Przedszkole prywatne czy państwowe – które lepsze

Przedszkole prywatne czy państwowe – które lepsze

Lepsze przedszkole prywatne czy państwowe? Zakładając, że w ogóle macie wybór i szanse na to drugie. Nie każdy z was, a raczej waszych dzieci, ma szanse dostać się do przedszkola państwowego. Najpierw wnioski, rekrutacja i… czekanie. Albo przyjmą albo nie. Niektórzy z was pewnie świadomie odpuszczają. We wpisie chciałabym się skupić na tym co jest dobre, a co złe w obydwu rodzajach placówek.

Szczerze mówiąc niesamowicie mnie denerwuje, że nie każdy ma szansę dostać się do państwowego przedszkola. Słyszeliście te historie o braniu rozwodów by mieć dodatkowe punkty? Nigdy nie wiem, na ile są prawdziwe, ale wkurza mnie, że w ogóle są takie pomysły aby dziecko mogło chodzić do państwowej placówki.

I cała ta biurokracja, wnioski w marcu, oczekiwanie, odwołania, aaaa!

To prywatne czy państwowe?

Nie ma na to jednej odpowiedzi na to pytanie, jeśli dajmy na to pominiemy element rekrutacji, zakładając, że do obydwu dostać jest się tak samo łatwo (hahahha) to prawda jest taka, że za to, które lepsze odpowiadają ludzie. Tak właśnie to LUDZIE tworzą dobre przedszkole.

Znam czaderskie przedszkola państwowe, z ciociami jakie mogłyby być najlepszymi babciami waszych dzieci, znam też cudowne przedszkola prywatne ze świetnym podejściem do dziecka. Znam państwowe przedszkola w rozsypce, ale też prywatne z salami tak małymi, że zastanawiam się jak tam mieści się 10 dzieci, a co dopiero 15!

Ale przede wszystkim ważni są ludzie. Bo nawet w mniejszym miejscu z cudowną kadrą może być przedszkole, do którego wasze dzieci będą chodzić z przyjemnością. Tyle i aż tyle.

Budynek, sale i plac zabaw

Z moich obserwacji wszystkie przedszkola państwowe (te w bliskiej mi okolicy) są o wiele lepiej przygotowane pod względem wyposażenia, wielkości sali, czy terenu placu zabaw niż znane mi przedszkola prywatne. W ilu przedszkolach państwowych nie byłam to budynek, sale, łazienki czy ogromny plac zabaw biją na głowę prywatne placówki mieszczące się zazwyczaj w domkach jednorodzinnych.

Oczywiście niektóre przedszkola państwowe są mocno nadgryzione zębem czasu, ale są i takie, które po wyremontowaniu wyglądają fantastycznie! Niektóre wyglądają, jak żywcem wyjęte z mojego dzieciństwa, gdzieś tam zatrzymał się czas, ale jednocześnie są duże i jasne.

Prywatne w większości mają mniejsze sale i dużo schodów w środku. Oczywiście są wyjątki, są takie, które mają duże sale, sale do ćwiczeń, świetny plac zabaw. Ale niestety w większości są to domki mieszkalna zaadaptowane na przedszkole.

Przedszkole
Przedszkole

Kadra

Nie bardzo wiem co się stało z nauczycielkami (tak, tak przedszkolanka to nauczyciel) w wieku 30-40 lat. W przedszkolach państwowych spotykam najczęściej ciocie w wieku mojej mamy, a w prywatnych dziewczyny zaraz pod studiach.

I tutaj mam problem. Z jednej strony za przedszkolankami z budżetówki stoi ogromne doświadczenie i wiele roczników wychowanych dzieci, z drugiej te młode dziewczyny są często chętniej otwarte na nowości, na inne spojrzenie na dzieci, mniej „tradycyjne”. U doświadczonej przedszkolanki często trudniej zmienić jakieś przyzwyczajenia, choć to zawsze zależy od ludzi. Zawsze. Głupio mi tak uogólniać. Tak czy tak podział wiekowy zaobserwowałam w wielu odwiedzonych placówkach.

W obydwu przypadkach widzę, że się rozwijają, mają szkolenia. W mniejszym lub większym zakresie, choć wiele zależy od placówki i dyrektora.

Jest jednak jedna rzecz, która mocno przemawia za prywatnymi (choć nie każdą placówką). Liczba przedszkolanek na grupę. W przedszkolu państwowym jest na przykład 25 dzieci i jedna ciocia d0 13, a druga po 13 pracujące zgodnie z kartą nauczyciela. W prywatnym czas pracy jest 8 h, częściej są dwie ciocie na taką grupę, co na pewno ułatwia im pracę, choć z drugiej strony bite 8 godzin z dwudziestką dzieci chyba też nie jest dla nich najlepsze :) Tak czy tak, z perspektywy rodzica, podoba mi się, ja więcej pań jest jednocześnie w grupie, bo to więcej pomocy i większa szansa by skupić uwagę na konkretnym dziecku.

Nauczanie

Angielski, rytmika, korektywa, zajęcia z psychologiem czy logopedą. To obecnie najczęstsze minimum. Wszystko jednak różni się detalami. W państwowej placówce jest angielski np. 2 razy w tygodniu, nie zawsze jest szansa na dodatkowe zajęcie logopedyczne w ramach godzin pracy przedszkola.

W prywatnych też bywa różnie, są takie, gdzie grafik jest wypełniony aż do granic możliwości, a są takie, które są raczej „przechowalniami”. Zazwyczaj różni je cena.

Przedszkole
Przedszkole

Godziny pracy

I tutaj na głowę państwowe placówki biją te prywatne, które niekiedy są czynne do 20:00. Pytanie czy to dobrze?

Jedzenie

Państwowe przedszkole kojarzy wam się z domową kuchnią? I tak najczęściej jest, wielkie garnki stoją ustawione na ogromnych, nisko osadzonych palnikach. Z przedszkolnej kuchni rozchodzi się zapach gotowanego kompotu, pulpecików i ziemniaków.

Prywatne placówki często mają własną kuchnię, ale częściej jest to catering lub kuchnia wspólna dla kilku placówek (czyt. również dowóz). Własna kuchnia to najczęściej możliwość przygotowania posiłków dla dzieci, które mają np. alergie, więc to też istotne :)

Opłaty

Prywatne = płatne. Inna sprawa jest taka, że w państwowym przedszkolu często po godzinie 13:00 trzeba dopłacać np. 1 zł za każdą godzinę co sprawia, że nie jest to do końca darmowa edukacja :)

Informacje

I na koniec jeszcze jedna z moich obserwacji (jako, że mam w rodzinie dwie przedszkolanki, a moje dzieci były w prywatnym i państwowym). W prywatnym przedszkolu zawsze jest super. Dostaje się informacje (ładnie to się nazywa feedback hehe), że dziecko było super, wszystko super i w ogóle bez problemów. W państwowym rodzic dostaje informacje prawdziwą. Dziecko niemiło się zachowywało, płakało czy też było wszystko OK. To nie jest tak, że w prywatnym te dzieci są inne, niestety sama doświadczyłam tego, że jakiś problem wychodzi po czasie. Stąd albo pytaj o konkrety (z kim się bawi, co dziś robił, czy mówi itd.,) albo żyj w błogiej nieświadomości :) Nie zrozum mnie źle, nie chcę uogólniać, ale zwróć na to uwagę. Wynika to pewnie z jakiejś dziwnej obawy, że rodzice z prywatnego przedszkola będą chcieli zabrać dziecko, gdy nie będzie „idealnie”. Stąd pytaj, nawet o rzeczy, które wydają się głupie. Czekam też na Twoją opinię w tej kwestii.

I to chyba tyle.  Jak widzicie nic nie jest czarne lub białe, wiele (wszystko?) zależy nie tylko od placówki co od LUDZI. W kolejnym wpisie będzie o tym, jak wybrać przedszkole. A teraz czekam na wasze uwagi i spostrzeżenia, dajcie znać, kto z was dostał się do państwowego przedszkola :)

Komentarze:

U nas w państwowym przedszkolu tez same młode nauczycielki :)

Moja 3 letnia córcia dostała się do państwowego pzedszkola, do tego na którym mi zależało. Na wakacje nie cieszy się tak bardzo jak na fakt, ze będzie chodziła do przedszkola :)

Pracowałam w państwowym przedszkolu przez rok zaraz po studiach. I uciekalam stamtąd szybciej niż przyszłam. Nie byłam w stanie przebić się przez pseudo „doswiadczenie” „kolezanek” z pracy – pań w wieku moich rodziców. Nie robiły nic oprócz picia kawy, byłam jedyną osobą siedząca z dziećmi na dywanie. Byłyśmy we dwie na jednej zmianie do tego pomoc nauczyciela i sprzątaczka na grupie, w sumie 4 osoby na sali. Z tymże 3 siedziały przy biurku. Zero metod, nowych pomysłów i empatii do dzieci. Byle przyjść do pracy, przeżyć i wyjść. Przykre…

  • Daria

Skąd ja to znam… mam podobne doświadczenia. I nawet jeśli chciałabym pokazać inne metody pracy z dziećmi to starsze koleżanki mowia: po co, nie ma sensu. Byle się nie wysilić. Czasem gdybym mogła wyslalabym takie na emeryturę. Młodym się chce pracować kreatywnie z tymi dziecmi a starsze juz są „wypalone”

Chyba nie ma reguły. My w prywatnym, ale do państwowego nawet nie skladalam papierów.

Najlepsze domowe :D

Moje obie córeczki uczęszczały (młodsza nadal) do prywatnego przedszkola – mieszkamy na wsi, oboje pracujemy w mieście ale nie ma szans żeby dzieci chodziły do państwowego, bo nie jesteśmy tam zameldowani – paranoja)więc nawet szans nie ma na państwowe. Płacimy niemałe pieniądze, ale za żadne skarby świata nie zmieniłabym przedszkola – cudowne Panie, z mnóstwem ciekawych pomysłów i fantastycznym podejściem do dzieci. A jeśli chodzi o opłaty- jeśli miałabym dopłacać te dodatkowe godziny+ non stop kupować materiały plastyczne i inne (koleżanki w państwowych przedszkolach muszą kupować nawet papier toaletowy dzieciom!) to by się okazało, że wcale o wiele więcej nie wydaję, a nie interesują mnie żadne dodatkowe zakupy. Dużym plusem jest podejście do alergii – gotują osobno obiady (córcia miała alergię na seler i rybę, osobno gotowano jej zupy), zajęcia dodatkowe, ciągle teatrzyki, koncerty, spotkania z ciekawymi ludźmi – np podróżnikami, wycieczki – ogród botaniczny, planetarium itp. Po prostu fantastyczne przedszkole, a jest to małe miasto, odpowiednia dyrekcja z fantastyczną wizją i rewelacyjna kadra to podstawa.

Co to za moda z nazywaniem pań w przedszkolu ciociami? Przecież ciocia to również siostra mamy/ taty, lub ich bliska koleżanka, a więc osoba której można zaufać. W przypadku pani z przedszkola z zaufaniem może być różnie i według mnie lepiej by dziecko miało dystans. Mało się słyszało o przypadkach przemocy wobez dzieci w przedszkolach? Dziecko łatwiej ogarnie, że doznało czegoś złego gdy pochodzi to od osoby jednak obcej. Poza tym czy nie boisz się, że dziecko nawet nie zakwestionuje czegoś niewłaściwego bo przecież „skoro ciocia tak mówi, to na pewno wie dobrze i tak trzeba robić”

Paulina Stępień
  • Paulina

W przedszkolu dziecko spędza sporo czasu, obserwując dzieci różne, czasem więcej niż w domu. Po prostu to są bliskie osoby :) pół dzieciństwa miałaś super przyszywane ciocie :) są inne niebezpieczeństwa, absolutnie nie bagatelizować nic, ale też nie wpadać w skrajność. A przedszkole wybrać z głową :)

Moja byla w zlobku panstwowym i obecnie w przedszkolu i nie zamienilabym na prywatne. Raz ze finansowo lepiej a dwa wieksza miasto ma wieksza kontrole nad dziwlalnoscia przedszkola i jego organizacji. Ja mam z paniami z przedszkola swietny kontakt, jest mnostwo atrakcji pokrywanych z kwoty ray rodzicow… ja polecam panstwowe przedszkole ;)

  • Domowa.tv

gorzej z dostępnością :)

  • Gosia Gosia

Domowa.tv to prawda duzo 6 latkow zostalo w tym roku w przedszkolach dlatego w 2017 bedzie znowusz problem ze szkolami, potem z liceami i dostaniem sie na studia… biedni rodzice, ktorzy przez pewne posuniecia nieprzemyslane musza teraz kombinowac..

Ojj no strasznie ciężko jest się dostać do państwowego przedszkola :-( dzieci sasiadek bliźniaczy się nie dostali, dziecko sąsiadki która jest samotna matką się nie dostało… Nie wiem kto się dostaje, ale daje mi to do myślenia patrząc jakie samochody pod to państwowe przedszkole przyjeżdżają. My ze starszym synem nawet nie próbowaliśmy i poszedł do prywatnego, ale nie byliśmy z tej akademi maluchów zadowoleni, nie był to dobry wybór :-( z młodszym jeszcze mamy trochę czasu.

Mój syn chodził rok do prywatnego młode panie pełne pomysłów, standard musiał być zachowany Pani dyrektor bardzo pilnowala aby byla zachowana higiena, porządek. Minus tylko w jedzeniu bo catering przywiozil i dzieci nie wszystko jadły bo czasami byly to „wynalazki”.
Teraz chodzi do publicznego, jedzenie domowe bo gotowane w przedszkolnej kuchni dzieci zadowolone choć może mniej uczone magicznych słów jak w prywatnym. No i różnica w cenie.

Moim zdaniem prywatne przedszkole to jest to samo co panstwowe. Poniewaz obiadki sniadania podwieczorki tam i tam kosztuja. Komisja tez kosztuje. Wyprawka ze syrony przedszkola tez kosztuje i inne dodatki z pewnoscia jest ich duzo… Moim zdaniem w panstwowym jest krotko dziecko w przedszkolu a w prywatnym dluzej np. Do 16. Rodzice pracuja to plus dla nich by mogli dziecko odebrac po pracy. Niektorzy oczywiscie bo nie wszyscy pracuja do 16. W prywatnym dodatkowa godzina tez jest doplacana.. Znam przedszkole panstwowe w ktorym rowniez jest sporo schodow wewnatrz budynku. Moje dziecko chodzi wlasnie do prywatnego i nie ma tam schodow. Sa tam starsze i mlode kobiety tzn nauczycielki – frajda! Zadowolona jestem z prywatnego – przynajmniej przedszkolak ma spokoj w prywatnym w porownaniu do panstwowego – do tych halasow od starszych dzieci..

Wszystko zależy od Pań. Moja córka była rok w prywatnym – super ciocie! Dużo ruchu – duzi zabawy na świeżym powietrzu. Teraz chodzi od września do państwowego i nie jest źle ale trzeba powiedzieć ze zaangażowanie jest duuuzo niższe. Adaptacja była długa i trudna Panie nie ulatwialy :-/ im nie zależy na każdym dziecku – kliencie, na 1 miejsce mają sto chętnych. W naszym przypadku wrócilibyśmy do prywatnego gdyby nie fakt ze byłam w ciąży a prywatne przedszkole było pod moją praca, 11 km od miejsca zamieszkania. Wiec byliśmy skazani na państwowe które było blisko domu.

W obu przypadkach trzeba mieć szczęście aby trafić na dobrą i zaangażowaną nauczycielkę. Najlepsza młoda co ma już swoje dziecko. Wtedy jest szansa na większą empatie z jej strony :) aha są jeszcze przedszkola niepubliczne na prawach państwowego. Mój młodszy do takiego chodzi. Minus to duża grupa ale w 3latkach są 4 panie. Nasze przedszkole ma 10 lat i jest katolickie, czyli są tradycje i wyrobiony plan pracy. Miesięcznie wychodzi nas do 450pln chyba że chorujemy to mniej wiadomo. W centrum Warszawy :)

Mój właśnie idzie do przedszkola/żłobka domowego :) 6-ro dzieci, ciocia i wujek i dom przerobiony na raj dla dzieci :) zobaczymy jak będzie. Póki co został tam sam na dwie godzinki i bardzo pozytywnie :) nawet się za nami nie odwrócił :)

  • Ewelina Czaplińska-Filarowska
  • Odpowiedz

Państwowe :)

Dokładnie Daria, wszystko zależy od placówki.

  • Nauczyciel przedszkola
  • Odpowiedz

Przedszkolanka to dziewczynka chodząca do przedszkola (przedszkolak/przedszkolanka), a nie nauczycielka w przedszkolu!!! Bardzo cenię sobie Twoje artykuły i są bardzo poczytne, może dzięki temu uświadomiłabyś kilka osób w tej kwestii. Pozdrawiam

Paulina Stępień
  • Paulina

hmmm, a pwn na to ma inne zdanie, http://sjp.pwn.pl/slowniki/Przedszkolanka.html
wtedy chyba chłopiec powinien być przedszkolanin?
tak czy tak, najfajniej byłoby pamiętać o tym, że to nauczyciel i już :)

Moja córcia od września chodzi do przedszkola państwowego, które prowadzone jest metodą Montessori. Jestem bardzo zadowolona. Poza opłatami standardowymi, czyli pobyt i jedzenie mieliśmy składkę grupową na materiały oraz na Radę Rodziców z której finansowane są prezenty na Mikołaja oraz różne przedstawienia czy koncerty. Z zajęć dodatkowych jest angielski 5 razy w tygodniu, raz w tygodniu tańce oraz gimnastyka. Panie są i starsze i młodsze, ale wszystkie świetne. Córcia chodzi bardzo chętnie. Na początku co prawda były płaczki, płakała ale do przedszkola chciała iść za to teraz jej smutno jak jest chora i musi zostać w domu. Tak więc ja jestem jak najbardziej za moim państwowym, ale wiadomo że to wszystko zależy od przedszkolanek oraz od dyrekcji, na to w jakim stopniu zależy im na tym, żeby dzieciom było dobrze w przedszkolu :)

Paulina Stępień
  • Paulina

państwowe z montessori? Serio taka kombinacja jest możliwa w ogóle?

  • Milena

Najwidoczniej możliwe ;) mieszkamy w Puławach

  • Magda

Paulina 30.04.2016 12:46
państwowe z montessori? Serio taka kombinacja jest możliwa w ogóle? :))) Jeśli Montesori to tylko w placówkach państwowych , w prywatnych to pic na wodę w celu przyciagnięcia klienta ,Tylko doskonale wykwalifikowany nauczyciel z dobrą bazą dydaktyczną poradzi sobie z tą metodą :)(czyli będzie skuteczna i przyniesie korzyści )

  • Beata Świątek-Brzezińska
  • Odpowiedz

My bylismy najpierw w prywatnym – teraz drugi rok w panstwowym. Kazde ma swoje wady i zalety – zalezy jak sie trafi :)

Państwowe oczywiście

U nas są tylko prywatne

  • Katarzyna Mańkowska
  • Odpowiedz

My w prywatnym ;) I nie zamieniłabym na inne ;)

Nie wiem które lepsze, nie mam porównania. Moja chodzi do państwowego i ma świetne panie, pełne pomysłów, ciepłe, serdeczne. Nie mam się do czego przyczepić :)

Syn nie dostał się do państwowego przedszkola (a mamy je pod blokiem) :( od września zapisałam go do prywatnego. To fakt ze do publicznych placowek dostają się najczęściej dzieci „po znajmosci”. Starsze nauczycielki w panstwowych bo pracuja na Kartę nauczyciela. To co mnie drazni w prwatnych to widze mlody personel ktory nie jest za dobrze wynagradzany i nauczycielki ktore pracuja w prywatnych szukaja czegos lepszego i uciekaja do panstwowki. Ale to co piszesz to święta prawda, że personel tworzy klimat i to jest najważniejsze.

Mieszkamy w dużym mieście i w marcu złożyliśmy wniosek o przyjęcie naszego 3-latka do przedszkola państwowego. Miałam mieszane uczucia i bałam się, że zostaniemy odesłani z kwitkiem. Ku mojemu zdziwieniu syn dostał się do placówki pierwszego wyboru bez żadnego problemu, a przedszkole widząc dużą ilość chętnych, stworzyło dwie dodatkowe grupy i tym samym nadprogramowo przyjęto 36-cioro dzieci.

Pracowalam w prywatnym przedszkolu w Pl a teraz w panstwoym, ale ewabgelickim przedszkolu w De…
I powiem tyle: przedszkole tworza ludzie…ktorzy maja tworcze podejscie do pracy z dzieckiem…to tego dochodzi koncepcja przedszkola ale i warunki, jaki przedszkole oferuje!
Niestety z doswiadczenie wiem, ze placowka polskim daleko jeszcze do tych na zachodzie… i niestety w Pl czesto jest przesyt dodatkowych zajec: logopedia, ang, rytmika, szachy…. a gdzie w tym wszystkim czas na „nieprzerwalna prace dziecka, ktora pownna trwac minimum 3h??” gdzie czas aby dziecko „nudzilo sie i poszukiwalo”….
to jest bezcenne i wazne i choc dla niektorych pozostanie niezrozumiele- jest to wazniejsze anizeli wszelkie dodatkowe zajecia.
Dlatego nieustannie bije tu w komentarzach i powoluje sie ped. Montessori- bo ona wg mnie w rozsadny sposob podchodzi do dziecka i okresla dokladnie zadania nauczyciela.
BTW polecam przedszkole Montessori „Slonecznik” w Warszawie – to nie jest reklama:) Mialam tam praktyki i uwazam, ze jest to niesamowite miejsce zarowno dla dzieci jak i dla rodzicow…bo wlasnie przedszkole powinno byc PARTNEREM jesli chodzi o wychowanie dzieci- byc w stalym kontakcie z rodzicami…
to tyle:P

Paulina Stępień
  • Paulina

Pedagogika Montessori jest mi bardzo bliska, ale tak to prawda z tym nadmiarem zajęć w wielu placówkach. Mam jednak taki zgrzyt między zapewnieniem warunków by dziecko się nudziło w sposób kreatywny, a przesiadywaniem w przechowalni, to bywa trudne szczególnie na początku gdy szuka się przedszkola. Stąd jak mówisz przedszkole powinno być partnerem co nie est takie oczywiste.

Szczerze mówiąc nie mam jakoś wielkiego zaufania do prywatnych placówek. Te, które widziałam (tylko w ramach oględzin przed zapisaniem corki) nie wyglądały jakoś super hiper interesująco. Udało nam się dostać do państwowego blisko domu, na razie do porannej grupy, od września prawdopodobnie calodziennej i to przedszkole skradlo moje serce, a i opinie ma bdb.

  • Asia Mikołajczak
  • Odpowiedz

Znam takie prywatne przedszkole, w którym właścicielka zakazała wychowawczyniom mówić rodzicom dzieci jakichkolwiek negatywnych rzeczy czy zgłaszać problemów. Wszystko miało być cacy i koniec :D

Niestety czy stety, mam podobne do Twoich doświadczenia. Syn chodził do prywatnego żłobka, gdzie zawsze wszystko było świetnie. Dopiero kiedy zaczęłam pod koniec (kiedy mial już prawie 3 lata) sama dopytywać, okazywalo się, ze tak cudnie nie bywało. Teraz jest w państwowym przedszkolu i mam rzetelną informację. Mogę też przyjść na specjalne indywidualne spotkanie, by dłużej porozmawiać. Nauczycielki same zachęcają, by pytać, rozmawiać, współpracować.

To ja mam inne doświadczenia z feedbackiem. Moje dziecko chodziło do dwóch prywatnych placówek i jednego państwowego. W pierwszym prywatnym cudownie (własna kuchnia, pyszne jedzenie, bez cukru i konserwantów, wypasiony plac zabaw, duże sale, małe grupy, fajne zajęcia dodatkowe, cudowne ciocie). Faktycznie przez kilka miesięcy pracowała tam jedna ciocia, która zawsze mówiła że wszystko w porządku, ale poza tym wszystkie rzetelnie informowały o zachowaniu dziecka. Po przeprowadzce mieliśmy epizod z państwowym przedszkolem, ciocie w roznym wieku, gdzie mój syn często chorowal, nie chciał tam chodzić a wszystkie ciocie zawsze mówiły, że wszystko ok. Okazało się, że dzieci były wietrzone przy otwartych oknach w zimę, piły z jednego kubka, dzieci głównie bawiły się same bo ciocie siedziały i czytały sobie książki. Poza tym w zimne miesiące nie wychodzili na dwór, nie myli zębów… Ucieklismy stamtąd. Teraz syn chodzi do prywatnego przedszkola. Co prawda mają catering, ale jedzenie pyszne, domowe. Zajęcia super, ciocie zawsze uśmiechnięte, w różnym wieku, zawsze mówią jak coś jest nie tak. Więc nie zawsze jest tak, że w prywatnych przedszkolach jest gorzej z feedbackiem…. ale racja, że przedszkole niezależnie czy prywatne czy państwowe tworzą ludzie.

Pracowalam w prywatnym przedszkolu i potwierdzam MA BYC WSZYSTKO CACY! Opiekunki maja nakazywane by nie przekazywac zlych informacji albo przekazywac je tak by mniej bolalo. Niestety takie sa realia. Bardziej od dobra dzieci licza sie pieniadze. Aczkolwiek nie twierdze, ze to jest regula.

  • Domowa.tv

a jak to uzasadniali oficjalnie? (uzasadniali w ogóle?) :) i dziękuję za komentarz, uściski

  • Justyna De

Nie po prostu kiedy nie wydarzylo sie w ich mniemaniu nic strasznego to Panie nie mowily o tym:) mowily to co rodzicow by ucieszylo lub nie zmartwilo:) oczywiscie sa rodzice ktorzy znaja swoje dzieci i wiedza czego maja sie spodziewac ale nie mniej jednak, nie ma szczerosci:)

  • Agata Bogusiewicz
  • Odpowiedz

Moje spostrzeżenia są zgoła inne. Moje dziecko dwa lata chodziło do prywatnego małego przedszkola, teraz poszła do państwowego.
Po1 poziom organizacji był 1000x wyższy – nie musiałam sie martwić strojem aniołka, króliczka czy nauką wierszyka na przedstawienie, wszystko było dopiete na ostatni guzik. Tak samo wszystkie teatrzyki, dni dziecka itp. Zdarzało sie ze dowiadywalam sie po fakcie, jest zupełnie inaczej
Po2 nikt nie miał oporów żeby powiedzieć że moje dziecko zachowało sie źle, albo ma z czymś problemy, panie bardzo życzliwe i otwarte. Za to teraz przychodzę i jeśli czegoś nie dowiem sie od dziecka to nie dowiem sie niczego. Od tego co trzeba przynieść i przygotować po usłyszenie od pani „chyba było w porządku” tzn jak?
Po3 dla mnie chyba najważniejsze. Poziom zadbania dzieci. Przez dwa lata poza gilem w nosie nie było poważniejszych problemów. Za to teraz od września nieustajaca infekcja, dwa zapalenia oskrzeli i jedno zapalenie płuc. Raz spróbowalam zwrócić uwagę to niemal w twarz nie dostałam.
Doliczając wszystkie komitety, wyjścia, teatrzyki, składki na święta i podstawowe opłaty moje przedszkole wcale dużo drożej nie wychodziło. Drugie dziecko napewno zacznie swoja przygodę w tym punkcie przedszkolnym

Na podstawie moich doświadczeń – jest zupełnie odwrotnie :D W przedszkolu prywatnym spotkania co miesiąc w okresie trudnym dla dziecka, omawianie tego, co się dzieje, wspólne szukanie rozwiązań, pełna współpraca z nauczycielami. W przedszkolu publicznym wychowawczyni do mojej przyjaciółki (przy jej dziecku): „Syn jest strasznie niegrzeczny, niech się pani tym zajmie”. Także to nie jest kwestia tego, kto jest właścicielem przedszkola, ale kto w nim pracuje :)

  • Asia Osman

Prawda jest taka,że i właściciel i kadra są bardzo ważne.

  • Justyna Malyszewska Chm
  • Odpowiedz

aż mi ciśnienie skoczyło! musiały Panie trafić na jakichś nieodpowiedzialnych ludzi. Ja mam zupełnie inne odczucia. W placówkach państwowych nie tylko w przedszkolach ( relikty prl-u) dużo większą odpowiedzialność nakłada się na rodziców oczekując że wszelkie problemy które się pojawiają rozwiążą rodzice bez udziału biednych zmęczonych pań nauczycielek. W państwowych Panie mają przykaz chodzenia elegancko w rajstopkach i spódniczkach i najlepiej na obcasie. Ja w swojej pracy przebierałam się w dresy żeby móc siedzieć na dywanie aby dzieci mogły przyjść się pobawić czy przytulić. Znam nauczycielki z przedszkoli państwowych i prywatnych. Te z prywatnych muszą podnosić swoje kwalifikacje a te z państwowych udają że robią awans zawodowy i sądzą że to rodzice są dla nich a nie odwrotnie ( są oczywiście wyjątki).

Moje dzieci chodzą do państwowych przedszkoli. Panie mówią absolutnie całą prawdę, opowiadają chętnie, widać, ze obserwują dzieci. Ja jestem mega zadowolona a dzieci kochają swoje przedszkole i swoje panie :)

  • Agnieszka Dąbrowska
  • Odpowiedz

Mi dziewczyny z wydziału (pedagogiki UW), które mają już spore doświadczenie w pracy w przedszkolu mówiły, że brak udzielania informacji rodzicom o dziecku w przedszkolu prywatnym to odgórne polecenie dyrekcji. Jeśli chce się czegoś dowiedzieć o dziecku to należy pytać dyrektora, wychowawcy nie mogą mówić nic „złego” o dziecku, mogą wymieniać jedynie „pozytywy” i postępy. Chore lecz prawdziwe.

  • Aśka Rusnarczyk
  • Odpowiedz

Może warto w takim razie poruszać ten temat z dyrektorem danego przedszkola, że jako rodzic oczekujesz prawdziwej informacji o zachowaniu dziecka? Jeśli zgłosi się kilka mam z taką uwagą to może ktoś zrozumie że nie chcecie usłyszę że wszystko cacy cacy, a że chodzi o rzetelną informację i o dobro dziecka.

miałam dziecko i w prywatnym i w państwowym przedszkolu i uważam że państwowe jest lepsze ja nie narzekam

Pracuję w przedszkolu prywatnym i sama mam w nim dziecko. Stawiamy na informowanie rodziców o wszystkim i chcemy być informowane o wszystkim. Jestem zdziwiona złymi komentarzami. Takie placówki prywatne, o których wspominacie, to złe placówki, prowadzone przez dziwne osoby, chcące tylko zarobić. A szkoda :(

Mam dwójkę dzieci. Syna i córkę. Córka najpierw posłałam do przedszkola publicznego, wszystko byłoby wporządku, ale to „przeludnienie” w sali naprawdę dało się we znaki, po drugie opłaty bardzo rosły, ok. 250zł z wyżywieniem. Mieszkamy w okolicy Lublina, ale do przedszkola dojeżdżamy właśnie do Lublina. Postanowiłam zapłacić nieco więcej i mieć przedszkole pod nosem, ale prywatne, gdy obliczyłam koszty dojazdów wcale różnicy takiej nie odczuwam,a dziecko jest w kilku osobowej, czasami w kilkunastosobowej grupie. Syna również już do żłobka wysyłam do tego samego przedszkola. Jeśli ktoś szuka, to polecam przedszkole i żłobek Casper w Woli Skromowskiej :)

Robiłam przegląd warszawskich przedszkoli i wybrałam dla dziecka przedszkole prywatne. W ARM, gdzie Jasio poszedł nawet posiłki są lepsze.

Mój synek też chodził do publicznego przedszkola i pomimo, ze było trochę taniej to jednak tę różnicę w cenie widać. Posiłki były zupełnie innej jakości – dużo gorsze niż teraz w tequeście. Może to wina przedszkola, na które trafiłam, ale zraziłam się bardzo.

Dodaj komentarz: