Przedszkole prywatne czy państwowe – które lepsze

, komentarze: 34

Przedszkole prywatne czy państwowe – które lepsze

Lepsze przedszkole prywatne czy państwowe? Zakładając, że w ogóle macie wybór i szanse na to drugie. Nie każdy z was, a raczej waszych dzieci, ma szanse dostać się do przedszkola państwowego. Najpierw wnioski, rekrutacja i… czekanie. Albo przyjmą albo nie. Niektórzy z was pewnie świadomie odpuszczają. We wpisie chciałabym się skupić na tym co jest dobre, a co złe w obydwu rodzajach placówek.

Szczerze mówiąc niesamowicie mnie denerwuje, że nie każdy ma szansę dostać się do państwowego przedszkola. Słyszeliście te historie o braniu rozwodów by mieć dodatkowe punkty? Nigdy nie wiem, na ile są prawdziwe, ale wkurza mnie, że w ogóle są takie pomysły aby dziecko mogło chodzić do państwowej placówki.

I cała ta biurokracja, wnioski w marcu, oczekiwanie, odwołania, aaaa!

To prywatne czy państwowe?

Nie ma na to jednej odpowiedzi na to pytanie, jeśli dajmy na to pominiemy element rekrutacji, zakładając, że do obydwu dostać jest się tak samo łatwo (hahahha) to prawda jest taka, że za to, które lepsze odpowiadają ludzie. Tak właśnie to LUDZIE tworzą dobre przedszkole.

Znam czaderskie przedszkola państwowe, z ciociami jakie mogłyby być najlepszymi babciami waszych dzieci, znam też cudowne przedszkola prywatne ze świetnym podejściem do dziecka. Znam państwowe przedszkola w rozsypce, ale też prywatne z salami tak małymi, że zastanawiam się jak tam mieści się 10 dzieci, a co dopiero 15!

Ale przede wszystkim ważni są ludzie. Bo nawet w mniejszym miejscu z cudowną kadrą może być przedszkole, do którego wasze dzieci będą chodzić z przyjemnością. Tyle i aż tyle.

Budynek, sale i plac zabaw

Z moich obserwacji wszystkie przedszkola państwowe (te w bliskiej mi okolicy) są o wiele lepiej przygotowane pod względem wyposażenia, wielkości sali, czy terenu placu zabaw niż znane mi przedszkola prywatne. W ilu przedszkolach państwowych nie byłam to budynek, sale, łazienki czy ogromny plac zabaw biją na głowę prywatne placówki mieszczące się zazwyczaj w domkach jednorodzinnych.

Oczywiście niektóre przedszkola państwowe są mocno nadgryzione zębem czasu, ale są i takie, które po wyremontowaniu wyglądają fantastycznie! Niektóre wyglądają, jak żywcem wyjęte z mojego dzieciństwa, gdzieś tam zatrzymał się czas, ale jednocześnie są duże i jasne.

Prywatne w większości mają mniejsze sale i dużo schodów w środku. Oczywiście są wyjątki, są takie, które mają duże sale, sale do ćwiczeń, świetny plac zabaw. Ale niestety w większości są to domki mieszkalna zaadaptowane na przedszkole.

Przedszkole
Przedszkole

Kadra

Nie bardzo wiem co się stało z nauczycielkami (tak, tak przedszkolanka to nauczyciel) w wieku 30-40 lat. W przedszkolach państwowych spotykam najczęściej ciocie w wieku mojej mamy, a w prywatnych dziewczyny zaraz pod studiach.

I tutaj mam problem. Z jednej strony za przedszkolankami z budżetówki stoi ogromne doświadczenie i wiele roczników wychowanych dzieci, z drugiej te młode dziewczyny są często chętniej otwarte na nowości, na inne spojrzenie na dzieci, mniej „tradycyjne”. U doświadczonej przedszkolanki często trudniej zmienić jakieś przyzwyczajenia, choć to zawsze zależy od ludzi. Zawsze. Głupio mi tak uogólniać. Tak czy tak podział wiekowy zaobserwowałam w wielu odwiedzonych placówkach.

W obydwu przypadkach widzę, że się rozwijają, mają szkolenia. W mniejszym lub większym zakresie, choć wiele zależy od placówki i dyrektora.

Jest jednak jedna rzecz, która mocno przemawia za prywatnymi (choć nie każdą placówką). Liczba przedszkolanek na grupę. W przedszkolu państwowym jest na przykład 25 dzieci i jedna ciocia d0 13, a druga po 13 pracujące zgodnie z kartą nauczyciela. W prywatnym czas pracy jest 8 h, częściej są dwie ciocie na taką grupę, co na pewno ułatwia im pracę, choć z drugiej strony bite 8 godzin z dwudziestką dzieci chyba też nie jest dla nich najlepsze :) Tak czy tak, z perspektywy rodzica, podoba mi się, ja więcej pań jest jednocześnie w grupie, bo to więcej pomocy i większa szansa by skupić uwagę na konkretnym dziecku.

Nauczanie

Angielski, rytmika, korektywa, zajęcia z psychologiem czy logopedą. To obecnie najczęstsze minimum. Wszystko jednak różni się detalami. W państwowej placówce jest angielski np. 2 razy w tygodniu, nie zawsze jest szansa na dodatkowe zajęcie logopedyczne w ramach godzin pracy przedszkola.

W prywatnych też bywa różnie, są takie, gdzie grafik jest wypełniony aż do granic możliwości, a są takie, które są raczej „przechowalniami”. Zazwyczaj różni je cena.

Przedszkole
Przedszkole

Godziny pracy

I tutaj na głowę państwowe placówki biją te prywatne, które niekiedy są czynne do 20:00. Pytanie czy to dobrze?

Jedzenie

Państwowe przedszkole kojarzy wam się z domową kuchnią? I tak najczęściej jest, wielkie garnki stoją ustawione na ogromnych, nisko osadzonych palnikach. Z przedszkolnej kuchni rozchodzi się zapach gotowanego kompotu, pulpecików i ziemniaków.

Prywatne placówki często mają własną kuchnię, ale częściej jest to catering lub kuchnia wspólna dla kilku placówek (czyt. również dowóz). Własna kuchnia to najczęściej możliwość przygotowania posiłków dla dzieci, które mają np. alergie, więc to też istotne :)

Opłaty

Prywatne = płatne. Inna sprawa jest taka, że w państwowym przedszkolu często po godzinie 13:00 trzeba dopłacać np. 1 zł za każdą godzinę co sprawia, że nie jest to do końca darmowa edukacja :)

I to chyba tyle.  Jak widzicie nic nie jest czarne lub białe, wiele zależy od placówki i LUDZI. W kolejnym wpisie będzie o tym, jak wybrać przedszkole. A teraz czekam na wasze uwagi i spostrzeżenia, dajcie znać, kto z was dostał się do państwowego przedszkola :)

Komentarze:

U nas w państwowym przedszkolu tez same młode nauczycielki :)

Moja 3 letnia córcia dostała się do państwowego pzedszkola, do tego na którym mi zależało. Na wakacje nie cieszy się tak bardzo jak na fakt, ze będzie chodziła do przedszkola :)

Pracowałam w państwowym przedszkolu przez rok zaraz po studiach. I uciekalam stamtąd szybciej niż przyszłam. Nie byłam w stanie przebić się przez pseudo „doswiadczenie” „kolezanek” z pracy – pań w wieku moich rodziców. Nie robiły nic oprócz picia kawy, byłam jedyną osobą siedząca z dziećmi na dywanie. Byłyśmy we dwie na jednej zmianie do tego pomoc nauczyciela i sprzątaczka na grupie, w sumie 4 osoby na sali. Z tymże 3 siedziały przy biurku. Zero metod, nowych pomysłów i empatii do dzieci. Byle przyjść do pracy, przeżyć i wyjść. Przykre…

Chyba nie ma reguły. My w prywatnym, ale do państwowego nawet nie skladalam papierów.

Najlepsze domowe :D

Moje obie córeczki uczęszczały (młodsza nadal) do prywatnego przedszkola – mieszkamy na wsi, oboje pracujemy w mieście ale nie ma szans żeby dzieci chodziły do państwowego, bo nie jesteśmy tam zameldowani – paranoja)więc nawet szans nie ma na państwowe. Płacimy niemałe pieniądze, ale za żadne skarby świata nie zmieniłabym przedszkola – cudowne Panie, z mnóstwem ciekawych pomysłów i fantastycznym podejściem do dzieci. A jeśli chodzi o opłaty- jeśli miałabym dopłacać te dodatkowe godziny+ non stop kupować materiały plastyczne i inne (koleżanki w państwowych przedszkolach muszą kupować nawet papier toaletowy dzieciom!) to by się okazało, że wcale o wiele więcej nie wydaję, a nie interesują mnie żadne dodatkowe zakupy. Dużym plusem jest podejście do alergii – gotują osobno obiady (córcia miała alergię na seler i rybę, osobno gotowano jej zupy), zajęcia dodatkowe, ciągle teatrzyki, koncerty, spotkania z ciekawymi ludźmi – np podróżnikami, wycieczki – ogród botaniczny, planetarium itp. Po prostu fantastyczne przedszkole, a jest to małe miasto, odpowiednia dyrekcja z fantastyczną wizją i rewelacyjna kadra to podstawa.

Co to za moda z nazywaniem pań w przedszkolu ciociami? Przecież ciocia to również siostra mamy/ taty, lub ich bliska koleżanka, a więc osoba której można zaufać. W przypadku pani z przedszkola z zaufaniem może być różnie i według mnie lepiej by dziecko miało dystans. Mało się słyszało o przypadkach przemocy wobez dzieci w przedszkolach? Dziecko łatwiej ogarnie, że doznało czegoś złego gdy pochodzi to od osoby jednak obcej. Poza tym czy nie boisz się, że dziecko nawet nie zakwestionuje czegoś niewłaściwego bo przecież „skoro ciocia tak mówi, to na pewno wie dobrze i tak trzeba robić”

Paulina

29.04.2016 23:53

W przedszkolu dziecko spędza sporo czasu, obserwując dzieci różne, czasem więcej niż w domu. Po prostu to są bliskie osoby :) pół dzieciństwa miałaś super przyszywane ciocie :) są inne niebezpieczeństwa, absolutnie nie bagatelizować nic, ale też nie wpadać w skrajność. A przedszkole wybrać z głową :)

Moja byla w zlobku panstwowym i obecnie w przedszkolu i nie zamienilabym na prywatne. Raz ze finansowo lepiej a dwa wieksza miasto ma wieksza kontrole nad dziwlalnoscia przedszkola i jego organizacji. Ja mam z paniami z przedszkola swietny kontakt, jest mnostwo atrakcji pokrywanych z kwoty ray rodzicow… ja polecam panstwowe przedszkole ;)

Domowa.tv

29.04.2016 21:50

gorzej z dostępnością :)

Gosia Gosia

30.04.2016 10:31

Domowa.tv to prawda duzo 6 latkow zostalo w tym roku w przedszkolach dlatego w 2017 bedzie znowusz problem ze szkolami, potem z liceami i dostaniem sie na studia… biedni rodzice, ktorzy przez pewne posuniecia nieprzemyslane musza teraz kombinowac..

Ojj no strasznie ciężko jest się dostać do państwowego przedszkola :-( dzieci sasiadek bliźniaczy się nie dostali, dziecko sąsiadki która jest samotna matką się nie dostało… Nie wiem kto się dostaje, ale daje mi to do myślenia patrząc jakie samochody pod to państwowe przedszkole przyjeżdżają. My ze starszym synem nawet nie próbowaliśmy i poszedł do prywatnego, ale nie byliśmy z tej akademi maluchów zadowoleni, nie był to dobry wybór :-( z młodszym jeszcze mamy trochę czasu.

Mój syn chodził rok do prywatnego młode panie pełne pomysłów, standard musiał być zachowany Pani dyrektor bardzo pilnowala aby byla zachowana higiena, porządek. Minus tylko w jedzeniu bo catering przywiozil i dzieci nie wszystko jadły bo czasami byly to „wynalazki”.
Teraz chodzi do publicznego, jedzenie domowe bo gotowane w przedszkolnej kuchni dzieci zadowolone choć może mniej uczone magicznych słów jak w prywatnym. No i różnica w cenie.

Moim zdaniem prywatne przedszkole to jest to samo co panstwowe. Poniewaz obiadki sniadania podwieczorki tam i tam kosztuja. Komisja tez kosztuje. Wyprawka ze syrony przedszkola tez kosztuje i inne dodatki z pewnoscia jest ich duzo… Moim zdaniem w panstwowym jest krotko dziecko w przedszkolu a w prywatnym dluzej np. Do 16. Rodzice pracuja to plus dla nich by mogli dziecko odebrac po pracy. Niektorzy oczywiscie bo nie wszyscy pracuja do 16. W prywatnym dodatkowa godzina tez jest doplacana.. Znam przedszkole panstwowe w ktorym rowniez jest sporo schodow wewnatrz budynku. Moje dziecko chodzi wlasnie do prywatnego i nie ma tam schodow. Sa tam starsze i mlode kobiety tzn nauczycielki – frajda! Zadowolona jestem z prywatnego – przynajmniej przedszkolak ma spokoj w prywatnym w porownaniu do panstwowego – do tych halasow od starszych dzieci..

Wszystko zależy od Pań. Moja córka była rok w prywatnym – super ciocie! Dużo ruchu – duzi zabawy na świeżym powietrzu. Teraz chodzi od września do państwowego i nie jest źle ale trzeba powiedzieć ze zaangażowanie jest duuuzo niższe. Adaptacja była długa i trudna Panie nie ulatwialy :-/ im nie zależy na każdym dziecku – kliencie, na 1 miejsce mają sto chętnych. W naszym przypadku wrócilibyśmy do prywatnego gdyby nie fakt ze byłam w ciąży a prywatne przedszkole było pod moją praca, 11 km od miejsca zamieszkania. Wiec byliśmy skazani na państwowe które było blisko domu.

W obu przypadkach trzeba mieć szczęście aby trafić na dobrą i zaangażowaną nauczycielkę. Najlepsza młoda co ma już swoje dziecko. Wtedy jest szansa na większą empatie z jej strony :) aha są jeszcze przedszkola niepubliczne na prawach państwowego. Mój młodszy do takiego chodzi. Minus to duża grupa ale w 3latkach są 4 panie. Nasze przedszkole ma 10 lat i jest katolickie, czyli są tradycje i wyrobiony plan pracy. Miesięcznie wychodzi nas do 450pln chyba że chorujemy to mniej wiadomo. W centrum Warszawy :)

Mój właśnie idzie do przedszkola/żłobka domowego :) 6-ro dzieci, ciocia i wujek i dom przerobiony na raj dla dzieci :) zobaczymy jak będzie. Póki co został tam sam na dwie godzinki i bardzo pozytywnie :) nawet się za nami nie odwrócił :)

Ewelina Czaplińska-Filarowska

30.04.2016 08:28 Odpowiedz

Państwowe :)

Dokładnie Daria, wszystko zależy od placówki.

Nauczyciel przedszkola

30.04.2016 11:37 Odpowiedz

Przedszkolanka to dziewczynka chodząca do przedszkola (przedszkolak/przedszkolanka), a nie nauczycielka w przedszkolu!!! Bardzo cenię sobie Twoje artykuły i są bardzo poczytne, może dzięki temu uświadomiłabyś kilka osób w tej kwestii. Pozdrawiam

Paulina

30.04.2016 11:50

hmmm, a pwn na to ma inne zdanie, http://sjp.pwn.pl/slowniki/Przedszkolanka.html
wtedy chyba chłopiec powinien być przedszkolanin?
tak czy tak, najfajniej byłoby pamiętać o tym, że to nauczyciel i już :)

Moja córcia od września chodzi do przedszkola państwowego, które prowadzone jest metodą Montessori. Jestem bardzo zadowolona. Poza opłatami standardowymi, czyli pobyt i jedzenie mieliśmy składkę grupową na materiały oraz na Radę Rodziców z której finansowane są prezenty na Mikołaja oraz różne przedstawienia czy koncerty. Z zajęć dodatkowych jest angielski 5 razy w tygodniu, raz w tygodniu tańce oraz gimnastyka. Panie są i starsze i młodsze, ale wszystkie świetne. Córcia chodzi bardzo chętnie. Na początku co prawda były płaczki, płakała ale do przedszkola chciała iść za to teraz jej smutno jak jest chora i musi zostać w domu. Tak więc ja jestem jak najbardziej za moim państwowym, ale wiadomo że to wszystko zależy od przedszkolanek oraz od dyrekcji, na to w jakim stopniu zależy im na tym, żeby dzieciom było dobrze w przedszkolu :)

Paulina

30.04.2016 12:46

państwowe z montessori? Serio taka kombinacja jest możliwa w ogóle?

Milena

30.04.2016 14:43

Najwidoczniej możliwe ;) mieszkamy w Puławach

Magda

01.08.2016 23:59

Paulina 30.04.2016 12:46
państwowe z montessori? Serio taka kombinacja jest możliwa w ogóle? :))) Jeśli Montesori to tylko w placówkach państwowych , w prywatnych to pic na wodę w celu przyciagnięcia klienta ,Tylko doskonale wykwalifikowany nauczyciel z dobrą bazą dydaktyczną poradzi sobie z tą metodą :)(czyli będzie skuteczna i przyniesie korzyści )

Beata Świątek-Brzezińska

30.04.2016 10:50 Odpowiedz

My bylismy najpierw w prywatnym – teraz drugi rok w panstwowym. Kazde ma swoje wady i zalety – zalezy jak sie trafi :)

Państwowe oczywiście

U nas są tylko prywatne

Katarzyna Mańkowska

30.04.2016 12:28 Odpowiedz

My w prywatnym ;) I nie zamieniłabym na inne ;)

Nie wiem które lepsze, nie mam porównania. Moja chodzi do państwowego i ma świetne panie, pełne pomysłów, ciepłe, serdeczne. Nie mam się do czego przyczepić :)

Syn nie dostał się do państwowego przedszkola (a mamy je pod blokiem) :( od września zapisałam go do prywatnego. To fakt ze do publicznych placowek dostają się najczęściej dzieci „po znajmosci”. Starsze nauczycielki w panstwowych bo pracuja na Kartę nauczyciela. To co mnie drazni w prwatnych to widze mlody personel ktory nie jest za dobrze wynagradzany i nauczycielki ktore pracuja w prywatnych szukaja czegos lepszego i uciekaja do panstwowki. Ale to co piszesz to święta prawda, że personel tworzy klimat i to jest najważniejsze.

Mieszkamy w dużym mieście i w marcu złożyliśmy wniosek o przyjęcie naszego 3-latka do przedszkola państwowego. Miałam mieszane uczucia i bałam się, że zostaniemy odesłani z kwitkiem. Ku mojemu zdziwieniu syn dostał się do placówki pierwszego wyboru bez żadnego problemu, a przedszkole widząc dużą ilość chętnych, stworzyło dwie dodatkowe grupy i tym samym nadprogramowo przyjęto 36-cioro dzieci.

Pracowalam w prywatnym przedszkolu w Pl a teraz w panstwoym, ale ewabgelickim przedszkolu w De…
I powiem tyle: przedszkole tworza ludzie…ktorzy maja tworcze podejscie do pracy z dzieckiem…to tego dochodzi koncepcja przedszkola ale i warunki, jaki przedszkole oferuje!
Niestety z doswiadczenie wiem, ze placowka polskim daleko jeszcze do tych na zachodzie… i niestety w Pl czesto jest przesyt dodatkowych zajec: logopedia, ang, rytmika, szachy…. a gdzie w tym wszystkim czas na „nieprzerwalna prace dziecka, ktora pownna trwac minimum 3h??” gdzie czas aby dziecko „nudzilo sie i poszukiwalo”….
to jest bezcenne i wazne i choc dla niektorych pozostanie niezrozumiele- jest to wazniejsze anizeli wszelkie dodatkowe zajecia.
Dlatego nieustannie bije tu w komentarzach i powoluje sie ped. Montessori- bo ona wg mnie w rozsadny sposob podchodzi do dziecka i okresla dokladnie zadania nauczyciela.
BTW polecam przedszkole Montessori „Slonecznik” w Warszawie – to nie jest reklama:) Mialam tam praktyki i uwazam, ze jest to niesamowite miejsce zarowno dla dzieci jak i dla rodzicow…bo wlasnie przedszkole powinno byc PARTNEREM jesli chodzi o wychowanie dzieci- byc w stalym kontakcie z rodzicami…
to tyle:P

Paulina

01.05.2016 17:22

Pedagogika Montessori jest mi bardzo bliska, ale tak to prawda z tym nadmiarem zajęć w wielu placówkach. Mam jednak taki zgrzyt między zapewnieniem warunków by dziecko się nudziło w sposób kreatywny, a przesiadywaniem w przechowalni, to bywa trudne szczególnie na początku gdy szuka się przedszkola. Stąd jak mówisz przedszkole powinno być partnerem co nie est takie oczywiste.

Dodaj komentarz: