5 lat mojej fotografii kulinarnej

5 lat mojej fotografii kulinarnej

Paulina Stępień
  • Paulina Stępień
  • 21 komentarzy
  • Aktualizacja:

Jestem fotografem samoukiem… ale zaraz! Przecież każdy fotograf to samouk. Aby zrobić dobre zdjęcie trzeba po prostu ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć. Powiedzenie, że trening czyni mistrza jest jak najbardziej na miejscu. Dzisiaj trochę z przymrużeniem oka, a trochę na poważnie przegląd moich zdjęć kulinarnych z ostatnich 5 lat. I kilka słów o tym, czego się przez ten czas nauczyłam.

Kiedy zaczynałam robić zdjęcia na kotlet.tv miałam do dyspozycji zwykłą małpkę. Wtedy całkiem solidny sprzęt, dziś antyk, którego bije na głowę mój smartfon. Ale co tam, przecież chcieć to móc ;) I kiedy patrzę na moje zdjęcia sprzed 5 lat, to niekiedy łapię się za głowę, a z drugiej strony widzę, jak zdjęcie po zdjęciu fotografowałam coraz lepiej – i to jest super!

Od samego początku miałam postanowienie, aby pokazywane przeze mnie potrawy były takie, jak w rzeczywistości. Bez podkręcania barw, korygowania niedoskonałości. By zupa pomidorowa miała normalny kolor, a nie krwisto czerwony, a bułki naturalne pęknięcia. To zawsze denerwowało mnie w gazetach czy książkach, bo takie danie z przepisu zawsze w rzeczywistości wychodziło inaczej. Teraz jest z tym lepiej, bo w prasie kulinarnej na dobre zagościły znajome twarze z blogosfery, a ich dań jestem pewna, ale wcześniej bywało z tym różnie. A to zniechęcało do własnych eksperymentów z gotowaniem. Stąd to mocne postanowienie, by na kotlet.tv było naturalnie… i to mi się udało, ale jak patrzę na stare zdjęcia, to momentami bywało nawet zbyt naturalistycznie… haha.

Cały czas się uczę i rozwijam, czasem wydaje mi się, że już osiągnęłam maksimum, a potem okazuje się, że robię znowu lepsze zdjęcia. Kto wie, może za kolejne pięć lat będę mogła znowu zrobić taki wpis? Mnie to cieszy, bo znaczy, że nie stoję w miejscu ;)

Całkiem świadomie fotografuję od kilu lat tym samym aparatem: Canon 60D. Zmieniały się tylko obiektywy, zawsze wybierałam stałoogniskowe. Obecnie jest to klasyczna canonowska pięćdziesiątka, czyli 50/1.8 – bardzo plastikowy i rachityczny, ale zaskakująco efektowny. Dopiero gdy poczuję, że wyciskam z tego zestawu ostatnie soki (lub aparat się rozpadnie od nadmiernego zużycia, bo naprawdę nie ma u nas lekkiego życia), zmienię sprzęt na lepszy. W ten sposób nie tracę czasu na myślenie o aparatach i obiektywach, a skupiam się na robieniu zdjęć.

Sami zobaczcie, jak to się zaczęło. Wszystkie zdjęcia, które widzicie są bez obróbki, zmian itd. Prosto z aparatu.

2009

Dysponuję zwykłą małpką, fotografuję gdzie popadnie i absolutnie nie myślę o stylizacji :) Teraz patrzę na to z (lekkim) przerażeniem, w każdym razie, jak ktoś z Was ma ochotę to przepisy znajdziecie poniżej (wszystkie dania mimo zdjęć są przepyszne :)):

Większość ma nadal TE zdjęcia :) Choć w niektórych nie dałam rady i gdzieś zmieniłam na nowsze.

Jedno z moich pierwszych zdjęć i przepisów jakie umieściłam na blogu: murzynek. Rok 2009, aparat to zwykła małpka. Miejsce stół, oświetlenie? chyba zwykła lampa w kuchni :)
Jedno z moich pierwszych zdjęć i przepisów jakie umieściłam na blogu: murzynek. Rok 2009, aparat to zwykła małpka. Miejsce stół, oświetlenie? chyba zwykła lampa w kuchni :)
I kolejny kwiatek, a dokładniej mazurek migdałowy. Przepyszny, absolutnie najlepszy, tylko zdjęcie jakoś mało zachęcające :) Mój blat kuchenny, rok 2009. Zerknijcie parę zdjęć niżej będzie nowe wcielenie murzynka i tego ciasta również
I kolejny kwiatek, a dokładniej mazurek migdałowy. Przepyszny, absolutnie najlepszy, tylko zdjęcie jakoś mało zachęcające :) Mój blat kuchenny, rok 2009. Zerknijcie parę zdjęć niżej będzie nowe wcielenie murzynka i tego ciasta również
Wiecie co? Byłam z tego zdjęcia taka dumna wtedy, że takie ładne :) 2009, wciąż canon powershot A630
Wiecie co? Byłam z tego zdjęcia taka dumna wtedy, że takie ładne :) 2009, wciąż canon powershot A630
2009, szarlotka sypana a ja mam w końcu toporny ale jakże inny od małpki aparat. Olympus E1 :)
2009, szarlotka sypana a ja mam w końcu toporny ale jakże inny od małpki aparat. Olympus E1 :)
I te ogórki ułożone dookoła :) ahhh. 2009, Olympus E1
I te ogórki ułożone dookoła :) ahhh. 2009, Olympus E1

 2010

Powoli zaczynałam coś poprawiać. Sporo cieni, złe światło. Od razu widać, które zdjęcia są przy świetle dziennym :)

Cytryniak, takie dobre ciasto! A takie słabe światło :) Olympus E1, 2010 rok
Cytryniak, takie dobre ciasto! A takie słabe światło :) Olympus E1, 2010 rok
Zero stylizacji, mój blat kuchenny, ciasto z rabarbarem,  Olympus E620, 2010 rok
Zero stylizacji, mój blat kuchenny, ciasto z rabarbarem, Olympus E620, 2010 rok
Z tego zdjęcia byłam dumna, nadal w jakiś sposób mi się podoba :) może też ze względu na zawartość :) Plaśniak, 2010,  Olympus E620
Z tego zdjęcia byłam dumna, nadal w jakiś sposób mi się podoba :) może też ze względu na zawartość :) Plaśniak, 2010, Olympus E620
I poprawiony mazurek migdałowy, bez szału, ale lepiej niż pierwowzór :) 2010 rok
I poprawiony mazurek migdałowy, bez szału, ale lepiej niż pierwowzór :) 2010 rok
Pwoli zaczyna to wyglądać :) ciasto makowe, canon E-PL1, 2010
Pwoli zaczyna to wyglądać :) ciasto makowe, canon E-PL1, 2010

2011

Tu był największy przełom, bo od tamtej pory mam mój ulubiony aparat Canon E60d, któremu jestem wierna. Powoli odkrywałam jakieś większe stylizacje, pracowałam też nad światłem. Najlepiej wychodziło przy dziennym.

Risotto, 2011, canon E60d, moje pierwsze próby fotografowania z góry :)
Risotto, 2011, canon E60d, moje pierwsze próby fotografowania z góry :)
Tort makowy, 2011, canon e60d, wciąż fotografuję pod oknem. Swiatło jest straszne, od tyłu, bardzo trudne do robienia zdjęć
Tort makowy, 2011, canon e60d, wciąż fotografuję pod oknem. Swiatło jest straszne, od tyłu, bardzo trudne do robienia zdjęć
Za to sztuczne światło to parasolki, dość ostre. A to kisiel żurawinowym, omnomnom. 2011
Za to sztuczne światło to parasolki, dość ostre. A to kisiel żurawinowym, omnomnom. 2011

2012

Jest co raz lepiej :) Zdecydowanie! Zaczynam wyrabiać sobie swój styl fotografii, są kadry, które lubię bardziej, inne mniej.

Sernik z białą czekoladą (swoją drogą jeden z najlepszych serników!). Canon E60d, 2012 rok
Sernik z białą czekoladą (swoją drogą jeden z najlepszych serników!). Canon E60d, 2012 rok
I ciasto Shrek, wciąż oświetlenie od tyłu.
I ciasto Shrek, wciąż oświetlenie od tyłu.

2013

Widzę poprawę kompozycji :) Ale nadal fotografuję uparcie w jednym miejscu. Na wprost okna, trudne światło. Zamiast parasolek mam studyjne światło z softów. Gdyby jeszcze to miejsce pod oknem zmienić…

Ciasto lodowiec. Bardzo trudno robić mi piony, bo nie mam perspektywy. 2013 rok
Ciasto lodowiec. Bardzo trudno robić mi piony, bo nie mam perspektywy. 2013 rok
Za to co raz fajniej wychodzi kompozycja :) 2013, czatnej
Za to co raz fajniej wychodzi kompozycja :) 2013, czatnej

2014

Przygotowanie własnej książki bardzo mnie motywuje. Chcę by była moja w pełni. Wiem, że do wielu książek to zewnętrzni fotografowie robią ilustracje, a nawet gotują. Ja wybieram trudniejszą drogę, ale mi bliższą. W końcu to moja książka. Zaczynam bardziej przykładać się do zdjęć, przestaję bać się kolorów, porzucam tylko białe i swoje ulubione niebieskie deski jako tło. Mam odwagę sięgnąć po czerń, kolor, różne faktury. No i w końcu porzucam to swoje miejsce pod oknem! Mam soft, wygodny blat obok okna (światło boczne) i fotografowanie sprawia mi na nowo wiele frajdy!

Murzynek 2014 :) Zupełnie inne tło, inne światło, inna kompozycja :)
Murzynek 2014 :) Zupełnie inne tło, inne światło, inna kompozycja :)
Kremówka, mniam, mniam, 2014, wciąż Canon e60d
Kremówka, mniam, mniam, 2014, wciąż Canon e60d
Różne faktury, stylizacje, nie tylko nudne blaty z desek białych i niebieskich
Różne faktury, stylizacje, nie tylko nudne blaty z desek białych i niebieskich
Spore kontrasty, światło boczne i tort bezowy, super :) 2014, canon 60d
Spore kontrasty, światło boczne i tort bezowy, super :) 2014, canon 60d

Zobaczymy, czy za 5 lat znowu będę mogła zrobić taki wpis :) Grunt to nie stać w miejscu. Fotografia ponownie sprawia mi wiele frajdy, no i mam pretekst do kupowania kolejnych kuchennych gadżetów haha ;)

*Wszystkie zdjęcia są mojego autorstwa, żadne ze zdjęć nie zostało poprawione w programie graficznym, są wprost z aparatu.

Komentarze:

Moja fotografia jest póki co na dość niskim poziomie, ale się staram :)

Różnica jest kolosalna. Podobnie jest na moichwypiekach – jak widzę stare zdjęcia to jakoś odechciewa mi się próbować przepisu. Zawsze myślę sobie – skoro u Doroty ciasto nie wygląda apetycznie to u mnie będzie jeszcze gorzej:) Jestem rozpieszczona dobrymi zdjęciami i bardzo zwracam na nie uwagę chociaż wcześniej nie były takie istotne przy wyborze przepisu.

Paulina Stępień
  • Paulina

Myślę, że po prostu miło zawiesić oko na czymś co smacznie wygląda prawda? :)

  • meka

dokładnie – aż chce się zjeść ekran:)

wow wielka różnica! :)

Warto podpatrzeć prace stylistów jedzenia oraz fotografów jedzenia.
Tutaj dbałość o szczegół jest wartością nadrzędną – zdjęcie kremówki byłoby fajne, gdyby nie ten brudny, stary widelczyk…
Tort bezowy – no fajnie, fajnie, ale ostrości brak.

Co do braku poziomów – często, jeśli w wizjerze brak linii wyznaczających poziomy – podgląd lcd posiada możliwość wyświetlania takich linii – warto korzystać :-)
Jest o mega lepiej. Ale nadal oglądając Twoje zdjęcia ma się wrażenie jedzenia „przaśnego”, niewyrafinowanego. „Oczami” zjadam potrawy sfotografowane przez Joasię z Kwestii smaku i zazdroszczę jej tak udanych stylizacji :-)
Pozdrawiam

Paulina Stępień
  • Paulina

Każdy ma swój styl. Ja stawiam na naturalność, mi się podobają i wiem, że wielu innym osobom również :)

  • K124

Szkoda, że poprawianie zdjęć jest już tak naturalne, że jak ktoś robi normalne zdjęcia jedzenia, pokazujące jak wygląda naprawdę, to ktoś mówi, że przaśne… 10 razy bardziej wolę zobaczyć ciasto czy obiad, który wygląda jak u Pauliny, a później gdy go przygotuję będzie wyglądał tak samo, a nie super ekstra zdjęcie a po ugotowaniu rozczarować się… Zawsze mi się podobało, że na kotlet tv nie jest tak idealnie przełożone, pokrojone czy polane… jest tak normalnie po prostu i chwała za to, że ktoś jeszcze nie zwraca na to tak wielkiej uwagi.

  • Kasiula

Nie wiem co ciekawego jest w tych stylizacjach Kwestia smaku…pomidory ułożone na około…zdjęcia robione z góry… podkręcona automatycznie ostrość..nuda…strona ogólnie specjalnie nie zachęca.

Witam Domową…długo tu nic nie pisałam ale zaglądam jak tylko mogę… temat bliski mojemu sercu, bo też jestem samoukiem hehe. Jedno co mogę polecić to podstawowy kurs fotograficzny który bardzo mnie się przydał i na którym poznałam funkcje aparatu i teraz dzięki nim mam większą świadomość tego jak ustawić aparat, żeby zdjęcie było takie jak bym chciała hehe…oczywiście wszystko metodą prób i błędów ale pewne informacje techniczne są przydatne. No cóż Paulino tak jak mówią każdy ma swoje oko i każdy fotografuje jak chce i co chce. Dla mnie te zdjęcia są bardzo dobre, bo nie są udawane tylko prawdziwe a moim zdaniem na tym polega fotografia. Programy do obróbki…hm…czasami wolę poświęcić 10 minut na ustawienie dobrze aparatu i zrobienie 20 zdjęć jednej rzeczy niż tracić czas na obrabianie. Liczą się chęci i efekt jaki ja sama dla siebie chcę uzyskać. To przecież o to chodzi, żebym ja była zadowolona ze zdjęcia :) Na szczęście w Twoim przypadku liczy się smak fotografowanych potraw a nie jedzenie ich oczami. To jest tylko dodatek, który ma pokazać jak dana potrawa powinna ale nie musi tak wyglądać. Jesteście Kochani macie wspaniałe serca i to jest to czego ludzie szukają. A te zdjęcia z przed 5 lat też są fajne, bo takie nieświadome. Trzymajcie się…

Paulina Stępień
  • Paulina

Chyba trafiłaś w sedno! :) fajnie to podsumowałaś, mi właśnie bliskie sercu jest to, że jest to prawdziwe :) a zdjęcia sprzed 5 lat hihih, to kawałek naszej historii.

Lubię oglądać twoje potrawy i wypieki od początku, podobały mi się kiedyś i podobają się dziś, tak trzymaj czekam na książkę jestem jej bardzo ciekawa pozdrawiam,

Świetny pomysł na wpis. Przyznam się, że jakiś czas temu oglądałam Wasze pierwsze zdjęcia i trochę porównywałam z tym, co prezentujecie obecnie. Różnica oczywiście jest zauważalna, ale to, co się nie zmieniło, to – tak jak podkreślasz – naturalność zdjęć. Wiadomo, jest więcej gadżetów i rzeczy dookoła dania, ale wciąż to, co na talerzu jest na pierwszym planie. I tak trzymać! Mnie się podoba i jestem bardzo ciekawa efektów fotografowania potraw do książki;)

Paulina Stępień
  • Paulina

Zawsze mi zależy właśnie by danie było takie jakie wyjdzie w czyimś domu :) a książki sama nie mogę się doczekać!

Bardzo fajnie. Najważniejsze to iść do przodu.
A jakich lamp używasz? 2?

A mnie też się podobają Twoje zdjęcia, właśnie za to, że nie są takie wygłaskane i wymuskane jak np. na Kwestii Smaku. Tak jak mówisz – każdy ma swój styl i fajnie, że nie wszyscy kopiują siebie nawzajem, bo byłoby nudno i wszystkie blogi byłyby jednakowe :)

Dobre zdjęcia potrafią zachęcić do wypróbowania przepisu :)

  • Agnieszka Maria Ficek
  • Odpowiedz

pysznie te wypieki wyglądają i zapewne roznie dobrze smakują

Nie napisałam, że wolę stylizację zdjęć/obróbkę – naturalne zdjęcia też mogą dobrze wyglądać, ale można zadbać o „czystość” planu zdjęciowego – czyli doczyścić brudny widelczyk lub zadbać o to, żeby obiekt fotografowany był ostry – czyli starannie i uważnie przygotować plan zdjęciowy, zadbać o światło, ustawić obiektyw i w stosownej chwili – wyzwolić migawkę.

Przepadłam na Twoim blogu… Kawał dobrej roboty ogółem. Widać progres, a osobiście uważam, że Twoje zdjęcia mają 3 tony uroku i pachną domem- metaforycznie mówiąc. Uwielbiam zdjęcia, gdzie lukier zaciągnął się niedbale, bądź sos rozpłynął się z zachwytu nad swoim smakiem. Ma smakować, wyglądać również… Tu wygląda to zdrowo, domowo, realistycznie przede wszystkim. Deprymują mnie zdjęcia podkolorowanych pomidorów, kaszy ułożonej co do ziarnka i innego danka urozmaiconego PS lub inna obróbką… graficzną.

Dodaj komentarz: