8. miesiąc życia dziecka – siadanie

8. miesiąc życia dziecka – siadanie

Mam w domu dziecko. Tak dziecko, nie niemowlaka, nie dzidziusia, tylko fajne dziecko. Kontaktowe, raczkujące, stające i siadające. Dziecko, które je, które się śmieje, które co raz więcej umie komunikować nie tylko płaczem. Czad! Czas więc na podsumowanie ósmego miesiąca życia dziecka :)

Ja w kółko będę powtarzać, że każde dziecko jest inne, ale wielką frajdę mi sprawiało i sprawia wyczekiwanie nowych umiejętności, więc tak schematycznie, co potrafi dziecko w ósmym miesiącu?

Co potrafi dziecko w 8 miesiącu życia

Jak to jest u nas?

Mój młodszy maluch jest szybszy niż starszak w jego wieku, co mnie tylko utwierdza w tym, jak dzieci są różne :) Młodszy raczkuje od ponad miesiąca, zaraz po skończeniu 7 mc zaczął siadać samodzielnie na pupie (nie w siadzie płotkowym), teraz doszedł siad płotkowy i stanie na kolanach. Z rehabilitacji przy starszym pamiętam, że dziecko należy pilnować by siadało na pupie, bo siad płotkowy nie jest do końca poprawny, może sugerować słabsze napięcie mięśniowe i warto to ćwiczyć by utrwalać dobre wzorce. Siad (właściwy) pozwala dobrze naciągnąć mięśnie nóżek i przygotować je do chodzenia, jak również jest mniejsze prawdopodobieństwo skrzywienia nóg czy stóp do środka. Jestem na tym punkcie dość przewrażliwiona, więc przy młodszym bardzo zwracam na to uwagę.

Choć dzieci, jak to dzieci, czasem po sobie naśladuję a widzę to co raz mocniej.

Ten miesiąc to miesiąc wspólnych zabaw. Są i bijatyki ( o zabawki – naprawdę kiedyś wszystkie schowam :)) hahaha), ale jest dużo interakcji. Dzieci ganiają się na czworaka po domu wzdłuż przedpokoju i absolutnie muszę organizować im innych rozrywek. Cudownie.

Ten miesiąc to poza raczkowaniem, siadaniem to też duża komunikacja. Maluch przychodzi by się przytulić, w czasie zabawy, gdy zgłodnieje to przychodzi i się wspina by go wziąć nakarmić, pociera oczy, gdy jest śpiący. Jest już wiele gestów, którymi się komunikuje inaczej niż płaczem. Dla mnie to jest super :)

Również z lękiem separacyjnym u nas jest super :) czyli go nie ma, a to dlatego (tak mi się wydaje), że ma obok starszego brata. Mogę spokojnie zniknąć z pola widzenia i maluch i tak ma towarzystwo, tak samo, gdy zdarzy nam się zostawić dzieci na kilka godzin u dziadków – zero płaczu przy wyjściu :) Oczywiście to może się jeszcze zmienić, ale przy pierworodnym pamiętam, że to był hardcore :)

No i coś co akurat mnie niepokoi, bo myślę, że jeszcze ciut wcześnie – stawanie przy meblach, zabawkach itd. Niepokoi, bo wiem, że to okres raczkowania jest najlepszy dla kręgosłupa. No, ale zobaczymy :)

Jeśli zatem czytacie ten wpis i to wszystko przed Wami to powiem Wam jedno – super czas przed Wami

Ps jedne czego nie lubię to szarpania za włosy, powiedzcie kiedy to minie???

PS2 dla zdenerwowanych, mój młodszy raczkuje od niespełna 7 mc, siada jak skończył 7 mc, starszy zaczął raczkować w 10 mc a siadać w 11 mc. Piszę to, bo mi samej brakowało takich informacji a jako matka wariatka po prostu bywałam zaniepokojona :D

Komentarze:

jeszcze nie w 9 miesiącu ;-) przynajmniej u nas cały czas na topie i jaka radość przy tym ;-)

Skończy jak się zacznie szczypanie ;)

no to mnie nie pocieszyłyście :D włosy najpierw traciłam bo wypadały, teraz bo sa wyrywane :P

Wyścigi „raczków” i u nas :)
Mam podobne spostrzeżenia co do lęku separacyjnego. Największy miał chyba pierwszy Syn. Ale on miał „tylko” mnie przez większość dnia. Córka już była z Bratem, więc było lżej, a teraz kolejny Synek (ma 8,5 mies.) kompletnie nie odczuwa czegoś takiego. Starsi do prawda są w przedszkolu (mają ok. 2,5 roku i 4 lata), ale jak tylko wracają do domu, to zaczyna się szaleństwo. I o ile 2-latka narzeka, że jej Brat młodszy niszczy zabawki, to 4-latek już sobie doskonale z nim radzi, daje mu coś innego do zabawy albo zagaduje, tłumaczy. To prawda, że w większej rodzinie dzieci wychowują się same :)

I zabawy weselsze – jak się wszyscy przewalają, to się robi MEGA-kanapka :D Licząc od dołu, czyli najczęściej od Taty: chleb, szynka, serek, pomidor i najmłodszy, czyli – sól :D

Fajne wpisy. Masz rację, że każde dziecko jest inne.. Nasz pierworodny ma skończone 5 miesięcy i jak leży na brzuszku to podnosi pupkę do góry i na dół, nóżki układa jak żabka i rusza (jak leży na mnie na brzuchu to wdrapuje się od moich bioder do twarzy). Ale ja jakoś nie mam takiego ,,ciśnienia”, że już musi raczkować, siadać itd. Naczytałam się na ten temat i przetłumaczyłam sobie-haha, że każde dziecko jest inne i ma jeszcze dużo czasu. Denerwowałam się wcześniej (choć absolutnie niepotrzebnie), podnoszeniem główki, samodzielnym jej trzymaniem. Najbardziej denerwuje mnie to moja teściowa-serio!-bo ona ciągle mówi, że jej dzieci to już robiły to, tamto w tym wieku. I co z tego?! tysiąc razy można powtarzać, że każde dziecko jest inne, a ona swoje…no cóż.
Podsumowując-bardzo fajne wpisy :)
PS-mój też uwielbia łapać mnie za włosy :)

a kiedy wpis z pomysłami na swieta?

Kochana dziekuję za ten post. Moja córeczka ma co prawda 4,5 miesiąca, nie znosi pozycji na brzuszku i wytrzymuje w niej tylko kilka minut:( nie obraca się jeszcze sama i mieliśmy niezłego stersa czy wszystko ok. Na szczęście trafilismy na dobrego rehabilitanta, który powiedział, że kilka spotkań i malutka nadrobi wszystkie zaległości:) Poza tym bez ciśnienia nie każde dziecko musi siedzieć w 6 mc ( jak twierdziła pediatra). To taka dygresja ale jakoś tak mi się lżej zrobiło na duchu czytając to, bo przecież wiem, ze każdy maluszek jest inny i trzeba być uważnym ale nie panikować:) pozdrowienia dla Was
PS. Książka wspaniała, taka radosna i „ciepła”:)

Mój maluch zaczął raczkować jak miał ok. 7 i pół miesiąca, w ten sam dzień zaczął też wstawać przy meblach. Pamiętam, że byłam zaskoczona, wcześniej pełzał i tu z dnia na dzień taki skok, na dodatek byliśmy wtedy w szpitalu. Po ósmym miesiącu zaczął przesuwać się przy meblach. Troszkę byłam przerażona, wspomnę, że był rehabilitowany od 2 miesiąca (wzmożone napięcie). Bałam się tak jak Ty, że będzie krótko raczkować. Zapytałam o to mojej rehabilitantki i poradziła, żeby małego nie zachęcać do chodzenia (czego i tak nie robiłam) i żeby miał mało możliwości do wstawania (duże odległości między meblami – musiał przeraczkować, z tym nie było problemów, mało niskich mebli). Mały zaczął chodzić jak miał 10 i pół miesiąca, do tego czasu raczkował;).

Mój synek ma 14 msc i jest takim łobuziakiem że mi oczu nie wystarcza żeby go pilnować :D a tak poważnie to jest niesamowitym chłopczykiem tak szybko robi postępy i widzę jak komunikuje się z nami to jest cudowne :)Każde dziecko jest inne to prawda moja starsza córka obecne ma 5 lat pamiętam jak była mała to zupełnie inaczej się zachowywała i rozwijała w porównaniu do syna :)w każdym razie mój syn jest tak do mnie przywiązany że mam czasem problem wieczorem żeby pójść sie wykąpać bo młody podnosi alarm i nikt go nie uspokoi tylko ja …troszkę mi się to nie podoba ale pracujemy nad tym córka była ufniejsza do wszystkich a ten nie bardzo.Pozdrawiam i uwielbiam czytać Twoje posty na temat dzieci :)

  • Gość

Dodam jeszcze na temat włosów mój syn je uwielbia nie szarpie nie wyrywa tylko ciągle moich włosów dotyka i przy nich sie uspokaja dziwnie to czasem wygląda bo jak go tylko na ręce wezmę to od razu rączki lądują w moich włosach :D

Rada na wyrywane włosy- wiązać je w kitkę lub koczek;) Chociaż mój łobuz łapie wtedy przy samej skórze a to boli jeszcze bardziej. Chyba trzeba przywyknąć:)
Mój synek skończył 9 miesięcy, pełza super ale jakoś chyba nie ma zamiaru raczkować. Przyjmuje pozycję do raczkowania ale po chwili opada na brzuch i pełznie, tak mu najwygodniej. Nie siada ale zaczął klękać i wstawać. Odkąd odkrył wstawanie nic innego nie chce robić tylko wstaje gdzie to tylko możliwe.
Lęk separacyjny straszny, płacze aż się zanosi bidulek.
No i mały odkrywca z niego, najbardziej lubi odsuwać szafę przesuwną i bawić się odkurzaczem;)

Paulina Stępień
  • Paulina

Wiązanie nic nie daje, łapie za te najmniejsze włoski i wyrywa precyzyjnie ;) a z raczkowaniem mieliśmy podobnie u starszego, ale w końcu nauczył się, choć podobno są dzieci, które pomijaja czworakowanie.

Niestety, u nas nic nie szło według schematu czy przyjętych wzorców. Swoje niepokoje przekazywałam lekarzom i tylko mnie przypinano łatkę rozhisteryzowanej mamuśki zamiast w odpowiednim momencie podjąć właściwe działania. Dobrze, że istnieje taki blog, prawdziwej matki konfrontującej rozwój dwójki dzieci z przyjętymi wzorcami. U nas wszystko zawaliło i dużo czasu straciłam niestety. Teraz mam rozpoznane zaburzenia autystyczne, a symptomy wręcz książkowe były widoczne już w okresie niemowlęcym. I tylko mi żal straconego czasu. Pozdrawiam cieplutko.

Moja córka zaczęła raczkowac na początku ósmego miesiąca a w 9 chodziła już bez podpory. Nie uczyliśmy jej ani nie zachecalismy. Wręcz przeciwnie sama doszła jak sie chodzi ;) dla mnie to strasznie szybko. Póki co jest dobrze i nie ma z nią problemów.

oj, jak dobrze że piszesz Paulinko o tym jak różnią się Twoje dzieci. Moje również zaczęły siadać ok 10-11 msc, nie chodziły samodzielnie na pierwsze urodziny i były wspomagane rehabilitacyjnie … i cóż z tego? nie ważne kto szybciej, ważne by dzieci były kochane!
a zrobisz wpis o umiejętnościach starszaka w najbliższym czasie? mam ciut młodsze pociechy i chętnie bym się dowiedziała co mnie wkrótce czeka:)

Paulina Stępień
  • Paulina

Dominika dobrze, zrobię :)

Fragmenty dyskusji, w którym zrobiło się trochę niemiło został skasowany. Zarówno komentarze w obronie, jak i atakujące bo nie były związane z tematem wpisu i troszkę poszło to nie w tym kierunku. To tak gwoli wyjaśnienia ;)

  • Kinga

Ale tu się nikt nie obrażał…

Paulina, czy u Ciebie w życiu zawsze jest tak pięknie, idealnie i cudownie? Jeśli tak to Ci zazdroszczę…

Paulina Stępień
  • Paulina

Moje dziecko skonczyło 8 mc, tak to jest piękne i cudowne, jak inaczej o tym pisać ;)

  • Anonim

Wątpię… Zwyczajnie pomija codzienne problemy które są u każdego że np. dzieci są niegrzeczne, mąż nie w humorze a w domu króluje bałagan i pisze tylko o tej jasnej stronie życia. Paulina jest optymistką i tym zaraża wszystkich nas czytających :-)

  • Cheekynati

A nawet jeśli czasem nie jest tak pięknie, to po co ma na ten temat wypisywać ? Lepiej się dzielić pozytywna energia …
Po co ludzi przytłaczać, jeśli można pokazać, ze w życiu można się cieszyć ze wszystkiego, nawet tych najmniejszych rzeczy…

Mi się to właśnie podoba na tym blogu- jak mam ciężki dzień i tu zajrzee to od razu mi się przyjemniej robi :)

PS A we wpisach, przecież Paulina czasem pisze, ze pierwszy maluch nie był taki łatwy… ale najwidoczniej woli się koncentrować na tym co jest fajne :)

Paulina Stępień
  • Paulina

Obiecuję zrobić wpis o ciemnych stronach :) ale ogólnie jestem z tych, którzy raczej patrzą na świat pozytywnie :) choć oczywiście nie jest tak, że zawsze jest super :D ot życie :D

  • Anonim

Nie no, po prostu ciekawi mnie jak to jest że jak się czegokolwiek tkniesz to ci perfekcyjnie wychodzi nawet jak to robisz pierwszy raz. Też chciałabym mieć takie idealne życie jak Ty…

Paulina Stępień
  • Paulina

W sumie to nie wiem o co Ci chodzi :) jestem absolutnie zwykłą osobą, która często powtarza, że nie zawsze wychodzi, nie zawsze jest różowo, ale grunt to wyciągać nauke i w każdej sytuacji starać się znaleźć plus. Ot cała magia.

Fajny wpis :)

A tak z ciekawości, co to jest siadanie płotkowe? Chyba nie slyszlam wcześniej o tym…

Myślę, ze nie potrzebnie się martwisz tym, ze dziecko zaczyna stawać przy meblach, zabawkach itp…nie stoi w ten sposób godzinami wiec nic sie nie dzieje z jego kręgosłupem :)
A co do raczkowania, to przecież są dzieci które nie raczkują, tylko zaczyna od razu chodzić:) Nie ma się co niepokoić i stresować :)

pozdrawiam :)

Paulina Stępień
  • Paulina

Siadanie płotkowe to takie, gdy nogi nie są do przodu tylko tak jakbyś uklękła a potem opuściła pupę a nogi rozjechały się na zewnątrz (stopy nie pod pupą, tylko na boki).
Prawidłowo byłoby siadanie na piętach, ale najlepiej gdy siad jest właściwy – do przodu nogi :)

Co do stawania masz rację :) ja jestem trochę przewrażliwiona, bo rehabilitant zwracał bardzo na to uwagę, że razkowanie to najlepszy etap rozwoju/wzmocnienia kręgosłupa itd. :)

Ahh ciesze sie, ze jednak sa takie mamy, ktore maja podobne problemy jak ja:) patrzac na inne dzieci mam czasem wrazenie ze od urodzenia umialy siedziec, raczkowac etc.. tylko moja pociecha nie – eeh takie moje natrectwo! U nas tez nie wszystko przebiega ksiazkowo – dosc pozno pojawily sie obroty, pelzanie i siedzenie – oczywiscie mnie to wszystko kosztuje mnostwo nerwow, no ale licze, ze powoli wszystko idzie w dobrym kierunku i niedlugo bede gonic za moim biegajacym o wlasnych silach smykiem :)

Paulina Stępień
  • Paulina

Na pewno! trzymam kciuki! :) też miałam wiele wątpliwości i stresu przy starszym :)

Mam synów właściwie w takim samym wieku co Ty. Między moimi synami jest 19 miesięcy różnicy. Młodszy właśnie skończył 11 miesięcy. Fajnie czyta mi się Twój blog, gdy opisujesz coś co u nas własnie się skończyło albo jeszcze jest. Od 2 tygodni młodszy syn chodzi – i teraz zaczyna się wesoło. Starszy łapie go pod pachy i sadowi na podłogę – chyba czuje zagrożenie i woli, żeby młodszy tylko siedział, ewentualnie raczkował.

A z wyrywaniem włosów u nas skończyło się jak synek nauczył się schodzić z łóżka (bo rano śpimy razem, a zazwyczaj wyrywał mi włosy właśnie rankami, gdy tylko się obudził). Teraz otwiera oczy, hyc i już go nie ma:)

Dodaj komentarz: