Wakacje z przyczepą 2017: dzień 12 Międzyzdroje i Świnoujście

Wakacje z przyczepą 2017: dzień 12 Międzyzdroje i Świnoujście

Paulina Stępień
  • Paulina Stępień
  • 10 komentarzy

Jednym z celów naszej podróży po polskim wybrzeżu było dotrzeć na sam koniec. Nigdy nie byłam w Międzyzdrojach czy w Świnoujściu, czas więc to nadrobić.

Dzień 12

Pominę aspekt pogodowy (nic nowego – pada, choć chwilami jest ładnie). Ruszamy ciut później niż mieliśmy w planach w kierunku Świnoujścia. Ogólnie te opóźnienia wynikają często przez to że robię nam jedzenie na cały dzień. Pytacie jak to ogarniam, kiedy robię. Ukrywać nie będę: czasem wieczorem, a czasem rano, idealnie jest wtedy, gdy przygotuję trochę wieczorem, a kończę rano, ale nie zawsze tak jest :) Mimo wszystko to najlepsza rzecz, wiem, że mamy smaczne, sycące jedzenie w pudełkach, daje to nie tylko oszczędność, ale też zapewnia nam siłę i jest na pewno lepszą opcją niż „kebab każdego dnia”. Z dziećmi doceniam to podwójnie.

Ale wróćmy do drogi. Jedziemy do Świnoujścia, niestety po drodze jest jakiś wypadek, a że to jedyna droga to korek się powiększa. W ostatniej chwili skręcamy na Międzyzdroje. I tak były w planach, więc zmienimy kolejność.

Międzyzdroje

Parkujemy niedaleko centrum wciskając nasz samochód w jakąś niewielką przestrzeń (na parkingach naprawdę wykorzystują każdy centrymetr!). Ruszamy w kierunku deptaku. Robi się pięknie! Tak, jest słońce :) Naprawdę chyba zaraz odstawimy jakieś taniec radości, póki co siadamy na ławce i robimy przerwę na jedzenie. A potem kierujemy się w stronę molo. Dojście na molo to ścieżka wytrwałości dla rodziców z dziećmi. Automaty na monety, gofry, lody, automaty, zabawki, lody, zabawki, lody, automaty itd. Udaje nam się przejść prawie bez strat, jesteśmy ubożsi jedynie o 2 zł, więc jest dobrze :) Wracając jeszcze kupimy lody, ale póki co przemilczmy to.

Molo jest fajne, choć nie czuję tutaj tej przestrzeni. Ale i tak Międzyzdroje mnie zaskakują na plus. Nie wiem co sobie wyobrażałam, ale mi się podoba. Przynajmniej jako pierwsze wrażenie. Ruszamy w kierunku Alei Gwiazd, dzieci przykładają rączki (wszystkie odciski są większe :)). Potem chwila na plażowanie, spacer tam i siam. A potem uznajemy, że czas jechać do Świnoujścia.

Świnoujście

Nasz główny cel to latarnia morska. Ta w Świnoujściu to najwyższa latarnia w Polsce. 300 schodów. Mamy nadzieję, że będzie czynna, bo coś zaczyna kropić. Droga do tej latarni wiedzie daleko od centrum miasta, raczej trzeba tu dotrzeć samochodem. Podjeżdżamy i kierujemy się do wejścia. Działa! Nie ma ograniczeń wiekowych, więc ruszamy do góry.

Dzieci świetnie sobie radzą z latarniami, jestem z nich dumna, bo po drodze mijamy ludzi, którzy sapią, odpuszczają, a oni idą w górę i górę. 300 schodów to jednak sporo, ale docieramy bez problemu. Podziwiamy widoki, robimy sobie pamiątkowe fotki, kolejne do kolekcji. Mamy naprawdę niezłą kolekcję zdjęć z latarni morskich, a jeszcze kilka przed nami. Po zdobyciu tej w Świnoujściu żałujemy, że ta w Helu nie jest dopiero przed nami, myślę, że teraz spokojnie przekonalibyśmy bileterów, że przecież zdobyliśmy tę najwyższą to damy radę z każdą bez względu na wiek (przy latarni morskiej na Helu jest ograniczenie wejścia dla dzieci poniżej 4 roku życia). A tak poważnie to no cóż, będzie po co kiedyś wracać ;-)

Póki co jesteśmy tutaj, latarnia zdobyta, wystarczy zejść. Dzieci na dole zjadają całą porcję swojego jedzenia. Pytanie co dalej? Przeprawa promowa na drugą stronę Świnoujścia ma być za godzinę, trochę długo. Robi się wieczór, trudno, musimy kierować się w drogę powrotną. To jest jeden z tych momentów, w których wiesz, że będąc we dwójkę pojechalibyśmy dalej, ale jest nas czworo, w tym dzieciaki. Ich potrzeby, rytuały, musimy brać pod uwagę. Stąd wracamy. Na miejscu jeszcze się trochę pobawią i na pewno padną zmęczeni.

To i tak był dzień pełen wrażeń. No i najwyższa latarnia zdobyta! Swoją drogą dokupiliśmy certyfikaty, kolorowanki i inne bajery, dzieci zachwycone! :) Polecam!

Pudełka. Tutaj jedzenie dla dzieci, małe sushi z ogórkiem i mango oraz kasza kuskus z warzywami
Pudełka. Tutaj jedzenie dla dzieci, małe sushi z ogórkiem i mango oraz kasza kuskus z warzywami
Tutaj nasz czyli sushi bowl i sałatka
Tutaj nasz czyli sushi bowl i sałatka
I dla wszystkich po miseczce owoców + orzechy, bakalie, ziarna
I dla wszystkich po miseczce owoców + orzechy, bakalie, ziarna
I pora na przerwę jedzeniową
I pora na przerwę jedzeniową
Oraz na coś strasznie niezdrowego, mówiąc wprost – sam cukier, nie patrzcie na to :D
Oraz na coś strasznie niezdrowego, mówiąc wprost – sam cukier, nie patrzcie na to :D
2 złote :)
2 złote :)
Międzyzdroje
Międzyzdroje
Aleja gwiazd
Aleja gwiazd
Międzyzdroje
Międzyzdroje
Ścieżka wytrwałości
Ścieżka wytrwałości
Latarnia morska w Świnoujściu
Latarnia morska w Świnoujściu
Latarnia morska w Świnoujściu
Latarnia morska w Świnoujściu
Latarnia morska w Świnoujściu
Latarnia morska w Świnoujściu

Komentarze:

  • Magdalena Potecka
  • Odpowiedz

Szkoda, że w Świnoujściu nie skusiliście się, by zwiedzić Forty, a w Międzyzdrojach zagrodę żubrów i taras z widokiem na bałtyk ;) A tuż obok schrony podziemne i jezioro turkusowe ;) Ale, jak sama napisałaś „będzie po co wtacać”

  • Marzena Zielina

Dla małych dzieci będą ciekawe?

  • Domowa.tv

Forty wydały nam się dla dzieci jeszcze zbyt „militarne”, ale może się mylę :)

  • Magdalena Potecka

Mam dzieci 4,5roku i 3 lata ;)

  • Domowa.tv

No widzisz to mamy po co wracać :) dzięki!
Ps a długo Wam zajęło zwiedzanie?

  • Magdalena Potecka

Zwiedzamy co i rusz. Forty to ze 3 godz, jezioro chwile, zubry z pol godz bo lubia zwierzeta. Taras widokowy z godzine, najlepoej miec lornetke ;)

Zbieracie pieczatki na brazowa odznake? :)

  • Domowa.tv

Nigdzie nie dostaliśmy paszportu, a nie zamawiałam go wcześniej :(

  • Pavlína Prokšová
  • Odpowiedz

Juu, byłyśmy w Międzyzdrojach i w Świnoujściu i fajnie było. Tylko Bałtyk jest na mię bardzo zimny

Fajnie, że nie zrażacie się pogodą. My z naszym dwulatkiem i córeczką (jeszcze przez 3-4 tyg będzie w brzuszku) biwakujemy pod namiotem od poniedziałku. Do tej pory pogoda była ok ale dzisiaj po południu ma zacząć padać :/ więc w planach na poranek farma zwierząt hodowlanych (zawsze znajdziemy takie miejsce – dla dzieci super atrakcja) a po południu zobaczymy jaki będzie ten deszcz. W ostateczności wyladujemy na kulkach albo basenie (chociaż wolałabym pierwszą opcję ze względu na moje rozmiary :P). To nasz pierwszy wyjazd pod namiot z dzieckiem i już jestem pewna, że będziemy go powtarzać przynajmniej na krótkie weekendowe wypady

Dodaj komentarz: