Jak ubierać dziecko na spacer

Jak ubierać dziecko na spacer

Jak ubierać dziecko na spacer? To chyba jedno z pytań, które szczególnie na początku męczy rodziców, a jak jeszcze dziadkowie i ciocie dołożą swoje rady, to w efekcie dziecko ubrane jest we wszystko… zupełnie niepotrzebnie :) Jak ubierać noworodka, jak ubierać roczniaka i biegające dziecko – dzisiaj mój poradnik i jestem ciekawa jak Wy ubieracie?

Chyba największy problem z ubieraniem dzieci jest w porach przejściowych, to wiosną i jesienią widzę dzieci ubrane wyjątkowo skrajnie. Jedne bez czapki drugie w kombinezonie, pod kocem i jeszcze pod osłoną wózka.

To jak ubierać dziecko na spacer?

Ja kieruję się zasadą. Tak, jak siebie!

To chyba najprostsza a jaka skuteczna metoda, dzieci są przecież podobne do nas. Jeśli jesteście zmarźluchami i we wrześniu nosicie puchówkę to spoko, ale nie zakładajcie dziecku kombinezonu na polarze jeśli sami idziecie w t-shircie (serio widziałam parę razy).

Pamiętajcie, że lepiej jeśli dziecku będzie za chłodno, niż się zgrzeje i go przewieje, w tym drugim przypadku macie murowaną chorobę, to tak, jak z dorosłymi. Jest Wam chłodniej, ale możecie się rozgrzać, ale jak Was przewieje to już tylko lekarstwa.

Jak sprawdzić czy dziecku jest za zimno lub ciepło

Najlepiej dotykając karku, jeśli jest ciepły to jest OK, jak spocony to dziecko jest ubrane za grubo.

U noworodka nie są miarodajnym „termometrem” rączki ani nos (o ile nie są sine, ale to chyba jakaś skrajność). Najlepiej badać temperaturę na plecach lub brzuszku, ale głupio to robić na spacerze :) Stąd najlepszym wyjściem jest kark. U mnie sprawdza się to świetnie.

A może rodzice podpowiecie jeszcze inne metody?

Noworodek – jak ubierać na spacer

To chyba najtrudniejsze, ja jeszcze raz powtórzę, że starałam się stosować metodę: jak siebie + 1 warstwa. Przy czym gruby koc to też jedna warstwa :) Ale maluch śpi zazwyczaj, więc koc mile widziany (jesienią, wiosną, zimą, latem serio nie trzeba :)).

Zamiast tej osłonki na wózek też lepiej użyć koc lub kołdrę. Ta osłona jest taka maskująca, że ledwo dociera tam świeże powietrze (w gondoli). A skoro idziecie na spacer to chcecie by dziecko powietrzem oddychało. Stąd zamiast pod tę osłonę lepiej dziecko włożyć pod koc czy mniejszy śpiwór.

Wiosną świetnie sprawdzają się polarowe, misiowate pajace czy cieńsze kombinezony, tak samo jesienią. Zimą całościowe kombinezony najlepiej z nóżkami lub paputkami. A latem nieraz wystarczy sama pieluszka, wcale nie trzeba czapki, chyba, że taką od słońca :)

Dziecko biegające – jak ubierać

Jeśli sama idziesz bez czapki, kurtki to błagam dziecku nie zakładaj kombinezonu! Szczególnie temu biegającemu :) Ubieraj tak, jak siebie lub jedną warstwę mniej. Wiem, że chcemy dobrze, ale często zbyt przegrzewamy dzieci. Wiosną (marzec) załóż tshirt, cienki sweterek, kurtkę i ew. czapkę, ale już pewnie w kwietniu wystarczy bezrękawniku i/lub bluza. Ogólnie, jak nie wiesz to patrz na siebie :)

Nie przegrzewaj

Nie przegrzewajcie dzieci, lepiej je zahartować i wcale nie trzeba robić tego ekstremalnie, tylko z głową. Dziecko dopiero „uczy” się tej termoregulacji, więc po przegrzaniu naprawdę będzie nieodporne na jakiekolwiek powiewy zimniejszego powietrza.

Jak macie wątpliwości np. jesienią i korci Was by założyć dziecku kombinezon, koc i inne cuda to zastanówcie się w co w takim razie ubierzecie dziecko zimą? :)

A Wy, jak ubieracie dzieci? Piszcie też, jak jest u Was np. w innym kraju, tak dla porównania :) Czekam na Wasze komentarze ♥

Jak ubierać dziecko na spacer? Tutaj
Jak ubierać dziecko na spacer? Tutaj "maluch lalka" :) ubrany na zimę. Spodnie, skarpety, bluzka, sweterek, czapka i kombinezon

Komentarze:

Ludzie dzielą się na ciepłolubnych i zimnolubnych. Moje dziecko lepiej znosi wyższe temperatury (możliwe, że ma to po mnie), więc czasem nie ma sensu kierować się ogólnymi (podręcznikowymi) zasadami ubierania dzieci, tylko warto najpierw poznać swoje dziecko. Poza tym dzieciom siedzącym w wózku ubranym tak samo jak my jest chłodniej, gdyż się nie ruszają (zwłaszcza zimą).

Stąd wydaje mi się fajnym rozwiązaniem by ubierać na swój wzór a nie podręcznika :) Raczej chodzi mi o to, że skoro dorosły jest w podkoszulku a dziecko w kombinezonie i pod kocem to chyba tak nie jest :)

Kieruję się tą samą zasadą przy ubieraniu dziecka – staram się ubierać malucha tak jak siebie. Jednak ja zazwyczaj jestem zmarzluchem, lubię być ciepło ubrana i nie rzadko mam dylemat, bo z obserwacji mojego malucha wnioskuję, że wydała się raczej za tatą i jej jest przeważnie ciepło. Staram się bardzo na to uważać, żeby jej nie przegrzać. Jak na razie chyba idzie mi to ok, bo zdrowo rośnie :))

Tak to prawda w Irlandii irlandzkie dzieci nie noszą czapek nawet w bardzo chłodne dni.Co nie jest równoznaczne z tym,że są zahartowane, bo często chorują (co widać na ulicy i w przedszkolach). Po prostu są przyzwyczajone do lekkiego ubrania. Jeśli jakieś dziecko na ulicy ma czapeczkę to od razu wiadomo, że mama jest Polką :) A wystarczy zdrowy rozsądek i złoty środek .Pozdrawiam z Dublina-Mama Tymka

Ja pracuję w przedszkolu i tu jest masakra jak obserwuję. Ze skrajności w skrajność. Zdarza się, że jest dość ciepło, rodzice przywożą dziecko samochodem, a opatulają je w kombinezon zimowy, a z drugiej strony zdarza się, że np dziewczynka jest ubrana tylko w rajstopki bez żadnej spódniczki (tylko taką dłuższą bluzkę) i ma tak wyjść na dwór jak jest wiatr.

pytanie o ubranie właśnie na zime.zakładasz dziecku rajstopy legginsy itp pod spodnie?czekam na odp

Paulina Stępień
  • Paulina

Ja nie kładę rajstop, jesli już to leginsy. Do wózka zakładałam spodnie, dłuższe skarpety i kombinezon, a teraz dla biegającego dam leginsy i spodnie takie zimowe na polarze. Rajstop nie znoszę zakladać :) sama mam też takie zimowe spodnie a la narciarskie i w nich jest całkiem ciepło, więc najwyżej cienkie leginsy lub długie skarpetki :)

Na cebulke ,tak jak siebie :)

tak jak siebie, na cebulkę, bez czapki, nie słuchając rad babć ;) (bo dziecko przy 17 stopniach miało by kurtkę i czapkę i szalik)

O to faktycznie w przedszkolu się naoglądasz. A jak sobie wtedy radzicie, jedne dzieci nie chcą się rozbierać bo inne lekko ubrane?

Jeśli dziecko jest za lekko ubrane to już nic nie poradzimy i idzie tak jak jest na dwór – nie możemy go nigdzie zostawić. Mamy ewentualnie jakieś dodatkowe chustki na szyję czy głowę. Jeśli dziecko jest ubrane za ciepło, to ściągamy jedną warstwę, ale czasem stawiają opór „bo mama tak się kazała ubrać”. A prawdziwą plagą jest brak czapek na głowę jak jest środek lata i upał… Wtedy kombinujemy jak możemy. Non stop latam za rodzicami, żeby latem przynosili jakieś nakrycie głowy…

Całkowicie się z tym zgadzam. Przegrzewanie dziecka jest gorsze niż jego przechłodzenie. Jeżeli mi jest gorąco to maluchowi z pewnością też. Gdzieś słyszałam, że dzieciaczkowi szybciej płynie krew, więc fakt iż siedzi w wózku nie stanowi, (nie pamiętam skąd ta informacja) Poza tym zawsze mam w torbie kocyk, w razie czego….
Ale przede wszystkim należy pamiętać, że dziecko to bardzo, bardzo mądra istota, jak będzie mu zimno, to głośno o tym nas poinformuje :)
Pozdrawiam gorąco całą Waszą rodzinkę.
Ps… Do przeczytania i wysłuchania tego posta skłoniła mnie lalka ze zdjęcia. Zobaczyłam fotkę na facebooku, pierwsza reakcja i myśl MATKO o czym oni będą pisali… lekko przeraziła mnie, heh :) Ściskam

  • Joanna Puszkarek
  • Odpowiedz

To zależy bo jeśli dziecko siedzi w wózku to nie ubieram jak siebie bo ja się ruszam a dziecko nie więc ubieram je nieco cieplej i zawsze sprawdzam kark a nie rączki – tak jak to robiły nasze mamy i babcie :)

Ja mieszkam w Irlandii i moim zdaniem niektórzy ludzie tutaj to przesadzają, często idzie spotkać rodziców z nowo narodzonym dzieckiem które w grudniu w którym siłą rzeczy jest zimno jest ubrane tylko w body bez skarpetek bez czapki i okryte cieniutkim kocykiem moim zdaniem to jest przesada!

  • Anonim

Dla mnie taki widok to był szok. Pojechał odwiedzić z Polski kuzynkę na kilka dni do Anglii. 10 stopni na dworze, wieje jak nie wiem, kropi deszcz. my w kurtkach, nasze dzieci nawet cienkie czapeczki na głowach a przed nami rodzina z trójką dzieci. Te chodzące w koronkowych leginsach i cienkim sweterku, odpiętym na dodatek. A w wózku może miesięczny chłopiec w body, bez czapki i bez skarpetek, bez koca… Myślałam, że umrę jak to zobaczyłam…

Z drugiej strony moja córka 6 lat temu urodziła się w Irlandii i od małego jest przyzwyczajona do tej pogody nigdy nie ubieraliśmy jej jakbyśmy mieszkali na Syberii i jak lecimy do Polski i widzę jak w piękny słoneczny jesienny i ciepły dzień dzieci biegają po parku w kombinezonach zimowych i czapką na głowie to aż się we mnie gotuje przy czym moja córka biega w śród tych dzieci w samej koszulce z długim rękawem i jeansach ludzie patrzą na nas jak na czubków :/

Także mieszkam w Dublinie i masz rację co to tych Polskich mam hehe troszkę chłodniej i od razu widać Polskie mamy bo ich dzieci mają czapki na głowach :) Pozdrawiam z Dublin 11 :)

Niby ubieram dziecko tak jak powinnam a i tak choruje. Dopóki nie chodziło do szkoły w ogóle mi nie chorowało. Raz katarek. A na dworze przebywaliśmy nawet przy -18 stopniach. Teraz jako 5latek poszedł obowiązkowo do zerówki i masakra. Tydzień w szkole, dwa tygodnie w domu i tak ciągle. Patrzę też jak bezmyślnie wychowawczyni pozwala bawić się dzieciom na placu zabaw. Dzieci bez umiaru szaleją, pocą się a później zimny wiatr i połowe grupy ma pani z głowy na następny dzień. Czy to celowe działania. Nie mam nic przeciwko zabawom na świeżym powietrzu ale na litość może spacer i rozsądna zabawa wystarczą żeby nasze dzieci nie wracały do domu chore. Tak mi zmizerniało dziecko.

  • agunia bunia

Tak samo.jest w żłobku i przedszkolu 1 godz 30min spaceru chyba że pada

  • enyya13

U nas pod Krakowem taka sama sytuacja jeśli chodzi o „system”przedszkolny!!!
Ale rzeczywiście nieraz mam straszny problem z ubraniem swoich dzieci :/

Ja również mieszkając w UK bardzo często widywałam maleństwa ubrane w bardzo cienkie ciuszki podczas, jak dla mnie, zimnych dni. Ale starsi też tam tak mają. Wczesna wiosna, w prawdzie słońce ale zimnica, a ludzie już w koszulkach itp.
Paulinko, mam taki pomysł, czy nie chciałabyś poruszyć temat ‚przepowiedni płci dziecka’ na podstawie wyglądu mamy albo jej zachowania. Strasznie mnie to ciekawi jak to właściwie jest, bo słyszałam różne opinie.
Pozdrawiam :-)

Paulina Stępień
  • Paulina

Tasia z przyjemnością poruszę, obiecuję :) muszę tylko jeszcze wśrod kilku mam co się właśnie spodziewają zebrać info :D

  • tasia

Będę czekać.
Ja z mężem nie poznaliśmy płci dziecka i czekamy na chwilę porodu, ale niektórzy wróżyli mi z pępka, czy upodobań kulinarnych, hehe. Jak to drugie jeszcze jakoś może bym zrozumiała, to przy pępku nie widzę logicznego związku. Jest dużo takich ‚znaków’. Strasznie mnie ciekawi jak się to sprawdza mamom. Szukałam w internecie, ale nie ma miejsca, gdzie byłoby to jakoś fajnie zebrane do porównania.
Pozdrawiam :-)

Paulina Stępień
  • Paulina

Tasia wow do porodu czekasz na płeć? podziwiam w sumie :) ja to jednak taka niecierpliwa trochę :D zbiorę, bo własnie są smaki, kształt brzuszka, chudnięcie/tycie szybsze, większe mdłości i jeszcze kilka innych. A także takie moim zdaniem mniej wiarygodne :D

Przydatny wątek; postępowałam tak samo

cześci Paulina ja ubieram dziecko w body pajacyk ciepły pajacyk i najwarzniejsze czape awciepłe dni body i chuste

Ja również starałam się i staram ubierać dziecko według takich zasad jak Paulina :). Śmiać mi się chciało, kiedy moja córka miała ok. 2 miesięcy i było bardzo upalne lato, a niektóre starsze sąsiadki komentowały, że dziecko ubrane tylko w body, nawet skarpetek nie ma, przecież to zmarznie, a same spływały potem. Przecież takie za grubo ubrane dziecko się męczy, tylko płaczem może zaprotestować. Latem też albo parasolka na wózek, a dla starszego dziecka cieniutka czapeczka od słońca, ale taka z osłonką na uszka, żeby w wietrzny dzień nie zawiało uszek. Jesienią cieńszy kombinezon i dla takiego jeszcze siedzącego tylko dziecka grubsze materiałowe miękkie butki-paputki (cieplej niż w samych skarpetkach. )A zimą kombinezon, a później kurtka, ale taka dłuższa za pupę, bo jak dziecko biega, to się kurtka podciąga w górę i do tego ocieplane spodnie na wierzch, żeby wystarczyło tylko ściągnąć – dla mnie wygodniejsze niż zdejmowanie rajstop spod spodenek, w których chodzi po mieszkaniu. Denerwuje mnie trochę, że duża część rodziny strasznie grzeje jesienią i zimą w mieszkaniach – wtedy córce zawsze zabieram krótki rękaw, cienkie rajstopki, a i tak bywa spocona. A potem zimą trzeba wyjść z „sauny” na mróz.

  • Marta nic nie warta
  • Odpowiedz

A czy mieszkanki UK (ja mieszkam w IRLANDJI POLNOCNEJ) zaobserwowaly wieczorne wypady w pizamach(glownie w grubych polarowych )np do sklepu gdzie pracowalam czesto przychodzily nawet cale rodziny odziane w PJ,zabawny widok

prosty i przede wszystkim bardzo rozsądny artykuł…

Też mi się bardzo podoba artykuł:) Mi jest teraz trudno ubrać Kamilka, bo jest już w tym wieku hasania, szybko się na spacerze i rowerze zagrzewa:) Jedynie co, to zawsze ma zaczepione rękawiczki na togo, żeby nie pogubił. Cebulka jest dobra, ale w wypadku takiego rowerowego wyjścia trzeba się już wgłębić w sportowy ubiór jak dla dorosłego.:)

Bardzo ciekawy artykuł! Niby wydaje się, że to takie proste, ale niestety tak nie jest. Zwłaszcza z tą nasza bardzo zmienną pogodą.

u nas jest bardzo zmienna pogoda

dziecko biegajace- my zarzucamy coverover i moze smigac na wietrze, nawet deszcz nam wtedy niestraszny :) a teraz ta pogoda to taka zmienna, ze przynajmniej nie musze sie głowic ile warstw ubrac lub wziac ze soba ;)

Dla dziecka które już chodzi najważniejsze są buty – powinny być nieprzemakalne i ciepłe. Ja zawsze staram się kupować dzieciom porzadne obuwie, bo one potrafią całymi dniami taplać się w śniegu, dlatego kupuję je w sklepie Krasnal. Mają tam buty od polskich producentów w naprawdę przystępnych cenach

  • Aga

Niezła reklama… hehr

Dodaj komentarz: