Wolne rodniki – po co z nimi walczymy

Wolne rodniki – po co z nimi walczymy

To taki modny temat, każdy wie, że warto walczyć z wolnymi rodnikami, ale w sumie co to takiego? :) Wiecie? Dzisiaj w prostej formie postaram się zmierzyć z tym tematem, bo przyznam się Wam, że mam zamiar być pogromcą wolnych rodników. A wszystko zaczęło się od aronii, mocno przeze mnie niedocenianej, OK (powiem to) nawet trochę nielubianej :) Lubicie aronię?

Przetwory z aronii zawsze dawał mi mój tata, na działce było drzewo aroniowe i co roku był sok, przetwory z aronii i jabłka itd. Fajny dodatek do mięs, ale sam owoc jest dość cierpki. Dobry do herbaty, ale z umiarem. Drzewa już nie ma, zapasy się kończą a ja zostałam zaproszona przez Łowicz do współpracy. Łowicz ma syrop prozdrowotny Aronia i tam właśnie jest napisane, że zwalcza wolne rodniki. To tak byście wiedzieli skąd ten temat mi zaświtał w głowie. Po prostu zamiast Wam wychwalać to czy tamto postanowiłam zmierzyć się z tematem – o co w ogóle chodzi z tymi wolnymi rodnikami :) A Wy wiecie?

Wolne rodniki – złe czy dobre

W sumie to wolne rodniki są złe, a z drugiej strony nasz organizm sam je wykorzystuje do walki z toksynami czy bakteriami. Taka broń. No, a jak tej broni jest za dużo to działa destrukcyjnie, czyli wolne rodniki niszczą każdą komórkę.

Ogólnie są jedną z przyczyn starzenia się organizmu!

Co to są wolne rodniki

Jakbyście się pytali to wolne rodniki i rodniki to pojęcia równe sobie. Zastanawiałam się, jak prosto wytłumaczyć co to są wolne rodniki :) Poprawcie mnie, jeśli to na wyrost, ale to takie atomy lekko uszkodzone, bo mają niesparowany elektron i przez to chcą się łączyć z innymi elementami utleniając każdy związek, z którym mają kontakt. Czyli niszcząc. Szukają pary i im nie wychodzi.

Normalnie zwykłe cząsteczki mają kilka par elektronów a wolne rodniki mają po jednym i on szuka sobie pary niszcząc co napotka. Jak tych wolnych rodników jest „dobra” ilość to pomagają niszczyć bakterie, a jak za dużo to to my mamy problemy ze zdrowiem.

Tryb życia

Prawda jest taka, że jeśli prowadzimy zdrowy tryb życia to wolne rodniki aż tak bardzo nam nie są straszne, ale gdy palimy, pijemy, balujemy, spożywamy fast foody, leki itd., itd to w naszym organizmie siada metabolizm i przybywa wolnych rodników.

Może to znowu uproszczenie, ale chodzi o to, że do źródeł ich powstawania zaliczyć można złą dietę, stres i ogólnie rozumiany zły styl życia.

Jak bronić się przed wolnymi rodnikami

Dieta. Chyba najważniejsza. Czyli jedzenie tego co zawiera antyoksydanty. No i żywność po prostu nieprzetworzona.

Odpoczynek i sport. Przy czym raczej taka rekreacja, bo spotkałam się ze stwierdzeniem, że sport wyczynowy również może sprzyjać wolnym rodnikom. Stąd stawiamy na systematyczność, trzy razy w tygodniu i jest super :)

Antyoksydanty czyli przeciwutleniacze

Wspomniałam o antyoksydantach, tak naprawdę są endogenne i egzogenne, ale to chyba za dużo wnikania w szczegóły. Ogólnie to substancje, które mają zdolność neutralizowania szkodliwych cząstek.

Do przeciwutleniaczy zaliczamy np. witaminę C i witaminę E, ale również witaminę A, likopen, flawanoidy.

Ogólnie warto sięgać po owoce dzikiej róży, aronię, cytrusy, zielone warzywa, czosnek, brukselkę, ale też zboże czy zieloną herbatę.

Glutation

A to najważniejszy antyoksydant, którego nie da się zjeść, bo produkuje go nasz organizm. Ale, jeśli będziemy jeść zdrowe rzeczy, to możemy mu pomóc. Co ciekawe, takimi dobrymi produktami są te… surowe :D tatar, surowe jajo, mleko. A poza tym awokado, szparagi, czosnek, kiszona kapusta.

Ufff to chyba tak w wielkim skrócie, nie chciałam tutaj chemicznych dyskusji, tylko tak po ludzku. Mam nadzieję, że mi się udało. Może dzięki temu będziecie wiedzieli, po co te wolne rodniki w ogóle zwalczamy :) I że warto zadbać o swoje zdrowie chociażby jedząc to co dla nas dobre. A Wy, znacie inne sposoby walki z wolnymi rodnikami? Czy w ogóle wcześniej myśleliście o tym?

*Wpis powstał we współpracy z marką Łowicz, która ma syropy prozdrowotne w tym Aronia, który zwalcza wolne rodniki (to sformułowanie jw. pisałam skłoniło mnie do napisania tego wpisu). Można dodawać do herbaty lub pić samodzielnie. A kolejnej jesieni można aronię zebrać samodzielnie :)

Inspiracja dzisiejszego wpisu :)
Inspiracja dzisiejszego wpisu :)

Komentarze:

bardzo mi się podoba taka lokacja produktu, super :)) nienachalna, można się czegoś dowiedzieć, bardzo duzy plus dla Was

Paulina Stępień
  • Paulina

Cieszę się, bardzo chciałam aby z tekstu coś każdy wyniósł :)

Ze sportem nie do końca jest tak jak napisałaś – podczas ćwiczeń takich jak bieganie organizm produkuje większą ilość tlenu niż jest w stanie przetworzyć przez co powstaje dużo więcej wolnych rodników a co za tym idzie trzeba przyjmować więcej antyoksydantów.

W tym temacie ważne jest również to, że wolne rodniki mogą prowadzić do mutacji DNA (atakując jego komórki) co z kolei ma wpływ na powstawanie nowotworów.

Również polecam aronię – jest jednym z najsilniejszych antyoksydantów (chociaż lepsze wydaje mi się stosowanie 100% soku bez dodatków niż mocno słodzonego syropu ale to już kto co lubi:) ).

Paulina Stępień
  • Paulina

Meka właśnie chodziło mi o sport wyczynowy, a taki normalny chyba aż tak nie działa, bo trochę gubię się, ale jednak wpisuje się w zdrowy styl życia, endorfiny, dotlenienie, zwiększenie metabolizmu itd.

Ja aroni świeżej nie potrafię jeść, a jak już jem to nie wyglądam normalnie, bo twarz mi się samoistnie wykrzywia haha, ale kompot z aronii uwielbiam! :)

Paulina Stępień
  • Paulina

Karolina ja świeżej też nie jestem w stanie jeść :D ale w dzemie, syropie, soku – owszem

Pamiętam jeszcze z czasów, gdy miałam lekcje chemii, jak pani profesor tłumaczyła nam czym są wolne rodniki. Przyrównała je do „toksycznych singli” :) Ludzi bez pary, na siłę próbujących się z kimś związać, psując w ten sposób m.in. inne zgodne pary :)
PS. Nowa szata graficzna kotleta jest świetna! :)

Paulina Stępień
  • Paulina

Magda bardzo fajne porównanie! super ;-)
a strona kotlet.tv – dzięki! :D

Podoba mi się ton tego wpisu, bez straszenia i robienia z walki z wolnymi rodnikami podstawy diety, bez udawania, że musimy wcinać antyoksydanty na potęgę i wcierać w skórę kremy z „aktywnym tlenem” pięć razy dziennie. Wokół wolnych rodników i antyoksydantów narosło przez ostatnie lata wiele mitów, a to zwyczajnie coś normalnego, czego warto być świadomym, szczególnie przy niezdrowym trybie życia, ale natura i tak robi swoje, a przesadzając w druga stronę (pijąc hektolitry zielonej herbaty, żywiąc się magicznymi jagodami i zaniedbując zbilansowana dietę) prędzej sobie zaszkodzimy niż osiągniemy wieczna młodość.
W skrócie – dzięki za wyważony wpis, wiem, że łatwiej popaść w sensacyjność typową dla portali poświęconych żywieniu :)

Dodaj komentarz: