Jak kupić elektroniczną nianię za jedyne 35 zł

Jak kupić elektroniczną nianię za jedyne 35 zł

Jak kupić elektroniczną nianię i nie zbankrutować? To proste. Wykorzystaliśmy do tego nasze smartfony. Na dwóch telefonach zainstalowaliśmy aplikację Baby Monitor 3G, wydając na to łącznie niecałe 35 zł. Od teraz mamy zawsze pod ręką nianię elektroniczną z nasłuchem i monitoringiem wideo. Na wyjazdach niezastąpiona. Poniżej nasze wrażenia.

Baby Monitor 3G - wersja dla Androida
Baby Monitor 3G - wersja dla Androida

Jak działa niania elektroniczna

Niania elektroniczna to urządzenie, dzięki któremu można nasłuchiwać co dzieje się w pokoju małego dziecka (np. wtedy gdy śpi). Zestaw składa się z odbiornika i nadajnika, które działają jak krótkofalówka, transmitującego dźwięk. Odbiornik stawia się przy łóżeczku dziecka, a nadajnik nosi przy sobie. Zasięg takiego urządzenia to z reguły kilkaset metrów w szczerym polu, więc w praktyce wystarczy nawet na większy dom jednorodzinny (ściany i urządzenia domowe zawsze ograniczają zasięg).

Są też bardziej zaawansowane urządzenia, którym bliżej do kamerek monitoringu – można wtedy dodatkowo zdalnie obserwować, co dzieje się w pokoju dziecka (także w nocy, za sprawą kamery na podczerwień). Inne spotykane opcje to funkcja lampki nocnej, obsługa komunikacji dwukierunkowej (można mówić do dziecka, a ono to słyszy u siebie), czy wbudowany monitor oddechu (o tym czy warto zainwestować w monitor oddechu przeczytasz w tym wpisie). W zależności od możliwości takiej elektronicznej niani, ceny wahają się od ok. 200 zł 800 zł.

Nasze dotychczasowe doświadczenia z elektronicznymi nianiami

My już przy pierwszym dziecku zdecydowaliśmy się na podstawowy model klasycznej niani elektronicznej (kolejnym razem może być wpis o klasycznych nianiach elektronicznych), ale korzystało nam się z niej bardzo niewygodnie. O ile nadajnik w takiej niani bywa podłączany do prądu, to już odbiornik – pomyślany jako rzecz do noszenia przy sobie – jest na akumulatorki, ale w naszym egzemplarzu starczały one na maksimum kilka godzin czuwania. Efekt był taki, że odbiornik stale ładował się pod ładowarką, bo inaczej niania nigdy nie była gotowa, gdy akurat była potrzebna. Inna wada to dosyć niepewny mikrofon – w trybie czuwania dźwięk nie jest nadawany cały czas (aby oszczędzać baterie), więc niania elektroniczna wybudza się dopiero gdy mikrofon zarejestruje szmery. Zawsze jednak działo się to z opóźnieniem, a dźwięk był niewyraźny. Na szczęście urządzenie było też wyposażone w diody wskazujące poziom hałasu, które w przeciwieństwie do mikrofonu działały dosyć wiarygodnie, więc można było na bieżąco zerkać, czy już słychać jakieś poruszenie w łóżeczku, czy jeszcze nie.

Podsumowując, taka klasyczna zwykła niania elektroniczna nas nie zachwyciła. Doszły do tego opowieści znajomych, u których niania elektroniczna nadawała na tej samej częstotliwości, co CB radio taksówkarzy lub innych służb miejskich, przez co zamiast swojego dziecka, słyszeli w głośniku obcych ludzi (tak się zdarza przy sygnale analogowym).

Po drodze dostaliśmy jeszcze do testów domową kamerkę WiFi do monitoringu, pomyślaną tak, że kupowało się sam nadajnik, a obraz odbierało się na smartfonie z zainstalowaną aplikacją producenta. Nie daliśmy jednak rady jej uruchomić, bo urządzenie za nic w świecie nie chciało się połączyć z telefonem.

Nic dziwnego, że trochę się do tematu zraziliśmy.

A może aplikacja na telefon?

Ostatnio jednak przy okazji nocowania u znajomych postanowiliśmy spróbować z elektroniczną nianią jeszcze raz. Mieliśmy przy sobie tylko smartfony, więc padło hasło, że może warto poszukać aplikacji, która zastąpi nam elektroniczną nianię? Okazało się, że takich aplikacji na smartfony jest całkiem sporo (zarówno na iPhone’a jak i na Androida). Sprawdziliśmy na miejscu kilka z nich, ale żadna nie działała tak jak trzeba. Aż wreszcie trafiliśmy na aplikację Baby Monitor 3G. Okazało się, że to był strzał w dziesiątkę!

Baby Monitor 3G – wrażenia z korzystania

Baby Monitor 3G to aplikacja na smartfony, dostępna zarówno na system operacyjny iOS (iPhone’y, iPady), jak i na Androida (my testowaliśmy ją na Sony Z1, Sony Z1 Compact i Samsungu Galaxy S3). Jest też dostępna wersja na komputery Mac, zapowiedziana jest też wersja na komputery z systemem Windows. W sklepie z aplikacjami App Store kosztuje 3,99 euro, natomiast w sklepie z aplikacjiami Google Play kosztuje 15,15 zł.

Aplikacja działa podobnie do klasycznej niani elektronicznej, czyli mamy nadajnik i odbiornik. To oznacza, że potrzebujemy dwóch smartfonów: jeden kładzie się przy łóżeczku dziecka i pełni rolę nadajnika, drugi ma się ze sobą i pełni rolę odbiornika. W większości przypadków oznacza to, że trzeba tę aplikację kupić na dwa telefony, a to daje tytułową kwotę plus minus 32-35 zł.

To, co wyróżnia ten program na tle innych przez nas testowanych, to sposób w jaki paruje się ze sobą telefony. Działa to naprawdę łatwo. Nie ma potrzeby, aby oba smartfony były podłączone do tej samej sieci WiFi. Wystarczy, że będą miały jakiekolwiek połączenie z Internetem. Na marginesie inne aplikacje na przykład musiały do siebie „zadzwonić”.

Najpierw włącza się aplikację w pierwszym telefonie i wybiera tryb pracy: nadajnik. Aplikacja łączy się z serwerem producenta i wyświetla prosty unikalny kod, który zaraz przyda się do sparowania drugiego smartfona.

Baby Monitor 3G - parowanie dwóch telefonów do pracy w trybie nadajnika i odbiornika
Baby Monitor 3G - parowanie dwóch telefonów do pracy w trybie nadajnika i odbiornika

Po włączeniu aplikacji na drugim smartfonie wybiera się tryb pracy: odbiornik i wpisuje się kod z pierwszego smartfona. To dzięki niemu aplikacja wie, że oba smartfony maja działać ze sobą w parze. Całość zajmuje maksymalnie minutę.

Teraz wystarczy zostawić smartfona pełniącego rolę nadajnika przy dziecku. Na drugim smartfonie, pełniącym rolę odbiornika, wyświetla się informacja, czy dziecko śpi. Jeżeli mikrofon zarejestruje dźwięki, wtedy włączy się alarm, będzie też można usłyszeć co się dzieje po drugiej stronie. Aby wszystko działało jak należy, oba urządzenia muszą mieć cały czas połączenie z Internetem.

Kolejne warte odnotowania opcje:

Mała rzecz, która bardzo cieszy to to, że zostawiając telefon przy dziecku, można zablokować ekran. Aplikacja będzie dalej działać, a my nie musimy się martwić, że świecący ekran smartfona wybudzi dziecko albo że maluch po przebudzeniu dosięgnie telefonu i jeszcze coś sam uruchomi.

Tak samo działa odbiornik – można zablokować telefon, włożyć go do kieszeni, a w razie alarmu będzie wibrował i wyświetlał powiadomienia na ekranie.

Co ważne, Baby Monitor 3G działa nawet przy dosyć słabym połączeniu z Internetem i nie zużywa dużo baterii (w razie potrzeby smartfona pełniącego rolę nadajnika można podłączyć na stałe pod ładowarkę).

Nie jest to raczej aplikacja, która zastąpi zwykłą nianię elektroniczną na pełen etat, no chyba że ktoś ma akurat zbędny smartfon do zagospodarowania :) Sprawdzi się jednak idealnie na wyjazdy i wyjścia, bo zawsze jest pod ręką. Jeżeli dobrać do tego np. przenośny monitor oddechu (jak włączy się jego alarm, to i niania elektroniczna go wychwyci), to wreszcie będzie można spać spokojnie nie tylko u siebie w domu.

Za tę cenę, jak najbardziej warto.

PS wpis nie jest reklamą, tylko zwykłym zapiskiem naszych doświadczeń, aplikacja jest serio udana, więc korzystajcie ;)

PS2 A Wy macie zwykłą nianię elektroniczną lub w aplikacji? Dajcie znać!

Niania elektroniczna Baby Monitor 3G w akcji :)
Niania elektroniczna Baby Monitor 3G w akcji :)

Komentarze:

  • Karolina Kornicka-Urban
  • Odpowiedz

ooo dzięki; napewno wypróbuję :)

Ja korzystałam z tej niani jest super , teraz juz mam stacjonarna ale na wyjazdy i nie tylko polecam :)

Ja się spotkałam z kamerka Philipsa i do niej instaluje się program ivideon. Bardzo fajne urządzenie. Można włączyć powiadomienia ruchu i dźwięku i jeszcze dostosować powiadomienie do natężenia hałasu lub ruchu. Oprócz tego można do dziecka mówić oraz włączyć parę kolysanek gdy nie możemy podejść. Oczywiście kamera z podczerwienia. Możemy też dziecko nagrywać. Dziala z bardzo małym opóźnieniem. Ja dla mnie bomba. Nie wiem niestety ile ta kamerka kosztowała :(

Hej. My mamy zwykłą nianię elektryczną bez kamerki. Jest bardzo czuła. Słychać wszytko przez cały czas gdy jest włączona…oddech śpiącego dziecka słychać bardzo dobrze. Ma diody z poziomem hałasu i możliwość komunikacji z dzieckiem. Nadajnik ma wbudowaną lampkę nocną i kołysanki z możliwością ściszania dźwięku. Bateria wystarcza na całą noc spokojnie.
Polecamy taką nianię wszystkim którzy śpią w innym pokoju niż dziecko.
Zastanawiam się nad zakupem drugiej niańki przy drugim dziecku…tylko nie wiem jak będą razem działały…czy dźwięk nie będzie na siebie nachodził….?

  • Anonim

Możesz napisać jaka niania Ci się sprawdziła?
pozdrawiam

Z moich obserwacji wynika, że większość rodziców łóżeczko dziecka stawia w swojej sypialni i wtedy elektroniczna niania jest zbędna. Niemniej jak ktoś potrzebuje to taka w smartfonie jest bardzo dobrym pomysłem

Paulina Stępień
  • Paulina

Ale dziecko śpi więcej niż dorośli, którzy na przykład wieczór spędzają kawałek dalej :) w sumie w nocy nigdy nie używałam, bo dziecko obok, ale w innych sytuacjach owszem.

  • Anonim

Masz rację :-) miałam na myśli noc a nie pomyślałam o drzemce w dzień kiedy mama nie musi co chwilę biegać do dziecka tylko przy pomocy takiej niani może spokojnie działać w kuchni :-)

ja uzywam aplikacji Dormi. Rewelacja. nawet gdy cos robie na telefonie to on czuwa i daje znac jak mala wstanie. czasem nie zdazy dokladnie otworzyc oczu a ja juz jestem przy niej hehe. Nadajnikiem jest u nas tablet. Nie kupowalam elektronicznej bo sprzetow w naszym domu i tak jest juz za duzo a cena jak za tablet a tablet i tak sie przyda jak mała juz nie bedzie potrzebowac takiej niani:)

Te kamerki się naprawdę sprawdzają. Uwielbiam spędzać czas z maluszkiem, ale każdy potrzebuję czasami chwili dla siebie, dlatego z mężem zdecydowaliśmy się nieco ułatwić nam życie i to małym kosztem. Niania elektroniczna kontroluje praktycznie wszystko, więc jesteśmy spokojni. My mamy taką z zerkam.pl i jesteśmy bardzo zadowoleni.

Dodaj komentarz: