Podróż z dzieckiem samochodem

Podróż z dzieckiem samochodem

Bardzo dużo podróżujemy z naszymi dziećmi. Początkowo z jednym, teraz z dwoma maluchami, w większości samochodem. Stąd też pomysł na wpis, jak usprawnić podróż, co się przydaje i na co zwrócić uwagę. Obiecuję też osobny wpis o niemowlaku w aucie – temat rzeka. A dzisiaj trochę ogólniej, ale na pewno Wam się przyda. Jak podróżować z dzieckiem w samochodzie.

Podróż z dzieckiem czy dziećmi samochodem jest z mojego punktu widzenia najwygodniejsza. Bo nic nas nie ogranicza, bo jest spory bagażnik a dzieci mają „swój” teren, czyli znane auto. Możemy ruszyć kiedy chcemy i zmieniać plany. Ale ma niestety też wady. Nie można zawsze stanąć (szczególnie na autostradzie, gdzie postoje są co jakiś czas), nie każde dziecko lubi jeździć autem no i na końcu: zawsze jakoś długo to trwa.

Ale dzisiaj o tym jak sobie taką podróż ułatwić i co zabrać aby było wygodnie.

Planowanie podróży i wyjazd

Po pierwsze trzeba zastanowić się kiedy jechać. My wybieramy zawsze poranek, ruszamy rano, wszyscy wyspani. Są też zwolennicy jazdy z dziećmi nocą, może kiedyś spróbujemy, ale wiem też, że gdy wracamy późnym wieczorem to u nas jest pod tym względem klęska. Mimo prowizorycznych zasłonek dzieci budzą się, gdy rażą je światła, są niespokojne i chcą do łóżeczka. Nie miałam nigdy sumienia ich wybudzać w środku nocy a też sama chyba nie miałabym siły. Stąd podróżujemy za dnia, ale jestem ciekawa, jak Wy sobie z tym radzicie.

W każdym razie wszystkich nas pakuję, przygotowuję prowiant, ubrania i cały ekwipunek dzień wcześniej, tak aby po śniadaniu ruszyć w drogę.

U nas sprawdza się metoda: dzieci wyspane przed drogą, nakarmione i szczęśliwe. Starszemu zapewniam zabawki i inne gadżety na czas podróży, zresztą on już podróżować lubi. Gorzej z młodszym. Tutaj zdecydowanie nie może być sytuacji, że jedzie zbyt zmęczony, dlatego dbam by był nakarmiony, przewinięty i wyspany.

Jazda z dzieckiem w aucie

Zatrzymujemy się tak często, jak to możliwe. Dzieci jadą z tyłu w swoich fotelikach tyłem do kierunku jazdy (zawsze zapięte i zawsze tyłem, tak będą jeździć do 3-4 roku życia). Mamy na nich stały podgląd w lusterkach zamontowanych w zagłówkach. To dla mnie najlepszy gadżet samochodowy.

Starsze dziecko nie wymaga już takich częstych postojów, ale z młodszym bywa niekiedy tak, że stajemy i kilka razy w ciągu godziny. Nasz niechlubny rekord to 6 godzin w trasie morze -> mazury. No cóż to jest ten moment, którego nie lubię, ale z każdą podróżą lepiej nam idzie. Na pewno też wiem, że najgorsze są wieczory i czas kiedy dzieci zasypiają – tych jak tylko możemy unikamy w podróży.

Na pewno nie wyobrażam sobie by dzieci płakały. Robimy wszystko by jazdę polubiły i dobrze nam idzie. Starszak to niemal podróżniczy ideał, a jeszcze rok temu tak słodko nie było. Wciąż też szukam czy faktycznie istnieją dzieci, które w aucie zasypiają a rodzice wręcz wsadzają je do samochodu by spały. U nas to nie działa stąd taka jestem dumna, że da się to zmienić i dziecko może polubić podróż samochodem :)

Idealna trasa dla nas to takie 200 km, plus minus 3-4 godziny. A gdy jedziemy dalej, np. nad morze to zawsze robimy postój w połowie drogi. Taki dłuższy, kilkugodzinny postój, aby porządnie zjeść, rozprostować kości, wybiegać starsze dziecko, przewietrzyć młodsze. Tak było chociażby ostatnio, gdy zatrzymaliśmy się w Toruniu jadąc do Łeby. Taki postój każdemu wychodzi na dobre, bo starsze dziecko wyładuje energię, młodsze nie jest tylko w jednej pozycji w foteliku a my odpoczywamy od jazdy. Niby do miejsca docelowego dojeżdża się później, ale polecam :)

Lusterka montowane w zagłówkach, absolutny gadżet obowiązkowy, dzięki temu dokładnie widzę co robią dzieci, czy śpią, czy czymś się bawią. To ułatwia podróż również wtedy, gdy jeżdżę z nimi sama chociażby po mieście.
Lusterka montowane w zagłówkach, absolutny gadżet obowiązkowy, dzięki temu dokładnie widzę co robią dzieci, czy śpią, czy czymś się bawią. To ułatwia podróż również wtedy, gdy jeżdżę z nimi sama chociażby po mieście.
Podróż z dzieckiem autem - osłonki na szyby to również element obowiązkowy, choć te są trochę za małe - szukam wciąż idealnych
Podróż z dzieckiem autem - osłonki na szyby to również element obowiązkowy, choć te są trochę za małe - szukam wciąż idealnych

Co zabrać

Walizki, plecaki, torby, wózek i inne spore graty są w bagażniku, ale pod ręką staram się mieć rzeczy potrzebne, takie, po które nie będę musiała biec i rozwalać idealnie spakowanej torby by wyjąć np. zapasowe ubranie. Stąd w torbie podręcznej mam:

Ogólnie trasa jest przyjemniejsza, gdy wszystkim dopisują dobre humory, wszyscy są wyspani i nikomu nic nie brakuje. Stąd planując podróż staram się o tym wszystkim pamiętać :)

A Wy jakie macie swoje patenty na podróż z dziećmi?

PS przeczytajcie też o zabawkach w podróży.

Bagażnik spakowany tak, by w razie potrzeby móc wyjąć wózek bez wywalania całej reszty :)
Bagażnik spakowany tak, by w razie potrzeby móc wyjąć wózek bez wywalania całej reszty :)
Podręczna walizka z rzeczami, ubranie, pieluchy, jedzenie
Podręczna walizka z rzeczami, ubranie, pieluchy, jedzenie
Cienkie kocyki - ważny element wyposażenia podróżniczego auta :)
Cienkie kocyki - ważny element wyposażenia podróżniczego auta :)
Aby nie być skazanym na przydrożne bary itd. zawsze mamy ze sobą prowiant, przynajmniej dla dzieci. Pankejki lub naleśniki bez nadzienia, ugotowany makaron, marchewka w kawałkach, jabłko, bułka no i zawsze butelki z wodą
Aby nie być skazanym na przydrożne bary itd. zawsze mamy ze sobą prowiant, przynajmniej dla dzieci. Pankejki lub naleśniki bez nadzienia, ugotowany makaron, marchewka w kawałkach, jabłko, bułka no i zawsze butelki z wodą
Zabawki i inne czaso-umilacze
Zabawki i inne czaso-umilacze

Komentarze:

  • Ewelina Czaplińska-Filarowska
  • Odpowiedz

Córka miała 14 mcy gdy jechaliśmy do Chorwacji. Jechaliśmy nocą a ona spala od 20 do 7 rano z przerwa na mleczko kolo północy :-)

Ewelina jak możesz napisz proszę więcej :) w sensie o której wyjechaliście, czy przekładaliście śpiąca, nie raziły ją światła? My podróżujemy aktywnie z dzieckie a teraz z dziećmi, ale zawsze za dnia :) stąd ta ciekawość

  • Ewelina Czaplińska-Filarowska
  • Odpowiedz

Wyjechaliśmy okolo 19 a na miejscu byliśmy przed 10 tą. Nic jej nie przeszkadzało bo samochód był cały czas w ruchu. Gdy stawaliśmy (głównie na tankowanie) to lekko się przebudzala ale zasypiala momentalnie znów. Od małego jeździmy. Z synkiem też. Pierwsza podróż nad morze jak miał 6 tyg. Teraz oboje zadawalaja się przenośnym dvd zamontowanym na zaglowkach. I fajnie jak szyby w aucie są przyciemniane ;-)

Paulina Stępień
  • Paulina

dzięki wielkie :) może to kwestia dziecka? :) dzięki :*

My również jeździmy nocą, polecam wszystkim, dziecko śpi całą drogę :)

Paulina Stępień
  • Paulina

a jak ze zmęczeniem rodziców? :)

  • Sylwia Szafarczyk
  • Odpowiedz

Mam dwie córki: 3,5 latka i 12 lat. Od zawsze podróżujemy nocą gdy jedziemy gdzieś dalej. Zawsze śpią, ja też zasypiam… tylko mąż – kierowca nie może zasnąć ;) Raz jechaliśmy w dzień, akurat nie można było inaczej i to były najdłuższe osiem godzin w moim życiu ;)

  • Jagoda Wnorowska
  • Odpowiedz

Moja córka ma 2 ,5 lat wyjechaliśmy o 23 i spala całą drogę dojechalismy było tak po 4 rano przebudzila sie jak ją wyciągałam z auta , w domu polozylam ją do łózeczka i dalej spala do 10 rano ;)

co do zasłonek-są takie roletki w sprzedaży, które zasłaniają całą szybę i są dość fajne pod względem przyciemnienia, nie wiem tylko jak z doborem rozmiarów

Paulina Stępień
  • Paulina

muszę poszukać, dzięki

my zawsze wyjeżdżamy w podroż na wieczór:) Poniewaz moja córka (18 miesięcy) jak jest zmęczona i wloży się ją do samochodu – minuta i śpi. i nic nie jest w stanie ją obudzić, ani światła ani nic. Jechaliśmy teraz nad morze, prawie 800 km, wyjechaliśmy o 22. ;) kilometra nawet nie zrobiiśmy jak zasneła;) kolo 3 rano i my staneliśmy się zdrzemnąć na stacji, o 5 ruszyliśmy. Córeczka wstała o wpódo 10 rano, zatrzymaliśmy sie na przerwę, jedzenie itp. popoludniu byliśmy na miejscu. I że moja córcia śpi w dzień 2 – 3 godziny, to jak dojechaliśmy to poszliśmy się zdrzemnąć, wszyscy;D 3 godziny bez 10 minut spaliśmy;) dlatego ja sobie nie wyobrażam jechać gdzieś dalej w dzień. Zawsze tylko i wylącznie na noc. PS. dlaczego dzieci do 4 lat w foteiku tylem do kierunku jazdy??? moja córcia jeździła tylem do roku . Po roku już jej kupiliśmy fotelik i jeździ przodem do kierunku jazdy.

  • Kamila

bo tyłem jest bezpieczniej ze wzg na odcinek szyjny kręgosłupa dziecka.

Paulina Stępień
  • Paulina

Ewelina tyłem są znacznie bezpieczniejsze dla dziecka :)
Zazdroszczę samochodowego śpioszka, słodko :)

  • Kasia

No tak, jest bezpieczniej, ale jakiego fotelika używacie do jazdy tyłem? Mój mały ma prawie 2 lata i od kilku miesięcy jeździ przodem, pewnie już tego zmieniać nie będę, ale pytam z ciekawości, bo jak szukałam fotelika dla niego to nie mogłam nic ciekawego znaleźć do jazdy tyłem dla starszego dziecka.

Paulina Stępień
  • Paulina

Kasia jest ich trochę tyłem :)
Besafe izi combi
axkid
besafe izi plus
britax max-way
recaro polaric
maxi cosi mobi

  • Kamila

Wybór nie jest duży, ale jest kilka czy nawet kilkanaście dobrych fotelików montowanych tyłem. My osobiście mamy BeSafe Izi Combi X3 Fix.

Nasza córka jest w samochodzie bezproblemowa. Od urodzenia. Zazwyczaj właśnie śpi – kiedy była niemowlakiem zasypiała praktycznie zawsze. Teraz, kiedy ma już tylko jedną drzemkę w ciągu dnia i wszystko ją interesuje staramy się planować podróż tak, by wyjeżdżać właśnie w porze jej drzemki bądź wieczorem, po kolacji. Odlot następuje jeszcze przed wyjazdem z miasta :)
Jednak nie zawsze się da wyjechać w porze snu, ale jeśli nie śpi, to też siedzi grzecznie. Oczywiście im jest starsza tym bardziej trzeba ją zabawiać i zapewniać rozrywki.
Moja córka też podróżuje tyłem i pakujemy się niemal identycznie jak wy ;)

Niedługo na świat przyjdzie młodsza siostra. Oby tak samo lubiła podróżować samochodem.

Paulina Stępień
  • Paulina

Kamila czyli jednak takie dzieci istnieją, u nas każde światła to była katastrofa, niekiedy nadrabialiśmy 10 km byle jechać bez zatrzymywania się na światłach :D

Za to starszy teraz super, tylko z młodszym dzieckiem jest mniej wesoło :)

życzę Ci aby druga była super kompanem podróży :D

My wyjechalismy nad morze o 4:30 rano biorac synka.spiacego ale momentalnie sie rozbudzil i cala droge niespal a dojechalismy ok 12. Ale dalo sie przezyc.a w droge powrotna od 20 do 5 i cala droge spal wiec super.

My jezdzimy w nocy wtedy zawsze cora spi .Raz tylko jechalismy w ciagu dnia to byl koszmar nic nie pomagalo dziecko mialo goraczke ,wymiotu , koszmar- wysiadla na miejscu problemy sie skonczyly.Polecam jazde Nocna .

Jak widać na większość dzieci jazda samochodem działa usypiająco, a w nocy to już w ogóle ;)
Kiedy nie miałam dziecka to preferowałam jazdę w dzień, mniej mnie to męczyło niż w nocy. Teraz wieczorem, nocą czy w porze dziennej drzemki jest zdecydowanie łatwiej i mniej męcząco.

Aha, moja córka od kilku miesięcy w każdą dłuższą podróż samochodem (w krótkie zresztą też, jeśli wiemy, że będzie spała w trakcie) zabiera ze sobą dwa ukochane misie, z którymi śpi również w łóżeczku. A że są dość słusznych rozmiarów, a ona je tak przytula, że się nimi nakrywa, to nie straszne jej rażące światła itp., bo i tak nic nie widzi :)

Paulina Stępień
  • Paulina

Kamila no tak dzienna drzemka u nas ok, ale noc właśnie nie. Widać jednak, że co dziecko to inaczej :) a po nocnej podróży nie jesteście Wy zmęczeni?

  • Kamila

Jesteśmy. Ale po dziennej też, a w nocy to zawsze szybciej ;)
Choć takie całonocne podróże były do tej pory ze dwie. Jeśli jedziemy np. w 6h trasę, to wyjeżdżamy w dzień, ale tak, by na część trasy przypadała albo drzemka albo sen nocny (zwłaszcza w drogę powrotną), a potem śpiocha przekładamy do łóżeczka i śpimy dalej wszyscy razem.

Moje dziecko też jest z tych co nie śpi w aucie, także sukces podróży zależy od odpowiedniego planowania i tak jak napisałaś „czasoumilaczy”. W zeszłym roku jechaliśmy z naszym 3-latkiem z południa Polski nad morze, jakieś 9-12 godzin podróży ze wszystkimi postojami. Dziecko zniosło i drogę i pobyt w nowym miejscu nader dobrze. Ale przygotowałam się do tej rewolucji metodycznie. Jakieś 2 tygodnie przed wyjazdem zaczęłam dziecku opowiadać o tym, że będziemy długo jechać, że będziemy się zatrzymywać na postojach, na stacjach benzynowych, że będziemy w międzyczasie coś jeść, spacerować, że będą kanapki, herbata w termosie i dziecko nie mogło doczekać się wycieczki. I potem w aucie pełna radość i „czasoumilacze” – zabawki, śpiewający miś, obowiązkowe autka, książeczki i moje zwoje mózgowe pracujące na najwyższych obrotach przypominające sobie setny wierszyk i tysięczną piosenkę, którą można z dzieckiem zaśpiewać. I w czasie tej długiej podróży moje dziecko spało tylko pół godziny. Ale było super i wiem, że możemy jeszcze dalej pojechać, chyba zdaliśmy ten egzamin :-)

Paulinko napisałaś, że „pewnie niedługo turystyczny nocnik”, tzn. że jeszcze nie zaczęliście nauki nocnikowania? Pytam, ponieważ mój synek ma 17 m-cy i próbowałam go sadzać, ale on siada na dosłownie 2 sekundy i ucieka, płacze, nie chce. Wydaje mi się, że to za wcześnie, że nie jest jeszcze gotowy, mimo dobrych rad dookoła, że już powinnam sadzać. Przepraszam, że tak nie w temacie z tym nocniczkiem, ale może jednak odpowiesz.

Paulina Stępień
  • Paulina

Magbien wiele zależy od dziecka. Podobno fizjologicznie dziecko jest gotowe ok 2-3 lat. Oczywiście nasze mamy Ci powiedzą, że wcześniej, ale to wiesz takie bieganie i wysadzanie to nie jest gotowość :) oczywiście są też dzieci szybsze i spokojnie i po roku komunikują, ale są też takie, którym idzie to oporniej. My robimy przymiarki, ale jednak w trasie jeszcze pieluszka :)

  • Agusia

Z nocnikowaniem nie ma pośpiechu. Ja się pośpieszyłam i szło ok. przez rok, sama biegała i wogóle. Potem nie chciała nawet patrzeć na nocnik i wszytsko od początku. Mój błąd dlatego Was przestrzegam jeśli widać, że dziecku sprawia to trudność lub niechęć zaczekać. Ewentualnie traktować to jak zabawę na początku. U mojej siostry dzieci nosiły pieluszki do 3 roku życia, w lecie majtusie oczywiście wiecznie mokre ;-), ale w momencie same zaczęły pamiętać o sikaniu, nikt ich nie zmuszał. Być może pomogło latem zakładanie majteczek i te mokre zaczęły im przeszkadzać ;-)

A my zawsze podróżowaliśmy w dzień. Jak dzieci były małe wyruszaliśmy koło 5 rano. Dzieci jeszcze spały przynajmniej do 8:00. Gdy młodsza córka miała pół roku pojechaliśmy na Słowację i po prostu nocowaliśmy w drodze, podzieliliśmy trasę na dwa dni. Tak samo podzieliliśmy trasę do Chorwacji. Raz wracaliśmy w nocy i zapamiętałam to jako koszmar. Oczywiście dzieci spały, ale ja byłam padnięta, a po nieprzespanej nocy ktoś (czyli my z mężem) musieliśmy się dziećmi zajmować, więc nie spaliśmy ponad dobę.

Paulina Stępień
  • Paulina

Właśnie tego się również obawiam, że sama byłabym tak zmęczona, a nie mogłabym spać bo przecież dzieci…

Nasza córeczka nie lubi jazdy samochodem. Gdy wkładam ją do fotelika od razu ma odruchy wymiotne. Jeszcze przy pierwszym foteliku gdy zapinałam ja w mieszkaniu to miała odruchy wymiotne :( Dopóki śpiewam, mówię wierszyki lub puszczam na tablecie ulubione piosenki córeczki to jest spokój.
Na pierwszą dłuższą podróż wyruszyliśmy o 4:30 i Hela zaraz zasnęła, obudziła się tak jak w domu o 6:30 i po śniadanku i odpoczynku znowu zasnęła. Ale gdy wracaliśmy i wyjechaliśmy o tej samej godzinie to przez pierwsze dwie godziny płakała, zasypiała na 5-10 min. i z powrotem budziła się i płakała, koszmar. Drugi fotelik (tez tyłem do kierunku jazdy) jak na razie nie rozwiązał naszych problemów :(

Paulina Stępień
  • Paulina

Marta nie wiem, jak Ci pomóc. Nie jest przejedzona? może jej za ciepło, może inny kąt nachylenia? Bo teoretycznie takie maluchy jeszcze chyba nie mają choroby lokomocyjnej…

  • Sylwia

Mój syn około roku zaczął cierpieć na chorobę lokomocyjną – nawet 10min jazda wywoływała wymioty. Dostępne bez recepty leki były nieskuteczne, dopiero wizyta u lekarza i syrop na receptę rozwiązał problem.

  • Agusia

Oj Paulinko nie ma znaczenia wiek do choroby lokomocyjnej ;-( znamy to. U nas najlepiej, aby przespała całą drogę wówczas nie wymiotuje. Nie może patrzeć na książeczki bo od razu wymiotuje. Gdy już jest starsza uspokoiło się to. Jedno jest pewne dziecko w podróży powinno pić herbatkę domową lub wodę czystą. Po Kubusiach i innych słodkich kolorowych odruch wymiotny był po kilku łykach. Odkąd pije samą wodę problem zniknął. To samo tyczy żelek, kolorowych chrupek, cukierków itp. U nas królują paluszki lub kukurydziane chrupki. Jeśli jedziemy dalej to robimy domowe przekąski.

  • MartaA

Przejedzona raczej nie…a w samochodzie zawsze jest chłodniej…bo już zauważyliśmy że Hela nie lubi ciepła. Co do kąta nachylenia, to w poprzednim foteliku mogło tak być. Byliśmy na doborze fotelika u fachowców (naprawdę polecam, pomagają dobrać fotelik do samochodu) i okazało się że mieliśmy zły fotelik. Nowy jest dobry ale jeszcze musimy skonsultować nasze montowanie. Córka pije tylko wodę, nie daję jej soczków. Na żelki za wcześnie :) Hela nie wymiotuje często, zazwyczaj na odruchach się kończy, ale stałym elementem podróży jest płacz. Może faktycznie nasze problemy mają coś wspólnego z chorobą lokomocyjną. Nie mam już pomysłów jak jej pomóc…

możesz coś wiecej napisać o jeżdzie tyłem do kierunku jazdy? mam dziecko 2 lata i nie wyobrażam sobie tego gdzie nawet miały by się pomieścic nogi? nie wiem czy muj mały chciał by tak siedzieć? a gdzie kupilaś takie świetne lusterka?

Paulina Stępień
  • Paulina

Mila a chętnie zrobię wpis o tym. To wcale nie jest tak, że dziecko nie ma gdzie nóg włożyć, bo kolejny fotelik jest inaczej ustawiony a poza tym dzieci spokojnie mogą nogi położyć, podkulić czy cokolwiek takiego, to lepsze niż zwykłe hamowanie w przód, dlatego, że głowa dziecka jest cięższa i większa niż u dorosłego – chodzi o proporcje. I nawet mocniejsze hamowanie może nadwyrężyć szyję dziecka i chociażby trzeba by założyć kołnierz. Oczywiście nie mówię o wypadku.
W Szwecji tak są przewożone dzieci i mnie to absolutnie przekonuje, zrobię materiał z danymi, bo teraz tak na szybko trudno wszystko przywołać :)
Za to lusterka są taf toys – najlepsze. Kupiłam na allegro, wcześniej miałam fisher price i było beznadziejne bo zjeżdzało z zagłówka a to ma taką „poduszeczkę” i dopasowuje się i ma idealny kąt nachylenia :)

  • mila

LUSTERKA DOSYĆ DROGIE, ALE JEŚLI BĘDĘ MIALA DRUGIE DZIECKO NAPEWNO KUPIE. MY MAŁO NRAZEM JEZDZIMY SAMOCHODEM, ALE WYPRÓBUJE JAZDE TYŁEM. NA KRÓTKICH TRASACH TO UTRUDNIENIE PONIEWAŻ MAM SAMOCHÓD 3 DRZWIOWY I CIĘŻKO WYJĄĆ MALEGO, TAK SAM WYSIADA PODAJE MU TYLKO RĘCE. MÓJ MĄŻ NIE LUBI WYJAZDOW SIEDZIMY TYLKO W DOMU, JAK NAMOWIĆ GO CHOCIAZ NA 2 DNIOWY WYPAD?

  • Kamila

Potwierdzam.
Moja niespełna 2-letnia córka również podróżuje tyłem i ma jeszcze mnóstwo miejsca na nogi. Taki fotelik nie jest dosunięty do samego oparcia kanapy (a przynajmniej nasz) i wg mnie dziecko ma dokładnie tyle samo miejsca na nogi, co miałoby jadąc przodem. Minusem jest to, że ten, kto siedzi przed dzieckiem (czy pasażer czy kierowca, w zależności gdzie zamontuje się fotelik) ma niewiele miejsca na nogi, bo takie foteliki trochę jednak zajmują. No i w zimie lepiej ściągać buty, choć można też kupić odpowiednie zabezpieczenia na kanapę. Ale czym to jest w zestawieniu z bezpieczeństwem.

A argument, że dziecko nie chciałoby tak podróżować zupełnie do mnie nie przemawia. Dziecko będzie jechać tak, jak my je posadzimy. Równie dobrze ktoś może powiedzieć, że jego dziecko nie chce być skrępowane pasami czy w ogóle w foteliku i co wtedy, będzie przewozić bez? (o zgrozo są ludzie, którzy wyciągają płaczące dzieci w trakcie jazdy i przewożą na kolanach np.)

My wyjeżdżamy zawsze rano, na spokojnie bez ustalania konkretnej godziny wyjazdu – dzieciaki się wyścig, jedzą śniadanie i go! :-)
Syn, 3.5 latek, bardzo lubi jazdę autem więc nawet zbyt dużo czasoumilaczy nam nie trzeba. Córka 5 mcy zazwyczaj śpi ;-)

  • Sylwia

…dzieciaki się wyśpią…miało być ;-)

Zawsze z rodzicami na wakacje wyjeżdżaliśmy na noc. Rodzice i trzy córki z tyłu – wszyscy uwielbialiśmy jazdę nocą :) Dlatego też nie było problemu ze zmęczoną mamą, bo i tak całą drogę nie spała – wszyscy drzemali po południu przed wyjazdem. My chrapałyśmy, albo uwielbiałyśmy właśnie patrzeć za okno na światła – najprzyjemniej się wtedy jedzie i nie ma upału. I tak mi zostało do dzisiaj, jak jedziemy gdzieś z mężem w trasę, to tylko i wyłącznie na noc, zresztą autem najlepiej mi się prowadzi w nocy :)
A w przyszłym roku czekają nas wakacje już z małym, marcowym bąblem, więc jak pojedziemy nad morze (mam nadzieję), to tylko i wyłącznie nocą :)

Paulina Stępień
  • Paulina

Agata może to też tak, jak piszesz, dużo robi przyzwyczajenie właśnie :)

Paulina zrób proszę wpis o tym, że trzeba dzieciom myć zęby, chodzić do dentysty na wizyty adaptacyjne, na przeglądy, później ząbki lakować. Jestem dentystką i krew mnie zalewa kiedy wyrywam sześciolatkowi stałą szóstkę, dla której już nie ma ratunku a rodzice rozkładają ręce „to takim małym dzieciom myje się zęby?”…

Paulina Stępień
  • Paulina

Basia serio? :) o rany, zrobię, tym bardziej, że nasz maluch ma już za sobą dwa przeglądy aby się przyzwyczaił :D

  • Basia

Brawo! U mnie w gabinecie właśnie jest taka „polityka”, że jak mama ma leczonego zęba to dziecko z tatą siedzi w gabinecie, obserwuje, ja mu opowiadam co robię (smaruję magicznym żelem, teraz wkładam plastelinkę, odkurzaczem wyciągam brudek, itp), dziecko przez ramię mi zagląda. Na następnej wizycie rodzica dziecko przy okazji pokazuje ząbki, oglądamy je na ekranie kamerą wewnątrzustną, a potem gwóźdź programu: nagroda- piłeczka, pierścionek, naklejki, do wyboru. Takie dziecko nigdy nie będzie się balo dentysty, będzie regularnie przychodziło, lakowało ząbki. A jeśli w domu są rozmowy: o Boże jak ja nienawidzę dentysty, jak bolało, krew się lała, wolałabym troje dzieci urodzić niż iść do dentysty, to póżniej, kiedy dziecko ząb boli, dwie noce cała rodzina nie spała, wchodzą do gabinetu, dziecko dostaje histerii, nie chce otworzyć buzi. To jak ja mam pomóc? Tylko że w takim wypadku rodzice mają do mnie a nie do siebie pretensje, bo jestem lekarzem i powinnam pomóc ich Niuniusiowi… A Waszemu młodszemu dziecku już wyszedł chociaż jeden ząbek? Jeśli tak to staraj się po każdym jedzeniu myć go taką specjalną szczoteczką na palca, albo gazą nawiniętą na palca i moczoną w przegotowanej wodzie. Przyzwyczajaj od początku, że tak jak mama czyści uszy i myje włosy tak i myje ząbki :) Pozdrawiam całą czwórkę :)

Paulina Stępień
  • Paulina

My myliśmy jak tylko zaczął pojawiać się pierwszy ząbek taką malutką szczoteczką a teraz drugi jeszcze bezzebny :) za to starszy ma własną szczoteczkę, myje razem z nami. Fajnie, super temat na wpis, zrobię na bank :D skoro to problem to tym bardziej!

  • Basia

„Każdym jedzeniu” w sensie „każdym mleku”, a szczególnie tym przed snem :)

  • ada

A ja nie mogę dać przykładu córce, bo mam tak straszny odruch wymiotny u dentysty, że leczę tylko w uśpieniu. Na szczęście tata nie ma takich problemów, a córcia też już była na przeglądzie i oczywiście był prezent.
Czasem to śmiać mi się chce, bo mówi, że chce do pani doktor jak ją na przykład głowa boli (bo wiadomo,że będzie jakiś prezent)

  • dominika

Basia, a powiedz proszę od kiedy można zacząć dawać dziecku pastę do zębów (przystosowaną do wieku oczywiście), czy 16 miesięczne dziecko już wystarczająco mało połknie aby nie było to szkodliwe?

Paulina Stępień
  • Paulina

Ja bez fluoru daje od początku ;) tak też łatwiej myć a to wielkość okruszka a potem groszku wiec spoko

  • Basia

Od roku, ale bez fluoru. Początkowo wystarczy przegotowana woda. A żeby się zatruć to musiałoby zjeść pół tubki :)

  • Basia

Paulinka a mam jeszcze „kotletowe” pytanie. Jedziemy z mężem w piątek nad morze i chciałabym w domu upiec jakieś rogaliki, albo ciasto (co ważne! Łatwe!:) ) takie, żeby jeść po drodze i na miejscu też żeby przez 2-3 dni było zjadliwe. Co polecasz? :)

U nas jazda nocą nie sprawdza się kompletnie. Po pierwsze oboje nie lubimy prowadzić w nocy, po drugie nie bylibyśmy w stanie zdrzemnąć się w dzień przed ewentualną nocną jazdą (Reisefieber:-))
Poza tym uważam, że jazda nocą jest dużo bardziej niebezpieczna. Rowerzyści bez świateł, pijaczki, zwierzaki przebiegające nieoświetlone drogi.
Jak słucham wypowiedzi iektórych moich koleżanek, jak to oni nad morze z Warszawy w 4-5 godzin w nocy myknęli z dwójką dzieci z tyłu (jeszcze nie było autostrady) to włos mi się jeży na głowie. Po ciemku, przez małe miasteczka, między nimi nieoświetlone kompletnie drogi trzeciego sortu a oni mają średnią 100km/godz.
Ja stosuję tylko jedną zasadę: w dalszą drogę wyjeżdżamy zawsze w soboty. Nie ma tylu TIR-ów i ew. droga powrotna też bez tragedii, bo przecież większość siedzi do niedzieli:-)
Nad morzem byliśmy w tym roku w czerwcu – pierwszy raz, bo tak to zawsze w sierpniu. Byłam zachwycona – mniej ludzi, brak wszechobecnych łomoczących beznadziejną muzyką bud i brak kolejek na bramkach autostrady;-) Tak będziemy praktykować w następnych latach.
Córcia ma 4 lata i niestety po ok. 3 godzinach podróży nudzą ją wszystkie wymyślone przez mamę i tatę atrakcje.
Ufff, ale się rozpisałam:-)

Nasze pierwsze podróże były z córą,miała ok. 4 lat wtedy i była to trasa Londyn – Warszawa, non stop. Z przerwą na prom. W sumie zniosła dobrze. Książeczki, zabawki, coś do rysowania i dvd małe z ładowarką samochodową pomogły :) Teraz nie ma problemu, ma już 9 lat. Młodszy jest w podobnym wieku jak Twój starszy synek, uwielbia jeździć. Z długich tras zaliczył kilkaset km, jechaliśmy ok. 9 godzin, Polska-Niemcy. Zniósł ją bardzo dobrze, połowę trasy spał, a jak nie spał to podziwiał widoki. Jedyny problem jaki mieliśmy z nim, wtedy miał troszkę ponad rok, to nie zrobił kupki przez całą trasę i pod koniec widać było, że troszkę boli go brzuszek, ale i tak był bardzo dzielny.
My zwykle wyjeżdżamy wcześnie rano, 3-4, no czasem ok. 5. Tylko dlatego, że choć bym chciała to nie mogę prowadzić nocą, zaraz zasypiam :) a prowadzę u nas tylko ja. Jak mąż zrobi wreszcie prawko, to będziemy wyjeżdżać w nocy, bo wtedy dzieciaki mi zasypiają. Ogólnie mam szczęście bo jedno i drugie lubi jeździć! Pozdrawiam…

My za tydzien ruszamy w droge z anglii do polski. Znam ten problem z zaslonkami dlatego przyciemnilam szyby w aucie. Serce mi pękało jak małą słońce reziło a to od boku a to przez tylnia szybe. Wybralismy najciemniejszy czarny i to byla najlepsza inwestycja. Moja corka momentalnie zaczęła lubic jazde samochodem bo nic jej nie razi. Dodam ze ma 2 miesiace. sa tez takie „skarpety” na drzwi. Bardzo fajne ale tylko jak nie pada I dalej pozostaje problem tylniej szyby. Na poczatku nie chcialam przyciemniac bo nie lubie tego wygladu ale teraz zdecydowanie polecam. Bedziemy zaczynac podroz wieczorem. Oboje lubimy jezdzic autem a poza tym moj mąż jest kierowca ciężarowki wiec przyzwyczajony do długich podrozy. Przerwy na zawołanie. Ja bede z mała z tyłu I jak bedzie trzeba to tez poprowadze troche auto zeby maz sobie odpoczał. Chcemy mala nauczyc bo lubimy podrozowac.

A ja bym Paulinko chciała wiedzieć jak sprawiłaś że Twoje dziecko polubiło jazdę samochodem, moja córka ma rok i powiem że jest różnie, krótsze trasy takie 15minutowe jakoś daje radę ale jeśli jedziemy dłużej lub stoimy w korku bądź na światłach to jest kiepsko , zabawki nie pomagają ani piosenki , po-prostu nic:( mamy w planach urlop nad morzem czyli około 6h jazdy i przyznam że nie wiem czy nie zrezygnujemy:(

Paulina Stępień
  • Paulina

Kamila przede wszystkim przyzwyczajenie oraz poznanie trybu dnia dziecka. Wiem kiedy śpi, wtedy warto przed drzemką, ale nie za późno, bo bardzo zmęczone trudno się lula. Za to młodsze karmię chwilę przed włożeniem do fotelika, karmiłam w domu, ale to nie był ten sam efekt :D po prostu znalazłam „nasz” sposób.
Osłaniam od słońca, staję gdy trzeba. Musi mieć sucho, być najedzone – to młodsze :)
Może warto spróbować nocą? nam akurat noce nie przypasowały, ale wielu rodziców chwali.
U nas najlepiej jest podróżować rano, a już 9-10 to super :) a najgorzej wieczorem gdy dzieci są tak zmęczone, że im źle w aucie. Wtedy często stajemy na postój, młodsze usypiam na rękach i jak zaśnie tak mocnym snem to dopiero przekładam :)

Dodaj komentarz: