Czym jestem starszy, tym mniej chce mi się sięgać po duży aparat, aby sfotografować mijane widoki. Rolę fotograficznego notatnika przejęła komórka. Stąd pomysł na opublikowanie na blogu zdjęć w biegu. To są miejsca, które mijamy i które widzieliśmy. Z nami, ale bez nas. Bez artystycznego zacięcia. Taki klasyczny fotoblog. Na pierwszy ogień idzie Berlin.








