Cięcie cesarskie – jak wygląda

Cięcie cesarskie – jak wygląda

Wiele z Was prosi mnie bym napisała o cięciu cesarskim, jak wygląda, jak przebiega cesarka, co się czuje itd. Mój drugi poród to było właśnie cięcie cesarskie planowane ze wskazań medycznych. Stąd postaram się opisać, jak było u mnie, ale też zachęcam te z Was, które cesarkę mają za sobą, byście podzieliły się doświadczeniami.

Na pewno przygotuję jeszcze jeden wpis o cesarce, taki fakty i mity, bo już widzę, że ten dzisiejszy będzie długi :)

Zanim przejdziemy do „praktyki” to odrobina teorii :)

Cięcie cesarskie to operacja i o tym należy pamiętać. Polega na wyjęciu dzidziusia i łożyska przez nacięcie powłok brzusznych. Choć, jak sama szukałam informacji co mnie czeka to trafiłam w jednej książce na informację, że kiedyś podobno CC bywało i przez pochwę :O

Typy cięć cesarskich

Cięcie cesarskie poprzeczne – to najczęstsze obecnie cięcie, poprzecznie na granicy bikini, tak że nie widać pod bielizną czy kostiumem kąpielowym. Blizna potem ma ok. 10-15 cm długości. Również macica jest cięta w ten sam sposób, co wymaga precyzji, ale też jest bezpieczniejsze i szybsze w gojeniu.

Cięcie cesarskie klasyczne – to takie po linii od pępka do owłosienia. Obecnie raczej już nie jest stosowane, chyba, że jakieś czynniki anatomiczne wykluczają poprzeczne. Jest podobno szybsze (choć w sumie nie wiem w czym, bo to pierwsze jest błyskawiczne!), ale też gorzej się goi (szczególnie macica i jest większe ryzyko przy kolejnych ciążach). Ale tak, jak mówię, raczej go się nie robi obecnie.

Wskazania do cięcia cesarskiego

Ogólnie każda sytuacja, w której zagrożone jest lub może być życie matki lub dziecka jest wskazaniem do cięcia cesarskiego. Często cesarka nie jest planowanym zabiegiem i jej konieczność jest wynikiem komplikacji przy porodzie. Jak chcecie to wypiszę wszystkie wskazania, ale w wielkim skrócie to np.

Tak, jak wspomniałam to kilka jedynie przykładów. Po prostu niektóre znane są wcześniej (jak ułożenie dziecka w łonie matki) i wtedy cesarka jest planowana a inne wynikają w trakcie (np. niedotlenienie) i wtedy jest nagła.

Jak wygląda cięcie cesarskie – krok po kroku

OK to teraz to na co czekacie, czyli jak wygląda cesarka w praktyce :) Jak ktoś chce to znajdziecie filmik w internecie z porodu CC, ale powiem Wam, że ja choć jestem odporna to troszkę się wystraszyłam po jego obejrzeniu :)

Skierowanie

W przypadku cięcia planowanego należy mieć skierowanie od lekarza i umówić się na termin cięcia. Wtedy albo przychodzicie do szpitala w dniu CC albo dzień wcześniej. Ja mogłam przyjść o 8 rano w dniu planowanej operacji.

Przygotowanie do cięcia cesarskiego

To operacja brzuszna, więc na kilka godzin przed nie można nic jeść a także pić. Ja miałam zalecenie by nie jeść i nie pić od północy. Ja ostatni posiłek zjadłam o 18:00 czego potem bardzo żałowałam, bo operacja nie była tak z marszu, tylko chodziłam potem strasznie głodna.

W domu warto również podgolić miejsce cięcia – dosłownie odrobinę od góry. Jak tego nie zrobicie to zrobi to pielęgniarka.

Przyjęcie na oddział

Po przyjęciu na oddział w sumie procedura jest podobna, jak przy porodzie naturalnym. Mały wywiad, troszkę papierkologii. Trzeba koniecznie mieć wszystkie badania, grupę krwi i kartę ciąży. Potem jest USG (przynajmniej u mnie było), na którym lekarze oceniają nie tylko dzidziusia (wagę, ułożenie), ale też umiejscowienie łożyska, ilość wód i to jak idzie pępowina i  coś jeszcze (czego do końca nie ogarnęłam – jak wiecie to piszcie :))

Następnie musiałam się przebrać w koszulę i… czekać. To było najgorsze, bo dłużyło mi się nieziemsko. Zakładają wenflon, pobierają krew (chyba, że badania są nie starsze niż tydzień) i podają kroplówkę, dużo kroplówek. Mi zeszły ze 3-4. W międzyczasie jest też zapis KTG.

To przy planowanym. Gdy cesarka jest nagła to kroplówki podają w trakcie operacji a także leki neutralizujące soi trawienne (chyba, że też okaże się, że długo nie jadłyście – podobno częściej porody zaczynają się nocą, więc w jakiś sposób człowiek jest przegłodzony).

Na sali operacyjnej

W końcu czas na salę. Wchodzi się na łóżko operacyjne i ja na przykład musiałam się rozebrać, ale niektóre szpitale dają takie zielone koszulki lub można nawet w swojej (ale to piszcie, bo nie mam pewności).

Znieczulenie

No dobrze czas na znieczulenie :) W przypadku nagłej cesarki znieczulenie to narkoza, czyli ogólne. Bo liczy się czas! Możliwe, że będziecie widzieć, jak już Was rozcinają a maska dopiero będzie najeżdżać na buzię. A potem zaśniecie. Ogólnie leki znieczulające są obecne w krwiobiegu i przechodzą przez łożysko do dziecka. A Wy będziecie mieć rurkę w gardle, czyli intubację by prawidłowo oddychać.

W przypadku planowanej operacji znieczulenie jest zewnątrzoponowe lub podpajęczynówkowe. Polega na wprowadzeniu cienkiej igiełki i wstrzyknięcie leku znieczulającego. Dość nisko, na poziomie kręgosłupa lędźwiowego. Musiałam usiąść w kokardkę (po turecku czy jak to tam nazywać) i pochylić się do przodu. Miałam przemiłą anastezjolog, która krok po kroku mówiła co robi i robić będzie. I właśnie ukłuła mnie igłą co absolutnie nie bolało, może lekko szczypało. Potem musiałam się położyć, zostałam przykryta i czekałam aż tracę czucie. Bardzo głupie uczucie, drętwieje pupa a potem nogi, wydaje się, że można je podnieść a absolutnie się nie da tego zrobić. Jeszcze byłam popsikana czymś zimnym i sprawdzali moje odczucia – czy czuję temperaturę (od pasa w dół nie). Ogólnie to tracenie czucia trwało z 10 minut tak na moje oko :)

Przygotowania do operacji cd.

Teraz został założony cewnik, na znieczuleniu więc nic nie czułam. Ale przy nagłej cesarce bywa zakładany na „żywca”, najczęściej na skurczu by nie było czuć (a racze czuć mniej).

Postawiono mi parawanik, założono maskę tlenową (by jak najlepiej dotlenić dzidziusia) i ogólnie było bardzo wesoło. Każdemu życzę takiej ekipy lekarzy i asystujących osób. Lekarzy jest zazwyczaj dwóch oraz anestezjolog, asystent i położna czekająca na dzidziusia. W każdym razie humory dopisywały co rozładowało sytuację. Niestety (a może dobrze) w lampie na suficie nic nie widziałam :)

W tej chwili (uprzedzali) zrobiło mi się mega niedobrze. Zostało mi jednak dość szybko podane lekarstwo (zna ktoś nazwę?) i przeszło.

Przebieg operacji

Skóra brzucha jest myta, polewana jodyną (swoją drogą przy CC nagłym mówi się, że to poród na jodynę, bo tylko chlustają jodyną i tną). No i przechodzą do cięcia. Idzie to mega szybko. Nacinane są wszystkie warstwy powłok brzusznych. Skóra, tkanka podskórna, powięź, rozsuwane są mięśnie brzucha, rozcina otrzewną i w końcu macicę. Lekarze wkładają łopatki (podtrzymujące rozcięcie) i wyciągają ostrożnie dziecko. Uczucie? Straszne szarpanie za brzuch, wszystko się kołysze. Dość nieprzyjemne, ale nie trwa długo. Lekarz musi powiem nacisną od góry a drugi wyciąga malucha.

I teraz niestety szybko przecinają pępowinę (może w innych szpitalach tak nie ma? czy może zawsze nawet w planowanych przecina się pępowinę dość szybko?). Dzidziusia przejmuje pediatra/położna a lekarze wyjmują łożysko.

W przypadku znieczulenia częściowego dzidziuś jest pokazywany mamie. I muszę Wam przyznać, że jest to cudowne. Słyszeć płacz dziecka i pokazują takie wyjęte maleństwo. Niestety tylko na chwilkę. Potem dzidziuś został położony obok mnie na wadze a następnie odjechał do pokoju do taty. I tu tata ma dużą rolę szczególnie gdy mama (któraś z Was) jest w znieczuleniu ogólnym. Wtedy to tatuś dostaje dzidziusia na brzuszek i robi sobie fotki haha :)

Malucha przyniesiono mi po chwili jeszcze na kilka minut, by mogła wycałować a potem został zabrany.

W tym czasie lekarze zszywają to co rozcięli. Gdybym miała ocenić czas (choć wiecie, emocje to nie wiem dokładnie czy dobrze mówię a nie widziałam zegara) to cięcie i wyciąganie malucha to jakieś 10 minut a szycie ze 20.

Potem zostałam przełożona na łóżko szpitalne. W przypadku narkozy w tym momencie wybudzają. I wiezie się pacjentkę na salę pooperacyjną. Tadam. W sumie prawie koniec.

Po operacji

Dzidziuś był przywieziony na karmienie po ok. 2 godzinach, ale piszcie ja było u Was, to jest coś co bym zmieniła – obecność maleństwa.

Trzeba cały czas leżeć, nie można siadać ani nic. Znieczulenie zaczęło mi schodzić po ok. 2-4 godzinach i znowu czułam własne nogi. Cały czas jest się pod kroplówką i można dostać dodatkowy lek przeciwbólowy. Podpowiem – bierzcie. Ja jako twardzielka dość długo odmawiałam, bo mam wysoki próg bólu, ale jednak jak dostałam to było o niebo lepiej i żałuję, że taką twardzielkę zgrywałam :D Pionizacja, czyli wstanie następuje po 12 godzinach. Pomagają się wykąpać (cudowne uczucie) i jak skończą się kroplówki to zdejmują cewnik.

Po tym czasie mogłam przejść na zwykła salę i dostała maleństwo już na stałe. Więc nie ma że boli, trzeba przewijać, karmić itd. haha ;) Ale szczerze, to można poprosić o pomoc lub na noc oddać do pokoju pielęgniarek. Ale można też znieść ten ból. Ja byłam najszczęśliwsza, że dzidziuś jest obok ♥

Nie wiem, jak w innych szpitalach, krajach. Tutaj, po CC byłam trzy pełne doby.

No i wyszedł mi długi wpis :) Myślę, że o wiele dłużej go pisałam niż trwała sama operacja ;) Dajcie znać czy macie jakieś pytania? I opiszcie swoje doświadczenia jeśli takie macie.

PS Tak boli, tak boli paskudnie, ale po trzech tygodniach już nie czułam, że miałam operację (ale wiecie, ja to po czasie piszę) :) To tak na pocieszenie.

Komentarze:

ja miałam w sumie planowaną cesarkę, tzn wiedziałam, że będę ją miała mieć (ułożenie pośladkowe) ale nie było jeszcze ustalonej daty, a że trafiłam z innego powodu do szpitala to stwierdzono, że warunki są sprzyjające i że można ciąć, pozwolono mi wybrać znieczulenie, więc wybrałam całkowitą narkozę, po intubacji miałam spore problemy z mówieniem, ból gardła ale chyba nie żałuję że wybrałam akurat takie znieczulenie. Ogólne uczucia niezbyt przyjemne jak to po operacji ale da się przeżyć, po podobnie jak u Ciebie, rodziłam w środę wyszłam w niedzielę.

U mnie CC wyszlo nagle,przez 15 godzin akcja nie postepowala,byly tylko co trzy minutowe skurcze po przebiciu pecherza plodowego wody okazaly sie zielone. Lekarz stwierdzil ze nie ma czasu i natychmiast wezwal anestyziologa. Przeniesli mnie na sale operacyjna,a potem juz spalam. W szpitalu spedzilam 4 doby. Bardzo dlugo bolalo i nie moglam dojsc do siebie.

  • Anita

Aha i dzidziusia od razu dostal maz,potem czekali juz obaj na sali.

u mnie obie CC były planowane, tak chciałam. Broń Boże nie podnosić głowy do 12h, ( ja tak zrobiłam…- ból głowy straszny kilka tygodni) Za I razem szybciej szło szycie, za drugim deko dłuzej, nic nie czułam, ale te szarpnięcia za parawanem – chyba jak wyciągali maluszka- to fakt nie miłe. Polecam tabletki brać p bolowe, a nie zgrywanie bohatera, bo nie ma po co się męczyć. Wstawanie po 12h koszmar;/ ale prysznic to coś miłego:) Miałam to szczęście ze tatuś był podczas zabiegu – bezcenne!

Ja mieszkam w Niemczech tak więc i tutaj miałam cesarke. Mam dwoje dzieci i dwie cesarki przeszłam :) Byłam w super szpitalu. Czułam się jak w hotelu. Sama leżałam w pokoju i pyszne jedzonko mialam. ☺cesarka trwa tak jak Paulina pisze bardzo szybko :) ja lekarstwo przeciw wymiecinom musiałam wziąść 15 minut przed operacja. Później w trakcie operacji nic mi nie było. Mój mąż od samego początku siedział kolo mnie i trzymał za rękę ☺nawet mógł pepowine przeciac ☺maleństwo dostałam jak tylko wyjęli mi z brzuszka i nie zabierali. Ważenie i mierzenie dziecka jest po przewiezieniu mnie na salę po operacyjna ale nadal mam dzidziusia kolo siebie. Nie zabierają wcale !!! Odrazu robią zdjęcie i odbitke stopki maluszka . Wtedy na takiej pięknej karcie wypisują kto z lekarzy był przy operacji i ze zdjęciem wtedy dają w prezencie. Dzidziuś jest 24h na dobę przy mnie :) w pięknej kolysce. W Polsce chyba ze w prywatnych klinikach tak jest. Niestety. Wstać z łóżka po cc musiałam tego samego dnia wstać i bardzo dobrze. Im szybciej się podniesiecie z łóżka tym szybciej dojdziecie do siebie. Pozdrawiam wszystkie mamusie :) i te które czekają na swoje maleństwa :)

Moje CC było zupełnie nie planowane.Po kilku godz. skurczy godz. 23:40 przyszła na świat Córcia. Znieczulenie w kręgosłup nic nie bolało, czułam silne wyszarpywanie ale też bez bólu, drżałam tylko i było mi bardzo zimno ale to były raczej emocje. 6 godz. później (tak było w „moim” szpitalu) – pierwsze wstanie z łóżka na kąpiel – i to dopiero był prawdziwy egzamin wytrzymałości–na szczęście zostało tylko wspomnienie i na szczęście personel był cudowny. Na początek do karmienia pielęgniarki przynosiły Córcię, a potem już stale była ze mną :))))Dziewczyny polecam Wam rogal do karmienia – bardzo przydatna rzecz, żałuję, że nie zaopatrzyłam się w niego przed pójściem do szpitala.Pomaga znaleźć wygodniejszą pozycję do karmienia dzieciątka. U mnie podobnie ja u p. Pauliny, na drugą dobę wieczorem poprosiłam o wyjęcie wenflonu, bo przecież po powrocie do domu trzeba funkcjonować. Potem żałowałam. Dziś wiem, że warto brać znieczulenie. Poza tym z każdym dniem po operacji jest tylko lepiej, dwa pierwsze tygodnie to duża niedyspozycja – ale ukochane wyczekane maleństwo wszystko wynagradza :))))))

  • Mamulka

A…oczywiście z Córcią się przywitałam, pierwsze sekundy Jej płaczu i świadomość że już na świecie – przeżycie bezcenne. W międzyczasie gdy mnie szyli Mąż w innym pokoju na bujaku tulił Maleństwo przez jakąś godzinkę – kontakt „skóra do skóry”.

u nas cesarka była planowana – niekontrolowane ataki astmy oskrzelowej i lekarze stwierdzili, że nie ma co ryzykować niedotlenienia. musiałam zjawić się w szpitalu na wieczór przed planowaną cesarką. dostałam lekką kolację koło 20, a ostatni łyk wody o północy. rano pobrali krew na badania, a o 9:00 zabrali na salę przedporodową. podłączyli kroplówki, przy okazji było ktg i rozmowa z anestezjologiem. koło 10:00 zabrali mnie na salę operacyjną, niestety mąż nie mógł na niej być ze mną, ale za to było pełno studentów medycyny :) bardzo wesoło, bo potem odwiedzali mnie na sali i pooperacyjnej i już w normalnej. potem znieczulenie, i anestezjolog opowiadał co się będzie działo, o dwóch nieprzyjemnych momentach – jeden to rozciąganie mięśni a drugi wypychanie maluszka. wszystko trwało moment i o 10:30 Lilka była już na tej stronie brzuszka. i jej pierwszy krzyk był tak wzruszający :) pokazali mi ją, zbadał ją i pomierzył neonatolog w czasie kiedy mnie zszywali. potem podali ją już taką umytą i owiniętą do całusa i zabrali. pokazali tylko przelotnie tatusiowi i zabrali na oddział noworodkowy. mnie po zeszyciu przełożyli na łóżko szpitalne i przewieźli na salę pooperacyjną. tam kilka butelek kroplówek, i podłączony rękaw do mierzenia ciśnienia. niestety przynieśli mi córcię dopiero po 4 godzinach na chwilkę, a potem dopiero koło 21.o 5 rano przyszła położna, która mnie umyła, pomogła się ubrać i wstać, a potem przejść na normalną salę – najdłuższy spacer w moim życiu :) boli strasznie i nie ma co udawać bohatera. o 7 przywieźli do mnie Lilkę i już została, to był piątek, a wieczorem zaczęły się pierwsze symptomy zespołu popunkcyjnego – i tu trzeba uważać, bo u mnie nie od razu dopatrzyli się tego a i ja myślałam, że tylko bolą mnie zatoki, dopiero następnego dnia wieczorem jak zaczęłam wymiotować, zabrali córkę na salę noworodkową, a mi kazali leżeć płasko, podłączyli mocne przeciwbólowe i płyny i dostałam zakaz podnoszenia się, przyszedł na konsultację anestezjolog i potwierdził zespół popunkcyjny. tak leżałam od sobotniej nocy płasko aż do wtorku rano. głowa przy jakiejkolwiek próbie podniesienia bolała jak nigdy. u nas ogólnie po cesarce leży się 5 dni, nas wypisali w szóstej dobie przez te moje powikłania z zaleceniem jak najczęstszego leżenia w domu na płasko i receptą na przeciwbólowe. gdyby nie pomoc męża nie wiem jak dałabym radę. to on tak naprawdę zajmował się małą jak ja leżałam płasko.

Ja mialam dwie cesarki, obie planowane, aczkolwiek pierwszy syn nie doczekal terminu i na skurczach pojechałam do szpitala. Aż się śmiali, ze szkoda ze cc bo syn tak szybko się pchał na świat. Druga cc wedle planu i jak w twoim opisie.
Najbardziej z samej operacji pamiętam to niewygodne wąskie łóżko. No i strach czy aby na pewno znieczulenie działa…
W moim szpitalu dziecko do karmienia podają od razu jak tylko mama wyląduje w sali pooperacyjnej. Dziecko jest z mamą cały czas, położne pomagają. Pionizacja po 8 h. Przy pierwszej cc to był dramat, pewno dlatego, że nie wiedziałam na co się szykować, jak się poruszać , bałam się, że szew mi się zerwie itp. Przy drugiej wstałam sama , bez pomocy po 6 h. Bolało, ale byłam psychicznie już przygotowana, no i wiedziałam co i jak , jak wstawać, więc generalnie po tych 6 h chodziłam już.
Problemów z karmieniem nie miałam żadnych przy obu cc.
Tabletki przeciwbólowe brać jak najbardziej. Dla własnego komfortu, po co się męczyć.
Ja osobiscie polecam stosowanie plastrow silikonowych na blizne, ona się pod nimi pięknie goi, nie robią się bliznowce. Mam porownanie bez plastro po 1 cc i teraz przy ich stosowaniu 3 mies po drugiej cc

Paulina Stępień
  • Paulina

Magda a mi mówili by niczym nie zaklejać, tylko bieliznę nosić luźną lub wyciętą w tym miejscu. Blizna jest perfekcyjna :) możliwe, że to też kwestia predyzpozycji. A powiedz miałaś szew klasyczny czy taki „owerlock” czy klejone? :) może i to ma znaczenie? :) swoją drogą szybko wstawałaś, mi pozwolili dopiero po 12 godzinach.

Cewnik założony w tym samym czasie co kroplówka. CC we własnej koszuli. Najgorsze było wstanie po dobie. lekarz tak zwanej starej daty więc przy drugiej sama wstałąbym wcześniej

Paulina, w którym szpitalu rodziłaś? zostały mi 3″tyg dobplanowanego cc i jakos zaczynam się lekko denerwować :-)

ja z powodu braku postępu porodu po 10godzinach męczarni , skurcze co 3minuty, z powodu ułożenia potylicowego tylnego malca miałam nagłą cesarkę. wszystko ok godziny 19, znieczulenie miejscowe, super miła atmosfera na sali operacyjnej, po pokazaniu dzidziusia niestety został zabrany , tylko jeszcze tatuś mógł zobaczyć gdy przewozili synka do mierzenia itp. następnego dnia ok 9 dopiero przyjechał maluszek pokazać się mamusi, dopiero później gdy zostałam przeniesiona na salę ok 12 dostałam malca. po samej cesarce czułam się ok, procz oczywiscie bolu podbrzusza, ale ja w przeciwienstwie do innych matek po cesarce nie leżalam tylko chodzilam lub stalam, jakoś mniej bolalo, gdy mialam sie polozyc to była męka i wszyscy mnie podziwiali ze bylam taka aktywna :) dziś 3 miesiace po mogę powiedziec, że czuję się świetnie ;-)

też miałam cc planowane ze względu na dużą wagę dziecka. Było podobnie jak u Ciebie z tym że ja parę dni przeleżałam już na oddziale więc badania i wenflon miałam już zrobione. Wzięli mnie tylko na salę operacyjną. Miałam znieczulenie zewnątrzoponowe i nie wiem czemu ale strasznie mnie bolał kręgosłup podczas tej operacji. Na szczęście trwało to tylko 30 min więc da się wytrzymać. Podano mi efedrynę bo spadło mi nagle ciśnienie więc miałam energie na cała kolejną noc :) Czy Wam również zapinano ręce pasami?? Tłumaczyli to tym że mogę niekontrolowanie włożyć ręce do brzucha? Trochę mnie to zdziwiło. Po operacji leżałam na sali 30 min i potem przewieźli mnie już do pokoju w którym byliśmy do końca. Ogólnie po zabiegu nie czułam dużego bólu, tabletek przeciwbólowych też nie brałam i szybko doszłam do siebie. Bardzo dobrze wspominam ten poród nawet nie wiem co to są skurcze :P i mam nadzieję że drugi też taki będzie :)

U mnie cesarka była przy drugiej ciąży – bliźniaczej. cały czas myślałam, że zakończy się porodem naturalnym, ale w 34tc okazało się, iż w pępowinie do jednego dziecka coś się zmieniło i pokarm nie docierał do dzidziusia tylko zawracał. W ciągu miesiąca między kontrolnymi USG różnica wagowa między chłopcami zrobiła się do pół kilo. nie da się opisać słowami strachu jaki poczułam. Do szpitala miałam się zgłosić na drugi dzień. Po serii badań stwierdzili, że cesarka będzie chyba(!) następnego dnia. Po porannym obchodzie ordynator zapowiedział cc na 12, za 3 minuty wpada pielęgniarka z cewnikiem, że idę na początek. Nie zdążyłam się nawet zdenerwować ani przejąć. Tylko szybki sms do męża, że już mnie zabierają. Miałam znieczulenie podpajęczynówkowe. Przy samym wyciąganiu dzieci nie czułam żadnego szarpania. Może dlatego, że byłam przejęta, czy z maluszkami wszystko w porządku. Na szczęście dość szybko usłyszałam płacz chłopców, choć musiałam dłuższą chwilę poczekać, żeby ich zobaczyć, bo byli bardzo mali i musieli dokładnie zbadać czy wszystko w porządku. Pielegniarka dosłownie na kilka sekund przystanęła i pokazała każdego maluszka, po czym zabrali ich do inkubatorów. Potem był oddział pooperacyjny na którym strasznie się wynudziłam i denerwował mnie brak dostępu do informacji, czy z dziećmi wszystko w porządku. Dopiero jak przewieźli mnie na oddział dowiedziałam się od męża (który potem mi opowiadał, jak sam miał problemy z uzyskaniem informacji, co się z naszą trójką dzieje, bo każdy był na innym oddziale w szpitalu 5-pięrowym!) Maciuś urodził się z wagą 1960 i przenieśli go do mnie na oddział. Przez dobę był w inkubatorze. Dopiero po dwóch dniach dostałam go obok siebie. Za to Gabryś był na samym dole i dostać się do niego mogłam jedynie na wózku inwalidzkim, bo inaczej nie chcieli mnie po 1 dobie wypuścić do dziecka. Jechać na wózku po cc po nierównej posadzce największy koszmar. Ale widok dziecka bezcenny, jedynie pierwsza możliwośc wzięcia dziecka na ręce po 10 dniach to przebiła. A teraz biegają sobie takie 4-letnie smyki po domu :)

Ja dostalam znieczulenie i zemdlalam bo byl jakis spadek cisnienia …. ogolnie zle wspominam swoja cesarke a minelo juz 6 lat i chcialabym miec drugie dziecko ale sie boje… mialam cesarke z powodu wady wzroku ps. Pani Paulino ma pani pomysly na jakas diete antycellulitowa:)

Paulina Stępień
  • Paulina

Kapcia ooo to faktycznie pechowo. Co do diety to na pewno zrobię takie coś :)

Moja pierwsza cesarka, była wybawieniem bo 2 dnach próby porodu naturalnego. Wszystkie przygotowania do zabiegu przyćmiła mi myśl, że już za 10 minut zobaczę synka :) (O 22-tej weszłam na salę o 22.10 był już na świecie). Widziałam jak go nagusieńkiego ważą i dali owiniętego do całowania (i pokazali tatusiowi, który czekał pod salą), a później bobas trafił na 20 godzin na oddział noworodkowy, gdzie mogliśmy go odwiedzać a ja po cesarce wylądowałam na sali pooperacyjnej i leżałam tam do 7-ej rano, a później do 17-tej, leżałam na patologii, aż w końcu trafiłam do docelowej sali na oddziale położniczym (?) i tam mogłam pojechać i zabrać w końcu dzidziusia, aby już był ze mną. Też uważam, ze im szybciej po cesarce wstaniesz, tym szybciej zaczniesz normalnie funkcjonować. Ja swoją bliznę smarowałam dermatix-em i wygląda ładnie. W grudniu czeka mnie kolejna cesarka i tym razem się jej bardziej boję. Rodziłam i będę rodzić w szpitalu bielańskim w Warszawie.

To ja mam kilka innych od Ciebie doświadczeń. Cesarkę miałam nagłą, dziecko położone pośladkowo, czego nie odkrył wcześniej lekarz (sic!). O operacji zdecydowane, gdy miałam już bóle parte i dostałam znieczulenie zewnątrzoponowe, a nie ogólne. USG nie miałam, już nie było czasu. Dziecko dostałam najpierw od razu po wyjęciu, a potem zaraz po przewiezieniu na salę pooperacyjną i tam miałam je przez całą noc, tak jak wszystkie inne kobiety, więc spać się nie dało. Przy schodzeniu znieczulenia strasznie mnie telepało i ból był bardzo silny, ale po 5-6 dniach czułam już tylko ciągnięcie rany, bez bólu. Najgorsza była pierwsza doba, wstać mi kazali po około 12 godzinach.
Ważna rzecz: częstym problemem po cewnikowaniu jest zapalenie pęcherza, warto zwrócić uwagę na to, czy nic nie boli i nie piecze.
Druga sprawa: jednym z istotniejszych wskazań, o którym często kobiety nie wiedzą, sa problemy ze wzrokiem. Przed porodem warto wykonać badania wzroku i upewnić się, że poród nie zagrozi siatkówce.

Paulina Stępień
  • Paulina

Ale w nocy karmiłaś i przewijałaś dzidziusia? :)

Paulina,jestes moja bohaterka!:) to musi byc straszne taka cesarka.podziwiam kobiety ktore to przeszly, bo to pewnie strasznie boli:(

Paulina Stępień
  • Paulina

Boli, ale się zapomina z czasem. Choć pewnie są i dziewczyny dla których to trauma, tak jak i przy porodzie naturalnym.

  • DD

mi się szykuje druga cesarka, mam nadzieję, że przebiegnie tak dobrze jak pierwsza. szybko, sprawnie, w witrynce i lampie widziałam jak maleństwo wyciagaja z brzuszka, zero bólu w trakcie, po troszeczkę, ale ketonal i ok. Jedynie przy schodzeniu znieczulenia -parkinson normalnie, takie mega uczucie zimna, że aż telepie:).Potemn 12 godz leżenia, dziecko pielrgniarki dokarmiały butlą, bo pić nie chciała i spała prawie na okrągło, a potem normalnie wstałam. czwartek cesarka, pon do domku:), po 3 tyg już współżyłam. oby tym razem tak było

ja jestem po 2 cesarkach,jednej na nfz ( zastrzyk przeciwbólowy się nie należy niech mąż przyniesie pyralgine) i prywatnie bez bólu i bez stresu…

Jestem w miarę na świeżo po cesarce, bo była tydzień temu. Nie była do końca planowana, do szpitala przyjechałam w czwartek rano, a dzień później zdecydowali się na cc ze względu na wielkość maluszka. Nie jadłam prawie 20h przed operacją, byłam na końcu kolejki do cc ;) Przygotowanie do operacji przebiegało całkiem podobnie, z tym że cewnik był zakładany na „na żywca”. Ekipe na sali operacyjnej też miałam świetną, chociaż troszke stresu było czy na pewno nie bede nic czuć :P Znieczulenie ok, dla mnie super uczucie jak powoli ciepełko się rozlewało od nóg do brzucha, ale i dziwne jak nie można nogi podnieść. Szarpanie przy wyciąganiu dzidziusia nie było takie straszne, a usłyszeć płacz dziecka bezcenne. Na sali pooperacyjnej mase kroplówek. Operacja skończyła się o 17,a jak mi lekarz rano na wizycie powiedział że będziemy wstawać to pomyślałam, że chyba sobie żartuje, bo ledwo się na bok umiałam przekręcić. Ale nawet jakoś poszło, chociaż wstałam za 2 próbą, bo po 1 strasznie słabo mi się zrobiło. Od tego czasu było raz lepiej, raz gorzej, albo nie umiałam kroku zrobić i byłam zgięta w pół, albo chodziłam w miarę normalnie. Podobnie jest teraz, dobrze wiedzieć że zostały mi jeszcze 2 tygodnie i może będę już w miarę normalnie funkcjonować :))

Dziewczyny a czy przed CC miałyście robioną lewatywę? Bo ja tak pomimo, że dzień wcześniej byłam juz na oddziale i ostatni posiłek to kolacja o 18

Paulina Stępień
  • Paulina

nie przed CC nie ma takiej potrzeby

  • Zuzanna

Ja nie miałam lewatywy nawet przy naturalnym porodzie…

a moje pytanie jest może mało ważne, ale skoro już tak się wygłodzilaś przed cesarka, to po jakim czasie po niej w koncu dostalas posilek?

ja jeszcze nie bylam w ciazy i wiem ze jest tysiac wazniejszych rzeczy ale mnie najbardziej przeraza ze mam nie wiadomo skad miec pokarm skoro tyle godzin bez posilku;)

  • dominika

hihi, ja nie jadłam od 18 dnia przed CC, później cały dzień w którym miałam cięcie i dopiero następnego dnia po wstaniu w łóżka dostałam śniadanie – luźniutką zupę mleczną. Przy śniadaniu zapowiedzieli mi od razu że na obiad dostanę równie luźniutką zupę jarzynową ale mogę sobie zjeść kilka wafli ryżowych – więc zjadłam na raz całą paczkę:) dopiero następnego dnia dostałam normalne posiłki

  • DD

o ile dobrze pamiętam, to kolację dostałam, a cc było w porze obiadowej

cholerka zaczełąm czytać wasze komentarze, hmm opisy o cesarkach i szybko przestałam:) jestem zbyt słaba psychicznie.. a do Ciebie Palinko… pytania mam;D Większy stres jest przy porodzie naturalnym czy przy cesarce? Ten ból jak wstajesz pierwszy raz jest na prawdę taki straszny? Jak idziesz pod prysznic to ta rana nie szczypie? Większy ból jest przy porodzie naturalnym czy po cesarce? zdejmowanie cewnika boli?

Paulina Stępień
  • Paulina

Ewelina wiesz co, trudno porównywać. Przy naturalnym bolą skurcze, nie zawsze jest czas się stresować. A przy CC to dłużyła mi się noc wcześniejsza z nerwów, ale już chciałam tam być :) Pierwsze wstanie wiesz boli, ale nie aż tak bardzo. Boli raczej drugiego, trzeciego dnia, jak się wstaje po nocy, gdy długo się leżało i mega ciągnie. Za pierwszym razem po prostu w głowie się kręci i głupie uczucie :)
Przy kąpieli nie szczypie :) a cewnik – zależy od położnej, nie bolało, lekko zaszczypało może :)

Ja rodziłam na partych i pełnym rozwarciu 2,5 godziny. Nikt nie wiedział czemu dziecko nie chce wyjść. Więc dostałam oksytocynę – po 5 min.. MASAKRA!! I dalej nic..nie można było czekać dłużej. Cewnik, zastrzyk przeciwwymiotny, znieczulenie do kręgosłupa i operacja. Nie miałam nawet czasu się stresować. Pamiętam tylko przy wyciąganiu dziecka okropne uczucie szarpania za żołądek. Potem położna przytuliła dziecko do mojego policzka i zabrała na oddział noworodków. Dziecko w trakcie porodu opętliło się ciasno pępowiną. A że była krótka, trzymała go w macicy. Dobrze że lekarze w czas zareagowali.. Teraz jest zdrowym i silnym chłopcem, ładnie się rozwija. Pozdrawiam wszystkie mamusie!

Miałam cc na życzenie (jak się okazało po 2 latach przypadkiem uratowałam sobie wzrok). Prywatna klinika. Na sali operacyjnej luz i sesja foto :-) 3 dni jak w dobrym hotelu. Najlepsza decyzja w życiu. Wszystko pod kontrolą i wg planu. Po tygodniu wsiadłam za kierownicę i pojechałam sama na zdjęcie szwów.

Witam Pani Paulino , 7 tygodni temu przyszedl na swiat maly Szymon przez cesarskie ciecie . Rodzilam w UK to byla moja pierwsza ciaza. cesarka nie byla planowana. W poniedzialek 21 kwietnia o godzinie 20.00 zaczely sie skurcze nie byly one tak bolesne zeby odrazu pedzic na porodowke , wytrzymalam do godziny 3 w nocy , o godzine 3.30 polozna zbadala mnie i powiedziala ze mam 2 cm rozwarcia , i ze dopiero zabiora mnnie na porodowke jak bede miala 5 cm. Polozyli mnie na oddzial i po godzinie 17 polozna ponownie mnie zbadala i z wielkim usmiechem na twarzy stwierdzila ze jest juz 6 cm i ide na porodowke. Na porodowce podlaczyli mnie pod KTG , co chwile badali mi cisnienie no i oczekiwalismy na dzidziusia. Jak osiagnelam 8 cm rozwarcia oprosilam o gas dokladnie nie pamietam jak sie on nazywa ale mial lagodzic bol , na mnie to nie dzialalo skurcze byly tak bolesne , ze poprosilam o Epidural , (Cewnik założony do przestrzeni zewnątrzoponowej kanału kręgowego w odcinku lędźwiowym kręgosłupa) wykonany przez anestezjologa , nie nalezal do najprzyjemniejszych ale troszke usmiezylo bol . po podaniu epiduralu , polozna przebila wody plodowe zbadala mnie po raz kolejny i stwierdzila ze za 2 godziny powinnam juz osiagnac 10 cm i spodziewac sie bobasa . wszyscy byli zadowoleni z postepu porodu do momentu kiedy zaczelam przec. pod wplywem moich parc maluszek przekrecil glowe , Pani doktor probowala przekrecic glowke ale nic nie pomoglo juz nie wspomne o bolu ktory mi przy tym towarzyszyl. Tetno malucha zaczelo spadac wiec szybko na cesarke w biegu podpisywalam zgode w czasie kiedy P. Doktor dzwonila po ekipe ktora miala mnie operowac, polozna zalozyla mi cewnik i zawiezli mnie na sale operacyjna. Na sali bylo 2 anestezjologow , 2 Panie doktor i polozna . zrobili mi grugie znieczulenie w kregoslup po ktorym w doslownie kilku minut od pasa w dol zrobilam sie dretwa podali mi jakis zastrzyk na uspokojenie zawolali partnera na sale , bo w UK partner moze uczestniczyc przy cesarce zalozyli parawanik wysmarowali jodyna i tu juz sie zaczely schody , okazalo sie za maluch jest w kanale rodnym i polozna musiala go wypychac przez moja pochwe oczywiscie tego nie czulam ale sam fakt o tym przyprawil mnie o dreszcze i strasznie sie martwilam ale juz po chwili uslyszelismy krzyk naszego malucha , po chwili polozna przyniosla owinietego w kocyk malucha i dala go mojemu partnerowi. w tym czasie oni mnie czyscili i oczywiscie zszywali . po calej operacji kazalai mojemu partnerowi udac sie do sali po porodowej do ktorej ja za 10 minut przyjechalam, i pierwszy raz zabralam malucha na rece Szymek urodzil sie dokladnie 8 po 6 rano w srode . Partner byl bardzo zmeczony bo od poniedzialku wieczora do srody rana nie zmruzyl oka tylko byl przy mnie i mnie wpieral kazalam mu isc do domu sie przespac. Jak juz zostalam sama polozna ubrala mi malego dala na rece i zostalam przewieziona na oddzial gdzie mnie przyjeto po raz pierwszy .Oczywiscie masa kroplowek , kazano mi pic duzo wody , cewnik dopiero mi wyciagneli o godzine 16 w poludnie a na nogach bylam godzine pozniej . polozna kazala mi isc do toalety , oczywiscie jakis dyskomfort byl wiadmo rana po cesarce itp. ale tak bylam zajeta Maluchem ze wogole nie myslala o bolu i w ten sam dzien po cesarce staralam sie chodzic itp, itd. Zostalam do piatku w szpitalu a teraz chlone kazdy ruch , kazdy usmiech mojego malucha i jestem najszczesliwsza mama na swiecie po mimo tego co przeszlam, ale teraz po uplywie jakiegos tam czasu juz sie nie pamieta tego bolu i tego stresu , odkad pojawil sie maluch ten bol odzedl w niepamiec.
Pozdrawiam serdecznie i zycze duzo zdrowka dla pociech i oczywiscie dla dumnych rodzicow ;)

Moja cesarka była nieplanowana, po 19 godzinach akcja nie postępowała. W końcu o 10.40 zdecydowali się na cięcie, a o 11.05 urodziła się Ula. Mimo, że cesarka była nieplanowana nie dostałam znieczulenia ogólnego, tylko właśnie to od pasa w dół. Pan anestezjolog wbijał mi się na skurczu, bolesnym jak diabli. I jeszcze kazał mi się nie ruszać – dowcipniś:D:D Jakoś dałam radę:) Jedno mnie zastanowiło – miałam takie znieczulenie, a niemal odpłynęłam podczas cięcia, „zajarzyłam” dopiero gdy pokazali mi moje dzieciątko )do dzisiaj pamiętam wyraźnie jak wtedy wyglądała). Następnie wzięli ją do warzenia, no i pokazali tatusiowi. Mnie zszyli, wywieźli na salę i od tamtej pory miałam już cały czas dziecko.

Swoją drogą miałam tak samo udaną ekipę porodową:)

Czucie odzyskałam szybko(swoją drogą okropne uczucie tego martwego cielska swojego), wstać kazali mi już o 17. I to był błąd, mogłam poleżeć jeszcze z godzinkę, ponieważ mam okropne bóle głowy przez to;( Nigdy wcześniej nie miałam. Pierwsze miesiące po cesarce pamiętam jak przez mgłę – niewyspanie spowodowane tym, że nie mogłam ułożyć się do spania z powodu bólu. Spałam na siedząco.Jeśli można nazwać to spaniem. Okropny ból, zwłaszcza gdy tydzień po porodzie sprzątałam caałe mieszkanie – byle pyłek mi przeszkadzał wtedy:D. Czasami nie mogłam ustać pionowo przy przewijaku, zmieniał mnie Piotrek.

Ale szybko mi przeszło. po około 3 tygodniach już było ok. jedyne co mnie irytowało i wywoływało troszkę obrzydzenia to czucie jakie zostaje w okolicach blizny po cięciu. Ble ble. Baardzo długo nie potrafiłam się tam dotknąć ręką, myłam gąbką. Na szczęście dzisiaj już nic nie czuję, blizna jest bladziutka, a Ulka kończyła niedawno 7 miesięcy :)

Pozdrawiam:)

CC klasyczne
Moja cesarka była nieplanowana. Mimo położenia pośladkowego dziecka, ja całą ciąże byłam przekonana, że rodzić będę naturalnie. a dlaczego? ponieważ mój lekarz prowadzący przeoczył, że dziecko ułożone jest główką w dół. Doświadczony ginekolog, który przyjął mnie na porodówce na którą miałam zgłosić bo byłam już po terminie od razu ręką wyczuł jak dziecko jest ułożone a nie możliwym było aby pod koniec ciąży się przekręciło. Zresztą ja czułam główkę podczas ciąży. Gdy to usłyszałam byłam przerażona. Z powodów zdrowotnych (przebyte operacje jamy brzusznej w przeszłości) wskazane było abym rodziła naturalnie. Trafiłam na patologie ciąży o godzinie 8 a chwile po 20 lekarz oznajmił mi iż zastanawiał się co ze mną zrobić. I dał dwie możliwości. Albo operujemy jutro rano gdy będzie jeszcze jeden ginekolog na dyżurze (z racji święta był sam – 15 sierpień) albo dziś i razem z nim operować będzie doświadczony chirurg ( ze względu na moje operacyjne przygody)
I tak o godzinie 22.15 mój syn był już na świecie. znieczulenie w kręgosłup, cewnik założony bez znieczulenia zanim położyłam się jeszcze na stół, koszule w której rodziłam dostałam ze szpitala – białą. Synka dostałam tylko do ucałowania i kazano mi przeczytać na głos napis na opasce jego rączki czyli że jest moim synem. Całą noc spędziłam sama ze sporadycznymi odwiedzinami położnej. Prawie nic nie spałam. Początkowo nic nie czułam tylko przenikliwe zimno. Gdy znieczulenie zaczynało schodzić dał się we znaki straszny ból. Synka widziałam jeszcze raz tylko na chwilkę bo musiał iść da badania. Gdy w końcu mogłam wstać z pomocą położnej. o mało nie zemdlałam. strasznie ciężko było. Po prysznicu nieco lepiej… Zostałam przeniesiona na inną salę i od razu poszłam szukać dziecka. Jeszcze chwile musiałam poczekać, przyszła położna podała mi dziecko do piersi i poszła… Na pierwszą noc a w zasadzie drugą nie dostałam jeszcze dziecka. Następnego dnia już go nie oddałam,żałowałam że nie miałam go taj pierwszej nocy ale może to i dobrze bo naprawdę byłam słaba. Miałam zwykłe szwy, które zdjęła mi położna w domu. Długo dochodziłam do siebie. Tak naprawdę do dobrej formy doszłam dopiero po 3 miesiącach.
Jeszcze w szpitalu byłam tak przerażona że nie chciałam już drugi raz tego przechodzić. Ale z czasem już tak się tego nie odczuwa. Ból już się tak nie pamięta. Muszę teraz odczekać ze względów zdrowotnych kilka lat i tylko dlatego się boję ponownego porodu i ciąży.
Wspomnę jeszcze, że miałam zaledwie 19 lat i bardzo bałam się że nie podołam. Ale daliśmy radę i do prawie roku karmiłam dziecko piersią mimo zaocznej szkoły.
POZDRAWIAM

ten lek to pewnie metoclopramid :-)

mnie czeka to jutro… w piątek dowiedziałam się że maleństwo ma makrosomie i mam się w poniedziałek zgłosić na CC. Jestem przerażona,bo na necie jest wiele sprzecznych informacji. Twój wpis trochę mnie uspokoił. Grunt by mały był zdrowy i liczę, że na przyszły weekend już będziemy w domu.

Drogie Koleżanki mam pytanie za kilka dni czeka mnie poród przez cc
(pierwszy poród naturalny). Powiedzcie mi będę miała cc w szpitalu bielańskim w Warszawie czy po przewiezieniu na salę pooperacyjną mąż będzie mnie mógł odwiedzić , i jak jest w bielańskim kiedy zobaczę moją Córeczkę?

Ja miałam 2 cesarki. w 2011 roku po 20 godzinach porodu normalnego.
w 2013 roku ze względu na ,,stan po cięciu,, i to że dziecko było duże.

Teraz za jakieś 2 miesiące niecałe czeka mnie 3 cesarka, bo po dwóch to nikt nie pozwoli mi rodzić normalnie. Z resztą dziecko jest znowu duże.

Tak czy siak rodziłam w Międzylesiu. Cewnik przed operacją zakładają bez znieczulenia.

Pierwszego syna urodziłam o 22.30 a drugiego o 16.35. Obydwóch dostałam dopiero następnego dnia.

Moja cesarka byla planowana. Dziecko mialo szersze barki niz ja miednice i zachodzilo niebezpieczenstwo ze maluszek utknie w kanale rodnym. Cesarka byla szybka, nie czulam zadnego bolu czy szarpania. Jak uslyszalam placz dziecka to bylam w szoku ze to juz. Po okolo godzinie ruszalam juz stopami :-) wstawanie po cesarce do mycia bylo ciezkie, ale pozniej juz z gorki. Nie przyjmowalam zadnych srodkow przeciwbolowych ani kroplowek…. nie chcialam by cokolwiek trafilo do mleka coreczki. I nie musialam zgrywac bohatera bo nic mi nie bylo wiec po co sie faszerowac. Lekarz ogladajac rane po kilku dniach stwierdzil ze goi sie jak na psie :-) heheh

U mnie druga ciąża skończyła się cięciem cesarskim – syn miał prawie 5kg. Wszystko z biegu bo poród się sam zaczął. Wyścig ja kontra anestezjolodzy. Na wstepie oprócz wywiadu kąpiel ze środkiem dezynfekującym i cewnik. Koszula szpitalna. Wszystko odbyło się w znieczuleniu zewnatrzoponowym. Denerwowałam się bardzo, anestezjolog próbował mnie uspokajać ale mi nic nie przechodziło. Cała się trzęsłam, ledwo wbił igłe. Poszło sprawnie i szybko. Po wyjęciu dziecka pokazali mi synka i od razu na badania. Tata też miał swoje 5 minut. Później na sale pooperacyjną. Za jakiś czas przywieźli mi i dziecko także synek był ze mną. Położna pomogła mi przystawic dziecko do piersi. Opieka super. Po 10 godzinach próba wstania, po 12 na położnictwo. Rodziłam w szpitalu na Inflanckiej.

Czy któraś z Was rodziła może w Bielńskim w tym roku ? JAk wygląda tam cesarka?

No dobrze to chyba pora na moją opowieść.. ogólnie ciążę znosiłam świetnie, pracowałam całe dnie do 35 tygodnia, pracując w restauracji na kuchni, później poszłam na zwolnienie i moje problemy zaczęły się w 37 tc..A mianowicie wykryta wcześniej cukrzyca ciążowa i „leczona” dała konkretnie mi popalić, przy badaniu wykryty cukier w moczu, ale lekarz jeszcze się wstrzymywal od skierowania do szpitala, dopiero kiedy doszło jeszcze do tego białko w moczu wtedy dopiero je wystawił.. Szłam do szpitala z przekonaniem że jeszcze przed porodem (choć był to już 39tc)wrócę na trochę do domu, ale mnie nie wypuścili dowiedziałam się dopiero że to gestoza, czyli zatrucie ciążowe. Miałam wielki brzuch praktycznie od połowy ciąży, obrzęki na całym ciele, wtedy personel w szpitalu stwierdził że będziemy wywoływać poród, podali mi proszki pod język, które normalnie stosowane są do leczenia wrzodów… I tak 3 razy dziennie, a zaraz potem 1,5h badanie ktg, męczyli mnie w ten sposób 28 godziny, 28 godzin w bólach lędźwiowo -krzyżowych, musiałam mieć robione badanie ktg na siedząco, bo inaczej nie szło tak mnie bolało (bardzo dużo wód plodowych) wtedy miałam rozwarcie na 3-4 cm i położna stwierdziła że podadzą jeszcze raz ten proszek i dadzą znieczulenie. Przyszłam na oddział o 1 w nocy, ponieważ nie mogłam już wytrzymać, od dwóch nocy nie spałam, nie mogłam leżeć i jeść przez bóle. Poprosiłam o znieczulenie i nic mi nie dali, tylko jeszcze dodatkowo podlaczyli kroplowke z oksytocyna, starałam się jeszcze poruszać z tą kroplowka, oddychać, ale już z wyczerpania trzasc się zaczęłam, kazali mi leżeć, wody nie chciały odejść, kazalam im przebić pęcherz i dać znieczulenie, ale okazało się że mam rozwarcie na 7-8 cm i już za późno i tak od 1 do 7 rano, wtedy przyszedł anestozjolog i kazał mi wypełnić papiery o znieczulenie, byłam tak padnięta, że musieli mnie podnieść sami do znieczulenia, bo czułam że mała gdzieś na dole już główkę miała, ale niestety.. To nie to, ona niby zjezdzala na dół, ale nie mogła się dopasować i wyjść, było już rozwarcie na 10cm, nie mogli już czekać i podsuneli mi dopiero zgodę na cesarke.. 7:29, niedziela moja córeczka była na świecie, wstałam normalnie dopiero na drugi dzień, nic jeść nie mogłam i zostałam jeszcze w szpitalu przez 5 dni, dostałam zastrzyki przeciw zakażeniu krwi, antybiotyki w kroplowkach, zaczęły mi się pojawiać niebieskie plamy na brzuchu, ale mnie wypuścili i kazali brać antybiotyki w domu, przyszła do mnie położna i pokazałam jej ranę po cesarce i powiedziała mi tylko że nie jest dobrze i musze jechać do szpitala, w szpitalu stwierdzili, że należę do 1 kobiety na 1000 której coś takiego się przytrafiło po cesarce, a mianowicie czarny odcinek w miejscu rany, ropienie i pęknięcie, zaczęli mi robić codziennie opatrunki żeby to podleczyc, a nożyczkami wycieli martwą czarną tkankę bez znieczulenia, bo czucia tam nie miałam, po paru dniach kiedy myślałam że już jest ok, powiedziano mi że potrzebna jest druga operacja brzucha, że to już nie jak cesarka, ale pod pełną narkoza, powycinaja co trzeba, a w ranie umieszcza łańcuszek z antybiotykami i codziennie po parę będą wyciagali przez dziurę którą z boku zostawią i później sama się zablizni.. Po cesarce musiałam zażywać antybiotyki przez miesiąc czasu, byłam przez nie mocno osłabiona, a dzieckiem trzeba było się zajmować, założyli mi pas na brzuch i po paru dniach wróciłam do domu, dodam tylko że zgodziłam się na operację ponieważ mogłam mieć dziecko ze sobą, nie miał się kto nią zająć, mąż cały czas pracuje, reszta rodziny też. To było miesiąc temu. Lekarze mówili że miałam pecha, że tak rzadko się to zdarza, że nawet nie mają na to medycznego określenia. Jeśli mogłabym wybierać, to cesarce mówię nie, tylko córka i mąż dawali mi siłę by walczyć i pomimo bólu naokraglo zajmować się małą, dodam, że to mój pierwszy poród

Ja miałam cesarkę 2 miesiące temu. Poród wywoływany po terminie. Po godzinie od podpięcia kroplówki odeszły zielone wody, przez co trzeba było zwiększyć ilos oxytocyny która mi podawali, po 7 godzinach i przy 6 cm rozwarcia dzidziuś miał zaburzenia tętna i zdecydowano o cesarce.
Chociaż było to nagłe cc to znieczulenie dostałam częściowe. Najgorzej wspominam strach o dziecko kiedy jechałam na salę operacyjna, wtedy skurcze które wcześniej wydawały się nie do zniesienia jakby przestały istnieć.
Przygotowanie do operacji: wklucie nie bolało, cewnik miałam zakładany po znieczuleniu więc też tego nie czułam, atmosfera była bardzo luźna a lekarze sobie zartowali, pomimo że było to przed północą a dla nich to była piąta cesarka tego dnia… Chocaz to dość mały szpital…
Jak chodzi o operacje to nie czułam bólu ale czułam że mi „grzebia” w brzuchu. U mnie wszystko odbijal o się w lampie jak w lustrze, ale wolałam nie patrzeć bo bałam się że zemdleję. Popatrzylam tylko w momencie jak wyciagali synka z brzucha i to było cudowne uczucie wreszcie go zobaczyć.
Później musiałam wstać po 6 godzinach, to było strasznie bolesne pomimo morfiny którą dostawałam w kroplówkach. Synka do łóżka dostałam nad ranem chyba jeszcze przed pionizacja, ale pieresze karmienie było u nas dopiero po 12 h ponieważ małemu cały czas ulewało się wodami płodowymi, których się nałykal i się nimi krztusił. Bałam się że może być potem problem z karmieniem, ale na szczęście udało się. Wypisana sostalam w 4 dobie, ja mogłam wyjść w 3 ale synek dostawał antybiotyk bo miał szmerki w płucach.
Już po operacji najgorsze było wstawanie z łóżka i utrudnione karmienie i opieka nad dzieckiem. Zwłaszcza nasza walka o laktacje w 3 dobie kiedy praktycznie cały dzień wisiał na piersi a musiałam go karmić na niewygodnym łóżku, na którym jak siedziałam to nogi wisiały w powietrzu a jak sie położyłam to potem nie mogłam wstać, a wystarczyłoby zwykłe krzesełko na sali żeby normalnie usiąść.
Powrót do domu był wybawieniem, po ściągnięciu szwów poczułam się jakbym wcale nie miała operacji :-P A teraz po 2 miesiącach zawsze na zmianę pogody czuję ta ranę albo mnie boli albo swędzi i strasznie dokucza mi ból kręgosłupa, zwłaszcza w nocy i rano, czasem trudno mi się podnieść z łóżka :-( Podobno po rozcieciu mięśni brzucha kręgosłup jest dużo bardziej obciążony.
Gdybym miała jeszcze kiedyś rodzic to chyba chciałabym spróbować naturalnie no to jednak mniejsza ingerencja.

Ja tez moze swoje opowiem.. Mialam planowana cesarke w maju(Synus sie uparl i siedzial na pupie w brzuchu) i.. Nie wspinam jej zbyt dobrze. Cewnik zalozony przed zabiegiem(zalozenie nie bolalo, ale to uczucie potem.. Jakby ciagle chcialo sie siku i to tak bardzo, bardzo mocno, strasznie nieprzyjemne uczucie)Na sali operacyjnej podano mi znieczulenie(tez nie bolalo), wysmarowano mi brzuch czyms zimnym i zoltym, uczucie dretwienia od pasa w dol.. Potem cieli i zaczely sie schody: mowili, ze nie bede niczego czuc, czulam kazde naciecie (moze nie bolalo, ale chyba spanikowalam, ze bede dalej czuc), podawali mi cos do wenflonu, odlatywalam im co jakis czas(nie wiem czy to byla panika, czy usypiali mnie na moment czy tez skakalo mi cisnienie bo jestem niskocisnieniowcem).. Pamietam, ze po ktoryms przebudzeniu ciezko mi bylo oddychac.. To byl horror. Nie pamietam placzu syna, pamietam tylko moment jak orzez mgle kiedy jego glowke mialam na piersi .. Ostatecznie odzyskalam swiadomosc dopiero jak mnie przelozyli na lozko i odwozili na polozniczy, w swojej sali juz mialam czucie w nogach. I powiem tak: sama cesarka to TRAGEDIA, czas po cesarce wspominam niezle, na swojej sali bylam po 11 i gdyby nie to, ze nie chcialam miec silnych bolow glowy tobym juz zaraz po operacji wyszla po syna a a tak dali mi go ok 15. Okolo 17 wstalam, poszlam sie umyc i nie bylo zle:) bolec boli- ale to pikus w porownaniu z samym cieciem. Chcialabym jeszcze jedno dziecko, ale porodu naturalnego sie boje a cesarki jeszcze bardziej! Chyba, ze pod narkoza.. Wtedy bez dwoch zdan cesarka.

.. I zapomnialam dodac: przyjeli mnie dzien przed cc, w czwartek, w piatek o 9 23 Synus sie urodzil a juz w niedziele wyszlismy ze szpitala:) takze z tego, co widze dosyc szybko.. Ale bardzo sie cieszylam, bo wszedzie dobrze, ale w dou najlepiej:)

Dodaj komentarz: