Klaps to też bicie

Klaps to też bicie

Bicie czy nie? Klaps? To bicie? Jasne! Jak to wychowywać dziecko bez klapsa? Nie da się? Da się. Zbierałam się do tego wpisu od dawna, ale dzisiaj Międzynarodowy Dzień Zapobiegania Przemocy wobec Dzieci a jutro Dzień Ochrony Praw Dziecka. Poczułam impuls a jednocześnie tak sobie myślę, że w ogóle takich dni być nie powinno. Bo po co o tym mówić, to powinno być naturalne. Dzieci się nie bije. Koniec.

Bicie dzieci jest karalne od trzech lat, choć tak naprawdę to już dużo dłużej wg Konstytucji. Nie będzie jednak o prawie, ale o biciu, a raczej nie biciu.

Jestem mamą. Nie biję i bić nie będę. W naszej rodzinie się nie bije, tylko rozmawia. A odkąd jestem mamą problem bicia dzieci dotyka mnie podwójnie, bo po prostu tego nie ogarniam.

Nie ogarniam tłumaczenia i ogólnie tego, że dzieci można bić. Dla mnie naturalne jest, że dziecka się nie bije. A jak jest u Was?

Nie biję – ale jak to?

Wydaje mi się, że to zaczyna się po prostu w naszej głowie. Dziecko to człowiek, tylko bardziej bezbronny, nie widzę jakiegokolwiek powodu by bić dzieci. Tak, jak nie bije się ludzi na ulicy tak nie widzę żadnego usprawiedliwienia by bić, swoje ukochane, małe dziecko.

Bo bicie, klapsy to nie tylko patologia, to często codzienność, tuż obok za drzwiami, za rogiem. Bicie wyczekanego, ukochanego, malutkiego dziecka. Nie kumam. Serio.

Puszczają nerwy

No ba, chyba każdemu przy dziecku nerwy czasem mają ochotę puścić, ale dorosły umie, a przynajmniej powinien nad emocjami panować. A nie wyładowywać je na dziecku. Bicie, klapsy, to nie jest metoda wychowawcza. To słabość. Słabość, bo nie umie się zapanować nad tymi uczuciami. Bo nie umie się normalnie, bez przemocy z dzieckiem porozumieć.

I pewnie jeszcze wiele razy będąc mamą czy tatą nerwy będą mocno nadszarpnięte, ale czy naprawdę jest jakikolwiek powód by bić? Nie, nie ma.

Bicie jest głupie

Nie pomaga ani budować więzi ani szacunku, bo szacunku nie zdobywa się przemocą.Tak zdobywa się strach. A dziecko, które boi się rodziców nie zwróci się do nich o pomoc.

Bicie jest głupie. Czy szef Cię bije, bo spóźniłeś się do pracy? Albo wykładowca, bo nie odrobiłeś pracy domowej? Idiotyczne no nie? W świecie dorosłych nie rozwiązuje się tak problemów, tylko rozmawia, poucza. A przecież dziecko zaraz też będzie dorosłe, trzeba dać mu dobry przykład.

Bez klapsa

Bez klapsa wydaje mi się po prostu normalnie. Nie jest to ani jakaś ideologia, ani moda, dla mnie to normalność. W naszej rodzinie nie ma klapsów, jest rozmowa. Tak, nawet z malutkim dzieckiem się da, powiem Wam w dodatku (już tak z przymrużeniem oka), że pamiętając siebie z czasów nastoletnich, to ten mój obecny maluch chyba więcej rozumie niż ja wtedy, gdy rodzice mi coś tłumaczyli :) Tak czy tak, po prostu trzeba chcieć.

Nie wiem, jak było u Was w domu? Jak teraz jest w Waszych domach? Czy spotykacie się z przemocą wobec dzieci? Ja przyznam się, że raczej o tym czytam, za to często słyszę straszenie „bo dam ci klapsa”. I nigdy nie wiem, czy potem ten klaps jest, ale takie straszenie to też przemoc i niemoc. Bo czy naprawdę tylko tak można porozumieć się z dzieckiem?

Zostawiam Was trochę z tym pytaniem, bo dla mnie odpowiedź jest jedna, ale boje się, że mogłabym się za bardzo rozpisać. Jestem jednak ciekawa Waszych doświadczeń ♥

Komentarze:

Zgadzam się 100% Paulinko

Zgadzam się w 100%! Mam tylko problem z tym jak reagować w sytuacji, kiedy jestem świadkiem jak mama bije dziecko? Bo zdarza mi się widzieć na ulicy jak „puszczają nerwy” i maluch dostaje klapsa. I nie bardzo wiem, co robić? Bo z jednej strony jestem świadkiem przestępstwa i to na najbardziej bezbronnym człowieku, a z drugiej mam poczucie, że wtrącam się z nie swoje sprawy. Wiem, że to głupie, ale chyba w naszym społeczeństwie tak jest, że uważamy, że to nie nasza sprawa. Przynajmniej dopóki dziecko nie jest katowane. No i szczerze mówiąc nigdy nie zareagowałam. Może jakieś rady, albo sposoby jak to zrobić?

  • joanna w.

Może niech Pani powie, że osoba dającaklapsa zdenerwowałą Panią i Pani jej przyłoży, skoro sama taką metodę zastosowała.

  • Zosia

Tylko wtedy ja też stosuję przemoc…

  • * EKSCENTRYCZNY PAROWAR *
  • Odpowiedz

Ja bym chciała zwrócić uwagę na kwestię przemocy psychicznej, która niestety również dotyka dzieci to pierwsza sprawa, o której warto pamiętać, bo często okazuje się, że może ona pozostawić dużo trwalsze ślady aniżeli ta fizyczna… I nie stójmy z boku widząc, że gdzieś obok, być może w jakiejś rodzinie istnieje taki problem.Nie bądźmy ślepi ani głusi w takich sytuacjach, bo to chyba njagorsze co można zrobić.

Paulina Stępień
  • Paulina

A jak reagujesz w takich przypadkach?

Ja, napiszę, jako osoba, która uderzyła. Rzeczywiscie były to klapsy, bo zdarzyło się kilkukrotnie i to w sytuacjach, o których wspomnianow powyższym poście, czyli nerwy, brak innego pomysłu w danej chwili. W końcu, sama sobie powiedziałam STOP.
Sama, nawłąsnej skórze, przekonałąm się, że tzw. klaps absolutnie niczego nie zmienia.
dlatego szukam alternatyw i do tej pory pomogło przytulanie, bo o dziwo dziecko nawet jak złe na rodzica, to chętnie sie przytuli, w sytuacjach, kiedy to nie skutkuje wyprowadzam do drugiego pokoju i uprzedzam, że przyjdę jak sie uspokoi i dopiero wtedy rozmawiamy.
Zdarza sie jednak, że nakrzyczę i nad tym najtrudniej mi zapanować.

W kampaniach typu „Stop przemocy wobec dzieci”brakuje mi alternatyw, co robić, jak się zachować wsytuacji kiedy dziecko daje solidnie w kość i pada na podatny grunt, typu nasze zmęczenie i czy zły humor, boi my dorośli taki miewamy.

Kampanie są potrzebne, ale z wiedzą nie tylko co złego klaps czyni, ale również co robić, żeby tego nie robić.

  • Natalia

Zgadzam się, ale co robić kiedy mój 20 miesięczny uparciuch nie chce wsiąść do fotelika, prośby, groźby, czekolada, przekupstwo nic nie działa. Bo krzyczy, napina się, prostuje i DRZE SIĘ w niebogłosy….?co robić? mi się chce płakać? nie wspomnę ile razy krzyknęłam, wydarłam się wręcz, mąż to samo. Albo jak nie słucha i ucieka gdzie popadnie. Więc zamiast na spacerze biegać koło wózka my asekuracyjnie go w niego nie wyciągamy, bo włożenie go tam z powrotem graniczy z cudem. Jesteśmy bezsilni, a takich „akcji” mojego syna robi się coraz więcej. Ja dostałam w swoim życiu może z 5 klapsów, i dobrze pamiętam za co. Nie umarłam z tego powodu, a nauczyło mnie to pokory i 3 razy zastanowiłam się zanim zrobiłam rodzicom na złość, bo uprzedzali ” dostaniesz na tyłek”. Nie straciłam do nich szacunku, nie mam im tego za złe, bo nie było to notoryczne i z ich złej woli. Pamiętam tylko, że czuli się jeszcze gorzej niż ja, to im było bardziej przykro.

Paulina Stępień
  • Paulina

Natalia u Ciebie to chyba już bunt dwulatka w sumie co? Nie jestem lekarzem, psychologiem by radzić, ale na pewno bicie nie jest metodą na cokolwiek. A to że rodzić czuje się gorzej po czymś takim to tym bardziej moim zdaniem świadczy o tym, że nie jest to dobre.

Paulina Stępień
  • Paulina

Joanna pewnie masz sporo racji, staram się zrozumieć, bo może faktycznie niektórym przydałaby się ściągawka, jak sobie radzić, bo nie mają skąd brać przykładu i nie jest to takie oczywiste a chciałyby coś z tym zrobić. Może wspólnie zrobimy taką mini listę, już mamy przytulanie i uspokajanie, Może coś nam wyjdzie z tego? :) może inni się dołączą.

  • achaa

Polecam z całego serca książkę „Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały… Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły”. Fantastyczna książka pokazująca, co robić, żeby się dogadywać bez przemocy. W bardzo „zbuntowanych dniach” do niej wracamy. Idea jest „prosta” – zmieniamy siebie i uruchamiamy morze empatii, żeby dotrzeć do sytuacji, która wywołała problematyczną sytuację, wymaga wysiłku, ale na prawdę WARTO.
Tak jak wspomniała Paulina – o problemach i troskach się rozmawia :)

  • PrzyszłaMama

Ja dopiero spodziewam się maluszka i często się zastanawiam czy dam radę mądrze wychodzić z trudnych sytuacji… Zgadzam się jak najbardziej z Joanną – łatwo mówi się czego nie robić, ale jakoś trudniej uzyskać informację, co w takim bądź razie jest rozwiązaniem. Nie krytykuję kampanii społecznych przeciwko biciu dzieci, absolutnie, są bardzo potrzebne. Jednak faktycznie brakuje alternatyw, brakuje konkretnych pomysłów jak poradzić sobie w awaryjnej sytuacji. Sama jako dziecko dostałam dosłownie kilka klapsów. Nigdy nie bolały fizycznie, ale płakałam bo wiedziałam, że to najgorsza kara. Rodziców kocham szalenie, mam z nimi niesamowicie dobry kontakt, szanuję ich ponad wszystko i nigdy nie miałam im za złe sposobu w jaki mnie wychowywali. Sama nie wiem co o tym wszystkim myśleć… Przede mną dopiero poród, a ja już boję się o dalszą przyszłość;) Piszcie jakie macie sposoby, wszystko odnotuję w pamięci:)

Nie bije, chyba nigdy nie uderzyłam. Ale przez ostatnie dni jestem u granic wytrzymałości. Codziennie jest afera i awantura, zwykle o jakąś bzdure typu koniec zabawy, trzeba sprzątać, policzyć itp. Są spazmy, krzyki, przepraszanie a za 5 minut ciąg dalszy. Moja 5 letnia córka ma temperament… krzycze, bo tłumaczenia ani prośby nie skutkują. A potem czuje się fatalnie.

Kiedy byłam nastolatką wydawało mi się, że klaps to nic strasznego, od klapsa nikt nie umarł, większość dzieci dostaje klapsy i jest to dosyć normalne i jak ktoś nazywał klapsy biciem to uważałam, że to przesada i z czego takie wielkie halo.
Odkąd dorosłam, zostałam mamą, nie ogarniam, tak jak Ty Paulina tak i ja tego nie ogarniam, nie ogarniam jak mogłam myśleć coś takiego i nie wyobrażam sobie, że ja czy ktokolwiek inny tknąłby moje dziecko. Nie wyobrażam sobie wymierzyć dziecku najmniejszego, najdelikatniejszego i najbardziej symbolicznego nawet klapsa.
Raz gdy nieco straciłam cierpliwość i podniosłam głos na swoje dziecko to masakrycznie to przeżywałam i sobie wyrzucałam jak ja mogłam, jakie to głupie, niedojrzałe, idiotyczne, czy podniesiony głos to jakikolwiek argument? mam rację, bo mówię głośniej? a to było tylko jedno czy dwa głośniej niż zwykle wypowiedziane słowa, klapsa bym chyba psychicznie nie przeżyła.

Tak wlasnie widze mamy, ktore staraja sie bezstresowo wychowywac dzieci.a te potem po glowach im skacza.ale zeby tylko im.nauczycielom w szkole rowniez.dochodzi do tego ze nauczyciele boja sie na lekcje do takich nastolatkow przychodzic.Rodzice nie daja rady w wychowywaniu dzieci, bo staraja sie im wszystko, kazde zle postepowanie wytlumaczyc…a maluchy tego i tak nie rozumieja.a tym bardziej takiego potoku slow z ust rodzica. Kazdy niech wychowuje jak chce, bic nie mozna.nikt tego nie powinien robic.ale klaps nikomu jeszcze nie zaszkodzil.sama znam wiele przykladow.natomiast to co w tej chwili Mamy wyprawiaja…no coz.u wielu widac juz rezultaty.

Paulina Stępień
  • Paulina

Nie, i jeszcze raz nie. Mylisz pojęcia, nie bicie to nie jest bezstresowe wychowywanie. To nie jest moda, czy cokolwiek takiego. Dzieci się nie bije. Klaps to bicie! Osoby, które były bite (dostawały klapsy) potem często nadal dają je swoim dzieciom, czyli jak najbardziej im to zaszkodziło, bo nie potrafią panować nad własnymi emocjami. Ale wiele osób stara się to zmienić i jeszcze raz podkreślę, to nie jest moda. Dzieci się nie bije.

Możemy zgadzać się z tym, że klaps to nie jest bicie i nie jest to przestępstwo ALE pisząc tak zachęcamy do przesuwania granic coraz dalej. Matka, która dociera do granicy wytrzymałości najpierw zacznie od lekkich klapsów a gdy to nie da rezultatu może zacząć robić to mocniej. Od tego miejsca już tylko krok do przemocy przez duże P.

Klaps…sprawa bardzo kontrowersyjna. Przez jednych uważane za bicie i przemoc fizyczną wobec dziecka, drudzy sądzą że jest to zwyczajne przywołanie niegrzecznego dzieciaka do porządku. A wy co o tym sądzicie?

Paulina, możesz mnie zbesztać, zrugać i czy co tam chcesz, ale ja uważam że klaps w tyłek ( bicie po twarzy, głowie, kończynach, plecach jest niewłaściwe) to nie jest ,,nie wiadomo jaka wielka przemoc, że pożal się Panie Boże”.
Dzieciakom wydaje się że wszystko im wolno, bo są przecież dziećmi, tylko że gdy już dorosną dalej myślą ze wszystko im wolno. Kary w tym także klaps powinny być wymierzane słusznie i nie z byle powodu, klaps to klaps, ma boleć, nie mylcie rodzicielskiej reprymendy z katowaniem, no błagam, tyłek nie szklanka.
Poza tym kara powinna być konsekwentna, a właśnie z tym rodzice wychowujący dzieci bez klapsa maja głównie problemy, a potem rośnie nam pogłowie debili i Emo którym wydaje się że nikt ich nie kocha, nie rozumie.. cały świat jest nagle podły zły i taki brutalny… żal.
Mały pyskacz musi czuć, ze rodzic to nie bankomat, lodówka i szofer, ale że to on dominuje do pewnego wieku. Bezstresowe wychowanie to pic na wodę, wymyślenie wielkich wychowawców i Niań z TV.

Nie mylcie jednego klapsa po tyłku, gnojkowi z molestowaniem i codziennym biciem. Sama nie raz dostałam po dupie…I się oduczyłam, że pewnych rzeczy po prostu mi nie wolno.
Moi rodzice, zawsze starali się nie używać kar cielesnych, jednakże jak trzeba było dać po tyłku pasem to dawali i nikt sie nie cackał. I dzisiaj jestem z tego zadowolona, bo nie jestem jak te rozpuszczone panienki, którym rodzice na wszystko pozwalają, nawet na chodzenie z gołą pupą i biustem na wierzchu do szkoły.

Bicie ,,garnkiem po ryju” (przepraszam za wyrażenie), to nie jest jeden klaps w tyłek, ręką czy tam pasem. To ma po prostu gówniarza sprostować i oduczyć pewnych rzeczy. Zresztą, chociaż kilka razy dostałam od matki czy od ojca, to jakoś mi się nic nie stało. Pobita i zsiniaczona nie jestem. Kończyn mi nikt nie powyłamywał.

  • Natalia

Może pobita i posiniaczona nie jesteś, ale wdać jak spaczoną masz psychikę na tym etapie, na którym się teraz znajdujesz. Sposób, w jaki mówisz o dzieciach sprawia, że sama bałabym Ci się zostawić swojego synka pod opieką z obawy, że go uderzysz jeśli nie będzie chciał robić tego, co mu rozkażesz… Uderzenie dziecka równoznaczy się z brakiem argumentów. Ja nie byłam bita w dzieciństwie, zawsze ze mną rozmawiano i nie jestem debilką(jak to subtelnie ujęłaś w swojej wypowiedzi) ani nie jestem rozpuszczona, mam ogromny szacunek do swoich rodziców i wiem, że sama nigdy nie uderzę swojego dziecka, bo sama nigdy nie chciałabym być tak traktowana. Bo jak dziecko może się obronić? Jesteś kilkukrotnie razy od niego większa, silniejsza i co, tak dziecku chcesz pokazać co to jest szacunek? To gratuluje i współczuje Twoim dzieciom w przyszłości.

  • tasia

dac rajt!

Zgadzam się w 100% z tym komentarzem.

  • Anonim

W sumie to masz rację bo jak widzę efekty i słyszę wypowiedzi infantylnych mamusiek to szkoda, że nikt ich w dzieciństwie nie przywołał do porządku. Przepraszam ale Paulina wygląda na tak niedojrzałą osobę żyjącą w wirtualnym świecie, że nie powinna się wypowiadać publicznie …

Dla mnie bicie to pokazanie bezsilności, tego że sobie nie radzimy z dzieckiem i musimy znaleźć ujście dla frustracji. Ja jestem na nie, klaps to tez bicie!!!

Otóż to!!

No ręce opadają, nie bicie to nie jest bezstresowe wychowanie! Nie bicie to jest naturalny stan rzeczy, dzieci się nie bije i klaps to też bicie. I skoro Wam klapsy nie zaszkodziły to czemu sami nadal bijecie? No trochę bez sensu prawda? :) To tak odnośnie kilku powyższych komentarzy…

  • abc

Pani Paulino – dalej Pani generalizuje. Nie popadajmy w skrajności. Bić nie wolno czy się znęcać. Nie przesadzajmy jednak, że pojedyńczy, sporadyczny klaps to przemoc.
Zaraz dojdziemy do etapu, że biorąc za rękę dzięcko ciągniemy go siła, bo byc może ono chce iść gdzie indziej.
Obecnie mamy własnie lansowane podejcie co dzieci chca to niech robia i mamy już konsekwencje widoczne na ulicy, w szkołach. Robi się coraz niebezpieczniej.
Dziecko się buntuje, płacze, rodzice nie reagują no bo nie wolno, dziecko płacze, a konsekwencja to odebranie dzieci. Dzisiaj rodzina nic nie znaczy – za błahe rzeczy zabiera się dzieci co wpływa jeszcze gorzej na ich wychowanie. Bardzo przykre sprawy.

[ciach wylgaryzmy] Nie zmienia to faktu i mojego poglądu, że tłumaczenie rozwydrzonemu bachorowi czy sadzanie go na urojonych, karnych ‚jeżykach’ jest zwyczajnie śmieszne. Nie dość, ze słuchać nie będzie, to w wieku 10 lat pokaże Ci środkowy palec, nazwie ‚głupią suką’ i będzie się obnosił jak dorosły. A rodzic i tak będzie pociechę kochał.
Mylenie pojęć. Ciągłe mylenie pojęć. Poza tym, nie mówię tu o błahym odrobieniu zadania. Mówię to u rozwydrzeniu, darciu mordy i nie szanowaniu rodziców.

  • Kinga

Tak! Nie wierzę w bezstresowe wychowanie! Nie wierzę w to że skuteczne jest ciągłe tłumaczenie dziecku ( zwłaszcza małemu, bo i tak nic nie rozumie)! Jestem również przeciwna rozpieszczaniu takiego dzieciaka.
Zresztą, nie zamierzam nawet mieć dzieci, bo szlag by mnie trafił z tymi małymi egoistami, wokół których musi się kręcić cały świat.

  • Natalia

Małymi egoistami? Nie wierze w to, co czytam. Jakim cudem świat ma nie kręcić się wokół naszych dzieci skoro naszym zadaniem jest jego pokazanie naszym pociechom. Jak można dziecko nazwać egoistą! Jedyną osobą, która sprawia wrażenie egoistki jesteś właśnie Ty! Całe szczęście, żeTwoi rodzice nie uważali tego samego na temat dzieci, bo może właśnie byś opuszczała dom dziecka jako dorosła osoba.

  • atria

Kinga, to przecież wolny kraj. Nie musisz mieć dzieci, jeśli nie chcesz, moze nawet lepiej, żebyś nie miała z takim nastawieniem.

Jeśli dziecko „drze mordę” to rodzice już wcześniej popełnili błąd, że w ogóle do takiej sytuacji dochodzi. Rozsądni rodzice są w stanie ułożyć dziecko wcześniej: skoro muszą uciekać się do lania, to znaczy, że przegrali i zostaje im tylko argument siły.

Dorośli ludzie też „drą mordę”, nawet teraz pod blokiem mi krzyczą pijaczki: czy to znaczy,że policja powinna wpaść i ich spałować?

  • atria

Zresztą, coś masz z tym „darciem się”;)
A tak na poważnie, dla starszego dziecka to szlaban na internet będzie bardzeij bolesny niż lanie. I to nie jest bezstresowe wychowanie:)

Pół dnia zastanawiałam się czy skomentować ten temat. Pewnie będę w mniejszości, ale uważam, że klaps w pieluchę, albo pas na tyłek drańskiemu dziecku to bardzo dobre metody wychowawcze mądrego rodzica. Podkreślam MĄDREGO rodzica!
Wychowanie to nie jest prosta sprawa (chociaż ja dopiero co zaczęłam) i myślę, że każdy rodzic powinien być świadomy i wiedzieć co robić i kiedy. Oczywiście, że nie wolno notorycznie bić dzieci, a każda kara cielesna powinna być wymierzona w miłości i powinna to być ostateczność. Może to kogoś jakoś wzburzy, ale napiszę… Biblia (która jest dla mnie i wielu wskaźnikiem jak żyć) mówi, że dziecko trzeba karcić i smagać, a niekarcone dziecko jest dzieckiem niekochanym. I właśnie w tym wszystkim trzeba mieć miłość, a nie pod wpływem emocji albo tracąc kontrolę nad sobą trzepnąć małego, już nie mówiąc o jakimś znęcaniu się.
Eh, uważam, że każdy rodzic powinien sam rozstrzygnąć w sercu jak wychowywać.
I nie zgodzę się z Tobą, kiedy mówisz, że przecież szef nie zbije pracownika, bo ten się spóźnił, więc dzieci też nie powinno się bić. Co to za argument? Dorosłego już nie da się wychować i robi co chce, a za dziecko odpowiedzialność biorą rodzice.
Stanowczo uważam, że nasz „kochany” rząd powinien się odczepić i nie mówić rodzicom jak mają wychowywać swoje własne dzieci! To rodzic powinien mieć wybór, a nie narzucone zasady. Masakra! Jak można narzucać rodzicom takie czy inne rzeczy?! W ogóle tego nie rozumiem.
Irytuje mnie ta medialna propaganda i chęć dorównania ‚wspaniałemu zachodowi’. Nagle, po setkach lat używania klapsów w wychowaniu, ktoś stwierdził, że to przemoc i przestępstwo. Co za cyrk!

  • Kinga

Zgadzam się w 100%!
Niestety wielu myli jednego klapsa w tyłek za karę (za rozwydrzenie dzieciaka, nie szanowanie rodziców i bezczelność), z molestowaniem i katowaniem dziecka (które w tym przypadku nic złego nie zrobiło), które się odbywa wtedy gdy rodzic ma zły dzień i chce się wyżyć na dziecku.
No, błagam, nie mylcie rodzicielskiej reprymendy z katowaniem!

  • atria

Biblia mówi tez, że mężczyzna może mieć kilka żon oraz niewolnice, jednak nie robimy tego w naszej kulturze;). W sumie przez setki lat kobiety nie mogły głosować, dlaczego ktoś to zmienił, było nieźle przecież!

Jak dla mnie „bicie i miłość” występują jedynie w niektórych perwersjach seksualnych, na które zgadzają się wspólnie dorośli, dojrzali ludzie.

I rozumiem, naprawdę rozumiem wszystkich rodziców którym puszczają nerwy. Sama też dostałam parę razy jak byłam dzieckiem (ale to były inne czasy) i to nie w złości, tylko właśnie „za karę”. Są inne sposoby radzenia sobie z dzieckiem i wcale nie „bezstresowe”, ale bez uruchamiania relacji władzy: „mam rację bo jestem silniejszy”, „masz robić to co każę, bo się mnie boisz”. To jest słabe.

  • Anonim

Boże! Kobieto Ty idź sie pomódl do Boga o mądrość! Dlaczego napisałaś, że „rząd powinien się odczepić i nie mówić rodzicom jak mają wychowywać swoje własne dzieci! To rodzic powinien mieć wybór, a nie narzucone zasady. Masakra! Jak można narzucać rodzicom takie czy inne rzeczy?!” Wytłumaczę Ci bo aż nie wierze w to co przeczytałam. Jak by to ująć najprościej… To, że dziecko urodziłaś, nie znaczy, że do Ciebie należy. Ponosisz za nie odpowiedzialność i musisz je wychować. Ale nie można robić z dzieckiem co Ci sie podoba; nie można go zamknąć w piwnicy, głodzić, bić, gwałcić- bo jest Twoje! Poprostu nie wolno. I dlatego jest takie PRAWO i rząd ma wręcz obowiązek chronić swoich obywateli- wszystkich a w szczególności tych bez „prawa głosu”.

  • Amelie

Zgadzam się (nota bene, dla mnie Biblia to też autorytet). Ja sobie myślę, że też nie chciałabym bić swoich dzieci, tak jak Paulina-nie wyobrażam sobie tego! Ale z drugiej strony, rozumiem ludzi, którzy się do tej ostateczności uciekają. Ja także parę razy dostałam w tyłek od matki i nie podkopało to mojego szacunku do Niej, przeciwnie, jest dla mnie teraz olbrzymim autorytetem, nawet jeżeli jako dziecko nie myślałam o niej w ten sposób-byłam mała i głupia.
Też mi się wydaje, że teraz jest wielki szum z tym „niebiciem”. I boję się, że ludzie przegną (coś, do czego jesteśmy najbardziej skłonni-przegapienie złotego środka), i rzeczywiście będzie się odbierać prawa rodzicielskie za klapsa jak na tym gnijącym Zachodzie. Przecież kary fizyczne stosowano zawsze, od starożytności, (oczywiście w przypadku dzieci), a mimo to jakoś ludzie nie byli zeschizowani. A jeśli do kogoś argument z Biblii nie przemawia, porada starożytnego właśnie: „Prohibenda est ira puniendo” -w karaniu należy powstrzymać gniew. Klaps nie powinien być wynikiem zszarganych nerwów, ale czymś wynikającym właśnie z pragnienia dobra dla malucha, mówiąc krócej-miłości.

  • tasia

Tak sobie myślałam, że jak napiszę słowo „Biblia’ to ludzie od razu się poruszą. To nic, hheehe.

Dziwne to wszystko, wydaje mi się, że każdy ma rozum i kocha swoje dzieci (chociaż są wyjątki) i chce dla nich jak najlepiej. Ja też kocham swoje dziecko i to taką miłością, której nigdy się nie spodziewałam, i nie wiem czy będę w stanie zbić moje dziecko za karę. Mam nadzieję, że nie będę musiała tego rozważać, a jeśli będę musiała to zrobię to bardzo skrupulatnie. Wciąż nie uważam, że klaps jest przemocą, jeśli jest wymierzany z miłością do dziecka. Inaczej, gdy ktoś to robi pod wpływem chwili i złości i gniewu. I uważam, że jeśli ktoś (ktokolwiek, dorosły czy mały) coś przeskrobie, powinien ponieść karę. Nie wiem jak będzie u mnie w przyszłości, ale będę się starać być dobrym rodzicem najlepiej jak potrafię.

Jestem świadomym rodzicem i decyzje, które podejmuję są bardzo przemyślane, zwłaszcza te kontrowersyjne, chciałabym mieć możliwość samodzielnego ich podejmowania, i żeby nikt mi ich nie narzucał. A jeśli rząd uważa, że coś powinno być inaczej niż jest, niech zaczną edukować ludzi, i w dodatku robić to obiektywnie poruszając wszelkie ewentualne plusy i minusy danej rzeczy. I nikt nikomu nie powinien narzucać swojego zdania uważając je jedynie za dobre. Szanujmy się wzajemnie i nasze poglądy a także obrany sposób życia.
:-)

  • Ola

Bijecie swoje dzieci, nie rozmawiacie z nimi, traktujecie jak własność, która ma się was (panów i władców) słuchać i wykonywać polecenia, a potem podajecie się na 4 przykazanie żydowskich patologicznych tekstów (pisanych po to żeby zniewolić głupie owieczki), że trzeba was „kochać”, oczekujecie wdzięczności i wynoszenia na piedestały (dokładnie jak żydowski bóg).
Polecam książki Alice Miller.

  • zniesmaczona

Czytam wasze komentarze odnośnie tej wypowiedzi reprezentującej odmienne stanowisko niż Pauliny i zastanawiam się w jakim zakłamanym kraju my żyjemy. Nie tolerujecie krytyki, odmiennego zdania ani nie szanujecie wypowiedzi osób, które mają argumenty na tematy, na które wiele z was nie ma pojęcia. Ciekawa jestem ile z was, które piszecie piękne frazesy, jest samotną matką z dzieckiem w okresie buntu, które po powrocie z weekendu od ojca z aniołka zmienia się w małego diabełka? Każde dziecko jest inne. Jedne dziecko (może właśnie dziecko Pauliny – z pełnej i szczęśliwej rodziny) może być grzeczne, spokojne, bo ma wszystko, czego mu trzeba, a rodzice pokazują jednakowe stanowisko w sprawie wychowania i jedno nie podważa autorytetu drugiego. Cudownie, prawda? Natomiast wyobraźcie sobie dziecko z rozbitej rodziny w wieku trzech lat, które w weekend miało wszystko, co chciało – zero zakazów, wraca do domu, gdzie panuje pewna dyscyplina i jest rozerwane. Wyobraźcie sobie, że wracacie z takim dzieckiem ze sklepu z dwiema torbami, pada okropny deszcz, jest +2 stopnie. W jednej ręce macie parasolkę, w drugiej dwie torby z zakupami, a obok kładzie się na mokry chodnik wasz mały kochany dzieciaczek, bo tatuś to go na barana bierze i on nie będzie dalej szedł. Kładzie się, kopie, krzyczy, wyrywa. Superniania radzi dziecko zostawić, niech się wykrzyczy. To może potrwać z pół godziny, godzinę. To zostawcie i nie zareagujcie… Każda matka 3-latka wie, że w momencie histerii tłumaczenie czegokolwiek jest bezsensu. I niech wam będzie, że klaps to bicie. Skoro tak, to ja biję swoje dziecko, bo w takiej sytuacji jak opisałam wyżej nie ma innego sposobu aby moje dziecko wstało z kałuży i nie zachorowało na zapalenie płuc. Możecie mnie zgnoić. Wisi mi to. Ale nie wmawiajcie wszystkim, że wiecie lepiej od każdej innej matki jak wychowywać dzieci. Każde dziecko i każda rodzina jest inna. Szanujcie zdanie innych.

  • Anonim

Hmmm… Biblia jako wyznacznik naszego życia? Tak się składa, że biblia mówi, że w okreslonych warunkach można sprzedać córkę jako niewolnicę lub wydłubać oko w odwecie – obie czynności uznane są za nielegalne na terenie Polski. Czy jednak możemy to robić, bo Biblia na to pozwala?

Czy rodzice, którzy biją bo Biblia na to pozwala, NA PEWNO przestrzegają WSZYSTKICH innych nakazań Biblii? A może wybiórczo opierają się na tych cytatach, bo im spasowały?

No dobrze klaps to przemoc . Zgoda . A w takim razie podniesienie głosu na dziecko? to przecież tez oznaka bezsilności rodzica – prawda ? a wiec podnoszenie głosu nie … a kara w postaci np. braku przeczytania bajki na dobranoc albo skrócenia czasu zabawy ? też oznacza bezsilność rodzica … czyli co ? czyli nic … licz na to, że 13 miesięczne dziecko zrozumie dokładnie co mówisz i Ciebie łaskawie wysłucha – bo w razie gdy postanowi zrobić inaczej niż tłumaczysz i tak nie poniesie konsekwencji …. Pięciolatek w tym momencie powie, że i tak zrobi po swojemu bo i tak nic mu nie zrobisz …. Moje pytanie gdzie jest granica ?

Paulina Stępień
  • Paulina

Ale czemu mylimy karcenie z biciem?

  • Anonim

Czemu mylimy karcenie z biciem – nie mam pojęcia, – gdy poruszam ten temat dla większości osób jest to dość oczywiste, że karcenia też się nie powinno stosować właśnie ze względu na przyjętą argumentację. Skoro klaps oznacza bezradność rodzica w sytuacji gdy dziecko go nie posłuchało to karcenie tak samo- tyle że „wymiar kary jest inny”. Ja osobiście zgadzam się, że nie powinno stosować się klapsów, ale nie wierzę, że tylko i wyłącznie rozmowa i tłumaczenie jest jedyną odpowiednią metodą wychowawczą. Dziecko też musi uczyć się ponoszenia konsekwencji własnych czynów i np. stosowanie kar typu brak zabawy ulubioną zabawką jest potrzebne ( oczywiście dziecko musi wiedzieć za co jest karane – ważna zasada)

  • abc

Karcić nie wolno bo to przemoc!!!
Dziecku trzeba tłumaczyć spokojnie, nie wolno podnosić głosu bo to już przemoc psychiczna. A broń boże zabierać mu zabawki, to sa jego i ma do nich prawo.
Granice łatwo się zacierają czyż nie?

Klaps to nie jest przemoc. Nie rozumiem, dlaczego klaps kojarzy się z przemocą. Chyba każdy wie jak wygląda prawdziwa przemoc.

Paulina Stępień
  • Paulina

Klaps to bicie, to jest przemoc, a niestety często od klapsa zaczyna się lanie, łomot czy jak to tam zwać. A trzy klapsy pod rząd to co? Dla mnie tu nie ma dyskusji, dorosłego nie klapiesz, dziecka też.

Według prawa wychowawcze karcenie nieletnich jest dozwolone. ALE!
„1. Musi mieć cel wychowawczy – karcenie nie posiadające tego konkretnego celu jest niedozwolone. Nie można karcić dzieci bez związku z konkretnym przewinieniem przez nie popełnionym, lecz np. w związku ze „złym humorem” rodziców albo „na zapas”.
2. Wykonywane jest przez rodziców lub prawnych opiekunów dziecka – nie są tu uprawnieni ani nauczyciele, ani wychowawcy, ani tym bardziej np. sąsiedzi.
3. Nie przekracza pewnego stopnia intensywności – musi przybierać formę akceptowaną społecznie. Nie może polegać na powodowaniu uszkodzeń ciała ani wywoływać zagrożenia dla zdrowia dziecka”
Kara powinna być adekwatna do przewinienia, nikt normalny dziecka nie zbije za to, że wyleje mleko… Nie dajmy się zwariować.
Moim zdaniem dziecko musi wiedzieć jakie są granice, póki sam ich nie zobaczy będzie chciał je przeciągać – w młodym wieku jak i w dorosłym. Kara jest BARDZO wychowawcza. A czy klaps to bicie? Dziecku nie dzieje się krzywda tylko zapala się czerwona lampka „oho to co zrobiłem/zrobiłam jest złe”. Dzięki temu dziecko się uczy. Nie oszukujmy się – nasze babcie, rodzice czy my byliśmy „bici” i nic się złego nam nie stało. Ani w kontekście psychicznym ani w kontekście fizycznym (nie mówię o wyjątkach bo takie oczywiście są!) i jesteśmy normalnymi ludźmi, teraz moim zdaniem dzieci są bardziej rozwydrzone i myślą, że wszytko im wolno…smutna prawda.

Paulina Stępień
  • Paulina

Smutna prawda jest taka, że wiele osób, które było bite (dostawało klapsy) teraz robi to swoim dzieciom, gdyby wyszli na ludzi, jak twierdzisz, to by tego nie robili. Bicie jest złe, tego nie robi się dziecku.
I cały czas to samo, dzieci nie są rozwydrzone bo nikt ich nie bije tylko, że nikt im czasu i uwagi nie poświęca.

  • Anonim

Prawda ale nie wygodna dla rozhisteryzowanych mamusiek

  • Anna Golus

Anonimie, mylisz się. Od 1 sierpnia 2010 roku kary cielesne, w tym klapsy, są zabronione:
Art. 96 (1): „Osobom wykonującym władzę rodzicielską oraz sprawującym opiekę lub pieczę nad małoletnim zakazuje się stosowania kar cielesnych”
http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20101250842

wow, ludzie wychowywani na klapsach faktycznie mają niezłe problemy emocjonalne… pani od komentarza powyżej nie tylko nie dałabym dziecka pod opiekę ale i sama bałabym się przebywać w jej towarzystwie… na kilometr biją negatywne emocje
ja może będę ponosić trudne konsekwencje swoich wyborów, ale swojego dziecka nie tknę, to jest człowiek, co z tego, że mały, ale człowiek i należy mu się szacunek, stosowanie kar gdy dziecko będzie je w stanie zrozumieć – oczywiście ale klaps? jakie to głupie

  • Karolina

Odnosiłam się do komentarza niejakiej Kingi (tak dla ścisłości).

Klaps to bicie. MoZecie sobie wmawiać ze jest inaczej ale dając klapsa bijecie dzieci i stosujecie zwyczajna przemoc domowa i tłumaczcie sie ile chcecie – klaps to bicie, bicie to przemoc macie ta przemoc we własnym domu rodzinnym co powinno was przerażać a nie napawać dumą i przekonaniem o swojej racji.

  • Anonim

Pamiętaj podnoszenie głosu na dziecka to też przemoc a także stosowanie kar – pamiętaj wobec dziecka należy tylko grzecznie prosić wtedy jest ok

  • Hafija

Dokładnie tak – darcie się na dziecko i karanie bezsensowne to jest przemoc.

Dziecka nie trzeba prosić – trzeba mu tłumaczyć.

  • Anonim

dokładnie tak ….a jak dziecko odpowie na wszelkie tłumaczenie że nie nie! nie! to należy przeprosić, że próbowało się zrobić coś wbrew niemu i pozwolić mu to robić :P i jeszcze nagrodzić bo się dziecko stresowało tłumacząc mu coś… proste … w końcu rodzic jest od tego by zapewnić dziecku absolutnie wszystkiego czego dziecko zapragnie … ahhh już widzę efekty na ulicach wychowania polegającego tylko i wyłącznie na tłumaczeniu …. żadnej kary bo się jeszcze biedne dziecko zestresuje …..

uderzyć bezbronnego to każdy potrafi tylko jaki to ma mieć cel, to dla nie przyzwolenie na przemoc, pokazanie dziecku że tak się rozwiązuje sprawy i szczerze powiedziawszy pójście drogą na skróty, na łatwiznę. Nie mam już pomysłów więc dam parę klapsów i po problemie (pozornie). Wiele osób mówi, że od tego nie umarli, ale czy to było dobre? Sama mam małe dziecko i wiem jak czasami trudno jest zapanować nad tym małym żywiołem ale zawsze staram się tłumaczyć, za nieposłuszeństwo są adekwatne kary (ale nie cielesne i nie znęcanie się psychiczne). Nie jestem zwolenniczką bezstresowego wychowania a wychowania mądrego a to akurat eliminuje przemoc.

Przeczytałam kilka komentarzy. Może napiszę jak to wygląda wg mnie, w dzieciństwie dostawałam w tyłek, nie tylko rodzice przyłożyli ręką ale czasem też paskiem czy kablem. Dwa razy dostałam w twarz, dokładnie pamiętam. Wtedy to był dla mnie koniec świata, nienawidziłam ich itd, wiemy jak to jest być nastolatkiem i mieć wszystkim dość. Teraz nie uważam się za ofiarę przemocy domowej bo to nie zdarzało się codziennie (chociaż minimum raz w tygodniu). Byłam rozwydrzoną nastolatką, pyskowałam ile tylko, kłóciłam się o wszystko, czasem nawet miałam rację i próbowałam przeforsować swoje zdanie ale dla rodziców już wszystko było pyskówką. Teraz nie wyobrażam sobie uderzyć własnego dziecka ale chodzi mi o takie wyciąganie paska czy kabla. Klaps w tyłek jest wg mnie nieszkodliwy i to nie jest znęcanie sie! Nie uważam, że to wiele zmieniło w moim życiu, z tego rozwydrzenia wyrosłam i klapsy powodem zmiany zachowania nie były. Jak wyżej, nie mylcie pojęć. Pewnie się zacznie, że skoro ja dostawałam to na pewno będę biła swoje dzieci, że nie powinnam ich mieć… Ludzie, rozróżnijcie klaps kiedy dziecko zupełnie nie słucha, podniesienie głosu nie pomoże bo jest zbyt rozbrykane a bicie na oślep tak, że dzieciak ucieka w popłochu…

  • Anonim

A teraz wyobraź sobie, że czytasz to w gazecie: „Raz w tygodniu w domu państwa X pyskówka kończyła się laniem w tyłem, rodzice wyciągali pasek lub kabel by przemówić do rozsądku zbuntowanej nastolatce”.
Przeczytaj bez emocji i powiedz co Ci się nasuwa? Bo, jak dla mnie to totalna przemoc domowa.

Klapsy to przemoc, to bicie i sięganie po to znaczy, że gdzieś ktoś się pogubił, a notoryczne to już jakiś kosmos.

Jeszcze, od zawsze miałam szlabany, to też było przyczyną wielu kłótni, moi znajomi nie znali czegoś takiego a ja dostawałam zakaz na komputer, tv, książki, wyjście do znajomych na rower, gadanie przez telefon…..

Ja będąc mała lubiłam sobie pouciekać rodzicom, wylatawałam im często na jęzdnię.. za którymś razem jak wyrwałem się mamie, i wybiegłam na ulicę a było to bardzo niebezpiecznie… bo na trasie jeździły samochody, dostałam od taty porządnie w tyłek… oczywiście tego nie pamiętam, miałam może z 3 latka.. ale w każdym bądź razie więcej już nie wyleciałam na ulicę. Ja mam syna, nie dostaję ode mnie klapsów…myślę że jest ze mną wszystko wporządku, i jestem osobą normalną:) chodź dostałam pare klapsów… w dzieciństwie których nawet nie pamiętam.. Jestem na neutralnym gruncie w dyskusji, nikogo nie chwalę, ani nie potępiam…każdy powinien wychowywać swoje dziecko wdłg swoich zasad i reguł… ostatnio trafiłam na jakieś forum gdzie gnębiono jakąś matkę komentarzami że jej 16 mięsięczna córka pije jeszcze z kubka-niekabka.. no ludzie!! Gdyby tak naprawdę tym dzieciom co raz na ruski rok za coś naprawdę złego czy niebezpiecznego dostały klapa w dupę, działa się krzywda to by były z tego jakieś konsekwencje prawne wyciągane… Ja swojemu nie daję klapa, stawiam go do kąta, jężeli mnie uderzy, czy kogoś innego.. bo mały z niego łobuz:), stoi tam niedługo.. ale widze że już wie że jak zrobi to znowu to poniesie z tego konsekwencję. To jest moje zdanie. Myślę że lepiej podyskutować o dzieciakach którym naprawdę jest potrzebna jakaś pomoc, Paulina tyle mam odwiedza ten blog czy kotleta może fajnie by było zorganizować jakąś fajną akcję i pomóc jakimś dziciakom z domu dziecka, czy sobom korzystającym z ops które mają dzieci, i zebrać jakieś słodycze, zabawki:) Idą święta! :) Pozdrawiam wszyyyyystkie mamy:)

Paulina Stępień
  • Paulina

Mama fajny pomysł, niemniej widzę, że trzeba poruszać i takie tematy, tym bardziej, że wiele osób nie słyszało o tym, że klaps to bicie czy zmianie w prawie choć ona już jest od 3 lat! Jeśli przy okazji będę mogła to nagłośnić i choć jedna osoba zastanowi się, to warto. Poza tym widzę, jak wielu rodziców pisze, że się da i albo sami nie byli lani albo/i nie biją teraz i się da i wychodzą na ludzi :) super.

  • Mama

Tak naprawdę Paulina, to rzecz leży w tym że nie potrafiłabym uderzyć mojego dziecka… Jak już stawiam go w kącie i widzę jak się sprzeciwia to jest mi często przykro, ale musi wiedzieć że pewnych rzeczy niewolno robić, tak jak np. bicie innych bo w zasadzie tylko za to go tam stawiam..Moim zdaniem jak ma zrozumieć że nie wolno innych bić skoro sama bym go biła…

  • Anonim

Jako dziecko dostawałam lanie, bardzo rzadko i tylko jeśli naprawdę porządnie coś przeskrobałam i szczerze mówiąc mam zamiar swoich dzieci nie bić tylko od samego początku im tłumaczyć i na spokojnie rozmawiać, chyba że naprawdę na to zasłużą, bo jeśli będzie moje dziecko biło innych to ode mnie też dostanie, niech na własnej skórze się przekona że to boli, bo to że posiedzi w kącie go nie nauczy że swoim zachowaniem sprawia komuś ból,skoro sam uderzy to też zostanie uderzony, nie mam na myśli znęcania się tylko klapsa, czasami klaps jest o wiele lepszym rozwiązaniem niż szlaban itp. ze swojej młodości doskonale pamiętam że takie kary typu szlaban czy pogadanka miałam za przeproszeniem w dupie i wcale się nimi nie przejmowałam

Paulino, masz małe dziecko i proponuje nie wypowiadać się tak restrykcyjnie na takie tematy, bo brzmisz czasem dość przemądrzale jakbyś conajmniej odchowała już 5tkę dzieci. Ja też jestem jak najbardziej za tym żeby nie bić dzieci. Dostałam nie raz od rodziców jak byłam mała i wywołało to tylko strach i bunt.

  • Anonim

no muszę się pod tym podpisać niestety.

Paulina Stępień
  • Paulina

Kasia bycie młodą mamą nie ma nic do rzeczy, tym bardziej, że sama byłam dzieckiem, a teraz po prostu temat mi bliższy. Kwestia bicia dzieci jest dla mnie bardzo ważna. Klapsy, bicie są zakazane prawem! To nie jest jakaś tam fanaberia, moda, dzieci sie nie bije i wiek, doświadczenie nie mają zupełnie nic do tego.

  • Anonim

Całkowicie się zgadzam z tym żeby rozmawiać na takie tematy jak już się odchowa swoje dzieci, bo będąc matką kilkunastomiesięcznego dziecka to tak naprawdę nic jeszcze nie wiemy o wychowaniu, bo problemy się zaczynają wraz z wiekiem dziecka, znam dzieci wychowywane bez klapsów, z karami typu stanie w kącie i widzę że dziecko mając 3,4 czy nawet 7 lat potrafi mieć to gdzieś i się drzeć całymi godzinami, histeryzować, pyskować i niczym nie można go uciszyć i nie pomaga ani stanie w kącie ani zabranie zabawek czy brak tv i co w takich sytuacjach będziesz próbowała na spokojnie rozmawiać z dzieckiem gdy do niego nic nie dociera, mam nadzieję że uda mi się dobrze wychować dzieci i nie będę musiała stosować klapsów, ale na pewno nie powiem że nigdy nie uderzę swojego dziecka bo nie wiem co przyniesie przyszłość

Paulina Stępień
  • Paulina

Ależ skoro w mojej rodzinie czy Michała się nie biło, skoro byłam dzieckiem, wiem, jak wychowywali nas rodzice, to co ma do rzeczy ile sama mam i czy mam dzieci. Ja nie będę bić, dla mnie to naturalne, jak można w ogóle zakładać, że się uderzy. To zaczyna się w głowie. I zamiast analizować mnie, myśl o sobie lub zastanów się co zrobić by innym rodzicom mówić, że dzieci się nie bije. Czytam co niektórzy wypisują i nie wierzę.

Powiem tak kto to wlasciwie wpadl na tak poroniony pomysl jakim jest bezstresowe wychowanie? No sorry ale dla kogo to jest bezstresowe dla dziecka czy dla rodzica? A po drugie jak w czasach w ktorych zyjemy mamy wychowywac dzieci bezstresowo skoro zycie jest cholernie stresujace!!!!

Paulina Stępień
  • Paulina

Napiszę to po raz 100, bo widzę, że nie czytacie. NIE bicie dzieci to nie jest to samo co wychowanie bezstresowe, to nie jest jakaś moda. To jest naturalne, dzieci się nie bije, nie klapie, nie stosuje przemocy. Nie mylcie pojęć.

  • ebom

To ja jeszcze poproszę o nie demonizowanie „bezstresowego wychowania” – bo w nim chodzi po prostu o to, że istnieja inne metody wychowawcze niż przemoc. Proszę więc nie mylić (przejaskrawionego często w filmach i mediach) „bezstresowego” wychowania z zupełnym brakiem wychowania, o to żaden przytomny człowiek nie walczy;)

swoich dzieci nie mam, ale wiem, jak to jest jak się dostanie po tyłku. ja doskonale pamiętam, kiedy dostałam na tyłek i uważam, że to było bardzo słabe ze strony moich rodziców. niczego nie nauczyło, a wywołało jedynie wstyd i złość. zdarzyło się to ledwie dwa razy, wciąż pamiętam, ale nie rozumiem. dużo lepsze efekty osiągnęli stosując różne zakazy – no bo co może być straszniejsze dla dziecka niż kara na komputer, telewizor, wyjście na dwór? odebranie przyjemności jest dużo skuteczniejsze.
tak poza tym, to nikt mi nie wmówi, że stosowanie bicia wobec dziecka powoduje, że jest ono grzeczne i ułożone. najlepszym przypadkiem jest mój chłopak – jako dzieciak dostawał od ojca klapsy jak był niegrzeczny, a mimo to jego rodzice mieli z nim problemy wychowawcze. więc proszę, nie wmawiajcie ludziom, że nie bicie dzieci to powoduje z nimi problemy, bo takie same można mieć z dzieckiem bitym. tak naprawdę wszystko zależy od podejścia do dziecka.

  • ebom

Mam tak samo, klapsy od rodziców wspominam jako momenty, kiedy oni mnie zawiedli i jakoś z wiekiem wcale nie nabrałam przekonania o ich sensowności. Kary typu szlaban, owszem, szczególnie te restrykcyjnie egzekwowane. Nauczyło mnie to, żeby przestrzegać zasad, bo kara, mniej lub bardziej uciążliwa, jest nieuchronna.

  • Milenka1

znam kilka psycholożek które nie uznają ani kar ani nagród …
ze np. jaki zwiazek ma stanie w kącie z nieposprzataniem pokoju ;)
albo brak kieszonkowego z poznym powrotem ze szkoły
no własnie :p kazdy madry… i co wybrac…
malutkie dziecko jest takie kochane i niewinne a jak tylko pozna znaczenie słowa ‚nie’ to jest ciekawie ;) bunt dwulatka to dopiero poczatek..

Paulinko, poruszyłaś – bardzo ważny temat ! ! ! Masz rację! Dziecka się nie bije! Klaps to też bicie!!! Prawdą jest, że klaps jest naszą porażką, jeżeli się go dopuszczamy, i sygnałem, że zamiast poświęcić więcej czasu swoim dzieciom, po prostu chcemy szybko załatwić zaistniały kłopot.- taka ”szybka pedagogika”.

Co do bicia swoje zdanie wyraziłam już gdzieś wyżej;) Chciałabym jeszcze dodać tylko jedno wspomnienie odnośnie rozmawiania z dziećmi i tłumaczenia im, że zrobiły coś złego. Kiedy byłam gdzieś w wyższych klasach szkoły podstawowej rodzice często „zapraszali” mnie lub brata na rozmowę. Okropnie się po nich czułam. Jak zbity psiak z podkulonym ogonem szłam do pokoju, tonąca w smutku i czasami w łzach. Mój (młodszy!) brat mówił mi wtedy „co Ty się przejmujesz?! Ja, jak mnie wołają, staje ze spuszczoną głową, udaję że słucham myśląc o swoich sprawach, a jak robi się cicho to wychodzę.” Tak więc, w całej tej ożywionej dyskusji warto brać pod uwagę różnice charakterowe dzieciaków. Dla mojego brata jak widać „rozmowy” były czymś wręcz zabawnym i kolejną sposobnością, żeby nic nie robić sobie ze zdania rodziców. Uff.. Strasznie ciężki temat. Żeby ten mój maluszek okazał się grzecznym chłopcem;)

a poza tematem karcenia
Ja boje sie posłac dzieci do szkoły… jak mi rodzice opowiadają co sie teraz dzieje to 20 lat temu nie było do pomyslenia… Jak ktos cos porzadnie zbroił (typu palenie papierosow w wc ) to od razu była afera na cała szkołe, a teraz???

Moim zdaniem – Zyjemy w czasach gdzie wiekszosc rodziców boi sie swoich dzieci :/ taki fakt z moich obserwacji

Super ze prowadzisz stronki, na pewno znasz sie na gotowaniu ale majac tak male dziecko to nic dziwnego ze tak mowisz. Bo kto normalny da klapsa tak małemu dzieciaczkowi? Ale wychowywanie 4latka który chłonie jak gąbka wszystkie najgorsze rzeczy jakie moze wyciagnac z przedszkola to juz zupełnie inna bajka. Nie mowiac juz o tym ze dziecko a dziecko tez sie rozni, znam 5latka ktory jest tak inteligentny ze potrafi manipulowac swoja mama, doskonale wie co zrobic zeby ja zabolało, mały emocjonalny wampir, tłumaczeniemiliar5d razy,spokojnie, nagradzanie za dobre sprawowanie, mowienie dziecku jakie jest kochane przez rodziców tłumaczenie ze tak nie wolno nic nie daje i co wtedy ?? zastanow sie miliard razy zanim sie wypowiesz i oskarzysz inne matki o cos bo ostatnio mam wrazenie ze pozjadaląs wszytskie rozumy

Paulina Stępień
  • Paulina

To rodzic powinien myśleć i nie poddawać sie głupim impulsom, klaps to bezsilność. Serio można wychować dziecko bez bicia! W dodatku rety kobieto, to jest PRAWNIE zabronione! Nie mozna bić dzieci. Wiecie co, czytam i oczom nie wierzę, byłam pewna, że każdy tak na to patrzy, a tutaj jest jakaś straszna przemoc. To tylko uświadamia mnie, że takie tematy trzeba poruszać.

Ja uważam, że dzieci nie powinno się bić. Jedyne co jest jakieś akceptowalne to naprawdę lekkie „pacnięcie”, np. w sytuacji gdy dziecko specjalnie złośliwie uderza kogoś żeby coś osiągnąć (miałam taka sytuację z kuzynkami). Oczywiście nie ma to polegać na bólu tylko bardziej pokazaniu i wytlumaczeniu, że robi innym krzywdę. Jeśli dziecko jest niegrzeczne czy krzyczy to uważam, że rozmowa to narzędzie do rozwiązania problemów. Pamiętajmy, że dzieci czasem po prostu pewnych rzeczy nie rozumieją.

Oczywiscie ze da sie wychowac dziecko bez bicia nawet trzeba jesli chcemy aby nasze dzieci w przyszlosci mieli szacunek do rowiesnikow i dzieki tlumaczeniu teraz zamiast klapsa beda potrafili rozwiazac problemy a nie siedziec w kacie i plakac ze nie wiedza jak i co zrobic. To te mamusie ktore uwazaja ze sie nie da niech zastanowia sie co by zrobily gdyby nie mialy rak. I wogole co to za gadanie dzieci sa ludzmi tak jak my musimy podac im reke zeby potrafili isc przez ten swiat a nie im to utrudniac nie sa winni niczemu potrzebuja naszej pomocy obrzydzaja mnie ludzie ktorzy chca pokazac sila ze maja nad dziecmi przewage nawet klapsem bo spawiedliwiej byloby jakby rowniez dziecko jak sie na nas zdenerwuje lub juz nia ma sil nas kleplo np w twarz no tak to nie dopuszczalne a powinno byc bo ma takie same prawa o jak jest zle to dajcie mu krzyczec jak jest wesole niech sie smieje do woli. A i do wszystkich mam charakter to nie gen to zasluga rodzicow jest to naukowo potwierdzone.

Gorąco polecam przeczytać książkę „Wchowanie bez porażek” – T. Gordona.
Tam poznacie kilka odpowiedzi na to jak być naprawdę mądrym rodzicem :)
To co napisała Paulina rozmowa i jeszcze raz rozmowa, nawet z rocznym dzieckiem. Proszę nie piszcie, że takie dziecko nic nie rozumie i jest jeszcze głupiutkie. Takie dziecko tym bardziej wszystko chłonie jak gąbka..
Tylko czasami warto zastanowić się nad własnym postępowaniem tym bardziej wobec własnego dziecka :)))

Ale się burzysz Paulina…

Odnoszę wrażenie że część nie odróżnia klapsa od katowania, a większość osób przeciwna klapsowi zwyczajnie miała rodziców do dupy, jedyne co umieli robić to drzeć się i bić dzieci wyładowując frustracje wynikającej z własnej wychowawczej porażki, albo nigdy nie doświadczyła klapsa – a także miłości i w ogóle głębszego zainteresowania ze strony rodziców, albo nawet mieli rodziców sadystów.
Nie twierdze że nie idzie się obyć bez klapsa i nie ma rodziców doskonałych umiejących wychować złote dzieci, wręcz przeciwnie.

Temat nie dotyczy patologi i obkładania dzieci talerzami, batem, przypalania ćmikiem czy Bóg wie czego, tylko klapsa po którym nie ma siniaków, pręg, skaleczeń, a jedynie wstyd i pieczenie, które są karą za niewłaściwe zachowanie. Pośladki są anatomicznie przystosowane do amortyzowania upadków, a klaps niczego poważnego im nie zrobi (Jeśli upadniesz drugi raz postarasz się nie potykać.). Więc przestańcie pitolić i mylić pojęcia, bo aż żal słuchać jak klapsa przyrównujecie do istnej patologi i wjazdu na psychikę. Biedaczki.

Ja dostałam niestety pare razy w tyłek w swoim dzieciństwie i mam za to żal do rodziców. Byłam wrażliwym dzieckiem i i tak posłusznym, rodzice NIGDY nie mieli ze mną żadnych problemów. Kilka razy któreś z nich wspomniało jak dostałam w tyłek, nigdy nie chciałam tego słuchać i zawsze robiło mi się niedobrze jak o tym pomyślałam (a jeszcze wtedy się klapsów nie potępiało). Nigdy im tego nie powiedziałam, ale nigdy im nie wybaczę tego, że mnie bili (podobno dostałam „tylko” kilka razy. Chyba bił mnie tata (tak, tak mam na myśli klapsy). Z tatą mam słaby kontakt, jako dziecko zawsze się go bałam i nigdy nie miałam odwagi o nic poprosić, nawet o przełączenie tv na interesujący mnie film. Chociaż jest dobrym człowiekiem i wiem, że gwiazdkę z nieba by mi dał, zawsze wszystko chciał mi kupić, sprawić radość, życie by za mnie oddał, jednak zawsze będzie ta bariera. Myślę, że wynika to właśnie z tego, że dawał mi te „klapsy”, choć tego nie pamiętam, to pewnie zostało w psychice.
Ogólnie zawsze byłam wrażliwa i w dzieciństwie zamknięta w sobie, rodzicom nigdy nie mówiłam o problemach.
Także może u niektórych tak jest, że „ja dostawałam klapsy i nic mi nie było” nie każdy jest taki GRUBOSKÓRNY, jak trafi wam się wrażliwe dziecko, to może mieć do was żal całe życie, tak jak ja mam żal do swoich rodziców, za to że pogwałcili moje święte prawo do nietykalności cielesnej, za to że wykorzystali swoją przewagę, moją bezbronność, czuję się przez to zażenowana i poniżona. Bicie (te wasze klapsy) to poniżanie i o ile teraz sama umiałabym się obronić, wtedy byłam bezradna i ta bezradność boli do dziś. Zawsze byłam dumna z charakteru i jak pomyślę, że ktoś mógł mnie kiedyś bić, to mnie krew zalewa. I to jeszcze najbliższe, najbardziej zaufane osoby wykorzystywały swoją przewagę by wyładować swoją złość.
Mama kiedyś wspomniała, że „przecież nikt ich nie uczył jak być rodzicem, popełniali błędy, chcieli jak najlepiej” Ok ale żal i tak mam. A teraz skoro już się uczy i mówi powszechnie jak być rodzicem, to proszę przyszłych rodziców by nie popełniali tych błędów, bo wytłumaczenia już nie będzie.

Nikt nie ma prawa mnie uderzyć, nikt nigdy nie miał prawa mnie uderzyć gdy byłam mała i bezbronna i nikt nie będzie miał prawa uderzyć mojego dziecka. Jak teściowa albo ojciec wlepi dziecku klapsa to chyba rozerwe na strzępy.

A i jeszcze do kitu jest argument, że po pupie, to nie bicie. Pupa to taka sama część ciała jak cała reszta, a tu przecież nie chodzi o uszczerbki fizyczne, tylko konsekwencje psychiczne. Dla psychiki wszystko jedno gdzie się bije, liczy się fakt, że jest się bitym i to przez najbliższą osobę od której jest się przecież uzależnionym jako dziecko i jest się bezradnym.

Moim zdaniem uczy to bezradności i potem takie dziecko może wyrosnąć na ofiarę pozwalającą innym np mężowi siebie bić, czy stosować przemoc psychiczną, bo przecież w dzieciństwie było bite przez ukochanych rodziców, czy doświadczało przemocy psychicznej? Czy to różnica czy mąż bije mocno czy lekko, po twarzy czy po ciele, jeśli robi to wykorzystując swoją przewagę, wbrew kobiecie. Czy drze się słusznie, czy ma rację, czy nie ma? Przemoc to przemoc, to chyba logiczne i tak samo tyczy się to dzieci.

Acha i to są moje wnioski, nie czytałam żadnych książek na ten temat, więc nikt nie nawkładał mi do głowy „współczesnych wymysłów”

dla lewackiej propagandy promującej bezstresowego wychowania dzieci

1. Nie kocha syna, kto rózgi żałuje, kto kocha go – w porę go karci. (Prz 13,24)

2. W sercu chłopięcym głupota się mieści, rózga karności wypędzi ją stamtąd. (Prz 22,15)

3. Karcenia chłopcu nie żałuj, gdy rózgą uderzysz – nie umrze. Ty go uderzysz rózgą, a od Szeolu zachowasz mu duszę. (Prz 23,13-14)

Na świecie panuje straszna dwulicowość, najlepiej określa to ten cytat:
“When a child hits a child, we call it aggression.
When a child hits an adult, we call it hostility.
When an adult hits an adult, we call it assault.
When an adult hits a child, we call it discipline.” by Haim G. Ginott

Dodaj komentarz: