Pieluszki wielorazowe – wrażenia po miesiącu używania

Pieluszki wielorazowe – wrażenia po miesiącu używania

Na samą myśl o wielorazowych pieluszkach cierpła mi skóra, widziałam siebie mieszającą łyżką w garze pełnym pieluch. Brrr. Na szczęście nowoczesne pieluszki wielorazowe nie mają wiele wspólnego z tą wizją (ufff). Stąd też dzisiaj bardzo subiektywny wpis o wrażeniach po miesiącu używania pieluszek wielorazowych. Będzie o plusach i minusach z mojego punktu widzenia, o zaskoczeniu i pewnym rozczarowaniu.

Zanim przeczytacie dalej polecam Wam dokładne wyliczenie kosztu wielorazówek vs jednorazówki. W skrócie jakby nie liczyć wielorazowe wychodzą taniej. Polecam też wpis o rodzajach pieluszek wielorazowych, to pozwoli Wam się odnaleźć w różnych pojęciach, które używam we wpisie.

Czemu wielorazówki?

Nie kierowały mną pobudki ekologiczne, ale odkąd podliczyłam koszty przyznam, że zaczęłam brać pod uwagę względy ekonomiczne. Jednak tak naprawdę pieluszki wielorazowe miały pomóc odpieluchować starsze dziecko (udało się inaczej, ale o tym innym razem). I tu było moje pierwsze zaskoczenie, bo sądziłam, że starszak będzie miał mokro, pieluszki będą przeciekać i jakoś w ten sposób pozbędziemy się pieluch. Okazało się jednak, że pieluszki wielorazowe dają poczucie suchości, są mięciutkie i w dodatku niesamowicie chłonne. I tak jakoś zaczęła się ta przygoda, bo najnormalniej w świecie okazały się… fajne :)

A przyznam się Wam, że najpierw odwlekałam moment zamówienia, a potem przez tydzień leżały i wymyślałam kolejne preteksty by odwlec w czasie ich założenie na dziecięcą pupę. Zupełnie nie wiem czemu, ale wydawały mi się czymś strasznym (serio!). Teraz trochę żałuję, że jednak nie skusiliśmy się wcześniej. W każdym razie miał być krótki epizod, a szybko dokupiłam więcej pieluch i również młodsze dziecko przestawiliśmy na wielorazówki. Ale żeby nie było będą też wady. Dalej :)
To tak słowem wstępu.

Reakcja rodziny

Spodziewałam się, że rodzice złapią się za głowę i wykrzykną „córko po co?!”, bo z ich opowieści pieluchy to było zło! Ale jak zobaczyli pieluszki to szczególnie mama była pod wrażeniem, „jakie kolorowe, nowoczesne, mięciutkie i wygodne. I że prać w pralce można, nie trzeba gotować i w dodatku taniej”/ Podobnie teściowie. Ogólnie wyszło, że to ja miałam największe obawy :)

Chłonność

Jak wspomniałam to mnie bardzo zaskoczyło, bo myślałam, że będzie dziecku, mokro, zimno i w ogóle nieprzyjemnie, a okazało się miękko, sucho i wygodnie. Z cała pewnością powiem, że ta chłonność to w dużej mierze zasługa wkładów, ale też kształt pieluszek ma znaczenie na przecieki i inne przygody (wielki test niebawem :)).

Smrodki i inne takie

Myśląc o wielorazówkach bałam się smrodku, szczególnie z kubełka, gdzie będą umieszczane w oczekiwaniu na pranie. Okazało się, że niepotrzebnie, bo przy dobrej pielęgnacji pieluszek one nie pachną. Wręcz zminimalizowaliśmy smrodki, bo odszedł kosz na brudne pieluchy. Zaskoczyło mnie też to, że po zrobieniu grubszej sprawy one mniej śmierdzą na dziecku :) Serio.

Maił być epizod a zrobiła sie pokaźna kolekcja pieluszek.
Maił być epizod a zrobiła sie pokaźna kolekcja pieluszek.

Odparzenia

Kolejny plus w mojej ocenie to brak odparzeń. Pamiętam, że szczególnie po urodzeniu to była wielka zmora. Testowałam różne jednorazówki aż w końcu kupowałam tanią tetrę, cięłam na kilkadziesiąt małych kawałków i umieszczałam w pieluszce jednorazowej :) A potem wyrzucałam. Haha. Wtedy jakoś nie miałam odwagi na wielorazówki, a szkoda, bo w sumie byłoby łatwiej i bez tych odparzeń. Teraz na pupie dziecka nie ma odparzeń, choć bywa spocona (jednak polarek i warstwa poliestru robią swoje).

Kupy

Wrażliwi oraz niezainteresowani proszeni są o pominięcie tego akapitu. Nie wierzę, że to piszę, ale trudno nie napisać o kupie przy pieluszkach. Cóż. Postaram się krótko.

Gdyby nie te kupy to pieluchy wielorazowe byłyby idealne!

Przy grubszej sprawie normalnej, takiej u dziecka starszego, absolutnie nie ma problemu. Wrzuca się do toalety, spuszcza, a pieluszkę przepłukuje z odrobiną detergentu. Zajmuje to 30 sekund z zegarkiem w ręku. Przy kupach mlecznych też nie jest najgorzej, wystarczy spłukać wszystko pod strumieniem chłodnej/zimne wody (by nie utrwalić plam), zaprać i wrzucić do wiaderka. Problem jest jednak przy dzieciach, które nadal jedzą dużo posiłków mlecznych, ale mają już rozszerzoną dietę. Mówiąc wprost jest to paskudne. Co prawda tylko raz miałam ochotę wyrzucić całą pieluchę bez czyszczenia do śmieci lub zakopać ją w ogródku, ale ogólnie nie jest to nic przyjemnego.

Na pociechę mogę Wam jednak powiedzieć, że nie ma tragedii, bo przy dzieciach na te kupy jeszcze się napatrzycie w nocnikach, w badaniach, podmywając pupy i tak dalej. No, ale są milsze rzeczy na świecie.

Nie wiem czy przy pierwszym dziecku bym się zdecydowała, czy nie rzuciłabym tego w kąt. Przy drugim już jakoś tak człowiek więcej widział, ale i tak podziwiam rodziców, którzy z pierwszym dzieckiem są na wielorazówkach od urodzenia. Serio.

Wyjścia z domu

Wyjście z domu to kolejne wyzwanie. Po pierwsze pieluszki wielorazowe zajmują więcej miejsca, a po drugie trzeba w coś włożyć zużyte. Początkowo wkładałam pieluszki do woreczka foliowego, nazywanego przez nas „woreczkiem wstydu”. Na szczęście ktoś już wymyślił woreczki nieprzemakalne, ładne, nie rzucające się w oczy, więc problem minął. Co prawda trochę przeraża mnie podróż i przewijanie grubszej sprawy na przykład w trasie, bo co spakować takie brudne? Brrrr. Przeraża mnie też dłuższy wyjazd, bo bez pralki nie bardzo to widzę, choć pewnie się da (da się? Ktoś wyjeżdżał na dłużej niż 2-3 dni?). Ale ogólnie na wyjścia spokojnie można i w sumie niczym się wielkim nie różnią.

Woreczek na brudne pieluszki
Woreczek na brudne pieluszki

Podsumowanie – czy warto?

To jak to z tymi pieluszkami wielorazowymi, warto czy nie? W mojej ocenie warto. Myślałam, że skończy się u nas na krótkim epizodzie, ale okazuje się to całkiem wygodne. Na pieluszki jednorazowe nie wydaliśmy ostatnio ani złotówki. Te wielorazowe są w dodatku ładne. Liczę, że może młodsze dziecko szybciej też się odpieluchuje. Zobaczymy. Póki co korzystamy tylko z pieluch wielorazowych.

Najwięcej u nas pieluszek typu kieszonka (te lubię najbardziej i są najwygodniejsze), na noc lubię formowanki i otulacz lub prefoldy z otulaczem, często też SIO z dodatkowym wkładem.

Aaaa i jeszcze czas. Póki co ta cała „zabawa” z pieluszkami wielorazowymi nie zajmuje mi dziennie więcej niż dziesięć-piętnaście minut. W tym przepieranie czy nastawienie prania oraz włożenie wkładów do kieszonek. Stąd nie jest to jakoś absorbujące zajęcie, a moje życie nie zmieniło w życie praczki. Ufff :)

Ciekawa jestem Waszych wrażeń. Jeśli macie pytania to to jest dobry moment :)

Co drugi dzień mam takie zajęcie, wkłady umieszczam w pieluszkach by były zawsze pod ręką :)
Co drugi dzień mam takie zajęcie, wkłady umieszczam w pieluszkach by były zawsze pod ręką :)

Komentarze:

Paulina, ja z Laurą robiłam trasy ponad tygodniowe, czasem dwu tygodniowe. Bez znaczenia zima, czy lato. W lecie trochę łatwiej bo pieluszki szybciej schną.
Niestety jednak prałam je na takich wyjazdach w ręku. Najgorszym więc moim wspomnieniem były te wanny, zlewy i brodziki wypełnione moczącymi się pieluchami. To zmęczenie gdy wieczorem musiałam to wszystko poprać, a pralki nie było

Aga, kiedyś rozmawiałyśmy na temat wyjazdów i pieluch wielo. Teraz jest wiele możliwości, są otulacze hybrydowe a i często pralka się znajdzie. My żeglujemy i nawet tam pieluchujemy wielorazowo, w portach są pralki akurat Dla mnie było to na tyle ważne że w sumie nigdy nie przeszedł mi przez głowę pomysł kupna pampersów, choć czasem byłam zmęczona. A w trasie mamy worek z PULu na zamek, ewentualnie owijany w siatkę i jeszcze ludzie w autobusach się od nas nie odsuwali Też liczę na szybkie odpieluchowanie

  • Marta Knitter-Leduff
  • Odpowiedz

Przed narodzinami synka zaopatrzylam sie w tabun wielorazowek. Z wielu przyczyn nigdy z nich nie skorzystalam. Troche szkoda. Usmiechaja sie do mnie z szafy…moze jeszcze kiedys? ;)

Monika , od nas też nikt się nie odsuwał nawet jak wieźliśmy z sobą „paczkę z niespodzianką”.
To nie o to chodzi. Sama wiesz, że są momenty kiedy po prostu nie masz siły, prać, szukać pralki, denerwować się w zimie czy pieluchy na rano wyschną.
Więc ten uroczy obrazek ma swoje drugie dno. Ja nikogo nie zniechęcam, ale jak czasem słyszę te rozmowy o nowych super kolorowych pieluszkach i o tym, że do samochodu w podróży i na noc, to jednak jednorazówka. To to mi się takie płytkie wydaje.

A to to się zgadzam mi bardzo zależy na wielorazówkach i jakiś te gorzkie strony jestem w stanie przyjąć. Najgorsza jest późna jesień i myślę że wczesna wiosna, bo najgorzej schnie. Nie powiem, czasem miałam dość, ale dla mnie pieluchy mają masę zalet i taką decyzję podjęłam, a ja zawzięta bywam A tak serio, to powiem Ci że jak są ładne pieluszki to mi trochę przyjemniej je wieszać i składać ;-)

Uzywalismy wielorazowek okolo rok, potem syn zaczal tak duzo sikac, ze kazda po pol godzinie przesikal i musielismy przejsc na jednorazowki. Na dluzsze wyjazdy bralam jednorazowki. Przy kolejnym dziecku napewno tez bede uzywala wielorazowe pieluszki

  • Agnieszka Ciesielska-Białas
  • Odpowiedz

U mnie było podobnie, najpierw co prawda przez dwa miesiące jednorazowe, później wielorazowe, a później każda przesikana na wylot

  • Joanna Kalinowska
  • Odpowiedz

U mnie co jedna to przesikana i wróciliśmy do pampersow… Na lato będziemy odpieluchowywac to może znowu spróbujemy, żeby dziecko czuło że ma mokro można włożyć tetre do pieluszki :-) chociaż nie wiem czy mojej to pomoże, ona chodzi w mokrych ciuchach i i tak trzeba ją gonić żeby przebrać…

Paulina Stępień
  • Paulina

Myślę, że kwestia źle dobranych wkładów, bo u nas wystarczyło zmienic i problem zniknął, a jednak takie są zdrowsze :)

Jeśli o kupy chodzi można dokupić specjalne pergaminki które wkłada się do pieluchy i kupka na nim zostaje, reszta wsiąka w pieluchę a pergamin wyrzucasz

Paulina Stępień
  • Paulina

Tak można, u nas jednak jakoś sie nie sprawdziły, mam dwie paczki i czekają :D tylko mam takie cieniutkie „coś”, może są różne, muszę popatrzeć

  • Joanna Kalinowska
  • Odpowiedz

A a propo brudnych pieluszek – wyprobowywalas jednorazowe papierki biodegradowalne? Dziecko często robi kupke o podobnych porach, wkładasz wtedy do pieluszki papierek i potem go wyrzucasz, pieluszka mniej zabrudzona :-) np takie: http://www.ekomaluch.pl/close-parent-papierki-jednorazowe-biodegradowalne-160-sztuk

  • A.....

Ja jak zbliża się pora kupy to wysadzam na nocnik:D a nie bawię się we wkładanie papierków;)

  • mala-rzecz-a-cieszy.blogspot.com
  • Odpowiedz

A ile sztuk zakupiłaś? i czy polacasz jakąś konkretną markę, a którąś odradzasz? bo ja cały czas się zastanawiam, choć czytałam ze warto zacząć używać wielorazówki od 3 miesiąca gdy dziecko jest większe, by nie kupować pieluch mini.

Paulina Stępień
  • Paulina

Będzie niedługo wielki test, mam każdej marki, ale mam już swoich faworytów :D a niektóre są też malutkie, albo można robić prefoldy + otulacz, fajna opcja dla maluszka

Ciekawostką są pieluchy treningowe do odpieluchowywania. Specjalnie zostały tak skonstruowane, żeby dziecko czuło kiedy są mokre i mogło zacząć po prostu zauważać, że zrobiło siusiu, co ma pomóc w porzuceniu tych miłych i suchych do tej pory pieluszek :)

My niedawno przeszliśmy na wielorazówki, bo córeczka miała odparzenia. Póki co nie pomogło, ale nie poddajemy się! Nie ogarniam jednak przechowywania brudnych pieluszek – wrzucasz je do jakiegoś kosza/worka? Czy jak są mokre (np. przepłukane po grubszej sprawie) nie pleśnieją w takim koszy w oczekiwaniu na pranie?

  • Natalia K.

Ja takie pieluszki przechowuję w szczelnie zamykanym, plastikowym wiaderku, także te mokre po przepraniu, ogólnie wszystkie razem, co kilka pieluszek skraplam je olejkiem eterycznym z drzewka herbacianego lub lawendowym,dzięki temu nie ma smrodku a ponadto olejki te maja działanie bakteriobójcze. Piorę co 3 dni, czasem 4, jeszcze nie zdarzyło się, żeby spleśniały :)

  • Miejskiewiejskie
  • Odpowiedz

Moja przyjaźń z wielorazówkami jest jak przyciąganie między kochankami- co chwila orzyciąga i odrzuca…
Widziałam, ze z papierami sie nie zaprzyjazniliscie ale wiesz- spróbujcie rożnych. Ja mam kilka rodzajów ale pasują mi tylko jedne, miękkie i delikatne jak najlepsze chusteczki:)

Paulina Stępień
  • Paulina

a jakiej firmy możesz polecić? :)

  • Miejskiewiejskie
  • Odpowiedz

Toots bots są miękkie. Mam w domu tez imse vimse ale dla mnie są zbyt sztywne i za duze. A próbowałaś moze wielorazowych myjek? Nienawidzę chusteczek nawilzanych, a te wielorazowe mnie absolutnie zachwyciły. I o ile z pieluszkami wieko raz się kochamy raz nienawidzimy- to chusteczki absolutnie uwielbiam. Mam zestaw cheeky wipes. Co prawda po dłuższym czasie użytkowania widzę, że pewnie mogłam taki zestaw zrobic sama- taniej, ale tego nie zrobiłam:-) mam co mam i jestem z niego zadowolona:-)

Mój syn skończył 15 miesięcy, pieluch wielorazowych używamy od ok pół roku. Sporadycznie używam też pampersów(np na gościnę czy na spacery). Choć rzeczywiście pieluchy wielorazowe wymagają więcej pracy niż jednorazowe, to cieszy mnie fakt, że mój syn w wieku 9 miesięcy zaczął wołać „si si”. Czasami jest to tylko siusiu a czasami jest i kupka. Każde siusiu lub kupka do nocnika nagradzane są brawami,więc syn jest bardzo dumny z siebie ;-) Czasami biega tak szybko, lub jest tak pochłonięty zabawą, że „nie ma czasu” by usiąść na nocnik, ale dajemy radę ;-)

Paulina Stępień
  • Paulina

9 mc? no to raczej mało spotykane, by w ogóle chodził :)

A mogłabyś napisać której firmy wkłady najlepiej się sprawdziły?

Dodaj komentarz: