Poród okiem mężczyzny

Poród okiem mężczyzny

Często pytacie o to, czy mężczyzna powinien towarzyszyć partnerce podczas porodu? Jakie jest Wasze zdanie i doświadczenia? Ja uważam, że powinien, ale to moja opinia. Powinien, bo choć to ogromne przeżycie to przecież nie może zostawić drugiej połowy bez wsparcia. W końcu jest mężczyzną. A jakie jest Wasze zdanie?

Podczas porodu mężczyzna wcale nie musi oglądać tego, co widzą lekarze. Jeśli poród przebiega prawidłowo, to wierzcie mi krwi dużo też nie uświadczy.

Może siedzieć przy głowie partnerki, żony i wspierać, podawać ręcznik (mega przydatny), poduszkę, wodę (o ile można). Może pomagać liczyć skurcze.

Wspiera. To mocne przeżycie, ale jest mężczyzną, da radę, chyba, że z jakiś względów partnerka nie chce jego obecności (jak to jest u Was?).

W końcu po porodzie może wziąć na ręce SWOJE dziecko, nawet po cesarce (w trakcie byś nie może, ale całkiem niedaleko owszem). I to jest super!

A jakie są Wasze doświadczenia, czy mężczyzna powinien być przy porodzie? Jak było u Was? Albo, jak macie w planach? I panowie co Wy na to?

Komentarze:

na końu ty jerbe piłeś :D

bardzo mi się podoba wypowiedź Michała!

My planowaliśmy wspólny poród ale nagle zapadła decyzja o cesarce i nie było możliwości :( Do dziś nad tym ubolewam a minęło już 10 m-cy.. Wiem, że w niektórych szpitalach mąż może być obecny nawet przy cesarskim cięciu.. ale nie wiem od czego to zależy. MI było strasznie trudno być tam samej..

  • Kasia z Facebooka
  • Odpowiedz

Tak, zdecydowanie jestem na tak ale nic na sile, jesli tatus nie chce nie nalezy go zmuszac

Ja wolę, aby mężczyzna poczekał w poczekalni na swoją dzidzię niż podziwiał mękę kobiety rodzącej. Wsparcie na sali porodowej w tym przypadku nikomu nie pomaga :P

  • Milenka1

chyba tylko ktoś mało rozwinięty „podziwiałby” ból ukochanej osoby!
widać ze nie znasz w ogole tematu: wsparcie na sali porodowej jak samo słowo mówi JEST WSPARCIEM!
Zachęcam wszystkich niezdecydowanych do wspólnego porodu!!!!
Ale oczywiście nic na siłę.. :)

  • Karina

‚Wsparcie na sali porodowej w tym przypadku nikomu nie pomaga :P

Nelly0093 chyba nigdy nie rodziłaś !!

Ja spędziłam na porodówce 17 godzin, niestety mąż nie mógł być wtedy ze mną…ale przy drugim dziecku na pewno zrobimy wszystko żeby przynajmniej pierwszą fazę porodu spędził przy mnie…

  • Dagmara z Facebooka
  • Odpowiedz

taaaaak!!!!!!!!!!!

Pytasz się o opinie, więc ja odpowiem od strony medyków. Wszystko zależy od tego jaki jest mężczyzna, często zdarzają się tacy którzy przeszkadzają przy porodzie, a ich obecnośc powoduje że rodząca nie słucha do końca poleceń lekarzy i położnych. Moim zdaniem obecność partnera przy porodzie powinna być dokładnie przemyślana i nie podejmowana zbyt pochopnie. Pozdrawiam! :)

Mój partner był przy mnie w trakcie porodu i bardzo się z tego cieszę, zwłaszcza, że choć chłop jak dąb to wrażliwy jest na takie bodźce, jakich się wtedy doświadcza. Mogłam ściskać jego rękę w czasie skurczy, mogłam mu mówić, że już nie mogę, a on mnie pokrzepiał i mówił, że już niedługo, żebym wytrzymała – wtedy to naprawdę nie są puste słowa. Świadomość że jest w tym momencie ktoś Ci najbliższy, a nie tylko grupa obcych lekarzy wpatrzonych w twoje krocze jest nieoceniona. A już chwila, gdy podają Wam dzidzię i to wspólne doświadczanie szczęścia, stworzonego przez Was dwoje – jedno z najpiękniejszych zdarzeń w życiu. Spajające, niesamowicie :)

a ja bym chciała żebyś paulinko zrobiła film na temat tego jak przestałaś karmić? Czy dziecko stało się przez to mniej odporne? choruje? ja mam dużo pokarmu. co robiłaś żeby on ci zaniknał? mam szanse wrócić do pracy. jednak mam 2 – miesięczne dziecko i boję sie trochę. chociaż bardzo chciałabym odstawić pierś. denerwuje mnie że idąc gdzieś boję się że mi bluzka przemoknie i wgl. czekam na szybką odpowiedź

  • Magdalena

Ewelina, wiadomo, że najlepiej jest karmić chociaż do tego 6. miesiąca.. a od przeciekania są wkładki laktacyjne :) To jedyny taki czas dla Was. A pokarmu jest tyle ile maluch je.. Jak je często to jest dużo, jak się odstawia maluszka od piersi to pokarm z czasem sam zanika. Ja swoją karmię już 10 miesięcy i nie wyobrażam sobie dnia bez cyca :)

  • Milenka1

przecież pracując można nadal karmić: po pracy, w nocy, dziecko tego bardzo potrzebuje a tym bardziej takie maleńkie

Ale to ładnie ująłeś:)

Z moim mężem stwierdziliśmy, że owszem będzie przy porodzie, ale tylko w pierwszej fazie. Obydwoje nie chcieliśmy żeby był przy parciu… wtedy średnio był mi potrzebny. Może jakby to trwało dłużej, to kto wie… Najważniejsza wtedy była dla mnie położna, która mówiła co robić i dzięki temu młody po 10 minutach parcia „wyskoczył”. W tym czasie mężu stał sobie w drzwiach, kilka metrów dalej:)
Za to w pierwszej fazie skurczów mąż był mi mega potrzebny. Czy to podać wodę, pomóc w „spacerze”…

  • Sylwia z Facebooka
  • Odpowiedz

Nieee….

Ja z perspektywy kobiety… Miałam dwa porody, do pierwszego szliśmy z mężem niezupełnie wiedząc do czego będzie on tak potrzebny, no ale w końcu chcieliśmy stworzyć rodzinę, więc poród miał być rodzinny :) Jasne że w bólu mi nie pomógł, ale był tam, znosił moje zmiany nastrojów, dawał mi wsparcie… był cudowny – choć ja byłam okropna (wg. położnych bo wrzeszczałam okropnie ;) ). Mój mąż oczywiście z ciekawości zaglądał jak się córka rodziła i mówi że ma traumę do końca życia po tym jak zobaczył nacinanie krocza, że to było najstraszniejsze… Ale pępowinę oczywiście sam przecinał ;)
Idąc do drugiego porodu wiedzieliśmy co nas czeka, byliśmy nastawieni że będzie łatwiej (się nasłuchało opinii… nie było nic a nic łatwiej), ale przeszliśmy przez to również wspólnie z małą różnicą że mąż już taki zaciekawiony nie patrzył jak się to tam na dole odbywa, był cały czas przy mnie a „tam” poszedł dopiero na przecinanie pępowiny, hehe ;)
Na trzecie dziecko świadomie się nie zdecydujemy, jak samo wyjdzie no to będzie, nie będę się zarzekać bo różne przypadki chodzą po ludziach ;)
Ale ogólnie obecność męża wspominam cudownie i nie ma dla mnie takiej opcji że mogłabym rodzica sama ;)
Pozdrawiam :)

  • Basiak z Facebooka
  • Odpowiedz

Gdyby nie moj partner to nie wiem czy bym urodzila bez cesarki.Jestem na tak ale tylko jesli on chce bo moze byc ciezko i strasznie jak u nas.Nie kazdy facet to wytrzyma.

  • Monika

Hmm.. nie róbmy z facetów takich mimoz. Skoro kobieta wytrzyma poród, to on też sobie poradzi.

  • Adela z Facebooka
  • Odpowiedz

Moj maz mi towarzyszył przy dwóch porodach

  • Michał z Facebooka
  • Odpowiedz

Ojciec przy porodzie? Oczywiście.
Według mnie facet, który nie chce wspomóc swojej partnerki w porodzie to łajza tracąca mnóstwo na wiarygodności (jako zaangażowany ojciec i partner).

  • Maria z Facebooka
  • Odpowiedz

Kasia Wojcik zgadzam się w 100%

  • Kaprysek Opałka
  • Odpowiedz

Mój facet był przy porodzie. Mi to było obojętne ale on bardzo tego chciał:) I na szczęście bo na porodówce spędziłam 2 dni:(( Mój partner bardzo mi pomagał, trzymał mnie za rękę i powtarzał że dam radę.. że zaraz koniec…Samej byłoby mi bardzo ciężko…
Szkoda tylko że za poród rodzinny musieliśmy zapłacić aż 160zł:((

  • Uśmiecham się ostrożnie
  • Odpowiedz

świetny z Ciebie facet ! :)

  • Dorota z Facebooka
  • Odpowiedz

tak!! był bardzo pomocny i nie wyobrażam sobie, żeby go nie było :)

Kaprysek o naprawdę? widzisz, w zasadzie byłam niemal pewna, że porody rodzinne to już na tyle standard, że są za free, szkoda, że wciąż trzeba płacić za to.

  • Aleksandra z Facebooka
  • Odpowiedz

Zdecydowanie TAK, miałam męża przy 2 porodach, choćby sie nie odzywał a był blisko jest bardzo pomocnym!!!

Ja gdyby nie mój mąż to chyba bym sie nie dogadała z położną i studentkami pomagającymi,. On wzasadzie wszystkiego pilnował, dzięki niemu nie doszło do nieszczęścia do którego nie dopuścił dzięji temu że obserwował co oni robią, poza tym bardzo mi pomagał masaż dolnej parti pleców no i kiedy mnie po urodzeniu uśpili żeby wyłyżeczkować to czego nie urodziłam sama on zaopiekował. dop

byłem przy porodzie moich dwóch synków. Starałem się z całych sił wspierać Dorotkę Na początku luzik pośmialiśmy się (przydałem się do towarzystwa) potem jak już było poważnie to dodawałem otuchy. Szacun dla wszystkich kobiet, które tak się mordują przy porodzie. Ja miałem wspaniałe szczęście przeciąć pępowinę i jako pierwszy trzymać na rękach moich chłopaków. To jest uczucie nie do opisania Panowie bycie przy porodzie to niesamowite przeżycie, po tym zmienia się myślenie na wiele spraw:) Maniek

Dla nas od początku oczywistym było, że mąż przy porodzie musi być. Poród miał być naturalny i nie wyobrażałam sobie zostać sama, choć upewniałam się czy partner na pewno jest z tym ok. Chodziliśmy razem do szkoły rodzenia, przygotowywaliśmy się i nastawialiśmy na wspólny naturalny poród. Finalnie okazało się, że muszę mieć cesarskie cięcie, w szpitalu, w którym rodziłam mój mąż mógł być przy mnie, siedział za moją głową i trzymał ręce na moich ramionach, oboje mogliśmy w tym samym momencie zobaczyć naszego synka po raz pierwszy. Obecność męża była dla mnie ogromnym wsparciem i dawała mi poczucie bezpieczeństwa. Dla niego myślę, że również było to ogromnym przeżyciem, szczególnie, że tuż po porodzie otrzymał synka „do popilnowania” sam na sam dopóki nie skończy się operacja :)

Oj u mnie to była cala przeprawa z tym tematem. Na początku nawet nie chciałam słyszeć o tym, żeby maz towarzyszył mi podczas porodu. bylo todla mniejakieś abstrakcyjne pojęcie, całkiem ekstremalna sytuacja, nie chcialam żeby mąż oglądał mnie w takim stanie. POtem coś poprzestawiałomi się w głowie i mąż jednak w porodzie uczestniczył. I poweim Ci, że to była najlepsza decyzja ever. Pomagał wspierał, śmiał się i płakał razem ze mną. Bardzo nas ta sytuacja scementowała. Naprawdę watro!

Ja chcę żeby mój mąż był przy porodzie i on też chce, jest tylko jeden problem jest mało taktowny i obwaiam się, że będzie mnie denerwował. Ale jest tego plus: odwróci uwagę od bólu ;p

Michał jesteś wspaniały facetem !!! Aż się wzruszyłam ;)

Obejrzałam video, czytam komentarze i tak myślę, że każda z nas trochę zazdrości Paulinie ;) ale żeby nie było, w sympatyczny sposób.

:) dzieki za filmik!
niech bedzie wzorem i podpowiedzia dla ojcow, ktorzy nie maja checi/sily czy odwagi wspierac matke swojego dziecka przy porodzie.
Mam nadzieje, ze moj maz bedzie przy mnie:)

Ja byłem przy mojej Kasi jak rodziła naszego synka. Po tym co widziałem jeszcze bardziej doceniam kobiety (szczególnie moją:) Nie wiem, czy jakiś facet byłby w stanie tyle znieść i od razu po porodzie uśmiechać się. Ja się ciągle bałem, że ona jeszcze taka biedna, obolała, zmęczona – a Kasia tylko się śmiała i przytulała nasze dziecko. Kobiety są wspaniałe!

Paulina Stępień
  • Paulina

Kamil bardzo ładnie to napisałes! :D

  • hermenegilda kunegunda
  • Odpowiedz

„porod to nie jest rzecz ktora robi sie kwadrans… ”
:)
pierwszy moj porod-10-15 minut. Od pierwszy skurczy ok godzinki.
drugi Doslownie 5 minut- nie zdarzylam do kliniki i urodzilam w domu, a porod odebral maz.

Kazda kobieta jest inna i nie kazda rodzi kilka czy kilkanascie godzin.

Rodziłam 13 godzin, nie chciałabym nigdy aby mój mąż był przy mnie. Mam okropne doświadczenia, mimo planowanej cesarki zmusili mnie do naturalnego co wywołało u mnie zawał. Jestem 22 letnią kobietą i już po zawale. Lekarze nie słuchają, nawet mój lekarz prowadzący nie był ich w stanie przekonać. Trudno. Mój wtedy jeszcze narzeczony w niczym by mi nie pomógł, chodziłam tam po ścianach i widziałam poród rodzinny. Nigdy więcej. Jeśli kiedyś będę jeszcze w ciąży, czego póki co unikam jak ognia to poród odbędzie się w domu, albo w Niemczech, gdzie opieka w klinice w której pracuje mój ginekolog jest o niebo lepsza niż w szpitalu w jakim miałam nieszczęście rodzić. Lekarze dosłownie wypchnęli ze mnie dziecko, dając mi 4 kroplówki co niestety później skutkowało reanimacją mojego synka. Gdyby mój tam był to pozabijałby tych pseudo lekarzy i położne. Więc wystarczyły moje nerwy :)

moj maz niestety nie byl przy porodzie bo sala do porodow rodzinnych byla zajeta ale za to przecinal pepowine dziecka

ja nie wyobrazam sobie mojego porodu bez mojego partnera. to jego dzieco i powinien tam byc.

Poród rodzinny jest tak samo naturalny jak śnieg w lipcu.

Kończyny latają :D heh

Nie wiem w którym szpitalu rodziliście, w pewnym w W-wie na Cegłowskiej nie dla wszystkich jest naturalne, że tatuś chce być przy kobiecie w tej chwili. W ogóle po ostatniej aferze z bliźniaczkami tego sportowca, które musiały się urodzić naturalnie – uważam i każdej kobiecie radzę niech walczy o zdrowie swojego dziecka na sali porodowej. Bardzo się cieszę, że u mnie wszystko dobrze się skończyło.

rodziłam 4 lata temu i właśnie mąż był przy porodzie i nic nie płaciłam…miałam komfortową salę do porodu rodzinnego…to chyba zależy od szpitala ale z tego co się orientuję to szpital nie powinien pobierać opłat za poród rodzinny. chyba że się rodzi prywatnie…

Dodaj komentarz: