Przytul swoje dziecko

Przytul swoje dziecko

Dom, praca, przedszkole, dom, praca, dom, praca, sen. Codziennie te same schematy, codziennie bieg, życie w pędzie i ogromnym zmęczeniu. Obserwuję rodziców, którzy zawożą dzieci na kolejne zajęcia dodatkowe, którzy gnają do pracy, którzy zamiast spędzić choć chwilę z dzieckiem to „dbają” o jego rozwój. Fajnie. Ale wiecie czego potrzebuje dziecko? Mamy, Taty, Opiekuna. Stąd mój mały apel: zatrzymaj się i przytul swoje dziecko. Tylko tyle i aż tyle.

Chcemy dla swoich dzieci jak najlepiej, dbamy o nie, o ich przyszłe wykształcenie, o ich edukacje. Sami pędzimy, bo praca, bo pieniądze, bo kredyt. I w tym wszystkim trochę zapominamy o miłości. O zwykłym przytuleniu siebie, dziecka. To tak niewiele a jednocześnie tak dużo.

Przytoczę Wam dwie historie, które mocno mi zapadły w pamięć. Niby krążyły po demotywatorach i innych tego typu mało poważnych serwisach, ale są (niestety) takie prawdziwe.

„Obserwuję, jak codziennie mała dziewczynka wybiega za rodzicami idącymi do pracy. Płacze i prosi by zostali. Ale wiadomo praca. Rodzice, ani mama, ani tata nie podchodzą, gorzej, zaczynają się sprzeczać między sobą kto ma wrócić pocieszyć ich córkę. W efekcie każdy wsiada do swojego samochodu i jedzie do pracy. Małą szlochającą dziewczynkę zabiera siłą do domu babcia”.

Kiedy sobie to wyobrażam to łzy same cisną mi się do oczu. Bo takich historii jest wiele. A jednocześnie kogo zbawi pięć minut. By przytulić. Powiedzieć, że się kocha. Tylko tyle i aż tyle.

„Mały chłopiec zagaduje tatę. Tato ile zarabiasz w ciągu jednego dnia pracy? Tata się zastanawia chwilę i odpowiada, że około 100 zł. Po chwili chłopiec nadal dopytuje. Tato, a czy masz mi pożyczyć 100 zł? Tata się trochę zdenerwował, bo przecież to cały dzień jego pracy. Już chce skarcić swoje dziecko, że jak to tak, na głupoty chce wydać najpewniej, ale nie udaje mu się to, bo chłopiec kończy: bo chciałbym zapłacić ci za dzień twojej pracy abyśmy mogli go razem spędzić”.

Dzieci potrzebują rodziców. Nie potrzebują drogich zabawek, nowszego komputera czy kolejnych zajęć poszerzających ich horyzonty. One potrzebują obecności nas. Przytulenia. Okazania, że są dla nas ważne. Tyle i aż tyle. To w sumie smutny znak naszych czasów, że o przytulaniu trzeba przypominać.

Usiądź więc i przytul swoje dziecko. Tak po prostu. Nie ma nic piękniejszego niż malutkie ciepłe rączki, które wtulają się w Twoje ramiona. Bezinteresownie i z taką dziecięcą ogromną miłością. Nie zapominaj o tym, że to Twoje kochane dziecko. Po prostu przytul. Tyle.

Zamiast wrzucać status na fejsa o tym jakie masz fajne dziecko. Przytul. Zamiast nagrywać przedstawienie Twojego dziecka w przedszkolu komórką, po prostu podziwiaj a potem przytul. Przytul na dzień dobry i na dobranoc. Nie zostawiaj samego w łóżku by zasypiało w płaczu. Przytul. Ono tego potrzebuje. A to przecież niby tak niewiele.

Jakoś mi tak przykro gdy czytam takie historie, gdy sama czasem ledwo wyrabiam się z obowiązkami i brakuje mi czasu. Ale gdy siadam na podłodze i podbiega do mnie moje dziecko. Ściska mnie mocno i tuli tak zwyczajnie, to świat staje w miejscu. To jest najpiękniejsza chwila, której nie zamieniłabym na nic. Nie warta ani pieniędzy, ani awansu, ani uznania, ani dodatkowej wiedzy, ani zajęć. Jest bezcenna ♥

I ten wpis dedykuję Wam, by się w tym dzisiejszym pędzie nie pogubić. By przytulić. Buziak.

PS A Ty już dzisiaj przytulałeś? :)

Komentarze:

Codziennie po kilka razy :) i zawsze mówimy sobie jak bardzo się kochamy :)

NIGDY o tym NIE ZAPOMINAM :D

Mój sześcioletni wnuczek niedawno powiedział: babciu,kocham cię bo zawsze mnie przytulasz i nigdy mnie nie okłamałaś.

  • Joanna-Alexander Wahl
  • Odpowiedz

Ja moich sporo przytulam. Maz tez.

  • Judyta Dąbrowska
  • Odpowiedz

Cały czas przytulam :)

Ja mogłabym cały czas „wisieć” na moich dzieciątkach :) Nie…. Mnie nigdy nie trzeba przypominać o przytulaniu, całowaniu i mówieniu „kocham Cię”

Moja siostra zaraz po macierzyńskim musiała wracać do pracy…niestety..bardzo przeżywała rozstania z dzieckiem. Takim maluszkiem.W pracy płakała..żaliła mi się , jak idąc do pracy płakała, gdy widziała płaczące swoje dziecko. Mimo, iż upłynęło kilka lat to ich rozstania nadal są ciężkie, z tym, że od samego początku każdą wolną chwilę poświęcała dziecku. Teraz ich pociecha już rozumie, że mamusia i tatuś muszą iść do pracy. Ale po pracy czeka ich nagroda, uśmiech i uścisk dziecka, gdy wracają do domu ;-) Dzieci potrafią zrozumieć więcej niż my dorośli. Jeśli potrafimy im poświęcić swój czas, mimo zabiegania, mimo zmęczenia, jeśli wytłumaczymy dlaczego tak się dzieje, że rodzice „znikają” na parę dobrych godzin, to dziecko potrafi do tego się przyzwyczaić. Takie rozstania wpływają dobrze zarówno na rodziców, jak i dzieci. Wtedy najbardziej wiemy ile dla siebie znaczymy i jak silnie się kochamy ;-). Często opiekuje się ich dzieckiem bawią się razem z moim. Kiedyś moja pociecha była smutna przytuliłam ją, po czym córeczka siostry rozpłakała się, że też chce do mamusi. Przytuliłam je obie, a ona odpowiedziała, że teraz ciocia, a mamusia po pracy ;-) Często dzieci są silniejsze od nas i tego sie od nich uczmy ;-)

Ja córcie przytulam kilkanaście razy dziennie i tyle razy mowie ze ją kocham :) CUDOWNE :)

Ja też nie wyobrażam sobie dnia bez przytulanek z moimi dziećmi, najbardziej lubię jak razem leżymy i „miziamy” się chwile, i do tego szeptamy sobie do ucha coś miłego- uwielbiam to i widzę po dzieciach że one też:) ps może zrobiłabyś wpis o twoim zwykłym dniu w domu z dziecmi, jak sobie to wszystko organizujesz/organizujecie począwszy od śniadania ax do usypiania

Paulina Stępień
  • Paulina

Z chęcią zrobię taki wpis :) choć to będzie czasem lekki chaos hahah :D ale się postaram, w sumie super :)

Mój maluch chyba ma wystarczająco dużo przytulania, bo czasami słyszę: „mamo, już wystarczy tych przytulasów i buziaków” :-)

  • Jola Szyndlarewicz
  • Odpowiedz

Nie trzeba, u nas to normalne:-D

jedno nie wyklucza drugiego

Mam 16 m-cznego synka, który niestety nie lubi się przytulać :( Przytulam troszkę na siłę, zawsze się wyrywa, nie chce też dawać buziaków. Przykro mi strasznie, zwłaszcza, że ja jestem z tych bardzo przytulaśnych osób… Mam nadzieję, że to się zmieni. Trochę się martwię, czy to normalne?

  • Monika

u mnie było podobnie z córeczką od urodzenia nie chciała się przytulać. Widziałam jak inne dzieci leżą na brzuszkach i się przytulają a moją jak próbowałam przytulić to odrywała główkę do tyłu, potem jak była większa uciekała. Teraz ma 3,5 roku i od dłuższego czasu sama do mnie przybiega się przytulić ucałować i co chwila mi mówi jak bardzo mnie kocha także nie martw się na pewno wkrótce Twojemu synkowi również nie odmieni :)

Paulina Stępień
  • Paulina

Myślę, że i tak warto przytulać, może inaczej, może głaskać, ale niech czuje, że go kochasz ;)

tulę mojego Jasia co chwilę :)

Mam podobny problem co Magbien, syn 5 miesięczny od urodzenia nie chce się przytulać:-(((( Teraz kiedy ma więcej siły wręcz się odpycha rączkami, boli mnie to bardzo, bardzo mocno. Lekarz lekceważy to co mówię, nie sądzi aby było coś nie tak. Czy ktoś ma podobne problemy? Czy on z tego wyrośnie? Ktoś mi powiedział że to może być dyskomfort spowodowany refluksem,którego nie stwierdzono, ale syn mocno ulewa i słabo przybiera na wadze:-((((

  • aneta

U mnie było podobnie, każde wzięcie na ręce, żeby przytulić kończyło się odpychaniem. Dopiero w wieku ok. 5 lat synek sam z siebie zaczął się przytulać. Najważniejsze to nie szczędzić dziecku czułości, nawet kiedy się zapiera (oczywiście nic na siłę). Przytulać można się przecież także na leżąco, po prostu być blisko, masować, dotykać, głaskać, żeby dziecko czuło bliskość. Reszta przyjdzie z czasem :-)

Paulina Stępień
  • Paulina

Aneta super to podsumowałaś moim zdaniem!! :)

  • Kasia K.

Moja równiez miała refluks i również się nie lubiła przytulać. Co prawda nie łączyłam tych dwóch rzeczy nigdy, ale – to przechodzi. Refluks prędzej niż niechęć do przytulania ;) Teraz młoda ma przeszło 2 latka i często gęsto przybiega się po prostu przytulić. Czego i Tobie Elu życzę!

Bardzo ważny tekst;) po prostu przytulanie nigdy nie za wiele. Podobnie jak boli mnie gdy ktoś mi mówi odłóż swoje dziecko pomimo, że na rączkach u mnie jest z 10 minut gdy wracam z pracy, nie chcę aby się sam bawił, bo umie zająć się sobą – to też dobre, chcę poczuć swoje dziecko. Czasami ja po prostu potrzebuję go ponosić;) Ukochać wycałować ponosić. A jak wyciąga rączki do mamy to już nic więcej nie trzeba. Mama wystarczy! Tak na marginesie, Paulinko może zasugerujesz się moją opinią i stworzysz tekst na temat. Hmm, ostatnio przeglądam sobie na portalach i serwisach społecznościowych dzieci moich koleżanek (niektóre z wykształceniem pedagogicznym- naprawdę dobrych uczelni, pedagodzy z zamiłowania i wykształcenia, naprawdę jako rodzice świetnie zajmują się swoimi pociechami. I..co widzę. Tracę o nich dobre zdanie, z wieloma z nich kończyłam studia, mamy dobry kontakt. A tracę zdanie, bo..widzę zdjęcia z wakacji w KOłobrzegu roznegliżowanej 15 miesięcznej dziewczynki – wśród kliku z plaży taka jak ją pan Bóg stworzył. Zapala mi sie lampka alarmowa. Czy oni nie mają wyczucia? Druga sytuacja synek koleżanki u babci na wsi na wakacjach 2 latka – podwórko, kury, kaczki-fotografia plenerowa on nagi! Dziecko 3 miesięczne w kąpieli FB – siusiak na wierzchu. Coś się we mnie burzy. Nie chodzi o to, że dziecko jest małe i nieświadome i nago do 3 roku życia może sobie biegać. To ty rodzicu jesteś za dziecko odpowiedzialny i za to jakie zdjęcie umieszczasz w sieci. Wystarczyłyby majteczki. Jest mnóstwo serwisów i osób, które ściągają takie zdjęcia, czy ludzie nie są tego świadomi? Wiem, że super pochwalić się jak nasz 2 miesięczny synek nagi wygląda w kapieli ale czy ktoś zapytał dziecko czy chce mieć takie zdjęcie w sieci? No nie….Na początku dziwiłam się, kiedy na waszej stronie widziałam tylko skrawki rączki, nóżki, synków, nigdy całej sylwetki w kąpieli, na spacerze, podczas obiadu. Myślałam, że to aż za nadto posunięta dyskrecja, bo przecież strona jest o was dla nas o waszym życiu, w którym są również dzieci. Dziś już całkiem inaczej o tym myślę, szanuję i doceniam dyskrecję, ściskam mocno mądrych rodziców

to prawda, w biegu dnia codziennego zapominamy o drobnych gestach wartych o wiele więcej niż nowa zabawka. Dokładnie „smutny znak naszych czasów”

Paulina Stępień
  • Paulina

Niestety, stąd właśnie zamiast wynagradzać dziecku brak nas poprzez fajne gadżety, lepiej przytulić. Warte więcej niż niejedna zabawka. Oczywiście to siebie nie wyklucza, ale chyba wiadomo o co chodzi :)

Przytulam moją starszą Córkę kilkanaście razy dziennie, jeszcze częściej, od kiedy w naszym domu zamieszkała kolejna Mała Istotka. Co ciekawe, w naszym przypadku to tulenie, mówienie, że się kocha „zaprocentowalo”: starsza Córka często sama przychodzi, przytula się i mówi „mamusiu, tak strasznie cię kocham”. I to jest niesamowita chwila, taki namacalny dowód, że nto, co dajemy dzieciom, wraca do nas:)A zatem przytulajmy.

Cudownie czytać, że jednak tyle osób tuli ♥ wracacie mi wiarę w rodzicielstwo :*

cały czas się przytulamy:)! i mówimy „kocham Cię”- nie ma dnia, żebyśmy tego nie robili:)

Mój wspaniały mąż powiedział, że dziecko do prawidłowego rozwoju potrzebuje codziennie 9 przytuleń każdego rodzica ;) To takie trochę sztuczne wyliczenie i wcale się do niego nie stosowaliśmy przy naszych dzieciach, ale zapadło nam to w pamięć i tych przytulań było bardzo dużo. Teraz nasze dzieci to prawie dorosłe nastolatki (córka 15 lat, syn 17 lat), ale też lubią się czasami przytulić do mamy czy taty. Warto dzieci przytulać w każdym wieku – potem nie jest głupio przytulić się do mamy jak się jest dorosłą osobą (a tak jest w przypadku mnie i mojej mamy niestety).

Paulina Stępień
  • Paulina

Bardzo fajnie powiedziane :) myślę, że im więcej tym lepiej :D i tak jak mówisz, to zostaje na zawsze :)

przytulać i rozmawiać.. Nawet z najmniejszym dzieckiem,a ze starszym w szczególności. Ostatnio jechalam pociagiem-trasa 8-godzinna. Otwarty przedział, za mną siedział pan z synkiem może 8 letnim. obok 4 miejsca zajmowali rodzice z coreczką i synkiem, na oko 5,6 lat. Początek jazdy i już myślę, jakim cudem te dzieciaki wysiedzą :D Sama wszelkie podróże zwykle w min50% przesypiam:) Najpierw rodzice siedzieli z przodu,chłopiec z dziewczynką za nimi, potem kazdy rodzic usiadł z dzieckiem, żeby nie zaczepiały sie wzajemnie. Pare razy przeszli sie po przedziale,żeby rozruszac nogi. Dzieci całą trasę bardzo ladnie się zachowywały. Dziewczynka miała dziecięcą gazetke,chłopiec jakiś model pojazdu z lego, może jeszcze dwie zabawki,to wszystko, nie graly i nie oglądały nic na tel. Rodzice z nimi rozmawiali i pilnowali,żeby dzieci nie byly za mocno.
Pan za mną , nie mogę tego inaczej nazwac:(, miał swojego syna w głębokim poważaniu:( przez te kilka godzin ledwo sie do niego odezwał… Dziecko nie miało nic, czym mogłoby się zając, więc nic dziwnego że mu sie nudziło. NIe słyszałam, żeby ojciec z nim rozmawiał, slyszalam jedynie wsciekly ton”no uspokoj się, co ty robisz”. Ani razu nie wytlumaczył mu,czemu nie moze czegoś robić. Chlopiec przed kilka minut kopal w mój fotel, na poczatku nie zwracalam uwagi, bo nie bylo to az tak mocne,w koncu uwage zwrocila mu urocza starsza pani, potem zaczęło się od nowa i to z całą mocą, ojciec nic! odwróciłam się i grzecznie powiedziałam „a wiesz, że kiedy kopiesz w ten fotel, to ja to wszystko czuje?”. bardzo wspolczuję temu chlopcu.
Także przytulajmy i rozmawiajmy!!

przepraszam, za taki długi wpis powyżej, trochę odbiegający od tematu, ale jeszcze coś dodam:)
pociągi, nie wiem,czy tylko intercity,czy wszystkie, są teraz zaopatrywane w wagon dla mam, kupując bilet musimy poprosic o takie miejsce. Wagon ten nie jest podzielony na przedzialy, jest to duża otwarta przestrzeń wypełniona wielkimi kolorowymi miękkimi klockami, piłeczkami, zabawkami, obłożony na dole materacykami,zeby dzieci mogly bezpiecznie sie bawic. fantastyczna sprawa!! dziecko sie nie nudzi, bawi się z innymi małymi podróżnymi,a rodzice też mogą sobie wzajemnie porozmawiać i odpocząć:)

Paulinko co do przytulasków,to pamiętajmy też, że dotyczą one rodziców:) dziecko naprawdę się cieszy widząc kochających się rodziców, widząc jak wy sie przytulacie samo też chce sie przytulać i łapie dobre wzorce na swoją przyszlą relację z partnerem. Ja do dzis pamiętam, jak miałam pare lat i rodzice zawsze trzymali się za ręce na spacerach i do dzis tym wspomnieniom towarzyszy mile uczucie,ciepełko:)
Fajnie,że Wasze dzieci mają tak fajnych, energetycznych i zakochanych w sobie rodziców:)

Dodaj komentarz: