7 trafionych zabawek dla malucha 1-2

7 trafionych zabawek dla malucha 1-2

Nasze dziecko właśnie skończyło dwa lata, przybyło w domu wiele nowych prezentów, jedne wzbudzają zachwyt, inne nie poruszają tak bardzo małego człowieka :) Ale są też zabawki w naszym domu, które od roku niezmiennie cieszą się sympatią. Takie, po które nasz maluch sięga cały czas. Te, które nie zostały rzucone w kąt oraz my nie wykręciliśmy im baterii :)

Kupując zabawki dla dzieci można oszaleć od nadmiaru a potem okazuje się, że dziecko po dwóch-trzech dniach euforii rzuca zabawkę w kąt. Albo my ją chowamy ukradkiem, bo jej melodyjka, muzyczka czy inne dźwięki nas wykańczają. Ale jest kilka takich zabawek, które niezmiennie cieszą nasze dziecko, które były trafionym zakupem lub prezentem.

Oto nasze typy dla dziecka 1-2 (w górę, bo póki co zabawa trwa). Wszystkie zabawki są u nas około roku i ciągle cieszą.

Wyboru zabawek dokonał nasz maluch, czyli czym lubi się bawić najbardziej:

1. Klocki

Choć nie lubię, gdy są porozrzucane po całym pokoju to moje dziecko je uwielbia. Lubi budować, psuć, bawić się po swojemu. Klocki to zabawa na długo, można budować razem, można udawać, że są samochodami. Tak czy tak klocki od roku niezmiennie są na topie. W dodatku uczą porządku – po skończonej zabawie klocki wrzucamy do torby (tak!).

Klocki to jedne z najfajniejszych zabawek
Klocki to jedne z najfajniejszych zabawek

2. Samochód pchacz

To jest fenomen i jedyna zabawka z muzyczką, którą akceptujemy. Początkowo auto było do naciskania guzików, potem służyło za pchacz, teraz jako jeździk i schowek na inne zabawki (w klapie pod siedzeniem). Mogę z całą pewnością stwierdzić, że to najbardziej lubiana (poza ukochanym pluszakiem) zabawka mojego dziecka. W dodatku odkrywa w niej cały czas jakieś nowe melodie (jednej do tej pory nie znalazłam?!).

Auto pchacz i jeździk, jedyna zabawka grająca, którą jestem w stanie znieść :)
Auto pchacz i jeździk, jedyna zabawka grająca, którą jestem w stanie znieść :)

3. Piłka

Zwykła piłka za 5 zł z Pepco, jest w miarę miękka, sprężysta, ma takie fajne „kolce”, świetna do dziecięcych rączek. Nic nie zniszczy a zabawa się nie kończy. W pokoju, na piasku, na trawie – wszędzie.

Zwykła piłka miękka, która fajnie się odbija i ma kolce
Zwykła piłka miękka, która fajnie się odbija i ma kolce

4. Wózek dla pluszaków

Może to kwestia naśladownictwa rodziców, ale mój maluch tak jak ja uwielbia wózki haha. Ma swój wózeczek do wożenia pluszaka, to zestaw obowiązkowy na spacer. A ile ja się naszukałam niebieskiego wózka! :)

Wózek dla pluszaków - numer jeden na spacerach
Wózek dla pluszaków - numer jeden na spacerach

5. Auto majsterkowicza

Tutaj wyjęliśmy baterie od muzyki i jeżdżenia, ale w zestawie są śrubki, śrubokręty, wkrętarka na baterie, młoteczek i inne cuda. I choć po roku nie wszystkie śrubki są na swoim miejscu, a wkrętarka się już trochę wysłużyła to jest to nadal zabawka, która cały czas jest w użyciu. I wierzcie mi zajmuje również dorosłych :)

Auto majsterkowicza, co prawda co raz mniej elementów ma w zestawie, ale ciągle cieszy
Auto majsterkowicza, co prawda co raz mniej elementów ma w zestawie, ale ciągle cieszy

I te pięć to zabawki, które cały czas cieszą się niesłabnącą popularnością. Teraz dochodzą nowe, chociażby faza na samochody, ale to inna historia. Jeszcze są dwie, które nadal wzbudzają zainteresowanie, ale są trochę dalej w hierarchii zabawkowej ;-)

6. Zabawka na kiju

Kolejna zabawka na spacery, auto, koło na kiju to super sprawa. Po domu również się da. Największe uznanie mają te najtańsze plastikowe ze stoisk obok waty cukrowej :)

Zabawka na kiju, najlepsze to te ze straganów na festynach :D
Zabawka na kiju, najlepsze to te ze straganów na festynach :D

7. Znikopis

I znikopis, który swojego czasu był numerem jeden, teraz trochę ustąpił miejsca samochodom, ale to jedna z bardziej zużytych zabawek u nas.

Znikopis - nasz jest naprawdę mocno zużyty :)
Znikopis - nasz jest naprawdę mocno zużyty :)

A w skrócie co gorzej (krócej) się sprawdziło? Kula hula, autko farmera, wszelkie grające pojazdy my pochowaliśmy :), zabawki z okienkami, mata wodna. To kilka, które były fajne na krótko dosyć :)

A jakie zabawki sprawdziły się u Was? Takie wiecie zabawki, bo gdybym miała wymieniać zajmowacze czasu to dodałabym kartkę i kredki, ale dzisiaj chciałam się skupić na zabawkach, bo jednak wiele osób pyta co kupić i myślę, że warto sobie wzajemnie podpowiedzieć :)

PS a tu wpis o moich zabawkowych rozczarowaniach.

Komentarze:

Najbardziej synek jest zafascynowany wszelkimi puzlami ukladankami ale chyba to niewlacza sie jako zabawka w rozumieniu zabawki. Super jest garaz na samochody z winda i zjezdzalnia niema dnia zeby synek sie nim niebawil zarowno jezdza samochody figurki mala pileczka, wszelkie samochody a najlepiej te wygladajace realistycznie marki ,autobus, zdalnie sterowany samolot ale jezdzi po podlodze, odgrywanie scenek z gotowaniem, karmienie, leczenie, wozenie w wozkow swoich pluszakow

Syn mojej kuzynki ma 2 lata i 4 msce i tez uwielbia wózek dla lalek, tylko, że on wozi w nim swoje samochody :D

  • Ewelina Czaplińska-Filarowska
  • Odpowiedz

U córki królują kucyki książki i gry. Do pewnego czasu puzzle.

Moja 13 miesięczna córeczka chyba najbardziej lubi pluszaki, plastikowe autko z przyczepką gdzie ładuje mniejsze rzeczy (a czasem sama się ładuje :P ). Do kąpania zamiast kaczuszek itp. woli puste butelki po szamponach, żelach pod prysznic ;) Z tych grających to przeważnie przez kilka dni się bawi i idą w kąt. A czemu wyjmujecie baterie z tych zabawek? Denerwuje Was muzyczka czy z innego powodu?

W końcu o wózkach :D
Mój Syn uwielbia Lego Dupli, ew trase z Wadera

  • Aneta

znaczy nie o wózkach :D

1. Klocki
2. garaż i droga do układania, auta,
3. piłki – szczególnie lubimy taka sylikonową z dziurami, łatwo złapać tym młodszym i starszym, jest lekka i miękka więc graja także w domu,
4. zabawka na kiju (świetny motywator dalekich spacerów bez wózka)
5. wózek (zarówno córka jak i syn),
6. jeździk/pchacz,

U mnie synek ma 3,5 i na topie są traktory, traktorki i wszelkie dodatki do traktorów, ma też traktorka na pedały z przyczepą na podwórku.

Moja Cora teraz 20-sto miesięczna uwielbia arke Noego (coś podobnego do waszego nielubianego traktora) auto gigant do odpychania nogami z Little tikes kredki i blok to hit wózek dla lali piłka a co się nie sprawdziło to hula kula mama smok to taki smok z zamkiem ktory ma ukryte piłki i robi się z niego Ala basenik
. Reszta zabawek częściej bądź rzadziej jest używana i wbrew wszystkie zabawki maja baterie jajka mnie nie irytują te grające rzeczy jak jest za głośna zabawka to zaklejam ja taśma przezroczysta gra ciszej i jest ok pozdrawiam

  • Agnieszka Staniek
  • Odpowiedz

Niezmiennie LEGO

Ja swego czasu bardzo lubiłam bawić się czołgami :D haha

Wstyd trochę żeby chłopiec z wózkiem dla lalek chodził :-P

Paulina Stępień
  • Paulina

Mężczyzna pchający wózek z dzieckiem to też wstyd? ;)
Dzieci bawią się tak od zawsze.

  • mama

ale gdzie tam :)

  • Anonim

Obowiązkowy mężczyzna wiozący swoje dziecko to trochę coś innego niż chłopiec, któremu świadomie kupujesz bądź co bądź dziewczęcą zabawkę zamiast np. taczki i tym samym zachęcasz go do takich zabaw.

  • Michasiowa m.

Jak zwykłej lalki najpierw nie pozwozi, to potem może mieć problem, żeby dziecko wieść, nie każdy bywają przypadki.

  • Anonim

Nie dorabiajmy jakiegoś dziwnego wytłumaczenia do naszych fanaberii. Twoja sprawa jakie zabawki kupujesz swojemu dziecku ale mówienie że dwu czy trzyletni chłopiec na lalce uczy się być ojcem jest co najmniej śmieszne, tego możesz uczyć nastolatka któremu bliżej do ojcostwa. Poza tym szczerze wątpię aby nasi ojcowie nosili lalki czy je wozili albo gotowali mamie obiady w wieku przedszkolnym a jednak potrafili wziąć na siebie ojcowskie obowiązki i im podołać.

Paulina Stępień
  • Paulina

Wychowanie dziecka zaczyna się od jego urodzenia. W wieku nastu lat nie powiesz dziecku: „sorry, wiesz w zasadzie to jak byłeś mały to wózek był obciachem, ale teraz to może warto się nim bawić” :) To już tak pół żartem, ale wydaje mi się, że po prostu masz własną teorię i nie przekonam Cię. http://domowa.tv/gender-srender-zabawy-dla-chlopca-i-dziewczynki/

  • Mama

Anonim żaden wstyd. Swojemu synowi kupie lalki. Ma bawić się wszechstronnie, a nie tylko jedno kierunkowo jak piszesz „taczki”. Dzieci powinno się rozwijać, a nie wyznaczać te zabawy dla ciebie, a te już nie. Przykra sprawa takie szufladkowanie od małego.

Wózek dla chłopca? Nie lepiej jakąś taczke czy wywrotkę lub kosiarke? To takie dżender trochę nie? Hehe oczywiście wszyscy się teraz rzuca ze to normalne i nie powinno się robić podziałów ale jakby chłopiec szedł z różową parasoleczką z koronką to też ok i nie robimy podziałów. Moje zdanie! Troszkę dziwne. Myśle ze każdy facet się ze mną zgodzi ja bym mojemu synowi nie kupił wózka dla lalek czy tam misiów.

  • K124

Nie jestem jeszcze mamą, ale jak coś takiego czytam, to trochę mi smutno, że niemal każde zjawisko kojarzy się już dzisiaj z „dżenderem”. Dziecko chce przytulać misie, bo są miękkie i kojarzą się ze zwierzątkami. Chce pchać wózeczek, bo chce być jak rodzice (rozumiem, że mężczyzna pchający wózek, w którym znajduje się jego dziecko jest wg Ciebie niemęski i właściwie spaczony?). Chłopczyk sięgnie po lalę, bo koleżanka w przedszkolu ma taką i zabawka go zaciekawi, a dziewczynka zainteresuje się traktorkiem, bo fajnie jeździ. Dorabia się ideologię gender tam gdzie to kompletnie niepotrzebne – bo takie zachowanie chłopca nie wynika z jakiejś nieistniejącej przecież chęci dzieci do zrównania płci, a ze zwykłej ciekawości poznawania świata, a jednocześnie broni się przed tym gender tam gdzie w ogóle nie o to chodzi, zabraniając chłopcom bawić się misiami. Nienormalna logika przewrażliwionego świata. Mój brat, w wieku kilku lat, sięgnął do kosmetyczki mamy i wymalował się szminką, bo „mama też się maluje”. Dziś ma 18 lat i się z tego śmieje, wtedy po prostu rozwijał, jak każde dziecko, ciekawość świata. Pozdrawiam i życzę nie dopatrywania się gender tam gdzie go nie ma!

Paulina Stępień
  • Paulina

Mój kupił, ja nie widzę w tym nic złego. Dziecko to dziecko, ma ciekawość świata, poznaje. Ja kupiłam niebieski wózek – ile się naszukałam! :) ale prawda jest taka, że potem chcemy by męzowie nam pomagali, zajmowali dzieckiem a w dzieciństwie mówimy im, że to obciach? No to nie tak :)

  • J

No a teletubisie i ten pajac co nosił torebkę to tez ok? No właśnie a potem ze coś z tym chłopcem nie tak i rośnie taki dziwoląg jak Szpak co paznokcie maluje w Wy gadacie o ojcu wiozącym swoje dziecko w wózku trochę dziwnie nie? Ja nie widziałem dziewczynki w przebraniu spidermana czy z szablą bawiącą się w wojnę. To by było tez normalne? No to chyba ja mam inne pojęcie na temat pewnych podziałów u płci i nie mówcie ze tak nie jest bo facet nie nosi koronkowych majtek a kobieta nie przepycha zapchanego kibla i koniec. Tak jest u mnie w rodzinie i wiem ze w wielu innych.

Paulina Stępień
  • Paulina

J haha serio? :D ja biegałam z szablą, strzelałam z łuku, wspinałam się po drzewach i czołgałam się w błocie. Całe dzieciństwo bawiłam się autami :D no proszę co za dziwne dorabianie teorii. I serio w domu nie umiesz zrobić nic „męskiego”? to ja jestem z innej bajki :))

  • K124

Porównujesz rzeczy kompletnie innego kalibru. Jeśli dorosły facet nosi koronkowe majtki to najpewniej ma to jakiś oddźwięk z jego seksualności. Ale chłopczyk pcha wózek, bo chce się misiem opiekować, być taki dorosły jak mama czy tato na spacerze. Jeśli nie widziałeś dziewczynki bawiącej się w męskie wojny czy gry to mało w życiu widziałeś… :) Dziewczynki tak samo bawią się w takie zabawy i to wcale nie „bo chcą być chłopcami”, tylko mają z tego zwyczajnie frajdę. Uwierz, w pewnym wieku u dzieci rozwinie się świadomość, że coś jest bardziej dla chłopców, coś dla dziewczynek, chłopczyk odłoży barbie, a dziewczynka nie będzie chciała przebrać się za spidermana, a za księżniczkę, ale na tym etapie przytulania lali przez chłopca robi on to bez żadnych podtekstów gender, a z ciekawości i chęci zabawy, błagam, nie wmawiajmy w małe dzieci takich rzeczy. Ja jestem jak najbardziej za tym, żeby dzieci uczyć, że są chłopcy i dziewczynki, że się różnią, ale nie zabraniajmy im wyboru zabawek, nie zabraniajmy chłopcu tulić misie, jeśli chce okazywać czułość (naprawdę jest to wg Ciebie nienormalne u mężczyzny), nie zabraniajmy dziewczynce bawić się mieczem, skoro chce być wojowniczką… To jest nienormalność dorosłych, że chcą widzieć obronę przed gender tam gdzie jej nie potrzeba, bo są w tych dziwnych czasach od tego wszystkiego przewrażliwieni. A z tym wózkiem to już całkowicie chybiłeś – jakby dla mojego faceta było nienormalne pchanie wózka to dopiero bym się bała, że coś z nim jest nie tego, że nie będzie się potrafił opiekować własnym dzieckiem, zamiast być z tego dumnym. A ja i kibel przepcham jak mi się w domu zapcha a sama siedzę, bo co, mam siąść i płakać i czekać na supersamca rycerza :)? I ani on nie jest przez ten wózek mniej męski, ani ja przez kibel mniej kobieca, bo nie jesteśmy na temat tych przymiotów przewrażliwieni.

Paulina Stępień
  • Paulina

K124 cudownie podsumowane. Nic dodać nic ująć :)

  • J

No ja z szacunku do żony w życiu nie dałbym Jej przepychać kibla ale nie założę tez spódnicy synkowi do kościoła bo on chce tak jaj mama. Umiar moje Panie. A to ze Pani porównuje dorosłego mężczyznę ze swoim dzieckiem w wózku do chłopca bawiacego się lalkami to faktycznie chybione. Wożę swoje dzieci w wózku ale nie ubieram syna w różowe bluzeczki. O takie podziały z góry przyjęte chodzi a ze ktoś chce wbrew światu udowodnić ze można to czy tamto. cóż stad mamy właśnie w dzisiejszych czasach nowy odłam tzw metroseksualnych. Myśle ze każdy z nas ma na to inny pogląd i niech tak zostanie. Życzę powodzenia. Pozdrawiam

  • K124

Jeżeli Pan porównuje zakładanie chłopcu różowych koszulek i spódniczek do zabawy wózeczkiem to to jest kwintesencja ograniczonego myślenia :) I na nic się widzę zdadzą moje argumenty o zdrowych zabawach w okresie dzieciństwa, jak i Pauliny świetny artykuł „gender srender” na głównej dla tak ograniczonego myślenia :) Skoro dla Pana już bawienie się przez dziewczynki szablą, a przez chłopca wózeczkiem jest metroseksualne, to to Pan niestety ma spory problem w tej sferze.

  • Anula

Za Wikipedią (żeby nie sięgać daleko): Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) definiuje gender jako stworzone przez społeczeństwo role, zachowania, aktywności i atrybuty, jakie dane społeczeństwo uznaje za odpowiednie dla mężczyzn i kobiet.
Także „pozwalanie” chłopakowi na zabawy wózkiem, to właśnie NIE jest genderowe. Wszystko się poplątało.

Dzieci, bawiąc się, uczą się dorosłego życia. Także Paulina ma rację wskazując, że dorosły mężczyzna (dojrzały, rozumny i bez kompleksów) przecież też opiekuje się swoimi dziećmi, chodzi z wózkiem na spacery.
Dziewczyny z kolei, to nie tylko romantyczne humanistki, ale też wybitne umysły ścisłe. Poczytajcie w najnowszej Polityce o 18-latce, Ninie Mazurewicz. Niesamowity talent. Geniusz! (geniuszka?). Poza tym przepiękna dziewczyna.
A tu wywiad z nią: http://nowysztum.pl/serwisy/art/8/art838.htm.
Jako kobieta czuję się bardzo dumna czytając o niej.

  • Anula

Do Pana J:
Kolor różowy przypisuje się dziewczynkom od niedawna, tak naprawdę o kilkudziesięciu lat.
W Polsce są nadal rejony, gdzie błękit jest kolorem panien na wydaniu (chyba m.in. w Małopolsce).
Takie to właśnie są te – jak Pan to ujął – z góry przyjęte podziały.
Jeśli chodzi o „męskie” zajęcia, to ja nie mam problemu z przepychaniem WC. A czy Pan przewijał swojego synka, gdy ten zrobił kupkę? Ponoć tego niektórzy mężczyźni nie mogą znieść, a Pan tu chce zrobić wrażenie przepychaniem kanalizacji… ;-P

  • K124

Anula, ta dziewczyna z wywiadu ma piękną prawdziwą pasję :) Zazdroszczę wiedzy z takiej działki… i podziwiam. A z tym znaczeniem gender to może nie tyle, że się pomieszało, bo w dyskusji każdy złapał o co jednym i drugim chodziło, tylko podane przez Ciebie znaczenie, z pewnością prawidłowe, jest wypierane i powszechnie rozumiane jako „zrównywanie płci”, wiadomo, niezbyt prawidłowo jak wynika z definicji WHO, powinna być na to wymyślona jakaś inna nazwa żeby nie siać zamętu, no ale tak to się właśnie przyjęło do języka polskiego i tak będzie już pewnie funkcjonować :)

  • Anula

Niestety przyjęło się i stało się – w niektórych środowiskach – zagrożeniem dla (bliżej nieokreślonej) tożsamości/patriotyzmu, czy nie wiadomo czego jeszcze. A wystarczy odrobina znajomości historii, żeby wiedzieć, że to wszystko bardzo się zmieniało na przestrzeni ostatnich dziesiątek i setek lat. M.in. koncepcja macierzyństwa oraz stosunek do dzieci i przynależnych im praw do życia, opieki i rozwoju. Podziwiam Paulinę, że porusza takie gorące tematy. Pozdrowienia dla otwartych umysłów i nocnych marków :)

Paulina Stępień
  • Paulina

Anula dzięki :) fantastycznie przytoczony artykuł/wywiad. W ogóle chyba muszę pomyśleć o jakiejś serii kobiet aktywnych, z pasji, matematycznych lub coś w tym stylu. Bo takie szufladkowanie naprawdę zamyka wiele talentów.
Wiele osób na hasło gender przywołuje właśnie tego nieszczęsnego teletubisia i na tym wiedza się kończy. A tak, jak wspomniałaś bardzo te pojęcia się pomieszały.
Dzięki za bardzo merytoryczną dyskusję.

PS: o gender pośrednio jeszcze http://domowa.tv/gender-srender-zabawy-dla-chlopca-i-dziewczynki/

  • Magdalena

Panie J,
Jak Pan chodzi do kościoła, to powinien Pan wiedzieć, że jeszcze do niedawna w większej części Polski (i do tej pory w niektórych miejscowościach tak jest), kolor niebieski był kolorem dziewczynek od Matki Bożej i jej szaty (jak to mówi moja teściowa), która zgodnie z tą tradycją ubierała na różowo swoich synów. Z tego co mi wiadomo nie mają problemów z orientacją.
Dziwi mnie Pana myślenie i tradycyjny podział, na role męskie i żeńskie, bo jestem za partnerstwem w związku. Takie związki są szczęśliwsze.

Mój chrześniak swego czasu wręcz uwielbiał chodzić na spacery ze swoim różowym wózkiem dla lalek;)

pchacze i jezdziki zawsze wygrywają :)) pozdrawiam

Mój synek ma taki wózek jak na zdjęciu, uwielbia wozić misie, a ma nawet lalkę co mówi mama i tata. W styczniu skończy 3 lata, a jego młodszy roczny brat też już z tym wózkiem śmiga po pokoju :)

Mój 5-cio letni synek ma wózek i wozi w nim swoją ukochaną Przytulankę i my rodzice nie widzimy w tym nic złego.

Nie rozumiem tego całego szumu że „chłopiec i wózek jak tak można” .

Dajmy się tym dzieciom bawić ! Chłopcy nie są tylko od zapierdzielania z taczkami.

Jak moja córka chodziła do żłobka to uwielbiała bawić się samochodami, koparkami itp.

Moge spytac o jezdzik…. Z jakiej jest firmy???

Paulina Stępień
  • Paulina

Jeździk jest Mickey Mouse Club coś takiego :D

Paulinko, ja z innej beczki (choć pozostanę w temacie zabawek). Jeździk – cudowna zabawka, doceniana przez wszystkich rodziców, dziadków, ciocie i wujków, bo tak ślicznie dziecko na nim wygląda i już takie duże i samodzielnie się porusza… Wszystko ok, ale muszę, a nawet MUSZĘ zwrócić Twoją uwagę na jedną rzecz. Uprzedzę od razu, że nie jest to tylko i wyłącznie moje zdanie, ale informacji na ten temat można znaleźć w sieci mnóstwo i podpytać własnego lekarza. Ta zabawka psuje dzieciom nogi! Koślawi je bardzo. Malec chcąc jechać musi wykonać stopami taki nienaturalny (dla normalnego i prawidłowego chodu) ruch przypominający zataczanie kółek do środka, co sprawia, że wewnętrzna część stopy (sklepienie podłużne stópek) jest ciągle koślawiona. A im większe dziecko tym jeszcze gorzej, bo nóżki dłuższe, a samochodzik nie rośnie ;) Nie chcę się tu narazić na lawiną złowrogich komentarzy innych sympatyków Domowej, bo od lat Cię podglądam, lubię i mam do Ciebie ogromny szacunek. Piszę po prostu z punktu widzenia pracownika sklepu ortopedycznego i na podstawie tego co oglądam codziennie i słucham jak rodzic sam się dziwi, że „jak to możliwe, że moje dziecko ma taką koślawość, skoro nigdy nie było takiego problemu”, a na pytanie o tego typu pojazd w domu, ze zdziwieniem robią wielkie oczy jak taki piękny prezent od babci/cioci działa… Sto razy lepsze dla prawidłowego rozwoje malucha są wszelkiego rodzaju rowerki, nawet te biegowe, bo wówczas stopy stawia się prosto. Pozdrawiam ciepło :)

Paulina Stępień
  • Paulina

Ola bardzo fajnie, że o tym piszesz :) dzięki za taką opinię, zawsze wydawało mi się, że dzecko dotyka całą stopą, tak jak na rowerku, ale może to też kwestia wielkości zabawki?

Dodaj komentarz: