Szelki i smycz dla dziecka

Szelki i smycz dla dziecka

Ot taki temat co rozgrzewa wielu rodziców :) Kiedyś, jak jeszcze nie miałam dzieci to widok dziecka na smyczy mnie w jakiś sposób elektryzował. No bo jak to tak, dziecko? na smyczy? Straszne! Trochę to się zmieniło, gdy w dziewiątym miesiącu ciąży nie byłam już zwinna, jak gazela a młody potomek był aż nadto zwinny szczególnie przy ulicy. No i dzisiaj właśnie o smyczach dla dzieci – kto na tak, kto na nie? :)

Jestem przeciwna wszelkim smyczom, szelkom, które mają za zadanie podnoszenie, podtrzymywanie dziecka czy „naukę” chodzenia. Absolutnie NIE. Dziecko samo, gdy będzie gotowe zacznie chodzić a i wywrócić się musi. Stąd o takich smyczach, szelkach, uprzężach czy, jak to tam zwał nie będzie bo to ZŁO :)

Będzie o szelkach bezpieczeństwa :) Czyli kiedy i czy w ogóle.

Jeśli ktoś chce kupić taką smycz i ma nadzieję, że jego dziecko od dzisiaj będzie grzecznie chodzić przy nodze to rozczaruję Was – nie :) Absolutnie nie, to tak nie działa. I zakup możecie sobie odpuścić. Po co więc taka smycz?

Są dwa przypadki, w których smycz i szelki dla dziecka a dokładniej plecaczek ze smyczą przydały mi się bardzo.

1. Końcówka ciąży, wielki brzuch, dziewiąty miesiąc i znacznie wolniejsze ruchy. Obok młody potomek, który właśnie zaczął poznawać świat na nogach i nie chciał chodzić za rękę. Kupiłam więc plecaczek z doczepianą smyczą, gdy zbliżaliśmy się do ulicy to zakładałam smycz na rękę i mogłam bez zawału serca iść wąskim chodnikiem do sklepu, bo wiedziałam, że nagły nieprzewidziany ruch jestem w stanie skorygować. W zasadzie w ten sposób smycz wykorzystywałam przez około jeden miesiąc, po tym czasie i wielu tłumaczeniach, rozmowach okazało się, że mój maluch wszystko rozumie i da się go przekonać, że na przejściu dla pieszych należy dać mi rękę itd. Niemniej miesiąc ze smyczą to był miesiąc bez zawału :)

2. Zatłoczone miasto to drugi przypadek gdy smycz okazuje się zbawieniem. Oczywiście trzymamy się za ręce, ale każdy kto ma dzieci wie, że wystarczy sekunda a dziecko, które sięga raptem do kolan może po prostu zniknąć w tłumie. Aby oszczędzić wszystkim nerwów w takich miejscach na wszelki wypadek prócz ręki zakładałam smycz i wiem, że jeśli pojedziemy w jakieś bardzo turystyczne miejsce to nawet ze starszym dzieckiem wezmę ją znowu, albo taką z plecaczkiem albo na zakładaną na rękę.

To takie dwa przypadki, gdy uważam, że to fajny, udany zakup. Na pewno jestem na NIE by dziecko ograniczać, trzymać, zmuszać do podążania wyznaczoną drogą krok w krok za rodzicem :) Po parku, osiedlu, małym miasteczku, wiejskiej drodze dzieci biegają sobie same i dobrze im z tym i niech tak zostanie :)

A jakie jest Wasze zdanie? Smycz tak czy nie i czy sprawdziła się u Was?

Jaką smycz i szelki kupić dla dziecka.

Ja kupiłam szelki ze smyczą oraz plecaczek ze smyczą. Dużo jest takich smyczy, które służą do podnoszenia (o zgrozo) dziecka a mniej ze smyczą klasyczną. Osobiście polecić Wam mogę ten plecaczek+smycz, bo fajnie wygląda, smycz można schować do plecaka a gdy się nie korzysta już ze smyczy to dziecko i tak chętnie nosi taki malutki plecaczek a to na pewno się przyda i starszakowi.

I na koniec jeszcze tak Wam powiem, że sama kupując smycz miałam wiele wątpliwości, bo jak to tak ze smyczą, ale jakoś wygrywał rozsądek bo nic lepszego nie wymyśliłam by było bezpiecznie. Przekonał też mnie mój Tata, które twierdzi, że moja młodsza siostra też miała smycz. I jak sobie wyobraziłam te 25 lat temu dziecko na smyczy to jakoś mi tak swojsko się zrobiło :)

Za to co do reakcji ludzi to byłam często zaczepiana, gdzie taki fajny plecaczek można kupić :) Ja kupiłam na allegro, są droższe i tańsze, wszystkie ładne, więc jak ktoś ma wątpliwości to polecam :)

Smycz tak czy nie? :)

Nasz plecaczek ze smyczą, ja korzystałam akurat zimą :)
Nasz plecaczek ze smyczą, ja korzystałam akurat zimą :)
Za to obecnie zabieramy w zatłoczone miejsca, tak na wszelki wypadek, gdy robi się za dużo ludzi to wolę mieć trzymać malucha za rękę i smycz
Za to obecnie zabieramy w zatłoczone miejsca, tak na wszelki wypadek, gdy robi się za dużo ludzi to wolę mieć trzymać malucha za rękę i smycz

Komentarze:

  • Kasia Jedrszczyk
  • Odpowiedz

jesstem jak najbardziej za, dziecko uczy sie chodzic blisko opiekuna

Nieeeee! Dziecko to nie piesek… przykro mi jak widzę uwiązane dzieci :( jestem za gadaniem z dzieckiem + rowerek biegowy + zasady :)

  • Kasia

a jak wytlumaczyc dwulatkowi? a jak wpadnie pod samochod? bedzie mial nauczke? czy bedziemy je na cmentarzu odwiedzac? przepraszam ze tak drastycznie, ale wszystko ma swoich zwolenikow i przeciwnikow

  • Kamila

Już widzę mamę w zaawansowanej ciąży lub z noworodkiem w wózku, a obok 2-latek na biegówce, który dopiero uczy się, jak zachowywać się w mieście.
Niektórzy rodzice bardzo lubią utrudniać sobie życie w imię jakichś śmiesznych poglądów, a potem opowiadają, jakie to wychowywanie dzieci jest cięęęężkie …

  • Hanna

Głupota. Każda sytuacja jest inna. jak się ma 3latka i 15m-czne bliźniaki to smycz jest koniecznością! (smycz dla bliźniaków) idź na spacer bez smyczy ulicą (brak chodników) z trójką takich maluchów – powodzenia!

Jestem za tymbardziej ze moja niunia lubi biegac i ucieka

ostatnio w nl widziałam dziecko ,nie dosc, ze na takiej smyczy,to jeszcze w takich jakby szelkach, jakie psy nosza … :(

  • Anonim

a ja zamierzam taka smycz zakupic, mam 20 miesiecznego syna ktory non stop ucieka i nie lubi isc za raczke, dodam ze mam mala coreczke 6 tygodniowa i od przyszlego tygodnia nie bedzie mi juz nikt pomagal z dwojka dzieci…a jakos musze tego mojego malucha zaprowadzic i odprowadzic ze złobka. Poza tym smycz to dobry wynalazek wlasnie jak sie przebywa w zatloczonym miescie…niech nie krytykuja te panie co nie znaja przyczyn ani realiow w jakich rodzic jest zmuszony taka smycz zalozyc

  • Marta Knitter-Leduff
  • Odpowiedz

Tlumaczyc mozna, ale zanim dziecko pojmie, to moze sie cos zlego stac. Jestem calkowicie za. Jesli mozna zapobiec nieszczesciu, to jak najbardziej. Wiadomo, ze nikt nie planuje wypadkow a rodzic nie ma oczu wokol glowy…Uwazam, ze to bardzo dobry pomysl. Jest czas na szalenstwo, wariactwo i bieganie gdzie sie chce a jest tez czas, kiedy trzeba isc w miare spokojnie przy rodzicu. Moze by tak zmienic nazwe a co niektorzy zmieniliby zdanie. Pozdrawiam!

Dla tych wszystkich anty szelkowych-smyczowych to zacznijmy od początku do czego służy smycz klasyczna dla pieska otóż smycz służy do tego aby chronić naszego pupila przed tym aby nie stała mu się krzywda aby nie uciekł aby ktoś go nie porwał aby go auto nie potracilo gdy on zobaczy coś interesującego ! Po to jest smycz i ludzie ogarnijcie się jeżeli rodzic ma dzieciaka na takiej Ala smyczy to nie znaczy ze wyprowadza go na spacer aby się odsikal Taka smycz służy by chronić maluszka przed zagrożeniem i mam Dość słuchania niepotrzebnych komentarzy gdy idę z moja córeczka bo przekonacie się drogie panie dziewczęta i panowie jak będziecie mieć swoje dzieciaczki ze taki wynalazek to zbawienie a starsze panie które nie pamiętają jak to było za ich czasów to drogie panie przypominam wam ze gdy wasze dzieci były małe na drodze było 5 samochodów na krzyż raz na dzień a teraz droga,chodnik to istna dzicz i wyścig szczurów. pozdrawiam wszystkich mało tolerancyjnych :). ps . (my mamy plecaczek Little life myszkę minnie i kochamy go obie moja lili nosi w nim zabawki a ja wiem ze jest bezpieczna mając ja pod kontrola pozdrawiam)

Paulina Stępień
  • Paulina

A często ktoś komentuje negatywnie? mnie raczej zaczepiali, że fajne :) no i smycz to też nie wynalazek obecnych czasów :)
u nas obecnie plecaczek już głównie właśnie do noszenia zabawek albo jako zabawka na smyczy :)

  • Anonim

Niestety tak były komentarze i to najśmieszniejsze ze tuż za naszymi plecami :) ja niestety mieszkam jeszcze w zacofanej miejscowości sama babcia mojej corci od strony męża była zniesmaczona faktem chodzenia z plecakiem . A teraz podobnie jak u was plecak służy jako świetny gadżet do noszenie bidonu z piciem i małych zabawek

  • Monika Kaśkiewicz
  • Odpowiedz

My mamy taki plecaczek i czasem młodemu zakładamy. Jest to zbawienne w niektórych sytuacjach, np. byliśmy w zoo, tam tabuny ludzi a mój syn biegał to tu to tam cały szczęśliwy… Gdyby nie plecak z rączką to bym go zgubiła, albo ludzie by go stratowali… A tak wszystko odbyło się super. Mój syn lubi swój plecak. I uważam dokładnie tak jak przedmówczyni Kasia… Nie ma co liczyć na to że jak coś się stanie to dziecko będzie miało nauczkę… W pewnym wieku dziecko nie jest w stanie wyciągać wniosków z tego co robi. Mój syn wchodzi po krześle na parapet i chce otworzyć okno….. Tysiąc razy mu mówię że nie wolno, że to niebezpieczne… Ale on lubi patrzeć na dzieci na placu zabaw…. Mam go tak zostawić na tym parapecie i czekać aż spadnie z 2 piętra i będzie miał nauczkę?!

  • Aleksandra Maria Mroczek
  • Odpowiedz

Stanowcze nieee…. nie wiem kto to wymyslil dla dzieci ale postawmy sie na ich miejscu. Dziecko poznaje swiat i ograniczanie szelkami nie wplywa moim zdaniem korzystnoe na rozwoj. Jesli juzto chyba wole wozek niz szelki. Sami zalozmy sobie szelki i poczujmy sie jak te maluchy….

Paulina Stępień
  • Paulina

oczywiście zgadzam się :) a przeczytałaś moje dwa powody kiedy to ma sens? :D

  • Anula

Litości, przecież dziecko nie chodzi w takich szalkach cały dzień, tylko na czas przejścia chodnikiem lub przez ulicę. Tu chodzi o życie i zdrowie malucha. Jest zbyt dużo śmiertelnych wypadków, w których giną dzieci, bo wyrwały się opiekunowi i wybiegły wprost pod koła samochodu. Czy puściłabyś dwu- trzyletnie dziecko samo na miasto lub do lasu, żeby mogło sobie spokojnie poznawać świat? Wątpię.

  • Aleksandra

Wlasnie przeczytalam ale i tak uwazam ze nie… wole wsadzic do wozka w takich sytuacjach a gdy bede pewna bezpieczeństwa dziecka wtedy pewnie puszcze zeby biegał. Jestem pedagogiem i nawet szelki czy smycz bezpieczeństwa nie przemawiaja do mnie nawet po Twoich dwoch sytuacjach. Na razie moj malec nie biega ani nie chodzi ale wzdyga mnie na sam widok dzieci uwiazanych na szelkach nawet dla bezpieczeństwa.

  • Jolanta

Aleksandra – co ma do tego kim jesteś z wykształcenia? Pedagog czy sprzątaczka taka sama matka (jeśli kocha dziecko), ja prowadzałam syna w 1994 na smyczy, córkę miałam w wózku, on nie chciał jeździć w wózku, tak mu było lepiej. Dzis ma 21 lat i jest wspaniałym mężczyzną. Ta smycz dala mu „wolność”, czuł się wolny, innej wolności nie znał i ta na smyczy była jego!!! z dala od krępującego go wózka. Nie chciała bym się z nim szarpać żeby siedział w wózku bo tak mnie się podoba, nie widzę potrzeby krępowania ruchów, ruchliwego dziecka.

  • Katarzyna

Joanno wózek nie ale szelki tak? Wolność na 100 cm? Chyba lepiej było pogadać z dzieckiem i wytłumaczyć sytuacje… Wiem wiem teraz jest wspaniałym mężczyzna… Większość ludzi wyrasta na ludzi… Ale trzeba szanować człowieka od jego narodzin… Smycz to dla mnie ograniczanie wolności i pójście na łatwiznę… Argument że nie znał innej wolności to żaden argument!!!

  • Joanna

Wydaje mi się, że smycz czy szelki jednak dają większą „wolność” niż wózek.

  • Asia

A w wózku czy samochodzie dziecka nie zapinasz? dobra jesteś? super dziecko zatem mam rozumieć niech fruwa dowoli w aucie, bo ma wolność ;-))))))

  • mama

moje ida za rekę to ograniczam im wolność???? dbam o bezpiecznstwo po prostu :D biegac moga w parku, na placu zabaw, w ogrodzie!! nie na ulicy!! Dopiero gdy dziecko jest rozumne minimum 3, 3,5 roku mozna z nim rozmawiac i ufac ale nie w 100%!!

  • Rodzic

Takie szelki to zbawienie faktycznie w sytuacjach opisanych powyżej. Jeśli dziecko jest z natury spokojne to i pójdzie grzecznie za rączkę i szelek nie trzeba. Lecz jeśli dziecko jest tak energiczne, że najchętniej robiło by wszystko naraz włącznie z chodzeniem po ścianach gdyby się dało to szelki są OK. Dzieci szczególnie interesują ruszające i świecące się przedmioty, także samochody na ulicy. Dziecko nie raz chce wyrwać się z ręki opiekunowi i pobiec w kierunku, który je ciekawi – w parku, na boisku czy w ogrodzie koło domu czemu nie – ale na ruchliwej ulicy…? Zakładanie szelek w celach bezpieczeństwa TAK, ale w celu kontroli gdzie nie ma zagrożenia bo opiekunowi nie chce się biegać za maluchem NIE!

Monika ooo dokładnie, też właśnie ten plecaczek to dla mnie spokojna głowa w takich momentach :) teraz mniej, ale jeszcze pół roku temu super :)

My uzywalusmy i sprawdzał sie właśnie przy wyjściach gdzie było dużo ludzi lub ulica była blisko myśle ze to dobrza rzecz dla bespieczenstwa właśnie :) jestem za

tłumaczyć tak i wszystko rozumie ale też w tłumie tłumaczenie może niewiele dać, bo ludzie wokół mogą po prostu zasłonić takiego malucha prawda?

Jestem na nie, nigdy tego nie używałam i nie użyje. Córka zawsze grzecznie idzie za rękę bo odkąd skończyła półtora roku zrezygnowała z wózka. Wystarczy tłumaczyć i dziecko zalapie a do tego czasu ewentualnie wózek, ręce lub po prosto mocniej trzymać żeby się nie wyrwało.

  • ania

Moja córka ma niespełna 3 lata i nie rozumie. Muszę zapewnić jej bezpieczeństwo i szelki kupię tym bardziej, że mam noworodka w gondoli w wózku i sytuacja w której zostawiam wózek i gonię małą to horror. Wymysły mam z jednym dzieckiem kończą się zazwyczaj gdy pojawia się drugie bo niektóre dzieci mając nawet 4 lata nie boją się wbiec pod koła samochodu. Brednie o ograniczaniu wolności dotyczą głównie wózków spacerowych i fotelików. Nie zapina Pani dziecka w tych urządzeniach? Przecież to ograniczanie wolności. Proszę mi uwierzyć, że dwulatek bardzo sprawnie wyrywa rękę z dłoni obojga rodziców. Po ostatniej ucieczce w sklepie gdy mąż trzymał mocno córkę za rękę powiedziałam dość. Półtora roku tłumaczenia, że tak nie wolno i dlaczego mam w głębokim poważaniu tego typu opinie. Można je sobie mieć, szczególnie gdy nic się nie wie o takich sytuacjach.

jestem na TAK! jest jeszcze jedna sytuacja gdy smycz (nazwałabym to jakoś inaczej – może „trzymadło” :)) jest wybawieniem. Gdy jedna osoba wychodzi na spacer z dwójką dzieci. Uwierzcie że gdy pobiegną w przeciwnych kierunkach to nie uda się złapać równocześnie za ręce i jeszcze spokojnie wytłumaczyć :) Kiedyś byłam przeciwna no ale od kiedy mam dwójkę rozrabiaków to już nie:)

Mamy taki sam plecak ;-)
Córcia co prawda użyła go ze 2 razy ale podejrzewam że z synkiem nam się bardziej przyda ;-)

Generalnie zgadzam się z Tobą Paulina, jednak z jednym małym „ale” w kwestii swobodnego biegania dzieciaków po wiejskich drogach. Takie drogi są często dużo bardziej niebezpieczne niż w miastach czy małych miejscowościach. Często można na nich spotkać debili na podwójnym gazie (a jakże!) jadących jak wariaci, bo policji prawie zero więc wydaje im się, że mogą sobie na to pozwolić. W moich okolicach takie pijaki już trochę dzieciaków i młodych osób zabiły i ofiary wcale nie hasały sobie po drodze, a szły prawidłowo lewą stroną, często z lub do szkoły. Wiejskie drogi często są dosyć kręte, co chwile jakieś laski, pola czy inne zagajniki, przez co nie zawsze da się odpowiednio wcześnie zauważyć samochód, szczególnie gdy pędzi jak wariat, na złamanie karku. Dlatego też radzę w takich miejscach uważać jeszcze bardziej niż w miastach, bo cisza, spokój i brak ruchu bywa bardzo złudna i usypia czujność. A wtedy nieszczęście gotowe :/

Raczej na nie.. moze mnie sytuacja przymusi ale jak sobie pomysle ze moja mama miala czworke malych dzieci pod rząd i dała rade to ja z dwojka tez dam. No bo przeciez tez chodzila w ciazy np ze mna, a juz trojka urwisow biegała I zadnych szelek nie uzywała. Postaram sie wychowywac bez takiej smyczy I mam nadzieje ze mi sie to uda.

Mam 2 i 4 latka a w grudniu przyjdzie na świat ich braciszek-obecnie daje radę prowadzać ich do przedszkola ale wiem ze może przyjdzie taki moment ze będę zmuszona kupić plecaczek ze smyczką dla bezpieczeństwa 2 latka gdzie droga biegnie przy ulicy i my musimy przeprawić sie przez 3 ulice.
Co za różnica – wózek – smycz czy ręka każda z tych sytuacji ogranicza dziecko tylko ze smycz kojarzy nam sie ewidentnie z psami i posłusznością a mi chodzi tylko o bezpieczeństwo i zdrowie mojego dziecka!!!!!Kieruje sie miłością i dużą wyobraźnią. Wiele mam, które są oburzone wożą dzieciaki do przedszkola autem lub mają max dwoje dzieci z dużą różnica wieku inaczej myślą mamy ruchliwych maluchów a co dopiero mamy 3 i więcej dzieci.

Jestem za….jestem osobą niepełnosprawną ruchowo. Moja córeczka od 1,5 roku żywe sreberko i choć tłumaczyło się jej, że ulica jest niebezpieczna to zdażały się sytuacje przerażające, gdy się mi wyrywała. Dostałam od siostry takie cudo i czułam się wtedy bezpiecznie. Co prawda wzrok ludzi na mój widok był odrażający ale tu chodzi o bezpieczeństwo moje i dziecka i to się powinno liczyć. Dziecko nie pojmie wszystkiego od razu a męczenie dziecka w wózku nie jest najlepszym pomysłem, zwłaszcza kiedy córeczka nigdy za wózkiem nie przepadała.

Jeśli mam do wyboru:
– bezpieczeństwo dziecka przy ruchliwej ulicy, czy w pobliżu przejścia dla pieszych,
i
– ideę nieskrępowanej wolności od narodzin…
…to wybieram bezpieczeństwo dziecka.
Naprawdę, nie wiem, gdzie niektóre z Was dopatrzyły się braku szacunku dla dziecka, ograniczania wolności i pójścia przez rodzica na łatwiznę.
Zastanawiam się, czy te mamy, które piszą skądinąd podniosłe hasła o wolności i możliwości swobodnego poznawania świata przez dzieci, pozwalają swoim dzieciom np. brać np. noże czy inne niebezpieczne przedmioty, żeby dziecko mogła się z nimi „zapoznać”. Czy – pójdę dalej Waszym tokiem myślenia – nie przypinacie dziecka pasami bezpieczeństwa w wózku, czy (o zgrozo!) w samochodzie, żeby nie ograniczać dziecku wolności????
Czy w tych sytuacjach już nie ma ograniczania wolności?
Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii.
Muszę przyznać, że ja bardzo ograniczam mojemu dziecku wolność, gdyż np. zakładam pieluszkę i nie pozwalam paradować z gołą pupką, mimo tego, że moje dziecię nie zawsze ma ochotę na założenie pieluchy. Wyznaczam również pory na odpoczynek, jedzenie, spacery, zabawę – taka ze mnie matka terrorystka.

  • mama

własnie :D Ty terrorystko ;) ;) ;)
dziecko musi miec i znac granice :)

Nie jesteś terrorystką, tylko realnie myślącą mamą, która nie zbzikowała na punkcie złego pojęcia bezstresowego wychowania. Uważam, iż wiele rodziców nie zrozumiało do końca tej idei i dzieci robią co chcą, włącznie z poniżaniem godności własnych rodziców od najmłodszych lat!!!!!!!!!!!

:) Dzięki za słowa otuchy.
Rodzic ma przecież prawny obowiązek zapewnić dziecku bezpieczeństwo i rozwój w bezpiecznych warunkach.
Nikt mi nie wmówi, że roczniakowi czy dwulatkowi wytłumaczy (a ten zrozumie), że musi się pilnować mamy i taty, iść równo po chodniku i nie wybiegać na ulicę, gdy zapatrzy się na motylka, pieska, kamyczek, listek czy cokolwiek, co przykuwa uwagę takiego szkraba. Taki maluch nie potrafi nawet ocenić, jak szybko zbliża się samochód, po prostu rusza do przodu, gdy zobaczy coś interesującego.
Przecież masa starszych dzieci, ba! dorosłych nawet, chodzi po ulicach jak śnięta i nie zawsze zwracają uwagę, czy akurat w danym momencie można bezpiecznie przejść.
Bagatelizujemy takie sytuacje, dopóki nas nieszczęście nie spotka.
Oto link do tekstu Gazety Prawnej dot. konieczności wprowadzenia wychowania komunikacyjnego w szkołach: http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/817992,wypadki-z-udzialem-dzieci-widac-efekty-walki-o-bezpieczenstwo-na-drogach.html.
Z bezpiecznym poruszaniem się po drogach mają problem starsi, rozumni, którzy potrafią dostrzec związki przyczynowo skutkowe między zdarzeniami, a co dopiero dzieci, które niedawno nauczyły się chodzić i w większości jeszcze nie mówią zbyt dobrze.

Właśnie tak, jak ja, Co jako osoba niepełnosprawna mam nie wychodzić z dzieckiem lub wiecznie wozić go w wózku??paranoja jakaś. Nie interesują mnie inni ludzie. Oni mi nie pomogą jak moje dziecko wpadnie pod kółka, tylko jeszcze będą bluźnić !!Więc mam w nosie co o mnie myślą i o „smyczy”. Owszem na początku głupio mi było z tą smyczą i z niej zrezygnowałam, do momentu, gdy córka omal nie wpadła pod koła samochodu bo wypadła jej piłeczka z ręki!!!!!!!!Więc drodzy bezstresowi rodzice pomyślcie zanim kogoś obrazicie swoimi wyuzdanymi myślami o więzieniu dziecka i ograniczaniu jego wolności!!!

  • Asia

Aha i dodam jeszcze iż używałam smyczy, i ciągle tłumaczyłam dziecku dlaczego ulica jest niebezpieczna ;-)dzisiaj ma 4 latka idzie grzecznie za rękę i śmieje się sama, mamusiu już nie potrzebuję pasów bo rozumiem ;-)tak pasów, bo tak nazywaliśmy te szelki. a wsiadając do samochodu sama wszystkim przypomina o zapięciu pasów ;-) oto nasz rezultat jak to zwiecie ograniczenia wolności dziecka ;-)

Jakos za naszych czasow smyczy nie bylo i jakos przezylismy. TAK – przezylismy!!!

Paulina Stępień
  • Paulina

A czytałaś wpis? :) bo przynajmniej za moich czasów były, moja siostra chodziła w szelkach jakieś 25 lat temu.
Zresztą ruch był mniejszy, mnie się podróżowało :)

Jestem mamą bliźniaków i właśnie zamawiam szelki.
Jak mam wyjść SAMA z dwójką dzieci w tym samym wieku ( 13m ) i dopilnować żeby nic się nie stało ??????? a może mam siedzieć z nimi w domu cały dzień bo ludzie będą się krzywo patrzeć jak na pieski??? Dziewczyny pomyślcie trochę.

co prawda mieszkam w angli i jest to normalne ale kiedys podszedl lekarz gdy szlam z corka i zwrocil mi uwage gdyz szlam z reke z mala i powiedzial mi tak- czy zdaje sobie sprawe z tego jak to dziecko sie czuje gdy ma caly czas reke do gory naciagnieta i obciazony kregoslup. zamurowana i oburzona nie wiedzialam co powiedziec wrocilam do domu przemyslalam sprawe i gosc mial racje ze robilam dziecku krzywde nie zdajac sobie z tego sprawy kupilam szelki i bardzo sie ciesze ze nie pokazalam madrosci kolejnej matki polki

Ręce mi opadają jak czytam komentarze, ze dziecko to nie pies albo, ze to ogranicza jego rozwój, swobodę itp. Ludzie nie rozumieją po co, dlaczego zakłada sie szelki. Proste skojarzenie z azorem czy reksiem i nie wytłumaczysz takiej czy takiemu…. Moja córka ma 13 miesięcy. Chodzi od miesiąca ale od urodzenia nienawidzi gdy ktoś łapie ja za rękę. O chodzeniu za raczke moge zapomnieć! Gdy tylko ja delikatnie próbuje chwycić za rękę ona od razu wyrywa rękę i bach na kolana.Jak mam z nią wyjść na krótki spacer? Właśnie dla jej swobody i rozwoju chciałabym jej nie zapinac w wózku tylko żeby na własnych nóżkach mogła przejść kawałek. Dlatego uważam, ze taka smycz jest niezbędna i zamierzam ja kupić. No bo jak rocznemu dziecku tłumaczyć, ze autka, ze niebezpiecznie? A ile mój kręgosłup wytrzyma chodzić zgieta w pół bo trzymam dziecko za rękę????

Normalne, jest chyba, że smycz służy do tego aby bezpiecznie przejść z dzieckiem po chodniku i ulicy do miejsca docelowego (parku, placu zabaw) gdzie będzie mogło się bezpiecznie bawić. Dla bliźniaków rzecz zbawienna. Nie ważne jak to wygląda ważne, że daje bezpieczeństwo. Wole szelki i smycz niż dziecko pod samochodem.

Jak czytam niektóre komentarze to mnie krew zalewa. Nie wiem czy piszą je osoby nie posiadające dzieci, czy tacy którzy mają wielkie szczęście i ich dzieci to chodzące anioły. Dla mnie szelki są wybaczenie, mój syn ma 16 miesięcy, fakt siedzie w wózku bardzo ładnie, ale do czasu, pozniej bardzo drastycznie domaga się wyjścia z niego i wcale nie chodzi mu o to,żeby wziąć go na ręce, on chce biegać gdzie popadnie, nie ma opcji żeby szedł za rękę, tak małemu dziecku nie da się wytłumaczyć w ciągu dwóch dni że ma chodzić grzecznie za rękę, to proces długi, a w tym czasie może stać się coś bardzo złego. Takie szelki są wybawieniem, kiedy dziecko chce poznawać świat, zdobywać go na własnych nogach. I szczerze? Zdecydowanie wolę zadowolonego maluch w takich szelkach np. Na zakupach, w zoo, czy na zatłoczonych chodnikach niż małego krzykacza w wózku albo porwane dziecko. Nikt nie mówi o prowadzeniu dziecka na szelkach po parku czy innym w miarę bezpiecznym miejscu. Ludzie nie popadajcie w paranoja i myślcie czasami, bo nie ma tu mowy o ograniczaniu wolności dziecka

Ja też jestem za. Wcześniej miałam bardzo mieszane uczucia co do szelek i szczerze mówiąc sądziłam, że ja raczej ich używać nie będę, nigdy nie krytykowałam ich użytkowników. Oczywiście także mówię o szelkach bezpieczeństwa a nie żadnych tam „wspomagaczach” chodzenia. Życie szybko zweryfilowało mój pogląd. Mam bliźnięta 19 miesięczne i jestem w ciąży. Na codzień zajmuję się nimi sama, muszę zrobić zakupy i itd. Nie wyobrażam sobie prowadzić mojej dwójki za rączkę i biegać za nimi w dwie strony z wielkim brzuchem. Wózek niestety jest coraz bardziej na nie. Więc jest to dla mnie ogromne wybawienie…

W wielu opisanych sytuacjach szelki sa o wiele lepsza alternatywa niż tzw. trzymanie za rączkę( zwyczajnie zdrowsza i bardziej komfortowa dla samego dla dziecka, jak ktoś słusznie wyżej napisał), o innych niebezpiecznych sytuacjach nie wspominając. Wózek też nie zawsze i nie wszędzie się sprawdza. Jak nie miałam dziecka, to tak nie myślałam (w ogóle nie myslalam;), teraz wiem swoje ;), a tak w ogóle, to czemu w Polsce ludzie ciągle tak przejmują się (i interesują w ogóle!) opiniami innych?! To jest takie ograniczające i męczące… Ktoś ma inną opinie niż wy-jego prawo. A wasze – mieć swoją.

Za dwa tygodnie lece z moja 5-cio miesieczna coreczka I 3 I pol rocznym synkiem samolotem. Maz nie maze z nami leciec.
Moj synus jest ruchliwy I bardzo ciekawski.
Bede miala mala na wozku, torby I podekscytowanego synka biegajacego po lotnisku do ogarniecia.
Mam nadzieje ze szelki wystarcza I wszyscy dolecimy cali I sie nie pogubimy ani bagazu.

Czy są takie szelki dla dzieci, które można zastosować jako pasy np. w autobusie, lub sadzając dziecko na krześle? Będę zmuszona podróżować z dzieckiem autobusem komunikacji miejskiej, a mam złe doświadczenia w poruszaniu się wózkiem. Bowiem kierowcy rzadko podjeżdżają blisko krawężnika. Pomyślałam o szelkach, które gdy posadzę dziecko na krześle będę mogło zapiąć tak aby stanowiły pasy. Będę wdzięczna za informację.

jasne, że tak! moja dwuletnia córka była ( i jest!) bardzo ruchliwa jako małe dziecko uwielbiała biegać za wszystkim co tylko się ruszało, oczywiście jej tłumaczylam, prosiłam- rozumiała ale chyba szybko zapominała:) gdy urodziła się wtedy druga córka, nie miałam wyjścia, żeby ogarnąć wózek i dogonić młodą, plecak SKIP okazal się wybawieniem, a najważniejsze jest to ,że nauczyła się dzięki niemu chodzić. Naprawdę dwa miesiące chodzenia „ze smyczą” sprawiły że przestała uciekać. 100 % POLECAM!

Dodaj komentarz: