Wakacje z przyczepą 2017 podsumowanie – 2700 km nad polskim morzem

Wakacje z przyczepą 2017 podsumowanie – 2700 km nad polskim morzem

Paulina Stępień
  • Paulina Stępień
  • 10 komentarzy

Wakacje dobiegły końca, to czas na podsumowanie :) Tym razem z przyczepą wyruszyliśmy nad polskie morze. Co zobaczyliśmy, gdzie byliśmy, ile przejechaliśmy? Tegoroczny wyjazd to objazdówka polskiego wybrzeża. Co nam się spodobało, jakie mogę dać Ci rady? O tym we wpisie.

Od poprzedniego roku marzyliśmy o ponownej podróży z przyczepą kempingową. Zeszłoroczne wakacje narobiły nam ogromnego apetytu na taką formę spędzania urlopu. Jednak odkąd pojechaliśmy w tym roku kamperem do Włoch, całkowicie zmieniło się nasze postrzeganie przyczepy i trudno nam było nie porównywać.  Ale do tego jeszcze wrócę. Póki co: wakacje z przyczepą 2017. Początkowo miała być objazdówka dookoła Polski, ale to nie było takie proste zadanie (trzeba by wieeele czasu). Stanęło na objazdówce po polskim wybrzeżu, bo co będę oszukiwać, nigdy nie byłam np. w Międzyzdrojach. Ogólnie chyba „najdalej” byłam w Ustce, a przecież jest tyle pięknych miejsc nad polskim morzem.

Nasza przyczepa
Nasza przyczepa

Przed samym wyjazdem dopadły nas wątpliwości. Głównie pogodowe. Ogólnie miało padać i być zimno. Dokupiliśmy śpiwory dla dzieci i uznaliśmy, że przecież w ciągu trzech tygodni nie może padać codziennie (niestety może :)). I jednak ruszyliśmy.

To tak słowem wstępu. To teraz konkrety!

Niżej zobaczysz mapę naszej podróży nad polskim morzem. Wszystkie literki to punkty, które odwiedziliśmy. Trasa nie zawsze jest adekwatna, ale punkty owszem.

Mapa wakacje 2017
Mapa wakacje 2017

Jeśli wolisz popatrzeć dokładnie to kliknij w ten link do mapy.

Ile kilometrów przejechaliśmy?

Ruszaliśmy spod Warszawy, gdzie odebraliśmy przyczepę (tę samą co w ubiegłym roku). Najpierw pojechaliśmy na mazury, a potem już nad morze i jechaliśmy na zachód, a potem powrót. Ogólnie przejechaliśmy 2700 km. Auto z przyczepą jedzie ciut wolniej niż sam samochód, ale i tak jechało się szybko. Największym „wrogiem” były remonty, objazdy i wąskie drogi – tam jechało się duuużo wolniej.

Jechaliśmy w zestawie 2+2, czyli ja, Michał i nasza dwójka dzieci lat prawie 5 i 3,5 :) Nasz samochód i przyczepa.

Gdzie byliśmy

Polecam Ci nasz pamiętnik z wakacji, starałam się codziennie spisywać nasze wspomnienia, co również dla mnie samej jest niesamowitą pamiątką. Cieszy mnie, że Wam również czytanie sprawiało frajdę :*

Gdzie byliśmy:

  1. 16.07 dzień 1: w drodze na mazury
  2. 17.07 dzień 2: Tumiany, jezioro Pisz i mega fajne lenistwo (oraz pyszne pierogi)
  3. 18.07 dzień 3: morze nocą
  4. 19.07 dzień 4: Hel i fokarium
  5. 20.07 dzień 5: plażowanie, Rozewie
  6. 21.07 dzień 6: Swarzewo i labirynty
  7. 22.07 dzień 7: Gąski
  8. 23.07 dzień 8: ogrody Hortulus i Kołobrzeg
  9. 24.07 dzień 9: plażowanie w Gąskach
  10. 25.07 dzień 10: Niechorze
  11. 26.07 dzień 11: Szczecin (i mega ulewa)
  12. 27.07 dzień 12: Międzyzdroje i świnoujście
  13. 28.07 dzień 13: Jarosławiec
  14. 29.07 dzień 14: Ustka i Darłówko
  15. 30.07 dzień 15: plażowanie, Jarosławiec
  16. 31.07 dzień 16: Czołpino (bardzo fajnie!)
  17. 01.08 dzień 17: Stilo
  18. 02.08 dzień 18: Jantar
  19. 03.08 dzień 19: powrót do domu

Co nam się podobało, co nas rozczarowało?

Najbardziej podobała mi się plaża Czołpino, w ogóle to był fajny dzień. Blisko natury, daleko od zgiełku. Wtedy sobie odpoczęłam, choć chodziliśmy. Pięknie też jest w ogrodach Hortulus! Michał ma podobny typ.

A dzieci? Im się podobało wszędzie! :) W ogóle mam wrażenie, że te wakacje, choć pogodowo kiepskie, to dla nich były atrakcyjne. To głównie za sprawą atrakcji właśnie dla dzieci, a przede wszystkie latarni morskich, które w pewnym momencie stały się celem naszej podróży. Dzieci chciały zdobywać latarnie, na każdą wejść. Zbierały bilety, odznaki i naklejki i co tylko się dało. Zachwycone też były Miastem Myszy (tutaj pisałam o tym miejscu).

A wracając do latarni, to widzieliśmy ich 11, na 7 weszły dzieci, na 8 ja. Wielu nie zdobyliśmy przez ograniczenie wiekowe i możliwość wejścia od lat 4. I choć wiedziałam, że akurat nasze Młodsze dziecko da radę, to nie było opcji, a jakieś kłamstwa również nie wchodziły w grę :) Trudno, jest po co wracać. W każdym razie nasze małe dzieciaki pośród zdobytych latarni, zdobyły najwyższą latarnię morską w Polsce, która jest w Świnoujściu. To 300 zakręconych schodków :)

Wakacje nad morzem :)
Wakacje nad morzem :)
Piknik na plaży
Piknik na plaży
Piknik na plaży
Piknik na plaży
Zdobyte latarnie morskie, tutaj w Jarosławcu
Zdobyte latarnie morskie, tutaj w Jarosławcu
Foki
Foki
Plaża
Plaża

Co jest do powtórzenia lub zmiany?

Przyznam, że tegoroczna pogoda ostudziła mój zapał na najbliższy czas jeśli chodzi o wakacje w Polsce :) Raczej krótkie wypady – chętnie. Za to za kilka lat bardzo chcielibyśmy z dziećmi powtórzyć wakacje szlakiem latarni morskich w Polsce, ale piechotą. Tylko wydaje mi się, że muszą być ciut więksi. Wtedy ruszymy z plecakami z Helu w kierunku Świnoujścia lub odwrotnie i odwiedzimy każdą latarnię morską, również te, których nie udało nam się tym razem. Wtedy też zaopatrzymy się w paszporty do zbierania pieczątek z latarni morskich (można taki paszport zamówić wysyłkowo lub kupić na kilku wschodnich latarniach). Czy nam się uda? Zobaczymy, ale chętnie bym to kiedyś zrealizowała :)

Jeśli chodzi o odczucia inne, to choć przyczepę kempingową uwielbiam, to chyba kolejnym razem wrócimy do kampera. Ale to czas pokaże co my tam jeszcze wymyślimy. Póki co mamy głowy pełne cudownych wspomnień!

Wspomnienia, co zapamiętamy

Wyżej znajdziesz linki do naszych pamiętników, sama czytam je z przyjemnością, bo to zamknięte w słowach nasze wspomnienia. Czasem podczas wyjazdu ogarniała nas złość i niemoc, głównie ze względu na pogodę. Nie ma co ukrywać, pogoda w tym roku naprawdę dała się we znaki. Nad morzem lało. Tak naprawdę na te 3 tygodnie wakacji na plaży byliśmy 3 razy! 3 dni na plaży! Oczywiście bywaliśmy częściej, ale by tak sobie leżeć i plażować to tylko 3. Przy czym raz i tak padało, ale nie daliśmy za wygraną haha :)

Można by powiedzieć, że skoro padało to było kiepsko. Ale tak nie jest. Liczą się ludzie i wspomnienia. A wspomnień mamy mnóstwo. Są takie, które nas przerażają, jak zgubienie przejściówki do przyczepy, ale też cała masa fantastycznych. Wspólne pływanie rowerem wodnym, najlepsze pierogi ze szczupakiem, zdobywanie latarni morskich, w tym tej najwyższej w Świnoujściu, niesamowita ulewa w Szczecinie, kilogramy zjedzonych lodów i gofrów, spacery przez las, nocna wyprawa na plażę, wychodzenie z labiryntu bez mapy i… mogłabym tak wymieniać bez końca. Każdy dzień to kolejne wspomnienie :)

Rowerem wodnym po jeziorze Pisz
Rowerem wodnym po jeziorze Pisz
Zachód słońca nad morzem
Zachód słońca nad morzem
Lipiec 2017, zimno, odczuwalna 12C!
Lipiec 2017, zimno, odczuwalna 12C!
Latarnia morska, Hel
Latarnia morska, Hel
Dużo gofrów
Dużo gofrów
Labirynty (tutaj ogrody Hortulus)
Labirynty (tutaj ogrody Hortulus)

Co bardzo nam się przydało – TOP 5

Już robiłam takie podsumowanie przy innych wyjazdach, zerknij np. na wpis 10 gadżetów na wakacje, ale na tym wyjeździe przydały się również inne rzeczy, które zasługują na wyróżnienie, wspomnienie, aplauz i inne takie cuda :) Oto moje TOP 5.

1. Kurtki składane w kuleczkę.

Proste kurtki, składane, chroniące od deszczu, które nosiliśmy non stop ze sobą. Które używaliśmy prawie codziennie, które schły błyskawicznie i dawały nam ochronę przed deszczem. Najlepszy zakup. My swoje mamy już jakieś 7 lat, chłopcom dokupiłam teraz. Ich są fajniejsze, bo na suwak. Wszystkie z Decathlonu. My mamy Raincut o takie, 35 zł, chłopcy mają model Hike 100, o tutaj, 39 zł. I w kolejnych latach nam też wymienimy na te z suwakiem :)

2. Pudełka na jedzenie Monbento

Jedzenie robiłam w zasadzie codziennie. Zawsze pakowałam nam do piętrowych pudełek. Każdy ma swoje pudełko i w każdym były dwa dania + w dodatkowych pudełeczkach jakaś przekąska/deser. Mam wiele pudełek i wciąż monbento prowadzą w tym zestawieniu. Są przede wszystkim szczelne oraz piętrowe. Ja nie robię tylko przekąsek tylko „obiadki”, zależy mi na tym, by takie danie się zmieściło i by potem każdy je zjadł ze smakiem. Ja wszystkie kupiłam w zanshin.pl, zawsze możesz porównać ceny tutaj, ale z rabatem wychodzi taniej (rabat 10% hasło DOMOWATV). Dla dzieci model Tresor, dla mnie klasyczny, Michał ma duży square.

3. Nocnik Potette plus

Nadal wymieniam ten gadżet, bo to świetne rozwiązanie nie tylko by dziecko korzystało z toalety (pełni rolę nakładki), ale też idealne na plaży (rozkłada się w nocnik, wkłada torebkę, a potem zawiązuje i wyrzuca). Jeden z najlepszych gadżetów dla dzieci, a na wakacje – obowiązkowy, jeśli masz dzieci już bez pieluszek. I kupisz go tutaj, 69 zł. A wkłady są dostępne po 10 i 30 szt, w mamagama te większe 46 zł.

4. Garnek multicooker Redmond

Kupiłam go jakiś czas temu, w dużej mierze z myślą o wyjazdach (np. na kwaterach nie zawsze jest kuchenka, a garnek jest na prąd). Zabraliśmy go do przyczepy (w kamperze niewiele używałam głównie ze względu na temperaturę). I to było super. To tutaj gotowałam zupy, ryż, czy piekłam chleb. Bardzo fajne urządzenie, które daje dużo możliwości i jest niedrogie. Ja mam model RMC-M20 i kupisz go TUTAJ, 259 zł (co zabawne na stronie producenta jest drożej :) ja kupiłam właśnie przez ceneo).

5. Termos

Ha! Gadżet, który powinnam umieścić na pierwszym miejscu. Termos z ciepłą herbatą był z nami codziennie. Ja akurat kupiłam termos Monbento, który ma zaparzacz, więc zalewałam wodą i herbata sama się robiła. Jego minus to brak kubka (lepszy pod tym względem jest Esbit, o taki, 65 zł), za to Monbento ma ten zaparzacz i jest ładny! W dodatku herbata jest ciągle gorąca, nawet kolejnego dnia! Kupisz go w zanshin (rabat na DOMOWATV 10% obowiązuje cały czas), 119 zł

I to chyba tyle. Dziękuję, że byłaś/byłeś z nami podczas naszych wakacji, że tak chętnie czytaliście pamiętnik z podróży. Dziękuję za wszystkie komentarze, ciepłe słowa, podpowiedzi, porady i w ogóle. Cieszę się, że spisując nasze wspomnienia mogłam się dzielić nimi z Wami, że kogoś zainspirowały te wpisy, że ktoś chce spróbować, że ktoś inny z kubkiem ciepłej herbaty relaksował się czytając. Dziękuję i życzę samych cudownych wyjazdów!

PS: o przyczepie pisałam TUTAJ – wiele pomocnych wskazówek :)

Termos na plaży – idealne!
Termos na plaży – idealne!
wakacje-przyczep20
wakacje-przyczep20
Pojemniki na jedzenie – tutaj tresor, czyli ten dla dieci
Pojemniki na jedzenie – tutaj tresor, czyli ten dla dieci

Komentarze:

  • Agnieszka Barlakowska
  • Odpowiedz

Pamiętam jak w okolicach marca broniłam przyczepy i kamper wydawał mi się fanaberią. Zdanie zmieniłam i zakochałam się w kamperze za jego niezależność i dającą nam wolność (twierdziłam, że kamper jej nie daje ). Jeśli chodzi o wakacje w Pl to w zeszłym roku z całego sierpnia na morzem mieliśmy może z 5 upalnych dni i łącznie z zimnymi i pochmurnymi, ale bez deszczu było niecałe 2 tyg. Resztę lało! Także nasza miłość do długiego i planowanego wypoczynku nad Bałtykiem została ostudzona ;)
Z tą wyprawą za kilka lat to super pomysł. Jednak ja bym go zmieniła delikatnie i wsiadła na rower :) Idealny przyjaciel również przy kamperze

  • Domowa.tv

hahah no to się rozumiemy perfekcyjnie <3 też kamper wydawał mi się fanaberią. Przyczepa nadal jest mocno w mym sercu, ale no właśnie :)
Co do planów, sama myślę również nad opcją rowerową, ale przyznam Ci, że w tym roku bardzo zwracałam na to uwagę, na rowerzystów, na to jak ich mijamy. ścieżek wciąż jest niedużo i sama nie wiem czy mam odwagę jechać tak z dziećmi. Stąd pomysł z piechotą, poza tym (w moich wyobrażeniach) można iść plażą, zachód słońca i te sprawy haha. Ale czas pokaże :)
A Wy jakie macie plany? :D kamperem?

  • Domowa.tv

Agnieszka czyli nie ma nadziei, że będzie palić mniej hahaha :D też wynajmowaliście? :D zatem to jednak smoki są, ale… i tak warto :D

Paulina, my mieszkamy nad morzem i pogoda jest.. no właśnie, zamiast codziennie, jesteśmy raz w tygodniu. Woda ukroił taki, że wchodzę max 2 cm powyżej kostek….

My dalej w Jarosławcu przyczepa to już 5 dzień, chwilę po deszczu ale jest ok. dzieci bawią się, z radia leci Time of my life z Dirty Dancing. Na plażę dziś raczej nie pójdziemy ale planujemy jechać do Ustki do Muzeum figur woskowych i miło spędzić dzisiejszy czas.

  • Domowa.tv

a byliście w Dolinie Charlotty? my nie dojechaliśmy, a jestem ciekawa :) w Jarosławcu koniecznie pójdźcie na lody własnej produkcji, na ulicy Nadmorskiej, ale nie pamiętam numeru. GPS 54 32 28, 16 32 11:)

  • Domowa.tv

Anita pod Ustką, wpis w google map zoo charlotty :) tylko jak mówię nie byłam jeszcze! :D

Najbardziej to zazdroszczę tego gofra!!! :D :D

Paulina Stępień
  • Paulina

hahaha no gofry :)

Też przyznaję, że zasmakowaliśmy kampera i to jest jednak to … ale na przyszłość i własny, pewnie jakiś używany i na 2 osoby :) Póki co poszliśmy w przyczepę i tak jak pisałem w jakimś komentarzu pod innym wątkiem u Pauliny, cenowo nie do pobicia jeśli chodzi o zakup. Jeśli masz gdzie trzymać, to przyczepa na teraz jest takim złotym środkiem; pojeździmy, popróbujemy, zawsze można sprzedać bez zbytniej straty …. ale na lata późniejsze zdecydowanie kamper. Pozdrawiam
Mac
p.s.
a po tych Waszych wakacjach nad morzem w przyczepie byłem ciekaw porównania z kamperem i chyba odgadłem odczucia ;)

Dodaj komentarz: