Balaton na chwilę

Balaton na chwilę

Tak, jedziemy przez Węgry. Zawsze dziwi mnie ten pęd by jak najszybciej, na jeden raz minąć taki piękny kawałek Europy by dotrzeć na Chorwację. My po drodze staramy się zajrzeć w różne fajne miejsca. Jednym z nich jest Balaton, który tym razem podjeżdżamy z drugiej strony, w Keszthely.

Urocza miejscowość z deptakiem i niewielkim cyplem, idealne miejsce spacerów. W samym środku stoi opuszczony hotel Balaton, obok budka z pysznym, acz wcale nie dietetycznymi haha, langoszami. Najlepsze to te tradycyjne, ze śmietaną i serem, dodatkowo posmarowane pędzlem czosnkowym „sosem”.

Ale są też langos z… nutellą czy marmoladą.

Obok jest płatna plaża, do której jest kolejka. Na cały dzień to świetna opcja. My dzisiaj jesteśmy tu przejazdem w drodze do Zagrzebia. W efekcie chłodzimy się pod natryskami fontanny.

Jemy lody o smaku gumy turbo (raczej mało węgierskie, ale to było silniejsze ode mnie). I wypoczęci ruszamy dalej :)

Jeśli szukacie fajnego miejsca na trasie to śmiało wybierzcie Keszthely. Jest co zjeść, jest gdzie poleżeć, a to co mi jeszcze się podobało to budki z jedzeniem dla ptaków. Bomba! Chce takie coś u nas :)

Uściski! U nas 36C.

Balaton, to przed nami to woda :) jakoś biało wyszło
Balaton, to przed nami to woda :) jakoś biało wyszło
Langos, najlepsze tradycyjne
Langos, najlepsze tradycyjne
:) takie tam zwariowane
:) takie tam zwariowane
Nad Balatonem
Nad Balatonem
Inni pływają na łódkach, rowerach
Inni pływają na łódkach, rowerach
Budka z langoszami
Budka z langoszami
Budka z karmą dla ptaków za 1 euro/100 k
Budka z karmą dla ptaków za 1 euro/100 k
Na ochłodę
Na ochłodę
:)
:)
Opuszczony hotel Balaton
Opuszczony hotel Balaton

 

Komentarze:

Balaton odwiedzę pod koniec lipca, fajnie ze Wam się podoba. A pamiętasz może cenę płatnej plaży?

Tęsknię za węgierskim jedzeniem :) i za Chorwacją… Zazdroszczę!
P.s. Takie budki z jedzeniem dla ptaków są np. w Konstancinie :)

Paulina Stępień
  • Paulina

oooo serio? muszę sprawdzić, nie widziałam takich budek, a to rewelacja!

  • Magdalena:

Ostatnio widziałam taką budkę w Parku Achera (Warszawa Ursus).

  • Agnieszka Świetlik
  • Odpowiedz

wyciągniesz mnie ze spamu? proooszę ;)

ja byłam tylko w Miskolc na letnim uniwersytecie. Niestety pobyt ten był średni i przez to Węgry bardzo źle mi się kojarzą i nie czuję w ogóle chęci, żeby znowu tam zawitać :/

Fantastyczne wakacje :D A możecie się podzielić jak organizujecie noclegi i posiłki? Marzy mi się taka podróż ale nie wyobrażam sobie jak to ogarniacie

Paulina Stępień
  • Paulina

Jasne, mogę zrobić wpis, ale ogólnie rezerwuję na bieżąco głównie przez airbnb, może ciut drożej, ale za to dojeżdżamy z dziećmi na „gotowe”. Mamy już zaklepane miejsce kolejne za niecałe 100 zł za całą czwórkę więc myślę fajnie ;)

Hej ja tydzien temu przerabiałam tą samą trasę tyle ze my do baska voda pierwszy przystanek z noclegiem w Czechach w miejscowości Pavlov piękne miejsce z zalewem i teren winnic dookoła, potem Węgry i Balaton. Również preferuje podróż z przystankami tym bardziej ze po drodze tyle pięknych miejsc…

Muszę Cię pochwalić, że nie zakładasz dzieciom skarpetek do sandałów :) mam wrażenie, że wszystkie mamy to robią :P

  • Magdalena:

Czasem obecność skarpetek w sandałkach jest spowodowana względami czysto praktycznymi – nie ociera się skóra na stopach, zwłaszcza w takie upały… Akurat moim dzieciaczkom skarpetki też nie są potrzebne, ale wiem, że niektóre ich potrzebują.

Paulina Stępień
  • Paulina

eeee skarpetkom do sandałów mówię nie :) jak skarpety to buty zakryte. Wybieram też sandały z odkrytymi paluszkami, a nie zakrytymi :) do mnie nie trafia argument z obcieraniem :) ale to ciekawe uzasadnienie.

  • Magdalena:

hehe :) szkoda czasu na wchodzenie w dyskusję o sandałkach i skarpetkach, ale jednak na chwilę w nią wejdę ;) u nas sandałki z odkrytymi palcami spowodowałyby płacz za płaczem z powodu kopania w przeróżne rzeczy, zwłaszcza schody podczas wchodzenia na nie. Tak więc zawsze szukałam sandałów z zakrytymi palcami, bo u nas inne nie zdałyby egzaminu. Synek wciąż się o coś potykał (później okazało się, że z powodu zaburzeń SI). Z tego samego powodu ciągle nosił (biedaczek – naprawdę sama mu współczuję) długie spodnie, nawet latem. Oczywiście z cienkiego materiału, no ale długie. Przewracał się bez przerwy i byłby strup za strupem. A przy jego podwyższonej wrażliwości na ból (lekki autyzm) każdy upadek kończyłby się syreną. Ech, nie chce mi się opowiadać i wymieniać takich przypadków. Tak, czy inaczej, każdy mierzy swoją miarą i czasem nie chodzi o modę, czy argumenty, ale po prostu o oszczędzenie dziecku niepotrzebnego cierpienia. Piszę to tylko po to, by uwrażliwić rodziców dzieci, które nie mierzą się na co dzień z takimi problemami. Również z prośbą o wyrozumiałość, bo powody takiego postępowania czasem mogą być dla innych zupełnie niezrozumiałe. Ale bywa, że te powody naprawdę istnieją. Dodam jeszcze jeden przykład ze skarpetkami. Gdy synek miał 1,5 roku i wybraliśmy się na plażę pojawił się u niego niespodziewany krzyk w kontakcie stopa-piasek. Hmmm. Było to dla mnie dość dziwne, bo sama wychowana nad wodą, nigdy takich reakcji nie widziałam (u młodszego dziecka też takowe nie występuję). Ale u starszego i owszem. Pomogły skarpetki… Tak… żar leje się z nieba, a dziecko biega w skarpetkach po plaży. No cóż, jeśli to jedyny sposób na to, by w ogóle po niej biegało, to niech biega i w kaloszach ;) Okazało się później, że ma pewne nadwrażliwości. M.in. objawiało się to w kontakcie z piachem. Teraz na szczęście przeszło :)

Paulina Stępień
  • Paulina

A chodziliscie na terapię SI? Jeśli nie to warto, bo teraz coś mogło minąć, ale inne rzeczy mogą wyjść potem np. z nauką.
My mamy zalecane różne aktywności właśnie w związku z nadwrażliwościa, ale oczywiście masz rację z tym, że każde dziecko jest inne ;)

  • Magdalena:

Tak, chodzimy dwa razy w tygodniu i myślę, że te zajęcia rzeczywiście sporo dają. Mamy też ćwiczenia na odwrażliwianie wykonywane w domu. Szkoda, że przed porodem nie wiedziałam, że istnieje coś takiego jak zaburzenia SI i wiele rzeczy mnie dziwiło (np. jak można nie lubić piasku będąc dzieckiem? Albo dlaczego niektóre dzieci pchają się, popychają, wpadają na inne i to nie przypadkiem, ale właśnie specjalnie czerpiąc z tego radość – to również objaw zaburzeń SI. Na szczęście nasz synek tego nie robił, ale parę razy jemu „robiono”. No a ja się dziwiłam i krytykowałam w duchu). Ale z czasem i wraz z przyrostem wiedzy dziwi coraz mniej. Od jakiegoś czasu wiem też, że jeśli dziecko wygląda na pierwszy rzut oka na zdrowe, tzn. pełnosprawne, to wcale nie oznacza, że takie jest. Np. dzieci z Zespołem Aspergera na pierwszy rzut oka wydają się być bardzo bystre, „porządne”, mądre i w ogóle. I takie są. Ale niestety jest też druga strona medalu: reakcje kompletnie nieadekwatne do sytuacji, nerwowość, czasem agresja, nieumiejętność zachowania się w różnych sytuacjach społecznych. I jeśli widzi się zdrowo wyglądające dziecko zachowujące się w taki sposób to oczywiście co się robi? No, ocenia się rodziców, że źle wychowali… A w rzeczywistości takie dziecko formalnie zalicza się do osób niepełnosprawnych. Taka wiedza pozwala nie krytykować innych i nie oceniać. No ale my tu o sandałkach i skarpetkach.. ;) tak więc miłego wypoczynku Wam życzymy! Bez względu na to, czy w skarpetkach, czy też bez ;) A najlepiej to w ogóle na bosaka! – świetna terapia SI ;)

Zazdroszczę wakacji w pozytywnym sensie oczywiście :) I marzy mi się taka wyprawa objazdowa, ale jakoś nie mam odwagi z ośmiomiesięczniakiem :( Choć na Chorwację pewnie pojadę, ale bez zwiedzania. A w Keszthely byłam 7 lat temu, piękny zamek tak można zobaczyć. Helikon Kastely Museum :)

Ja byłam nad Balatonem w sieprniu 2013 roku :) W Siofok :) Polecam!!! :)

Dodaj komentarz: