Poradnik „Język niemolwąt” Tracy Hogg – super czy zakazać?

, komentarze: 73

Poradnik „Język niemolwąt” Tracy Hogg – super czy zakazać?

Jako młoda mama często spotykam się ze skrajnymi opiniami odnośnie jednego z najpopularniejszych poradników dla rodziców – „Język niemowląt” Tracy Hogg. I tu już pytanie do Was – polecacie czy odradzacie? Sprawdziła się u Was ta książka czy może wręcz przeciwnie? A może polecacie inne poradniki?

Super książka czy zakazać?

Może troszkę przewrotnie, ale spotykam się właśnie z tak skrajnymi opiniami. Już pod wpisem o książkach styczniowych pisaliście, że dla jednych poradnik jest super a dla innych beznadziejny. Zanim przejdę do własnej opinii jestem ciekawa jednego powtarzanego mitu.

Mit: Tracy Hogg namawia do zostawiania płaczącego dziecka w łóżeczku. Skąd wzięła się ta opinia? Często jest powtarzana pod wpisami o książce, przeczytałam całą i tego nie znalazłam. Wręcz autorka namawia by tulić i że jest przeciwna zostawianiu dziecka. Ale jestem ciekawa skąd taka opinia się wzięła, może w kolejnej książce tak zaleca („Język dwulatka”)? A może gdzieś indziej? Jestem ciekawa.

Magdalena: A ja tam się chyba nie doczytałam tego wchodzenia co 1,3 i 5 minut, a nawet wydawało mi się, że Tracy to negowała… Pisała tylko, żeby nie biec od razu do płaczącego dziecka tylko odczytywać powody płaczu. Przynajmniej ja wyczytałam informację, że należy właśnie tulić Maleństwo jak płacze, żeby nie zasypiało w cierpieniach.. Ale tak jak napisała Paulina, każdy znajduje w niej coś dla siebie :)

A wracając do tematu. Jak z każdym poradnikiem tak i tu, myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie, jak również znajdzie tam rzeczy, z którymi całkowicie się nie zgodzi.

Czytaliście „Język niemowląt”? Co Wam się podoba w książce? Mi podoba się podejście, by starać się zrozumieć własne dziecko. Niby oczywiste, ale czasem, chcąc dobrze może zbyt szybko wyciągamy „cycusia” lub butle myśląc, że „skoro płacze to pewnie głodne”. A niemowlęta czasem są zmęczone, znudzone, czy mają mokro. To oczywiste, ale podoba mi się podkreślanie tego, że taki Maluch ma potrzeby i warto go słuchać.

Agunia Bunia: Czytałam „Język niemowląt” pomógł mi bardzo, gdyż przestałam karmić jak moja córa miała 2 tyg. i ciężko było mi się z tym pogodzić i oswoić…

Spodobała mi się też propozycja rozpisania dnia. Z jednej strony jestem przeciwna jakimś zbyt sztywnym schematom, ale taka rozpiska fajnie pokazuje rytm dnia Malucha. Wcześniej wydawało mi się, że dziecko ma za krótkie drzemki, a w efekcie cóż to mój czas leciał szybciej :) Robiliście takie rozpiski?

Co Wam się nie podoba w książce? Do mnie średnio przemawia ten „Łatwy plan”, każde dziecko jest inne. Raczej jestem za tym by słuchać, niż robić coś zbyt na siłę. A Wam się sprawdził?

Polecacie czy odradzacie ten poradnik? Moim zdaniem warto przeczytać, ale nie w ciąży a po porodzie :) Kiedy już poznacie własne dziecko, zobaczycie, jakie jest. Inaczej można się rozczarować, bo w książce wszystko jest łatwe, a bywa czasem trochę trudniej :) Zgadzacie się czy wręcz przeciwnie?

Czekam na Wasze opinie. Aha a może młodym i przyszłym mamom polecacie inne poradniki? Jakie książki dla rodziców rekomendujecie? ♥

Komentarze:

Święte słowa! Kiedyś nie było książek „Jak wychowywać dziecko”. Każda matka „uczy się” swojego dziecka, a ta która wierzy w książki, może mu „zrobić krzywdę” no i sobie przy okazji też.
Ja wychowałam dorosłego już syna, a teraz spokojnie poczekam na wnuki?! Haha….może……

Agata

19.09.2014 21:51

Kiedyś też nie było internetu i ludzie żyli;-)

Oczywiście, że „każda matka uczy się swojego dziecka” i do tego właśnie zachęca T.H.
Moim zdaniem zawsze dobrze jest wiedzieć więcej, niż mniej (myślę, że mając większą wiedzę na temat potrzeb dziecka raczej mu pomożemy, niż je skrzywdzimy!)
A ostatecznego wyboru- jak wychowywać- i tak powinniśmy dokonywać samodzielnie.

Amelia z Facebooka

11.03.2013 00:04 Odpowiedz

nie sprawdziła się :) dziecko wytulone i wynoszone tak długo jak tego potrzebuje samo się ‚reguluje’ w kwestiach jedzenia i spania. I kwestia ‚samodzielności’ niemowlęcia. Jakiej samodzielności? Niemowlęcia? Całkowicie zależnego od rodzica? Nie ma czegoś takiego :) Czytałam w pierwszej ciąży, wydawało mi się, że prawie biblia, a potem urodziło się dziecko i działo się samo :) Mamuśki – idźcie w rodzicielstwie za głosem serca i kierujcie się instynktem. O! :)

Magdalena

11.03.2013 01:08

Zgadzam się z Tobą!

MAnia

11.03.2013 12:21

Zgadzam się w 100%. U mnie było podobnie:) Słuchać dziecka i swojego instynktu!

Milenka1

12.03.2013 19:49

amen :)) !!

Język niemowląt zdecydowanie TAK, choć nie bezkrytycznie, sa tam tez takie elementy ktore sie nie sprawdziły. Ale wiekosc działa i warto stosować jak najwczesniej. Mi ten poradnik zupełnie wystarczył.

The Kretka 2 opowiadała o swoich odczuciach na temat tej książki :)

Cllaudi tak z Anią komentowałyśmy, ale jestem ciekawa Waszych opinii, im więcej tym fajniej :)

min 9.02 ladnie się uśmiechasz,

Paula! Nie bierz za doradców żadnych książek, tylko zdaj się na swój instynkt macierzyński, to najlepszy „czujnik” i doradca. Każda matka, która odchowała dzieci Ci to powie.
Sytuacje, które się przydarzyły w książce i na prawdę, to może być zwykły zbieg okoliczności.
Trzeba mieć odwagę wychowywać dziecko razem z książką.

Jestem mamą 2jki córeczek,jedna juz jest nastolatka druga ma 6lat i nigdy nie zostawialam dzieci placzacych w łòzeczku.choc takie praktyki stosuja moi sasiedzi.dzieci u nich placza po pare godzin jak sa usypiane.Mi by serce pekło! Najwazniejszy jest rytm dnia i systematycznosc wobec dzieci i duzo duzo miłości.

Mała

08.03.2016 19:15

A skąd wiesz ze sąsiedzi pozostawiali płaczące dziecko?ciesz się ze Ci się trafiły egzemplaże bez kolek. Moja corka potrafiła płakać 4-5 godzin ( i była na rękach!) bo miała kolki.

KrolowaSwojejBajki

11.03.2013 02:36 Odpowiedz

Nie czytałam książki, ale uważam, że dziecko trzeba obserwować, słuchać uważnie i dostosowywać się do jego potrzeb. Każde dziecko jest inne, jedno lubi systematyczność i rutynę, inne jej nie znosi, jedno potrzebuje 12 godzin snu nocnego innemu wystarczy 10, a może w ciągu dnia ucina sobie za to dłuższą drzemkę. To nie są małe robociki, nie da się zaprogramować: 20:00 – pora spania, czasem dziecko czuje się zmęczone już o 19:00, a czasem szaleje do 22:00, nie ma co przesadzać :)

KrolowaSwojejBajki

11.03.2013 02:39 Odpowiedz

Jeśli dzieci płaczą przy usypianiu, to może wniosek, że jeszcze nie są śpiące :) tak jak napisałam w innym moim poście, przecież to nie są małe robociki, którym da się zaprogramować porę snu, ale też niestety znam ludzi którzy tego nie potrafią zrozumieć :(

agunia bunia

13.03.2013 00:09

Moja córka w okresie niemowlęctwa, jak nie mogła usnąć to płakała.

Klaudia Bancarzewska

20.03.2013 13:15

Nie jest prawdą, że jak dziecko płacze to nie jest śpiące. Nic bardziej mylnego. Po prostu nie może zasnąć i marudzi. Mój Synek zawsze tak ma.

Anna z Facebooka

11.03.2013 06:36 Odpowiedz

żadnych poradników nie trzeba, nie czytałam nic, nie korzystałam, a dałam sobie rade bez problemowo :) (tylko trzeba mieć „user friendly” dziecko :))

Dla mnie był super, bo pomógł rozplanować dzień. Zrozumiałam też najważniejszą rzecz, dziecko to człowiek więc szanuj. No ale jak to jest z każdym poradnikiem, ma dawać tylko wskazówki, nie trzeba dostosowywać do niego życia ;) Trochę dystansu i jest ok :)

Anna z Facebooka

11.03.2013 07:50 Odpowiedz

Jako pedagog z wykształcenia i praktyk (trzecie niemowlę w domu::), w 100% się zgadzam z @Amelia Olszewska, poradniki tak, ale jako podbudowa teoretyczna, później głównie intuicja.

Dominika z Facebooka

11.03.2013 08:17 Odpowiedz

Książka bardzo fajna, warto popróbować ale dziecko i tak jest dzieckiem i albo sie da zastosować metody albo nie. Mi sporo pomogła ale i tak większość wyszła w praniu ;) Podoba mi się bo książka jest o wyważonej metodzie wychowania – ani o przesadzie w opiekuńczości ani o zostawianiu dziecka sam na sam. A to chyba podstawa, żeby we wszystkkim mieć umiar i znaleźć złoty środek dla siebie.

ja ją przeczytałam przed porodem, wiec po porodzie mialam juz tylko ogólny obraz książki i nie dołowałam sie zełatwy plan wcale az tak łatwo sie nie wprowadza ale za to jak warto to zrobić!! rytm dnia ratuje nas mamy, choć potrzebny jest równie dziecku jak i nam!! JA POLECAM tą książkę serdecznie!!!

Agnieszka z Facebooka

11.03.2013 08:32 Odpowiedz

Język niemowląt tak, ale tylko w niektórych kwestiach. Ja polecam duet Faber, Mazlish i ich książki „Wyzwoleni rodzice, wyzwolone dzieci” i „Jak mówic by dzieci nas słuchały. Jak słuchać by do nas mówiły”

Magdalena z Facebooka

11.03.2013 08:35 Odpowiedz

O! Jak miło widzieć swój komentarz w poście :) Ja gdybym nie przeczytała książki to bym za każdym razem gdy moja mała płakała dawałabym jej cyca.. Dzięki niej dowiedziałam się właśnie o tytułowym języku niemowląt. Mówicie o intuicji.. mi przez pół roku było bardzo ciężko i nie wiedziałam czego moje dziecko potrzebuje. Ono płakało i ja płakałam. I właśnie „łatwy plan” bardzo poprawił sytuacje choć z pewnymi modyfikacjami :)

Język niemowląt nazwałabym książką pośrednią pomiedzy „uśnij wreszcie” ( sławienna metoda 1,3,5…) a ” zasypianie bez płaczu” ( rodzicielstwo bliskości tak na maxa…). Z każdej z tych książek ( a przepraszam, bez usnij wreszcie, ktora do mnie nie przemawia totalnie) korzystałam w jakimś tam stopniu… Z „Jezyka” nauczyłam się planowania, wprowadzania regul, schematu dnia. Z kolei pozycja AP pozwolila mi pozbyc sie wyrzutow sumienia, ze mlody spi z nami w lozku ( przez 9 miesiecy meczylam sie wstajac co godzine, karmic, odkladac…bylam totalnie wykonczona, podirytowana, wsciekla…a teraz mlody budzi sie rzadziej a i ja jestem w koncu wyspana:) )
Wedlug mnie z kazdego poradnika mozna znalezc cos dla siebie, ale raczej nie nalezy ich traktowac jako wyroczni.

Paulina

11.03.2013 10:09

Ewa a ta metoda 1,3,5 to z książki Tracy Hogg czy z jakiejś „uśnij wreszcie” tak? bo tutaj Tracy nic o tym nie pisze, ja nie znalazłam… wręcz odradza takie coś, stąd jestem ciekawa, że w innej książce zachęca do tego? Usiłuję dojść do tego skąd ciągle to się powtarza.. Proszę napisz w której to znalazłaś, bo ja właśnie usiłuję się tego dowiedzieć :) będę bardzo wdzięczna.

Dorota z Facebooka

11.03.2013 09:56 Odpowiedz

Do wszystkiego trzeba mieć dystans, do Tracy Hogg również. Nie ma dwójki takich samych dzieci, wiec nie ma też uniwersalnych metod na wszystko. Nie da się każdemu dziecku wprowadzić dokładnie tych samych zasad. Dlatego warto Tracy Hogg przeczytać, ale przede wszystkim zwracać uwagę na reakcje swojego dziecka i to do nich dostosowywać zachowania.

Hej, ja również nie spotkałam się w książce z fragmentami iż należy pozostawiać płaczące dziecko. Autorka podkreślała, że jeśli dziecko płacze należy mi się chwilę przyglądnąć i dopiero wtedy zaingerować (oczywiście nie zostawiając je na pastwę losu).
Myślę, że to jest tak jak ze wszystkim, ktoś zrozumiał zbyt dosłownie i tak pojawiła się mylna interpretacja. Ja jestem obecnie w 7 miesiącu ciąży i wcale dla mnie z tej książki nie wynika, że jest tak kolorowo ….wręcz przeciwnie, cdn.

W sobotę mój ginekolog pokazał mi mojego maluszka w brzuszku, przez USG. Pokazał pęcherzyk ciążowy, w nim małą fasolkę, i zapytał czy widzę jak w tej fasolce ‚pika’. Uświadomiłam sobie, że to serduszko tak ‚pika’! Łzy same się potoczyły. Ależ przeżycie!
Ok, to teraz nastawiam się na Was, doświadczone mamy, jako że nasze ‚pika pika’ ma ok 6 tygodni. Radźcie, plis, bo jestem ‚zielona’ ;-)

To mówicie, że lepiej, żeby dzieciaczek spał z rodzicami? Jak na razie to byłam przekonana, że nie ma mowy, bo jak potem oduczyć. Czy to też jakoś indywidualnie się postępuje? A skoro tak, to po co te wszystkie poradniki?
Szczerze mówiąc, chętnie coś bym przeczytała, ale nie wiem co. Za co się wziąć na początek? Co czytałyście w ciąży? A jakie kosmetyki dla przyszłych mamuś?

Paulina

11.03.2013 11:13

Tasia spoko 8 miesięcy przed Tobą, obiecuję w tym czasie wszystkie fajne tematy poruszyć a mamy na pewno się dołączą! :) Jeszcze raz gratulacje buziaki wirtualne dla Was!
Co do spania z dzieckiem to wszystko przed Tobą, ale to kwestia indywidualna moim zdaniem :) nasze śpi we własnym łóżeczku ale obok naszego, bo tak wygodnie :) pozostałe kwestie będziemy tu poruszać niebawem! :D a poradniki, hmmmm, ten warto na pewno, ale z dystansem :)

Paulino metody 1,3,5 w ” jezyku niemowlat” nie ma, tylko w ” usnij wreszcie” ( autorow nie pamietam). Ja ta ksiazke przeczytalam na szybko, ale niektore kwestie w niej byly dla mnie zbyt drastyczne ( np. niewyciagnie dziecka z lozeczka nawet w momencie gdy placze histerycznie, wymiotuje, rzuca sie po lozeczku…).

Paulina

11.03.2013 11:29

Ewa aaaaa właśnie, dzięki wielkie ♥ Właśnie byłam ciekawa tego, bo zgłupiałam, mega często się to powtarza :) dziękuję! poszukam co to za książka z ciekawości, faktycznie brzmi drastycznie

Przecież autorka sama pokazuje jak wiele rodzin ma trudności, więc zdaję sobie sprawę jak będzie trudno. Mnie osobiście książka się podobała, wiadomo, nie wszystko jestem w stanie zrealizować, ale myślę, że to lektura godna uwagi…Warto aby nie traktować wszystkiego zbyt dosłownie, starać się interpretować rzeczywistość względem siebie….Pozdrawiam serdecznie całą Twoją rodzinkę:), miłego dnia!

Hej! Ja czytałam tą książkę dwa miesiące po porodzie, najpierw po kilku stronach ją odłożyłam i stwierdziłam, że autorka obraża dzieci… potem jednak wróciłam do niej aby przeczytać rozdział o planowaniu dnia i o usypianiu, jednak i tak nie przemawia do mnie to w jakim języku jest pisana ta książka. Nie podoba mi się to że autorka traktuje dziecko na równi z dorosłym tak nie jest bo my znamy już ten świat a dziecko się go dopiero uczy więc to nie jest dobra metoda.

część 2. Rytm dnia dziecka i tak jakoś sam się ustawia zwłaszcza po wprowadzeniu stałych posiłków więc to nie jest nic odkrywczego, nie można wyznaczyć dziecku konkretnej godziny na zabawę i w trakcie jej trwania powiedzieć stop bo to źle wpływa na jego rozwój… jest wiele (jak dla mnie) zarzutów na nie. My jako mamy same i tak powinnyśmy naturalnie się tego wyuczyć bo da się, zajmie to więcej czasu ale tak będzie lepiej dla dzidiusia. Pozdrawiam

Justek1 właśnie świetnie to napisałaś, by nie brać zbyt dosłownie, ale myślę, że każdy coś znaleźć dla siebie może. Pewnie też dużo to kwestia interpretacji :) trzymam kciuki za Was!

Polecam książkę „Dziecko dla odważnych” Leszka Talki. Bardzo „życiowo” a przy tym z humorem przedstawia jak zmienia się życie rodziców po narodzinach dziecka, pozdrawiam.

Ja traktuję „Język niemowląt” jako książkę do poczytania, a nie jako biblę, której zasady mam wprowadzać w życie na siłę. Zaczęłam ją czytać jak chłopcy skończyli 6 miesięcy i widziałam, że wiele rzeczy, które robiłam automatycznie i intuicyjnie były podkreślane w tej książce. Ucieszyłam się, że to jednak intuicja matki dobrze podpowiada co ma się robić. Podobnie traktuję książki „Pierwszy rok życia dziecka”, „Początki”, czy „Poradnik dla zielonych rodziców”. We wszystkich można znaleźć coś ciekawego, ale nie można dać się zwariować, jeśli w życiu zrobiliśmy coś inaczej niż piszą podręczniki.

I mię ta książka podoba dowiedziałam się z niej paru ciekawych rzeczy. Dziecku należy się przyglądać jego reakcje, zachowanie, żeby się jego nauczyć jego sygnały jakie nam wysyła.

Właśnie jestem w połowie tej książki. Nie ma wg mnie w niej nic kontrowersyjnego.

Czytałam „Język niemowląt” wielokrotnie… przed narodzinami syna, po narodzinach, przed narodzinami córki… i nie raz do niej wracałam. Uważam, że wprowadza przede wszystkim spokój i harmonię i jest godna polecenia. Wiadomym jest, że każde porady trzeba do siebie/dziecka dopasować, ale np. planowanie dnia i łatwy plan był bardzo pomocny gdy wróciłam po macierzyńskim do pracy, a z maluchem została opiekunka. W zeszycie pisałyśmy obie, co i o której godzinie dziecko robiło i naprawdę po tygodniu można było zauważyć pewną regularność. Wiadomym jest również, że dzieci lubią regularność i rytm. Przy pierwszym dziecku poszło jakoś tak naturalnie, drugie bez planu byłoby nie do opanowania ze względu na żywiołowy/emocjonalny temperament. Córa musi mieć stałe pory posiłków, nie lubi zmian… Gdy działamy zgodnie z planem jest super, gdy coś zmieniam jest bunt ;-)))). Uważam, że problemy/zagadnienia przedstawione w książce bardzo dobrze oswajają przyszłe/młode mamusie i pozwalają na wypracowanie swojego „złotego środka”… na spokojnie, bez stresu i zbędnego zamieszania.

Polecam również:
– Rojkowska Katarzyna „Naucz małe dziecko myśleć i czuć”
– Scott Turansky, Joanne Miller ” Osiem sposobów skutecznego wychowania”
– Natalia, Krzysztof Minge „Jak kreatywnie wspierać rozwój dziecka”
– Christopher Green „Poskramianie małego dziecka”
– Tracy „Język dwulatka”

sprubuje po polsku: bardzo ciekawy temat i lubje twojom opinje, nie wszystkie dzieci som takie same, z dziecmi czasem tszeba wstawic jakoms norme ale tesz trzeba ih zrozumiec. nikt nie lubi jak dziecko placze ale lubie jak muwisz rzeby zrozumiec dlaczego placze. pozdrawiam i czekam na wiencei filmuf

Dominika z Facebooka

12.03.2013 08:02 Odpowiedz

Ta opinia o zostawianiu dziecka jest kolejnym wietnym przykładem na to, że ludzie czytają pobieżnie i jednak wiele z nas nie czyta ze zrozumieiem :(

Milenka1

16.03.2013 22:34

Może nie aż tak ;) ze nie czyta się ze zrozumieniem ;)
ale po prostu gdy czytamy kilka książek nt. opieki nad niemowlakiem, to się pozniej miesza co w której było :p

Paulina

17.03.2013 16:00

Milenka a toooo też prawda :D ja się raczej obawiałam, że czasem są powtarzane jakieś wiesz, zasłyszane opinie

Moim zdaniem warto czytać książki, instynkt instynktem ale warto czasem sobie pomóc czytając fachową literaturę. Nikt nie mówi przecież, że trzeba przeczytać „od deski do deski” i się wzorować w 100%. Dziwią mnie niektóre komentarze, ale jak to się mówi o gustach się nie dyskutuje… Jeśli ktoś ma np. spokojne dziecko nie zrozumie kogoś kto szuka pomocy np. w ksiązkach czy u innych osób.

ja przeczytałam Tracy Hogg „Zaklinaczka dzieci” i mogę śmiało polecić. Przede wszystkim dlatego, że bardzo uświadamia, m.in., że dziecku należy się szacunek od pierwszej minuty życia, tak jak do osoby dorosłej, pomaga nie wpadać w panikę, a nam pomogła poradzić sobie z kilkoma problemami : jeden to taki, że Olaf nie chciał jeść posiłków stałych (miał 8-mcy), a drugi to budzenie się w nocy (nawet do 8 razy- 7 miesięcy).

Natalia

13.03.2013 21:48

przeczytać nie zaszkodzi, ale warto zachować przy tym czytaniu i wprowadzaniu zasad w życie zdrowy rozsądek. Czyli jak zawsze.

Ja polecam poradnik la przyszłych mam autorstwa Kaz Cook, „Ciężarówką przez 9 miesięcy” oraz następny dla mam „Dzieciozmagania. Z maluchem przez pierwsze 5 lat” Książki napisane bardzo lekkim językiem, z humorem, bez szufladkowania, tyranizowania, sztywnych schematów, a jednocześnie poparte specjalistyczną literaturą i badaniami. Opowiada o swoich doświadczeniach i człowiekowi jest lżej jak czyta, że nie tylko on ma ciężko :)

Kaz Cooke oczywiście :)

A ja polecam książkę amerykańskiego pediatry Harveya Karpa „Najszczęśliwsze niemowlę w okolicy „. Autor opisuje w niej techniki uspokajania niemowląt. I choć większość z tych metod jest nam ogólnie znana, to sposób ich wykonania, intensywność i kolejność dają niesamowity efekt. Jego metody wypróbowałam na 6-cio tygodniowym synku – po całym dniu walki z jego marudzeniem i płaczem, po zastosowaniu się do wskazówek autora, synek zasnął w ciągu niecałej minuty obdarowując mnie prawie sześcioma godzinami nocnego snu:)

A ja uważam, że nie da się wychować dziecka bezbłędnie. Warto słuchać rad, czytać książki ale trzeba zachować zdrowy rozsądek. Studiuje pedagogikę fajnie jest wiedzieć o różnych podejściach do wychowania. Jednak nie dało mi to jednoznacznej odpowiedzi jak wychowywać dziecko i nie wiem jaką będę matką. Jedno co wiem to to że chcę żeby moje dziecko wiedziało że bardzo je kocham. :)

Świetna opinia miło się słuchało.

jestem teraz w ostatnim miesiącu ciąży i książka bardzo mi się podobała. nie znalazłam tam ani słowa że mamy co do minuty przestrzegać polecanego przez autorkę „łatwego planu”. ma to być PLAN który będzie nam podpowiadać co może sygnalizować w danej chwili nasze maleństwo. nie znalazłam też słowa o że będzie łatwo. wielokrotnie opisuje życiowe przykłady różnych ludzi i różnych dzieci. polecam :)

Jako matka a teraz babcia wspierajaca skutecznie synową – do dziś karmi prawie rocznego obecnie wnuczka mogę się wypowiedzieć na temat wychowania niemowląt.
Uważam, że nie można „szufladkować” tak małe dzieci do przegródek z napisem ” aniołki” czy ” poprzeczne”. Jak wszyscy wiemy już na przywitanie na tym świecie noworodki dostają ” z liścia”- szczepionkę WZWB ( zółtaczka wszczepienna, co ma ochraniać przed szpitalnymi zakażeniami) oraz BCG ( gruźlica- gdyż jak wiadomo noworodki w Polsce trafiają zaraz do melin z prątkującymi- w innych krajach szczepi się tylko BCG, gdy matka jest nosicielką) System immunologiczny po porodzie, który dla dziecka też nie jest łatwy, musi wytworzyć odporność. Niektóre dzieci mogą miec z tym problem. ( W USA na dzień dobry jest tylko WZWB) Płacz i kolki moga być jednym z NOP.. Kto chce uchronić dziecko przed powikłaniami nie powinien zgadzać się na szczepienie a jeśli już się stało, karmić jak najdłużej piersią. Polecam świetną książkę Iny May Gaskin o karmieniu piersią – doradcy laktacyjnej. w USA

Paulina Ostrowska

21.08.2013 11:47 Odpowiedz

Skąd komentarze o tym, że autorka nakazuje zostawiać dziecko samo w łóżeczku? Z braku umiejętności czytania ze zrozumieniem! Autorka nie poleca zostawiać niemowlaka w łóżeczku aż się wypłacze, tylko w przypadku dzieci ze złymi nawykami np. dzieci które bez noszenia na rękach nie zasną poleca uspokoić niemowlę, następnie odłożyć do łóżeczka i tak w kółko aż maleństwo przyzwyczai się do łóżeczka, natomiast gdy Maluch nie ma złych nawyków autorka poleca dać dziecku chwile bo może samo się uspokoi.

Paulina Ostrowska

21.08.2013 11:54 Odpowiedz

Jeśli chodzi o Łatwy Plan to autorka napisała, że to nie jest ani sztywny harmonogram, ani istny chaos. To po prostu Plan który właśnie dostosowujemy do naszego Malucha, do kolejnych etapów jego rozwoju, bo wiadomo że Plan noworodka musi się różnić od Planu 6 miesięcznego Bąbla. Wspaniała książka, ale tylko dla osób które potrafią czytać ze zrozumieniem! Oczywiście nikogo nie krytykuję, po prostu nakłaniam do uważnego czytania treści książki, bo później powstają duże nieporozumienia. Pozdrawiam!

Paulina Ostrowska

21.08.2013 12:02 Odpowiedz

Muszę dodać (bo zapewne zostanę źle zrozumiana), że z czekaniem chwilę aż Malec się uspokoi nie chodzi o to, aby zostawić dziecko i czekać aż wypluje płucka z płaczu i zmęczone zaśnie, tylko odczekać dosłownie minutkę, może to tylko płytka faza snu i dziecko samo się uspokoi. Po prostu nie chodzi o to, aby przy pierwszym odgłosie wydobywającym się z łóżeczka bezmyślnie gnać do Maleństwa, tylko wsłuchać się w sygnały jakie nam daje, dopiero później odpowiednio działać. Pozdrawiam cieplutko :)

Taką metodę zostawiania dziecka do wypłakania to sugeruje R. Ferber. Głupie i nieludzkie. T. Hogg nic takiego nie pisze, a książka jest bardzo pomocna. Nam wiele sytuacji ułatwiła :)

Po przeczytaniu książki i wielu opinii na różnych forach doszłam do jednego wniosku: większość z wypowiadających się ma trudności z czytaniem ze zrozumieniem. Maleństwo dopiero pojawi się w naszym domu, ale ja chciałam jakkolwiek zacząć się przygotowywać do roli mamy. Dlatego zajrzałam do tej lektury. Nie wiem czy rady Tracy Hogg się u nas sprawdzą. Wiem jedno: ani nie namawia ona do pozostawiania dziecka samego, bezczynnego oczekiwania aż przestanie płakać, ani też nie wymusza konkretnych godzin karmienia. Sugeruje pewną regularność, lecz kładzie nacisk na indywidualność każdego Maluszka i maksymalne dostosowanie się do jego potrzeb. Pani Hogg próbuje uświadomić świeżo upieczonym rodzicom, że ich dziecko jest człowiekiem, osobną jednostką, której należy się szacunek. Mówi też otwarcie o tym, że życie dalekie jest od tego, które przedstawiają nam w filmach, że musimy być gotowi na małe potknięcia i poważne problemy. Nie każda mama radzi sobie z emocjami, nie każda ubóstwia swoje dziecko od pierwszego spojrzenia. Tracy pozwala spojrzeć na zbliżające się zmiany w bardziej realistyczny sposób. Osobiście po lekturze czuję się lepiej przygotowana, bardziej świadoma czekającej mnie roli. Jedyne co może mi się przytrafić to pozytywne zaskoczenie. Nie każda kobieta miała możliwość uczestniczyć w wychowaniu czyjegoś dziecka, podglądać „jak to się robi”, nie każda też obdarzona jest idealnymi macierzyńskimi instynktami. Pozwólmy więc żeby każda z nas sama oceniła z których rad chce skorzystać, a nie negujmy doświadczeń autorki. I bardzo proszę- nie piszcie głupot, których w książce w ogóle nie ma…

Każdy (niestety) może robić ze swoim dzieckiem co chce. Jestem studentem
psychologii i metody zawarte w tej książce mrożą mi krew w żyłach.
Czytaliśmy tę książkę z żoną. Powiem tak… Pani Hogg eufemistycznie
opisuje metody „wychowawcze” mające opłakane skutki dla rozwoju osobowości
dziecka. Niestety jej propozycje są modne ponieważ (choć ona sama twierdzi
inaczej w swojej książce) główny kierunek działania jej metod to „uczynić
dziecko WYGODNYM dla rodzica”. Niestety. Biorąc pod uwagę wiedzę
psychologiczną ma to opłakane skutki dla dziecka. Nie wyjaśnię tu tego w
pełni bo to zbyt obszerny temat. Powiem tak. Jeśli ktoś chce wychować
zdrowe psychicznie dziecko niech ufa swoim instynktom. Jeśli jesteś matką
(lub potencjalną matką) przeprowadźmy proszę pewne doświadczenie. Wyobraź
sobie swoje ukochane dziecko, noworodka, który leżąc zaczyna płakać, Jego
płacz przybiera na sile, Jego twarz czerwieni się i wygina w grymasie
rozpaczy. Jaka jest pierwsza rzecz, którą chciałabyś w takiej chwili
zrobić? ……… Czy pomyślałaś o ujęciu dziecka w swoje ciepłe ramiona,
wtuleniu go w swoją pierś (niekoniecznie karmieniu), o szepcie prosto do
jego ucha. Jeśli tak to zadziałałaś dokładnie tak jak ukształtowała Cię
natura i miliony lat ewolucji. Natura nie wysyła sygnałów, że coś jest nie
tak (np. w postaci płaczu dziecka) jeśli tak nie jest. Chciałbym też, żeby
wszyscy mieli jaszcze świadomość pewnej bardzo istotnej w tym kontekście
właściwości dziecięcej psychiki. Dziecko nie ma poczucia czasu! Nie potrafi
jeszcze świadomie myśleć w związku z czym nie potrafi przewidywać, nie
potrafi żywić nadziei. Dlatego mówi się o tym, że potrzeby dziecka w
pierwszych miesiącach jego życia powinno się zaspokajać bezwzględnie i
natychmiast. Tylko dzięki takiemu postępowaniu będzie postrzegać świat jako
przyjazny i odpowiadający na jego potrzeby. Wpajanie dziecku „zasad” w
takim wieku jest absurdalne i sprzeczne z wiedzą psychologiczną. Takie
maleństwo jeszcze nie jest do tego przygotowane – ani od strony
biologicznej (neurologicznej) – ani psychicznej. Weźcie to pod uwagę, zanim
zaczniecie stosować drakońskie metody Tracy Hogg. Dla zainteresowanych
zupełnie innym spojrzeniem na rodzicielstwo polecam książki nawiązujące do
idei ‚rodzicielstwa bliskości” a przede wszystkim pozycję pt. „W głębi
kontinuum”, od której wszystko się zaczęło. Pozdrawiam i życzę rozsądnych
wyborów.

Paulina

05.12.2013 08:53

Ale Ty Lukardo chyba pomyliłeś autorów, Hogg nie zachęca by dziecko płakało tylko by wsłuchać się w jego potrzeby! Zupełnie pomieszałeś, powielasz teorie, które są błędne. Mówisz o zupełnie innej książce, ale nie tej autorki. Wspomniałam właśnie o takich opiniach w filmie. Ja naprawdę czytałam tę i kilka innych poradników i jeśli już to „Każe dziecko może nauczyć się spać”, ale to nie Tracy jest autorem tylko A. Kast-Zahn i H.Morgenroth a pierwotnie teorię „nauki” zapoczątkował Ferber. Bardzo nie podoba mi się powielanie tak nieprawdziwych opinii.

Heniek

24.12.2013 11:54

Widać że jesteś studentem. Instynkty matki potrafią sięgać od jednej do drugiej skrajności. Wiele bedzie miało dobry instynkt ale będzie też sporo potrzebowało wsparcia.

MAM DZIECKO IDEALNE! Pozwolę sobie więc coś zasugerować innym, którzy też chcieliby spróbować.
1. W ciąży słuchać muzyki klasycznej: najlepiej Bach, Beethoven, Chopin – zwłaszcza nokturny, ale ja akurat go nie lubię. Nie będę wchodzić w szczegóły i tłumaczenia. To działa, a jest bardzo proste do zrealizowania.
2. Wyrzucie poradnik pani Hogg, albo zużyjcie go w toalecie, bo do tego się nadaje.
3. Karmcie piersią, jeśli tylko możecie. Miejcie noworodka przy swoim łóżku, ale ZAWSZE w jego własnym łóżeczku – to przekłada się na 0 problemów z zasypianiem.
Osobiście zupełnie nie mam intuicji mamy, ani nawet instynktu macierzyńskiego. Miałam łatwiej, bo jak mały był głodny, to krzyczał „Leeee”. Karmiłam go też wtedy, gdy mi pękały piersi.
4. Zawsze biegnijcie na każde jękniecie. Niemowlęta zawsze mają jakiś powód. Czasem akurat taki, że nas potrzebują i tylko oraz aż tyle!. U mnie mniej więcej po pół roku, dziecko już było zupełnie pewne, że zawsze mu pomogę. Dlatego jest wesołe, optymistyczne i spokojne.
5. Noście maluszki w chuście. Ja nie umiałam poradzić sobie z tkaną, więc kupiłam prostą w obsłudze chustę elastyczną i nigdy nie używałam głębokiego wózka.
I przytulać, przytulać, przytulać.
Powodzenia!

Bibi

01.04.2014 09:57

Anna, wszystko jest proste jak się ma jedno dziecko. I noszenie w chuście i karmienie na żądanie i odpowiednia ilość uwagi i przytulanie i usypianie.
Mi ta książka bardzo pomogła – mam bliźniaczki i w dodatku wcześniaki, więc sprawa skomplikowana podwójnie :). Po powrocie ze szpitala zanim przeczytałam jej książkę (oraz kolejną „Zaklinaczka dzieci, jak rozwiązywać problemy wychowawcze”) miałam wprowadzony 3h plan, bo jedna córka jadła z piersi, drugą uczyłam przystawiać. Więc musiałam pilnować zegarka, żeby w razie czego najpierw obudzić jedną i jak się przyssie to super, a jak nie to nakarmić z butelki ściągniętym pokarmem, a potem drugą. Jak ma się kogoś do pomocy to jest super, ale ja po pewnym czasie musiałam zostać sama. Gdy obie córki nauczyły się ssać pierś, zaczął się hardcore. Albo cały dzień nic innego tylko karmienie na zmianę, albo non stop płacz i choćbym ze skóry wychodziła, nie jestem w stanie na raz uspokoić 2. Próbowałam chusty, ale żadna w niej nie chciała siedzieć. Więc wychodziłam na 3-3,5h spacery bo wtedy przynajmniej spały a ja miałam chwilę wytchnienia i mogłam zjeść cokolwiek. Po przeczytaniu Tracy wróciłam do podstaw, czyli 3h cykle, w nocy ostatnie karmienie ok. 20, potem karmienie przez sen o 23 i… rzeczywiście przesypiają do 4-5 rano. Również metoda zawijania ciasno niemowlaków do 4mż. Ja po wyjściu ze szpitala odpuściłam i rzeczywiście nawet jak zasnęły to jak machnęły ręką i uderzyły się w głowę, czy wsadziły sobie palec w oko, momentalnie się budziły. A teraz jak je zawijam w kocyk, to przesypiają 1h-1,5h. Nie powiem, też mam mieszane uczucia, że to takie mechaniczne, czy dobrze robię itp. Jednak widzę efekty – dziewczyny lepiej i więcej jedzą, są mniej marudne, z chęcią zasypiają wieczorem. A ja mimo wszystko staram się również dać im tyle czułości ile mogę.

Zdecydowanie polecam. Ale umówmy się, że każdy rodzic musi sam nauczyć się mowy swojego niemowlęcia,bo każde dziecko jest inne. Książkę należy traktować jako jakąś podpowiedź a nie jako „instrukcję obsługi niemowlęcia” To co sprawdzi się u jednego dziecka, nie sprawdzi się u drugiego. Książka jest pomocna ale nie bezbłędna. Mimo wszystko warto ją przeczytać(zwłaszcza gdy ktoś spodziewa się pierwszego dziecka).

U nas Język Niemowląt sprawdził się rewelacyjnie. Jestem Mamą 21-miesięcznej dziewczynki i moje dziecko je samodzielnie, zasypia samo i jest przede wszystkim ogromnie spokojne (nie chodzi o to że nie biega, skacze) co zwraca uwagę otoczenia a wynika to z tego że nauczyliśmy się słuchać jej potrzeb i podchodzić do nich z szacunkiem ale bez „dzieciokracji”. Polecam tą książkę każdemu rodzicowi.

U nas Język Niemowląt sprawdził się rewelacyjnie. Jestem Mamą 21-miesięcznej dziewczynki i moje dziecko je samodzielnie, zasypia samo i jest przede wszystkim ogromnie spokojne (nie chodzi o to że nie biega, skacze) co zwraca uwagę otoczenia a wynika to z tego że nauczyliśmy się słuchać jej potrzeb i podchodzić do nich z szacunkiem ale bez „dzieciokracji”. Polecam tą książkę każdemu rodzicowi. Dodam jeszcze że spodziewam się drugiego Bąbla i czytam ją po raz drugi celem przypomnienia zasad:). Ktoś napisał że jest to czynienie dziecka wygodnym dla rodzica – trochę mnie to dotkneło więc skomentuję że głównym założeniem jest zrozumienie Diecka a jeśli to ułatwia życie rodzicowi to super.

Anonim

16.07.2014 23:00

Zgadzam sie. Dobrze napisane! :D
Co innego juz gina ford w swoich ksiazkach. Mi TH troche ulatwila zycie. Zalowalam, ze nie przeczytalam wczesniej i wlasnie u niej podoba mi sie to, iz nie narzuca sie dziecku niczego, a wrecz przeciwnie, dostosowuje do jego po3eb, tak by i ono bylo szczesliwe i rodzice.

suuuuuper poradnik a jeszcze lepsza autorka. naprawde wie co pisze.

Marta Waligórska

10.02.2015 23:06 Odpowiedz

lukardo1984, to, że jesteś studentem, nie świadczy że wiesz o czym
mówisz… No i niestety nie wiesz.. Na przyszłość radzę najpierw
przeczytać, potem wystawiać recenzję… Błędy merytoryczne już Ci
wytknięto, więc pominę.
Sama czytałam tę książkę. Jak każdy poradnik – znajdziecie coś dla siebie i
coś pominiecie w swoim wychowaniu. Dla mnie – MEGA dobra książka, taka
wypośrodkowana. Jest nacisk na to, żeby spróbować zrozumieć o co chodzi,
poznać reakcje własnego dziecka. Czasem jesteśmy już na nie strasznie
wściekli i powinniśmy zawsze pamiętać, że ono nie robi tego ze złośliwości,
czasem trudno w to uwierzyć ;) DA się usystematyzować czas spania.
Wystarczy zapisywać kiedy dziecko zasypia, kiedy się budzi i po 2-3
miesiącach życia regulują się już drzemki. Także porady jak reagować na
złość są rozsądne. Zwraca też uwagę, że powinno się mieć swoje życie i to
też prawda.
Ta książka NIE JEST dla
* zwolenników „rodzicielstwa bliskości”
* zwolenników ‚łóżka rodzinnego’
Dla mnie pozycja super, mam też ‚Język dwulatka’
Moja 2.5 letnia córeczka była wychowywana z dużym wpływem ‚rad’ Pani Hogg i
jest szczęśliwym i grzecznym dzieckiem (choć jako noworodek była baaardzo
wymagająca).
Książkę polecam z całego serca!

Wcześniak i co dalej

21.03.2015 16:14 Odpowiedz

Ja też pisałam o tej pozycji u mnie na blogu. Mi na wiele spraw otworzył oczy ten poradnik. Krzepiący był też rozdział o wcześniakach. Są to dzieci niebywale delikatne i ten poradnik pomógł mi sobie uzmysłowić jak bardzo. Bo na początku po wcześniaku nie widać tego. Wychodzi dopiero później.

Ja właśnie czytą tę książkę i mnie potwornie irytuje. Nic nie jest jasno napisane (poza paroma wyjątkami), tylko takie pitolenie o niczym. Z całej książki może z 4 kartki są z konkretnymi poradami, reszta to gadanie o niczym i często powtarza się po kilka razy to samo. Mnie to strasznie denerwuje i osobiscie książki nie polecam. Lepiej porozmawiać z doświadczoną koleżanką lub położną.

Dodaj komentarz: