Starsze dziecko HNB: 12 zachowań – czy z tego się wyrasta?

Starsze dziecko HNB: 12 zachowań – czy z tego się wyrasta?

Paulina Stępień
  • Paulina Stępień
  • 23 komentarze

Często w waszych komentarzach odnośnie dzieci wymagających, wrażliwszych, HNB (poczytaj o HNB) przewija się pytanie: czy z tego wyrośnie? Czy będzie mniej płakać? Czy zacznie przesypiać noce? Jako mama dziecka HNB postaram się odpowiedzieć na to pytanie.

Na wstępie raz jeszcze odsyłam do wpisu o dzieciach wymagających. Mi bardzo pomogła wiele rzeczy zrozumieć książka „Księga wymagającego dziecka” W.,M. Searsów (możecie ją kupić np. w taniaksiazka, ok. 33 zł), bardzo polecam. A teraz pytanie, czy dzieci wymagające kiedyś z tego wyrastają?

Chyba właśnie NIE. Po tym można poznać dziecko wymagające, to bardziej wrażliwe, wymagające więcej opieki od tego, które po prostu płacze, bo jest małe. Znam przynajmniej jednego dorosłego HNB. A książka, o której wspomniałam, po prostu ułatwia zrozumienie wielu zachowań. Przede wszystkim czekam na wasze historie :)

Starsze dzieci HNB i 12 ich zachowań

1. Miej snu

Nadal sypiają gorzej niż rówieśnicy. Czasem budzą się w nocy, a czasem śpią niespokojnie. Często trzeba utulić dziecko w nocy. Ale nie martwcie się, w końcu zaczną przesypiać całe noce, choć mogą zdarzyć się i takie, kiedy będą mieć złe sny.

2. Więcej mamy

Trzeba więcej tulić, być obok podczas zabawy. Okazuje się, że dzieci HNB często podkreślają, że czegoś nie potrafią, że chcą by im pomóc i najlepiej aby była to mama.

3. Więcej ssania

Nie chodzi tu tylko o ssanie piersi, czy smoka, ale też paluszków (wiele dzieci chętnie i długo ssie kciuka). Starsze dzieci mogą za to w późniejszym okresie chętnie obgryzać paznokcie, które może (choć nie musi) mieć tutaj swe źródło.

4. Intensywne reakcje

Gorzej znosi silne reakcje, zbyt dużo bodźców zewnętrznych, wymaga wtedy więcej uwagi. Przy dzieciakach wymagających tzw. przebodźcowanie jest dość częste, stąd potem mocno przeżywają np. wizyty w kulkolandiach, przyjęciach itd. Wtedy dziecko może być rozdrażnione.

5. Nadaktywne z powodu głodu

Wiadomo głodny=zły, u dzieci wrażliwszy głodny= bardzo, bardzo, bardzo zły. Stąd warto wcześniej zadbać o pełen brzuszek dziecka aby uniknąć niepotrzebnych frustracji.

6. Wyjątkowo twórcze

Chce wiedzieć po co ma coś robić i nie chce robić wszystkiego, bo ma lepszy pomysł. To nie jest problem dopóki dziecko nie idzie do szkoły i nie jest wciskane w jakieś ramy, w które musi się dopasować.

7. Opiera się autorytetom

Nie daje za wygraną, zawsze chce podważyć to co mówisz. Nie masz racji, nie lubi, jest inaczej itd.

8. Uparte

Wie lepiej, zawsze chce postawić na swoim nawet jeśli działa wbrew sobie. Takie zachowania widać często podczas takich warunkowych poleceń wydanych przez rodzica: „dopóki nie posprzątasz to nie wyjdziesz na dwór” i dziecko potrafi siedzieć zamiast posprzątać. Stąd też można unikać niepotrzebnie takich warunków za to samej upartości nie ma co tłamsić, bo w życiu na pewno się przyda :)

9. Ciągle na „nie”

Wszystko jest NIE, nie lubi, nie chce, nie pójdzie, nie potrafi, nie da się itd. Zawsze znajdzie powód by coś zanegować.

10. Zawsze ma własne zdanie

Usiłuje wmówić coś co nie jest prawdą byle tylko postawić na swoim. Czasami dzieci upierają się choć nie ma to uzasadnienia. W książce jest przykład z drogą, którą jechali, choć dziecko mówiło, że jest inna.

11. Ciągle wymaga zachęty

Zniechęca się szybko, potrzebuje wsparcia, zachęcania do działania, pochwał. Trzeba często wyjść z inicjatywą, popchnąć wewnętrznie do działania, wesprzeć, by w swej gwałtowności nie zniechęciło się do np. ulubionej gry, zabawy, sportu.

12. Trudność z odpowiedzialnością za czyny

Zawsze znajdzie wymówkę na swoje postępowanie i potrafi powiedzieć: „to nie moja wina”. Tutaj warto pracować nad poczuciem odpowiedzialności od początku, przydatne (wg mnie) są metody montesoriańskie, typu: „co trzeba zrobić, jak się rozlało”? Zamiast: „kto to rozlał?” Wtedy odchodzi się od niepotrzebnego nakładania winy a skupia się na tym co trzeba zrobić :)

Brzmi trochę strasznie, ale mi świadomość tego, że tak bywa, że są dzieci, które mają większe potrzeby pomogła lepiej uzbroić się w pokłady cierpliwości i dała większe zrozumienie. Nie wiem czy wam to pomoże, ale czasem gdy zna się źródło jakiś zachowań to może łatwiej to ogarnąć?

Aby was zachęcić do zwierzeń (liczę na wasze historie) to zacznę pierwsza. U nas faktycznie większość tych zachowań ma miejsce. Miewa trudności ze snem, potrzebuje więcej uwagi, no i zawsze musi postawić na swoim (np. odpowiedź na mój zachwyt na śnieg za oknem była taka: „na polu nie leży śnieg tylko to kaczki mamo” hehe), ale przede wszystkim jest czuły.

I właśnie to ostatnie słowo jest tym, czym bardzo chciałabym zakończyć ten wpis. CZUŁOŚĆ. O dzieciach HNB często mówimy w kontekście większych trudów. Ale chciałabym też położyć mocny nacisk na to, że dzieci takie z czasem są bardzo czułe, wrażliwe i troskliwe.

I faktycznie dorosły HNB, którego znam również tę czułość, wrażliwość ma dość mocno  wyrytą :)

Cechy dzieci HNB

  • niemowlę: czujne, intensywne, płaczliwe, głośne, domagające się, nadwrażliwe
  • kilkulatek: aktywny, nerwowy, wyczerpujący, energiczny, uparty, zazwięty, ekspresyjny, skłonny do histerii, czuły, przylepny
  • dorosły: zaradny, zaangażowany, wytrwały, wymagający, czuły, troskliwy, wnikliwy, sprawiedliwy, współczujący

Uwaga, którą poświęcamy i poświęcaliśmy w maleńkości teraz wraca ze zdwojoną siłą. Pamiętajcie o tym, gdy będziecie zmęczeni do granic możliwości :*

Dajcie znać, jak jest u was?

Komentarze:

  • Wioletta Gumińska
  • Odpowiedz

Prawie wszystko się zgadza

Właśnie wiele zrozumiałam.

A u mnie cechy HNB Zamienily sie w autyzm i bardzo duze zaburzenia sensoryczne teraz syn ma 3 lata, rzeczywiscie milosci i czulosci oddaje podwojnie ale nie dojdziemy do cech doroslego HNB

U mnie jest dokładnie to samo. Mój starszy syn jest dzieckiem HNB. Od małego był bardziej płaczliwy, nie dawał się odłożyć do łóżeczka, ciągle w biegu, z jednej strony bardo bojazliwy ale tez odwazny. Wszelkie wyjazdy, wyjścia do sklepu dostarczały mu tyle bodźców ze nie potrafił i dalej nie potrafi sobie z tym poradzić. Nauczyliśmy się już mu dawkowanie te emocje u jak tylko można dzielić wyjazdy żeby nie było zadziała „wrażeń ” w jeden dzień. Po bardzo intensywnym dniu lub wyjeździe weekendowym do rodziny zawsze była nieprzespana noc. Chociaż ma już 4 lata to często zdarza się że budzi sie w nocy z płaczem bo przeżywa dzień. Mam nadzieje ze kiedyś to minie. Większe problemy zaczęły się jak zaczął chodzić do przedszkola. Niestety trafiliśmy bardzo źle przedszkole, w którym Panie nie wiedziały co to jest dziecko HNB i uznawał je poprostu za niegrzeczne:( Do tego dołożył się problem nadruchliwosci. Aktualnie zmieniliśmy przedszkole w którym wychowawczynie mają większą wiedzę i chęć pomocy dziecku. Musze również potwierdzić to co pisałaś o czułości. Nie znam drugiego dziecka które jest tak czułe jak mój. To pierwszy pocieszyciel płacących dzieci:) Moim zdaniem najlepsze dla takich dzieci są reguły i powtarzalność dni i zachowań. Stały rytm dnia

Jakbym o swojej coreczce czytała, ma 7 lat jest w drugiej klasie, ciagle neguje co ma robić ale jak robi juz to starannie, jes inteligentna, szybko sie uczy. Szkoła jednak jest dla niej problemem, jest drazliwa, ciagle w szkole cos ja boli, nauczycieli nie bardzo lubi. Wracajac ze szkoly jest zła, a jak juz zje obiad wraca dobre samopoczucie. W domu jest drazliwa i histeryczna, chociaż jak ma dobry nastrój to jest świetnym kompanem do zabaw z rodzenstwem i koleżankami. Kara u niej nic nie zdziala lepiej ja przytulic gdyż jak sie rozkreci to ciężko jej sie uspokoić.

  • Elżbieta Klecha
  • Odpowiedz

Oj zgadza się

U nas sie zgadza punkt 1, 2, 6, 7, 8, 10 i 11. Nie wiem czy jest HNB czy poprostu ma ciezki charakter. Teraz ma 3 lata.

  • Elżbieta Klecha
  • Odpowiedz

A kto diagnozuje dzieci, dokąd z nimi sie udać?

  • Domowa.tv

to nie kwestia diagnozy, bo nie jest to choroba, raczej wspólny mianownik dla dzieci, które są bardziej wymagajace. Ale jak o diagnozie mowa, to warto z dziecmi wrażliwymi udać się do terapeuty integracji sensorycznej.

  • Elżbieta Klecha

Dziękuję :-)

Mój synek ma 22 miesiące, 90% nocy przerywa przynajmniej jedno wybudzenie. Ma ogromny lęk separacyjny, potrzebę bycia blisko. Potrzebuje dużo uwagi. Prawie zawsze chce postawić na swoim, gwałtownie reaguje, silnie odczuwa emocje. Na każde pytanie odpowiada „nie” ;) jest bardzo aktywny.

Tak mi się wydawało że z tego się nie wyrasta ;)Ale faktycznie więcej mam cierpliwości odkąd zrozumiała, że ten typ tak ma.

Z moich doświadczeń HNB=sensoryk , potrzebujący wsparcia w zakresie integracji sensorycznej – bardzo pomogło i złagodziło wiele objawów. Suplementacja vit D i kwasami omega – działa cuda!
Widoczna namacalna różnica , niweluje nerwowość , brak skupienia .

a ja znam co najmniej jednego dorosłego HNB którego wysokie potrzeby w dzieciństwie (lata 80) nie były zaspokajane. Teraz ma problemy w związku, zawodowe i społeczne… dobrze że teraz się o tym mówi i rodzice akceptują dziecko zamiast nakazywać mu się zmienić.

  • Anka

Hej,
Ja jestem dorosłą HNB. Wiele lat krazyły legendy rodzinne o tym jaka byłam w dzieciństwie, ja sama się śmiałam ze swojej legendarnej niegrzeczności, „dawania rodzicom w kość”, buntowania się przeciwko wszystkim (obrywałam za to w przedskzolu / szkole, kary się sypały, ale że przy okazji byłam świetną uczennicą to przymykałam oko. Przezywano mnie złośnicą i histeryczką a ja tez tak o sobie myślałam. Dopiero urodzenie dziecka, też HNB, poznanie tego terminu otworzyło mi oczy na wiele rzeczy. Zmierzyłam się też z własnym dzieciństwem. I bez żalu do rodziców / edukacji – tak się kiedyś wychowywało, my i tak byliśmy pierwszym pokoleniem gdzie za karę chodziło się do kąta a nie lało w tyłek (przynajmniej w moim domu, ale w szkole już rózg nie było ;). Pamętam tylko tyle, że wszystkie kary , w jakimkolwek wieku, budziły moje ogromne rozżalenie, poczucie niesprawiedliwości, że ja się bardzo staram a nie umiem inaczej – staram sie o tym pamętać wychowując własne dziecko :)
Znam kilkoro dorosłych HNB – moje doświadczenie jest takie, że są w ciągłym ruchu, radzą sobie na wielu płaszczyznach lecz wielu jest bardzo emocjonalnych do tej pory i są w gorącej wodzie kąpani. Ale to złote dusze :)

Moja córka ma 8,5 lat, do dziś najlepiej jej na kolanach u mamusi. Jest niezwykle twórcza i kreatywna. Upór nie ma końca, lepiej uspokoić i przedyskutować na spokojnie. Źle znosi krytykę, każdy jej nie lubi- ale nie każdego ona rani w taki sposób. Trzeba duuużo tłumaczyć, budować wewnętrzne poczucie własnej wartości. To zdolna dziewczynka, ale do większości zadań podchodzi- ja nie potrafię, mamo- pomożesz mi? Mama nie pomoże, bo nie potrzeba. Jest złość, łzy, foch, otrząsnięcie się, koncentracja i lepiej zrobione niż zrobiłaby to mama ;). Długo zasypia. Ten proces jest dla niej męczący, potrzebuje więcej czasu na wyciszenie. Drażniące dla niej są ubrania, zbyt luźne są nie do zaakceptowania. Nowe spodnie, odrobinę większe- aż żal patrzeć jak walczy świadomie i próbuje przemóc rozdrażnienie, ale to jest tortura. Nie wszystko można akceptować, ale takie dziecko tak czy siak będzie miało ciężko w życiu, bo jest emocjonalnie bardzo wrażliwe. Tylko czas i doświadczenie je wzmocni. Rodzicom jest bardzo ciężko, a prozaiczne problemy stają się ogromne. Wytrwałości i wiary w nasze dzieci !

Trudno jest stwierdzić HNB u moich dzieci bo każde ma kilka z tych wskazanych cech ale też ma całkiem przeciwne do tych cech ;/

Paulinka a może nie posyłaj go do szkoły tylko ucz w domu sama ;) Słyszałaś o homeschoolingu? Znam wiele dzieci które ani 1 dnia nie były w szkole. Zadziwiają one swoją zaradnością, jasnością umysłu i błyskotliwością.

Kiedyś wydawało mi się to jakimś chorym dziwactwem które prowadzi dzieci do jakichś zwichnięć emocjonalnych.
Ale teraz…. gdy jestem matką… Gdy mój syn za rok ma obowiązek szkolny… Gdy wspominam swoje szkoły….. To jestem co raz bliżej podjęcia decyzji i domowym nauczaniu. I jest to świetna alternatywa dla dzieci, które mają jakiś problem. Takie dzieci w szkole są tłamszone, nie wspomnę już o krytycznym poziomie nauczania…… To w ogóle jest dramat. T tych szkołach dzieci praktycznie nic się nie uczą i nic nie robią. Chodzi tylko i wyłącznie o wyrwanie dzieci z domu jak najwcześniej i ,,urabianie,, na swój światopogląd..

Paulina Stępień
  • Paulina

Ja mogę uczyć w domu wielu rzeczy, to jest super i warto, ale bardzo zależy mi na aspekcie społecznym. Spotkania, klubiki tego nie dają. Przedszkole (dobre, z fajną kadrą, bez kar), bycie z innymi dziećmi, to moim zdaniem korzyść na całe życie. Szkoła przed nami, uhhh, czas pokaże :)

  • Anonim

aspekt społeczny był tym ostatnim argumentem który został w moich oczach obalony. tzw ,,bycie z rówieśnikami,,

Prawda jednak jest taka, że grupa rówieśnicza to najbardziej sztuczny twór jaki kiedykolwiek wymyślono. Bo gdzie w życiu spotykamy się z sytuacją kiedy 20 osób w tym samym wieku jest zamknięte na kilka godzin w jednej sali? NIGDZIE ;) A przebywanie z dziećmi mające miejsce w szkole nie tworzy praktycznie żadnych relacji. Odpowiedzmy sobie z iloma ludźmi ze szkoły utrzymuje się kontakt? Statystycznie prawie z nikim…

Paulina Stępień
  • Paulina

W szkole faktycznie masz 20 osób w jednym wieku, ale przecież potem jest jeszcze praca, konieczność i umiejętność pracy w grupie, sport, praca zespołowa, tego nie nauczysz się w domu. To nawet nie chodzi o znajomości, choć przyznać muszę, że najlepiej wspominam te licealne, niektóre trwają do dzisiaj.
Ale rozumiem, że każdy może mieć inne na to spojrzenie :)

Mój hajnid za miesiąc skończy 3 latka i spełnia wszystkie 12 cech, łącznie z obgryzaniem paznokci (łącznie z tymi u stóp ) a złe rzeczy zawsze robi nie on tylko np zabawka (przykład z dzisiaj zabierał bratu karteczki z gry a na zwrócenie mu uwagi odpowiada ze to przecież nie on tylko krokodyl którego ma w rączce i czasem mam wrażenie, że on na prawdę w to wierzy

O Boże.. Jakbym czytała o moim 4-latku…
Dziękuję Pani Paulino… Kiedy mój Mały był niemowlęciem bardzo mało spał, dużo płakał choć nic go nie bolało, domagał się mojej ciągłej obecności… Idealnie to pani opisała… Mój Filip ma wszystkie syndromy i rzeczywiście jest bardzo czułym dzieckiem… Dziękuje… Upłakałam się jak głupia… Nie jestem sama.

Dodaj komentarz: