Zapisane, czyli sposób na małe konfikty między rodzeństwem

Zapisane, czyli sposób na małe konfikty między rodzeństwem

Paulina Stępień
  • Paulina Stępień
  • 14 komentarzy

Fajnie gdy dzieci dogadują się same bez ingerencji rodziców, czasem taka ingerencja jest potrzebna, ale czasem zamiast jakichkolwiek technik negocjacyjnych, interwencji, dyskusji itd., staram się zapobiegać zbędnym konfliktom :) Oto mój sposób na małe konflikty między rodzeństwem, może i u was się sprawdzi.

Wcale nie daję wam gwarancji, że ta metoda zadziała u starszych dzieci, ale póki co świetnie sprawdza się u maluchów (3 lata i 1,5 roku), w dodatku przynosi wiele korzyści. Tej metodzie nadałam pseudonim: zapisane :) Nie mam bladego pojęcia czy ktoś ją już gdzieś opisał choć pewnie tak, wiem, że sprawdza się u nas jako zapobieganie małym konfliktom, które przeradzały się w akty rozpaczy, agresji, czy wręcz końca świata :)

Zapisane. Oto ta metoda.

Na czym polega? A no na tym, że zapisuję co kto kiedy robi lub czyje to jest. Kalendarze, naklejki itp. I to skutkuje (kilka przykładów niżej). I nie ma w ogóle znaczenia, że moje dzieci nie potrafią czytać, serio :) Po prostu ufają, albo interpretują po swojemu, a co najważniejsze konflikty na tym tle całkowicie zniknęły. Dodatkowo! zaczęli myśleć o sobie nawzajem, może też dlatego, że wspólnie znaleźliśmy to rozwiązanie, a nie zostało narzucone :)

Już wam tłumaczę.

Akt 1: pianotwory

Wszystko zaczęło się od pianotworów, czyli takich mini saszetek, które wrzuca się do wanny by powstała piana (swoją drogą czaderskich). Zasada była taka: jednego dnia Starszak, a drugiego Maluch. Proste no nie? Niestety okazało się, że codziennie na tym tle były konflikty, a ja miałam ochotę te pianotwory schować gdzieś głęboko. Udawało się dogadać, ale to były konflikty zupełnie bezsensu.

Rozwiązanie? Usiedliśmy na podłodze i po krótkiej burzy mózgów ustaliliśmy, że w łazience powiesimy kalendarz z rozpisanym harmonogramem kto kiedy wrzuca potwora do wanny. Wystarczyła kartka z ubiegłorocznego kalendarza, kredki i naprzemienne pomalowanie kwadratów. I tyle.

Przez kilka pierwszych dni mówiłam: „dzisiaj jest 22 więc kolor niebieski i wrzucasz Ty”. Ale z czasem okazało się, że moje dzieci podchodzą do tego kalendarza i choć absolutnie nie wiedzą jaki mamy dzień miesiąca to bezbłędnie ustalają kto wrzuca. Czasem tylko upewniając się; „prawda mamo” albo „dzisiaj wrzucasz Ty, ja jutro”.

Rewelacja!

Zapisane
Zapisane

Akt 2. Krzesła

Codziennie rano przy śniadaniu dzieci miały inny pomysł na miejsce do siedzenia. Zazwyczaj chciały siedzieć na tym samym krześle. Wiadomo: konflikt.

Rozwiązanie: na jednym krześle nakleiliśmy naklejkę w paski, na drugim w kropki. I tyle. Od tamtej pory każdy siada na raz wybranym :) Nie ogarniam, ale działa.

Akt 3: zabawki

Podobna metoda zadziałała przy zabawkach. Choć dzieci mają wspólne to czasem dostaną coś „dla siebie”. Raz dostali dwa identyczne samochody. No klops. One były takie same, serio, ale i tak się kłócili: „to mój, to mój”, „mamo on mi zabrał samochód”.

Rozwiązanie: samochody zostały podpisane. Zapewniam, że nie potrafią przeczytać, ba! nawet czasem mylą między sobą te samochody, ale zupełnie się o to nie kłócą, a wręcz przynoszą je sobie wzajemnie by bawić się razem.

To tylko kilka przykładów, ale okazało się to rozwiązanie niesamowicie fajne :) Myślę, że zadziałał tu fakt, że wspólnie rozwiązaliśmy problem, choć nie ma co ukrywać, że trochę ja podsunęłam te rozwiązania, ale też chyba dzieci poczuły się traktowane równo i nagle bezsensowne konflikty zniknęły.

Może i u was się sprawdzi, może nie, ale spróbować nie zaszkodzi :) Macie swoje sposoby na małe konflikty między dziećmi?

 

Komentarze:

Czaderski to jest ten wpis:). Może wydaje Ci się, że nie jesteś specjalistą, nie znasz się na tym… ale takie sposoby wypracowane w praktyce są warte więcej niż tysiąc naukowych książek. Proszę, dziel się częściej takimi sposobami. Ciekawi mnie jak wyglądała ta rozmowa z dziećmi? Czy same proponowały jakieś rozwiązania? I jak rozwiązałabyś ten problem: Dzieci dostają 2 zabawki, bardzo podobne do siebie, ale różniące się jednym detalem (np. jeden kotek ze wstążeczką, drugi bez). Obydwoje upierają się na kotka ze wstążeczką. Czy miałaś taką sytuację? Jak rozwiązałaś ten problem? Mnie było niesamowicie głupio wobec osoby obdarowującej:/.

Paulina Stępień
  • Paulina

Ojejku dziękuję i cieszę się. Co do zabawek to pewnie wiele zależałoby od tego co to za zabawki, może pomogłoby zawiązanie lub dorysowanie kokardki na tej drugiej? :) Co do rozmów z dziećmi to wiadomo, że więcej w takiej dyskusji bierze udział 3 latek niż Maluch, ale ogólnie najważniejsze póki co jest siadanie razem, przytulanie i dopiero na koniec rzucanie pomysłów. Moje dzieci są małe, ale liczę, że zaprocentuje to w przyszłości.

Cudowne. Gratuluję Paulino podejścia do konfliktów. Fantastyczny sposób, dzieci dowartościowane, Wy spokojniejsi. Takich matek, z otwartym umysłem jest ciągle deficyt. I dziękuję za podrzucenie pomysłu!

Pianotwory, ah te pianotwory ;) ja mam jedynaka i ma 5 lat ale tez je kocha. U nas byl problem z tym ze chcial codziennie siedziec w nich po kilka godzin. Musialam sie uciec do chowania korka od wanny. Teraz juz ochlonal i pianotwory sa raz na jakis czas. Kupujemy glownie w biedronce jak sa w promocji bo wychodza duzo taniej wiec odrazu bierzemy 2-3 paczki.

Paulina Stępień
  • Paulina

O tak, ostatnio właśnie z biedronki wykupiliśmy całkiem duży zapas ;D

Wiecej takich wpisow prosze :)

Listy to jest to. Konflikty na temat : kto pierwszy idzie pod prysznic, itp. itd, zostały u nas rozwiązane z ten sam sposób. Nie zawsze to działa, zwłaszcza dziś. Środkowe dziecię ma urodziny, dostał prezent z samego rana. Starsze szaleje bo ono dostało ostatnio swój wieczorem (ogromny błąd, nie polecam :)). Udało się ich jakoś uspokoić, bo przecież nie będę 3 razy w roku po 3 prezenty kupować. Echhhhh

Paulina Stępień
  • Paulina

To super wiadomość, że listy działają i później, choć jak widać wszystkich konfliktów nie da się uniknąć, niestety :) wszystkiego najlepszego dla Średniaka! :)

A ja mam pytanie inne. Może trafiły Ci się dzieci anioły (czasami podobno takie są) to wtedy masz szczęście i NO PROBLEM.

Kiedyś pisałaś NIE DLA KLAPSÓW itp. Z tym się zgadzam. Ale powiedz czy zdarzają Ci się sytuacje kiedy po prostu masz ochotę kogoś przysłowiowo ,,udusić,, albo trzasnąć drzwiami i wyjść?
Krzyczysz czasem an swoje dzieci?
Powiedz co ZAMIAST bardzo czekam na taki wpis ;)

Paulina Stępień
  • Paulina

Jasne mogę napisać, póki co raczej staramy się określać emocje, przytulać, przynajmniej u tak małych dzieci takie zachowanie raczej nie bierze się z kosmosu tylko ma jakieś emocjonalne podłoże :) krzyki raczej zaogniają sytuację, więc wolę inne metody :)choć chyba jak każdy czasem mam ochotę schować się pod wszystkie koce w domu :))
aaaa i bieganie, bardzo pomaga mi na mój poziom tolerancji :)

po prostu chodzi mi o metody jakie masz kiedy czujesz że zaraz puszczą Ci nerwy. Co zamiast klapsów, krzyków itp. robisz kiedy dziecko jest NIEZNOŚNE. ;)

Jeżeli nigdy takie nie jest to zazdroszczę.. ;)

Genialne w swej prostocie! Muszę zapamiętać na przyszłość :)

O tak, listy działają też na dużo starsze dzieci. Szczególnie w przypadku pomocy w domu. Np. ciągłe kłótnie, że w tym pokoju jest więcej kurzu do wycierania niż w siostry. Rozwiązanie: zapisujemy, dzisiaj jedna wyciera kurze w danym pokoju, a następnym razem jest zamiana. Na początku ja bawiłam się w zapisywanie tego typu „głupotek”. Później dziewczyny same tworzyły listę. Teraz bez listy pamiętają, która co ma zrobić danego dnia. Kłótni nie ma. Listy wprowadziłam jak młodsza miała ok. 5 lat.

Super pomysł szczególnie w przypadku pianotworów. Dobrze też wiedzieć, że w innych rodzinach tez kłótnie o pianotwory ;) Myślę, że trochę pomysłów wykorzystam. Ja mam dwie córki w wieku 9,5 lat i 3,5 lat. Różnica spora i konfliktów dużo. Bo starsza ma więcej zabawek. Młodsza z racji, że jest młodsza ma mniej obowiązków i przede wszystkim nie musi odrabiać prac domowych (co jest nie do zrozumienia przez starsza) :)

Dodaj komentarz: