Top w ananasy – stylizacja na lato

Top w ananasy – stylizacja na lato

Paulina Stępień
  • Paulina Stępień
  • 5 komentarzy
  • Aktualizacja:

Ostatni letni wpis szyciowy. Teraz to zaczną się kożuszki, sukienki z długim rękawem i inne takie :) Fajnie, nowe wyzwania! A to top w ananasy. Pokazuję, bo ma fajny krój, więc i teraz nada się pod bardziej sportowy żakiet… zresztą wiele zależy od materiału.

Top w ananasy
Top w ananasy

Materiał

Wybrałam dzianinę bawełnianą z elastanem, śliczny wzór :) Nosi się super, wytrzymuje wiele prań, wzór pozostaje trwały, no i szyje się łatwo. Ananasy za mną chodziły długo.

Krój

Wybrałam krój na prosty top, w oryginalne to była bluzka typu bokserka, ja zmniejszyłam podkrój pach z tyłu i zrobiłam taki zwykły top. Wykończyłam lamówkę z dzianiny. Nic wielkiego, ale idealne ubrania na lato. Sportowe :)

Top noszę na sportowo z szortami lub ze spódnicą, wtedy wygląda bardzo fajnie. Przyznam się Wam, że naprawdę dużo go nosiłam latem. Może w wersji zimowej uszyję taki top w pepitkę, by nosić pod marynarkę? :)

Top niebawem :)
Top niebawem :)
Top z bawełny, srebrzysty pasek od spódnicy
Top z bawełny, srebrzysty pasek od spódnicy

Koszt, cena, wykrój

Kupiłam 1 m tej dzianiny, więc mi jeszcze jej zostało. Może na jakiś drugi top?

  • materiał: dzianina bawełniana
  • zużycie: 0,6 m
  • cena bluzki: ok. 20 zł (lub 32 gdy liczyć, że kupiłam materiał tylko na to)
  • wykrój: Burda 6/2014 model 125
  • zmiany wykroju: mniejszy podkrój pach z tyłu

Dół zostawiłam taki surowy, ale jednak mnie to drażni :) więc mimo trendu na niewykańczanie dzianin jednak go podwinę :)

Top w ananasy
Top w ananasy

Komentarze:

super print:) bardzo podoba mi się cała stylizacja;)

Super! I jakie ładne! I chyba proste…. Muszę sobie kiedy zrobić taką bluzeczkę :-)

A propos – wczoraj już byłam na pierwszej lekcji szycia dla początkujących i powiem Wam, że jednak posty Pauliny na „Domowej” o szyciu są lepsze.
Na kursie, na który obecnie uczęszczam razem z M. – są osoby o różnym poziomie zaawansowania (chociaż jest przeznaczony dla początkujących), najczęściej już mocno zaawansowanych (na pierwszej lekcji kilka osób powyciągało wykroje i materiały i zabrały się z zapałem za… szycie marynarek, gdy my z trudem wycinaliśmy prostokąt z materiału).

W tym czasie – ja i M. siedzimy przy maszynach jak te kołki :-) Prowadząca na początku pokazała kilka uszytych rzeczy, ale niestety nie wprowadziła nas w podstawy, czego od niej oczekiwałam – czyli jakiego rodzaju są materiały, co to takiego jest krój (i dlaczego jest on potrzebny itp.), jak się nazywają poszczególne części maszyny do szycia itp.
Po krótkim wstępie „skoczyła” do tych pań „z marynarkami, a ja musiałam przesiąść się do M., aby powiedzieć mu najbardziej podstawowe rzeczy (np. jak kroi się materiał np. na poszewkę do małej poduszki na szpilki – mój pomysł).
W końcu prowadząca do nas podeszła i ustawiła nasze maszyny i do końca zajęć musieliśmy najpierw na papierze, a potem na jakieś flaneli szyć jakiś ścieg (chyba ten naprostszy). Musiałam podstawowe rzeczy, choć sama „niekumata” tłumaczyć M. który jest „totalne zero” w tej dziedzinie. W końcu uszyliśmy „jakieś woreczki” (M. nie wiedział kompletnie jak z materiału zrobić „woreczek”, gdybym nie ja, to w ogóle nic by mu nie wyszło). Nie musiał mi nawet pomagać w tłumaczeniu z niemieckiego, bo prowadząca niewiele się do nas odzywała.

Z tego co się dowiedziałam na następne lekcje każdy ma przynieść wybrane przez siebie wykroje, materiał, nici – i do dzieła! W myśl zasady „każdy sobie rzepkę skrobie”. Toż nie kurs ale koło gospodyń wiejskich :-)
Wychodzi na to, że samemu trzeba będzie sobie poszukać informacji o rodzajach tkanin oraz o podstawowych sprawach dotyczących szycia, bo jak widać – prowadząca tylko nadzoruje porządku w sali. I wyszukać skądś tam te piekielne kroje (M. chciałby uszyć sobie szlafrok kąpielowy). I jeszcze dostosować do siebie (o rety! jak skroić materiał zgodnie ze swoim rozmiarem?)

Hmm…a ja chciałam zapisać się po tym kursie na kolejny, dla bardziej zaawansowanych osób. Lepiej będzie jak kupię sobie kilka dobrych poradników i materiały

I znowu wychodzi na to, że jak człowiek chce się czegoś nauczyć, to sam musi się w to „wgryść” (tak samo jest z nauką języków obcych) i jeszcze przy okazji nauczyć osoby z niższym stopniem zaawansowania.

Paulina, jestem Ci bardzo wdzięczna za wszystkie posty dotyczące szycia – to właśnie od Ciebie dowiedziałam się tylu ciekawych rzeczy, to Ty w nas rozpaliłaś chęć do szycia. Dzięki!
Pewnie na żadnych kursach nie podano tylu informacji co Ty nam serwujesz. Zresztą na pewno Twój kurs szycia cieszyłby się dużą popularnością, bo masz niezwykły dar. I szczerze mówiąc, to ja tak sobie wyobrażam idealny kurs szycia, w taki sposób jaki Ty nam podajesz.

I potem każdy kurs szycia czy gotowania wydaje się taki mizerny, w porównaniu z „dawką informacji i wskazówek” od Ciebie :-) Ty to naprawdę masz „powera”, nie to co te smutne kobieciny (mam na myśli: prowadzące kursy) znudzone życiem i tym co robią.

Serdecznie pozdrawiam :-)

Paulina Stępień
  • Paulina

Giovanna obiecuję Ci wiedzę w pigułce, skoro mam już to za sobą to się podzielę! :)
dziwne, że tak wygląda ten kurs, że nie jest tylko dla początkujących, hmmm
Dziękuję za miłe słowa i obiecuję, że znajdziesz wszystko by rozpalić chęć do szycia jeszcze bardziej :D

  • Giovanna

Dzięki Paulinko za wszytkie posty i wskazówki :-) Nauczyłam się od Ciebie gotowania, to teraz chętnie nauczę się od Ciebie szycia.

P.S. Byliśmy już na drugiej lekcji szycia. Tym razem z naszą nową mini-maszyną. Prowadząca pokazała nam (M. ją o to poprosił) co i jak ustawić (naszym problemem jest ustawienie nici dolnej). Wprawialiśmy się w szycie – już lepiej nam szło. M. uszył zgrabną poduszeczkę na igły. Za naszymi plecami kobitki (chyba większość to Rosjanki) kroiły i szyły naprawdę cudowne rzeczy. M. zdecydował się, że nie uszyje sobie jednak płaszczu kąpielowego, ale komplet gaci dla siebie (wczoraj już zamawiał bawełnę z elastanem). Gdyby nie twoje posty, to ja nawet nie mogłabym doradzić mężowi w zakupie materiału na gacie. Kupiłby jakieś „tworzywo sztuczne” i potem rzuciłby w kąt, że „gacie nie przepuszczają powietrza”. A tak swoją drogą – to cudownie razem ze swoją „połówką” chodzić na kurs hobbystyczny. Mamy wówczas więcej wspólnych rzeczy do „obgadania” i „zrobienia”. Uczymy się od siebie nawzajem, wspieramy. Polecam :-)

Ja trochę z innej beczki-czy będą filmiki o aranżacjach stołu na różne okazje?

Dodaj komentarz: