Adaptacja w przedszkolu – 10 kroków

Adaptacja w przedszkolu – 10 kroków

Paulina Stępień
  • Paulina Stępień
  • 18 komentarzy

Jak ma wyglądać adaptacja, o czym pamiętać? Oto 10 kroków by dziecko poszło do przedszkola uśmiechnięte. Moje dzieci mają adaptację już za sobą, jedno dwa lata temu, drugie rok temu. Mogę się z Tobą podzielić moimi doświadczeniami i uwagami, jak najlepiej przeprowadzić przygotowanie do przedszkola, kiedy są kryzysy, kiedy są lepsze momenty. Pewnie każda z Was dorzuci coś od siebie (liczę na to :*).

Kiedy moje Starsze dziecko szło do przedszkola pierwszy raz dwa lata temu była to pewna niewiadoma, po roku zmieniliśmy przedszkole (o tym jeszcze kiedyś napiszę) i jednocześnie Młodsze dziecko również poszło do przedszkola (wcześniej i o tym czy to dobra decyzja również będzie). Tak czy tak w zeszłym roku mieliśmy dwójkę dzieci, które poznawały nowe przedszkole. I nas pełnych obaw i gotowych na różne sytuacje. I piszę Ci to dlatego, że nie jesteś sama. Wokół jest naprawdę dużo rodziców, którzy właśnie zostawiają swoje dziecko pod opieką nauczycielek w przedszkolu ;-)

0. Zrób sobie kawę :)

czy co tam lubisz. Tak Twoje dziecko jest już duże i da radę. A jeśli nie da to mam nadzieję, że trafisz na personel, który pomoże Wam wspólnie pokonać wszelkie trudności.

1. Zajęcia adaptacyjne

Jeśli jest taka możliwość to uczestniczcie w tych zajęciach razem. Czasem są to zajęcia jeszcze w sierpniu, gdy rodzic może przychodzić z dzieckiem. Czasem są tylko dla dzieci, ale z założenia pierwsze dwa tygodnie chodzi się krócej (czyli Ty odbierasz dziecko wcześniej). To pozwala się oswoić z nowym otoczeniem.

Są różne podejścia na temat tego, czy warto by rodzic uczestniczył w adaptacji czy nie. Moim zdaniem super, jeśli jest taka możliwość, również dla rodzica, bo dzięki temu poznajesz kadrę, zasady, rytm dnia. To potem bardzo pomaga opisywać z dzieckiem „plan dnia”.

Jeśli mogę Ci jeszcze poradzić coś, bardziej na przyszły rok, to jeśli puszczenie dziecka do przedszkola jest dopiero przed Tobą to rozważ zajęcia ogólnorozwojowe. Zarówno z jednym, jak i drugim dzieckiem chodziłam na takie zajęcia dwa razy w tygodniu. Tego typu zajęcia to obcowanie z rówieśnikami, ale też poznawanie wielu zabaw, robienie prac plastycznych itd. My to nazywaliśmy „małe przedszkole” i do tej pory dzieci to miło wspominają, a przedszkole było jakby naturalnym następstwem tego okresu.

2. Rozmowa

Tłumacz, opowiadaj. Ale od razu Cię uczulę. Nie używaj słów: „będzie super”, bo uwierz mi, na początku niekoniecznie tak będzie i po co wprowadzać zamęt. Raczej tłumacz coś w stylu: „będą również inne dzieci, dużo zabawek”. Ja też nie bałam się mówić wprost, że nie będzie mnie w tej chwili obok, ale cały czas myślę i przyjdę, po obiedzie, ale gdyby poczuł, że jest mu źle/przykro to może zwrócić się do cioci (o tym niżej). Wiem, że są różne szkoły z tym okazywaniem uczuć, ale z perspektywy wydaje mi się, że u nas to świetnie zadziałało, a przy okazji uczuliśmy się określać swoje emocje.

3. Zapoznanie z ciociami/paniami

Wiem, że nie każdy lubi, gdy nauczycielki nazywa się „ciociami”, ale mieliśmy to szczęście, że w obydwu przedszkolach tak było/jest. To moim zdaniem ciut „zmiękcza” stosunki. Jednak to co najważniejsze pierwszego dnia, to zapoznanie. Kiedy przyprowadziłam dziecko to podeszliśmy do nauczycielki i spytałam się o imię, a potem do mojego dziecka: „To jest ciocia Agata, będzie dzisiaj z Tobą, gdyby zrobiło Ci się smutno to możesz jej to powiedzieć”. To moim zdaniem o tyle ważne, że dziecko ma jakiś punkt zaczepienia, a nie jest rzucone na głęboką wodę, już kogoś „zna”.

4. Rozstania

To chyba najtrudniejszy moment. Ile osób tyle znajdziesz opinii. Są rady by odprowadzał tata lub po prostu bardziej „twardy” z rodziców, są rady by puszczać dziecko, zamykać drzwi i nie słuchać płaczu. Każda metoda jest dobra lub lepsza, jedyne co to unikałabym jednak oddawania dziecka w rozpaczy. Zrobiłam to jeden jedyny raz i nigdy więcej. Czuję, że to burzy jakąś równowagę i zaufanie. I choć wiem, że mojemu dziecku nie było źle (w sensie nikt mu tak krzywdy nie zrobił) to jednak nie czuję się z tym dobrze. Od tamtej pory mówię, tłumaczę, a jeśli (a zdarza się to od czasu do czasu) moje dziecko nie może się odkleić to siadam na chwilę i „ładujemy baterie”. Mnie te 5 minut nie zbawi.

Jeśli mogę Ci dać radę to tłumacz, mów co nastąpi. „Słuchaj teraz buziak, przytulasek i idziesz do sali, będę po obiedzie”. „Buziak i lecisz, a potem opowiesz mi czy są samochody”. „Buziak, zobacz tu jest ciocia Asia, są dzieci, miłego dnia”. Rozstania powinny być krótkie, ale też jeśli czujesz, że musicie jeszcze z pięć minut pogadać to zrób to.

5. Zabawka/pluszak

Szczególnie na początku polecam ukochanego pluszaka, dowiedz się, czy dzieci mają swoje pudełko na zabawki, szufladę, czy też ogólne miejsce, gdzie te zabawki będą. Czy mogą je mieć ze sobą, czy gdzieś obok. Ta wiedza też pomoże Ci w kolejnych tygodniach tłumaczyć dziecku, że ukochany kotek będzie z parapetu obserwować zabawę, czy będzie spać w szufladzie.

6. Dotrzymuj słowa

Nie mów „zaraz będę”. Mów konkretnie: „będę po obiedzie”, „będę po podwieczorku”, określaj czas jakimś wydarzeniem, bo raczej „będę o 13” nie będzie zrozumiałym komunikatem dla przedszkolaka :) i co najważniejsze – dotrzymuj słowa.

7. Nie nagradzaj

Nie przekupuj, nie nagradzaj, raczej słuchaj, pytaj :) Nagrody do niczego Was nie zaprowadzą (a przecież nie będziesz ich dawać przez cały rok szkolny), za to rozmowa owszem.

8. Nie trać czujności

Początki bywają różne. Czasem dzieci przeżywają, a czasem są podekscytowane „nowym”. Ale możliwe (wcale nie musi), że ten etap minie po tygodniu, dwóch (jest też tzw. kryzys trzech miesięcy) i wtedy może się okazać, że dziecko wcale do przedszkola nie chce iść. Nie bagatelizuj, słuchaj, pytaj i tłumacz.

Z tą czujnością jeszcze jedno: jeśli widzisz i słyszysz, że Twoje dziecko naprawdę nie bardzo sobie radzi to może warto wstrzymać się na tydzień, dwa, miesiąc? Ja tak zrobiłam i to było świetne rozwiązanie. Po miesiącu adaptacja przebiegła zupełnie inaczej, wpływ na to też miało na pewno to, że już inne dzieci nie płakały, a jak wiadomo nastroje się udzielają ;-)

9. Obawy

Obawy są zrozumiałe i u Ciebie i u dziecka. Jeśli jednak bardzo się martwisz to nie mów tego w jego obecności. Za to nie bój się mówić o uczuciach przy dziecku, nazywać, że może być smutne. To potem przynosi wiele korzyści ;)

10. Książki

Na szybko podrzucę Ci książki :) Bo w książkach bohaterowie też chodzą do przedszkola, a skoro tak, to łatwiej coś wytłumaczyć, opowiedzieć.

  • Kicia Kocia przedszkole: bardzo prosta książeczka, gdzie pokazany jest plan dnia w przedszkolu Kici Koci. U nas był to punkt wyjścia do rozmowy, jak jest u nich, porównania i oswojenia z tematem. Napisana dość prostym językiem, ale dzieci ją lubią. Kupisz tutaj, od 3,5 zł
  • Co się stało z Albertem. Tutaj bohater idzie do szkoły, ale puenta jest taka fajna, że moim zdaniem w wersji uproszczonej  świetnie sprawdzi się dla przedszkolaków. Kupisz w taniaksiazka, ok. 18 zł
  • Basia i przedszkole. To już raczej o relacjach i atrakcjach, ale bardzo fajna. Kupisz tutaj, od 13 zł
  • Uśmiech dla żabki. Piękna książka, którą warto czytać nie tylko przy okazji przedszkola. Kupisz tutaj, od 28 zł

I cóż mogę Ci jeszcze poradzić: będzie dobrze! ;) Nie traktuj przedszkola jako zła, to bardzo fajny czas dla dzieci!

Komentarze:

  • Katarzyna Szczepańska
  • Odpowiedz

U nas poszło pozytywnie :) córka od 9 miesięca życia chodziła do żłobka, teraz jako 3,5 latka do przedszkola, zajęcia adaptacyjne super a zaprowadza tata żeby zachować tryb ze żłobka :) fajnie ze może mieć ze sobą ulubionego misia! :)

  • Karolina Szeliga
  • Odpowiedz

Musze sie nie zgodzic z punktem 2. W zlobku jeszcze ciocie nas uczulily na to zeby nie okreslac tak dokladnie czasu ze bede po obiedzie bo zdarzy sie jakis losowy przypadek (trzeba zostac dluzej w pracy, korek po drodze itp.) przyjezdzamy pozniej i bach tyle bylo z zaufania naszego dziecka.

  • Domowa.tv

Ale to losowy, raczej jednorazowy :)

  • Monika

Ja się jednak zawsze umawiam. I ciocie radzily, zeby obgadac z dzieckiem (i wiele razy, właściwie codziennie na początku to powtarzać), jak będzie wyglądał dzień, czyli: jak przyjdziemy, to bedzie sniadanie, potem drugie sniadanie, potem będą zajęcia, potem obiadek, potem się trochę pobawisz i będę. U nas to świetnie działało. Do dzisiaj jak Gabi się bawi w przedszkole i jest jakiś nowy przedszkolak, to tak mu tlumaczy.

Wszystko pieknie opisane etapy w realizacji az tu nagle odbieram synka z pogryzionym noskiem bo jakis ” bajtel ” nie przyswaja slowa ” nie” widze ze Ciocia jest niezrecznie przepraszaja bo nie upilowaly na czas rozumiem ze jest chmara dzieciakow i czasami to sie nie da no ale jak tu dalej wdrazac mlodego do przedszkolnej grupki po takim poczatku ?

  • Domowa.tv

myślę, że po pierwsze trzeba zorganizować spotkanie z kadrą przedszkola oraz jeśli jest to z psychologiem i ustalić co można zrobić aby takiej sytuacji uniknąć. A dwa to wytłumaczyć dziecku, ale najpierw musisz mieć pewność, że zostało zminimalizowane prawdopodobieństwo powtórki.

  • Mama

Nie obraź sie ale nie trzymaj dziecka pod kloszem. Dla jednego przedszkole to strach dla dugiego raj na ziemi wiec skup sie raczej na tym aby i twoj bajtel byl bardziej przebojowy i potrafil radzic sobie w grupie.

A mnie zaskoczyły te zajęcia ogólnorozwojowe. Co to takiego i gdzie organizowane? Nas przedszkole czeka dopiero za rok. W pobliskim ośrodku kultury zajecia (jakieś taneczne i śpiewane) są dopiero od 4. roku życia. Spotkałam się jeszcze z sensoplastyką w sąaiednim mieście, ale dosyć drogie i to chyba nie na nerwy naszej babci ;)

Paulina Stępień
  • Paulina

U nas były organizowane w takich „klubikach” z kulkami. Kosztowały ok. 20 zł/zajęcia trwające około 1 godziny, a za miesiąc wychodziło jeszcze mniej. Akurat mamy obok siebie dwa takie klubiki, ale chodziliśmy do jednego, gdzie te zajęcia były fajne. Wcześniej próbowałam też na zajęcia muzyczne chodzić, ale akurat prowadząca była mało porywająca, więc to też zależy od ludzi. Zerknij własnie na ofertę klubików itp., często są dla dzieci 2+, my zaczynaliśmy od 1,5 roku.

  • Ewa Kasprzak-Ząbek
  • Odpowiedz

u mnie masakra…. ze stresu pojawily sie wymioty u dziecka…

Moja córeczka poszła chętnie do przedszkola ale co z tego jak już dzisiaj siedzi w domu bo wczoraj wróciła z katarem a w nocy całkiem ją rozłożyło :( Pójdzie dopiero w poniedziałek. Najbardziej obawiam się tych wszystkich chorób :(( Była zaledwie 4 dni i już chora a przed nami sezon grypowy Chyba więcej czasu spędzi w domu niż w przedszkolu.Jak było u Was czy twoi synkowie dużo chorowali?Pozdrawiam :)

Paulina Stępień
  • Paulina

Monika hmmm, Starszy chory non stop, Młodszy nie, tylko okazjonalnie. Ale niestety tego nie unikniesz :(

  • Katarzyna Petelczyc
  • Odpowiedz

do punktu 4 dodałbym jednak granicę czasową. Z doświadczenia wiem, ze są mamy żegnające się z dzieckiem 3 godz… dziecko placze, mama płacze, przedszkolanki wkurzone. Dla swojego i dziecka zdrowia psychicznego warto czas pożegnania skrócić do niezbędnego minimum.

A 7mego dnia w drodze do przedszkola córka stwierdziła „albo nie będę płakać”
No i nie płacze ;)

Swoją drogą co do zdjęcia tytułowego. Ostatnio byliśmy na placu zabaw przedszkola do którego chcemy Małą wysłać i była zdegustowana ;) Urządzenia starsze ode mnie, brudne i obdrapane. Nawet nie chciała się tam bawić. Podobno przedszkole dostało pieniądze na nowy plac zabaw, ale były pilniejsze potrzeby i się rozeszły.

U nas adaptacja w przedszkolu przebiega całkiem nieźle, synek chętnie chodzi, zjada posiłki i leżakuje. Nie wiem tylko jak reagować, gdy skarży się, że ktoś go uderzył lub zabrał zabawkę, przecież nie będę mówiła, żeby też uderzył. Przydałby się taki post:)

Najważniejsze aby przetrwać pierwsze dni, okres buntu i płaczu i nie odpuścić szkoły a potem będzie tylko lepiej :) Wiem coś o tym :)

Dodaj komentarz: