termin na 21 marca.
Wody sączyły mi się parę dni przed terminem. W noc terminu dostałam skurczy, pojechałam do szpitala ale mnie odesłali :D w nocy 24-go o 6 rano odeszły mi wody i miałam bardzo bolesne skurcze. Pojechałam do szpitala. Badania itd. trwały do 8 :) znieczulenia nie dostałam. A Synka urodziłam o 9:01 rano :)
Masz rację, boli jak cholera. Ale parte mnie nie bolały :D

Osobiście nigdy nie zdecydowałabym się na poród naturalny.. Jedynie cesarka.. Mój organizm przechodzi wszystko 10 razy bardziej, zwykły ból żołądka jest dla mnie tragedią dlatego podziwiam kobiety które rodziły… szczególnie te bez znieczulenia

MsTruskawkoweCiastko

20.09.2013 07:43 Odpowiedz

najpierw urodź potem sie zdecyduj;) też jestem taka wrażliwa na każdy ból i nie przeszkadza to w rodzeniu a co do cesarki to poczytaj o jej minusach w prasie fachowej albo zapytaj lekarza naprawde poród naturalny jest lepszy

MsTruskawkoweCiastko

20.09.2013 07:53 Odpowiedz

gdzie rodziłaś?

a nie lepiej pomyśleć o dzidzi najpierw a nie o swoich bólach o ktorych praktycznie sie nie mysli przy partych bo poprostu organizm sam wypycha a ty tylko pomagasz ‚gisnąć’ a po wszystkim masz wrazenie ze trwalo to wszystko pare minut i tulisz ciepłego krzyczącego jakże pięknie pachnącego maluszka.

zazdroszcze tak szybkiego powrotu do domku. ja bylam załamana tym ze musilu siedziec tam 3 doby! jak mielismy wychodzic cieszylam sie jak glupia no i niestety nie wypuscili nas, bo maly nie przybieral na wadze. nast dnia przybral 20 gram i tez nas nie chcieli wypuscic ale uparal sie ze wychodzimy i koniec. dodam ze ciagle malego mialam przy piersi ale pokarmu nie bylo a butli niezbyt chciał ale jak tylko wrócilismy do domu po pau godzinach jak sie uspokiolam pojawil sie pokarm!!

super, pozazdrościć. bóle wspominam jako bóle miesiączkowe ale parte to juz wspominam jakbym miala ostra biegunke (klątwa faraona w egipcie to pikuś!) ale było minęło i syn jest z nami od roku :D

Wszystko czytałam.. Naturalny odpada. Chyba że ze znieczuleniem to bym się zastanowiła. Wolę przeżywać ból ten od rany na brzuchu niż ten związany z porodem naturalnym.. brr. Moja mama mówi że gdyby w jej czasach cesarka była tak łatwo osiągalna to by się nawet nie zastawiała. Poród naturalny to dla niej był koszmar ;)

A cóż jest takiego niebiezpiecznego w pogodzeniu dziecka i kota?

Anonim Anonimowski

26.10.2013 17:06 Odpowiedz

Po oglądnieciu i przeczytaniu niektórych komentarzy, ciesze się że jestem mężczyzną :D PS. żeby nie było, na film trafiłem przypadkowo :D

Muffinka Pączuś

27.11.2013 15:53 Odpowiedz

Ja jeszcze nigdy nie rodziłam :O

Decyzji o cc nikt nie chce podjąć przypadkowo nawet nie ze względu na zdrowie dziecka, ale ze względu na kwestię finansową. Moja szwagierka jest lekarzem w szpitalu ginekologicznym więc wiem ;) a co do tego, że kobiety nie pamiętają za dobrze porodu – tak działa oksytocyna, czyli hormon wydzielany podczas porodu, jest to zamierzone przez matkę naturę :) i całkiem mądre :)

Agnieszka Czernecka

01.06.2014 19:47 Odpowiedz

JA WCIĄŻ CZEKAM- TERMIN 10 LIPCA:)

Ja jakoś porodu się nie obawiam , od początku założyłam , że będzie strasznie boleć i trzeba będzie to znieść i że będzie tak boleć , że będzie mi wszystko jedno :). Jedyne czego się obawiam to porodu rodzinnego , a raczej tego ,że mój partner panikuję i nie chętnie chce być przy porodzie. Kiedyś też myślałam , że nie będę chciała , bo różne rzeczy słyszałam od koleżanek o porodzie i jego przebiegu , ale teraz wiem , że będę potrzebować wsparcia. Chłopak się boi , że później będzie mnie inaczej traktował jak się napatrzy na to wszystko , niestety on też źle reaguje na widok krwi , blizn , operacji w TV , a co dopiero na żywo może nie mdleje , ale nie przepada za takim widokiem , odwraca głowę , wstrząsa nim. Też słyszałam , że Panów nie powinno się zmuszać. Nie wiem co robić , Paulinko , a jak było u Ciebie ? Może umieściłabyś wpis na blogu na ten temat ? Z chęcią bym się dowiedziała co o tym myślisz i co inne mamy lub przyszłe mamy o tym sądzą ?

Najważniejsze żeby w miarę spokojnie przetrwać poród jest…odpowiednie przygotowanie psychiczne w ciąży ;) Ja cały czas tłumaczyłam sobie: wiadomo,że to będzie bolało, ale każdy ból da się przeżyć no i przecież kiedyś ten ból minie! I tak bardzo chciałam zobaczyć w końcu na żywo moje maleństwo które czułam tyle tygodni pod swoim sercem…W 34 tyg trafiłam na ginekologię bo miałam straszne obrzęki mimo prawidłowego ciśnienia, i leżałam 5 dni na obserwacji. na KTG wszystko OK, żadnych skurczy…W nocy przed dniem w którym miałam wyjść ze szpitala o 3 w nocy odeszły mi wody w drodze do toalety (ciągle siku mi się chciało), ale jakimś cudem wmówiłam sobie że posikałam się tylko i … poszłam spać dalej :D o 7 rano gdy pielęgniarka przyszła na salę zmierzyć temp na czole jakoś tak mokro mi było…poszłam do doktorki i okazało się że to już 1cm rozwarcia. Nie mogłam w to uwierzyć- jak to, przecież jeszcze 6tyg mam do terminu ?? zeszłam na oddział porodówki. wody odchodziły mi jeszcze przez wiele godzin (nie tak jak na filmach gdzie jest chlust jak z wiadra :D) ale skurczy wgl nie miałam, tylko mały ból. Lekarz zalecił około godz 10 oksytocynę niestety ;/ poród nie chciał postępować. Zaczęły się nieziemskie bóle. Omdlewałam z braku sił i głodu (nie jadałam nic od kolacji dnia poprzedniego). I tak aż do uwaga: 18.45. Spacerowałam jakiś czas z tą kroplówką ale nic nie mogło przyspieszyć. Była taka godzina że skurcze miałam co 5 minut a rozwarcie tylko 4cm ;/ Ból był przeogromny. Pod koniec już nie wstawała, wiłam się z bólu i lała się kroplówka. Męża nie chcieli wpuścić na salę bo tam tylko ściankami boksy były przedzielone i żeby ‚intymność’ miały wszystkie rodzące to nikogo nie wpuszczali do nas ;/ słyszałam zza ścianek krzyki innych kobiet. Ale ja nie krzyczałam, po co tracić siły na krzyk, przecież już nie mam sił z bólu, a trzeba jeszcze mieć sił na parcie! Kiedy był już 10cm to chyba jedna z nawspanialszych informacji mego życia, mogę zacząć przeć ! znałam teorię i praktyka poszła super szybko, 3 parcia i hops już maluszek na świecie! te emocje nie do opisania !! wcześniak, ja zmartwiona czy będzie sam oddychał? był siny cały bo owinął się pępowiną (po 2 skurczu partym położna kazała mi przestać i szybko przecięła ją) ale zaczął płakać a ja razem z nim ze szczęścia… po porodzie czułam się już super, te endorfiny ! wiedziałam że jestem silną kobietą, zero znieczulenia, przeżyłam najgorszy ból świata, moje maleństwo już na świecie! miałam ochotę krzyczeć z radości. Po 2-3h poszłam sama pod prysznic taką energię miałam ;) Poród naturalny boli ale byłam tego świadoma cały czas już przed rozwiązaniem, dlatego ‚łatwiej’ to zniosłam, cały poród powtarzałam sobie ‚dasz radę!’ i oddychałam głęboko w czasie skurczy. Nie zamieniłabym tego na cesarkę, potem szwy i ból… Dlatego jeśli miałabym kiedyś wybór to tylko naturalnie. I tak też polecam innym znajomym, to przeżycie nie do opisania !

Dodaj komentarz: