Kretowiny nad jez. Narie – to wcale nie jest koniec świata

, komentarze: 15

Kretowiny nad jez. Narie – to wcale nie jest koniec świata

Dojeżdżamy tu wieczorem. Leje niesamowicie. Jedziemy przez las na półwysep kretowiński, a ja mam wrażenie, że jedziemy na sam koniec świata. Jest ciemno. Na mapie widzę tylko zielone fragmenty i jezioro. Piękna nazwa: Nierie, prawie jak w Narnia, a przynajmniej takie mam skojarzenia :) Co odkrywamy potem?

Czy faktycznie Kretowiny to koniec świata? Otóż nie :) Dopiero rano odkrywamy przejście na deptak i okazuje się, że zamiast na końcu świata to wylądowaliśmy w rodzicielskiej piekielnej jamie, gdzie na każdym rogu czają się atrakcje dla dzieci (które te muszą koniecznie sprawdzić) :)

Kretowiny
Kretowiny
Pomost
Pomost
Rowery wodne
Rowery wodne
Brzydkie kaczątka hihih :) one są takie śliczne!
Brzydkie kaczątka hihih :) one są takie śliczne!
Prawda, że pięknie? :)
Prawda, że pięknie? :)

Stragany, dmuchane zamki, helikoptery na monety, auta na monety, trampoliny, gofry, lody, tyrolka itd. Już nie wspominając o stoiskach z tysiącem pluszaków i innych rzeczy (które na nasze szczęście dzieciaki jeszcze omijają :)). Od nadmiaru atrakcji tylko nam kręci się w głowie, dzieci wykazują się o dziwo rozsądkiem i wybierają sobie rzeczy, które naprawdę chcą „zaliczyć”. Helikopter i plac zabaw z tyrolką.

Jest też tu strzeżona fajna plaża, pomost, rowery i inne wodne atrakcje. Przyznam, że myślałam, że trafiamy do mazurskiej głuszy, a na miejscu jest wszystko :) I dobrze i źle, wszystko zależy od potrzeb. A pogoda raczej deszczowa więc nawet nam to na rękę.

Wiele z was pisało, że Kretowiny to wspomnienia z wakacji, napiszcie koniecznie coś więcej :)

Ceny, nocleg

Zatrzymujemy się na kempingu Vertigo. Płacimy 60 zł/noc za naszą czwórkę (dzieci do lat 4 były za free). Przyznam, że ma świetne parcele na przyczepy, ale nie pogoda mi się, że jest otwarte i każdy może wejść, no i chipy (do łazienek, placu zabaw). Zejście do jeziora jest, ale lepsze jest to główne, chronione.

Pewnie inaczej bym oceniła miejsce gdyby świeciło piękne słońce :) A pół dnia byśmy spędzili w wodzie haha.

Kurtka spisuje się świetnie :) #mazury #sewing #kurtka #trochepada #rain

A photo posted by Paulina Stępień | Domowa.TV (@paulina.domowa) on

Plac zabaw
Plac zabaw
Tyrolka
Tyrolka
Narie
Narie
Kretowiny
Kretowiny
Wieczorem nad Narie
Wieczorem nad Narie
Widok z przyczepy :)
Widok z przyczepy :)

Komentarze:

Monika Coco Tomczyk

11.08.2016 14:09 Odpowiedz

Oczywiscie! Wspaniale miejsce, wspaniale wspomnienia :))) za rok tam sa planowane wakacje :)

Elwira Tomczyk

11.08.2016 14:17

To mozemy i my sie dołączymy :-)?

Monika Ostaszewska

11.08.2016 14:40 Odpowiedz

Byłam tam w drodze powrotnej z nad morza :-) ale bardzo dawno temu ;)

Gosia Dobrzyńska

11.08.2016 15:05 Odpowiedz

My wolimy takie totalne odludzie. Byliśmy w Jasieńcu koło Kruklanek i było bosko. Choć pogoda nie była idealna. W ciągu dwóch tygodni nie zaliczyliśmy żadnej kąpieli w jeziorze, natomiast dzieciakom nie przeszkadzał brak upałów i się chłopcy kąpali ;) A możesz polecić coś jeszcze na Mazurach w stylu bezludnej wiochy? tzn z samymi tubylcami, raczej bez turystów w najbliższej okolicy, jakaś agroturystyka na przyszły rok?

Gosia Dobrzyńska

11.08.2016 15:30

O dzięki, zaraz poczytam!Marzy mi się przyczepa!A btw to Wasza czy wypożyczona bo nigdzie nie doczytałam tego :D Namiot z maluchami (rok i dwa lata) juz mamy zaliczony ale na taki dłuższy urlop chyba bym nie miała odwagi ze względu na niepewność pogody. Teraz mieliśmy pokoik i było naprawdę super!

Domowa.tv

11.08.2016 15:33

Gosia tak, w tym roku pożyczaliśmy, bardzo chciałam sprawdzić czy to dla nas i jaki układ nam jest potrzebny. Moim zdaniem to było świetne posunięcie, bo wiem, jak to działa w praktyce, co się sprawdziło, a co nie. Przygotowuję wpisy „techniczne”, mam nadzieję, że Ci pomogą :) I sami jesteśmy „namiotowi”, ale po tej wyprawie moje serce skradła przyczepa :D

Kretowiny najlepsze miejsce na ziemi pamietam czasy kiedy pole kampingowe było oblegane przez turystów nie można było znaleźć miejscówki jeżdzę tam od trzydziestu lat i tak zostanie cudowne wspomnienia

Monika Malinowska-Kłos

11.08.2016 19:35 Odpowiedz

Kilka razy byłam z rodzicami w Kretowinach.Wspomnienia bardzo pozytywne☺tylko z tego co widzę,to woda już nie tak czysta jak kiedyś.A właśnie najbardziej ze wszystkiego pamiętam jak przez szary w pomoście ogladałyśmy z siostrami rybki.Woda była tak czysta,że podobno nawet na 5 m głębokości było widać dno.Nie wiem tego napewno,bo nigdy tej głębokości nie sprawdzałam. Mieszkaliśmy na prywatnych kwaterach,ok km.od ośrodka. Mieliśmy prywatny pomost,łódki,rowerek wodny i zwykłe rowery górskie. Pani u której mieszkaliśmy traktowała nas jak swoje wnuczki. Ehh…raj na ziemi

Domowa.tv

11.08.2016 20:13

woda, a w zasadzie brzeg, to dzieło ludzi, niestety. Przy kempingu było sporo butelek. Za to na głownej plaży jest ok, woda pewnie też wydaje się brzydsza, bo pogoda była dość deszczowa :)

Monika Malinowska-Kłos

11.08.2016 20:54

No to napewno. Nigdy nie zrozumiem ludzi którzy niszczą to co mamy najlepszego.

Zdjęcie Pauliny w kaloszach w groszki – rewelacja!!!

Zdjęcie Pauliny w kaloszach w groszki – rewelacja!!!
Przepraszam, zapomniałam się podpisać ;)

Pani Paulino, ja się tam wychowałam. Kiedyś było zupełnie inaczej. Co tam robi ta okrutna kostka brukowa??

Paulina

16.08.2016 23:13

kostka to teraz wszędzie niestety :(

Dodaj komentarz: