Pierwszy a drugi poród – różnice

Pierwszy a drugi poród – różnice

Bardzo, bardzo często pytacie o różnice między pierwszym a drugim porodem. Zazwyczaj ten kolejny jest dużo prostszy, szybszy i w ogóle bułka z masłem haha :) A jak to było u Was? U mnie ciut inaczej, ale pewnie każda mama ma swoją historię.

No dobrze, to jakie są różnice między pierwszym a drugim porodem? U mnie było całkowicie inaczej, bo drugi poród był planowanym cięciem cesarskim ze wskazań medycznych. Jak będziecie chciały to opiszę różnice między porodem SN a CC :) Niemniej za drugim razem po prostu wiedziałam plus minus, jak to będzie. I patrząc na to w ten sposób to za drugim razem było lepiej.

Pierwszy poród

Czekałam, jak na szpilkach, doczekać się nie mogłam i  już myślałam, że nigdy nie urodzę haha, a zaczęło się zupełnie z zaskoczenia. W nocy.

Choć na początku wcale nie byłam pewna czy to już odchodzą te wody, czy te skurcze to już takie, jak trzeba. Ale to tylko w pierwszej chwili.

Ale nadal nie wiedziałam co mnie czeka potem, ile to potrwa, czy znieczulenie boli. Co potem będzie, czy dostanę dziecko, czy będę z nim w pokoju itd., itd. Cała masa niewiadomych.

O pierwszym porodzie już pisałam. A za drugim razem było inaczej.

Drugi poród

Ten był całkiem inny, zaplanowany, ale mimo wszystko stres był duży. Cały czas zastanawiałam się, czy nie zacznie się wcześniej, ile będę dochodzić do siebie, czy będę mogła dostać dziecko itd. A jednocześnie wiele już wiedziałam, gdzie jechać, gdzie się zgłosić itd.

U mnie trudno porównać obydwa porody, ale zdecydowanie drugi był lepszy, choć z racji na CC dochodziłam długo do siebie. Musiałam walczyć o karmienie i nie od samego początku miałam maleństwo obok siebie.

Ale jestem ciekawa, jak to było u Was? Podzielcie się swoimi historiami i czy faktycznie drugi poród był szybszy, lżejszy, łatwiejszy? :) Z przyjemnością zacytuję Wasze historie :) Tak dla otuchy dla przyszłych mamuś ♥

A może jest właśnie tak, że jak się już to wszystko wie to bardziej się człowiek boi, jak to będzie za drugim razem?

PS aha, choć porody różne, to jedno u mnie w obydwu przypadkach było takie samo: poród się szybko zapomina. Nie pamiętam już bólu, a czas dochodzenia do siebie też już nie wydaje mi się taki straszny, więc to co złe idzie w niepamięć :) I tego Wam życzę, samych fajnych wspomnień :)

Poród pierwszy a drugi? Tu jedno z moich wspomnień z pierwszej ciąży :)
Poród pierwszy a drugi? Tu jedno z moich wspomnień z pierwszej ciąży :)

Komentarze:

No właśnie! Bardzo proszę o filmik z różnicą między porodem naturalnym a cesarskim cięciem!! Ja swoją córeczkę rodziłam rok temu, bez znieczulenia. było okropnie. ból niesamowity. męczyłam się 15 godzin. potem nacinanie, szycie. póltorej tygodnia nie mogłam chodzić. wstać z łóżka, jak poszłam zrobić siku to łzy miałam w oczach. i wedlug mnie to nie jest rawda że zapomina się. ja miałam tak bolesny poród że nie zapomniałam. mąż mówi że bardzo chciałby mięć drugie dziecko. ja też bardzo bardzo. jednak jak wchodzimy na ten temat to przed oczami mam swój poród. nie wiem czy kiedykolwiek zapomnę. i czy się odważę mięć drugiego dzidziusia. narazie nie ma najmniejszych szans na to. koleżanka za miesiąc rodzi. wykupiłą sobie cesarskie cięcie. dała bodajże 1500 zł. i proszę powiedz mi jak to wygląda? czy znieczulenie boli? zakładanie cewnika boli? czy czujesz coś podczas tego zabiegu? słyszysz? co czujesz jak cię szyją? kiedy dostajesz dziecko? jak jest z karmieniem? kiedy musisz wstać? czy bardzo boli podczas wstawania? kiedy znieczulenie puszcza? jak długo potem boli? szwy są samo rozpuszczalne czy wyciągają? jak potem dźwignąć czy przebrać takie maleństwo? tyle pytań mi krąży po głowie. tak jak pisałam wyżej, bardzo chciałąbym mięć drugiego dzidziusia. na poród naturalny się nie zdecyduje. bardzo spodobał mi się pomysł z wykupieniem cesarskiego cięcia. Bardzo Cię proszę odpowiedz mi na te pytania, bądź zrób o tym wpis.

  • Liliana

Miałam cc i powiem tak ze kazda kobitka przechodzi to inaczej. Znieczulenie w kregoslup- brzmi okrutnie ale… Ja nie czulam nic poza lekkim ukluciem jak ugryzienie komara. Cewnik? Nawet nie wiem kiedy mi cudne położne założyły bo opowiadaly przy tym dowcipy i mimo ze mialam skurcze to otucha tych kobiet nieoceniona ps. Rodzilam w Wałbrzychu i bardzo polecam :-) ciach ciach sie pokrecili kolo mnie naraz przyszedl lekarz po ok 7 minutach mialam synka polozonego na piersiach. Cudnie!!! Potem musialam odlezec 0,5 godzinki w sali pooperacyjnej a potem na swoja sale gdzie czekal na mnie maz juz z dzidziusiem. Jak znieczulenie puscilo fakt boli ale dostalam ketonal i wiem ze brzmi banalnie ale przy ukochanym Synusiu nie wiedzialam ze cos tam bylo robione. Zadnych powiklan smigalam po12 godzinach juz pod prysznic i karmilam Malucha. Nie bede zachwalac cc ale akurat mi taki porod nie dal sie WCALE we znaki a blizna jest malusia pod bielizna. Ps mialam za mala miednice na urodzenie tak duzego chlopczyka ;-)

Paulina Stępień
  • Paulina

Ewelina zrobię, ale wiesz, jak to jest i jeden i drugi ma plusy i minusy. Ale przygotuję wpis na pewno. Dzieki za spisanie pytań to mi ułatwi uporządkowanie tematu :)

  • ewelina

Wiem że pewnie myślicie że jestem złą matką, że tak nie zapomniałam, że nie chcę drugiego dziecka. wiele osób mi to powiedziało ” co z ciebie za matka” . Uwierzcie mi że mimo to że miałam super położną, bolało okropnie. i choćbym jak bardzo chciała, boję się. Co z tego że zajdę w drugą ciążę jak będę się cały czas bać, denerwować, a to nie jest dobre dla maleństwa. Kocham moją córcię bardzo bardzo. ale nikt nie rozumie co ja czuję. jestem młodą mamą, mam 23 lata dopiero. Nie mogę powiedzieć że córeczka była wpadką, ponieważ zaszłam w ciąże po ślubie. Była poprostu nie planowana. ale kocham ją ponad życie i bardzo chciałabym mięć drugie dzieciątko. Lilianko każdy poród jest inny. Różne opowiadania czytałam na internecie, na temat orodu i cesarskiego cięcia. Cewnik podobno koszmar. tak samo jak wstanie pierwszy raz z łóżka. Choć ja po nacięciu też miałam z tym problem. zakręciło mi się w głowie. Rodziłąm z mężem a przy cc podobno męża nie może być tak? Paulinko a tobie z całego serca dziękuję <3 jesteś wspaniałą kobietą. Czy zrobiłabyś w miarę szybko taki wis żeby moja koleżanka się też nie denerwowała? żeby wiedziała co ją czeka?

Paulina Stępień
  • Paulina

Ewelina dużo zależy od podejścia rodzącej i w ogóle to indywidualna sprawa :) przy CC mąż jest nieoceniony, bo dostaje dzidziusia :) opiszę w ciągu tygodnia, muszę po prostu dobrze przygotować taki wpis, więc jak dojdą jeszcze jakieś pytania to je uwzględnię

  • asiaaaaa

Hej
Ja maiłam CC (nie z wyboru, a z musu) i jestem pewna że przy drugim dzidziusiu też bym chciała mieć CC. Najważniejsze przy moim CC był mąż, siedział przy mojej głowie i podglądał jak mnie rozcinają. Znieczulenie podawane w kręgosłup w ogóle mnie nie bolało, wkuli się za pierwszym razem i może przez ten stres co mnie czeka, mnie to nie bolało. Jak zakładali mi cewnik dali znieczulenie (popsikali czymś) i też niczego nie czułam. Jedyne co czułam to kołysanie brzucha, żeby ten dzidziuś jakoś wyszedł. Na szycie wyprosili męża i szycia też w ogóle nie czułam, nawet nie czułam że coś mi tam robią. Maleństwo przywieźli mi po 3 godzinach, dobrze, że był przymnie mąż bo nogami jeszcze nie ruszałam a trzeba malucha przewinąć no i przystawić do cyca. Jakoś pokarm też szybko dostałam, może nie w zadowalających ilościach dla mojego malucha ale był. Jedyne co to w dzień CC i dzień po to chodziłam jak kwazimodo do połowy zgięta bo szwy mnie ciągnęły… po 4 dniach było spoko, a po tygodniu autentycznie niczego nie czułam. szwy miałam rozpuszczalne, a po 4 miesiącach mam bliznę (różową kreskę) szerokości na 10 cm (dodam że jest tylko widoczna jak jestem nago, gatki wszystko przykrywają:-)). Mi nie przeszkadza ale na pewno są panie które nie mogą na takie rzeczy patrzeć. Wiem, że są też kobiety które gorzej znoszą CC, na szczęście u mnie było wszystko ok. Na koniec… po roku na pewno próbujemy sił z drugim:-)

Pierwszy porod wyczekiwany dlugo( lezalam juz w szpitalu myslam ze wychodze do domu a tu diagnoza do porod) byl szybki tylko to co sie dzialo wkola to byla dla mnie wielka niewiadoma jakie zasady.obyczaje panuja na oddziale ale nic zlego nie panietam ,bol byl ale o nim szybko sie zapomina , szycie nic strasznego, bardzo szybko doszlam do siebie.Za to drugi juz w pelni swiadomy co po czym nastepuje tez b.szybki nagle skurcze sie pojawily szybko do szpitala , dosłownie chwila bol byl ale juz slabszy zato szycie bolesne bo na juz wczesniejszevzrosty wiec nic przyjemnego i niestety slabo mnie sie nadmiar skory na brzuchu wciaga po pierszym porodzie doszlam ze skora bardzo szybko .teraz dziecko bylo duze i moze dla tego nic nie pomaga tylko czas pomoze :-)

  • enyya13

pierwsza ciąża – bez problemowa, byłam zabiegana, poród (lipiec 2009) w 38tyg po odejściu wód płodowych pojechałam do szpitala i dopiero po 6 godzinach podali oksytocynę i były skurcze a po kolejnych 4 godzinach znieczulenie (bo mimo odejścia wód i skurczy nie było rozwarcia, po znieczuleniu rozwarcie puściło :) rewelacyjna sprawa-nic nie boli) i poród SN, nacięcie (dziecko 4,100kg), pamiętam że na drugi dzień już normalnie siedziałam i chodziłam.

druga ciążą – złe samopoczucie w I trymestrze i lekkie skurcze (leżenie i ograniczanie wysiłku) w III trymestrze, poród (marzec 2013) dzień po terminie, pojechałam do szpitala po całym dniu skurczy co 8 minut, po podaniu oksytocyny urodziłam w 2 godziny SN, nacięcie (4,300kg) i bolało baaaardzo – pamiętam jak porównywałam go z pierwszym porodem, myślałam że tego nie przeżyję!! Ale teraz po roku już tak źle nie wspominam tego porodu.

Ponieważ moje dzieci rodziły się duże (a ja raczej jestem szczupła i nie duża) myślałam o CC ale czytałam na ten temat dużo, rozmawiałam ze znajomymi lekarzami, czy położną i każdy mi powiedział, że cesarka to operacja, ingerencja w organizm, nie naturalne przyjście na świat dziecka, co jest dla niego dużym zaskoczeniem i szokiem, nie jest to dobre dla niego podczas porodu i na przyszłość. Dlatego CC tylko wtedy, kiedy jest rzeczywiście jakiś problem medyczny, a nie jakieś „widzi mi się”, bo mniej boli lub jest planowany termin i jest wygodniej. Tyle kobiet rodziło i rodzi naturalnie, że natura jednak jest najlepsza i stworzyła kobiety do porodów zdrowych i silnych dzieci!

pierwszy byl bardzo ciezki i bolesny; a przy drugim poszlo jak z platka; druga corka o malo nie urodzila sie w domu, mialam nieznaczne skurcze i lekkie odchodzenie wod, po przybyciu do szpitala okazalo sie, ze mam prawie 10 cm rozwarcia, piec skurczy i dziecko przyszlo na swiat :)

U mnie było na odwrót – pierwszy CC z nagłej potrzeby a drugi SN. CC było dla mnie ciężkim przeżyciem głównie psychicznie bo nie byłam przygotowana a bardzo chciałam urodzić naturalnie. Teraz jak o tym myślę byłam bardzo rozżalona i wydawało mi się, że bardzo długo wracałam do siebie ale chyba nie było tak źle. Jest inaczej ale i to i to boli, potem przechodzi a potem się zapomina. Jednak wolę poród naturalny.
Po CC pamiętam jaka byłam zdziwiona, że można tak długo sikać…:) bo w ciąży po kilka kropel :)
a po porodzie SN, że można wstać i pójść na własnych nogach…:)

Ja pierwszy poród słabo wspominam: 10 dni po terminie łaskawie przyjęli mnie do szpitala, 11-stego dnia założyli mi cewnik, który miał pomóc wywołać poród (i to kurest.. wspominam najgorzej), 12-stego dnia po terminie zaczęli wywoływać poród oksytocyną i po 12 godzinach nadal braku akcji porodowej skończyło się cesarką. Po cesarce to nie był ból, tylko wrażenie jakby strasznie parzyło gdy próbowałam usiąść. A teraz druga ciążą, zagrożona :( Leżę, bo tylko to może pomóc, czekam i modlę się, żebym na Boże Narodzenie mogła przytulić drugiego dzidziusia. Też przyjdzie na świat przez cesarskie cięcie, bo szpital w którym rodziłam i w którym będę rodzić, jeśli było pierwsze CC, to nie zmusza kobiety do rodzenia siłami natury. Nie mogę się doczekać drugiego porodu.

  • Liliana

Wiem co przechodzisz ja tez lezalam niemal 6 miesiecy bo ciaza zagrozona i wytrwalam. Czasem mialam taka ochote na spacerek polazic ale wiedzialam jaka cene mozna zaplacic i kiedy w 8 miesiacu lekarz pozwolil wstac to i tak lezalam bo mialam przeczucie i to sluszne bo twardnial brzuch przy kazdym wstawniu. Syn urodzil sie cc w 38 tygodniu i dzis dziekuje Bogu za wytrwalosc i cierpliwosc. Czego z calego serca i Tobie zycze. Wiem co przechodzisz dlatego Twoj wpis mnie tak poruszyl.pozdr

  • Anonim

trzymam kciuki

  • Anonim

Podziwiam Cie Magdalena za to!!! Mam nadzieje, że wytrzymasz i juz wktótce bedziesz mogla cieszyc sie swoim malenstwem. Ja rodze na poczatku grudnia, biegam i nosze starsza corke, na szczescie nic sie nie dzialo. Zycze wytrwalosci i duzo zdrowka

Ja mam za sobą dwa porody. Oba CC ze względów okulistycznych. Ale pierwsze było w Polsce, a drugie w Niemczech. Mogłabym na ten temat książkę napisać. Niektórzy mogą się zdziwić, ale pod wieloma względami poród w Polsce był lepszy. Zacznę od tego, że mnie samą dziwi mój własny organizm, a dokładnie to, że nie zadziałało na mnie znieczulenie do kręgosłupa. Przy pierwszym porodzie po znieczuleniu, kiedy miało już dojść do samego cięcia, okazało się, że ja wszystko czuję, tzn. czułam normalnie jak lekarz zaczął mnie ciąć, to był koszmar, zaczęłam krzyczeć, że boli i natychmiast zostałam poddana całkowitej narkozie. Później już nic nie pamiętam. Obudziłam się w pokoju chyba po dwóch godzinach. Był przy mnie mąż i od razu przyniósł mi maluszka, przyszła tez położna i pomagała mi przystawić małego do piersi. Mąż nie był ze mną na sali podczas operacji, ale mówił mi później że w pewnym momencie na moją salę przybiegło sześciu lekarzy. To pewnie przez tą narkozę.
Kiedy rodziłam drugie dziecko już w Niemczech, miałam wcześniej spotkanie z anestezjologiem, któremu opowiedziałam całą historię z Polski i przedstawiłam wypis ze szpitala. Pytałam, czy po tym wszystkim będę mieć znieczulenie częściowe czy full narkozę. On jednak stwierdził, że tutaj takie rzeczy się nie zdarzają i wystarczy częściowe znieczulenie. Przed samym porodem normalnie trzęsłam się ze strachu, kiedy już dostałam znieczulenie w kręgosłup (to nic nie boli), lekarz zaczął mnie uszczypywać palcami od brzucha w dół, żeby sprawdzić czy coś czuję. Mówiłam, że czuję wszędzie gdzie mnie szczypie, niestety zlekceważył to. Boże, to było najgorsze co mnie spotkało w życiu, i nikt mi nie powie, że tak szybko się zapomina bo ja na samą myśl o tym dostaję dreszczy. Czułam wszystko! Mimo znieczulenia czułam jak przecinają mi brzuch, jak rozciągają skórę, jak wkładają ten hak czy jak to nie nazywa, żeby rozciągnąć otwór na dziecko, czułam wszystkie ręce w moich wnętrznościach. Płakałam na stole i krzyczałam, ale narkozy nie dostałam. Trwało to może 10 min kiedy zobaczyłam dziecko. Samego szycia już nie czułam. Dziecko dostałam dopiero na sali pooperacyjnej.
To tyle na temat samego porodu. Jeśli chodzi o porównanie gdzie było lepiej to mówię, że w Pl. W Niemczech było lepiej pod tym względem, że podpaski poporodowe, podkłady, majtki jednorazowe, pampersy, chusteczki i ubranka były bez ograniczeń dla nas. Było to po prostu w komodzie w każdym pokoju, do dyspozycji pacjentek. Aha i jedzenie codziennie zamawiało się z menu, tak jak w restauracji. Było pyszne.
Postaram się jeszcze odpowiedzieć na pytania Eweliny wg własnych odczuć:
czy znieczulenie boli? prawie, że nic
zakładanie cewnika boli? tak i później trzymanie go w sobie też bardzo mnie bolało, boli również sikanie po zdjęciu cewnika przez ok 4 dni
czy czujesz coś podczas tego zabiegu? słyszysz? w moim przypadku wszystko, ale to chyba rzadkość
co czujesz jak cię szyją? ja nic już nie czułam
kiedy dostajesz dziecko? jak już mnie zszyli i przewieźli na sale pooperacyjną
jak jest z karmieniem? w pierwszych godzinach ciężko, ale trzeba jak najczęściej przystawiać dziecko do piersi i pokarm przyjdzie
kiedy musisz wstać? w następnej dobie po porodzie
czy bardzo boli podczas wstawania? tak, bardzo. Zabierałam się do tego trzy razy, dwa razy omal nie zemdlałam.
iedy znieczulenie puszcza? w nocy po porodzie i w następny dzień podawano mi morfinę przeciwbólowo
jak długo potem boli? rana bolała mnie ponad dwa tygodnie, przez ten czas jadłam paracetamol
szwy są samo rozpuszczalne czy wyciągają? samo rozpuszczalne
jak potem dźwignąć czy przebrać takie maleństwo? taka dzidzia jest bardzo lekka, nie ma z tym problemu, gorzej jest ze wstawanie z łózka i podnoszeniem się, to jest dopiero koszmar, ale jak już wstaniesz to jest ok
Wszystko da się przeżyć dla tego skarbu, które się nosi pod sercem.

  • Liliana

Wszystko zależy od kobiety. Ja wcale nie czulam cewnika ani zakladanie nie bolalo ( moze stres) ani potem. Najgorsze pierwsze wstanie a potem jakos to idzie. Im wiecej sie ruszasz tym szybciej dojdziesz do siebie. Najlepsza rada moim zdaniem to nie roztkliwiac sie nad soba a skupic na nowej roli. Cc wspominam bardzo dobrze i wiadomo to jakis tam bol jest ale wszystko zalezy od kobiety i od podejscia samej rodzacej. Pozdrawiam

życzę zdrowia zarówno mamie jak i dzidziusiowi. Warto przy okazji wpisu podkreślić że CC to konieczność a nie pójście na łatwiznę dla tych którzy się boją bólu…bo też boli, tylko po na nie w trakcie porodu

A czy można wiedzieć w którym szpitalu rodziłaś? Jestem nowa w Warszawie i nie wiem który szpital jest ok. Będę wdzięczna za małe podpowiedzi ;-) Mój pierwszy poród to było kilkanaście godzin męczarni a potem 2 tygodnie dochodzenia do siebie :-( Teraz jestem w 6 m-cu ciąży i co noc mam koszmary związane z porodem. Mam nadzieję że tym razem będzie lepiej:-) Pozdrawiam

No to teraz jak poczytałam komentarze o rodzeniu, to już wiem, że nie chce się w to pakować :D

Witam, ja miałam cc w styczniu, z powodu stanu przedrzucawkowego, wzięli mnie z zaskoczenia więc nawet nie miałam czasu się zestresować. Samo ciecie wspominam dobrze, miły anestezjolog, lekkie ukłucie i dziwne uczucie w kręgosłupie. Jak przestałam czuć cokolwiek poniżej pasa (bardzo szybko) dwóch lekarzy zaczęło mnie ciąć, nic nie bolało aczkolwiek czułam, że coś się dzieje. Czułam jak wyszarpują mojego synka, trochę się namordowali bo nie chciał wyjść. Potem od razu go zabrali, a mnie zaczęli zszywać, usłyszałam tylko ile waży i mierzy i że wszystko ok. Potem sala pooperaacyjną i 18 h leżenia plackiem. Synka przywieźli tylko mi pokazać i dostałam go dopiero na 2 dzień. Dosyć szybko doszłam do siebie, ale po 3 dniach okazało się, że mam zainfekowaną ranę i musiałam zostać w szpitalu tydzień dłużej niż Synek i to był dopiero dramat. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło i cieszymy się sobą od 3,5 miesiąca już. ;-)

Paulina Stępień
  • Paulina

Aga i Synka wypisali samego? To ciekawe, bo np. w moim szpitalu mama i dziecko wychodzą razem, widać wszędzie mają różne zasady. Ważne, że już razem i wszystko OK!

  • Aga

To oczywiście było bardzo skomplikowane, mieliśmy do wyboru albo synek zostaje na oddziale noworodków ale ja nie mogę go odwiedzać ani zabierać (przez infekcję) albo zabiera go do domu tata. Ja nie wyobrażałam sobie żeby synek był tyle czasu sam (cała noc, bo w dzień mógł być tata) więc podjęliśmy decyzje o wypisaniu synka i tata dostał niezłą szkołę życia przez tydzień (oczywiście przy pomocy babci i cioci czyli mojej mamy i siostry). A ja ten tydzień w szpitalu ryczałam 90 % czasu i przeżyłam tylko dzięki ememesom ;-).

A ja bym się w to mimo wszystko wpakowała :-)
Niestety pierwsza ciąża zakończyła się poronieniem i teraz dochodzę do siebie, ale psychicznie. I katuje się codziennym czytaniem domowej.

Za mną 3 porody sn bez znieczulenia.
Każdy o połowę krótszy – 5 godzin, 2,5 godziny, 1 godzina.

Pierwszy spokojny, do wytrzymania.
Drugi o wiele bardziej bolesny, ale bez dodatkowych atrakcji typu nacięcia itp.
Na trzeci ledwo zdążyłam dojechać ;) Skurcze od razu co 3 minuty, w szpitalu 3 cm na starcie, po wypełnieniu papierkologii – 10 cm. I wtedy dopiero zaczęło boleć, przestało 3 skurcze później, jak Dzieciątko już było na świecie :)

Polecam więc zdecydowanie trzeci poród ;)

Paulinko czy zdradzisz nam jak mają na imię Toje pociechy?? Jestem strasznie ciekawa:-)))

Te przeżycia jeszcze przede mną. Termin mam na październik i chociaż mogłabym posłużyć się papierkiem na okuliste to jeśli wszystko będzie dobrze to chcę rodzić sn. Wiem że będzie bolało ale wierzę w to że natura wiedziała co robi czyniąc nas matkami i że dam radę. Strach jest ale największy to o zdrowie maluszka. CC to nie opcja a operacja i trochę mnie oburza jak słyszę jak niektóre ciężarówki planują sobie konkretną datę rodzenia bo tak im pasuje w grafiku.

  • Okularnica

Witaj. Ja jestem po CC ze względów okulistycznych. W ciąży po wcześniejszych skurczach i pobycie w szpitalu. Po sugestii położnej poszłąm do swojego okulisty. I dostałam zaświadczenie, że jest wskazanie do cc.Warto się przejść do lekarza i porozmawiać o tym.

Ciężarówka, jeśli masz na myśli mnie to nie pisz w ten sposób jeśli nie znasz prawdy. W wieku 3 lat miałam wypadek, przez co straciłam wzrok w prawym oku, mam wszczepioną sztuczną soczewkę w oku, przez co nie mogłam rodzić naturalnie ze względu na zbyt duże ciśnienie w oku podczas parcia. Gdybym tylko mogła, to chciałabym rodzić naturalnie. I nie posłużyłam się jakimś tam papierkiem od okulisty, a dostałam na piśmie kategoryczny zakaz rodzenia SN.

  • ciężarówka

Nie rozumiem Twojej reakcji. Nie odnosiłam się do Twojego przypadku bo go nie znam i szczerze mówiąc nie chcę znać bo uważam że to sprawa intymna. Napisałam o pewnej tendencji którą obserwuję wśród kobiet. Coraz więcej osób wykupuje sobie cesarke nie ze względów medycznych. Z resztą sama znam takie przypadki.

  • ewelina

Ja przy drugim dziecku na pewno nie rodziłabym naturalnie. Wykupiląbym. Pożyjemy, zobaczymy.. Pogadasz z nami w październiku…

  • ewelina

Życzę Ci porodu bez komplikacji i bez bólu, naprawdę. Ale chciałąm Cie też uświadomić. Ból jest nie do opisania, Ja to mogę porównać tak: Nie miałąm żadnego znieczulenia, zero. A przy nacinaniu nie czułam nic. To sobie teraz wyobraź, natnij się w tamtych wrażliwych miejscach teraz. Bez znieczuleń. I pamiętaj, taki ból nie trwa 3 min, tylko bardzo długo. Ja te najsilniejsze, nie do zniesienia bóle dostałam o 17: 50,. a urodziłąm 20.05

  • Sylwia

Ciężarówka, ja wcześniej pisałam, że miałam dwa porody przez CC z powodów okulistycznych, więc myślałam, że nawiązujesz do mnie, że posłużyłam się świstkiem od okulisty żeby mieć cesarkę i uniknąć bólu.

Moje oba SN. Pierwszy to trauma. Ja wymęczona, dziecko wymęczone! Przebili pęcherz, na oksytocynie i nie zganiali z łóżka, toteż skurcze słabły mimo oksytocyny. Z niewiedzy zadzialal paradoks! Leżysz, poród ustaje. Błąd mój i olewka personelu. Drugi po ponad 6 latach szybki, bardziej świadomy. Pilnowałam wszystkiego, choć zdażyły się niespodzianki. Drugi z reguły szybszy bo mięśnie juz po pierwszym rozciągnięte. Dziecko wiedziałam, że trzeba od razu przystawić do piersi tak mu zostalo, ma 15 mcy :) Po takim pierwszym porodzie komplikacje y dziecka murowane. Drugie mam zdrowe.♥

Dwie córy. Oba porody siłami natury.
I – ciąża zagrożona, 3 miesiące leżenia. Wyjście do ubikacji, powodowało tak silne skurcze, że bałam się wstawać. trzy razy dziennie leki podtrzymujące ciąże, a że osłabiały serce, to jeszcze dodatkowo na serce. Przestraszoną , ze skurczami co 3 minuty o godzinie 2 w nocy mąż wiózł mnie do szpitala. A tam leży dziewczyna, która ciągle krzyczy. Panika u mnie ogromna. Co chwilę lekarz przychodził do mojej krzyczącej towarzyszki, to i zaglądał do mnie. Postępów brak, ból do wytrzymania. Zdecydował o przecięciu pęcherza, aby odeszły wody. Ból zjawił się jak na zawołanie. Po godzinie silniejszych bólów, przyszła na świat moja pierwsza kruszynka. Z tego wszystkiego zapomniałam, że mąż jest przy mnie. Zszywanie krocza nie bolało.
II – wody odeszły, bo dostałam zaprawę od córki, trzy razy przeprowadziła mnie po wysokich schodach prowadzących do kościoła, wracałam jak zasiusiana. Masakra. W szpitalu dostałam coś na wywołanie skurczów i po godzinie druga córcia była na świecie. W momencie, kiedy zeszłam z łóżka, aby poskakać na piłce, rozwarcie w ciągu minuty powiększyło się z 4 do 10. Położna zadziwiona, bo jeszcze takiej paniusi :) nie widziała. Obeszło się bez rozcinania krocza.
Tak więc u mnie porody raczej lekkie i szybkie, trochę bolało, ale nie długo.

a miała któraś po CC komplikacje typu rozstęp mięśnia prostego brzucha?mnie się przytrafiło…i w skutek tego mimo iż jestem szczupła to brzuch mam wielki choć bez grama tłuszczu. Najgorsza w tym wszystkim była niewiedza lekarzy- mówili że to kiedyś minie że przeczekać, że coś tam ćwiczyć byle co choćby bieganie, a nawet chcieli mnie operować… tym sposobem, nie chcąc iść na kolejną operację błądziłam przez kilka miesięcy. Dopiero fizjoterapeuta pokazał mi ćwiczenia, ale walka długa mnie czeka, po 5 miesiącach jest lepiej, ale jeszcze sporo przede mną…
jeśli któraś ma taki problem to chętnie się podzielę doświadczeniami

Paulina Stępień
  • Paulina

Dominika ja chętnie się dowiem, bo informacji na ten temt jest b. mało niestety. Do tej pory słyszałam, że głównie operacyjnie można to zakończyć i nie wiedziałam, że to po CC. Przy SN to nie wystepuje?

  • dominika

Częściej występuje właśnie przy porodzie SN, na skutek parcia. Może dlatego wszyscy lekarze byli zdziwieni że u mnie się przytrafiło. Stało się tak z powodu specyfiki operacji jaka jest CC. Cięcie skóry jest poziome jak na to wskazuje blizna, jednakże pod skórą jest jeszcze kilka powłok przez które trzeba się przedostać do dziecka, i tak m.in. mięśnie są rozciągane wzdłuż kresy białej na boki hakami na takiej długości, jaka wystarczy do wyjęcia dziecka. A u mnie jak rozciągnięto mięśnie to poszły na całęj długości na zasadzie suwaka, aż do piersi.
Bezpośrednio po porodzie miałam rozstęp na 4 palce, tak że leżąc na plecach mogłam spokojnie wyczuć zawijasy jelit pod skórą.

Teraz już mój brzuch wygląda jak u kobiety nie-ciężarnej. Daleko mu do stanu sprzed ciąży ale wierzę że i takowy powróci. Rozstęp zmniejszył się do 1 palca.
Zacząć należy od wciągania brzucha najmocniej jak się da i najczęściej (na początku bardzo bolały mnie plecy, ale minęło po kilku dniach). Poza tym trzeba ćwiczyć mięśnie proste brzucha i tylko mięśnie proste (tak mnie uświadomił fizjoterapeuta). Podczas ćwiczenia mięśni skośnych rozstęp może się powiekszyć. Na to trzeba uważać, jeśli sie wybiera zestawy ćwiczeń na brzuch (popularne po ciąży hula hop ćwiczy właśnie mięśnie skośne).
Szkoda że ten temat nie jest powszechny. Moja ciąża była przemyślana i zaplanowana. Przed ciążą solidnie ćwiczyłam mięśnie brzucha aby dały radę wyzwaniu, w ciąży przeczytałam chyba wszystko o samej ciąży, porodzie, opiece nad dziećmi, itd. Ale jedyne na co się natknęłam o stanie poporodowym to porady aby kupić sobie dobry stanik do karmienia, uważać na depresję poporodową, a resztę pozostawić czasowi…tak też mi lekarzy kilku radziło, aby przeczekać i może samo się naprawi a jak nie to operacja. A może gdybym od razu wiedziała jak co robić to na powrót do formy czekałabym krócej

  • Holly

Hej, czy mogłabym poprosić Cię o kontakt mailowy? Jestem jeszcze w ciąży, ale już widzę, że u mnie pojawił rozstęp mięśnia prostego. Oczywiście ginekolog bagatelizuje, a ja chętnie dowiedziałabym się jak sobie z tym radzić po porodzie. Pozdrawiam

Paulina Stępień
  • Paulina

Mam nadzieję, że Dominika tu zajrzy i napisze jeszcze więcej, jakie ćwiczenia, co mówił lekarz itd. Faktycznie w ciąży nic nie da się z tym zrobić, zresztą to raczej pojawia się po ciąży, ale może nie wiem wszystkiego jeszcze na ten temat :)

  • dominika

Holly, jeśli chodzi o ćwiczenia to polecam http://www.youtube.com/watch?v=Ys7mb_PPuqA
Pani bardzo fajnie opowiada i pokazuje. Takie ćwiczenia pokazywał mi również fizjoterapeuta – przyznaję jednak, że stosowałam właściwie tylko jedno ćwiczenie – to z ręcznikiem (na filmie ok. 13 minuty). Nie stosowałam ręcznika tylko dłonie (miałam je przy sobie częściej niż ręcznik:) ). Najważniejsze aby ćwiczyć jak najczęściej, robiłam min. 3 serie po 20 powtórzeń dziennie – przez kilka miesięcy (ale pierwsze efekty były już po 2 tygodniach). No i ciągle chodziłam z wciągniętym brzuchem, nawet starałam się nie sypiać na boku :) choć nie wiem czy miało to znaczenie.
Odradzam stosowanie wszelkich pasów na brzuch, bo osłabiają mięśnie, a trzeba je wzmocnić a nie osłabiać.
W razie potrzeby możesz oczywiście na maila do mnie pisać.
Jeszcze mam prośbę do kotlecików-domowników: może dało by się uruchomić taką opcję aby inf o odpowiedziach do komentarzy otrzymywać na maila? byłoby łatwiej śledzić wątki

Paulinko wiem bardzo ,że cieszysz się z powodu narodzin drugiego dziecka ale zaczynam się zastanawiać czy nie powinna zostać zmieniona nazwa z domowej.ty na dziecko.tv. Są kobiety ,które nie mogą mieć dzieci .Wcześniej wyglądało zupełnie inaczej były wpisy o różnych ciekawych rzeczach.

Paulina Stępień
  • Paulina

Diana przypominam, że to nasz codzienny blog ;-)

Paulinka a co sądzisz o noszeniu takiego specjalnego pasa na brzuch po porodzie (pewnie ma jakąś specjalistyczną nazwę :P)? Słyszałam dwie skrajne opinie- jedna, że działa cuda, że przy dobrze założonym po dwóch tygodniach brzuszek jest płaski, a drugą, że rozleniwia mięśnie i w ogóle nie działa. Ciekawa jestem Twojej opinii, czy testowałaś i co na ten temat sądzisz. Z góry dziękuję za odpowiedź :)

Paulina Stępień
  • Paulina

Mała Mi będzie wpis, bo testuję :D haha to pas poporodowy, też słyszałam rózne opinie.

  • Liliana

Po cc szybko takiego nie pozwalaja nosic. Mi kazali czekac do 2 miesiecy lekko. To co na zewnatrz zabliźnione niekoniecznie jest tez takie w środku.

  • Mala.Mi

Super! W takim razie trzymam kciuki za spektakularne efekty u Ciebie i czekam na wpis :)

na temat różnic się nie wypowiem, bo rodziłam raz. Najpierw próbowałam sn, 18h od odejścia wód, z oksytocyną i znieczuleniem, bolało koszmarnie. Idąc rodzić najbardziej obawiałam się cewnika i cięcia cesarskiego. Okazało się, że cewnik to nie taka straszna sprawa, przy tym wszystkim to w ogóle go nie pamiętam prawie, wiem że miałam, a cięcie? dla mnie było wybawieniem. Nie mogłam się go doczekać bo parłam 2h.bezskutecznie. Główka była za wysoko. Moje najgorsze obawy jeżeli chodzi o cc to było jak ja potem dam radę ruszać się z raną na brzuchu skoro podczas okresu zwijałam się z bólu? I podobno połóg po cc jest gorszy bo zwijanie macicy jest wtedy bardziej bolesne. Cięcie miałam o 18 w sobotę a w niedziele nad ranem odmówiłam leków przeciwbólowych bo nic mnie nie bolało. Możecie sobie wyobrazić zdziwione miny położnych, które co chwila przychodziły i się pytały „a może zastrzyk?” bez problemu wstawałam, pielęgnowałam dziecko. owszem czułam dyskomfort. Najgorzej było kaszlnąć, a nazbierało mi się trochę w gardle i nie dawałam rady ze względu na brzuch. to moje najgorsze wspomnienie;) doszłam szybko do siebie, byłam w szoku, może dlatego, że nastawiałam się, że będzie bardzo źle? Może to nagroda za to, że podczas sn się tyle wycierpiałam bo nawet anestezjolog stwierdził, że jakaś oporna jestem na znieczulenie;) nawet na stole operacyjnym dałam radę ruszać stopami i w nocy również, mogłam sobie odkrywać i przykrywać stopy kocem. prawda jest taka,że ten ból na prawdę się zapomina.

a moja bratowa rodzila 38 godzin(od pierwszych skurczow)!!!!!!!!

Ja jestem 3 miesiące po pierwszym porodzie, miałam CC, niestety sama wiem, że nie dałabym rady urodzić naturalnie, poród trwał długo i bardzo wolno rozwijała się cała akcja, dlatego lekarze zadecydowali o CC. Powiem tak, ja z CC byłam bardzo zadowolona, bardzo szybko doszłam do siebie, może to dziwne,ale byłam prze szczęśliwa, że brzuch mnie już nie ogranicza :D Co do dochodzenia do siebie po cesarce dużo zależy od człowieka, i od tego jak odporny jest na ból; u mnie tabletki przeciwbólowe zawsze były na samym końcu, kiedy z bólem nie mogłam już wytrzymać, może dlatego doszłam tak szybko do siebie. Faktycznie o bólu po porodzie bardzo szybko się zapomina :) Co do karmienia, u mnie były nawały mleka, których dzidziuś niestety nie chciał pić, ciągle zasypiał przy piersi, a jak już chciał pić z piersi to więcej się pozłościł i nałykał powietrza,dlatego skończyło się na tym, że już 4 miesiąc ściągam pokarm. A małego też nie miałam od razu, byłam bardzo nietomna po samym fakcie tego wszystkiego, raz, że cała roztrzęsiona to dwa śpiąca, ale z tego co kojarze to po jakiejś godzinie od porodu już miałam kontakt skóra do skóry z maluchem, najpierw mały leżał u taty na klacie, póki nie odzyskałam więcej świadomości, a później już u mnie :)Bardzo ciekawe wpisy, pozdrawiam :)

U mnie drugi poród był nagrodą za pierwszy.
Pierwszy poród okropny-16h, skurcze krzyżowe, bez znieczulenia, nacięcie krocza, pęknięcia, mnóstwo szwów i okropny połóg.
Drugiego bałam się przez całą ciążę. Nastawiłam się na podobny ból jak przy pierwszym więc od razu zakładałam, że bez znieczulenia nie urodzę.Do rozwarcia 7cm czułam tylko delikatne skurcze, prawie zero bólu, poród trwał 3h, bez nacięcia, szwów i był prawie bezbolesny. Moje dziecko nie ma jeszcze tygodnia a ja mogłabym zajść po raz kolejny w ciąże.

Czy możesz zrobić wątek o cięciu cesarskim? Jestem przed i zupełnie nie wiem jak to będzie. Chodzi mi głównie czy potrzebne jest to samo co kobiecie rodzącej naturalnie, co potrzebowałaś do mycia rany po powrocie do domu itp.

Paulina Stępień
  • Paulina

Sylwia tak, spisuję cały czas, pewnie będą ze dwa wpisy na ten temat, bo można o tym pisać i pisać :) ogólnie potrzebujesz tego samego co kobieta rodząca SN, przyda się dodatkowo octanisept do rany, a reszt, jak tu http://domowa.tv/torba-do-szpitala-na-porod-co-zabrac/

Weszłam po przepis na sernik a utknęłam przy porodach haha :)
Córkę (06/2012) rodziłam przez CC (położenie pośladkowe) – poród niby zaplanowany, ale zaczął się 2 dni przed wyznaczonym terminem, więc przeszłam cały proces do 7 cm rozwarcia. Oczekiwanie na cc było tak stresujące, że cieszyłam się, że jednak zaczęło się naturalnie (mimo całego bólu, a miałam bóle krzyżowe więc koszmar!). Miałam narkozę, a córcię dostałam dopiero po 8h bo miała problemy z oddychaniem a ja byłam unieruchomiona więc nie mogłam do niej pójść – i to jedyny minus CC. Poza tym po 4 dniach śmigałam, bolało tylko przez pierwsze 2 dni jak przestawały działać leki, 4. dnia odstawiłam nawet ibuprom. Z karmieniem było cieżko, ale po powrocie do domu wszystko się unormowało. Cewnik bolał przez sekundę, zdjęcia szwów nie czułam. Ogólnie sielanka ;) Drugi był synek (12/2013) siłami natury i choć przez pierwsze dni była to trauma, a ból nie do opisania, to dziś wspominam to wszystko chetnie i z łezką wzruszenia. Chwila, gdy kładą dziecko na brzuchu jeszcze z pępowiną – BEZCENNE!!! Poza tym ta duma i satysfakcja, że dałam radę ;) nacięcie było prawie niewyczuwalne (inne rzeczy bolały mnie wtedy bardziej), a szycia prawie nie zarejestrowałam zajęta obserwacją synka. Gojenie było gorsze, trwało dość długo (po CC 4 dni, po SN 14!) Karmienie początkowo super, a skonczyło sie na zapaleniu piersi w związku z czym karmiłam po SN krócej niz po CC. Co lepsze? CC mniej bólu, ale SN piękniejsze emocje.

Ja obydwa porody wspominam dobrze. Pierwszy zaczal sie w 37 tyg od odejscia wod (rodzilam w niemczeh) pojechaismy do szpitala z tym ze nie milam skurczy po podaniu srodkow na wywplanie dostalam raptem kilka skurczy i nic na oddzile bylam od niedzieli w nocy ,ciagle kontrolowana czy wszystko ok w ssrode po kolejym badaniu okazalo sie ze nadal mam pechez z wodami ,lrkarz recznie go przebil oraz podali mi ocsytodzne po 9 dostalam skurczy a o 11.52 synek (3770) byl na swiecie sn bez nacinania i bez konieczosci szycia. Znieczulenie dpstalam tylko takie jak glupi jas.. Drugi porod odyl sie w holandii w 39 tyg rozpoczal sie rownoez od odejscia wod,w sobote rano sie zsczelo miewalsm malutkie skurcze nic konkretnego e niedz pojehalam na kobtroje do szpitala i polona zadecydowala iz jesli niezaczne rodic do rana to na 8.30 mam przyjrchsc na wywolywanie i tak tez sie stalo.po wlaczeniu kroplowki w przeciagu 36 min mialam pelne rozwarcie a po kolejnych 15 min parcia corcia (3995) byla na swiecie.porod rowiez bez naciania i bez kon..szycia. Z powidu tak szybkiej akcji porodowej polozna niezdazyla podac mi niczego przeciw bolowego. O bolu juz zapomnialam i na za rok planujemy 3 potomka.

Witam , ja już raz rodziłam dla mnie najgorsze były skurcze i po nacięciu krocza :( , teraz mam termin na 24 , grudnia i bardzo boje się drugiego porodu ..

  • Asi

Ja tak aamo przezylam pierwszy jak Ty i tez się boję a jestem przed drugim porodem…

  • Twoja wielka fanka
  • Odpowiedz

Ja z tych co bardzo pragnęły CC a urodziły naturalnie.
8h niewyobrażalnego bólu, nacinanie, vacuum a na koniec ręczne odejmowanie łożyska.
Nie miało to nic wspólnego z pięknymi chwilami.
Od tego czasu nie ufam lekarzom bo zwlekali z CC, od tego czasu nie glądam scen filmowych z porodów.
A gdy słyszę że dla takiej chwili warto było cierpieć to mnie krew zalewa…
Gdybym miała wybierać rodzaj drugiego porodu to byłabym w stanie dać łapówę, coś czego za nic w świecie nie chciałam zrobić za pierwszym razem bo wydawało mi się nieuczciwe…

Dodaj komentarz: