Smoczek dla dziecka – tak czy nie?

Smoczek dla dziecka – tak czy nie?

Temat rzeka. Smoczek dla dziecka – tak czy nie? Na forach, grupach często mamy niesmoczkowe podkreślają swoją wyższość nad mamami smoczkowymi i odwrotnie. Jako mama dójki dzieci, w tym jednego chowanego ze smokiem a drugiego bez, dzisiaj o tym czy warto dawać smoka oraz o plusach i minusach każdego rozwiązania.

Przy pierwszym dziecku już w szpitalu po porodzie podałam smoka. Mój maluch był wyjątkowo krzykliwy, znałam dźwięk jego płaczu już w pierwszej dobie od urodzenia. Najgłośniejszy (i najukochańszy haha). Ukojenie przynosił smok. I ciszę. I tak zostało. Smok ratował nam życie a gdy spotykałam znajomych, którzy mówili, że ich dziecko to bez smoka to nie mogłam uwierzyć, jak to robią. Czułam, że to absolutnie niemożliwe :) Ze smokiem rozstał się około 1,5 roku i o ile na początku smok był wybawieniem, o tyle na koniec miałam go serdecznie dość.

Drugi maluch jest bezsmokowy. Do szpitala miałam przygotowany smoczek, ale dziecko okazało się tak grzeczne, że tylko pytałam położnych czy na pewno to normalne (hahaha matka wariatka). W domu również nie było potrzeby dawania smoka, uspokojenie przychodziło przy piersi lub po prostu w chuście a nawet w łóżeczku. Cud miód. A ja zrozumiałam, że tak, można mieć dziecko bez smoka.

Te dwie historie nauczyły mnie tego, że nie ma na pewno jednej odpowiedzi na pytanie smok – tak czy nie, bo to zależy od dziecka i rodzica :) Tadam.

Ale, ale! Nauczyło mnie to też tego, że żadne rozwiązanie nie jest idealne! Niestety.

Smok – plusy i minusy

Plus. Dziecko się uspokaja po podaniu smoka. Maluch ma wielką potrzebę ssania i jeśli nie jest to pierś (niektóre mamy jednak potrzebują wytchnienia, są w łazience, prowadzą samochód czy cokolwiek innego) to smok ratuje życie.

Minus. Z czasem smok staje się ulubieńcem dziecka, niemal zabawką. Gdy znika jest absolutna tragedia.

Minus. Nie potrafi zasnąć bez smoka, wybudza się przy każdym jego wypadnięciu. U nas w chwili kulminacyjnej wstawałam naprawdę co kilkadziesiąt minut by włożyć smoka.

Plus. Smoka zawsze można zabrać, a gdy dziecko ssie paluszki to trudniej :)

Minus. Smoka wcale nie jest tak prosto odebrać :D Choć da się (poczytajcie, jak odsmokować dziecko).

Plus. Dziecko przyzwyczaja się do innych niż pierś elementów w buzi, więc jest w stanie chętniej jeść z butelki w razie potrzeby. U nas dziecko smokowe w razie potrzeby świetnie radziło sobie z butlą, to bezsmokowe nieakceptuje absolutnie nic.

Minus. Ale może też odrzucić pierś (u nas to nie miało miejsca, ale często mamy sa przed tym przestrzegane).

Plus/minus. Wciąż są dyskusje czy smok dobry na zgryz. Powiem Wam tak, teraz te smoki są ponoć fajnie wyprofilowane, ale czas pokaże. Niemniej moim zdaniem smok lepszy niż paluszek.

Bez smoka.

Plus. Nie trzeba nic wyparzać, myć, dbać i szukać smoka.

Plus. Dziecko samo potrafi zasnąć bez smoka, w nocy nie wybudza się bo smok wypadnie, szybko się do tego przyzwyczaja i wcale nie potrzebuje.

Minus. Gdy naprawdę potrzebujesz uspokoić dziecko to brakuje Ci tego magicznego smoczka. U nas tak bywa, gdy wracamy samochodem w nocy. Starszemu w razie kryzysu podawaliśmy smoczek uspokajający, młodszemu absolutnie nic nie pomaga i tu jest duży problem, bo w samochodzie jadąc nie mogę wyciągnąć piersi.

Minus. Dziecko nie jest przyzwyczajone do ssania innego niż z piersi, czyli w razie wyjścia trzeba kombinować lub brać dziecko ze sobą. Może to nie jest regułą, ale wydaje mi się że coś w tym jest :)

Plus. Nie trzeba odzwyczajać od smoka, zabierać, chować, kombinować.

To tak z mojego punktu widzenia, jestem ciekawa jakie są Wasze obserwacje, czy Wasze dzieci mają lub miały smoki?

Ja mam czasem mieszane uczucia, niekiedy mi tego smoka brakuje, choć przez większość czasu absolutnie nie jest potrzebny. Chyba po prostu muszę znaleźć inny sposób :)

Komentarze:

  • Dorota Gromadzinska
  • Odpowiedz

Mój synek wogole nie chce smoczka :) mamy kilka ale służą jedynie do zabawy.

córka miała 8 msc ale tylko do zasypiania a syn wcale :))

  • Katarzyna Sol Sęk
  • Odpowiedz

Moja ma już ponad 2 latka smok nadal jest, ale na szczególnych zasadach w dzień jak chce smoka to tylko w łóżeczku lub ewentualnie w pokoju, pokój jest zamykany i sobie siedzi grzecznie a jak ma dość to wychodzi. Teraz sama jak chce smoka to idzie do pokoju i zamyka drzwi :) ale jest to jej decyzja bo jak zabieram to jest mała masakra :) Ale co do budzenia się w nocy to potwierdzam to jest największy minus.

  • Ewelina Czaplińska-Filarowska
  • Odpowiedz

Oboje 1,5 roku i dziś wiem, ze to za długo…

Mam jednego syna obecnie juz dwulatka i nie mial smoka. Polozne probowaly mu dawac ale nie chcial i tak zostalo. Karmilam piersia i nie podawalam nic innego przez jakies 6 miesiecy. Po ukonczeniu 6 miesiecy podalam kubek niekapek i…. synek potrafil z niego pic. Z kolei bratanica o rok mlodsza jest smokowa. Nawet bardzo. Ja jestem zdania ze to wszystko zalezy od dziecka… Jedne potrzebuja inne zas nie. U nas uspakajaczem byl przytulas do mojej piersi i tak zostalo. Przy jakims malym wypadku, upadku itp. maly przylatuje do mnie i wtula sie w ramiona. Zawsze dziala.

Syn bez smoka nie potrafił żyć a córka plułam nim dalej jak widziała ;) Dzieci z jednej matki a takie różne ;)

Mam jednego syna obecnie juz dwulatka i nie mial smoka. Polozne probowaly mu dawac ale nie chcial i tak zostalo. Karmilam piersia i nie podawalam nic innego przez jakies 6 miesiecy. Po ukonczeniu 6 miesiecy podalam kubek niekapek i…. synek potrafil z niego pic. Z kolei bratanica o rok mlodsza jest smokowa. Nawet bardzo. Ja jestem zdania ze to wszystko zalezy od dziecka… Jedne potrzebuja inne zas nie. U nas uspakajaczem byl przytulas do mojej piersi i tak zostalo. Przy jakims malym wypadku, upadku itp. maly przylatuje do mnie i wtula sie w ramiona. Zawsze dziala. A smok to zadne zlo… :)

Nasza obecnie 20 miesięczna córka jest od smoczka uzależniona. Na szczęście w ciągu dnia nie korzysta, ale spanie i podróż autem bez smoka nie przejdą. Gdybym mogła „rozegrać” sprawę ponownie, byłabym absolutnie przeciwko smoczkowi. Teraz niestety aż drżymy z małżonkiem na myśl o odsmoczkowywaniu i jak nam się wówczas oberwie:D

  • Sabina Lubańska-Wypior
  • Odpowiedz

Można w granicach zdrowego rozsądku. Chłopcy obaj mieli do zasypiania, ale wcześnie i bez większych problemów „rzucili ten nałóg” ;) Natomiast córcia obecnie 18-to tygodniowa ma i raczej też do zasypiania bo oprócz tego to nim pluje, a dałam jej go kiedy miała tydzień bo miała taki odruch ssania, że nie mogłam się ruszyć nawet do toalety.

Ja chcialam, zeby moja coreczka byla smoczkowa i przez 3 pierwsze miesiace bylo ok, ale potem odkryla jak smakuja raczki i do tej pory walczymy z ssanien kciuka ( ma 3 latka).

Podzielę się historią o „smoku” gdyż na własne oczy widziałam i doświadczyłam obcowania dziecka ze smoczkiem. Ostatniego weekendu wybraliśmy się z naszym rocznym synkiem do znajomych, którzy mają roczną córeczkę. Nasz synek nazwijmy to „smoczkowy” chociaż smoka potrzebuje przy zaśnięciu tylko i ewentualnie uspokojeniu, ich córeczka chowana absolutnie bez smoczka – co podziwiałam. Do czasu- wieczór dzieci się kąpią, każde je swoje mleko zasypianie i do łóżeczek (każde podobnie ) idziemy spać. My pewni, że nasz syn obudzi się 1 raz by podać mu smoczka, oni – w szoku „1 raz wstajecie do dziecka?!” No tak…Ich córeczka budziła się 8 razy! Za każdym razem aby pocyckać pierś! Nie z głodu – z potrzeby ssania. W poniedziałek przy okazji wizyty u pediatry na szczepieniu koleżanka zapytala się pediatry co z tym spaniem, nasz syn cała noc z 1 pobudką, ich córa kilka krotnie (i to norma), na co pediatra przeprowadzając rozmowę co robiła mama gdy dziecko było małe i było a) niespokojne) b)jękliwe c) zmęczone d) płaczliwe e) kwękające F) głodne koleżanka odpowiedziała zgodnie z prawdą – PODAWAŁAM Pierś! na co pediatra odpowiedziała, że podawanie dziecku nieustannie piersi wtedy gdy nawet nie jest głodne a delikatnie niespokojne skutkuje tym, że pierś staje się nie pokarmem ani uspokajaczo-usypiaczem(spłycam odpowiedź) a niezbędnym elementem do „cycania, dziamgania itp.” . Tym sposobem pozbyłam się wyrzutów sumienia, że nasz synek jest smoczkowy;) pozdrawiam ciepło!:0

  • Beta

Karmie moje dziecko piersia. Zaraz skonczy roczek. Tez mialam taki problem, ze budzil sie wiele razy w nocy, bo chcial piers. Teraz od 9 miesiaca przesypia cala noc 10h bez cyca i smoka!!! Niestety w Polsce nie ma edukacji na temat smoczkow i karmienia piersia. Gdyby pan/pani pediatra byl/a madrym lekarzem, to zamisat krytykowac dalby dobra rade jak dziecko odzwyczaic od piersi w nocy i wytlumaczyl, ze to calkowicie normalne w pierwszym roku zycia. Wedlug swiatowej organizacji pediatrow dziecko powinno przyjmowac mleko matki do ukonczenia 1 roku zycia, po tym czasie zanika silny odruch ssania i ani cycek ani smok nie jest potrzebny.

Mój mały mężczyzna nie używa smoka. Na początku dostawał, ale zauważyłam szybko, że pozytywnie reaguje tylko jak ma… dobry humor;) kiedy płakał smok go straszliwie wkurzal;) Teraz mały ma prawie 10 miesięcy, nie ssie ani smoka, ani palca. Od 9 miesiąca nie karmie piersią, butlę zaakceptował bez problemu i w zasadzie od razu. Tak nam się udało:) a w razie awarii faktycznie jest problem, muszę używać bardzo czarodziejskich sztuczek:) jedną mogę polecić- muzyka. Jedna, konkretna płyta, spokojny fortepian (u nas, zależy kto co lubi). Działa od razu:) tyle, że nie wszędzie można stosować tę metodę;)

Mój syn do trzeciego miesiąca w ogóle nie chciał smoka. Ale było nam ciężko (tata dużo pracuje) i smok w pewnym momencie był dużą pomocą. W tej chwili syn ma pół roku. Smoka dostaje tylko na popołudniowe drzemki (ni budzi się, gdy wypadnie) i w samochodzie. A odnośnie tego co pisałaś, że gdy ssie smoka, to będzie chciał butelkę – nie prawda. Staś od prawie 5 m-ca dostaje „obce” pokarmy, więc musi dostawać pić. Nie chce. Przerobiłam już mnóstwo butelek, kubki niekapki, nasze szklanki i NIC. Pije tylko z łyżeczki. Istny koszmar. A sama pierś nie wystarcza.

  • Asia

Smieje się gdy to czytam, ale tylko dlatego, iż jestem dorosła a moja mama do dziś wspomina jak plułam smoczkami i butelkami a karmić chciałam być tylko łyżeczką ;) mama koszmary przeżywała ze mną, dlatego szacun dla Ciebie i przweżyjesz -)

Jako mama 6 miesięcznego Jasia staram się podchodzić bardziej z sercem, niż rozumem (i pełną restrykcyjnością) do macierzyństwa. Dlatego nie mówię ani tak, ani nie smokom :)

Karmię piersią i wychodzę z założenia, że pierś sluży przede wszystkim do jedzenia. Oczywiście zdarza się, że wykorzystuje pierś jako uspokajacz, czy przytulenie, ale wtedy, kiedy widzę, że dziecko tego na prawdę bardzo potrzebuje – kiedy boli brzuszek, czy pojawiają się ząbki i jest rozrzewnione. Nie wpycham dziecku smoczka przy każdej okazji kiedy płacze. Staram się zrozumieć przyczynę płaczu. Czasem jest to potrzeba ssania (i wtedy smoczek jest jak znalazł), a czasem bliskości – u nas skutkuje głaskanie po pleckach, czy ukojenia (np w ząbkowaniu jak pisałam wyżej). Ale jeśli zapomnimy ze sobą smoczka – w podróży, na spacerze, czy nawet nie mam go w domu pod ręką, to nie ma tragedii. :)

  • Dorota Kucharska
  • Odpowiedz

Mam dwójkę dzieci i żadne nie miało smoczka. Chociaż córka jak była mała dosyć często płakała nawet próbowałam jej dawać smoczek ale że wypluwała to na siłe nie wkładałam i teraz jestem zadowolona że nie mieli smoczków. Dla mnie jest dziwne jak widzę np 4-letnie dziecko jeszcze ze smoczkiem biegającym na placu zabaw…

ja raz widzialam jak kobiecie spadl spoczek na ulicy i dala go potem dziecku do buzi. widzac takie sytuacje, zastanawiam sie gdzie Ci ludzie rozum zgubili..

W przypadku mojego 2 letniego synka smoczek dość szybko odszedł do lamusa. Nie był nim zbytnio zainteresowany może jedynie do łóżeczka :)

Mój Dzidziuś jest smokożercą (3 miesiące). Ma wielki odruch ssania, a poza tym smoczek pomaga nam go uspokoić poza domem. Także pomaga mu w zasypianiu – uspokaja się i powoli zasypia, a wtedy czekamy aż go sam wypluje (często tak robi gdy już zaśnie), a jak nie to sami go wyjmujemy i wtedy dziecko śpi spokojnie bez smoczka. Najgorzej jak już prześpi z godzinę ze smoczkiem to już kolejne godziny spania bez smoczka są niemożliwe. Tak więc jestem za smoczkami, ale oczywiście w rozsądnych ilościach.

Niezwykłe trafiony artykuł! Bez potępienia i wymądrzania :) Uwielbiam Twój optymizm.:)

Mam dwie córy. Starsza była bardzo płaczliwa (ciężkie, ciagłe kolki) i ten smok był wytchnieniem dla mnie. Parę chwil odpoczynku od płaczu. Po skończeniu 4 miesięcy, kiedy uspokoiła się, smoczek nie był używany zbyt często, ale musiał być w zasięgu ręki, „w razie czego”. Odzwyczaiła się całkiem ok. 2 roku życia bez problemu, ale nie ssała go zbyt często.
Młodsza córka pluła smoczkiem. Owszem był w domu, ale używany sporadycznie, raczej jako gryzak, a nie smoczek.
Panuje przekonanie, że od smoczka będą krzywe zęby. Starsza córka ma zęby proste. Młodszej, która parę razy w życiu miała smoczek w buzi, każdy ząb wyrasta krzywo. Masakra. Aparat ortodontyczne, owszem pomaga, zaczęła nosić od pierwszego stałego zęba, ale jeszcze długa droga przed nią.

Czytałam ten post oraz wcześniejsze i doszłam do wniosku, że twoje dzieci mają różne charaktery. Starszak to pewnie takie żywe srebro, a młodszy na pewno jest spokojniejszy, mam rację? :)

Moja córeczka uwielbiała smoczek i butelki ;-) do ukończenia roczku. Potem sama odrzuciła smoczek rzuciła nim o ścianę ;-) i tak się skończyło ;-)Ale dzieciaki mojej siostry długo nie mogły rozstać się ze smoczkiem, ale siostra wymyśliła zabawę że czarownica ugotowała zupę ze smoczków ;-))))a że smoczki były baaardzo zużyte -specjalnie apetycznie już nie wyglądały dlatego powstała zupa ;-)

Witam,

przepraszam, że tak się podpinam pod ten temat, ale tu jest większe prawdopodobieństwo, że uzyskam odpowiedź na pytanie :P odnośnie babeczek i kul kąpielowych – czy mogę dodać do nich zwykły aromat do ciast, bądź jakiś ekstrakt? :)

Pozdrawiam!
Asia

Córka (15 miesięcy) używa smoczka od początku. Smoczek ratował nam życie, bo miała ogromną potrzebę ssania i dość długo kolki, a smoczek ją uspokajał. Teraz tragedii nie ma, używamy smoczka tylko do spania (czasem tylko dodatkowo kiedy ma gorączkę i ledwo żyje). Od samego początku córka ssała przez sen smoczka, po czym go wypluwała i nie budziła się i tak jest do teraz. W samochodzie też nam pomaga ssanie smoka, ale nie zawsze musi on być. Mała sama przynosi go tylko wtedy kiedy jest śpiąca.
Właśnie się przymierzamy do odstawienia :)

Moj syn mial smoka az do 3 roku zycia :(tragedia byla aby go oduczyc.Starsza corka byla calkiem bezsmoczkowa co wiazalo sie z tym ,ze ciagle wisiala na piersi(az do 15 mies) plula wszystkimi smokami ,czy to butelkowe czy zwykle uspokajacze.Mlodsza corcia ma wlasnie 1,5 roku i nadal uzywa smoczka do zasypiania .Kiedy zasnie sama go wypluwa i wcale sie juz w nocy nie budzi aby go dostac.Kazde dziecko jest inne i ciezko stwierdzic ,smok zly czy dobry.Jednemu maluchowi jest potrzebny innemu nie a jeszcze kolejne wybierze sobie cyca lub paluszek do cmokania.Ile dzieci ,ile mam tyle teori na temat smoka!!

I jeszcze dodam jedna rzecz moja corka ktora nigdy nie ssala smoczka za to w nocy wiecznie wisiala na cycu ma prochnice od 1 roku zycia praktycznie.Wiec tak naprawde nie wiem co lepsze smok czy cyc .Syn ktory ssal smoka nie ma prochnicy ani krzywego zgryzu a u malej damy zobaczymy poki co zabki sa sliczne proste i bez prochnicy ,dostaje smoka do zasniecia a z cycem sie rozstala majac 3 mies.

Moj synek niesmoczkowy, przez pierwsze 6 tygodni swojego zycia mial smoczek, pozniej przestalam mu go dawac, bo zaczynal smoka czesto wypluwac. Zaczal sie koszmar ze spaniem, spanie bez cycusia nie wchodzilo w gre, albo cyc albo ryk! Po roku nauczyl sie ssac butelke z woda i tak teraz zasypia :/

moja córcia 11 miesięcy ma etapy kiedy bardziej potrzebuje smoczka, w nocy usypia raz ze smoczkiem raz bez ale przez sen go wypluwa zawsze i raczej się nie domaga, zgadzam się z mamami że każde dziecko jest inne i wg mnie lepszy smoczek niż paluszek, ponadto uważam że lepiej nie doprowadzać do histerii dziecka więc jeśli smoczek pomaga to czemu nie? wpływ na zgryz dyskusyjny, lekarzem nie jestem, czas pokaże :)

Nasz Leoś jest „trochę” smokowy. Na początku przydawał się do uspokajania malucha podczas zmiany pieluszki. Teraz lubi poświecić tyłeczkiem i do tego smok już nie jest potrzebny. Czasem dostaje smoka jak jest zmęczony w ciągu dnia i ciężko mu przysnąć. W nocy już nie sięga po smoka – przestał po 2-3 tygodniach.

My smoka również nie stosujemy – przetrwaliśmy bardzo silne kolki bez konieczności podawania uspokajacza – na wszystko dobry był cycuś mamusi. Jednak córka nie akceptuje teraz żadnych butelek – picie tylko z kubka (a ma 7 miesięcy), pozostawienie dziecka nie wchodziło w grę – żałowałam. Teraz z perspektywy czasu jak jest większa nie ma problemów z zasypianiem – zasypia odkładana do łóżeczka, sprawnie pije z kubka, nie musimy pilnować smoków aby wychodziły z nami kiedy my wychodzimy – jest super :) – moje kolejne dziecko smoka nie dostanie – ale z pewnością nauczę od początku jedzenia z butelki ściągniętego co jakiś czas pokarmu :)

Co do smoczka (i w ogóle dzieci) polecam książkę Język niemowląt – Tracy Hogg, Melinda Blau.

Dodaj komentarz: